To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Parkur

Pleasure - 2015-09-26, 19:08

Nie odczuwała zmęczenia; kumulowała w sobie ogromne pokłady energii, a tymczasem jedyne, co do tej pory zafundowała jej Mia, to krótka przebieżka po czworoboku. Ciężko to w ogóle nazwać konkretnym wysiłkiem, bo biorąc pod uwagę to, jak wiele chęci do biegania gromadziła w sobie Pleasure, jej obecny stan nijak miał się do zmęczenia. Po sprawnym przesiodłaniu jej przez właścicielkę weszły, wjechały - jakkolwiek by się to nie miało odbywać - na rozprężalnię, gdzie dla formalności oddały kilka skoków. Nie obyło się bez kilku prób postawienia przez Rudą na swoim, bo to było nieodłącznym elementem jej charakteru, ale mogę założyć, że finalnie doszła z Mią do porozumienia i udało im się pokonać wybrane przeszkody bezbłędnie, nawet po kilka razy. Stępowała po obwodzie placu, a czując zbierane wodze postawiła oba radary w stronę swojego jeźdźca, natomiast jej czujność wzrosła; ochoczo weszła w kłus, idąc wyjątkowo mocnym i aktywnym tempem, łypiąc na wszystkie strony i mierząc nieprzychylnym spojrzeniem przeszkody, które nagle zmaterializowały się obok niej. Zatrzymała się, stawiając wszystkie cztery kończyny równo, by następnie ponownie ruszyć kłusem i znowu zacząć rozglądać się po placu, na którym się znajdowała; budowa i kolory przeszkód nie wzbudzały w niej wątpliwości, a przeciwnie, były wręcz atrakcyjne. Nie skakała już jakiś czas i możliwość pokonania kilku przeszkód... no, cóż, była dosyć interesującą propozycją.
Gdy przed nią wyrosła przeszkoda - chociaż ciężko ją w ten sposób nazwać - zagryzła się na ułamki sekund na wędzidle, ewentualnie próbując wejść w galop, no chyba, że właścicielka od początku jasno dała jej do zrozumienia, że samo myślenie o wejściu w wyższy chód nie jest mile widziane, a co dopiero podejmowanie się takich manewrów. A zatem weszła w drągi kłusem, zadzierając chude kończyny maksymalnie do góry, broniąc się przed puknięciem którejkolwiek z belek i łypiąc na konstrukcję, którą miała przed sobą. Zachęcona łydką oddała pewny, mocny skok, pozostawiajac po sobie charakterystyczny swojemu stylowi skoku zapas i w równowadze lądując po drugiej stronie, jeszcze wcześniej upewniając się, że jej podwozie jest na tyle wysoko, by przypadkiem nie rozbudować przeszkody. Wylądowała, według zaleceń jeźdźca, na prawo, na ów nogę przemieszczając się w dystansie, by ostatecznie znaleźć się na wprost stacjonaty: tym razem już ciut wyższej niż to, co miała na swojej drodze kilkanaście sekund temu. Uniosła wyżej łeb, kierując oba uszyska w stronę przeszkody i we wskazanym przez amazonkę miejscu odbijając się mocno od zadu, by w locie wyciągnąć szyję i tym samym magicznie przeteleportować siebie i brunetkę na drugą stronę tej siedemdziesięciocentymetrowej bestii. Strach się bać! Po skoku galopowała na lewo, wykonując obszerny łuk w stronę trzeciej przeszkody, i o ile jej na to pozwolono, tą nieco 'atakując'. Zakładając, że Mia nie miała nic przeciwko temu, poszerzyla swoją foulee, by z takiego mocniejszego tempa oddać szeroki, nieco dalszy skok, ale równie bezbłędnie co poprzednio znaleźć się za przeszkodą. Wbrew podejrzeniom dwudziestolatki Pleasure nie wahała się przed okserem: wiedziała, że chce oddać skok i doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak powinna to zrobić. A zatem oderwała się od ziemi w odpowiednim miejscu, składając przednie i zadnie kończyny, przedłużając możliwie jak najbardziej fazę lotu i nieco chwiejnie, ale ostatecznie prawidłowo, lądując na miękkim podłożu. W dystansie galopowała aktywnie, nadal po cichu licząc, że Mia zaraz postawi przed nią jakieś prawdziwe wyzwanie, a nie stacjonatkę 65 centymetrów, co niestety mijało się z rzeczywistością. Mimo dalszej chęci do skoków zwolniła posłusznie, dostawiając tyły i tym samym wykonując książkowe zatrzymanie. Wróciła na rozprężalnię, gdzie podczas rozstępowania trochę podroczyła się ze swoim jeźdźcem, nadal okazując radość związaną z pokonywaniem parkuru, by następnie udać się z ciemnowłosą do stajni.
/zt.

Anna Ross - 2015-09-26, 21:49

ROZGRZEWKA

Kobieta po czworoboku musiała zahaczyć o stajnie by zmienić jedynie siodło i skierować się ponownie na rozpreżalnie. Wjechali stępem do środka, w sumie byli w większości rozgrzani, dlatego weszła na lekkie ustawienie na kontakcie wraz z wałachem, jednakże przypominała mu o pracy zadem by wykonać trzy koła w stępie, do tego przeplatając je różnymi figurami, łukami czy kołami. Dość szybko za kłusowali powtarzając trzy koła na rozkłusowanie by znowu przepleść je kilkoma figurami, łukami czy kołami w różnej kolejności wykonywania. By następnie po lekkim łuku poprowadzić go na leżące na ziemi drągi nie pozwalając mu na uchylenie się od nich, utrzymując nadal kłus w linii prostej najechali na niską kopertę tam dała mu sygnał do wybicia, oddała wodze, podążyła za nim. Po wylądowaniu i kilku krokach zrobili przejście do galopu, ponownie trzy koła w owym chodzie z kilkoma figurami oraz najazd w linii prostej na dwie stacjonaty 50 i 60 w kilku folowej odległości od siebie powtarzając poprzedni schemat skoku. By ostatecznie zrobić koło, powtórzyć wszystkie ćwiczenia w odwrotnej kolejności zaczynając od stacjonat w galopie by zwolnić do kłusa przed kopertą. Pochwaliła wałacha i przeszli do stępa czekając na wywołanie.

Anonymous - 2015-09-26, 21:52

Po szybkiej zmianie siodła z powrotem znalazł się na rozprężalni. Po ujeżdżeniu był już dość rozgrzany, ale musiał jeszcze poćwiczyć skoki. Wszedł z nią na lekki kontakt i w odpowiednim ustawieniu przeszedł trzy koła w stępie. Odpowiednio pracował zadem i wykonywał o drodze wszelkie polecone przez amazonkę figury. Po tym zakłusował na prawidłową nogę, wykonując poprzednie ćwiczenia jeszcze raz. Po lekkim łuku poszedł na leżące na ziemi drągi. Pilnowany przez jeźdźca nie próbował uciekać, cały czas szedł do przodu nadal utrzymując aktywny kłus. Wybił się przed kopertą, gdy tylko otrzymał do tego wyraźny sygnał i zaraz wylądował. Po przeszkodzie przeszedł do galopu na prawidłową nogę, ponowne wykonanie figur i najazd na dwie stacjonaty. Wybił się przed pierwszą, krótka faza lotu i lądowanie, tak samo przy drugiej. Na koniec powtórzył wszystkie ćwiczenia, lecz tym razem w odwrotnej kolejności ostatecznie zwalniając do stępa i czekając na wywołanie.
Anna Ross - 2015-09-26, 21:54

PRZEJAZD

Po wywołaniu pary na parkur, doprowadziła wałacha do ładu czyli na kontakt oraz zaangażowanie zadem poprosiła stosownie podbierając przy tym wodzę oraz pracując dosiadem. Po czym skierowała go w odpowiednim kierunku, na halę gdzie mieli odbyć drugą część odznaki - skoki. Przejechali raz parkur dookoła by zapoznał się z przeszkodami, ostatecznie najeżdżając na metę zatrzymała go ściągając lekko wodzę, ukłoniła się sędzią i ponownie po łydce ruszyła kłusem na wprost. Utrzymując aktywne tempo podobnie jak na rozgrzewce najechała z wałachem na drągi, pilnując co by nie uciekł i odpowiednio szedł aktywnym tempem do przodu, w odpowiednim ustawieniu oczywiście przejechali dość gładko drągi kierując się dalej. Przy najeźdźcie na kopertę dała kasztanowi w dobrym miejscu łydkę, do wybicia się, oddała wodzę, podążyła ciałem za nim lekko stając na strzemionach by po lądowaniu poprowadzić go wzdłuż barierek ku dwójcę. Po kilku krokach zagalopowali - łydka plus wypchnięcie z krzyża na odpowiednią nogę, by najechać po łuku na dwójkę ostatecznie prostując konia przed nią, by powtórzyć wszystko jak wcześniej sygnał łydką, wodzę, podążenie nadgarstkami za pyskiem oraz złożenie. Najpierw naprostowali tor jazdy, by następnie wejść nieco szerzej w łuk, szybko wyprostowała tor jazdy przy użyciu wodzy oraz nacisku na właściwe strzemię i ponownie się odbić po sygnale, oddanie wodzy, podążenie za pyskiem, złożenie się z koniem. Na ostatniej prostej do czwórki czyli oksera dodała nieco tempa lekko go popędzając, z koniem by nie dłużyło im się tak, również po łuku weszli na prostą najeżdżając na przeszkodę wykonali schemat jak wcześniej bez zmian. Po wylądowaniu pochwaliła wałacha głosowo prowadząc go wzdłuż barierek ku mecie, około 20m przed nią posłał mu półparady by powoli zwalniać do kłusa, stępa za pomocą ściągania wodzy oraz przenoszenia ciężaru ciała na tył i się zatrzymać na mecie ostatecznie. Poklepała konia w geście pochwały i zjechali z parkuru.

z.t

Anonymous - 2015-09-26, 21:55

Stępował po rozprężalni, ciesząc się chwilową przerwą. Wyciągnął szyję i parsknął, strzygąc naprzemiennie uszami. Konie kolejno pojawiały się tu i znikały, wyjeżdżając dalej na parkur. Kolej przyszła także na niego. Z powrotem ustawił się na kontakcie i skierował się na halę, na której odbywała się odznaka. Nastawił uszy, przyglądając się przeszkodom. Nie wyglądały jakoś specjalnie strasznie, koń w jego wieku widział już wiele przeszkód, więc żadna z nich nie była dla niego specjalną nowością. Zatrzymał się na mecie, a kiedy dostał sygnał ruszył przed siebie kłusem.
Najechał na drągi, wysoko unosząc nogi, by przypadkiem w żadnego nie stuknąć kopytem i utrzymując aktywne tempo pokierował się dalej. Teraz miał przed sobą kopertę, więc w odpowiednim miejscu wybił się do skoku i pokonał ją bez problemów. Zagalopował na odpowiednią nogę i w tym chodzie zbliżył się do kolejnej przeszkody. Wyprostował się przed nią i w odpowiednim momencie wybił do skoku. Po niej wszedł nieco szerzej w łuk i prostując się przed przeszkodą, ponownie wybił się gdy tylko otrzymał do tego sygnał. Przed ostatnią przeszkodą nieco przyspieszył i po łuku wyszedł na prostą i pokonał okser. Po lądowaniu skierował jedno ucho w stronę kobiety, słuchając jej pochwał i zaczął zwalniać, by po chwili znaleźć się na mecie. Szastnął ogonem o swoje boki i opuścił parkur.

zt

Alexander - 2015-09-26, 22:03

ROZPRĘŻENIE


Chłopak przyjechał na gniadoszu na rozprężalnie przeznaczoną do odznaki na skoki, wcześniej zahaczyli o stajnie by zmienić siodło na skokowe. Po wjeździe na rozprężalnie, zrobił z koniem około 4 kół w stępie aktywnym na kontakcie, nie pozwalając mu na obijanie się czy na zbyt aktywne tempo lub samowolkę. W końcu przeszli w kłus, trzymając się wcześniejszych ustaleń, zrobili ponownie jakieś 4 koła, po czym wpierw poprowadził go na drągi leżące na podłożu nie pozwalając mu na wyłamanie. By kolejno pokierować go na 40cm kopertę, dał ogierowi w odpowiednim miejscu sygnał do wybicia, oddał wodzę, podążył za nim naciskając lewe strzemię by ogier zaraz na tą stronę skręcił. Pokierował go kolejno na stacjonate 50 wcześniej zagalopowując, pokonali go na tym schemacie co poprzednią. Ostatni był okser, najeżdżają na niego przypilnował mocniej ogiera, co by czegoś nie odwalił powtarzając wszystko jak poprzednio jak im wyszło pochwalił go wchodząc w kłus oraz kolejno stęp by poczekać aż ich wezwą.

G-Dragon - 2015-09-26, 22:06

Po krótkiej wizycie w stajni ponownie znalazł się na rozprężalni tym razem przygotowanej pod skoki. Ogier już po ujeżdżeniu czuł się wystarczająco rozgrzany i trochę zmęczony, ale to nie znaczyło, że nie ma ochoty na więcej. Kto wie kiedy znowu ktoś go zabierze na coś podobnego. Stanie w boksie nijak się do tego nie miało. Okrążył halę cztery razy dookoła, starając się nie skupiać na niczym innym poza swoim jeźdźcem. Po tym przeszedł do kłusa i znowu cztery kółka, a po nich dopiero drągi. Po drągach przyszła kolej na kopertę, ogier na sam widok rysującej się przed nim przeszkody przyspieszył niemal do galopu, ale mężczyzna skutecznie go przed tym powstrzymywał. Wybił się przed przeszkodą i zaraz znalazł się za nią, przechodząc do galopu. Kolejną przeszkodą była stacjonata, którą pokonał tak samo jak kopertę. Ostatni do przeskoczenia był okser. Ogier szybko pokierował się na niego i postąpił tak samo jak poprzednim razem, bez zrzutki. Po tej rozgrzewce przeszedł kolejno na niższy chód, wyciągając szyję przed siebie.
Alexander - 2015-09-26, 22:07

PRZEJAZD


Po usłyszeniu wezwania skierował ogiera na parkur, wpierw pokazał ogierowi przeszkody które mieli pokonać by mógł im się przyjrzeć dokładnie, obkrążając parkur dookoła z naciskiem na trudniejsze przeszkody czy ciasne zakręty. Po czym podjechał pod budkę sędziowską zatrzymując ogiera przy niej i ukłonił się im, zaraz dodając łydkę oraz wypychając ogiera do kłusa. Skierował się z gniadym po lekkim łuku na kopertę by zaraz go wyprostować, zamknął go w pomocach co by nie uciekł z przed przeszkody, wysyłając mu jasne sygnały co ma robić, przejechali drągi wysoko unosząc nogi, by dać mu zaraz wyraźny sygnał do wybicia, oddał mu wodze, podążył nadgarstkami za nim, by po lądowaniu poprowadzić go na ścianę i wzdłuż niej najechać na kolejną przeszkodę. Lekko go wyprostował przed dojechaniem do przeszkody, by ostatecznie powtórzyć wszystko z przed kilku sekund: sygnał łydką, półsiad, oddanie wodzy, podążenie za pyskiem konia, lądowanie. Pojechali na wprost mniej więcej koło linii startu by zakręcić po większym łuku na trójkę, po wyprostowaniu toru znowu schemat sygnał, oddanie wodzy, złożenie się z koniem, lądowanie. Podczas lotu nacisnął prawe strzemię by ogier skręcił w tamtą stronę delikatnie co prawda ale jednak, oraz poprowadził go wodzą, by podążyć po prostej mijając 2, by lekko zakręcić i po prostej lekko dodając tempa najechali na ostatnią przeszkodę powtarzając to co wcześniej. Po przeskoczeniu przeszkody pochwalił ogiera głosowo prowadząc wzdłuż barierek do mety, gdzie 20m przed nią po półparadzie, ściągnięciu wodzy oraz przeniesieniu ciężaru na tył, zwolnił go do kłusa, następnie stępa i w mecie się ostatecznie zatrzymać. Poklepał go po szyi dając mu luźne wodzę i zjechali z parkuru.

z.t

G-Dragon - 2015-09-26, 22:09

Zastrzygł uchem, kiedy z głośnika dało się słyszeć kolejny komunikat. Tym razem przyszła kolej na niego i jego jeźdźca. Podekscytowany wjechał na parkur, początkowo dokładnie przyglądając się poustawianym przeszkodą. Nie wyglądały szczególnie strasznie, ani imponująco, ale mimo to gniady zachowywał się tak jakby mieli skakać co najmniej ze dwa metry bo jego ekscytacja rosła z każdą chwilą coraz bardziej. Na koniec podszedł pod budkę sędziowską, gdzie stanął na moment, a po tym ruszył kłusem przed siebie. Szedł żywym tempem, ale nie za szybkim bo Alexander miał nad nim pełną kontrolę. Po lekkim łuku najechał na pierwszą przeszkodę jaką była koperta. Pokonał ją bez problemu, po lądowaniu szarpiąc pyskiem za wodze. Kolejne były drągi, ogier przeszedł przez nie wysoko unosząc wszystkie cztery nogi i nie stukając kopytem w ani jednego. Następnie od razu wybił się do góry i po przeszkodzie przeszedł do galopu. Pogalopował na ścianę i wzdłuż niej został nakierowany na kolejną przeszkodę, z którą również nie miał problemów. Później po większym łuku pojechali na trójkę, od razu po wyprostowaniu wybił się i wylądował kierując się od razu w prawo. Została im ostatnia przeszkoda i z nią także obyło się bez problemów. Wybicie, faza lotu i lądowanie. Po wszystkim ogier przed metą zwolnił na półparadzie do kłusa, stępa i ostatecznie stanął na mecie. Kiedy dostał luźne wodze wyciągnął pysk przed siebie i zjechał z parkuru.

zt

Adele - 2015-10-02, 22:36

Między próbą skokową a ujeżdzeniową miała chwilę czasu, a zatem wykorzystała go na to, aby na spokojnie udać się z kucykiem do stajni, przesiodłać w osprzęt odpowiedni do czekającego ich zadania, a przede wszystkim - dać możliwość napicia się. Doskonale wiedziała, że Gortat może być, podobnie jak i ona, dość spragniony, dlatego wiadro pełne zimnej wody postawiła mu właściwie tuż przed nosem, nie zmuszając go do picia, a jedynie sugerując, że jeśli ma na to ochotę, powinien skorzystać z jej propozycji. Nim wyruszyła na rozprężalnię, poczęstowała go smakołykiem, następnie na parkingu ładując się na niego sprawnie i kierując się na właściwy plac; po dotarciu na miejsce rozstępowała go porządnie, by po upływie około piętnastu do dwudziestu minut zaserwować mu solidną, acz nie przemęczającą rozgrzewkę - chyba, że wykazywał się poziomem energii sięgającym ponad przeciętnym, w tej sytuacji stopniowo spuszczała z niego parę za pomocą kilku prostych ćwiczeń, tzw. przepis na tykającego Koszykarza. :lol: Jak tak dalej pójdzie to będzie jej przysługiwało miano antyterrorysty, rozbrajanie małych, tykających i eksplodujących energią kucyków jest bardzo ryzykowne, więc należy jej się chociażby taka ranga, nie mówiąc już o jakimś wynagrodzeniu. Tak Audrey, do Ciebie mówię, kolejny kucyk do rozgryzania to nie jest głupi pomysł!
Słysząc swoje dane w głośnikach powoli pozbierała wcześniej rzucone wodze, by po ponownym wejściu na kontakt zakłusować; nie oczekiwała od NB perfekcyjnego ustawienia, pozwalając mu iść na nieco wyższej głowie, ale nie z zadartym łbem, uciekającym od kontaktu pyskiem i szytwną potylicą. Ot, można powiedzieć, że jakieś wymagania miała, ale nie były one tak surowe i wyraźnie zarysowane jak podczas próby ujeżdżeniowej. Zatrzymała go w pewnej odległości od budki sędziowskiej, nie chcąc podjeżdżać zbyt plisko, coby jej kucynka się czegoś nie przestraszyła, z tego miejsca łapiąc prawą dłonią za daszek kasku i z wdzięcznym, szczerym uśmiechem kiwając sędziom. Następnie chwyciła wodze w obie dłonie i prosząc głowę Boya delikatnie na prawo, zakłusowała, natychmiast odciążając grzbiet konai i wchodząc w półsiad. Wyprostowała go do przeszkody, pilnując, by w najeździe nie zechciał przyspieszyć bądź spłynąć, wyłamać, a po pokonaniu drągów posyłając mu delikatny sygnał łydką i w odpowiednim momencie składając się z nim do lotu, pogłębiając nieco półsiad oraz przesuwając nadgarstki w stronę uszu izabelowatego. Zasugerowała mu lądowanie również na prawo za pomocą przesunięcia ciężaru ciała na ów stronę i cofnięcia lewej - czyli zewnętrznej - łydki. W dystansie zmusiła go do utrzymania aktywnego, aczkolwiek niezbyt zabójczego tempa galopu [na pewno nie zgadzała się na jakąś ogromną prędkość, takie pomysły stanowczo wybijała mu z głowy działaniem ręki i dosiadu], by płynnie wyjechać łuk do dwójki i będąc na wprost niej usiąść w siodło. Policzyła w myślach dystans, jaki - jak jej się zdawało - dzielił ich od przeszkody i w wybranym przez siebie miejscu, na całe szczęście właściwym, posłała mu krótki sygnał łydką, składając się z nim do lotu, a gdzieś w końcowych jego fazach lekko przestawiając pomoce i prosząc dla odmiany o wylądowanie na lewą nogę. Nigdzie im się nie spieszyło, dlatego w razie ewentualnej pomyłki wykonałą zmianę przez kłus. Wyjechała kolejny łuk bardzo płynnie, na dwóch równych wodzach i zamkniętych pomocach prowadząc Gortata do trzeciej przeszkody, w tym wypadku: stacjonaty. Pokonali ją w tym samym stylu co poprzednio, a trzynastolatka powtórzyła każdą z procedur - pogłębienie półsiadu, oddanie ręki, oparcie na strzemionach w trakcie skoku oraz lądowania i szybkie pozbieranie się zaraz po znalezieniu się na kuca na ziemi. Wyjechali za szóstą przeszkodę; gdyby była to rozgrywka, zapewne Adele wykonałaby kilka ryzykownych zakrętów i pędziła w dystansie, ale nie tutaj nie pozwalała sobie na takie manewry, prezentując spokojną, stylową jazdę. Wyprostowała konia do czwórki, pilnując go dosiadem, coby ewentualnie nie zechciał wyłamać, a po oddaniu skoku dalej utrzymywała linię prostą, by w zakręt wejść dopiero znajdując się na wysokości bodajże trzeciej przeszkody. W myślach uspokajała się, że nie takie rzeczy już skakali i takie "bestie" nie powinny sprawiać im problemu, a to bojowe nastawienie zapewniło jej wzmożoną czujność, a co za tym idzie - brak nieposłuszeństwa ze strony konia. Złożyła się razem z nim, przelatując nad małą stacjonatką, po wylądowaniu prowadząc ją natomiast w kierunku czegoś nowego: szeregu. Przytrzymała Koszykarza w najeździe, posyłając mu serię krótkich, delikatnych półparad, by po pokonaniu pierwszego członu wykonać jeszcze jedną, stanowczą półparadę, tym samym jasno komunikując izabelowatemu, że musi tam wcisnąć dwie foulee, a nie skakać to na skok wyskok, tak jak to robią niektóre konie, z tymże raczej większe. Nie pozostawała mu dłużna, wchodząc w pozycję typową dla skoczków i w równowadze balansując na strzemionach, podczas wszelakich lotów odciążając jego grzbiet. Lądowanie na lewo, a następnie po wyjeździe z zakrętu lekkie, niemalże minimalne dodanie. Po przekroczeniu linii mety zwolniła swojego konia do kłusa, krótko przepracowała, następnie przechodząc do stępa i w tym chodzie kłaniając się sędziom, a następnie klepiąc, tuląc i nagradzając swojego konia tak obficie, na ile tylko było to możliwe w ich sytuacji.
/zt.

Naughty Boy - 2015-10-02, 22:42

Był wdzięczny Adele za możliwość uzupełnienia płynów, bo jak dobrze myślała tego było mu potrzeba - na próbie ujeżdżeniowej wystarczająco się już zmęczył, więc nie zostawił prawie niczego. Podobnie na rozgrzewce nie szalał, chociaż i tak nie miał tego w zwyczaju. Był spokojnym i inteligentnym kucykiem, które pokochało swojego właściciela. Dlatego też nie mógł pozwolić, aby mu stała się jakakolwiek krzywda, a przynajmniej z jego, umyślnego powodu.

Jednak nagła zmiana atmosfery skutecznie odbudowała jego siły. Od dawna widział ruch na pobliskim parkurze, ale do tej pory nie przejmował się tym. Dopiero gdy w pewnym momencie dziewczyna zebrała wodzę i przeszła w kłus zaczął ponownie interesować się miejscem obok rozprężalni. W ładnym, aktywnym kłusie pojawił się na parkurze, wręcz rażąc w oczy widownię swoją idealnie czystą, kremową sierścią. Trzynastolatka zadbała o to, by wyglądał nienagannie, więc oboje w dopasowanym komplecie wyglądali z pewnością na świetnie dobraną parę - bo taką też byli. Dla Koszykarza jazda pod czyimś wzrokiem nie była nowością, więc sędziów miał serdecznie w dupie, kierując swoją uwagę tylko na blondynkę. Zatrzymany machnął ogonem, pozwalając dziewczynce złożyć hołd jury :lol2: i następnie wrócił w przerwany kłus, jak na życzenie głowę nosząc wystarczająco wysoko, by zarazem jej nie zadzierać. Nawet nie potrzebował żadnej wskazówki przy pierwszej przeszkody, domyślnie podnosząc wysoko nogi nad cavaletti, by wszystko zakończyć mocnym skokiem. Koperta nie była dla niego trudna, tym bardziej, że z Adele raczył już przećwiczyć trudniejsze przeszkody. Automatycznie wysunął prawą nogę, by na nią wylądować. Nie miał już takich pokładów energii, by pędzić na skręcenie karku. Przeciwnie, spokojnym tempem wyjechał zakręt na stacjonatę, by po łydce użyć większości swojej siły z zadu, aby przefrunąć nad przeszkodą. Wyciągnął mocno szyję, grzbiet znacznie obniżając. Może i nie był to tak banalny program jak na brązową, ale dalej nie stanowił dla kuca większego wyzwania. Także wylądował tym razem na lewo bez problemu, dlatego trzynastolatka nie musiała zmieniać nogi w czasie "podróży" do trójeczki, która była bliźniaczką poprzedniczki. Nawet jeżeli juniorka postanowiła zaryzykować najazdem pod lekkim ukosem poradził sobie z nim, nie muskając żadnego z drągów. Również z samym lądowaniem szło mu bardzo dobrze, robił to w nienaruszonej równowadze, a co za tym idzie - bezpiecznie. Czas ich w żaden sposób nie gonił, co ogier odczuwał też przez emocje młodej. Nie udzielał mu się żadny stres, "na luzie" podchodził do całego przejazdu, jednak nie psując go lekceważącym podejścem.
Mijając szereg, który miał ukoronować ich (a właściwie jej) zdawanie na odznakę, parsknął głośno. Dobijając do oksera położył uszy po sobie, tym samym czekając na jakiekolwiek sygnały od swojego jeźdźca. Może i czuł się pewnie, ale także wolał być wspartym przez jakąś pomoc od niej. Jego skupienie w sytuacji pomogło w bezbłędnym pokonaniu przeszkody, zostawiając sobie kilkucentymetrowy zapas nad najwyższym drągiem. Po skoku tradycyjnie ani nie spływał na boki ani nie przyspieszał czy zwalniał, pomijając już całe kombinowanie z kontaktem. Nawrócony na stacjonatę, która zarazem pełniła funkcję drugiej i piątej przeszkody, utrzymał nieustępną prostą linię. W głowie nie było mu żadnych wyłamań, nie zamierzał nawet musnąć konstrukcji. Taki postawiony przed sobą cel zmotywował go do mocnego skoku. Składając przody i rozciągając tyły tym razem postawił bardziej na ekonomiczność, myślami będąc już jednak przy miniętym wcześniej szeregu. Choć czasami miał z nimi problemy to teraz zawzięcie uderzał kopytami w podłoże z niecierpliwością dojeżdżając do upragnionego wyzwania. Strzygąc uszami wykonywał polecone półparady, kończąc wszystko gładkim skokiem nad pierwszym członem. Posłusznie skrócił krok, mieszcząc się w dwóch foulee, wszystko wieńcząc najbardziej spektakularnym lotem spośród poprzednich. Wylądował na lewo, tak jak prosiła Adele, by następnie potulnie wydłużyć foulee, by szybciej dojechać do mety, gdzie cofnął się w kłus, potem stęp.
Zjechawszy już z parkuru został obficie nagrodzony przez swoją właścicielka, odwzajemniając się radosnymi parsknięciami i wesołym rżeniem. Pomimo dziesięciu wiosen na karku dalej był podobny do młodzika.

zt

Caroline Hathaway - 2015-10-04, 21:24

edit
Nearly Perfect - 2015-10-04, 21:29

Edit
Caroline Hathaway - 2015-10-04, 21:34

edit z.t
Nearly Perfect - 2015-10-04, 21:41

Edit

zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group