To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur trawiasty

Anonymous - 2013-05-08, 17:57

Ruth weszła z Kate na parkur. Przez całą drogę podjarana caplowała wokół dziewczyny, nie mogąc się doczekać treningu. Wprost rozsadzała ją energia, więc chociaż straciła formę, to dzisiaj powinna skakać ze sporym zapasem. Klacz zatrzymana przez Kate, wytrzymała spokojnie tylko przez moment, gdy dziewczyna regulowała strzemiona. Przy podciąganiu popręgu położyła po sobie uszyska, jednak obyło się bez większych protestów. Kłopot mogło stanowić wsiadanie na nią. Ruth zatańczyła, gdy tylko ta wykonała próbę usadowienia się na jej grzbiecie i trochę to trwało, zanim wreszcie się uspokoiła.
Działanie dosiadem? :lol2: Nasz konik dawno już zapomniał proszę państwa, co to znaczy porządne działanie dosiadem! Szkółkowe dzieciaki szarpały ją tylko za pysk, więc do tego była przyzwyczajona. Z wyciągniętą szyją, rozbujanym krokiem ruszyła na ślad, jednak w odwrotną stronę do tej, o którą prosiła ją Kate...

Kate - 2013-05-08, 19:13

Ojojojoj. Najpierw strona lewa. :lol: U cioci Kate nie ma ciągania! Będzie się trzeba przyzwyczaić do dosiadu.
Szczerze mówiąc dziewczyna spodziewała się, że klacz będzie przyzwyczajona do ciągania za wodze, a nie działania dosiadem. No cóż. Nic dziwnego. Klacz przyjechała w końcu ze szkółki jeździeckiej, a nie była koniem sportowym. Chyba przydałoby się trochę jazdy, na której skupiłoby się głównie na działaniu dosiadem, a nie skokach.
Dziewczyna postanowiła zmienić kierunek, ale zmniejszyć działanie wodzy. Gdy znalazła się mniej więcej na środku dłuższego brzegu, jadąc w prawą stronę wykonała półparadę, aby klacz przygotowała się na wykonanie polecenia, po czym przesunęła lekko zewnętrzną łydkę za popręg i docisnęła ją. Wewnętrzna łydka została lekko dociśnięta na popręgu, a jeśli klacz nie zareagowała Kate lekko zadziałała ciągle luźną wodzą, aby klacz przynajmniej skojarzyła o co chodzi dziewczynie. Przede wszystkim dosiad.
Jeśli Ruthless poprawnie zakręciła Kate po dojechaniu do równoległej ściany naprowadziła klacz na ślad, tak, aby jechała w lewo i pochwaliła hanowerkę słowami. Ciągle utrzymywała żywe tempo pilnując, aby klacz nie gasła.
Po dwóch okrążeniach na lewo pokonanych w stępie dziewczyna zaczęła stopniowo zbierać wodze na razie na luźny kontakt. Po wykonaniu tego pokonała w stępie jeszcze jedno okrążenie, po czym zmieniła kierunek przez parcour - jak poprzednio - działając głównie dosiadem,a całą czynność poprzedzając półparadą. Wodze były jedynie małą pomocą. Poprawna zmiana kierunku została nagrodzona pochwałą, a po jej wykonaniu dwudziestolatka pokonała jeszcze trzy okrążenia w aktywnym stępie, po czym wypchnęła klacz do kłusa pomagając sobie łydką. To gniada powinna wykonać bezbłędnie.

Anonymous - 2013-05-08, 20:01

// była koniem sportowym ty wstręciuchu ! D; D; D;

No fakt, przydałoby się kilka treningów pod jakimś profesjonalnym i cierpliwym jeźdźcem, który oduczył by ją złych nawyków. Przecież gdzieś tam w Ruth drzemał ten stary sportowiec, tylko trzeba było usunąć grubą warstwę kurzu, co wymagało niestety trochę czasu.
Klacz spokojnie sobie człapała stępem, gdy poczuła półparadę. Momentalnie, jakby jej się coś przypomniało, uniosła głowę i zamachnęła się ze świstem ciemnym ogonem. Ładnie zakręciła, owijając się należycie wokół łydki Kate i ruszyła od zadu. Proszę państwa, nastąpił oto jeden ze zrywów Quite Ruthless. Na ostatnim treningu też zaczęła należycie pracować, jednak jej amazonce nie udało się utrzymać tego dziwnego efektu, może tym razem Kate sobie z tym poradzi?
Klacz najechała w lewo na ścianę, efektownie podkładając nogi pod kłodę. Jedno ucho skierowała ku Kate, informując ją o swoim skupieniu na wysyłanych przez nią sygnałach. Pokonała trzy okrążenia w przyzwoitym tempie. Gdy dziewczyna złapała jako taki kontakt i gdy klacz poczuła wędzidło w pysku, zgięła szyję, pyszczek ustawiając niemal w pionie. Może nie był to ganasz, ale jak na nią to było całkiem spore osiągnięcie. Może dzięki temu 21 – latka dostrzeże w niej potencjał? Kto wie? A może tak jak wszyscy inni zniechęci się do klaczy i już nigdy nie pojawi się pod jej boksem… Taak, druga opcja była zdecydowanie bardziej prawdopodobna i to w tym wszystkim tak bardzo bolało. Jeśli nie byłeś idealną maszyną sportową, na której wygrać można z palcem w nosie wszystkie zawody, to dwunożni nie zaszczycą cię swoją uwagą. Co najwyżej sporadycznie, tak jak czyniono to z Ruth…
Gniada ponownie wykręciła się przy zmianie kierunku i to samo zrobiła, najeżdżając na ścianę. Gdy poczuła sygnał do kłusa, błyskawicznie puściła się tym chodem, wysoko unosząc nadgarstki i podrzucając co chwilę łbem. Coraz częściej skierowywała ucho w stronę stajennego, który ustawiał parkur. Skoki… Tak dawno nie skakała. Co prawda była WKKWistką, ale ta dyscyplina była jej najmocniejszą stroną. Może i Ruth na razie nie miała się za bardzo czym pochwalić, ale w szkółce jeździeckiej to ona była najbardziej rozchwytywanym koniem, jeśli chodziło o rekreacyjne treningi skokowe. Małe, ale i tak hanowerka była z tego bardzo dumna, o.

Kate - 2013-05-08, 20:44

//Wstręciuch nie miał na myśli nigdy, tylko niedługi czas przed przyjazdem do Orchardu. (Chyba że znowu coś źle zrozumiałam i kolejna gafa. :lol: )
Po przejściu do kłusa Kate krótko pochwaliła klacz głosem i utrzymywała obecne tempo. Nie było ani za szybkie ani za wolne, więc nie było przeciwwskazań do jego utrzymania. W międzyczasie, gdy dziewczyna zaczęła kłusować stajenny krótko pożegnał się rzucając w stronę amazonki "Do widzenia" i wyszedł z parcouru zamykając za sobą bramę. Skierował się w stronę stajni i po chwili znikną z pola widzenia pracującej pary.
Po pokonaniu trzech okrążeń w kłusie dziewczyna zaczęła wykonywać wolty. Na pierwszy ogień poszły te obszerniejsze.
Wewnętrzna noga powędrowała na popręg, zewnętrzna lekko za i tak zostały użyte. Amazonka pomogła sobie też wodzami, aczkolwiek ta pomoc była naprawdę mała. Jeśli wolta została poprawnie wykonana klacz została poklepana. Na kolejnej krótkiej ścianie także została wykonana obszerna wolta. Jeśli obie wyszły dobrze, Kate stopniowo zaczęła wykonywać coraz mniejsze wolty. Później zmieniła kierunek pamiętając o sygnałach zastosowanych przy pierwszej zmianie kierunku. W przeciwną stronę także zaczęła wykonywać najpierw obszerne, a stopniowo coraz mniejsze wolty. Jeśli próby się powiodły Kate zaczęła także wykonywać ósemki i serpentyny. Jednak te figury pojawiły się na dzisiejszym treningu mniej razy niż wolty, którym to dwudziestolatka poświęciła nieco więcej uwagi.

Anonymous - 2013-05-09, 18:03

edit
Kate - 2013-05-09, 22:51

//W jednym poście już wszystko piszę, bo muszę jeszcze jeden trening zrobić. Wybacz. :/
Po wykonaniu przeróżnych figur na parcourze, o ile wychodziły dobrze dziewczyna usiadła w siodło do kłusa ćwiczebnego. Utrzymywała obecne tempo. Biodra Kate podążały za ruchem konia, ręce luźno, aczkolwiek nie w sensie, że np. wisiały jakoś. :lol: Trzymała je rozluźnione, na tym samym poziomie. Wodze były trzymane dość elastycznie, aczkolwiek pewnie, więc nie było możliwości, aby wyślizgnęły się z rąk dwudziestolatki.
Po dwóch okrążeniach dziewczyna zmieniła kierunek jazdy przez półwoltę podobnie jak poprzednio działając głównie dosiadem i łydkami. Klacz jak na razie spisywała się całkiem dobrze, więc dziewczyna planowała niedługo przejść do galopu. Później przyjdzie też czas na skoki, ale na dziś niskie.
Po zmianie kierunku Kate znów zaczęła wykonywać wolty i inne figury na ujeżdżalni, tyle że w kłusie ćwiczebnym. Działania jak poprzednio. Zewnętrzna łydka lekko za popręg, wewnętrzna na, wodze też dobrze ustawione, no i w takiej pozycji działanie. Kate rozpoczęła od wolt obszernych, stopniowo przechodząc do mniejszych. Jeśli nie było problemów zaczęła anglezować od razu na dobrą nogę i zakończyła ten etap rozgrzewki. W kłusie pokonała trzy okrążenia, po czym naprowadziła klacz na cztery drągi równo ułożone. Przed nimi zamknęła Ruthless w pomocach, aby przypadkiem sobie nie ominęła cavaletti, a zaraz przed najazdem na drągi uniosła tyłek do łagodnego półsiadu. Nad każdym z drągów dawała gniadej impuls łydką, a po ich pokonaniu, o ile żaden z cavaletti nie został dotknięty poklepała po szyi hanowerkę i z powrotem naprowadziła na ślad. Na drągi najechała jeszcze raz stosując te same działania, po czym zmieniła kierunek przez parcour uprzedzając chęć wykonania tego półparadą. Jadąc w przeciwną stronę także naprowadziła hanowerkę dwa razy na drągi, po czym wróciła na ślad i po pokonaniu dwóch okrążeń zwolniła do stępa głębiej siadając w siodle, odchylając się lekko i równie lekko zaciskając łydki. Jeśli sześciolatka poprawnie przeszła do niższego chodu, dziewczyna poklepała ją, ale to nie był koniec treningu. Dwudziestolatka pilnowała aktywnego tempa. Zależało jej na tym, aby klacz angażowała w pracę mięśnie z naciskiem na zad, a nie np. wlokła się leniwie, choć to do niej nie pasowało. :3
Po krótkim odpoczynku dwudziestolatka znów wypchnęła gniadą do kłusa pomagając sobie lekką łydką. W tym chodzie przejechała trzy okrążenia, po czym w zakręcie wypchnęła klacz do galopu. Zewnętrzna łydka użyta za popręgiem, wewnętrzna na, ale głównym sygnałem było wypchnięcie biodrami. Jeśli klacz zagalopowała na dobrą nogę, pogalopowały tak sobie dwie minutki, po czym zwolniły do kłusa i zmieniły kierunek. Jeśli zaczęła na nogę złą dziewczyna wpierw zmieniła ją przez przejście do kłusa i dopiero w następnym zakręcie ponownie zagalopowała.
Trzy okrążenia na tą stronę i pierwsza przeszkoda. Na pierwszy ogień niski krzyżaczek o wysokości pół metra. Niby nic, ale nie wiemy jak skacze Ruthless. Przed owym krzyżakiem wyregulowanie tempa, później prosty najazd, a przynajmniej Kate postarała o prosty. :lol: Przed skokiem zamknięcie w pomocach, w momencie odskoku mocniejsza łydka i uniesienie tyłka do półsiadu. Lekkie oddanie wodzy, w razie potrzeby. Zaraz przed lądowaniem Kate łagodnie siadła w siodło, a po nim, jeśli skok się udał pochwała głosowa i naprowadzenie na ślad. Na dziś przygotowane cztery przeszkody. Pozostały trzy.
Po skoku dwudziestolatka naprowadziła klacz na ślad i po pokonaniu okrążenia spokojnym galopem naprowadziła klacz na kolejną przeszkodę. Żółto-biały okser o wysokości 65cm był celem tego skoku. Dziewczyna znów postarała się o prosty najazd, przed przeszkodą zamknęła Ruthless w pomocach, później mocniejsza łydka użyta w celu oznajmienia klaczy, że ma skoczyć, uniesienie się do półsiadu. Po skoku Kate miękko usiadła w siodło i znów naprowadziła gniadą na ślad, gdzie poklepała ją, o ile ta poprawnie skoczyła. Zaraz potem kolejne naprowadzenie na przeszkodę. Tym razem był nią nieco wyższy okser o wysokości 80cm. Działania jak poprzednio. Prosty najazd, łydka, półsiad i w końcu ponowny siad w siodło. Tym razem jednak Kate nie naprowadziła hanowerki na ślad, a od razu naprowadziła na stacjonatę wysokości 75cm. Aktywny i prosty najazd, łydka, półsiad, oddanie wodzy w razie potrzeby i w końcu siad w siodło. Wszystkie cztery przeszkody pokonane.
Po skokach dziewczyna poklepała klacz i pokonała w galopie jeszcze po dwa okrążenia na obie strony. Następnie przeszła do kłusa i zaczęła rozkłusowanie. Po trzy okrążenia na obie strony, po czym zwolnienie do stępa. W tym chodzie po dziesięciu minutach, podczas których dziewczyna zmieniła kierunek, poluzowanie popręgu i wodzy oraz zachęcenie klaczy do przeżucia wędzidła. Po kolejnych dziesięciu minutach stępa na luźnej wodzy Kate poklepała Ruth i wjechała na środek, gdzie zatrzymała gniadą i sprawnie zsiadła. Z ziemi już podciągnęła strzemiona, zdjęła wodze z szyi konia, a następnie dodatkowe rozstępowanie w ręku. Po nim dziewczyna wyprowadziła klacz w kierunku stajni.
zt/

Kate - 2013-05-11, 20:08

Weszła po raz kolejny na parcour trawiasty. Ostatnio często tu bywała. Pewnie z powodu pozajmowanych miejsc, ale dłużej zastanawiać się nie będziemy.
W każdym razie po wejściu na parcour zamknęła za sobą bramę i zaprowadziła Vivance na środek, gdzie zatrzymała ją, dociągnęła popręg i spuściła strzemiona oraz poprosiła stajennego, który już po raz kolejny pomagał ćwiczącej parze o ustawienie kilku przeszkód, tym razem wyższych niż poprzednio. Następnie sprawnie wsiadła i już z siodła wyregulowała strzemiona w razie potrzeby. Po chwili wypchnęła klacz do stępa i naprowadziła na ślad zaczynając od lewej strony. Na razie stęp na luźnej wodzy. Oprócz aktywnego tempa dwudziestolatka nie miała wymagań.

Aurelie - 2013-05-13, 21:42

Weszła spokojnym krokiem na parkur wraz z Carm'em.Zamknęła po sobie bramkę i zatrzymała go na środku , podciągając popręg i regulując sobie od razu strzemiona,żeby później się z tym nie męczyć.Przeszła z nim kilka kółek zapoznawczych w ręku , zaraz znów przytrzymując go i sprawnie wsiadając, od razu podbierając trochę wodzy i wstrzymując go dosiadem.Dopiero po kilku sekundach pozwoliła mu ruszyć, nakierowując go na ślad .Przywitała się z Kate i jeszcze poklepała ogiera, jeżeli znów zachciało mu się tańcować ta oczywiście przytrzymywała go ,uniemożliwiając mu jakieś wybryki.Rozluźniała się i po kilku minutach jeszcze skontrolowała popręg, w ostateczności podciągając go .
Carmargue - 2013-05-13, 21:58

W drodze na parku, ogier nie omieszkał oczywiście zaprzestać różnorakich tańców wokół dziewczyny. Próbował po prostu wykorzystać w jakiś sposób sytuację, a taka niby rozgrzewka była przez niego po prostu preferowana. Kiedy dziewczyna weszła z nim na ogrodzony teren, gniady natychmiast przybrał inną postawę. Same przeszkody odwróciło jego móżdżek o 180 stopni. Już wiedział po co tu szedł i co ma za chwilkę zrobić. Postawił uszy na sztorc, czekając aż dziewczyna znajdzie się na jego grzebiecie. Jedno z uszu ogiera powędrowało w tył, pomagając mu się w pewnym sensie skupić. Wsłuchiwał się dokładnie w ruchy sztynki, próbując wyczytać sygnały. Kiedy tylko dziewczyna przyłożyła łydki do jego boksów, ruszył energicznym stępem, próbując się jakoś rozluźnić. Zapewne jego łeb już od początku nurkowałby w piasku, gdyby nie doskonale wyczuwalne spięcie ze strony jeźdźca. Nie potrafił niestety w żaden sposób się rozluźnić, kiedy jego prowader tego nie robił. Szedł więc z łbem niemalże w chmurach, rozglądając się ochoczo po terenie. Nie znalazł wśród przeszkód takiej, której mógłby się bać.
Kiedy tylko dziewczyna w jakiś sposób się rozluźniła, Kalmar opuścił łeb na dół, stopniowo się rozciągając. Praca zadu momentalnie się polepszyła, a chód stał się obszerniejszy i ogólnie rzecz biorąc bardziej korzystny dla obydwu stron.

Vivance Roscoe - 2013-05-14, 13:28

Cytat:
Weszła po raz kolejny na parcour trawiasty. Ostatnio często tu bywała. Pewnie z powodu pozajmowanych miejsc, ale dłużej zastanawiać się nie będziemy.
W każdym razie po wejściu na parcour zamknęła za sobą bramę i zaprowadziła Vivance na środek, gdzie zatrzymała ją, dociągnęła popręg i spuściła strzemiona oraz poprosiła stajennego, który już po raz kolejny pomagał ćwiczącej parze o ustawienie kilku przeszkód, tym razem wyższych niż poprzednio. Następnie sprawnie wsiadła i już z siodła wyregulowała strzemiona w razie potrzeby. Po chwili wypchnęła klacz do stępa i naprowadziła na ślad zaczynając od lewej strony. Na razie stęp na luźnej wodzy. Oprócz aktywnego tempa dwudziestolatka nie miała wymagań.


Weszła wraz z dziewczyną na parkur trawiasty. Ukradkiem spojrzała na zamykaną za jej zadem bramę. Parsknęła cicho, by następnie ruszyć dalej i zatrzymać się na samym środku. Tam została przygotowana wstępnie do jazdy, a potem dziewczyna wsiadła na jej grzbiet. Podrzuciła lekko głową w górę i pociągnęła ogonem o powietrze. Ukradkiem spoglądała jeszcze na uwijającego się stajennego, który miał wystarczającą wiedzę, aby ustawiać przeszkody ;> Niektórym to trzeba bardzo tłumaczyć o co chodzi, aby cokolwiek zrozumieli. Ale w końcu nie są oni w kraju zwanym Polską, to pewnie są bardziej kumaci. Czując wypchnięcie, jak i łydeczkę klacz ruszyła stępem. Mając luz na wodzy, klacz miała prostą szyję. Bujała głową lekko na boki w takt jej ruchów. Ogon także swobodnie obijał się włosiem o stawy skokowe, jakby nigdy nic. Tempo jej było aktywne. Zadnie nogi przekraczały ślady przednich, więc coś to oznaczało? Wiadomo nie.

Kate - 2013-05-14, 18:41

Kate spojrzała na parę, która przed chwilą weszła na parcour. Następnie przywitała się z Reese, którą już znała i przeniosła wzrok na konia, którego prowadziła. Gniadego ogiera nie znała. Miejmy jedynie nadzieję, że nie będzie zbyt "dziki". :lol:
Dziewczyna na razie nie miała większych wymagań co do Vivance. Wiedziała, że klacz sama pracuje na tyle, na ile potrafi. W razie nagłego napadu lenistwa coś by się zrobiło. :> Na razie nie.
Podczas początkowej fazy treningu stajenny, który coś już umiał uporał się z ustawianiem przeszkód, więc opuścił parcour zamykając za sobą bramę i krótko żegnając się z innymi. Teraz na parcourze została tylko Reese z dosiadanym przez siebie koniem i Kate z Vivance. Może to i lepiej.
Po pokonaniu trzech okrążeń w stępie dziewczyna zmieniła kierunek przez parcour, manewr poprzedzając półparadą. Jadąc w prawą stronę także pokonała trzy okrążenia stopniowo zbierając wodze na kontakt. Przy tym zachęcała holsztynkę do przeżucia wędzidła. Gdy wodza była już na kontakcie dwudziestolatka pokonała w stępie jeszcze jedno okrążenie wymagając teraz od klaczy większego zaangażowania mięśni i ogólnie aktywnej pracy. Następnie zaczęła wykonywać obszerne wolty w stępie. Łydka wewnętrzna na popręg, zewnętrzna lekko za i takie też działanie. Przy tym wewnętrzna ręka została lekko przysunięta do siebie, a zewnętrzna w bok. Stopniowo średnica wolt zmniejszała się. Jeśli klacz nie koniecznie dobrze wykonywała figury dziewczyna ćwiczyła je ciut dłużej. Miała jednak nadzieję, że i tym razem skarogniada będzie pełna zapału.

Aurelie - 2013-05-14, 22:04

Po dosłownie kilku okrążeniach , zaczęła z nim kręcić różne wolty, pół wolty itp. ,pilnując by ten sprawnie owijał się jej wokół łydki i żeby nie wypadał zadem ani łopatką.Jako iż ogier szedł dość chętnie na przód ta nie dawała mu łydek aktywizujących ,które były raczej zbędne ,o.Gdy już minęło 15 minut a blondynka stwierdziła że ten się już wstępnie rozgrzał podebrała wodzę i weszła na lekki kontakt , zaczynając bawić się wodzami .Wypchała do z bioder co by przeszedł do kłusa, sama zaczęła przez chwilę anglezować ,"wczuwając" się w jego rytm .W narożniku usiadła głębiej w siodle,pozostając w takiej pozie .Wkrótce znów nakierowywała go na różne figury uj. , starając się omijać Kate wraz z Vivance .Ogier to ogier,nie da się przecież zmienić jego natury,prawa ?
Pominę gatkę o odcinaniu jajek czy coś bo mi się nie chce o tym pisać :lol2: .Po krótkiej rozgrzewce w kł . zwolniła do stępa i poprosiła stajennego o ustawienie drągów , krzyżaczków i innych stacjonat. Nie było informacji o jego kondycji więc raczej nie przekroczą oni 110 cm , jeżeli chodzi o przeszkody .Wracając:
Gdy już wszystko było na swoim miejscu ta kolejny raz dosiad+ łydka i za kłusowanie. Nakierowała Kalmarka na pierwsza "przeszkodę" czyli z 5 drągów .Pilnowała by ten się nie napalał ,czy też nie przechodził w wyższy chód . Naprowadziła do na środeczek i uniosła pupę w półsiad.Jeżeli poszło bez problemów pochwaliła go głosowo i powtórzyła ćwiczenie, jednak z drugiej strony.

Vivance Roscoe - 2013-05-15, 11:49

Ukradkiem również spojrzała na ogiera, strzygąc w jego stronę swoimi uszyskami. Wydała nawet z siebie ciche parsknięcie, idąc jak idąc <3 Po trzech okrążeniach zmieniła kierunek na prośbę dziewczyny, jakby nigdy nic. Potem po następnych trzech, w drugą stronę, klacz weszła na kontakt z ręką dziewczyny. Momentalnie zaczęła sobie przegryzać wędzidło. Może to z dźwięku jakie wydawało? Czując zachętę do przeżuwania, klacz również zaokrągliła lekko swoją holsztyńską szyję. Pierwszym ważniejszym ćwiczeniem była wolta w stępie. Vivance niechętnie weszła w pierwszy okrąg, ale potem zaczęła to już wykonywać automatycznie. Nie wpadając, nie wypadając ani zadem, ani łopatką. W końcu tyle ich narobiła, że mniej więcej wie co powinna, a czego nie powinna. Czasami miała treningi tylko z samych wolt. Oczywiście różnorakich - w owych treningach chodziło o poprawne wyginanie się klaczy. Jednak teraz to nie jest ważne. Jako, że stopniowo średnica wolt zmniejszała się, to klacz w tym czasie musiała mocniej angażować stawy skokowe, jak i mocniej się wygiąć, aby zmieścić się. Ba! No i utrzymać równowagę, wszak jest to najważniejsze. Skarogniada ma do tego, że jest nad wyraz karnym koniem. Woli zrobić coś raz, a porządnie, aniżeli męczyć się z czymś wielokrotnie. Może te treningi z wygięciami ją tego nauczyły? Może, może ;>
Kate - 2013-05-15, 20:57

Vivance angażowała się w pracę jak dawniej. Może nawet pracowała lepiej? Miejmy nadzieję, że na zawodach pójdzie równie dobrze. <3 Na dziś dzień przygotowana była rozgrzewka podobna do tej z poprzedniego treningu. Praca nad wygięciami, równomierne rozciąganie mięśni przed skokami itp.
Po wykonaniu wolt Kate zmieniła kierunek jazdy przez półwoltę i ponowiła wykonywanie wolt o różnych średnicach, tym razem dodając także serpentyny. Po kilku takich figurach przeszła do ósemek. Wykonała je dwa czy trzy razy w zależności, jak wychodziły. Oczywiście mamy nadzieję, że dobrze. ;> Następnie wróciła na ślad i po pokonaniu jednego okrążenia wypchnęła klacz do kłusa. W nim po trzy okrążenia na obie strony i znów wolty, serpentyny i ósemki. W końcu dwudziestolatka zwolniła holsztynkę do stępa, poklepała i naprowadziła na ósemkę z przejściami chodów. Mniejsze koło w stępie, w zmianie kierunku (tam, gdzie zaczyna się nowe koło) zakłusowanie, koło w kłusie i powrót do stępa w ponownej zmianie kierunku. Takich ósemek kilka, a potem powrót na ślad w kłusie.
Po dwóch okrążeniach w tym chodzie dziewczyna naprowadziła Vivance na cztery drągi ułożone w linii prostej. Przed nimi zamknięcie w pomocach, po najeździe na cavaletti półsiad i nad każdym drągiem aktywizująca łydka. Najazdów na drągi po trzy razy na każdą stronę, po czym powrót na ślad i przejście na chwilę do stępa przed galopem.

Carmargue - 2013-05-15, 21:00

Ogier kroczył sprawnie do przodu, czujnie strzygąc uszkami w stronę Reese. Był tak skupiony na swoim jeźdźcu, że zapomniał o obecności inny istot na parkurze. Na woltach, odczytując pomoce dziewczyny, starał się wyginać na tyle, na ile potrafił bez dostatecznego rozgrzania mięśni. Jeśli chodzi o jego aktywność w stępie, nie można było na nią narzekać. Zad naturalnie wpływał głęboko pod kłodę. Ogólnie rzecz biorąc, ogier poruszał się od tyłu.
Zabawa wodzami niestety na wiele się nie zdała. Kalmar nie bardzo rozumiał początkowo o co chodzi, ale kiedy już zdał sobie sprawę czego od niego chcą, jego pysk znalazł się na wysokości nadgarstków.
Kiedy tylko odczuł sygnał, wzdrygnął się i ruszył żywym, zdecydowanym kłusem. Szedł z obniżoną szyją, próbując się w jakiś sposób rozluźnić.
Na różnorakich woltach, półwlotach, czy co tam jeszcze Reese mu narzuciła, starał się wygiąć, acz nie do końca mu to wychodziło. Najczęściej chodził na kwadracie. Pilnowano, aby ogier szedł o wyprostowanej łopatce. Zgięcie rzadko kiedy pielęgnowano. Z tego powodu, trudno mu było to wykonać tak jak dziewczyna chciała. ( zakładam że nadal kłusujemy, nie do końca chyba zrozumiałam ;) )
Co do drągów, spojrzał na nie z dosyć sporym zaskoczeniem. To było dla niego bardzo stresujące zadanie. Bał się o swoje nogi i to w ogromnym stopniu. Jednakże pokonał je, z wysoko zadartym łbem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group