Noir de Luxe - 2018-04-16, 11:36 x GRUPA CZWARTA x
Już zdawałoby się, że klacz się rozluźnia i poddaje się rytmowi, jaki został nadany przez konie towarzyszące, jak i jeźdźca, który trzymał nad nimi pieczę. Ale jak się okazało, jeźdźcy wzięli na rajd wierzchowce, z którymi raczej zwykli walczyć o życie, a to zazwyczaj działało na wszystkie konie. Na szczęście w swojej grupie miała typowe oazy spokoju, ponieważ La Tortuga czy Kruggerand zdawali mieć w nosie cały chaos jaki dział się na początku stawki oraz w grupie za nimi. Skupiła się na tym, ale w końcu ni jak z tego spokoju, skoro konie z grupy piątej zaczęły na oślep gnać przed siebie. Jakby się jakikolwiek pojawił w granicy jej zadu, wówczas wystrzeliła nogami zadnimi w tamtym kierunku, kładąc swoje uszy po sobie ( ktoś chętny? )Za żadne skarby nie lubiła, kiedy ktoś jej wjeżdżał w tyłek, a zwłaszcza, kiedy kręciły się przy nim nieznane osobniki. Nie była w stanie, który by łagodził jej ograniczenia, więc raczej była wrogo nastawiona względem ogierów (bo wałachów raczej na całym rajdzie nie ma). Wszak ogiery to zagrożenie. Napompowane testosteronem bomby. Parsknęła głośno, mocno nadymając uprzednio chrapy. Była widocznie poirytowana, ale irytacja zniknęła wraz z pojawiającym się kłusem, do którego przeszła płynnie. Wszak to była idealna sytuacja, aby się nieco oddalić od tych narwańców z grupy piątej.Bastian Collins - 2018-04-16, 14:15 x GRUPA TRZECIA x
Wesoły konik. :D Mimo tego, że udało go się nieco wyciszyć, Bastian cały czas wyczuwał, że jego podopieczny wcale nie wyluzował w stu procentach. Nawet w 40 nie sprawiał wrażenia nie bycia bombą atomową, toteż jeździec przygotowany był na wszelkie ewentualności. Najwyraźniej nie mylił się, gdyż wkrótce – wprawdzie wbrew jego woli – rozpoczęli galopowanie. Męskie wyścigi i próba udowodnienia, który ma w sobie więcej testosteronu.. doprawdy tylko tego mu brakowało.
Dopóki galop był, w miarę, bezpieczy, Bastian starał się nie ingerować w zatrzymywanie ogiera. Był już rozprężony, więc nie groziły mu żadne kontuzje, a dopóki nie sprawiał zagrożenia wobec innych uczestników rajdu, nie było powodu by uwieszać mu się na pysku i sprawiać, że tylko biegłby przed siebie jeszcze szybciej. Wprawdzie powstrzymywał go, ale dosiadem, przy okazji próbując gdzieś na zewnętrzną stronę, by nie wpaść na pary z innych grup. Rajd przebiegał dokładnie tak samo jak za poprzednim razem, gdy brali w nim udział, a mężczyzna, niestety, ponownie nie zdążył poinformować Elżbiety o tym, że ją opuszcza. No cóż, sama widziała dlaczego, więc nie mogła mu mieć tego za złe.
Z początku próbował wprowadzać gniadego na wolty, aby ten zwolnił nieco wrotki, ale wkrótce na ich horyzoncie pojawiła się rzeka, będąca z pewnością większym wyciszaczem tempa. Nie mylił się, półparadami skupiał uwagę ogiera na obiekcie, a ten sam powoli zaczął zwalniać. Na szczęście Chaos nie bał się wody – trenowali kiedyś przecież WKKW, które często zawierało powiązane z cieczą obiekty, a więc miał nadzieję, że i teraz Tekin nie okaże żadnej wymyślonej fobii. Wkrótce udało im się przejść do stępa, a w tym dzielnie weszli do rzeki, którą sprawnie udało im się pokonać.James Levrull - 2018-04-16, 16:14 x GRUPA PIĄTA x
W takim razie kiedy ta tańcowała próbując wraz z nim pozbyć się latających stworów on cierpliwie "gibał" się razem z nią nieco rozbawiony jej gimnastyką.
Całe szczęście, że gdy Nemo ruszył galopem on miał kontakt z jej pyskiem. Znaczy się dalej dość długi, ale jednak miał choć minimum szansy skrócić sprawnie i szybko wodze. Kiedy więc i Roscoe zagalopowała siedząc w siodle zaczął w panice skracać wodze, chcąc skrócić jej wyciągnięty łeb wraz z szyją. Ta zagryzła się co nieco wydłużyło moment owej czynności, a na dodatek musiał szybko złapać równowagę po jej bryknięciu. Cóż. dobrze, że miał krótsze strzemiona na ten wypad, ale mimo to i tak na moment wylądował lekko na jej szyi, by od razu się pozbierać i tym razem nieco mniej delikatnie przytrzymać klacz. Jako, że teraz był lepiej przygotowany w razie czego przy kolejnym bryknięciu był gotów wyratować się szybciej.
Udało mi się zatrzymać klacz centralnie przed strumieniem, który zapewne też nieco ją zgasił. Nie sprawdził ile koni poszła za nimi w popłochu, aczkolwiek było wesoło. Także no, stojąc przy wodzie czekał na swoją grupę dając przy okazji klaczy możliwość przypomnienia sobie jak wygląda rzeka. Caroline Hathaway - 2018-04-16, 16:51 x GRUPA PIERWSZA x
Carolina cieszyła się z tego rajdu chyba jak mało kto. To taki nowy wielki krok w jej życiu, bo za równo na nowym koniu jechała jak i dawnym przyjacielem który zamienił się w coś więcej.
-Są tak rzadko spotykane, że to aż dziwne. - odparła na słowa Anny, uśmiechając się. Faktycznie obie z Amelią dosiadały Achała, co na co dzień się nie zdarzało chyba. Zresztą w samym Orchardzie także ich zbyt wiele nie było. Obrzuciła Delfina dziwnym spojrzeniem na jej dziwną minę skierowaną w swoją stronę, tak jakby kobieta miała z czymś problem. Caroline sama z siebie nie pozwoliła na dominacje nad jej koniem, bo z jakiej paki? Jednak za pewne amazonka siwej ogarnęła ją na czas, a poza tym dostanie po pysku od First i Volano chyba skutecznie ostudziło jej zapał. Kobieta stopniowo podchodziła do klaczy na co dzień odwiedzając ją nawet na krótko, dając smakołyki i witając się tylko. Jednocześnie zadbała o jej wygląd zewnętrzny i ogólną formę, co przyniosło choć częściowe efekty. Poniekąd można powiedzieć że była skazana na Caro. Ta przywitała się z Drew kiedy i on dotarł, by potaknąć na "tak" w kwestii w końcu ruszenia naprzód. Poprawiła sprzęt klaczy i dosiadła jej, Kiedy wszyscy byli gotowi wypchnęła klacz do energicznego stępa, starając się prowadzić ją obok Drew z Volano. Zachowała stosowną odległość, ale nie podejrzewała te konie o chęć mordu na sobie nawzajem.
-Ciekawe co przyniesie nam ten rajd. - rzekła do chłopaka, skupiając się jednocześnie na drodze przed sobą. Podziwiała też rozciągające się w około widoki, które zapierały dech w piersiach. Nagle niespodziewanie w ich grupie zapanował popłoch i wkurzenie, Caro automatycznie nieco bardziej podebrała wodzę na kontakt i ścisnęła klacz łydkami. Nie chciała aby spłoszona poniosła ją w siną dal lub zrobiła coś innego głupszego. Pewnie idealnie i tak nie było, ale lepsze to niż nic.Drew Pascail - 2018-04-16, 18:26 x GRUPA PIERWSZA x
Delfinek się myliła, gdyż z jej przybyciem przywitał się z nią równie serdecznie, wcale nie koncentrując się wyłącznie na Caroline, gdyż to byłoby niegrzeczne a mówimy tu o Drew, który był dżentelmenem w każdym calu. Jako, że niestety później Delfinek wypruła naprzód z jej koniem trudno mu było nawet nawiązać z nią rozmowę (niedobry Delfin).
Klepnął Volano uspokajająco po szyi, kiedy ten próbował się sprzeciwić dominatorskiej działalności siwej, chociaż jak najbardziej pochwalał fakt, że ogier nie da sobie w kaszę dmuchać. Kiedy ogół postanowił, że czas najwyższy ruszać, Drew sprawdził poprawność sprzętu, by błyskawicznie znaleźć się na grzbiecie karosza, zbierając go do ruszenia żywym i aktywnym stępem. Planował umiejscowić się w środku stawki, chyba, że Volano miał inne plany, co się dopiero okaże.
- Ja też, jak dotąd na żądnym nie brakowało atrakcji, mam tylko nadzieję, że te atrakcje będą tylko pozytywne. - odpowiedział Caroline, gdyż faktycznie dla niego pod podobnymi względami był to przełomowy rajd. Wkrótce przed nimi rozciągnęła się otwarta przestrzeń o lekko pofałdowanym terenie idealna do spokojnej jazdy połączonej z podziwianiem krajobrazów. Pierwsza "atrakcja" już się pojawiła, a było nią stadko saren, które pierzchły za drzewa na ich widok. To niestety wzbudziło popłoch i nerwową atmosferę w grupie. Drew przewidująco na wszelki wypadek chciał ogarnąć ogiera, pilnując go łydkami, w razie gdyby on też miał odstawić podobną panikę.Eviline - 2018-04-16, 18:57 x GRUPA CZWARTA x to nadrabiamy
Ev zobaczyła, że grupa już się zebrała, więc spokojnie zawróciła ogiera w ich stronę, zajęli swoje miejsce i ruszyli wprzód stępem, który dla Ev był wygodny, ale ogromnie obszerny, przez co kobieta uśmiechnęła się pod nosem, bo w końcu miała pod sobą jakieś ogromne konisko. Ba, przy niej Krug wydawał się jeszcze większy, ona 164cm, on prawie 190, to jest pokaźna różnica, ale był wygodny, więc pozostało jej się cieszyć Ostatni raz podciągnęła popręg tym razem już w ruchu, wygodniej usadowiła się w siodle, poprawiła wodze i heja, siema przygodo
Starała się cały czas brać pod uwagę fakt, że wyjechali na otwarty teren, może i koń miał doświadczenie i nie był już młodzikiem bojącym się wszystkiego, ale Ev wciąż nie była przekonana co do tego, czy go przypadkiem czasami gdzieś nie poniesie, dlatego też mimo ogólnej swobody utrzymywała ciągły kontakt z ogierzastym, by w razie potrzeby móc reagować, choć zapewne to właśnie Krug był spokojniejszy niż ona sama.Krugerrand - 2018-04-16, 20:12 x GRUPA CZWARTA x
Widząc jak konie odchodzą postawił uszy, nie ciągnąc jednak blondynki w ich stronę. Był nauczony zostawać sam bo często tak było na parkurach, że w pojedynkę konie wchodziły i musiały się mierzyć z przeszkodami bez towarzystwa. Dlatego nawet nie drgnął, chociaż obserwował oddalających się uczestników. Wreszcie gdy mógł ruszyć szedł przed siebie, bacznie obserwując otoczenie i bez problemu z czasem dogonił grupę. Odchylił ucho w jej stronę gdy podciągnęła jeszcze popręg i to by było tyle z jego zainteresowania. Skupił się raczej na otoczeniu i tym, że obok niego pojawiła się La Tortuga, na którą zerknął. Parsknął głośno i zaokrąglił szyję, niosąc ją niżej by było mu wygodnie. Potrzepywał głową co jakiś czas, odganiając od siebie robale, które niestety zaczęły już dokuczać. Trochę się zdążyło już zadziać no ale on dzielnie szedł, nie wahając się póki co przed niczym. Chociaż i tak nie miał w zwyczaju się bać, nawet wody, która gdzieś tam dalej miała się pojawić.Ricochet Fire - 2018-04-16, 20:22 x GRUPA PIERWSZA x
Chyba z całego tego towarzystwa Ricochet byłą najspokojniejsza, gdyż miała najzwyczajniej w świecie na wszystko wywalone. Na próbę dominacji siwej zareagowała strzygnięciem uszami i parsknięciem. Generalnie olała siwą, ale nie zareagowała w taki sposób jak First Night, czy choćby Volano. Takie zachowania dopiero powodowały u niej nerwowość. Rzeczywiście uwaga, którą poświęciła jej właścicielka sprawiała, że stan bułanki zaczął się poprawiać. Wyglądała nieco lepiej, chociaż nadal była nieco wychudzona. Jedzenia jej nie brakowało, po prostu nie zjadała wszystkiego, chyba, że po większym wysiłku. Fizycznie również się poprawiła, lecz byłą to kropla w morzu jej potrzeb, a prawdziwy problem siedział w jej głowie. W przeciwieństwie do niektórych koni z grupy nie parła naprzód, nie zainteresowana miejscem na czele. Miejsce w stawce było jej absolutnie obojętne, ważniejsze było towarzystwo - o ile towarzystwo było spokojne, ona również była spokojna. Wyjechali na otwartą przestrzeń, gdzie z początku było spokojnie i idyllicznie, więc klacz kontynuowała stęp, przez większość czasu mając wszystko w nosie, ewentualnie od czasu do czasu zwracając uwagę na kobietę na jej grzbiecie. Kiedy pojawiły się sarenki, które na ich widok salwowały się ucieczką achałce nieco udzieliła się atmosfera i zachowanie innych koni. Strzygła uszami na wszystkie strony, dobyła z siebie rżenie i zatrzymała się, by potem cofnąć się nieco w tył, jednak doprowadzające do pionu pomoce od Caroline powinny bez problemu na nią zadziałać.Jonah Wrens - 2018-04-16, 20:38 x GRUPA TRZECIA x
Miałem raczej spokój w głowie i puściłem w niepamięć wydarzenie sprzed chwili, już kłusując siwka. Niestety długo nie nacieszyłem się ciszą, bo jeden z koni przegalopował obok nas, a niedługo po nim i Chaos wyrwał się do jakiegoś niewiadomego wyścigu. Ja raczej nie przywiązałem uwagi do żadnego z tych koni, nie chcąc swoją reakcją ekscytować siwego. Nawet się nie spiąłem chociaż minęły nas w różnym tempie. Kontynuowałem kłus, chcąc zarazić tym siwego, w końcu na parkurach też był sam i nie myślał jak konie wyścigowe, będąc przyzwyczajonym do indywidualnego podejścia do sprawy. Plany pokrzyżować mogła mi jedynie natura konia, więc gdyby zaczął bawić się w pogoń za końmi, nie przestraszyłem się, ani wkurzyłem. Zwyczajnie półparadami na zewnętrznej wodzy, a tą wybrałem jako lewą. Wbrew pozorom wziąłem na to słabszą ręką, by spokojnie jak na parkurze z każdą foulą go wycofać - o ile w ogóle podjął się tej zabawy. Jeśli zwolnił do kłusa pochwaliłem go, a gdyby w ogóle nie ruszył galopem za ogierami również go pochwaliłem. Zbliżyłem się do wody w miarę możliwości i zrobiliśmy przejście do stępa, by móc w takim tempie wejść do wody. Chciałem żeby trochę się schłodził, chociaż i tak nie mieliśmy za sobą jakiejś wybitnie długiej trasy. Jednak taka chłodna woda mogła nie tylko ostudzić mu nogi, ale też głowę.Kaept'n Nemo - 2018-04-16, 20:46
Ukryj:
Vivianne Feron napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x
Nosz uwziął się skubaniec! Mimo, że dziewczyna utrzymywała swojego podopiecznego na podwyższonych obrotach, najwyraźniej nie zrobiła wrażenia na owadzie, który raz po raz atakował biednego Nemo, który – jak się okazało – był bardzo przewrażliwiony w temacie robactwa. Przed każdym kolejnym podleceniem Vivianne starała się umknąć, ale gdy nieszczęsny pasożyt usiadł na brzuchu Kapitana, miarka przebrała się również dla niej. Chwilę zajęło Kanadyjce zorientowanie się, co właściwie się stało, ale zachowanie konia zmusiło ją do dalszych działań. Gdyby kontynuował kopanie w taki sposób to mógłby nie tylko skrzywdzić ją, ale też samego siebie (pomijając kwestię staranowania innych koni), czego zdecydowanie chcieli uniknąć.
Nie bacząc na nic innego, jak tylko na ich bezpieczeństwo, Vivianne, która nadal była nieco odsunięta od całego zgrupowania koni, postanowiła wypuścić rudego nieco do przodu, już nie tylko kłusem, ale też galopem. Całą siłą woli starała się przepchnąć ogiera naprzód, aby ten zamiast kopania swojego brzucha zajął się przebieraniem nóżkami w biegu, a tym samym (miejmy nadzieję) przepędzeniem bąka. Umiała utrzymać się w siodle i nie widziała żadnych przeciwwskazań ku ruszeniu tym tempem, o ile było ono kontrolowane i bez żadnych baranków. Żadnych przeciwwskazań prócz takich, że konie prawdopodobnie mogły się rzucić w galop zaraz za nią i choć była oddalona od grupy, nie mogła zagwarantować, że tak się nie stanie.
x GRUPA PIĄTA x
Gdy tylko poczuł, że Vivianne daje mu możliwość wyjścia w przód, momentalnie to wykorzystał. Wbrew pozorom jednak nie rzucił się przed szalonym galopem, bo wciąż próbował kopać pod brzuch, co znacznie go zwalniało. W rezultacie wyglądało to tak, że średnio na trzy foule galopu przypadał jeden bryk.
Owad w pewnym momencie odpuścił, czy może po prostu ugryzł ogiera i odleciał (lub ewentualnie stracił życie podczas akrobacji Kapitana). Wówczas Nemo zorientował się, że jeden czy dwa konie ruszyły za nim, ale na szczęście dla Vivianne i reszty grupy nie potraktował tego jego wyzwania. Jeżeli amazonka mu pozwoliła, to chętnie zwolnił do kłusa, zmęczony tą nierówną walkę z bąkiem. Był też wyczerpany psychicznie, jak zawsze, gdy spotykało go coś podobnego. Ale miało to też swoje plusy. Pewnie już do końca rajdu miał być spokojny jak nigdy... Chyba, że po drodze spotka ich coś podobnego raz jeszcze.
Póki co zwolnił z galopu do kłusa i pozostał w nim, jeżeli amazonka z jakiegoś powodu nie zechciała podtrzymać galopu, choć szczerze w to wątpię. Był również skłonny zwolnił do stępa, a wtedy rozciągnąłby się porządnie w dół, tak właściwie to mając się ochotę porządnie wytarzać i poczochrać po grzbiecie.... Shockwave - 2018-04-16, 20:55 x GRUPA TRZECIA x
Jak już wspomniałam Shock zerwał się do galopu, ale zaledwie na parę kroków, po których na nowo przeszedł do kłusa. Skupił się w pełni na mężczyźnie i stosowanych półparadach, które sprowadziły go szybko na ziemię. Nie chciał się kłócić z brunetem, choć ewidentnie pogalopowałby sobie nieco mocniej. Wychodził jednak z założenia, że Jo prędzej czy później pozwoli mu na to, bo w końcu nie tylko właściciel znał konia, ale i koń właściciela.
Podchodząc do wody postawił uszy do przodu zerkając pod nogi, był wyraźnie zainteresowany i zaciekawiony. Dostając sygnał do ruchu naprzód wszedł do rzeki nie zastanawiając się nawet przez chwilę. Miał za sobą starty w wkkw i nigdy też nie miał żadnych lęków ani obiekcji wobec wody. Zatrzymując się w wodzie stał w dość płytkim korycie rzeki zaczynając grzebać przednią nogą tym samym ochlapując pysk i klatkę piersiową. A gdy przyjemne orzeźwienie ogarnęło jego ciało cały się otrzepał, co mogło być mało przyjemne dla jeźdźca.Vivianne Feron - 2018-04-16, 20:58 x GRUPA PIĄTA x
Zbyt szybko do kłusa nie pozwoliła mu przejść, w szczególności, kiedy zauważyła, że koń się uspokoił i wyciszył, a ich bieg nie robił na koniach większego wrażenia. Chciała poczuć wiatr we włosach i choć przez chwilę czerpać przyjemność z wycieczki w te piękne rejony, toteż przez jakiś czas jeszcze parła naprzód, całkowicie w ten sposób gubiąc swoją grupę. Ostatecznie postanowiła się nieco opamiętać i zwolniła do kłusa – nie tylko w oczekiwaniu na resztę Piątek, ale także, gdy na horyzoncie pojawił się kolejny „straszak”. Przekręciła oczyma. Czy coś dzisiejszego dnia pójdzie po jej myśli, czy wszystko będzie jak krew z nosa i rzucało jej kłody pod nogi?
Już w kłusie półparadami zwracała uwagę Nemo na rzekę, przez którą będą musieli przejść, a niedaleko niej zwolniła do stępa, nadal jednak aktywizując ogiera i nie pozwalając na wytarzanie się. xD Jeszcze nie pora!
Uważnie i ostrożnie podeszła z Nemo do krawędzi wody i w zależności od tego jak się zachował, albo podjęła próbę wejścia do środka, albo zwyczajnie krążyła przy jej brzegu, próbując przekonać ogiera, że nie powinien się bać. Cały czas, asekuracyjnie, wspierała go spokojnymi, miłymi słowami, dołączając do nich stanowcze pomoce, wskazujące potrzebę pójścia naprzód. Oczywiście nic na siłę – jeśli ogier buntował się zbyt mocno, to zabierała go na moment, robiła wolty i ponownie podejmowała próbę, ostatecznie decydując się na przeprowadzenie go w ręku, jeśli faktycznie nie zechce wejść do środka. Póki co, jednak, próbowała.Anna Ross - 2018-04-16, 21:15 x GRUPA PIERWSZA x
Oj tam świat nie kończy się tylko na właścicielu. Czasem trzeba zaznać czegoś nowego i poznać nowe osoby, jakaś no różnorodność. Anna była ciekawa klaczy z racji posiadania jej półbraci, ale jednocześnie też chciała zażyć jakieś nowości w swoim życiu. Można prawda? Potem w takich "związkach" wkrada się nuda i rutyna. Swoją drogą ciekawe że one tylko te złe cechy dziedziczyły po ojcu, ale tych dobrych to już nie :D Poza tym on wcale nie był taki zły ! Tylko wszyscy go demoralizują. No miała nadzieje że rajd będzie ciekawą zabawą, ale jednocześnie pozostanie bezpieczny dla nich obojga i reszty uczestników. Kobieta nie zrażała się dziwactwami klaczy, a w razie co postraszyła ją końcówką uwiązu. Mówię postraszyła a nie tam dała po nosie, bo w końcu nie jej koń. Jednak na głowę to wejść sobie nie da, co to to nie. Za dobre jednak zachowanie chwaliła klacz, co by nie była tylko tą złą. Po dotarciu na miejsce Anna była podekscytowana, że miała lekki zapłon na zachowanie klaczy. Jednak krótkie "nie" i mocne ściągnięcie do siebie, a poza tym za równo First i Volano chyba pokazali co o tym myślą.
-Mało tych koni mamy w stajni, a i tak rzadko się je widuje ogólnie. - odparła do pań z swojej grupy. Dosiadła w końcu siwej po poprawie sprzętu i ruszyła wraz z grupą przed siebie. Postarała się trzymać klacz wśród grupy, ale na tyle bezpiecznie by nie pozabijała się wraz z innymi końmi. Jednocześnie narzucając jej aktywne tempo, acz nieprzesadzone.
-Masz rację pięknie tu. - odparła i potwierdziła jednocześnie słowa przyjaciółki, mając te same zdanie. Dojechały do pewnego miejsca, gdzie nagle koniom lekko odbiło. Sarny faktycznie były takie straszne? Przytrzymała siwą i to tak, by zrozumiała jej intencję a nie widziała własne.Unbridled Life - 2018-04-16, 21:37 x GRUPA PIERWSZA x
O przepraszam, próba dominacji nad innymi to dziwactwo? Unbridled po prostu uważała, że ktoś powinien stać na czele tej ekipy i to ona powinna być tym kimś, no bo kto jak nie ona? Na reakcję First Night wyciągnęła w jej stronę szyję i klapnęła na nią zębami, nie zrażona jej zachowaniem, niech sobie staruszka nie wyobraża. Nie próbowała jednak zdominować również Volano, no bo jednak to nie te gabaryty. Jeżeli Anna uznała za stosowne sprowadzenie jej do pionu klacz parsknęła i podbiła zadem, mając jej pomoce w głębokim poważaniu.
To wcale nie prawda, że po ojcu odziedziczyła tylko to co złe. Po prostu Unexpected był staruszkiem, a jego dzieci były dość młode i czas na to, by zaprezentować dobre strony odziedziczone po nim miał dopiero nadejść.
Koniec końców oczekiwaniom nadszedł kres i ruszyli, siwka poruszając się aktywnym stępem. Nie miała zamiaru zostać w tyle, wręcz odwrotnie - uważała, że jej miejsce jest na czele, w czym chyba nie była odosobnionym przypadkiem. Następie, gdy wyjechali na otwartą przestrzeń przez chwilę nastał czas spokoju, trwał on jednak krótko, bo z pojawieniem się saren zapanowała panika i różne cyrki. Niemka nie mogła być gorsza, prawda? Oddała lekko z zadu, po czym ze stępu przeszła do kłusa i nie dała się zwolnić z powrotem do stępa, jedynie do spokojniejszego tempa w kłusie. Reszta grupy też zakłusowała, więc raczej ją dogonili i znowu stanowili zwartą grupę.Leon - 2018-04-16, 21:38 x GRUPA DRUGA x
Leon miał nadzieje że jednak zmiany na lepsze, a nie na gorsze oczywiście :D Facet dbał o swoje konie najlepiej jak mógł nie szczędząc na tym kasy, bo miał jej aż za nadto. Jego rumaki musiały mieć wszystko co najlepsze. Leon w ostatnim czasie nie był w najlepszym stanie psychicznym, ale ostatecznie się pozbierał i poszedł naprzód. Poświęcając przy tym zdecydowanie więcej czasu Shadowowi i teraz również DA. Facet był niezmiernie zadowolony z faktu, że jego konie poprawiły się fizycznie i miejmy nadzieje że główka również pracowała. Z racji tego że Shadow był u niego dłużej, tym razem postawił na stosunkowo młodego stażem ogiera. Leon miał wszystko na uwadze, biorąc pod uwagę wszystkie poprzednie rajdy i wydarzenia Jajka go swędziały? Może ukrócić mu cierpienie i się ich pozbyć? :D Na szczęście ich grupa składała się z samych ogierów, a z dwojga złego wolał ich towarzystwo w obecność DA niż klaczy w ruji bo byłyby afery jak w innej grupie. Na szczęście też między kolejnymi grupami były pewne odstępy, więc może całkiem na mózg mu nie padnie. Jak straci go na rzecz płci pięknej, to odwiedzi do Seth czy Leon ze szczypcami jak do nie wiadomo czego. No chyba że ekscytował go widok ogierów, to ja tam nie wnikam. Gdzie chciał iść jak jeszcze nikt nie ruszał?
-Pohamuj zapędy łogrze. - powiedział do koniska. W końcu zapadła decyzja, że należy ruszać. Poprawił sprzęt i wsiadł na konia w razie potrzeby hamując jego zapędy destrukcyjne i pędzenie na łeb na szyję. Nie chcieli się zabić ani nabawić kontuzji. Starał się go trzymać w bezpiecznej odległości od innych ogierów, ale jednocześnie by mógł porozmawiać z innymi ludźmi z grupy.
-Na kimże to jedziesz? - zagaił do Nadyi, którą znał chyba najbardziej i najlepiej z rajdów. Miał na uwadze też resztę grupy, bo nigdy nie wiadomo co i komu coś odwali. Jednak najbardziej skupiony był na swoim wierzchowcu. Prowadził go na wprost w kierunku docelowym. Podobnie jak większość drugiej grupy tylko kątem oka dostrzegł sarny, przytrzymując lekko ogiera i starając się go skupić na sobie. Z tego co kojarzył nie należał do płochliwców, ale kto wie.