To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Wyścigi konne xx i oo

Eva - 2018-01-29, 23:33

Konie znacznie przyspieszyły po pierwszym zakręcie? Dość ryzykowny manewr, a przynajmniej Evie się tak wydawało. Większość przynajmniej Orchardowskich koni była doskonałymi biegaczami, ale na ostatniej prostej. Natomiast do niej był jeszcze znaczący kawałek. Eva pokusiła się o minimalne wypuszczenie Kinda w przód, chciała choć trochę nadrobić do poprzedzającej ich stawki. Jednocześnie pilnowała tego, aby ogier nie leciał jeszcze pełnym pędem przed siebie. Na to przyjdzie zaraz odpowiedni moment. Jeśli się nadarzyła okazja, to zmienili również tor na bardziej dogodny. Stopniowo zaczęli zbliżać się do kolejnego zakręt, gdzie Eva odczekała odpowiedni moment do zaatakowania go. W końcu skuliła się jak najmocniej na jego grzbiecie i schowała za karą szyją, zwalniając go jednocześnie co nieco do zakrętu. Utrzymała go w jednakowym tempie podczas wyjeżdżania zakrętu, aż niemal do jego samego końca. Wiedziała że nadszedł już czas na wznowienie ataku. Głośno cmoknęła i zachęciła karosza do wyraźnego przyspieszenia, by wraz z wejściem na prostą mieć już poprzednie tempo z poprzedniej prostej.
Kind of Magic - 2018-01-30, 12:19

Zgodnie z chęciami Evy Kind przyspieszył nieco, gdy tylko rozpoznał płynącą ze strony brunetki prośbę i nawet ucieszył się z możliwości rozwinięcia skrzydeł - miał dziś w sobie zdecydowanie zbyt dużo energii, a tej powinno starczyć także na zaatakowanie stawki na ostatniej prostej, mimo zużycia nieco większej ilości jeszcze w trakcie biegu. Przynajmniej tak czuł ogier, choć może jeszcze nie do końca umiał ocenić swoje własne możliwości.
Instynktownie szukał sobie zawsze najlepszego miejsca wśród innych koni. Chciał zmniejszyć długość toru poprzez znalezienie się przy jego wewnętrznej krawędzi, a jednoczeście próbował wbić się pomiędzy inne konie, próbując sprawić im, ze swojej strony, jakieś minimalne zagrożenie. I bynajmniej nie ma tu mowy o aktach agresji, a zwyczajnej walce o pozycję w stawce.
Dojechawszy do zakrętu Magic zaczął odrobinę zwalniać, czując przy okazji, że dżokejka zmienia pozycję na jego grzbiecie na bardziej dogodną do pokonania łuku, a kiedy ten nie sprawił im żadnych problemów, karus wyszedł na prostą i przyspieszył by utrzymać, wskazane przez Evę, tempo. Jego chrapy były już mocno rozdziawione, a z pyska wyścigowca co jakiś czas wydobywały się urywane parsknięcia. Lubił wiedzieć, że mięśnie pracują, a dopiero kiedy widoczna siatka żył pojawiała się na jego ciele, czuł że żyje.

Mistrz Gry - 2018-01-30, 15:48

Między Disaster Response i jej jeźdźcem doszło najwyraźniej do nieporozumienia, bądź klacz poczuła się sprowokowana zachowaniem innych koni i już na przeciwległej prostej zaczęła walczyć o swoją coraz mniej pewną pozycję. Przy jej kondycji mogło się to skończyć jedynie szybkim opadnięciem z sił.
Jako pierwszy wciąż biegł NPC3, ale nagłe przyspieszenie Daiquiriego (jeszcze przed zakrętem) sprawiło, że jego pozycja przestała być taka pewna. Również po wyjściu na ostatnią prostą kasztanowaty ogier plasował się wysoko, jednakże istniało ryzyko, że nie zdoła się utrzymać na tej pozycji - choćby ze względu na swojego największego obecnie konkurenta, NPC1, którego dżokej podszedł do sprawy bardziej rozważnie i zaczął rozpędzać konia dopiero na ostatniej prostej. NPC2 został z kolei przegoniony przez oba konie. Jackpatches i Princessof the Nile dalej walczyły o zwycięstwo, sukcesywnie wysuwając się naprzód i zostawiając NPC4 coraz bardziej w tyle. Decyzja Delphine o pozostaniu na wewnętrznej krawędzi toru nie pomogła jej w przebiciu się ponad konkurentów. NPC5 dla odmiany zaryzykował i próbował zaatakować z zewnętrznej, ale słaby start i walka o samo dogonienie konkurencji kosztowało go tyle sił, że walczył raczej jedynie o to, aby nie być ostatnim.

Konie biegną po ostatniej prostej. To ostatnia szansa na zawalczenie o swoją pozycję. W następnym poście MG można spodziewać się wyników.
Od tego momentu nie przyjmuję już zakładów.

Eva - 2018-01-30, 17:26

Disaster była firstem, dlatego wcale nie dziwił Evy fakt że narzucała ciągle energiczne i mocne tempo. Nie mniej Eva też się liczyła z tym, że istnieje szansa że dobiegną poza podium. Wiedziała z poprzednich wyścigów że na pewno stawka z samego Orhcardu jest silna, a są jeszcze konie spoza. Nie zamierzała jednak nad tym myśleć i szybko to wyrzuciła z głowy na rzecz tego, by skupić się na jak najlepszym dojechaniu do mety. Po wyjściu na ostatnią prostą została jak najbardziej skurczona na jej grzbiecie, utrzymując narzucone tempo w kierunku linii mety. Zachęcała ją do szybkiego biegu ruchem rąk, miała wykrzesać z siebie to co mogła. Eva bez względu na wszystko, będzie i tak z niej dumna i zadowolona.
Disaster Response - 2018-01-31, 00:26

Klacz galopowała na tyle na ile mogła, jeśli opadała z sił, to wciąż próbowała przyspieszyć, jeszcze chociaż na chwilę. Działała na nią rywalizacja, chęć uczestniczenia w gonitwie, pokazania, że jest w stanie dać z siebie jeszcze więcej niż po niej widać. Oczywiście nie była w stanie oszukać swoich sił, opadała z nich i nie mogła nic na to poradzić, ale wiedziała, że chce dobiec do celownika, choćby i na ostatnim miejscu, ale ukończyć wyścig. Już nie zwracała uwagi na jeźdźca, liczyło się tylko jedno miejsce do którego miała dobiec. Jej skóra była pokryta potem, chrapy mocno zaciągały powietrze, mięśnie drżąco tańczyły pod skórą, ale klacz była nastawiona jak najlepiej, w końcu robiła to, co uwielbiała, a to dawało jej motywację do biegu.
Liam - 2018-01-31, 00:44

Liam utrzymywał tempo Baśka, rozszerzając go jedynie trochę tak, aby ogier biegł szeroko na tyle, by blokować tyły. Prosta miała być po prostu kolejnym odcinkiem do pokonania w drodze do celu i nie miał zamiaru używać tutaj większej ilości manewrów, ewentualnie pilnować, by nikt nie próbował im czmychnąć koło nosa, utrata miejsca w stawce nie była szczytem jego marzeń, ba, musiałby nieźle oberwać po głowie by w ogóle spróbować o tym tak pomyśleć. Miał nadzieję, że ta prosta nie przyniesie im jednak większych trudności i nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Przed zakrętem zwolnił ogiera tak, aby jego tempo dostosowało się do koni z przodu, ewentualne poprawki zrobił wedle uznania, jeśli zakręt wymagał od nich większego zwolnienia, to nie miał z tym problemu. Wjeżdżając w zakręt stanął wyżej w strzemionach, dociążył mocniej jedną stronę pomagając karemu w utrzymaniu równowagi.
Gdy już zbliżał się czas wyjeżdżania z zakrętu, Liam zaczął zwiększać tempo u ogiera, jeszcze nie wypuszczając go wyraźnie naprzód, ale też nie pozwalając na łatwe zajęcie ich miejsca przez inne konie, rozpychając się trochę do zewnętrznej, jeśli było to posunięcie bez ryzyka wypadnięcia z zakrętu na końcowej linii. Mieli jeszcze chwilę czasu na atak.

Bashayer - 2018-01-31, 22:59

Choć niewielki wzrostem to nie odstawał od swoich rówieśników i nieco starszych od niego koni. Dzielnie biegł energicznym tempem przed siebie cały czas utrzymując mniej więcej tą samą prędkość, która pozwalała mu na bezproblemową kontrolę tego, co działo się przed nim i tuż za nim. Na prostej mógł nieco bardziej rozwinąć prędkość, dzięki czemu prowadzony przez Liama bardzo zwinnie i sprawnie zaczął zbliżać się do NPC4 oraz Double Trouble.
Galopował całym sobą oddychając głośno ale równomiernie, kondycja pomagała mu nie tylko w utrzymaniu tempa, ale również w ewentualnych przytrzymaniach czy dodaniach.
Dopiero przed zakrętem zmuszony był lekko wyhamować i mocniej osiąść na zadzie, który teraz przejął większą część ciężaru ciała. Dzięki zachowaniu balansu ciała przez Liama, Basha sprawnie pokonał zakręt zwinnie z niego wychodząc i powoli zaczynając się rozpędzać. Mężczyzna nie pozwalał mu jeszcze na rozwinięcie skrzydeł, ale niewiele brakowało aby karosz wreszcie odpalił i przestał reagować na jakiekolwiek próby przytrzymania.
Napierał mocno na wędzidło i atakował przodami w wyraźnie pchając się naprzód sam z siebie.

Eviline - 2018-01-31, 23:07

Przez błąd userki, która się wcześniej pomyliła z kolejką trochę się pochrzaniło :lol2:
Starała się wrócić na właściwe tory ich biegu i jeszcze ratować sytuację. Mocniej skuliła się za szyją swojego podopiecznego, oparła się lepiej na strzemionach, a rękoma chętnie wychodziła wraz z ogierem, by dać mu jak najwięcej swobody w wyciąganiu szyi. Dostosowała swoją sylwetkę do ruchów ogiera, motywując go za każdym wykrokiem do odważnego wychodzenia naprzód. Cóż, tym razem był to jej błąd i miała zamiar wziąć za niego pełną odpowiedzialność, bo mimo jako takiego doświadczenia stało się tak, a nie inaczej i trzeba było sobie z tym poradzić. Miała zamiar motywować i wspierać ogiera w działaniu aż do przekroczenia celownika, nie żałowała tej gonitwy, zawsze to jakieś doświadczenie, wnioski i nauka na przyszłość, a to z pewnością im się jeszcze przyda w przyszłości.

Daiquiri - 2018-02-01, 18:02

Ogier nie do końca zdawał sobie sprawę z ich "falstartu" i zwyczajnie dał się porwać instynktowi, który kazał mu teraz przegonić wszystkich. Robił więc wszystko, co w jego mocy, by konkurencja nie zostawiła go w tyle. Skoro nic nie stało mu na przeszkodzie, to zaczął jeszcze mocniej wchodzić zadem pod kłodę i znacznie dalej wyciągać nogi, w czego efekcie krył maksymalną ilość terenu. Zdeterminowany by dotrzeć na metę, nie zwracał uwagi na nic innego i dawał z siebie wszystko, walcząc z ograniczeniami stawianymi przez własne ciało. Przedwczesny atak mógł go również przedwcześnie osłabić, ale póki mógł, walczył z innymi, pędząc naprawdę szybko i nerwowo błyskając białkami oczu w kierunku tych koni, które biegły z nim łeb w łeb. Właśnie one motywowały go najbardziej, by stawiać czoła zmęczeniu, choć nie bez znaczenia były też konie z przodu, do których dzielił go coraz mniejszy dystans.
Delfinek - 2018-02-01, 20:56

Były na końcu, z zewnątrz co dla Delfina znaczyło najgorszą z możliwych pozycji. Pomysłem był atak zaraz po zakręcie, lecz czy próba dognania się uda i będzie owocna - tego nie wiadomo. Pomysł był następujący: spowolnienie na zakręcie i ryzykowna próba zmiany toru na bliższy środkowi, następnie ostry atak ku dogonieniu reszty koni i kolejny ostry zakręt. Jedno im się nie udało - zmienić pozycję, teraz czas na dogonienie.
Pogoniła Thunder by ta starała się za wszelką cenę dogonić rywali z przodu - nie ważne, że była dead lastem. Musiała dogonić aby wyprzedzić, czyż nie? Z taką stratą nie zdołałyby za dużo zrobić. Kolejno nastąpił bat, wydłużenie pozycji i oddanie nadgarstków wraz z ukryciem się. Miejmy nadzieję pozycja Thunder polepszyła się, coby być przynajmniej przed karusem, ażeby w zakręcie wejść przed niego i przybliżyć tor na wewnętrzny. Ryzykowne, szczególnie, że tempo klaczy przed zakrętem Delfin skorygowała jedynie odrobinę, mimo to sądzę, iż wykonalne.
Francuzka była tutaj jedną ze starszych dżokejek, być może bardziej doświadczonych, być może nie. Przede wszystkim trzeba było jej oddać to, że umie przegrywać. Miejmy nadzieję, żę nie teraz.

Thunderhead - 2018-02-01, 21:34

Deady często z wbrew pozorom ciulatego miejsca na końcu, wychodziły na samym końcu w przód i dobiegały na miejscach na podium. Nigdy nic nie wiadomo, klacz była szybka i dość wytrzymała ale nie pobijała rekordów. Ten ruch był ryzykowny, bo jeśli się za bardzo rozpędzi to ruda wysiądzie po drodze na ostatniej prostej. Była sprinterem na samej końcówce, a nie na takiej odległości. Udało im się zmienić nieco pozycje, a teraz musiały lekko je przy atakować. Czy się uda? Kto wie. Ruda po sygnale od kobiety nieco bardziej nabrała tempa, jednak nie wkładała w to jeszcze swojej całej pary. Nieco bardziej przebierała nogami, próbując dogonić stawkę jednak w rozsądnym tempie. Ostateczny mimo wszystko atak miał nastąpić dopiero za chwilę, warto wspomnieć że ruda stosunkowo była oporna przed rozpędzeniem się do maksimum bo nie była głupia. Odpowiedziała na pomoce Delfina do przyspieszenia, ale by tylko nadgonić stawkę a nie od razu przeć do przodu i atakować przód. Szczególnie że zaraz przed nimi był zakręt, który trzeba było spokojnie pokonać by się nie zabić. Postarała się o jak najlepsze wyjechanie zakrętu, a przede wszystkim bezpiecznie. Wolała jednak żyć, niż dobiec w częściach do mety o ile w ogóle. Po wyjściu na prostą klacz od razu wróciła do poprzedniego tempa, nie przerywając ataku teraz i tych koni z przodu.
Brian - 2018-02-02, 11:32

Póki co udało im się zostawić NPC4 w tyle, jednak Brian nie miał zamiaru na tym poprzestać, bo w końcu teraz zbliżał się moment by zaatakować. Finisz był najmocniejszą stroną Jackpatches i na to kumulowali energię. Na ostatnią prostą wyjechali w tempie sprzed zakrętu. Zamiast przytrzymać klacz w obecnym tempie jeszcze przez chwilę pozwolił jej stopniowo przyspieszać, jednocześnie szukając jak najkorzystniejszego toru. Wolał zjechać nawet na bardziej zewnętrzny tor, o ile to dawało im wolną drogę do zaatakowania i próby "połknięcia:" jeszcze jakiejś pary. Jednocześnie znowu uniósł się bardziej z siodła i schował za szyją kasztanki, stawiając jak najmniejszy opór dla wiatru i zaczął motywować dwulatkę do znacznego przyspieszenia, by w efekcie udało im się osiągnąć jej najmocniejsze tempo. Zwlekał z wyjściem na bardziej zewnętrzny tor tak długo jak to było możliwe, starając się wybrać jak najbardziej korzystny tor, bez obawy, że jednocześnie zostaną przyblokowani przez konie z przodu. Pilnował aby folblutka utrzymywała ten mocny, dynamiczny galop. Jeszcze przed metą lekko ją smagnął po zadzie, aby jeszcze rozwinęła to tempo, o ile miała taką możliwość.
Mistrz Gry - 2018-02-02, 13:32

Po wyjściu na ostatnią prostą między uczestnikami gonitwy rozpoczęła się walka o zajęcie jak najlepszego miejsca. Parnasuss wciąż utrzymywał się na początku stawki, ale jego pozycja była co raz bardziej zagrożona. O ile NPC2 i NPC3 dalej utrzymywały się na swojej pozycji, to nieoczekiwanie zaczął je wyprzedzać Ebony Knight. Jednocześnie Double Trouble spadała coraz niżej, wyraźnie nie mogąc przeskoczyć ograniczeń, jakie stawiało przed nią jej własne ciało. Także Bashayer cały czas sukcesywnie przesuwał się do przodu, ale raczej bez perspektyw na zajęcie pierwszego czy nawet drugiego miejsca, choć wszystko mogło się jeszcze wydarzyć. W podobnej sytuacji był NPC4, który pozostawił za sobą Kinda, kolejnego konia, który był po prostu za słaby na tle lepiej wytrenowanych i bardziej doświadczonych koni, choć nie zawsze wygrana była miarą udanego wyścigu. Jeśli natomiast chodzi o Thunderhead, to ona także cały czas walczyła, choć również raczej o to, by nie dobiec ostatnią, niż o którekolwiek miejsce z podium. Jej dżokejka być może miała rację, stawiając wszystko na jedną kartę, bo czasami jednak warto było zaryzykować i postąpić na przekór, ale niestety niedogadanie się tej pary stanęło temu na przeszkodzie.

Konie biegną po ostatniej prostej. To ostatnia szansa na zawalczenie o swoją pozycję. W następnym poście MG można spodziewać się wyników.
Od tego momentu nie przyjmuję już zakładów.

Jackpatches - 2018-02-02, 15:43

Klacz bez najmniejszego trudu łyknęła NPC4, biegnąć łeb w łeb z Princessof. Zdawała sobie jednak sprawę, że była zdolna do tego żeby pokonać gniadą i dogonić konie z przodu. Kasztanka dawała z siebie ile mogła i jeszcze więcej jak to mówią. Pojawiła się już w energicznym tempie na ostatniej prostej, by na początek stopniowo acz sukcesywnie nabierać tempa. Jeśli było do tego miejsce zjechali na dogodniejszy tor, a przede wszystkim taki który był wolny. Klacz zaczęła bez oporu mocniej wbijać kopyta w podłoże, wpychając się zadem pod kłodę i cisnąć z energią skumulowaną przez cały wyścig w przód. Klacz pewnie łyknęła słabsze pary, które udało się jej wyprzedzić. Walcząc o podium z tymi najlepszymi. Rozpędziła się dość szybko, osiągając maksimum swoich możliwości i nimi niczym pocisk pognała do mety.
James Stocke - 2018-02-02, 16:30

James był coraz bardziej zadowolony, ponieważ udało im się wyprzedzić NPC4 i nadal biec na równi z Brianem i jego klaczą. Po wyjściu na prostą w poprzednim tempie, stale zachęcał klacz do atakowania koni z przodu przez znaczący ruch rękoma. Stopniowo acz znacząco rozpędzał klacz, jednocześnie obserwując tor przed sobą i szukając okazji do zmiany toru na dogodniejszy jeśli nadążyła się taka okazja. Skulony na jej grzbiecie prowadził po obranym jak najlepszym dla nich torze w kierunku mety. Po osiągnięciu przez gniada maksymalnego tempa, pozostało tylko oczekiwać momentu przekroczenia mety i wyników wyścigu. Na krótko przed metą smyrnął ją z raz batem, ale tylko by przypomnieć o co tutaj chodzi.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group