To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Czworobok - Czworobok duży trawiasty

Naughty Boy - 2019-06-19, 18:46

W drodze na czworobok nie wykazywał się żadną nadpobudliwością, krocząc energicznie i aktywnie, ale nie zbyt szybko. Korzystając z długiej wodzy, głowę niósł nisko, co gwarantowało mu rozluźnienie grzbietu, tak więc jego kroki były elastyczne i sprężyste. Dzień przerwy od treningów zdecydowanie mu służył; wszystkie emocje pozostawił na padoku, fizycznie natomiast odpoczął i był w pełni sił. Cały czas rozglądał się dookoła, uszami manewrując na wszystkie strony, aby wyłapać każdy dźwięk. Nie pozostawał jednak obojętny na jeźdźca, dlatego nie oponował bardzo przed stopniowym zebraniem wodzy. Nie stracił na jakości stępa, powoli wchodząc w wyższe ustawienie i aktywniej żując wędzidło. Doskonale znając się już z Adele po tych kilku latach, wykazywał się dużą ufnością do jej ręki, a więc chętnie oparł się na kiełźnie.
Adele - 2019-06-19, 18:56

Na razie nie spieszyła z ekspedycją na czworobok, dużo bardziej woląc z początku popracować na otwartej przestrzeni którą mieli do dyspozycji - uznała, że łąka będzie najodpowiedniejszym miejscem na pierwsze rozgrzewkowe kłusy, zwłaszcza że te miały być raczej luźną okazją dla Gortata do rozruszania się po dniu wypoczynku, a nie faktyczną intensywną pracą. Na ten moment stępowała więc po skoszonej trawie, oferując stabilny kontakt i zmniejszając intensywność półparad w chwilach, w których ogier utrzymywał właściwe ustawienie; pamiętając o zmianach kierunku, w tym wypadku przez obszerne półwolty, powoli zaczęła giąć izabelowatego. Delikatnym cofaniem wewnętrznego łokcia przy jednoczesnej napiętej zewnętrznej wodzy "zapraszała" go do środka, łydkami pilnując, aby pozostał w wyprostowaniu. Było to przy okazji ćwiczenie na wyprostowanie właśnie, bo tym razem, stępując po łące, nie miała jak wesprzeć się szrankami. Po chwili takiej pracy wypchnęła czternastolatka do kłusa, od pierwszych chwil pilnując ustawienia, w samym zakłusowaniu działając półparadą, aby zapobiec ewentualnemu uniesieniu łba. Zaraz zaczęła anglezować, nie narzucając Gortatowi zbyt wymagającego ustawienia, na razie egzekwując tylko odpowiedniego tempa i aktywnej pracy zadu, dając mu również okazję na to, aby odrobinę się wybiegać.
Naughty Boy - 2019-06-19, 21:18

Chociaż Gortatowemu serduszku bliższe były skoki, to i w ujeżdżeniu odnajdował się całkiem nieźle, a Adele miała się o tym przekonać na dzisiejszym treningu, kiedy to od samego początku wykazywał się pełnym zaangażowaniem, które naturalnie przekładało się na całą jego pracę. Nie przeszkadzało mu to, że na razie nie zbliżali się do czworoboku, nadal zachowywał typowo ujeżdżeniowe nastawienie, przykładając sporo uwagi do każdego z elementów. Na wszelkich półwoltach aktywnie odpowiadał na jej pomoce, miękko gnąc się w odpowiedni sposób, nie tracąc przy tym tempa czy regularności stępa. Zakłusowaniu towarzyszyło lekkie pobudzenie, bo lekko podrzucił zadem, choć było to tak skromne i subtelne, że nie powinno martwić bardzo Adele, która pewnie dalej pamiętała ich ostatni trening ujeżdżeniowy po przerwie. Teraz jednak Naughty nie brnął tak mocno do przodu i nie próbował zagalopować, naturalnie nadal nie brakowało mu chęci ruchu naprzód, ale robił to w sposób całkiem akceptowalny, a wręcz pożądany. Choć był to sam początek rozgrzewki, już teraz wykazywał się sporym zaangażowaniem zadu, tylnymi nogami dość mocno wkraczając pod kłodę, nos z kolei ustawiając przed pionem z ciągle strzygącymi uszami.
Adele - 2019-06-19, 23:48

Wiedziała doskonale, że chociaż jej kucyk dużo więcej radości czerpał z pobytu na parkurze czy crossie (zwłaszcza w wodzie, jak się wielokrotnie przekonała), to ujeżdżeniowo również nie zawodził, zwłaszcza jeżeli miał dobry dzień i dużo chęci do pracy - tak jak na przykład dziś. Adele była bardzo zadowolona z jego pracy, o czym nie zapominała regularnie dawać mu znać poprzez pochwały, czy to poklepanie w wypadku pomniejszych zadań wykonanych dobrze, czy kilku chwil luzu i odpuszczenia w wypadku ćwiczeń, które wymagały większej ilości energii i zaangażowania. Nie przejęła się delikatnym podrzuceniem zadu, a wręcz przeciwnie, uznała je za dobry znak świadczący o tym, że izabelowaty nie był na wyczerpaniu i miał wystarczająco siły, żeby poradzić sobie z czekającym ich treningiem. Dała Naughty Boyowi dobre kilka minut trochę swobodniejszego kłusa, nie oczekując wiele oprócz wyżej wymienionych rzeczy, koncentrując się głównie na prostych i bardzo obszernych łukach, na których wykorzystywała zrobioną już w stępie robotę nad zgięciem. Podtrzymując aktywny kłus i stale zmieniając kierunki, powoli wypuszczała go do żucia, koncentrując się przede wszystkim na impulsie, równowadze i rozluźnieniu. Ewentualne problemy i usztywnienia przejeżdżała od zadu do ręki, zachęcając Gortata do aktywnego ruchu i działając półparadami tak, aby w pewnym sensie sam przepracowywał się siłą własnego zadu. Do żucia zapraszała go stopniowo aż do momentu, w którym praktycznie skończyła jej się wodza, mając nadzieję, że w ten sposób uda jej się uzyskać okrąglejszy, rytmiczny kłus w rozluźnieniu.
Naughty Boy - 2019-06-20, 13:33

Doceniał każdą pochwałę czy nagrodę za dobre sprawowanie, które motywowały go do dalszej pracy i przykładania się do niej. W końcu mimo odpałów z poprzednich treningów, nigdy nie dało mu się odmówić zaangażowania w wszelkich ćwiczeniach, nawet jeśli czasami nie wyglądało na to, aby miał współpracować z Adele. Nie był w końcu młody i swój rozum miał, więc wiedział też, na co mógł sobie pozwolić, doskonale dogadując się z właścicielką.
W kłusie nie ponosiło go już za bardzo; szedł aktywnie z dość wysoką pracą nóg, nos trzymając przed pionem, choć na prostej szyi. Niemniej na wszelkich łukach wyginał się prawidłowo, zachowując ich kształt i nie stawiając żadnego oporu przed wprowadzaniem trudniejszych elementów. Dopiero żucie z ręki sprawiło, że zaczął pracować bardziej grzbietem, nosem idąc do dołu i uwypuklając mięśnie, które stopniowo się rozluźniały, przy czym zachowywał tę samą prędkość kłusa i pełną równowagę. Wraz z zebraniem wodzy powoli zaczął wracać do wyższego ustawienia, tym razem zaokrąglając szyję i żując wędzidło bez zbędnych spięć czy utrudnień.

Adele - 2019-06-20, 22:35

W żuciu popracowała trochę dłużej, oprócz dłuższych i krótszych prostych oraz łagodnych łuków dołączając także trochę węższe i bardziej wymagające figury, choć pamiętając o tym, że wydłużone wodze i niskie ustawienie poniekąd ograniczały jej możliwości. Wkrótce jednak zaczęła stopniowo nabierać wodzy, zapraszając izabelowatego do trochę bardziej konkretnego ustawienia, prosząc o wyższą potylicę, nos delikatnie przed pionem i zaokrągloną szyję, oczywiście do wszystkiego tego dążąc poprzez wcześniej wypracowane rozluźnienie i stałe przypominanie o aktywnej pracy zadu. Tak przygotowanego poprowadziła w stronę czworoboku, przez dziurę w białych szrankach wprowadzając na linię środkową i wówczas siadając w siodło do ćwiczebnego, chcąc wykorzystać pierwsze kilka chwil na czworoboku jako prymitywną symulację programu. Z tego też względu utrzymała go w wyprostowaniu, prowadząc aktywnym kłusem i zaraz poprowadziła na lewo, wewnętrzną łydką pracując nad wyraźnym zgięciem w zakręcie, wcześniej przygotowując izabelowatego wewnętrzną półparadą przy stabilnym oparciu na zewnętrznej wodzy. Pieczołowicie wyjechała narożnik, aby wewnętrzną półparadą przygotować zjazd na przekątną, na której natychmiast wyprostowała ogiera, aby po lekkim cofnięciu ramion wyraźnie zadziałać łydkami i dosiadem, prosząc o kłus wyciągnięty. Pilnowała, aby jej dłonie pozostawały w jednym miejscu i oferowały stabilny kontakt, po raz kolejny koncentrując się na tym, aby zad kuca "pchał się" na wędzidło i w ten sposób dawał mu szansę na otworzenie łopatek i mocny, obszerny ruch na przekątnej.
Naughty Boy - 2019-06-21, 16:29

Praca w niskim ustawieniu była zdecydowanie bardziej rozluźniająca dla jego mięśni grzbietu i szyi, chociaż jednocześnie wymagająca nieco więcej skupienia, aby zachować równowagę i rytm kłusa, którego cały napęd brał z zadu. Na zebranie wodzy nie zareagował negatywnie, powoli wracając do wyższego ustawienia i ustawiając się w odpowiedni sposób, zaokrąglając całą sylwetkę, przez umięśnione szyję do samego zadu, który lekko obniżony świadczył o mocnej jego pracy, co z kolei przekładało się na mocniejsze wkraczanie tyłami pod kłodę. Szedł na kontakcie, uszy kierując to na Adele, to w kierunku jazdy, aby ostatecznie wjechać na czworobok. Na linii środkowej zachował odpowiednio prostą sylwetkę, miękko niosąc osiemnastolatkę na swoim grzbiecie, aby kolejny zakręt wyjechać głęboko, obkręcając się wokół jej wewnętrznej łydki. Wjechanie na przekątną i prośba o poszerzenie ram nie wprawiła go już w takie ożywienie; spokojnie odpowiedział na jej pomoce, optycznie wydłużając mocno swój krok, jak i całą sylwetkę. W połowie przekątnej prezentował już pełne wydłużenie z lekkimi przodami i wyraźną fazą zawieszenia.
Adele - 2019-06-23, 23:32

Poprzez równomiernie rozłożony ciężar, mocne, ale nie zaciśnięte uda i delikatnie wycofane łopatki, Adele bez większego trudu wysiedziała wydłużenie wykroku, myślami już będąc przy kolejnej planowanej figurze, choć nie odbiegła do niej zbyt szybko; wszak przed końcem przekątnej zadziałała wyraźniejszą półparadą, aby na wysokości litery poprzedzającej narożnik wyraźnie skrócić ogiera z powrotem do kłusa roboczego, którym poprowadziła go przez rzeczony narożnik i na długą ścianę. Tam na wysokości litery X odbiła na połówkę koła, którą urozmaiciła próbą zgięcia izabelowatego do zewnątrz. Było to ćwiczenie o tyle trudne, że wymagało masy skupienia, aby utrzymać ustawienie w kierunku przeciwnym do ruchu i to jeszcze na łuku. Aby zadbać o właściwy rysunek podczas tego zadania, zewnętrzną łydką bardzo ograniczyła ewentualny ruch na zewnątrz, a wewnętrzną wodzą zaoferowała stabilne oparcie, które miało odwieść Naughty Boya od chęci spłynięcia w kierunku dyktowanym przez półparady, które miały nakłonić go do zgięcia w lewo.
Naughty Boy - 2019-06-24, 14:47

Naughty Boy już z doświadczenia wiedział, że wraz z końcem przekątnej powinien się skrócić, dlatego półparada od Adele nie była dla niego niczym niespodziewanym i spokojnie, bez jakichś zbędnych ekscesów zaczął stopniowo się skracać, wraz z tym nieznacznie rozluźniając napięte przez rozciągnięcie mięśnie. Parsknął głośno w geście ekscytacji i zamiótł ogonem wraz z wjechaniem na długą ścianę, gdzie wyprostował się w miarę możliwości, utrzymując stały, rytmiczny kłus i miękko niosąc dziewczynę na swoim grzbiecie. W połowie zjechali na połowę koła, na które Gortat nie był przygotowany - czy może bardziej był przygotowany na zwykły okrąg. Przez to w pierwszej chwili kompletnie wypadł z ustawienia, nie będąc w stanie rozczytać sygnałów Adele i zwyczajnie próbując wykonać koło w drugą stronę, w którą został wygięty, co było umożliwiane przez zewnętrzną wodzę, wprawiając izabelowatego w duże skonsternowanie i zagubienie. Z tego też powodu zaraz zaczął nerwowo machać ogonem i nieznacznie zadzierać głowę, zaczynając się mocniej pocić w wyniku stresu, przez który też zdawał się robić wszystko przeciwnie do wskazówek jeźdźca. Dopiero po paru metrach zaczynał się powoli uspokajać i poddawać woli właścicielki, co było pierwszym krokiem w stronę poprawnie wykonanego ćwiczenia. Oddychał ciężko przez szeroko rozwarte nozdrza, wyginając się wokół zewnętrznej łydki przy jednoczesnym ruchu w drugą stronę, momentami dalej próbując odgiąć się w swoją "naturalną" stronę, co wynikało głównie z niewyćwiczenia nowego elementu.
Adele - 2019-06-24, 20:06

Nie zareagowała zdenerwowaniem na zagubienie kuca - wręcz przeciwnie, pozostała bardzo wyrozumiała wobec faktu, że nie potrafił odnaleźć się w tej sytuacji; miała na uwadze, że było to ćwiczenie nie tylko nowe, ale i przede wszystkim wymagające skupienia i jakigoś stopnia wyćwiczenia. Stąd też nie zakładała, że już za pierwszym razem przyjdzie im wykonać je bezbłędnie. Choć izabelowaty denerwował się, wytrzymała te kilkanaście metrów bez ustępowania, nie ze złośliwości czy frustracji, a ze względu na to, że była to po prostu rzecz wymagająca czasu; w rekompensacie dużo wyraźniej podpowiedziała mu łydkami, jak się ustawić, trochę naginając zasady aby nimi ułatwić zgięcie, a sam kierunek wypracować samymi wodzami po to, aby mu ułatwić. Gdy tylko wykonał choćby dwa czy trzy kroki poprawnie, odpuściła i poklepała go entuzjastycznie, wracając na ścianę i wydłużając delikatnie wodze w ramach nagrody. Te oczywiście za moment nabrała, raz jeszcze objeżdżając czworobok, aby wjechać na tą samą połówkę koła i powtórzyć ćwiczenie, znów z trochę bardziej łopatologicznymi sygnałami i niskimi wymaganiami - całkowicie wystarczyło jej, jeżeli zrobił te symboliczne kilka kroków. Wówczas odpuściła i po powrocie na ścianie zainicjowała przejście do stępa, dając ogierowi praktycznie całkiem luźną wodzę i czas na regenerację po nowym trudnym zadaniu.
Naughty Boy - 2019-06-25, 14:12

Takie opanowanie zaczynało powoli udzielać się kucykowi, który na początku zdawał się być tykającą bombą zdenerwowania i zestresowania. Zawsze nauka nowych elementów sprawiała mu pewną trudność i to niekoniecznie tą naturalną, wynikającą z nowości, a tego, że bardzo szybko się wtedy stresował. Na szczęście Adele nie pozwoliła tej bombie wybuchnąć, okazując się anielską cierpliwością, co wkrótce zaczęło odnosić pierwsze efekty, kiedy izabelowaty odnalazł prawidłowy tor i sposób uporania się z tym wyzwaniem. Nie dało się jednak zauważyć, jak ostrożny i delikatny w tym był, niepewny każdego swojego kroku, tę pewność dopiero zdobywając z pierwszą pochwałą. Przy drugim podejściu dało się zauważyć dużą poprawę, kiedy wprawnie owijał się wokół łydki Adele, na którą skierował jedno ucho w geście pełni skupienia. Wraz z powrotem na ścianę i stępem na luźnej wodzy wyciągnął szyję do dołu, parskając głośno, wymęczony bardziej psychicznie niż fizycznie po tym elemencie.
Adele - 2019-07-02, 19:27

Dała izabelowatemu dłuższą chwilę takiego swobodnego stępa, mając świadomość, że daleko było mu do fizycznego wyczerpania, ale woląc mieć całkowitą pewność, że dała mu odpowiednio dużo czasu nie tylko na złapanie oddechu po dłuższej chwili kłusa, ale również uspokojenie się po stresującym ćwiczeniu. Po upłynięciu kilku minut, podczas których oczywiście upewniła się, że ogier jest już znów w pełni sił, ponownie zaczęła zbierać wodze, pierwszymi półparadami i pulsacyjnym ruchem wewnętrznej wodzy zapraszając ogiera na kontakt, a w efekcie do poprzedniego ustawienia, w tym wszystkim naturalnie nie zapominając o odpowiedniej dbałości o pracę zadu, która miała ułatwić mu obszerny, okrągły ruch w tym ustawieniu. Chwilę popracowała w ten sposób w stępie, także wplatając element głowy na zewnątrz na łukach - był on jednak tylko drobnym przerywnikiem pomiędzy innymi zadaniami, przemycanym wyłącznie na potrzeby przyzwyczajenia ogiera do takiego nietypowego ustawienia. W końcu jednak zjechała na duże koło na samym środku czworoboku, aby mniej-więcej na wysokości X przygotować zagalopowanie, impulsem łydkami i wypchnięciem bioder zachęcając Naughty Boy'a do aktywnego galopu "pod górkę" już od pierwszego kroku, oczywiście oferując na tyle stabilny kontakt, aby mógł wygodnie oprzeć się na wędzidle i tym samym ułatwić sobie to zadanie. Gdy tylko osiągneli właściwe tempo, dokończyła koło i wróciła na ścianę, na którym zaczęła pracę analogiczną do tej w kłusie - skupiła się przede wszystkim na rozluźnieniu i elastyczności, którą kontrolowała zginaniem ogiera nie tylko do wewnątrz, ale raz po raz także do zewnątrz, choć na razie wyłącznie na liniach prostych.
Naughty Boy - 2019-07-03, 00:32

Taka chwila odpoczynku w stępie zapewniła mu możliwość unormowania swojego oddechu, co odebrał ze sporą ulgą, biorąc pod uwagę stres, jaki mu towarzyszył przez ostatnich parę minut. Dość szybko jednak udało mu się uspokoić, a na samo zebranie wodzy jedynie wrócił do poprzedniego, wyższego ustawienia, także pyskiem wzmacniając swoją pracę, aktywnie żując wędzidło. Praca zadu była już u niego nijako wyuczona, więc już teraz dało się zauważyć jego obnizenie i mocne wykraczanie pod kłodę, co dawało miłe poczucie ponoszenia do przodu. Poruszanie się z głową na zewnątrz, choć nieintuicyjne, to wykonał bez większych problemów, będąc w stanie zachować przy tym swoją równowagę i rytm. Na kole wygiął się wprawnie wokół wewnętrznej łydki dziewczyny, zachowując jego kształt i średnicę, wraz z zagalopowaniem nieznacznie wydłużając pierwszą foule, choć wkrótce poprawił się, zaokrąglając swój chód i wykazując książkowo poprawny galop pod górkę. Wraz z pojawieniem się na ścianie wyprostował się machinalnie, aby następnie zacząć odpowiadac na pomoce Adele i wyginać się w narzuconą stronę, radząc sobie całkiem nieźle w takich ustawieniach.
Adele - 2019-07-04, 14:08

Przez dobre kilka minut w takim trybie rozgrzewała Naughty Boya, koncentrując się właśnie przede wszystkim na zgięciach, obszernych łukach i pojedynczych dodaniach i skróceniach, w których pilnowała, aby nie zabójcze lub powolne tempo było ich wyznacznikiem, a praca zadu, który podczas dodań musiał wyraźnie stać się motorem ruchu kuca, a podczas skróceń mocniej wejść pod kłodę. Nad skróceniami pracowała szczególnie uważnie, w pewnym momencie dążąc do galopu "przez nóżkę" - na stabilnym, wyraźnym kontakcie wyraźnie wstrzymywała ogiera, łydkami jednak pilnując, aby nie zwalniał do niższego chodu, starając się wypracować skrócenie tak wyraźne, aby te symboliczne trzy kroki pokonali bardzo powoli, praktycznie w miejscu. Naturalnie, nie oczekiwała że ten manewr uda się juz za pierwszym razem i była gotowa go powtórzyć, dla ułatwienia wówczas wchodząc na woltę, na której łatwiej było o takie nietypowe tempo; jeżeli tylko Naughty Boy poradził sobie z tym zadaniem i na te kilka kroków skrócił się bardzo wyraźnie, Adele momentalnie wchodziła w półsiad i posyłała go do roboczego, swawolnego wręcz galopu, chcąc wynagrodzić mu chwilę intensywnego skupienia.
Naughty Boy - 2019-07-04, 14:16

Tak jak łuki szły mu wyśmienicie, zwyczajnie będąc już na takim etapie wygimnastykowania, aby nie mieć problemu nawet z tymi o mniejszej średnicy, tak przy dodaniach i skróceniach parokrotnie potrzebował korekty, w szczególności przy tych pierwszych podejściach skróceń, kiedy to był bliski przeganaszowania się, nogami drepcząc nerwowo. Na szczęście nie trwało to długo, bowiem wystarczyło tylko parę powtórzeń i bardziej wyrazistych pomocy, aby wyciągnąć od niego jego nijakie maksimum - a więc dało się wyczuć mocną poprawę pracy zadu, dzięki któremu poruszał się jak na sprężynkach, na dodaniach prezentując mocne wydłużenia sylwetki i wkraczanie nogami pod kłodę, w skróceniach z kolei wykazując się książkowym zebraniem z zaokrąglonym grzbietem i ruchem przednich nóg i sprawiając wrażenie poruszania się maksymalnie wolno w galopie, co zwyczajnie wynikało z mniejszego krycia terenu i jego pełnego skupienia.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group