Whatever Impossible - 2017-04-23, 20:19 Po pokonaniu czwórki pojechali nieco mocniej i energiczniej do kolejnej przeszkody. Ogier mocno pracował zadem i chętnie leciał do kolejnych przeszkód. Pojechali przyklejeni do oksera z numerem osiem, obok którego zakręcili na łuku do szeregu który teraz na nich czekał. Wyrównali do niego tempo, by dojechać odpowiednio do pierwszego członu szeregu i odbić się w stosownym do tego miejscu. Wykonał poprawny baskil nad przeszkodą, by zebrać się po lądowaniu do drugiego członu i też wybić się do niego w stosownym miejscu. Trochę wyszło im to koślawo, ale ostatecznie można powiedzieć że nie najgorzej. W locie zmienili nogę na przeciwną, by po wylądowaniu wykręcić za dwójka po łuku na szóstkę. Najechali na przeszkodę znacznie spokojniejszym tempem, co było tutaj bardziej odpowiednie biorąc pod uwagę że to był okser. Zebrał mocniej zad za sobą, by z niego właśnie wybić się do przeszkody i przelecieć nad nią na czysto. W genach zdecydowanie po ojcu dostał technikę skoku, która naprawdę była całkiem niezła. Do stacjonaty nieco się rozpędzili w dystansie, by nabrać też odpowiedniej siły do skoku nad przeszkodą. Odpowiednio ponownie dojechali do miejsca wybicia, by w nim wyjść do skoku i wykonać kolejny poprawny baskil w locie. Wylądowali na lewo i skierowali się na przedostatnią przeszkodę, by wyjechać poprawny łuk do kolejnego oksera. Tutaj również mocniej zapracował zadem, by ładnie dojechać do miejsca wybicia i znów odbić się do skoku. Ładnie złożył się i wyciągnął w locie nad przeszkodą, by po lądowaniu pojechać prawie po prostej do ostatniej stacjonaty. Znowu nieco przyspieszyli robiąc większe foule, by w końcu dojechać z mocą do ostatniej przeszkody i wyjść do ostatniego skoku. Poprawnie wyszedł do ostatniego skoku, by pokonać ostatnią przeszkodę na czysto i wylądować po drugiej stronie. Po przekroczeniu mety zwolnili do kłusa, by w nim zjechać z parkuru. Potem się rozstępowali, popakowali i wrócili do domu.
z.tJames Levrull - 2017-04-23, 20:21 Do szóstki zdecydował się na lekki łuk, nie przesadzając jednak za bardzo z łatwością tego najazdu, w końcu czas też był istotny. W trakcie łuku prowadząc klacz na zewnętrznych pomocach konsekwentnie pilnował aktywności jej galopu, tak by cały czas wszystkimi pomocami starać się o jak najbardziej okrągłą foulę z tendencją siadania na zad. Następnie zaczął prostować ją w dojeździe do oksera siadając w siodło i płynnie podążając biodrami za jej ruchem i zamykając w łydkach doprowadził ją do odpowiedniego miejsca wybicia nie ograniczając jej swobody swoim ciałem w trakcie skoku.
Po lądowaniu w równowadze w strzemionach skupił się, by rozjechać linię znów na pięć fouli tym razem normalnych, ani skracanych, ani dodanych, w końcu tym razem mieli dojazd po prostej. Udało im się utrzymać owy optymalny galop w trakcie całego dystansu, dlatego dobre wybicie było już tylko kwestią czasu. Po dobrym wejściu w skok i pokonaniu stacjonaty na czysto wszedł w półsiad, by odpowiednio rozjechać dystans do kolejnej przeszkody.
Do kombinacji przeszkód nr 8 poprowadził klacz pod ścianą obok jedynki, tak, że jak zza niej wyjechali mieli już prostą trasę do pierwszego członu. Skupił się na aktywnym niespłaszczonym galopie w dojeździe co na szczęście udało się uzyskać stąd klacz z lekkością mogła wejść w skok nad stacjonatą, gdzie James skupił się na poprawnym półsiadzie, tak by po lądowaniu od razu domknąć ją dołem dobrze wyjechać dwie foule w szeregu i bez wahania pokonać szeroki okser postawiony jako przeszkoda 8B.
Po lądowaniu mieli tylko 4 foule na "ogarnięcie się", choć poprawnie pokonany szereg nie zakłócił ich jazdy, dlatego Jeździec mógł spokojnie usiąść w siodło i rozjechać po łuku cztery foulę do ostatniej przeszkody nr 9. Nie dał jej ani wyrwać ani skrócić do stacjonaty pilnując ją zarówno dołem jak i w ręce, stąd udało im się poprawnie wejść w miejsce wybicia prezentując ponownie dobry technicznie skok, po którym wylądowali finiszując do mety. Po jej przekroczeniu przeszedł do kłusa i stępa chwaląc ją i na długiej wodzy opuścił parkur, by dać jej nieco oddechu przed kolejnym staterem, który ich czekał.
{6-9, zt}Hemingway Z - 2017-04-23, 20:34 Za ostatnim członem szeregu wylądował na prawo, by pogalopować do szóstej przeszkody. Po drodze ponownie się potknął, tracąc przez to swoje ustawienie i zaangażowanie, bo zaczynał się irytować nierównością terenu. Zirytowany mocniej zacisnął pysk na wędzidle, mocniej wbijając kopyta w ziemię ze złości. Wyjechał obszerny zakręt do przeszkody i naprostował się przed nią. Mocno wybijając się z zadu, podciągnął nogi pod siebie i sprawnie przeskoczył przez nią, szybko lądując po drugiej stronie. Dziewczyna mocniej przytrzymała go za pysk, co niekoniecznie mu się spodobało. Rosła w nim irytacja, co pokazywał kuląc po sobie uszy i mocniej uderzając kopytami w podłoże. Również ogon, który dotychczas nie wykonywał żadnych gwałtowniejszych ruchów, zaczął obijać o jego boki. Nie rozpędzał się przesadnie, nie chcąc wpadać w niepotrzebne konflikty ze swoim jeźdźcem, bo nie po to tu byli. Najwyżej odpłaci się jej w najbliższym czasie, a był bardzo pamiętliwy. Przeskoczył przez siódemkę i pogalopował do ściany parkuru i tam po łuku pokierować się na ósemkę. Naprostował się przed nią, przyspieszając by nadrobić czas i szybko odbił się od podłoża. Krótka faza lotu i lądowanie. Do dziewiątki przyspieszył galop, by znaleźć się przy niej jak najszybciej i oddać ostatni skok w tym konkursie. Po lądowaniu pokierował się między celowniki, by po ich przekroczeniu powoli zwolnić do kłusa i stępa. Następnie został zabrany z powrotem do stajni, a po tym wrócił do Orchardu.
ztRussian Roulette - 2017-04-23, 20:52 Wykręciła wraz z właścicielką od czwórki pomiędzy siódemką i ósemką do szeregu 5ab. Poprawnie wyjechała zakręt do niego, by znaleźć się na prostej do pierwszej przeszkody. Nieco nabrała tempa do stacjonaty, by dojechać do właściwego miejsca i wyjść w nim do skoku. Ładnie złożyła i wyciągnęła się w locie, by przelecieć nad pierwszym członem na czysto. Po lądowaniu zebrała się do drugiego członu, by zmieścić się na jedną foule i odbić się ponownie do przeszkody. Klacz bez większego trudu przeleciała nad okserem, jeszcze w locie wybrała prawą nogę i na nią właśnie wylądowała. Kontynuowały galop dalej naprzód, by pokonać resztę przeszkód. Za szeregiem skręciły dość ostro za dwójką, gdzie wyjechały kolejno łuk do szóstej przeszkody. Pojechały dość ciasno ale powinny sobie spokojnie z tym poradzić, klacz ponownie wyszła w odpowiednim miejscu do skoku i przeleciała na czysto nad przeszkodą. Po lądowaniu pozbierały się bo czekały na nie jeszcze przeszkody, a kolejno wpierw siódemka. Nieco przyspieszyły do niej, jadąc na wprost stacjonaty. Znów wyszła w odpowiednim miejscu do skoku, by wykonać kolejny baskil nad przeszkodą. Nie miała żadnych problemów z pokonaniem przeszkody, więc po lądowaniu na lewą nogę pojechały ciasno na ósmą przeszkodę. Klacz zebrała się nieco do przeszkody numer osiem, by jednak poprawnie dojechać do miejsca wybicia i wyjść w nim do skoku nad przeszkodą. Kolejna przeszkoda pokonana na czysto i w dobrym stylu, by zaraz wylądować i skierować się na ostatnią dziewiątkę. Rozpędziła się nieco w dystansie do niej, by mocnym tempem dojechać do miejsca wybicia i ponownie ostatni raz unieść się do skoku. Przefrunęła i nad tą przeszkodą na czysto, by miękko wylądować po drugiej stronie. Po przejechaniu mety zwolniły kolejno do stępa, by zjechać nim z parkuru.
z.tOliver Pelerieux - 2017-04-23, 21:01 Gdy jechaliśmy na lewo, na wprost trybun, nieoczekiwanie odezwała się skłonność ogiera do wynajdowania strachów. Przez chwilę poczułem się nawet za to odpowiedzialny, bowiem przyszła mi przez myśl taka możliwość, a tuż po tym koń lekko się wzdrygnął, co jednak było poważniejsze w skutkach niż wydawało się z początku. Chodziło przede wszystkim o wybicie z rytmu, i chociaż moja reakcja była błyskawiczna, to koń uciekł trochę do środka i się usztywnił. Poskutkowało to zdecydowanie ściętym zakrętem, w dodatku dość szarpanym najazdem, ale ostatecznie postawiłem na swoim i doprowadziłem konia do przeszkody, spod której odbicie nie było szczególnie płynne. Wyraźnie zaakcentowałem je łydką, by uniknąć wyłamania, ale zawahanie Holly'ego było wyczuwalne do końca, co mogło poskutkować złapaniem niechcianego skurczu. Po skoku czułem, że ogier w dalszym ciągu idzie dość nierówno, nieco ze mną walczy (nie ukrywajmy, że na zawodach było mi ciężej wyluzować niż w "domu", więc nie ułatwiało to sprawy), ale i do stacjonaty udało mi się dojechać i nie rozminąć się z nią przed oddaniem skoku. Po nim zdecydowanie wysłałem konia w przód, przechodząc w półsiad i dając mu chwilę na wyluzowanie w dystansie do szeregu 8ab. Jednocześnie dojeżdżałem go łydką i rozluźniałem wewnętrzną wodzą, prosząc o zaokrąglenie się i podstawienie zadu. Udało mi się uratować sytuację, więc gdy w zakręcie na szereg wróciłem w siodło by lekko wycofać konia, biorąc go na siebie i podnosząc, wszystko poszło po mojej myśli i już ze spokojem doprowadziłem gniadego do szeregu. Jego pokonanie przyszło nam gładko za sprawą poprawnego wejścia w szereg, w przypadku obu członów udało mi się wzorowo zgrać z koniem i nie przeszkodzić mu w pokonywaniu przeszkód, co dało nam przepustkę do zmierzenia się z ostatnią przeszkodą parkuru, stojącą po prawej. Lądując za okserem 8b zasugerowałem koniowi kontynuowanie galopu na prawą nogę, po czym precyzyjnie wprowadziłem go w zakręt i spokojnie, nie spiesząc się dojechałem do końca i zasygnalizowałem Holly'emu odbicie, po którym wyszedłem za jego ruchem do półsiadu i elastycznie oddałem mu rękę, idąc za ruchem pyska. Lądowanie zamortyzowałem na strzemionach i podtrzymałem galop do przekroczenia celowników, po czym przeszedłem do kłusa, klepiąc Hell'o po szyi w podzięce za drugi udany przejazd, choć trochę rozrywkowy. Zwolniłem do stępa i zjechałem na rozprężalnię. /ztFirst Night - 2017-04-23, 21:27 Jak dotąd faktycznie ich przejazd wyglądał bardzo dobrze i poprawnie zarazem. Klacz raczej należała do odważnych i twardych koni, więc raczej nie miała problemów z pokonywaniem przeszkód. Klacz wraz z dobrymi pomocami i ogólnym prowadzeniem przez kobietę szła przez parkur jak burza, a miejmy nadzieje że tak faktycznie będzie do końca. Po lądowaniu za okserem poruszały się na prawą nogę, by pokierować się po prostej i zaraz zakręcić na szóstą przeszkodę po łuku. Jechały dość mocnym i stałym obecnie tempem naprzód, starając się wyjechać poprawny łuk na okser i na tyle obszerny by jak najlepiej na niego najechać. Klacz ponownie się do niego uniosła nieco, by naprostować i dojechać do miejsca wybicia. Tam wraz z łydką od kobiety uniosła się do skoku, składając i wyciągając poprawnie w locie nad przeszkodą. Następnie skierowały się po prostej na siódemkę, wyjeżdżając dokładnie na jej środek i dojeżdżając zaraz do miejsca odbicia. Klacz znowu poprawnie odbiła się do przeszkody, by przelecieć ją na czysto i znaleźć się po drugiej stronie. Wylądowała na prawo, by pojechać kawałek po prostej i zaraz zakręcić na ósmą przeszkodę. Był to znowu okser, więc po wyjechaniu łuku na niego klacz się ponownie do niego uniosła i dojechała do miejsca wybicia, by odbić sie w nim i wykonać poprawny baskil nad przeszkodą. Pokonali w ten sposób kolejną przeszkodę na czysto, by po lądowaniu nieco przyspieszyć i pojechać na ostatnią z przeszkód. Delikatnie skorygowały na końcu tor jazdy, by znów dojechać do miejsca wybicia i w nim wyjść do skoku nad ostatnią z przeszkód. Ponownie wyciągnęła się i złożyła w locie nad przeszkodą, by wylądować na czysto i zaraz przekroczyć linię mety. Pokonały parkur na czysto i w normie czasu, zwolniły za metą stopniowo do kłusa a potem stępa. W nim zjechały z parkuru na rozprężalnie, gdzie się rozstępowały i wróciły po pewnym czasie do stajni do domu.
z.tDevocatis - 2017-04-23, 21:56 Za to okser oznaczony numerem czwartym widziała bardzo dobrze i od razu zapragnęła znaleźć się bliżej, ponownie stawiając Nicole przed trudnym wyzwaniem polegającym na utrzymaniu rozochoconej Devo. Walcząc w umiarkowanym stopniu z ręką, sporadycznie zadzierała łeb do góry i strzelała z ogona, wbrew pozorom galopując przy tym w stosunkowo skrócony sposób. Wyczekała miejsca odbicia, które zresztą nauczyła się już z większości oceniać sama i tak jak nad dwoma poprzednimi przeszkodami, wysoko podniosła nogi i wyciągnęła szyję, choć sam grzbiet pozostawał lekko zapadnięty. Niemniej przeszkoda została pokonana na czysto, co było powodem do radości, której jednak Nicole nie powinna się poddać przedwcześnie.
Kolejno czekał na nie szereg, do którego Devo podeszła ciut rozważniej, głównie dlatego, że ujrzała go dopiero po wyjściu z zakrętu. Uważnie mierząc wzrokiem przeszkody, dogalopowała do wskazanego miejsca, z którego oddała szeroki skok nad okserem. Po wylądowaniu od razu została zmuszona do wydłużenia foule, co też uczyniła, ułamek sekundy później wychodząc do skoku nad drugim członem. Trochę zirytował ją ten manewr, toteż po skoku oddała z zadu, wyraźnie nie akceptując tego dnia łydki, bo każdy mocniejszy sygnał wywoływał w niej irytację. Na szczęście nie była to wina stanu zdrowia, a "tylko i aż" rui, która znowu dawała się skarogniadej we znaki. Właściwie to nie jej, a otoczeniu.
Galopując już na lewą nogę, udała się na przeszkodę oznaczoną numerem szóstym, w dystansie do niej posłusznie - i chętnie - przyspieszając. Nie bała się bliskości publiczności, więc nie zwracając uwagi na to, co działo się za parkurem, podeszła do oksera i we wskazanym momencie oddała skok, ponownie wykazując się całkiem dobrą techniką, niewątpliwie mającą swoje podłoże w genach. Po tym skoku nie miała już takiej ochoty na atakowanie siódemki, bowiem po oddaniu wcześniejszych skoków delikatnie się wyciszyła, poprawiając w prowadzeniu. Rozumiem to przez większą pokorę względem Nicole, bo energii wciąż miała wiele i było to widać w mocnym galopie do przodu. z którego z powodzeniem skoczyła siódmą przeszkodę. Po niej wylądowała na lewo, by wejść w zakręt prowadzący na szereg; w zakręcie nie straciła równowagi, mając oparcie na zewnętrznych pomocach jeźdźca. Zdołała zatem utrzymać okrągły, aktywny galop z podstawionym zadem, co znacznie ułatwiło jej właściwe wejście w szereg i pokonanie obu członów na czysto. Po skoku niemal od razu weszła w zakręt w prawo, trochę zaskoczona tą decyzją. Przeszkoda ni stąd, ni zowąd dosłownie wyrosła przed nią, skłaniajac klacz do oddania wysokiego, może aż za, skoku - który jednak zakończył się powodzeniem, bo skubana była zaskakująco elastyczna i giętka. Po minięciu celowników przeszła do kłusa i stępa, którym zjechała z parkuru. /ztChaos Amir - 2017-04-23, 21:58 Faktycznie po wyjechaniu naprzeciwko szóstki ogier próbował wyrwać się do przodu. I zrobił to, pomimo prób Diega. Na przytrzymanie na pysku zareagował jedynie dość mocnym szarpnięciem głową, ale to na szczęście nie zdołało zbytnio go rozproszyć. Sam dobrał sobie miejsce wybicia i chwilę później wzbił się w powietrze, uzyskując całkiem niezły baskil. Po chwili miękko opadł na podłoże i ruszył dalej przed siebie, galopując na lewą nogę.
Zakręt do ósemki był obszerny, dzięki czemu gniadosz nie musiał wcale aż tak się skracać i wytracać uzyskanej prędkości. To sprawiło, że bardzo szybko znaleźli się przed okserem, który zainteresował Amira już z daleka. Achał zadarł do góry łeb (tak, da się jeszcze bardziej niżeli zwykle to bywało) i osiadł trochę na dupce, wymierzając sobie najbardziej optymalną odległość. Chwilę później oddał potężny, daleki ale zarazem dość wysoki skok, dzięki Montanie swobodnie rozciągając się nad konstrukcją. Tutaj również udało się bez punktów karnych i dalej pojechali kawałek prosto, by ostatecznie wykręcić w prawo na ósemkę. Bardzo ładnie wpisał się w narzucony łuk, samą przeszkodę pokonując identycznie jak poprzednie. Taka jazda póki co wychodziła mu na dobre, aczkolwiek była dość mecząca, co tekin już teraz zaczął odczuwać. Spocił się i spienił, aczkolwiek nie spuszczał z tonu, dzielnie brnąc przed siebie.
Widząc na horyzoncie szereg, postawił uszy na sztorc i wlepił mądre ślepia w jego pierwszy człon. Chwilę powalczył ze swoim jeźdźcem, który w dalszym ciągu próbował go przyhamować, oddając bardzo precyzyjny skok nad okserem. Dalej nie udało mu się skutecznie wyrwać do stacjonaty, przez co musiał dojść do niej narzuconym przez mężczyznę tempem. Może i było to trochę lepsze, bo szeregi póki co sprawiały mu jeszcze małe problemy z prawidłową oceną, a szkoda by było zwalić przejazd na samym jego końcu.
Rozciągnął się w najeździe do dziesiątki, hamując dopiero kilka fouli przed. Zgodnie z założeniem mocno odbił się z zadu, ładnie składając się w locie. Opadł na podłoże z cichym stęknięciem i po przekroczeniu celowników zwolnił do kłusa, a potem do stępa. Owym chodem zszedł z parkuru, będąc potulnym jak baranek podczas stępa na rozprężalni.
z/tVolano - 2017-04-23, 22:04 Na szereg 5ab skierowali się kawałek po prostej, by zakręcić na niego między przeszkodami 7 i 8. Ogier nadal nie chciał się poruszać wcale a wcale naprzód, próbując się stawiać facetowi i odmawiać i w ogóle. Leniwie wyjechali łuk na prostą do szeregu, by równie leniwie skierować się do pierwszego członu. Dojechał do niego w końcu, gdzie po raz kolejny odbił się do skoku. Poprawnie w miarę złożył się i wyciągnął w locie nad przeszkodą, by wylądować zaraz na czysto po drugiej stronie. Nie miał szans ani ochoty się rozpędzać, więc po lądowaniu idealnie w skróceniu i nieco ślimaczym galopem dojechał do drugiego miejsca wybicia, by znów w nim wyjść do skoku. Poprawnie wbrew pozorom przeskoczył nad przeszkodą, mając tym samym szereg za sobą. Lądowanie odbyło się na prawą nogę, więc ruszyli zaraz po prostej i wykręcili łuk na ową stronę i przy dwójce na szóstkę zaraz pojechali. Ogier nadal niechętnie jechał naprzód, starając sie nadal coś odwalić po drodze. Ogier znowu minimalnie uniósł się do przeszkody, by dojechać do miejsca wybicia i wyjść w nim do skoku. Poprawnie przeleciał nad przeszkodą i zaraz znalazł się po drugiej stronie, by po prostej skierować się na siódemkę. Jechali dość wolno i ich tempo było takie urywane, no nijakie powiedziałabym. Mimo starań faceta ogier niechętnie nadal jechał naprzód, by w końcu jednak dotrzeć do miejsca wybicia przed siódemką. Tam ponownie wyszedł do skoku, wykonując w locie baskil i lądując na prawo. Od razu skierowali się tym samym na ósmą przeszkodę, wyjeżdżając na nią łuk w wcześniej wspomnianą stronę. Naprostowali się na środek ósemki, by mimo oporów dojechać do miejsca wybicia i w nim wyjść do skoku nad przeszkodą. Poprawnie znowu przelecieli nad nią, by wylądować po drugiej stronie i skierować się na ostatnią przeszkodę. Pojechali po prostej i lekko się zaraz naprostowali do przeszkody, by dojechać do ostatniego miejsca wybicia i w nim wyjść do skoku nad stacjonatę numer dziewięć. Ogier złożył się nad nią i wyciągnął w locie, by wylądować na czysto po drugiej stronie. Zaliczyli parkur na czysto o dziwo, by po przekroczeniu mety zwolnić do kłusa i zjechać z parkuru. Po rozprężeniu przez luzaka i całych zawodach wrócili pewnie do domu.
z.tBremen Star - 2017-04-23, 22:34 Do szóstki mieli kawałek, więc w dystansie wprowadzili ewentualne korekty. Pokierowali się pod ścianę z facetem, gdzie klacz wyczekiwała kolejnej przeszkody. Będąc już na wprost niej klacz wyjechała na jej sam środek, utrzymując nadal dość mocne tempo galopu i nie sprawiając facetowi większych problemów. Pewnie wraz z pomocami faceta pojechała do kolejnej przeszkody, by w odpowiednim miejscu wyjść do skoku i wykonać nad nim baskil. Po lądowaniu klacz się nieco skróciła, by rozjechać z nim linię do kolejnej przeszkody na siedem foulii okrągłym łukiem. Klacz jechała odważnie i miękko niosąc faceta na swoim grzbiecie, by wraz z poprawnymi pomocami dojechać do kolejnego miejsca wybicia. Klacz wyszła do kolejnego skoku, pracując poprawnie ciałem w locie i lądując zaraz po drugiej stronie przeszkody. Do ósemki pojechali po łagodnym łuku, gdzie klacz oparła się na jego pomocach i wyjechała go najlepiej jak umiała. Następnie naprostowała się do stacjonaty, gdzie wraz z pomocami Jamesa dojechała do miejsca wybicia i w nim wyszła do skoku. Pokonała przeszkodę na czysto, by wylądować po drugiej stronie i na osiem fuoule dojechać do przeszkody numer dziewięć. Wybicie do przeszkody odbyło się idealnie w punkt, gdzie klacz wykonała kolejny baskil i wylądowała na czysto po drugiej stronie. Po pokonaniu oksera pojechali nieco ściętym zakrętem do dziesiątki, jadąc blisko przeszkody numer 1. Wyprostowali się zaraz na stacjonatę, gdzie jechali mocnym i równym zarazem tempem do samego momentu wybicia. Klacz ponownie w punkt odbiła się do skoku, by wykonać poprawny baskil nad przeszkodą i po lądowaniu zaraz minąć linię mety. Kolejno za nią zwolnili do kłusa, a potem stępa i na długiej wodzy zjechali z parkuru.
z.tHollywood Hell'o - 2017-04-23, 23:08 To co widział przez dłuższy czas przed sobą, jakieś banery, reklamy, ozdoby, niebezpiecznie zaczęło się do niego zbliżać, albo raczej to on zbliżał się do tego wszystkiego, nie mając przez jakiś czas przed nosem żadnej przeszkody zaczął myśleć, że idzie na spotkanie z tymi dziwnymi rzeczami, czego wolał uniknąć. Wobec tego zaczął schodzić na swoją wewnętrzną stronę i w efekcie, kiedy już jednak wykręcili na przeszkodę, mieli trochę mało czasu na proste ustawienie się na nią. Niespodziewanie ogier zwątpił w konieczność pokonania oksera i dał wyczuć swoją niechęć Oliverowi, aczkolwiek ostatecznie zachęcenie wyraźną łydką poskutkowało pozytywnie i chociaż wydawało się to trudne do zrobienia dla konia z tak niewielkim doświadczeniem, odbił się na tyle mocno i wcześnie, że udało mu się wyratować przeszkodę i pozostawić ją nienaruszoną, za to trochę mocniej podrzucił w siodle jeźdźca jako, że zapas wziął prawilny. Zdenerwowany jednak zajściem sprzed chwili rozproszył się i pospinał, przez co dojazd do siódemki nie był przyjemny dla żadnego z nich. Nie przeszkodziło to jednak gniademu w przedsięwzięciu wybicia i przelecenia nad stacjonatą, do skoków wyraźnie miał smykałkę a podczas zajeżdżania i szkolenia nie nauczono go generalnie odmawiać, chociaż często się wahał.
Chwila luzu przyniosła pożądany efekt bo częściowo się wyciszył, nie pozostawał w nieskończoność wytrącony z równowagi i kiedy Oliver wrócił w siodło Holly był gotów do dalszej, wspólnej walki o dobry wynik. W imię tej myśli podszedł do pierwszego członu jakim była stacjonata i po odbiciu nóg od podłoża podciągnął je pod siebie, nie w rewelacyjnym stylu ale wystarczająco by móc wylądować w dalszym ciągu z czystym kontem i z takim samym też opuścić szereg po zostawieniu za sobą oksera. Zaraz też poszedł na łuk do ostatniej przeszkody jaką była stacjonata z numerem dziewięć, tutaj odpowiednie prowadzenie, w szczególności ograniczenie od zewnątrz, pozwoliło mu na wycelowanie dokładnie w środek konstrukcji przed którą odbił się gdy otrzymał do tego komendę z góry. Tutaj zapas był już bardziej ekonomiczny acz wciąż bezpieczny, ale całe szczęście była to już ostatnia przeszkoda jaką musiał pokonać tego dnia. Jeszcze nie tak dobra kondycja i na dobrą sprawę powolne wkraczanie w poważne skoki nie pozwoliłyby mu na więcej, co było po nim widać, bo mimo nie tak wysokiej temperatury był nieźle spocony kończąc parkur. Ochoczo zszedł do kłusa i z aprobatą przyjął pochwałę w postaci klepania po szyi, był zbyt zmęczony aby się nią przestraszyć. W stępie opuścił parkur aby udać się następnie na rozprężalnię.
ztNearly Perfect - 2017-04-23, 23:21 Na okser pojechały po obszerniejszym łuku, podczas którego jednak zdążyła się poślizgnąć i Caroline musiała znów ratować sytuację, co na szczęście jej się udało. Naprostowała Perfect do przeszkody, zamknęła w pomocach, wzięła bardziej na siebie i odesłała do skoku. Pomimo poślizgnięć i potknięć, gdzie Caroline musiała działać, to jednak jak dotąd przeszkody pokonywały na czysto i ie inaczej było tym razem. ruszyły następnie po prostej na stacjonatę. Kobieta przytrzymała ją w tempie. Podczas dojazdu lekko się potknęła, jednak było to niewielkie potknięcie bez echa. Doprowadziła kasztankę do siódemki zamkniętą w pomocach i odesłała do skoku. Wybiła się we właściwym miejscu, prezentując ładny baskil i zgrała się z kobietą zanim dość miękko wylądowała na lewo. Dotarły do ściany, gdzie ruszyły dalej, mijając jedynkę, by odbić na pierwszy człon szeregu, na który skierowały się po obszernym łuku. Na szczęście obyło się bez potknięć, więc spokojnie dotarły do miejsca wybicia i na czysto pokonały 8a. Następnie kolorowowłosa zebrała klacz do drugiego szeregu, jednak w międzyczasie zdążyła się potknąć, co zaowocowało posypaniem się całego ustawienia. Kobiecie udało się odesłać ją do skoku, ale skok wyszedł za płaski i w nie tak dobrym stylu, przez co zaliczyli zrzutkę. Selle parsknęła i stuliła uszy niezadowolona. Wylądowała naprawo i ruszyła na dziewiątkę - stacjonatę. Utrzymała ją w tempie, minimalnie rozjeżdżając siedmiolatkę do przeszkody. Zamknęła ją w pomocach i odesłała do skoku we właściwym miejscu. Nearly wybiła się, podrywając najpierw przody, potem tyły. Ułożyła się ładnie w skoku i zgrała z Caroline, by wylądować za przeszkodą. Zwolniły stopniowo do kłusa, którym opuściły parkur. Sama nie do końca była zadowolona z przejazdu, jednak parsknęła i trąciła kobietę w ramię, gdy ta ją pochwaliła, bo pochwałę doceniać trzeba. Rozstępowały się, a po zawodach Perfect niechętnie dała się zapakować do przyczepy by wrócić do domu.
ztBremen Star - 2017-04-23, 23:21 Do szóstej przeszkody pojechali po lekki łuku, gdzie poprawnie się w niego wpisali. Klacz potrafiła wykorzystać swoje wszystkie atuty, które odziedziczyła w genach i tutaj właśnie wydobywać je na światło dzienne. Mimo sporej wielkości była dość skrętna i szybka, co ułatwiało w sumie pokonywanie parkurów w pewnym stopniu. Bremen nie zapominała się pchać z zadu naprzód, robiąc wtedy znacznie lżejsze przody i pozostając dość miękka w pysku. Ładnie zaokrąglała swoją sylwetkę, galopując pewnie i lekko do przodu. Następnie zaczęli prostować się w najeździe do oksera, gdzie klacz podniosła się do przeszkody i obrzuciła ją bacznym spojrzeniem. Ponownie dojechała do miejsca wybicia, by w nim unieść się do skoku i wykonać ładny baskil w locie nad przeszkodą. Po lądowaniu znowu nieci przyspieszyła, by wyjechać na pięć fouli po prostej do kolejnej przeszkody. Utrzymywali cały czas dobre tempo, zaangażowanie w pracę i także całkiem dobrze skakali nad kolejnymi przeszkodami. Udało im się zachować ten dobry galop do samego końca, by w odpowiednim miejscu ponownie wejść w skok. Klacz poprawnie złożyła i wyciągnęła się w locie, nie ukazując już obaw z początku konkursu. Po lądowaniu znów nieco rozjechali się w dystansie do kolejnej przeszkody, a raczej jej kombinacji. Pojechali pod ścianę obok jedynki, tak że za niej wyjechali już na drogę do pierwszego członu szeregu. Klacz pozostała zaokrąglona w dojeździe, zachowując odpowiednią pracę zadu i lekkie przody. Bremen płynnie odbiła się do stacjonaty, gdzie wykonała poprawny baskil i wylądowała po drugiej stronie. Wyjechała w lekkim skróceniu dwie foule do drugiego członu, by się zaraz do niego odbić i przefrunąć na czysto nad nim. Po lądowaniu mieli tylko 4 foule na ogarniecie się, ale po pokonaniu poprawnie prawie całego parkuru była nadzieje że dojadą tak do końca. Wyjechali po łuku te cztery foule do ostatniej przeszkody numer 9, gdzie klacz nadal jechała tak jak jej zagrał. Mocno pchając się zadu w przód dojechała do przeszkody, by się w odpowiednim miejscu odbić do skoku. Płynnie wyciągnęła się i złożyła w locie nad przeszkodą, by wylądować zaraz po drugiej stronie. Pokonała swój pierwszy w życiu parkur na czysto, super ! Dojechali zaraz do mety, gdzie po jej przekroczeniu zwolnili do kłusa i stępa. Parsknęła z siebie zadowolona i na pochwałę od faceta, by zjechać na długiej wodzy z parkuru. Teraz mieli chwilę odpoczynku przed drugim startem.