To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

Anonymous - 2013-05-13, 11:25

Napięła się subtelnie, podążając wzrokiem za właścicielka. Furknęła obniżając mordkę do piachu, kładąc uszy wzdłuż potylicy. Zatrzymała się natychmiast, strzygąc uszami na Su, parsknęła cicho widząc jej ulubiony smakołyk. Ruszyła z miejsca na komendę. Tym razem stepowała bez zarzutów.
Anonymous - 2013-05-13, 11:28

Widocznie marchewki robią swoje. :lol2: Pochwaliła Murci głosowo i po trzech okrążeniach stępa pozwoliła jej na przejście do kłusa.
-Grzeczna dziewczynka!
Tutaj wymagała aktywnego chodu i w miarę zaangażowania zadu. Przyglądała się uważnie Rudej.

Anonymous - 2013-05-13, 11:34

Jeszcze trochę czasu, a się roztyje przez te marchewki. :) Ruszyła przed siebie żwawym kłusem. Było to normalne dla niej tempo, o czym pewnie każdy, kto z nią dłużej popracuje, się przekona. Utkwiła wzrok w ziemi, lekko pochylając łeb i próbując nim wymachiwać na boki, jakby miało to w czymkolwiek pomóc. Względnie wszystko ładnie i dobrze.
Anonymous - 2013-05-13, 11:40

No cóż, jedyny sposób na nią. :lol2: Żwawe tempo klaczy ją bardzo cieszyło. Uśmiechnęła się, ponownie prosząc o galop. Dała jej chwilę na wybieganie się. Potem będą skoki. W myślach przebiegła plan dnia, jeszcze nawet nie do końca ułożony. Przydałoby się odwiedzić Invinvible, ogierka którego dopiero co kupiła.
Anonymous - 2013-05-13, 11:48

Zagalopowała i po kilku foulach znów kilkakrotnie wystrzeliła mocno tylnymi kończynami do tyłu. Parsknęła zadowolona, wydobywając już po chwili z siebie rżenie. Jednak powinna zachować wiele energii na skoki. Klacz zadowolona nastawiła uszy na sztorc i niemalże się uśmiechała po swojemu Galopowała teraz po kole bez brykania, gdyż spożytkowała niepotrzebną energię.
Anonymous - 2013-05-13, 11:53

Na strzelanie z zadu jej pozwalała. Poprosiła stajennego u ustawienie przeszkód w następującej kolejności: rozpoczynający korytarz krzyżak 40 cm, stacjonata 50 cm, stacjonata 60 cm, krzyżak 40 cm. Póki co wystarczy. Przy okazji sprawdzi umiejętności klaczy. Poprosiła ją o stopniowe przejście do stępa i w końcu zatrzymanie. Podeszła do niej, poklepała po szyi i odpięła lonżę. Trzymając Rudą za kantar poczekała, aż stajenny skończy ustawiać przeszkody i podbiegła kawałek zaraz wpuszczając ją w korytarz. Jeśli nie ruszyła strzeliła jeszcze batem o podłoże.
Anonymous - 2013-05-13, 11:59

Wprowadzona na korytarz zastrzygła uszyma ciekawsko. Jeszcze nigdy nie skakała w korytarzu. Widząc coś na swojej drodze, od razu zagalopowała. Przed dwoma dragami ustawionymi na skok wyskok nieco zwolniła i przeskoczyła je z dużym zapasem, wyciągając mocno do przodu głowę. Na tych wyższych, gdzie miała fule pomiędzy nimi poczuła się o wiele swobodniej, dlatego przyśpieszyła. Su mogła usłyszeć ciężkie brzmienie tupiących kopyt po podłożu. Każdy drąg przeskoczyła wybijając się w górę, jakby miał ją poparzyć, gdyby choć raz go dotknęła.
Anonymous - 2013-05-13, 12:08

Zachwyciła ją technika klaczy i siła z jaką się wybijała. Widocznie Ruda w swoim żywiole bo po raz pierwszy zrobiła coś bez protestów :) Uśmiechnęła się i kiedy klacz skończyła skakać podeszła do niej by złapać ją za kantar. Poprosiła stajennego o podwyższenie przeszkód o pięć centymetrów. Na pewno na start jej L klasy do skakania nie da, zwłaszcza, że pierwszy raz z korytarzem do czynienia miała. Z tego co wiedziała wcześniej chodziła tylko na lonży i tyle. Murci cechował płynny, ładny ruch i do tego świetna technika skoku. Na pewno coś razem osiągną. <3 Przede wszystkim trzeba się było jednak zaprzyjaźnić. Wypuściła ją ponownie w korytarz.
Anonymous - 2013-05-13, 19:24

Przeszła do stępa, kiedy dziewczyna na nowo ustawiała przeszkody. Opuściła nisko głowę i w prawdzie miała ochotę na wytarzanie się. Na sygnał ponownie zagalopowała idąc już nieco spokojniej. Podobnie jak poprzednio, jednak o wiele płynniej pokonała przeszkody. Nad kopertą uniosła wyżej głowę nastawiając uszy na sztorc i wybiła się na środku unosząc wysoko nadgarstki. Klacz widząc kolejne trzy przeszkody zarzuciła głową, po czym strzeliła wesoła baranka. Najechała na pierwszą przeszkodę odbijając się nieco za wcześnie, jednak z prawidłowym baskilem. Dwa kolejne krzyżaki zostały pokonane w całkowitym ładzie i składzie.
Ruitershoeve - 2013-05-14, 13:09

Christian napisał/a:
Zajmie się, zajmie, ale po maturach jak napisałaś. :lol:
Kiedy wrócił na środek od razu zaczął obserwować gniadego, by tak jak wcześniej w razie czego być w stanie zareagować. Widząc z jakim zaangażowaniem to robi miał ochotę klasnąć w dłonie z zadowolenia, ale powstrzymał się. Nieco obawiał się skoku przez ostatnią przeszkodę, biorąc pod uwagę jego pierwszy korytarz, ale z tego co miał okazję zauważyć pamiętał o tym bardzo dobrze. Baskil był niczego sobie, nadal był nim zachwycony, tym bardziej, że dreptał ziemię przez tyle czasu.
- Dobry!
Pochwalił go przed następnym najazdem, gdzie tak jak wcześniej mógł zaobserwować pracę jaką włożyć w pokonanie kombinacji; nie uszło jego uwadze owe zawahanie, ale ani nie zrzucił, ani nie zrobił gorszego błędu, był więc zadowolony, bardzo. Po przejeździe ponowne zamknięcie ściany i pochwała pod postacią przysmaka. Wrócił do przeszkód, by zrobić ostatnią dla niego kombinację. Dość szybko się uwinął otwierając korytarz i po tej chwili przerwy ponownie dać sygnał do zagalopowania. Miał to być ostatni przejazd, więc pozwolił sobie na wyciągnięcie z niego trochę więcej. Tak jak poprzednio pięć pierwszym przeszkód było stacjonatami. Odpowiednio: 1 m, 1,1m, 1m, 1,1m, 1,2m. Ostatnią szóstą przeszkodą był doublebar, pierwszy człon 1,3m drugi zaś 1,4m. Szerokość 70 cm. Znów Wskazówka przed jedyną, a sam Chris głosem/batem pilnował, by nie zgasł, ale również by nie wpędził się zbytnio w całość. Nie były to jakieś mega powalające przeszkody, ale technicznie na pewno trochę wymagały od niego. Tym bardziej, że to skok wyskok.
Przejazd jeden raz, ostatni.


.
Ruszył raz jeszcze swoim płynnym galopem. Wjechał swobodnie w odgrodzony korytarz i już gnał na pierwszą ustawioną przeszkodę, a jak!  Przed pierwszą przeszkodą dobrze odliczył sobie odległość. Raz, dwa trzy.. Odbił się od ziemi, składając nogi do skoku jak trzeba i lekko wyciągając łeb ku przodowi. Potem grawitacja zrobiła swoje i zrzuciła go z powrotem na ziemię, więc wylądował amortyzując na pęcinach. Jednak jakby nigdy nic musiał znowu się odbijać bo stała kolejna przeszkoda, tylko tyle, że wyższa o dziesięć centymetrów. Wybił się ciut mocniej, aby móc swobodnie na nad nią przelecieć. Skok był płynny, z poprawnym baskilem. Przy następnej przeszkodzie przytupnął przed przeszkodą, ukazując swoje zmieszanie, co spowodowało puknięcie o drąg. Drąg ten zabujał się na kłódkach, lecz nie spadł. Ogier słysząc ten charakterystyczny dźwięk, strzelił nerwowo ogonem i przy następnej wybił się aż za bardzo. Zbyt mocno, tak jakby ze strachu, że znowu tego drąga dotknie. To samo odbyło się z ostatnią z stacjonat. Wziął ją również na siłę wyskoku, co by przeskoczyć ją, wraz sporym zapasem. Następnie już się nieco uspokoił wchodząc pomiędzy wskazówkę, a double bar. Wybił się w optymalnym miejscu, wciąż mocno, ale na tyle, by mógł się dobrze rozciągnąć nad przeszkodą. Jego przody dobrze przycisnęły się do klatki piersiowej, zadnie lekko się podgięły. Szyja wyciągnęła się w przód. Aż wreszcie w kolejnej fazie wylądował. Na koniec podbił zadem i wyszedł przechodząc momentalnie do kłusa.

.

Christian Levrull - 2013-05-14, 13:18

Obserwował cały jego przejazd nie ukrywając swojego skupienia, jak również tak jak wcześniej, by móc w razie czego mu dopomóc. Widząc jak ten z zaangażowaniem zaczął przechodzić przez ustawione przeszkody uśmiechnął się wręcz. Mimo puknięcia nie zbeształ go za to, miał w głowie ciągle myśl, że musi się ten przestawić, ale jego reakcja po puknięciu przeszła jego najśmielsze oczekiwania. Mógł on w sumie od razu zatrzymać się czy puknąć ponownie, a ten wybił się z jeszcze większym szacunkiem do przeszkód, niż wcześniej. To samo mógł zauważyć na przedostatniej przeszkodzie. A na doubl'u szczena mu opadła, tak dobrze zapracował nad nim! Nie no stary, pokłony! Kiedy przeszedł do kłusa, akurat weszła dziewczyna z klaczą, dlatego ustąpił jej miejsca, uprzednio się witając, a sam podszedł do stępującego już siwego, by podpiąć mu uwiąz i w ręku postępować z nim, gdzieś nie koniecznie blisko tamtych osobistości. W między czasie pochwalił go solidnie i podsunął parę kawałków owoców pod chrapy. Tak jak zawsze pieszczotliwie znów potarmosił mu grzywkę. Po paru minutach oddalili się w kierunku stajni.

{zt}

Ruitershoeve - 2013-05-14, 14:06

.
.

Widząc, jak i wyczuwając to przeogromne zadowolenia faceta ogier, aż się o niego otarł. Potem został podpięty pod sznurek, i zaczął stępować w ręku, wraz ze swoim facetem. W między czasie ogier obserwował zajadle Murciélago. Może dlatego, że do jego chrap doszła owa słodkawa woń jej rui. Wywinął lekko swą wargę do góry, by potem zarżeć doniośle. Podrzucił zadem, podcapluwując przy okazji. Jakby nigdy nic wygiął szyję w pokaźny gniady łuk, i łypał tak wzrokiem na klaczkę. W międzyczasie zjadł kawałek jabłka, który został mu podsunięty pod chrapy. Potem.. Niechętnie wyszedł. /zt

.

Anonymous - 2013-05-14, 14:42

Przywitała się z Christianem, uważnie mierząc wzrokiem Ruitera. Łady ogier, ładny. Podeszła do Murci, która skończyła skakać i podpięła jej uwiąz do kantara. Jeszcze brakuje żeby zwiała i sobie źrebaczka z gniadym zrobiła. :lol2: I tak miała ją i Inviego jeszcze do ujeżdżenia. Ten drugi w późniejszym czasie. Chwaląc ją wylewnie wyszła w stronę stajni.

/zt

Anonymous - 2013-05-14, 14:56

Murci była ambitnym i pojętym koniem, dlatego załapała szybko o co chodzi. Zazwyczaj tylko hasała beztrosko na łąkach, a tu nagle odezwał się w niej instynkt skoczka. Zastrzygła uszkiem na ogiera, po chwili parskając w jego stronę. Po pokonanym korytarzu podkłusowała zgrabnie do właścicielki dając się od razu złapać. Wyszła za Su.
/zt.

Jessie - 2013-05-14, 23:43

Weszła z Inso na halę. Przeszły na środek, gdzie zawodniczka od razu puściła siwą na koło, chcąc pierw rozgrzać przed skokami krótką lonżą. Zamknęła ją w trójkącie za pomocą bata do lonżowania, na początek 4 koła aktywnego stępa, bez specjalnego ustawienia. Po tym czasie zaczęła ją subtelnie, delikatnie zachęcać do zaangażowania zadu i zejścia w dół z głową, wysyłając jej impulsy oddziaływające na wędzidło.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group