Nie robiło mu różnicy czy stępował obok ogiera, klaczy lub wałacha - żadna z tych płci nie budziła w nim nadmiernego zainteresowania ani agresji. Wciąż był końskim nastolatkiem, który nie miał jeszcze ukształtowanej pozycji w nowym stadzie i któremu hormony nie zrobiły jeszcze sieczki z mózgu, jak w przypadku niektórych obecnych na rajdzie ogierów.
Z czasem zaczął zwracać większą uwagę na jeźdźca, reagując na przyjemne drapanie po grzebieniu szyi. Wciąż kroczył raźnym stępem, zdradzając sporą swobodę łopatek, szyję zaś niosąc swobodnie rozprostowaną. Konie, które znajdowały się z nim w grupie, były raczej spokojne, dlatego też Dai nie znalazł żadnego powodu, dla którego mógłby zacząć wydziwiać. Nawet drugi wyścigowy ogier, który im towarzyszył, był spokojny. Czyżby niesłusznie otrzymali łatki nieprzewidywalnych bestii? Casello - 2016-05-08, 16:07 Z czasem miał powoli przyzwyczajać się do tego, że najprawdopodobniej miał tutaj zostać do końca swojego życia i nie będzie traktowany ulgowo. Już teraz nie odpierdalało mu na widok tylu par, w przeciwieństwie do ich ostatniego, pamiętnego treningu na dużej hali .
Poklepany po łopatce, cofnął uszy i parsknął krótko. W przeciwieństwie do Friskey'a nie ekscytował się klaczami z rują, wydając się być całkowicie odcięty od wszystkich. Jedynie radarami lawirował na wszystkie strony, wyłapując głośniejsze dźwięki, ogonem obijając o swoje stawy skokowe. Dalej jednak był spięty i nerwowy, niemniej spokojny i daleki od podobnych odpałów, co niegdyś.
Przejście do kłusa ożywiło nieco wałacha. Odpowiedział na pomoce Gerarda, płynnie przechodząc w tenże chód, unosząc głowę i zaokrąglając szyję. Miękko niósł mężczyznę na swoim grzbiecie, nie będąc już tak przejętym obecnością ogiera u jego boku. Na swój sposób ignorował go, podobnie jak resztę innych koni, dzięki czemu z kolejnymi minutami zaczął rozluźniać się nieco i współpracować z jeźdźcem.Naughty Boy - 2016-05-08, 16:37 Nie da się ukryć, że spodziewał się nadejścia Adele. Ruch w stajni był na tyle duży, że był wręcz pewny, że i jego to nie ominie. Co prawda nie wiedział, co właściwie dzieje się, bo sprzęty przygotowywane przez innych ludzi różniły się od tych typowo na zawody. Dostrzegłszy swoją ukochaną blondynkę, zarżał do niej basowo, już teraz nie mogąc się doczekać tego, by mógł ruszyć dupę ze stajni. Fakt, że najpierw postanowiła spędzić nieco czasu w jego boksie, całkowicie go rozluźnił, o czym świadczyło ziewanie czy parskanie. Był z niego niemały misiek, ale nie oponował przed wyjściem na korytarz. Grzecznie stał podczas siodłania i czyszczenia, zajmując się skubaniem uwiązu, który utrzymywał go w miejscu.
Już przed stajnią wykazał się dużą nadpobudliwością i tym, że w jego drobnym ciele kłębiły się pokłady energii. Dreptał w miejscu, zarzucając kremowym łbem i obijając równie jasnym ogonem o zad. Kątem oka dostrzegł parę innych kucyków, ale dopiero kasztanowata Strawberry przykuła jego uwagę na dłużej. Wbrew pozorom nie ekscytował się nią, ale jej zachowanie zwyczajnie zainteresowało go. Bardzo rzadko zachowywał się w sposób podobny, więc teraz był wręcz zdziwiony jej odpałami. Wyjątkowo nie interesował się innymi osobami z jego grupy, a w momencie wyruszenia w trasę, uspokoił się nieco i wyciszył, skupiając na jeźdźcu. Szedł aktywnym, miękkim stępem, łeb niosąc możliwie nisko i manewrując uszami na wszystkie strony. Ostatni ich wypad na miasto rzeczywiście nie skończył się dobrze, ale teraz nie był już tak tym przejęty, chociaż nie dało się ukryć, że momentami caplował i rozkojarzał się, ale wystarczyła jedynie pojedyncza półparada czy cmoknięcie do zmienienia tego.Anais - 2016-05-08, 16:45 Ciemnowłosa zmarszczyła delikatnie swoje brwi, próbując ogarnąć to, co działo się dookoła, a w rozmowie dziewcząt zachodził coraz większy chaos, co utrudniało Francuzce zadanie. Nie próbowała na siłę wpychać się do dialogu, właściwie nie mając w tym temacie niczego do powiedzenia. Jak wspominałam - nie wiedziała nawet o co dokładnie chodzi i skąd to całe zamieszanie. Nabrała powietrza i po raz pierwszy miała wydusić z siebie nieco bardziej optymistyczne słowa, ale w tym samym momencie kucyk Jess zdecydował się na pokaz swoich możliwości, więc Anais parsknęła śmiechem. Jednak szybko powstrzymała się od dalszego rechotania i zatrzymała swojego wierzchowca, nie pozwalając na jakikolwiek ruch, póki sama go o to nie poprosi. Z delikatnym uśmiechem, obserwowała przyjaciółki - głównie Jessie, której najwidoczniej nic nie było, bo już po chwili pozbierała się z ziemi. -Skoro mogłoby mu wyjść z Hayley, to dlaczego uważacie, że jest gejem?- spytała, unosząc brew. Skinęła delikatnie głową, zgadzając się z ostatnim zdaniem brunetki, a zaraz odwróciła się i mimowolnie spojrzała na Hay. -Przecież ona w żadnym stopniu nie jest męska.- stwierdziła nieco ironicznym tonem, uśmiechając się szczerze i szeroko. -Chyba, że miałaby być przykrywką.- parsknęła cicho i pokręciła głową, nie wierząc w tą niedorzeczność. Kiedy wszyscy ponownie ruszyli, ona również poprosiła swojego podopiecznego o stęp, ewentualnie powstrzymując od nagłego wystrzału w przód. Wolała uniknąć powtórki upadku, który tym razem wykonałaby ona.
-Spokojnie, Hay- zaśmiała się pod nosem, widząc jak bardzo blondynka się gorączkuje i stresuje. -... o nic cię nie podejrzewam.- zapewniła, dopiero teraz hamując śmiech i w pełni skupiając się na jeździe. W międzyczasie odwróciła się i przez ramią spojrzała na Aidena, ewidentnie rozbawionego jazdą na kucyku. Ostatecznie wróciła spojrzeniem przed siebie i uśmiechając się pod nosem, westchnęła cicho oraz subtelnie poklepała Brysia po łopatce.Leon - 2016-05-08, 16:46
Grupa 3
Leon również mimo rozmowy, zwracał uwagę na zachowanie siwego, nie chcąc mieć ciekawej przygody życiowej. Nigdy nie posądzał go o to, że był zły, może czasem nieco zabawny, może narwany, ale w głębi duszy był aniołem <3 Przypominał koniowi o sobie, poprzez półparady, utrzymując go nadal, w aktywnym stępie. Głównie Leon go tam musztrował na treningach, prze co faktycznie kondycja mu się nieco poprawiła. Na razie nic nie zapowiadało katastrofy, jednak facet był czujny, uważny i rozważny, w końcu nie chciał ich narazić, na niebezpieczeństwo.
-Tak, widzę. - odparł, dostrzegając nowe osoby w zastępie, cóż Leon z Alexem jechali z przodu, bo dotarli tu pierwsi. Gestem nieco pogonił Michaela i Drew, by ich dogonili. On kojarzył Sarę z zawodów oraz stajni, więc stosunkowo łatwo ją rozpoznał. Kiedy kobieta, dogoniła ich, kiwnął jej głową, obrzucając krótko spojrzeniem konia, którego dosiadała. Musnął szyjsko Mooda, chwaląc go za dobre zachowanie. W końcu musiał wiedzieć, że jest dobrze, chłopak jest zadowolony i dumny.
-Leon, chyba wszyscy jesteśmy? - czekaj, czekaj. Było ich obecnie 5, a nie faktycznie, nie ma jednej osoby.
-A nie faktycznie, brakuje jednego pana. - odparł po sekundzie, namysłu. Chłopak lubił rozmawiać i nie stronił od towarzystwa, co było zresztą widać.Gerard Wayford - 2016-05-08, 16:49
Grupa 7
Dostrzegając zagadkowy uśmiech na twarzy brunetki, uniósł nieznacznie prawą brew, zaraz także unosząc kąciki warg w uśmiechu. Domyślał się, co też takiego chodziło jej w tej chwili po głowie. Niestety musiał jej przyznać rację. Mogło się to nie spotkać z aprobatą Tonego, ani nawet z akceptacją wszystkich innych, którzy dostrzegą ten fakt. Wayford nie zamierzał jednak odmawiać sobie przyjemności, jaką było obcowanie z Vi. Nawet jeśli ich zachowanie pod wpływem alkoholu miało być dalekie od kulturalnej pogawędki w towarzystwie. Spodziewał się, że mało kto będzie trzeźwy, dlatego istniało duże prawdopodobieństwo, że Vi i Gerardowi upieką się tego rodzaju drobne występki.
- Nie sądzę, żebyś miała stać nam na drodze do porozumienia - było mnóstwo rzeczy, które denerwowały młodego Wayforda po stokroć bardziej niż to, z kim prowadzał się jego ojciec. To mogło być dla niego tylko szokiem, ale Gerard nie wtrącając się w znajomości i życie syna, oczekiwał od niego tego samego.
Zanim jeszcze ruszył kłusem, obejrzał się na Nathalie, która dołączyła do ich grupy w ostatniej chwili. Nie należał do szczególnie otwartych i towarzyskich osób, ale mimo to uśmiechnął się do dziewczyny, przedstawiając się.
Wkrótce cała grupa ruszyła kłusem. Na jej czele jechał Gerard wraz z Vivianne, każde z osobna skupione na swoim koniu, które okazały się zaskakujące grzeczne. Korzystając z wygód westowego siodła, od początku jechał w pełnym siadzie, nie mając większych problemów z wysiedzeniem średnio wygodnego chodu Casella. Jednak im bardziej wałach stawał się luźniejszy, tym przyjemniej niósł sprawiając, że jazda stawała się przyjemna dla obojga. Miał nadzieję, że ten wypad korzystnie wpłynie na głowę skarogniadego, ponieważ zamierzał uczynić z takich eskapad swego rodzaju codzienność. Ani trochę nie kręciła go jazda po ujeżdżalni, co innego długie tereny, przede wszystkim samotne.Alexander Sahajev - 2016-05-08, 17:01 Trójka.
Alex uważnie przyglądał się całej ekipie która jechała na rajd. Było ich naprawdę dużo, koło 40 osób + wierzchowce, trzeba przyznać, że zebrała się im spora ekipa. Był ciekaw, jak to wszystko może się skończyć, choć od niego nie było się co spodziewać jakichś niespodzianek. Należał do dość spokojnych ludzi.
Prowadził Daiquiriego, który wciąz zachowywał się spokojnie. No cóż, trafił mu się naprawdę wybitny koń i miał nadzieję, że tak będzie do końca, a nawet lepiej. Musi na jego temat poczytać i dowiedzieć się coś więcej. Sądząc po budowie ciała jego predyspozycje mogą być naprawdę dobre. Trzymał wodze luźno, dał mu nieco swobody, ale był gotowy na to by szybko doprowadzić go do porządku. Wciąz bawił się kosmykami jego grzywy.
Patrzył przed siebie, kątem oka widząc, że Leon nawołuje resztę osób gestem, a po chwili dochodzi do nich równie młoda co Leon blondynka. Och, czyżby był najstarszym prykiem w tym towarzystwie? Kiwnął głową na przywitanie uśmiechając się lekko. - Alex. - stwierdził, po czym gdy wspomnieli o braku jednej osoby rozejrzał się uważnie, no cóż... strata tej osoby. - Może nieco przyspieszymy? Jestem pewien, że - w każdym razie mój - konie przeszłyby chętnie chociaż do kłusa. - stwierdził, łapiąc pewniej wodze swojego wierzchowca.Diego Montana - 2016-05-08, 17:08 Grupa 7
No choć moment na niego patrzyła, jestem dumna <3
-Diego. - nie wiem czy się przedstawiał czy nie, nie ogarniam kto co i jak Odprowadził ją wzrokiem, ponownie skupiając się w pełni na Dragonie. Wypchnął go do stępa, stępa, a nie czegoś innego i zaczął się kierować, wraz z grupą, w wyznaczone miejsce. Trzymał go na stałym kontakcie, lecz na długiej wodzy dając mu swobodę ruchów, chyba, że młody postanowił coś odwalić to bój się Nie daleko odeszli od startu, gdy dołączyła do nich Nath. Za pewne zrównała się z nim i z gniadoszem, bo szli stosunkowo na końcu, ale nie na szarym końcu
-Cześć, Diego. I tak chyba, nie mamy jeszcze kompletu, więc spoko. - odparłem do kobiety, uśmiechając się do niej. Pozna pozna, bez obaw.Nathalie Wheller - 2016-05-08, 17:21 7
Natka jakoś niespecjalnie miała ochotę na wszelakie integracje, no cóż, wolała siedzieć z końmi niż z ludźmi, no ale skoro był rajd, to szkoda z niego nie skorzystać, szczególnie że konie rozruszają się i w ogóle rzekomo ma być ekstra super. Zauważyła, że Gerard i Vivienne ruszyli do przodu, więc nie zamierzałą ich gonić, a skoro Diego jakoś z nią wyrównał, no to nie oponowała i kontynuowała jazdę 'w jego towarzystwie' o ile możn tak to ująć. Bardziej interesowała ją klacz, którą miała pod sobą jak i widoki, jako iż podobno-ktoś-tam-wspomniał, że zaczęli wyjeżdżać z terenów stajennych, a nawet miejskich.
Delikatnie uniosła kąciki ust, kiedy męzczyzna przywitał się, ale nic poza tym. Jakoś nie miała ochoty rozmawiać, choć kto wie, może jak jakoś szerzej zagada, to Natka dołączy się do rozmowy.
Muskała Blue po szyi, zaskoczona tym, że folblut idzie tak spokojnie. Hm, przyzwyczajone są do tego że jak wychodzą, to prawie latają, a tu taka miła odmiana. Z drugiej strony musi przyznać, że chętnie poczułaby znó na swojej twarzy opór wiatru.Adele - 2016-05-08, 17:25
grupa 4
Kiedy Delphine i Francesca prowadziły zawziętą konwersację, ona była całkowicie skoncentrowana na podopiecznym, który na całe szczęście był dużo spokojniejszy. Nie przeszkadzały jej jego pojedyncze zrywy, które bez większego problemu dość szybko tłumiła, uspokajając czy to głosowo, czy za sprawą półparady, zależnie od jego potrzeb. Gdyby byłaby tutaj sama, z całą pewnością rozmawiałaby z nim więcej, ale otaczający ją ludzie skutecznie odwodzili ją od tego pomysłu. Żałowała, że nie namówiła Gusa na rajd; zdecydowała się na niego pojechać tylko ze względu na to, że była to fantastyczna okazja do poprawienia kondycji jej kucyka. Poza tym nie widziała zbyt wielu pozytywów: obcy ludzie, całe mnóstwo porąbanych koni i dużo innych niepożądanych atrakcji. Wreszcie na pewnym etapie zdobyła się na rozmowę z kimś. O ile Naomi nie była pochłonięta rozmową z kimś innym, co było niewykluczone ze względu na dość duży wybór pod kątem towarzystwa, pozwoliła sobie podjechać do niej nieco bliżej, nadal zachowując odpowiedni dystans i zaczepiła ją.
- Jest Pani instruktorem w Orchardzie? Wydaje mi się, że kiedyś widziałam, jak prowadzi Pani zajęcia - zagadała nieco niepewnym, aczkolwiek charakterystycznym dla niej, sympatycznym tonem. Na jej twarz wpełzł cień uśmiechu. Nie była pewna, czy dużo starsza kobieta zechce z nią porozmawiać, ale po cichu liczyła, że jeśli rzeczywiście jest instruktorką, to raczej jest przyzwyczajona do kontaktów z dziećmi i nie jest do nich sceptycznie nastawiona.Blue Moon - 2016-05-08, 17:25
7
Klaczy, nie przeszkadzała obecność innych koni, obserwowała ogiera kątem oka, krocząc rześko do przodu. To po co się wybrała na rajd, skoro się nie chciała integrować? To trochę nie miało sensu Klacz ma 6 lat, więc była już poważnym koniem, a nie walniętym szczelipitem, poza tym po wypadku też się znacznie uspokoiła. Gdyby chciała, to klacz na pewno dostosowała, by się do szybszego tempa. Jednak nauczona była, słuchać jeźdźca, a nie kombinować.Aiden Craven - 2016-05-08, 17:40 Grupa 1
Lord of Loxley napisał/a:
...
Pozwalał kucykowi na wyprzedzanie, które najwyraźniej nikomu nie przeszkadzało. Oczywiście nie było to godne naśladowania zachowanie, ani nawet niezbyt mądre, ale na szczęście nie stanowiło dla nikogo niebezpieczeństwa. Konie przyjaciół najwyraźniej były mądrzejsze od samego Aidena .
Zatrzymał go dopiero wtedy, kiedy Jess zaliczyła wywrotkę. Przeszedł do stępa, a następnie do stój, czekając tak długo, aż brunetka pozbierała się i z powrotem dosiadła Strawberry. Wówczas wznowił jazdę, znowu pozwalając Lordowi na samowolkę, co chwila wyjeżdżając na przód, albo znowu chowając się z tyłu.
- Skoro mówisz, że nie jest gejem, to znaczy, że coś między Wami może jeszcze być? - Zapytał, wyraźnie ekscytując się tym niemniej niż Jessie, Mia i Anais. Koniecznie musiał zobaczyć, który to ten Tony! Hayley miała przecież niebawem urodziny, i Aiden wspólnie z dziewczynami musiał ogarnąć wszystkich bliskich znajomych kuzynki, aby zorganizować jej wymarzoną imprezę.Sara - 2016-05-08, 17:46
Grupa 3
Nie znała swojego wierzchowca, dlatego nie dawała mu przesadnie dużej wolności, zwyczajnie woląc dmuchać na zimne. Jeśli naprawdę zasłuży, dziewczyna pozwoli mu na dużo więcej, ale jeszcze nie dał jej powodów do tego, by mogła go nagrodzić większym luzem. W międzyczasie rozejrzała się przelotnie, lecz nie w poszukiwaniu członków swojej grupy, a jednej konkretnej osoby - Harleya. Szczerze mówiąc, spodziewała się tego, że będzie w grupie z nim, jednak nie przeklinała organizatorów za rozdzielenie. Niewątpliwie po dotarciu na miejsce dołączy do niego, a tymczasem wolała się skupić na członkach swojej grupy. Wracając do żywych, spojrzała na bruneta. Kąciki jej ust uniosły się na ułamek sekundy, lecz na tym się skończyło. -Właściwie...- mruknęła, wzruszając ramionami i odwróciła się za siebie, by skontrolować to, czy przypadkiem nikt jeszcze nie dołączył. -Możemy, skoro jesteśmy tak oddaleni od grupy przed nami.- odparła bardziej treściwie i uśmiechnęła się krótko. Przytrzymała swojego wierzchowca, by zbyt gwałtownie nie wystrzelił do przodu, po czym wypchnęła go do kłusa, od razu narzucając mu swoje tempo. Lubiąc przejmować kontrolę, bez zbędnych słów, wyszła na czoło grupy. Nie robiła tego z czystej złośliwości, a jedynie ukazywała swoją prawdziwą naturę. Wzmacniając kontakt z pyskiem konia, odwróciła lekko głowę i spojrzała na towarzyszy. -Tylko bez ociągania.- uśmiechnęła się ulotnie, po chwili wracając spojrzeniem przed siebie.
//Rozkręćmy to, żeby nie pomrzeć z nudów Naughty Boy - 2016-05-08, 17:52 Pełna uwaga Adele całkowicie mu odpowiadała. Jak zdążyła się już przekonać, uwielbiał być w centrum zainteresowania, a tym bardziej właścicielki, bo to jej oddał całe swoje serduszko. Odwzajemniał jej się tym samym, poświęcając całą swoją uwagę blondynce, mając całkowicie wyjebane na innych. Podejście do Szerkera również nie wywarło na nim większego wrażenia, do którego parsknął przyjaźnie. Może i wyglądał dość komicznie przy tak dużym koniu, ale nadrabiał swoim urokiem osobistym B) Pomimo wcześniejszego spięcia teraz był istnym aniołkiem, bez opóźnienia reagując na pomoce jeźdźca i zachowując spokój oraz cierpliwość. Nawet nagłe zerwanie się galopem jego wcześniejszego obiektu zainteresowań nie naruszyło tej oazy spokoju, która tylko strzygła jasnymi uszami, wyłapując pojedyncze słowa piętnastolatki i Naomi.Mistrz Gry - 2016-05-08, 17:55
Trasa rajdu była specjalnie zaprojektowana tak, aby sprawiać uczestnikom jak najmniej trudności. Niestety, nie zawsze było to możliwe. Jednym z takich punktów była przeprawa przez strumyk. Istniały aż dwie drogi, którymi można było pokonać przeszkodę - przez kamienny most lub przez wodę, ale oba te rozwiązania przeważnie nie cieszyły się popularnością wśród koni. Jedne były przerażone samym widokiem mostu, nie mówiąc już nic o tym, aby na niego wejść (chociaż był jak najbardziej stabilny!), a drugie tak bardzo bały się wody, która chociaż płytka, zdawała się być w oczach koni śmiertelnym zagrożeniem. A jak poradzą sobie uczestnicy naszego rajdu?