Anthony Wayford - 2018-02-05, 02:24 - Nie widać - rzucił uparcie i znowu puścił mimo uszu jej komentarz, udając, że nie ma pojęcia o co może jej chodzić. Zachowywał się przecież nadzwyczaj cywilizowanie i kulturalnie jak na siebie. Kiedy skradła mu pocałunek, wywrócił oczami i powiódł za nią wzrokiem, po czym dołączył do niej bez prób ścigania lub wyrządzenia szkody na ciele/psychice. xD - Nie. I muszę. Masz z tym problem? - Zapytał,nawet nie czując,że uderza lekko w dresiarski ton. Aaren Wayford - 2018-02-05, 02:30 - No jaka paskuda z ciebie Tony...- jęknęła powoli zaczynając tracić do niego cierpliwość. Wiedziała, że robi to celowo, ale też zaczął wpływać na jej ambicje, a to skutkowało tym, że gotowa była mu udowodnić, że jest inaczej.
- Mam, bo chcę odrobiny czułości w swoje urodziny. I co ty na to?- Uniosła podbródek sama uderzając w zadziorny ton, również trochę dresiarski. Skoro nadal była to tylko zabawa i przekomarzanki to mogła trochę pożartować.
Jadąc tyłem, zatrzymała się dopiero na środku lodowiska nie chcąc nikomu z jeżdżących przeszkadzać swoją pseudo "kłótnią" małżeńską. Anthony Wayford - 2018-02-05, 14:44 - No chyba z ciebie - odpowiedział, już ledwie panując nad głosem, bo powoli zaczynało go to bawić. - Ja nic, będziesz musiała z tym żyć - wzruszył ramionami, wymijając ją, kiedy postanowiła się zatrzymać. Po prostu pojechał dalej, nawet nie dając jej szansy na odpowiedź ani na dokonanie na ewentualnych rękoczynów. xD
Wkrótce minął czas, więc oboje zeszli z lodowiska i oddali łyżwy. Ubrani udali się z powrotem do auta, po drodze do którego Tony objął Aaren ramieniem i cmoknął w czubek głowy, żeby nie czuła się poszkodowana. Następnie wsiedli do auta i pojechali do domu. /ztAaren Wayford - 2018-02-05, 15:53 - Tony!- Krzyknęła za nim i pozostawiona na środku lodowiska posłała mu rażące spojrzenie. Zmarszczyła brwi i westchnęła ciężko, przez chwilę jeszcze jeżdżąc sama z dala od tego DUPKA!
Po zejściu z lodowiska oddała łyżwy cały czas ignorując i unikając bruneta, musiała w końcu jak typowa kobieta zareagować fochem. Dopiero w drodze do auta przyjęła przeprosiny i razem z brunetem udali się z powrotem do domu.
/ztRozalia - 2019-01-03, 23:14 Dla Rosalie to była nowość. Nie to, że nie widziała nigdy lodowiska, bo widziała, ale nigdy na nim nie była z prostej przyczyny - pieniądze. W Polsce zajmowała się pracą w stajni i szkołą, oba te obiekty znajdowały się w małym miasteczku, gdzie o lodowisko trudno, a tym bardziej o bezpieczne jezioro. Dlatego teraz, po uzbieraniu pieniędzy za treningi koni Delfina oraz dorywcze prace postanowiła wydać te kilka drobniaków na bilet. Łyżwy miała, pożyczyła od Trix, której stópki były równie małe co jej.
Po kupieniu biletu udała się na ławkę, gdzie założyła łyżwy, silnie zawiązała i łapiąc się barierek udała się na lodowisko. Oh nie, wait, nie udała. Wyrżnęła stawiając pierwszy krok. Nie, nie żartuję. Myślicie, że z niej jakiś MacGayver? Chuck Norris? A może inny chodzący po wodzie? Niestety nie. Wyrżnęła na całkiem zgrabny tyłek, blokując przejście dla innych, za co Bogu nie dziękować, tylko temu drugiemu trzeba. Finalnie postanowiła wstać, wziąć się w garść i chociaż stanąć jak człowiek. Już napięła mięśnie, już trafiła na kolana i wziosła błagalne spojrzenie ku niebu, by w lekko zgiętej do przodu pozycji podnieść się na równe nogi. Ha ha gleba.David Harrison - 2019-01-03, 23:20 Na umówioną godzinę pojawił się w okolicy lodowiska, do którego swoją drogą miał nie tak daleko ze swojego mieszkania i nie, żeby nie lubił ludzi ze swojej pracy, ale był to główny powód, dla którego nie wymigał się od wzięcia udziału w integracji. Teraz, chociaż panował już zmrok, mógł spokojnie wyglądać znajomych twarzy, bo obiekt był dość dobrze oświetlony i teren wokół budki pełniącej funkcję wypożyczalni łyżew można było zaliczyć do tych o dobrej widoczności. Przy niej też mieli się spotkać ale jak na razie Niemiec nie widział nikogo z tych, co mieli przyjść. Trochę go to zastanawiało bo do rozpoczęcia następnej tury wejścia na taflę nie zostało wcale tak wiele czasu, niemniej z braku zajęcia ustawił się w kolejce po łyżwy i czekając, wyjął telefon by sprawdzić, co sobie zapisał na temat spotkania. Zachował kamienną twarz kiedy dotarło do niego, że wmówił sobie inną datę, niż ta faktyczna, a skoro ostatnie dni miał wolne i nie był w biurze, nie było okazji by to skonfrontować... Wychodziło na to, że integracja wypadała na następny dzień, ale gdy się David nad tym zastanowił, to chyba nie wyszło tak źle, bo oto stał przed niepowtarzalną okazją, by trochę poćwiczyć przed jutrzejszym wyjściem. A zatem nie odszedł z kolejki tylko odczekał już do końca, wypożyczył swój rozmiar łyżew i z lekko tylko dziwnym grymasem przysiadł na ławeczce by je założyć i dopasować. Za dzieciaka chodził z rodzicami na łyżwy i miał poczucie, że starczy parę minut, by wszystko sobie odświeżyć. Wstał ze swojego miejsca i skupiając się na lecącej z głośników muzyce, udał się do formującej się kolejki do wejścia na lodowisko. Nie uszedł jednak daleko, bo panna tuż przed nim ostro gibnęła do tyłu, finalnie się wywracając. Nie był typem ślepego na czyjeś "nieszczęście" i niewiele myśląc po prostu podszedł bliżej, niejako od boku, by nachylić się i wyciągnąć w stronę blondynki prawą dłoń, oczywiście chcąc jej pomóc we wstaniu.
- W porządku? - Zapytał niezbyt zaaferowany, ale i tak w uprzejmy sposób.Rozalia - 2019-01-03, 23:33 Słysząc męski głos nad sobą podniosła głowę, na którą ledwo co przed chwilą prawie upadła, by pokiwać głową i delikatnie, ale jednak w obolały sposób się uśmiechnąć. Jak ona pójdzie do pracy w tak obolałymi plecami i kością ogonową? Przecież przewalanie siana w takim stanie będzie makabrą. Brawo Rosalie, ty to umiesz wszystko zjebać... XD
- Wydaje mi się, że tak. - Rzuciła dość niemrawo, ale nie powinien się jej dziwić- przed chwilą miała dwa, bliskie, bolesne zetknięcia z lodem. Zimnym, twardym lodem, jakby ktoś nie wiedział (?). Złapała dłoń mężczyzny i zdaje się delikatnie i umiejętnie zaczęła wstawać, gdy to już stojąc po prostu spanikowała. Zgięła się lekko, przeważając siłę na tył i gdyby nie fakt, że w ciągu sekundy mężczyzna tej ręki pewnie nie zabrał, znów wylądowałaby na tyłku. Miała jakąś wewnętrzną potrzebę wytłumaczenia mężczyźnie co z nią nie tak, że to wcale nie jest kalectwo, co nieumiejętność, chwilę się jednak powstrzymała, zbijając usta w cienką linię, coby powiedzieć coś totalnie innego.
- Dziękuję. Już sobie poradzę. - Miała dość ciepły, wysoki głos, typowo kobiecy z młodzieńczą nutą. Przy tym brakowało tylko tupnięcia nóżką a byłby całkiem uroczy widok krasnala z oślim upieraniem się. O ile mężczyzna puścił jej dłoń, uśmiechnęła się delikatnie, ponownie podziękowała i wykonała dwa, całkiem umiejętne ruchy, bo na rolkach jeździć umiała a to całkiem podobnie w odczuciu userki i blondyny pewnie też, po tych dwóch ruchach jednak wszystko się skończyło. Coś ją tknęło, by obrócić się za Niemcem, sprawdzić gdzie pojechał. Tak po prostu, jak to zwykle bywa. Nim jednak zdołała cokolwiek zobaczyć ponownie trafiła na twardy grunt obolałym, pewnie równie twardym od krwiaków tyłkiem.David Harrison - 2019-01-04, 00:00 - To dobrze. - Pomógł jej się podnieść, machinalnie wręcz podciągając ją w górę wolną ręką, którą bezwiednie chwycił jej drugie ramię. Był przy tym delikatny i nienachalny i kiedy ta tylko się podniosła, już, już ją puszczał - całe szczęście dla niej nie pospieszył się nadto i zdążył jeszcze posłużyć oparciem przy kolejnej utracie równowagi Rosalii. Uśmiechnął się słabo, jakby próbując, by ten jego wyraz twarzy był jakkolwiek pokrzepiający. Rzeczywiście miał w sobie coś z "opiekuna i obrońcy", ale niezbyt dobrze szło mu ładne pokazywanie swoich intencji na zewnątrz. Pewnie dlatego, że w jakimś sensie się ich wstydził, wolałby z natury być niewrażliwy i niedbający o nic, z resztą taką maskę przybierał na tyle często, że nawet zdarzało mu się wierzyć, że to właśnie jego prawdziwe ja. Wobec tego, kiedy oznajmiła mu, że dalej już da radę, bez wahania puścił jej dłoń i na krótką chwilę poszerzył swój niezbyt zgrabny uśmiech.
- Jasne. - Rzucił tylko krótko i wzruszył lekko ramionami, jak to lubił często robić przy każdej prawie okazji. Odczekał, aż to ona ruszy pierwsza, w końcu też mu się nigdzie nie spieszyło a ona była wcześniej przed nim. Nie uśmiechało mu się wciskać na właściwą taflę lodu wśród prących tam teraz masowo ludzi (choć i tak bał się, że zastanie tu prawdziwe tłumy, kumulacja była tylko przy wąskim wejściu na lodowisko). Ruszył więc z ociągnięciem, i dobrze, bo ponownie przewracająca się blondynka inaczej runęłaby prosto na niego... Cóż, nie myślał teraz o tym, jaki ból odczuwała, upadając po raz kolejny z takim rozmachem na te same pośladki. Prychnął cicho i po raz kolejny się do niej zbliżył, w ten sam sposób oferując jej swoje ramię podczas wstawania.
- Może pójść ci po pingwinka? - Zapytał, nie mogąc ukryć lekkiego rozbawienia w głosie, choć bardzo możliwe, że jej teraz do śmiechu nie było. Nie czekając na piorunujące go spojrzenie, szybko rozejrzał się wokół, czy w ogóle dysponowali tu takim ustrojstwem mającym pomagać w nauce jazdy. Niestety, niczego takiego nie dostrzegł i chyba pozostanie mu zaproponowanie dziewczynie... żeby się mocno trzymała bandy, jak będzie próbowała jeździć.Rozalia - 2019-01-04, 22:14 Była wdzięczna mężczyźnie za okazaną pomoc i uśmiech, który w pewien sposób pozwolił się jej rozluźnić. Zdała sobie sprawę z komizmu całej sytuacji, także uśmiechając się pod nosem, szczerze i radośnie. Już miało być fajnie, już miała się przejechać, kiedy ponownie wylądowała na dupsku, nie zdając sobie do końca sprawy jak ma jeździć, jak stać, jak się ruszać. Dlatego wykonywała podstawowe błędy, które potęgował tym bardziej zwykły strach i idące za nim spięcie.
O ile to, że on o jej bólu nie myślał to zrozumiałe, to ona myślała o tym aż za dużo, mając chęć po prostu opuścić lodowisko i dać za wygraną. Choć nie bywało to w jej stylu, to obawiała się o pracę i to, w jaki sposób będzie mogła ją wykonywać. Chociaż z drugiej strony... wstyd tak zapłacić i nie skorzystać w pełni. Skoro daje sobie rady z bolidami na nogach, to co za problem z łyżwami? To nie może być takie trudne.
Znów spojrzała na faceta od dołu, łapiąc za jego rękę, by w miarę zgrabnie wstać, dalej kurczowo trzymając się mężczyzny.
- To może być dobra sprawa, o ile coś takiego tu jest. - Rzuciła, zauważając jak się rozgląda i chyba czytając mu w myślach lekko się zmieszała, wskazując grubą rękawiczką na barierki. - To jakbyś mógł podjedź ze mną pod barierki a tam spróbuję coś zdziałać. - Nie chciała odrzucać jego pomocy, ale chyba pojawił się tutaj by pojeździć a nie pastwić się nad nieborakiem. Pozostałe osoby na lodowisku radziły sobie z jazdą, dlatego barierki były wolne i Rosalie bez ogródek mogłaby z nich skorzystać! O ile jej tylko z tym pomógł, złapała się barierek, próbując pokonać kilka kroków co by się udało, gdyby w pewnym momencie znów nie rozjechały się jej nogi. Tym razem wylądowała w jakiejś dziwnej figurze z jedną nogą prostą, drugą zgiętą w kolanie, ale za to rękoma dalej trzymała się dzielnie barierek, które pozwoliły jej szybko się podnieść.David Harrison - 2019-01-05, 00:59 Machinalnie pomógł jej przejść kilka kolejnych kroków, asekuracyjnie podtrzymując ją jedną ręką ułożoną na plecach na wysokości talii. Starał się trzymać język za zębami i nie komentować tego, w jaki sposób się poruszała, w końcu to nie jego sprawa, jak sobie będzie radzić. Skoro tu przyszła, powinna była się liczyć z tym, że będzie jej źle szło skoro nic nie umie - myśli w tym stylu jak na zawołanie zaczęły kumulować się w jego głowie, sprawiając, że brunet ni stąd ni zowąd zrobił się niemalże zły na dziewczynę, że jest taką pokraką. Zdążył jednak "wygładzić" swój niezadowolony grymas zanim ta ponownie na niego zerknęła czy coś, zaraz też jakaś jego część skarciła go za takie nastawienie, wobec czego Niemiec uznał, że dla świętego spokoju wobec własnego sumienia, czy jakkolwiek to nazwać, weźmie się w garść i spróbuje być miły. I miło się pożegnać. Co za plan, co za geniusz. Doprowadził ją do barierki, doczekał momentu, aż jedną ręką się jej uczepi i wtedy puścił ją tak lekko, jakby nigdy jej nie trzymał. O pingwinku nic już więcej nie powiedział bo uważał, że sama się zorientowała o ich braku.
- No dobra, to wspieraj się na bandzie i powodzenia. - Słowa te wypowiedział nieco pospiesznie, chcąc tak naprawdę odjechać, zanim będzie znowu potrzebny, co w gruncie rzeczy uczynił. A skoro tylko zaczął sunąć po lodzie z zadziwiającą wprawą jak na tak długą przerwę, wyrzuty zaczęły go mocniej gryźć. Pełne okrążenie minęło mu zbyt szybko i oto znowu miał przed oczami ledwo co trzymającą się na łyżwach Rosalie. Westchnął ciężko i bardzo przeciągle, prawie dosłownie załamał ręce i zaczął wytracać prędkość, w końcu hamując tuż obok niej.
- Nic z tego nie będzie, źle stawiasz stopy. - W porę dobrał najmniej gburowaty ton i pozbył się nieprzyjaznego wyrazu twarzy. W gruncie rzeczy chciał się poprawić po zostawieniu jej na lodzie. He he. - Musisz układać je pod kątem tak, tak jak ja. - Tu przykładnie zademonstrował. - I odpychać się na lekko ugiętych kolanach. Powoli.Rozalia - 2019-01-05, 16:26 Gdyby wiedziała jakie emocje nim kierują, zapewne nie korzystałaby z jego pomocy, całe szczęście nie wiedziała i przystała z ulgą na jego pomoc a finalnie na to, że odjechał. Może to i jej odpowiadało, bo czuła się naprawdę głupio z jej brakiem umiejętności. Już przy bandzie, znów lądując na ziemi podniosła się, odetchnęła lekko i spróbowała znów kawałek podjechać co się udało, dopóki znów nie odjechała jej jedna noga, co udało jej się poprawić poprzez kurczowe trzymanie bandy. W tym momencie znów przyjechał David, który chyba się już zdążył z nią pożegnać. A może jednak nie? Początkowo nic nie powiedziała, obserwując jak się porusza, by dalej w ciszy ustawić nogi w podobny sposób, odetchnąć i przy odepchnięciu się prawą nogą puścić barierkę. Dobra, to jednak podobnie jak na rolkach.
Udało jej się wykonać kilka ruchów, trzymając przy tym ręce niczym skrzydła, co dawało jej większą równowagę, gorzej jednak z zahamowaniem, w końcu łyżwy kawałek jechały same, a ona nie potrafiła się przy tym rozluźnić. Finalnie złapała barierkę, przy które jechała, omal znów się nie wywracając, za to banan na jej twarzy zadowoliłby cały małpi gaj.
- Matrix. - Spojrzała na mężczyznę i zaśmiała się krótko, zaraz potem poważniejąc i krótko dziękując, w końcu jego pomoc była nieoceniona. Z jednej strony taki układ nóg był jej znany, z drugiej stres sprawił, że zapomniała podstaw utrzymania się na tego typu ''pojazdach'' a gleba nim zdążyła sobie przypomnieć tym bardziej ją spięła. Te dwa/trzy metry były krokiem milowym, który po pokonaniu napawał ją dumą i chęcią powtórzenia. Oglądając się za mężczyzną, o ile nadal przy niej był, puściła barierkę i wykonała dwa, odważniejsze ruchy nogami, delikatnie przechylając się do przodu i uginając nogi.David Harrison - 2019-01-05, 16:53 - Na początku może nie puszczaj się, dopóki nie nabierzesz więcej pewności. - Zauważył nagły postęp wynikający z jego jakże złotej i nieocenionej rady, ale ostatecznie nadal było widać, że potrzebuje więcej wprawy, żeby sobie dobrze radzić. Szeroki uśmiech blondynki starczył nie tylko na cały małpi gaj, ale zostało jeszcze trochę do lekkiego rozchmurzenia Davida, który ostatecznie stwierdził, że co mu tam, pomoże jej. Teraz, zamiast złościć, trochę ciekawiło go, po co przyszła zupełnie sama na lodowisko, na którym najwyraźniej była chyba pierwszy raz w życiu. Takie wypady zwykle ludzie organizowali sobie z kimś, kto mógłby im pomóc nauczyć się stawiać pierwsze kroki, ale wstrzymał się z zadaniem pytania, nie chcąc też być wścibskim - na razie.
- Nie widziałem nigdzie pingwinków, ale jak chcesz, to sam mogę ci trochę pomóc. Kurczowe trzymanie bandy utrudnia naukę. - Mówiąc to wzruszył lekko ramionami a następnie wyciągnął w jej stronę po raz kolejny tego dnia rękę, tym razem zgiętą w łokciu, tak, by mogła się go uczepić z jednej strony i już mniej opierać się na wspomnianej bandzie. Ruchoma podpórka była o wiele bardziej dogodna niż taka, którą co chwila trzeba było łapać w nowym miejscu a Niemiec mógł poprawić jeszcze własną równowagę, skupiając się na utrzymaniu nie tylko siebie, ale też dziewczyny, której teraz dawał wskazówki, by nie pochylała się zbyt mocno i by trzymała całą swoją sylwetkę mięśniami brzucha, jeśli jakieś posiada. Rozalia - 2019-01-05, 19:19 Przytaknęła na jego słowa, bo właściwie było to dość logiczne. Dlatego dalsze kroki pokonała przy bandzie, do czasu gdy zaproponował jej pomoc. Właściwie co jej szkodzi, skoro sam chciał pomóc i wydawał się być nawet pozytywnie na to nastawionym, nie pozostało jej nic innego jak pochwycenie jego ręki i delikatny uśmiech podziękowania, bo przecież była zbyt zaaferowana tym, że się jakoś porusza, by mówić. Tłumaczenie dlaczego przyszła sama było dość proste - po prostu nie miała z kim. Niestety, Rosalie nie kwitła w znajomych, miała tylko Trix, która za to była zajęta.
Kiedy powoli ruszyli słowa mężczyzny były zbawienne. Nie o wszystkim zdawała sobie sprawę, zarówno przez podekscytowanie, ale także przez zwykłą niewiedzę. Spróbowała się bardziej wyprostować i rozluźnić co z czasem zaczynało działać. Cóż, z mięśniami brzucha nie miała problemu, pracując od wielu lat siłowo i żyjąc bardzo skromnie i zdrowo. Dlatego coraz lepiej zaczynało jej iść, ale nie ukrywajmy, że dość silnie opierała się na ramieniu mężczyzny, czasami tracąc równowagę, bądź popełniając jakiś błąd.
- Dziękuję Ci, bardzo. David Harrison - 2019-01-05, 19:45 Sam nie był nie wiadomo jak wybitnym łyżwiarzem, umiał jechać do przodu, tyłem, jakby sobie poprzypominał to jakąś przeplatankę i kto wie, może podstawowy obrót, chociaż tego chyba nie chciał sprawdzać. Jako dzieciaka rajcowało go to bardzo, teraz w pierwszej kolejności myślał o bardzo prawdopodobnych wywrotkach zamiast obrotów, z resztą do czego by mu były takie obroty potrzebne? Raczej do niczego. Otóż David czuł się jakiś za stary i zbyt gburowaty, aby chcieć się popisywać przed nieznajomymi czy nawet znajomymi, natomiast sam dla siebie nie potrzebował robić aż takich dziwnych rzeczy, co innego dawało mu satysfakcję i tego się trzymał. A co do trzymania, to najwyraźniej blondynka trzymała się na własnych nogach już lepiej niż na początku, co dawało brunetowi nadzieję na to, że przed upływem wyznaczonego czasu jeszcze go całkiem puści. Co prawda była urodziwą dziewczyną, ale Harrison nie należał do tego typu facetów, którzy na widok pięknej kobiety głupieli i robili wszystko, by zostać przez nią dostrzeżonym. Oczywiście nie raz zainteresował się jakąś głównie ze względu na wygląd, zanim znajomość poszła dalej, ale nigdy nie był taki hej do przodu wobec nieznanej osoby.
- Postaraj się myśleć o wykonywaniu płynnych, posuwistych ruchów, na razie niezbyt może obszernych, tak, żeby nie zagrażały równowadze. I jak dasz radę, spróbuj się wspierać na mnie tylko w niepewnych momentach, tak, żebyś jednak zaczynała polegać bardziej na sobie samej. - Podziękowania puścił mimo uszu, nie umiał na nie zbyt dobrze reagować więc wolał wcale tego nie robić, niejako sprzeciwiając się swojej własnej myśli, którą wygłosił do Rosalie, bo jakby nie patrzeć, miała ona sens taki, aby starać się konfrontować ze swoimi problemami a nie zasłaniać pomocą innych czy, jak w jego przypadku, wcale nie próbować.Rozalia - 2019-01-05, 21:32 Ona to by chciała chociaż do przodu jechać... W przeciwieństwie do Davida Rosalie zdawała się nie interesować jego wyglądem czy w ogóle nad nim zastanawiać - nigdy o nikim tak nie myślała. Śmiała wątpić, że jest aseksualna, ale z drugiej strony wtedy nie miałaby jakiś ukrytych zainteresować jakimiś niektórymi facetami. Ale to i tak chwilowe i po dłuższym po znaniu.
Teraz na przykład najważniejsze było dla niej utrzymanie się na lodzie i w miarę umiejętny ruch, co dzięki pomocy mężczyzny zaczynało się udawać. Na początku nie puszczała się, potem zaczęła, mimo wszystko utrzymywała stałość ruchów, dzięki czemu nie odjeżdżała od mężczyzny, puszczając lekko jego rękę, ale mimo wszystko trzymała rękę przy jego ręce.
Uśmiechała się coraz szerzej, kiedy puszczała się coraz dłużej niż na sekundę. To było dla niej osiągnięcie. Jeśli chodzi o jego brak reakcji na podziękowanie, to nie miała z tym większych myśli - po prostu pominęła ten fakt, uznając, że przydałoby się jakoś przedstawić, powiedzieć coś o sobie, pla pla pla. Przynajmniej być po imieniu.
- Jestem Rosalie. - Powiedziała z uśmiechem i sięgnęła prawą ręką do jego prawej ręki, którą ją przetrzymywał, łapiąc się za nią mocniej lewą, aby nie stracić równowagi, bo przecież nie chciała zrobić z buta wjeżdżam (albo z tyłka) podczas poznawania jego imienia. Jeszcze by go nie usłyszała i byłby przypss.