To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Bastian Collins - 2017-12-28, 10:19

//Już na święta trochę za późno :lol:

- Nie mówię „nie”. Może faktycznie kiedyś coś się zmieni, chociaż nie wiem czy ktoś byłby w stanie ze mną wytrzymać – wzruszył ramionami, jakby zupełnie nie przejmując się tym, że nikt go nigdy nie pokocha i on także nie będzie umiał pokochać. Już dawno pogodził się z wizją życia w samotności, która bardzo mu teraz odpowiadała. Wprawdzie wiedział, że ludzie się o niego martwią i że zawodził ich nie informując o swoich wyjazdach, ale nie posiadanie drugiej połówki było bardzo wygodne ze względu na brak zobowiązań. Kto wie, może pewnego dnia zmieni swoje podejście do życia i nagle zapragnie być wspaniałym mężem i odpowiedzialnym ojcem? Zobaczę jaki będę mieć na niego plan.
- Tak, zamierzam trochę tu zostać. Na święta też zostaję, bo ich nie obchodzę – ponownie wzruszył ramionami, dokańczając swoje piwo, a tlącego się papierosa zabijając o szklaną powierzchnię popielniczki.

Aaren Wayford - 2017-12-28, 21:11

Bo ktoś mi nie odpisywał.. :lol2:

- Jeśli będzie cię kochać to wytrzyma, nie jesteś w końcu taki straszny Collins.- Zażartowała mimo wszystko życząc kumplowi jak najlepiej, sama jeszcze parę lat temu nie uwierzyłaby w swoje słowa. Kochała bez wzajemności, non stop próbując zwalczyć uczucia, którym nie dawała rady. Teraz z perspektywy czasu mogła powiedzieć, że warto było tyle czekać i cierpieć.
- Rozumiem, jakbyś jednak poczuł się samotnie to znasz mój numer. Zawsze możemy pogadać albo wypić piwo...- mruknęła patrząc na brak entuzjazmu bruneta i tej iskry w oczach jaką miał zawsze. Dokończyła powoli swoje piwo i posłała mu ciepły uśmiech.

Bastian Collins - 2017-12-29, 09:25

Brak iskry w oczach? Bastian na pewno nie przejmował się tym, że może nigdy nie znaleźć miłości, a tym bardziej nie przejmował się spędzaniem świąt w samotności. Te drugie nie miały dla niego żadnego znaczenia ani na tle religijnym ani tradycyjnym. Może przyjedzie do niego Anne i wspólnie obejrzą jakiś film? Albo zwali mu się na łeb starszy brat, którego nie widział już od dłuższego czasu? Obie te opcje wydawały się mało realne, ale Collinsa naprawdę nie ruszało to w żaden sposób. W końcu to nie pierwsze święta w takim stylu. I na pewno nie ostatnie.
- Jasne, dzięki – posłał dziewczynie krótki uśmiech i przeciągnął się szeroko na hokerze, spoglądając na wiszący gdzieś na ścianie zegarek. Miał zaplanowaną na dziś jeszcze partię pokera, a ta zbliżała się wielkimi krokami. Nawet nie wiedział gdzie umknął mu cały ten czasu, który przeznaczył sobie na spotkanie z Aaren, ale najwyraźnie w jej towarzystwie uciekał on znacznie szybciej niż normalnie.
- Będę się zbierał. Odprowadzić Cię, albo zamówić Ci taksówkę?

Aaren Wayford - 2017-12-29, 12:56

Oj no chodziło mi o to, że wydaje się być jakiś taki smutny.
Do tej pory a właściwie jeszcze dwa lata temu Aaren spędzała podobnie swoje święta, nawet nie myśląc o tym, aby w ciągu tych paru dni w ogóle wyjść z domu. Taki stan rzeczy jej odpowiadał i czuła się szczęśliwa nie musząc kupować tych wszystkich prezentów i upominków. Teraz jednak dużo rzeczy uległo w jej życiu zmianie, święta zwykle obchodzili razem z Tonym i niestety, a może właśnie dobrze, że na wigilijną kolację zmuszeni byli udać się do Laury. W żaden sposób nie zamierzała wnikać w to jak święta obchodził Collins, jeśli było mu wygodnie tak jak jest ,to ona również była z tego powodu szczęśliwa.
- Musisz lecieć?- Dostrzegła to zerkanie na zegarek i posłała brunetowi ciepły uśmiech, sama nawet nie zauważyła, która już jest godzinka. Czas zdecydowanie płynął szybciej, gdy tak dwójka spotykała się razem, nawet na zwykłe pogaduchy.
- Tony mnie odbierze, muszę tylko dać mu znać, że może już wychodzić z domu.- Oznajmiła spojrzeniem wiodąc po całej sylwetce mężczyzny.
- Dbaj o siebie Collins i odzywaj się czasem...- mruknęła sama jeszcze nie wstając z pozycji siedzącej, musiała poczekać na drugiego przystojniaka. :lol2:

//bez obaw nikt nie będzie juz wbijał do tematu, możesz spokojnie wychodzić ^_^

Bastian Collins - 2018-01-02, 13:00

- Postaram się odzywać, jeśli znajdę czas między uwodzeniem dziewic – puścił dziewczynie oczko, raz jeszcze nawiązując do znienawidzonego przez siebie tematu, a następnie zapłacił za ich napoje i zsunął się z hokera. przysunąwszy się do Aaren, złożył krótkiego buziaka na jej policzku i ponownie uśmiechnął się, podczas wkładania na siebie wiszącej nieopodal kurti.
- Nie daj się w tym czasie nikomu uwieść. I uważaj na siebie – głupkowaty uśmieszek ani na moment nie znikał z jego warg. Zniknął jednakże Collins, który po tych słowach skutecznie ulotnił się z pubu, na pożegnanie jeszcze unosząc dłoń w górę, jeśli Aaren odprowadzała go wzrokiem.

Zt.

Aaren Wayford - 2018-01-02, 14:13

-Trzymam za słowo.- Oznajmiła mając nadzieję, że brunet mimo wszystko do czasu do czasu wyśle jej chociaż głupiego sms'a z informacją, co tam u niego słuchać. Uśmiechnęła się szeroko w reakcji na buziaka w policzek i spojrzała na Collinsa raz jeszcze.
- O to możesz być spokojny, mój rycerz w srebrnej zbroi już nadciąga.- Zażartowała odprowadzając mężczyznę spojrzeniem do drzwi i pomachała mu na pożegnanie. Nie musiała długo czekać po zaledwie parę minut po wyjściu Bastiana w pubie pojawił się Tony zabierając brunetkę ze sobą do domu.

/zt

Jasper Nowell - 2018-05-04, 21:18

Kiedy Jasper już myślał, że nigdy nie uda mu się spotkać z siostrą (choć przecież mieszkają nadal w jednym domu!) pojawiła się sprawa, której Melanie nie mogła opuścić, a tym samym skazana była na towarzystwo drugiego Nowella. Z powodu śmierci rodziców w wypadku samochodowym i uroczystego otworzenia ich testamentu (juz teraz wiecie po kim Jasper jest taki zapobiegawczy) wraz z Melanie musieli stawić się u notariusza i być obecni podczas odczytania ich ostatniej woli. Jasper właściwie nie spodziewał się, że coś zostanie im przekazane, ale zdziwił się tym, że podzielili swój majątek właściwie po równo pomiędzy oboje dzieci. Mimo nienawiści, jaką ich darzyli, zostawili wszystko swoim potomkom – albo po prostu zapomnieli tego zmienić.
Jako że notariusz nie znajdował się w Eastbourne, dwójka musiała wrócić samochodem do miasta, a w drodze ustaliła, że muszą iść się napić. Jasper nie przeciwstawiał się pomysłowi Mel (a jakże!) i postawiwszy samochód pod pubem, wraz z siostrą udał się do jego środka, od razu kierując się do baru.
- Nadal nie mogę uwierzyć, że to wszystko nam dali – mruknął i choć naprawdę się cieszył, to w jego głosie nie dało się słyszeć entuzjazmu. Uważał, że zrobili to na złość, żeby pokazać, że tak naprawdę byli lepsi od swoich dzieci. Bardziej wybaczający.
Nie rozmyślał nad tym jednak, a swoją głowę skierował ku barmanowi, u którego zamówił sobie whisky. Skoro już dostali tyle pieniędzy to powinien zaszaleć... :D – A Ty czego się napijesz? – zwrócił się do siostry, uśmiechając się zachęcająco.

Melanie Nowell - 2018-05-04, 22:19

Dziewczyna ostatnio tak wciągnęła się w życie na Uniwersytecie, że rzadko bywała w domu. Często wybierała się na plenery, razem z ludźmi z Architektury, również na wyjazdy jeździła razem z nimi. Pochłonęła się uczelnią i dobrze jej to wyszło, zaczęła być naprawdę dobra, a zbliżała się ku końcowi drugiego stopnia. Wiedziała, że zaniedbała nieco kochanego braciszka, a obecna zmiana w ich życiu była... Idealnym pretekstem, by na nowo wzmocnić braterskie więzy!
Jakkolwiek to zabrzmi cieszyła się, że rodziców już nie ma, miała dość wysłuchiwania, jaka to jest najgorsza, głupia i nie spełniająca ich wymagań. Oczywiście czuła swego rodzaju smutek, ale dość szybko odszedł, jako, że z rodzicami, nie była zbyt blisko, od zawsze.
Również ją zaskoczyła kwestia testamentu, w końcu była pewna, że prędzej oddadzą to na jakiś szczytny cel, a nie dla nich. A tu taka niespodzianka, na pewno przyjemna, w końcu co tu ukrywać pieniądze były jej bardzo potrzebne!
Ciszyła się, że Jasp był chętny na "świętowanie", dlatego, gdy weszli do pubu tak elegancko ubrani uśmiechnęła się opierając się o blat baru i spoglądając na niego rozbawiona.
- Nie Ty jeden, ale pewnie zrobili to złośliwie, jakże by inaczej. Choć ie zamierzam marudzić, taki zastrzyk gotówki na pewno nam się przyda, choć radzimy sobie coraz lepiej, Panie Fotografie.
Zaśmiała się dając mu kuksańca w bok i skinęła na barmana, wpierw, przed ich oczyma zawitały dwa Wściekłe Psy, w końcu od shota trzeba zacząć, a później we dwójkę uraczyli się whisky.
- Nie wyjdziesz dziś na dwóch nogach, braciszku. :lol2:
Zaśmiała się po czym zbliżając się do jego ucha szepnęła w nie pieszczotliwie.
- Ani sam! I nie mówię tu o sobie Przystojniaku!
Posłała mu zadziorny uśmiech, chętnie robiąc jak zawsze za sfatkę braciszka. <3

Jasper Nowell - 2018-05-09, 11:49

Oj tak, ich rodzice byli naprawdę specyficznymi osobami, z bardzo dziwnym podejściem do życia. Zapisując im w testamencie takie dobra, na pewno chcieli pokazać, że byli od nich lepsi, ostatecznie prowokując tym rodzeństwo, by pieniędzy oraz ruchomości i nieruchomości, nie przyjęło. Teraz pewnie przewracali się w grobie, bo zarówno Jasper jak i Melanie postanowili wynagrodzić sobie w jakiś sposób lata, w których wychowywali siebie nawzajem, albo byli oddawani do różnych, znienawidzonych niań. Teraz już i tak było za późno na odwrót! Oczywiście sami mogliby oddać te dobra na rzecz fundacji, i choć Jasper postanowił to zrobić z jakąś częścią gotówki, to i dla siebie zamierzał nieco uszczyknąć. W końcu raz się żyje, prawda?
- Wiesz przecież jacy oni byli. Nie możemy się tym przejmować, tylko się cieszyć, że to na nas spłynęło. W końcu znając ich, mogli to zapisać na psa... Ciekawe co z nim się stało – oj, ten pies był niejednokrotnie traktowany lepiej niż ich własne dzieci! Biedny zwierz musiał spocząć już jakiś czas temu – w innym przypadku Nowell byłby niemalże pewien, że to jemu zostanie zapisane wszelkie dziedzictwo rodziców. Kochali tego psa nad życie, a takie zachowanie zdziwiłoby go naprawdę mniej, niż przekazanie wszystkiego dzieciom.
Również się zaśmiał, gdy siostra sprzedała mu kuksańca, a następnie uniósł w górę brwi, gdy blondynka złożyła zamówienie. OHO! Szykował się naprawdę długi i intensywny wieczór.
- Ale wiesz, że upijanie mnie jest nie fair, bo Ty praktykujesz codziennie, jak to studentka? – przyciął jej, nieco zgryźliwie, ale nadal w formie żartu. Miał dzisiaj naprawdę dobry humor i nic nie mogło go zepsuć! No dobrze, zepsuć może nie, ale mógł zostać na pewno zaskoczyny – co Melanie udało się osiągnąć przez swoje kolejne słowa.
Uniósł brwi jeszcze wyżej, uśmiechnął się i pokręcił głową.
- No, no, widzę jakie masz plany na dzisiaj. Mam spać w słuchawkach czy w ogóle nie wracać do domu? – zaśmiał się krótko, tym razem to jej sprzedając kuksańca w ramię.

Aaren Wayford - 2018-06-02, 22:16

Zgodnie z zaplanowanym spotkaniem późnym popołudniem Aaren wraz, z Tonym zjawili się na parkingu pod pubem. Dotarli tu piętnaście minut wcześniej celem odebrania rezerwacji stolika i zajęcia miejsca przy jednym ze stołów znajdujących się w uroczym ogródku. Idąc tuż obok bruneta Aaren złapała go za dłoń, chcąc mieć pod kontrolą młodszego Wayforda. Obawiała się tego spotkania, głównie dlatego że Gerard miał przyjść na nie razem ze swoją drugą połówką.
Nie ciężko było się domyślić, że dla Tonego mogło być to niekomfortowe i właśnie z tego powodu Aaren chciała być jak najbliżej i wspierać go.
- Poczekamy na nich z zamówieniem. Wszystko w porządku?- Odezwała się i zajęła miejsce na dwuosobowej wiklinowej kanapie wyłożonej miękkimi białymi poduszkami.
Siedząc tuż obok czułe głaskała Wayforda po dłoni, mając nadzieję, że w jakikolwiek sposób go to rozluźnia.

Anthony Wayford - 2018-06-02, 22:46

Zupełnie nie cieszyło go to spotkanie, ale mimo wszystko zgodził się na nie. Wychodził z założenia, że jeżeli się odbędzie, to będzie miał to z głowy na kolejne długie tygodnie. Strasznie go drażniło, że Gerard starał się utrzymywać kontakt, bo osobiście wcale mu go nie brakowało. Właściwie to oczekiwał jedynie zwrotu pożyczonych pieniędzy i niczego więcej.
- Tak - odparł, zajmując miejsce na kanapie. Nie zwracał większej uwagi na to, co Aaren robiła z jego dłonią, tylko utkwił wzrok w wyświetlaczu telefonu, po którym przesuwał palcem dla zabicia czasu. Nie ignorował jednak siedzącej obok Aaren, od czasu do czasu pokazując jej coś lub o coś zagadując, ale nigdy nie poruszając tematu spotkania. Nie było o czym mówić, bo pewnie za parę minut mieli się doczekać towarzystwa Gerarda i Lorien.

Lorien Wayford - 2018-06-02, 23:02

Prowadząc samochód już od dobrych dziesięciu minut Lorien czuła jak dłonie drżą jej ze zdenerwowania. Bała się spotkania z synem Gerarda i jego narzeczoną jednocześnie próbując wytłumaczyć sobie samej, że to nic takiego. W ostateczności rozmowa mogła zakończyć się kłótnią, ale miała nadzieję, że nie dojdzie do żadnej awantury. Mimo to stresowała się tym wszystkim, bojąc się braku akceptacji ze strony młodszego Wayforda, który był zaledwie o kilka lat młodszy od niej.
Parkując przed pubem przeniosła spojrzenie na Gerarda chcąc skontrolować jego nastawienie.
- Gotowy? Możemy jeszcze zawrócić.- Zażartowała i musnęła krótko policzek mężczyzny po czym opuściła samochód.
Zaczekała na swoją drugą połówkę i razem z mężczyzną udała się w stronę stoliku, już z daleka dostrzegając siedzących Aaren i Tonego.
- Nic nie mówiłeś, że twój syn jest taki... duży.- Ponownie postarała się rozluźnić atmosferę w drodze, gdy mijali kolejne stoliki by finalnie znaleźć się przy tym właściwym.
Gerardowi zostawiła kwestię przywitania się i przedstawienia siebie jako swojej partnerki.

Gerard Wayford - 2018-06-02, 23:46

Gerarda również nie ominął stres związany ze spotkaniem, a żeby było śmieszniej, wszyscy byli spięci z powodu jednej i tej samej osoby... Wayford starał się jednak o tym nie myśleć, nie dać dojść do głosu zwątpieniu.
- Sam to sobie wymyśliłem - przypomniał Lorien, zanim wysiedli z samochodu i weszli do ogródka pubu, gdzie przy jednym ze stolików siedział Tony wraz z Aaren. Uśmiechnął się kątem ust, rozbawieniem reagując na komentarz blondynki. - Co, przestraszyłaś się? - Zapytał, zanim jeszcze doszli do stolika. Przywitał się z synem i jego narzeczoną, po czym zgodnie z oczekiwaniami, przedstawił im Lorien.

Aaren Wayford - 2018-06-03, 00:31

Siedząc obok spojrzała po brunecie i oparła się o ramię Tonego, co jakiś czas zerkając na wyświetlacz telefonu. Nadal głaskała delikatnie miękką wytatuowaną skórę sama znajdując w tym sposób na odwrócenie myśli i uspokojenie się. Nie traciła czujności wiedząc, że dzisiejsze spotkanie może przybrać nieoczekiwany obrót spraw, a już na pewno nie zamierzała pozwolić na "starcie tytanów" w wydaniu Tonego i Gerarda.
- Jak będziesz chciał iść to mów.- mruknęła cicho i splotła razem ich dłonie spojrzenie przenosząc najpierw na twarz bruneta, a następnie na trzymany przez niego telefon. Gotowa była wyjść ze spotkania, jeśli tylko Tony by ją o to poprosił doskonale wiedząc, że takie rozwiązanie byłoby najlepszym wyjściem, gdyby coś poszło nie tak.
- Idą...- mruknęła nad uchem bruneta i wyprostowała się już z daleka obserwując Gerarda ze swoją koleżanką/partnerką? Nie wiedziała jak przedstawi im ją mężczyzna, ale na pierwszy rzut oka blondynka było dużo młodsza od starszego Wayforda.
- Cześć Gerard.- Uściskała mężczyznę w ramach powitania, a z Lorien wymieniła przyjacielski uścisk dłoni tuż po tym jak przedstawiła jej swoje imię.
- Poczekaliśmy na was z zamawianiem czegokolwiek, mam nadzieję, że kelner zaraz podejdzie. - Oznajmiła i spojrzenie przeniosła na towarzyszkę Gerarda zwyczajnie będąc jej ciekawa, przyglądała się kobiecie lecz nie robiła tego nachalnie. Jedno musiała przyznać sama przed sobą, Wayfordowie dobrze wykorzystywali ten swój cholerny urok łapiąc w sidła piękne i młode kobiety. :lol2:

Anthony Wayford - 2018-06-03, 09:25

Raczej nie zdarzało mu się uciekać, podobnie jak odpuszczać, w ten czy inny sposób. Nie nastawiał się jednak na to, że przebieg dzisiejszego spotkania będzie nerwowy. Prawdę mówiąc... Zupełnie nie wiedział, czego się spodziewać.
Dopiero komentarz Aaren ściągnął uwagę Tonego na nadchodzącego ojca z nieznaną mu blondynką. Podniósł wzrok znad ekranu i lekko uniósł brew, co z daleka było niewidoczne, szczególnie że Tony wciąż miał na nosie przeciwsłoneczne okulary. Ściągnął je dopiero, gdy tamci podeszli do stolika i przewiesił je przez koszulkę. Obecność Lorien budziła w nim mieszane uczucia, ale jak zawsze niewiele dało się wyczytać z jego twarzy. Przywitał się z obojgiem i jakby ze znudzeniem wysłuchał tego, co mówiła Aaren, samemu nie będąc zbyt rozmownym.
Kelner rzeczywiście za chwilę podszedł do ich stolika. Podczas składania zamówienia Tony wziął dla siebie piwo, co dla każdego, kto choć trochę znał jego oraz sytuację, było jasnym sygnałem, że robił to specjalnie. W końcu raczej stronił od jakiegokolwiek alkoholu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group