To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur piaszczysty

Carthago Z - 2015-07-19, 21:30

Siwek był jednym z nie wielu koni który nie miał problemu z chodzeniem pod różnymi jeźdźcami, nawet było to w pewien sposób dla niego ciekawe bo z każdym inaczej się jechało, nowe doświadczenia i przygody. Dla jeźdźca czasem zmiana koni albo branie nowych to też fajna sprawa, no ale kto co lubi nie? Kolejny koń do brygady? Pewnie kuszące startować pod dobrym jeźdźcem tyle że czekanie w kolejce po trening do niego - bezcenne. Siwek jak to on nie sprawiał żadnych problemów w pierwszym kontakcie, czyszczeniu, siodłaniu czy rozgrzewce. Może był jeden czy dwa zgrzyty na początek ale to skutek dopiero poznawania się, ładnie prezentował chody czy wchodził w zakręty/figury jak to wkkw-ista - wrodzony talent. Ogier skacząc miał tendencję do unoszenia wysoko przodu a dół z reguły był znacznie niżej ale ni jak nie wpływało to na jakoś czy efektowność skoków bo zachowywał klasę w tym co robił. Siwek przeczuwał że nie skończy się tylko na rozgrzewce skokowej szykowała się grubsza afera, oczywiście miał rację bo po wywołaniu udali się na parkur. Inna para kończyła przejazd siwek poruszał się między przeszkodami obrzucając te które mógł spojrzeniem, nie były dla niego ani nowe ani straszne to też zachowywał spokój i czekał rozluźniony na swoją kolej. Zatrzymali się na ukłon siwek przemielił wędzidło by po sygnale wejść ochoczo i aktywnie w galop na prawo mijając dwójkę i najeżdżając tym samym na jedynkę. Miał też czasem tendencję do wyprzedzania pomoc jeźdźca podczas skoku ale Chris był doświadczony wiedział jak przytrzymać nadal młodego konia który czasem zbyt mocno chciał iść do przodu. Aktywizujący zad wypychał ciało siwka do przodu a on sam mieląc wędzidło oraz strzygąc uszami do przodu i lekko na boki dojechali do jedynki, w odpowiedniej chwili po czytelnym sygnale faceta siwek uniósł przody składając je pod siebie jednocześnie już wyciągając ciało do przodu i wybijając się z zadnich nóg które też zaraz podkurczył by nie trącić przeszkody. Przody w momencie wysunięcia się za linię drągów wyciągnął w dół by na nich oczywiście wylądować i dostawić tylne. Odczytał także jasny sygnał faceta lądując na prawą nogę i od razu wracając do wcześniejszego narzuconego tempa. Pojechali ciasny zakręt za siódemką by na prosta wyjechać na dwójkę, siwek postawił uszy do przodu nie kombinując jak wcześniej. Skoro Chris uznał że to już to Carthago nie miał większego wyboru odbił się mocno od ziemi unosząc przody i je podkurczając, jednocześnie wyciągając się nad przeszkodą. W momencie podkurczenia tylnich wystawił przednie by na nie opaść, widział kolejną przeszkodę na wprost siebie lekko uniósł pysk ku górze czując mocne pomoce. Ogier przez swoją porywczość minimalnie podniósł się wcześniej niż powinien przez co skok był dłuższy i efektowniejszy. Może jeździec go nie zabije? :lol2: Jak na razie oddali skoki na czysto co siwka nie zmiernie cieszyło, pochwałę przyjął parsknięciem lądując wcześniej na odpowiednią nogę zakręcił zaraz z panem na czwartą przeszkodę.
Sergei - 2015-07-19, 21:37

Rus podczas tej jazdy miał dziwne wrażenie, że pomimo łatwości parkuru zejdzie z niego cały spocony wraz z białym koniem. Jeszcze trochę i zaczną go boleć palce od trzymania wodzy, bo zaczął się czuć jak na szalonym Rollercoasterze. No cóż, ewidentnie zawsze to jakieś doświadczenie. Po pokonaniu czwórki, prowadził go galopem na wprost przez trzy foule po czym odbił na mocniejszy łuk na lewo, by z niego mieć najazd po prostej linii na piątkę, stacjonatę o wysokości siedemdziesiąt pięć centymetrów. Zamknięcie w pomocach i dynamicznie do przodu (chociaż Serg miał raczej problem z nadmiernym zapałem w wychodzeniu do przodu). Pozwolił siwemu wybrać miejsce siwego, koniec końców nie miał nic do stracenia. Dosiadem był niczym przyklejony, wychodził do przodu razem z ruchem wierzchowca, nie wcześniej, nie później. Wodzy oddawał odpowiednią ilość, nie rzucał się dłońmi na potylicę w tym celu. Miał już coraz więcej problemów z utrzymaniem w całości, jednak od razu po lądowaniu trzy, mocne półparady, nawet jeśli w ten sposób nadmiernie skrócił siwego, to się tym nie przejmował. Chciał chociaż trochę ogarnąć Shocka, żeby nie chodził jak cholerny król, wiozący na grzbiecie nieposłusznego poddanego, któremu przydałaby się nauczka. Nie miał zamiaru zaryć gleby w LL, jeszcze by stracił swój rosyjski image :lol2: Tak czy owak poprowadził skoczka do ściany, stamtąd odbijając w prawo, trzymając go w zamkniętych pomocach, na przyśpieszenie od razu reagując pełnym "przysiadaniem" siwego. Nie ma co, ich przejazd ewidentnie przynosił uciechę publiczności. Im bardziej przejazd był nie po myśli jeźdźca, tym bardziej, z reguły, widzowie byli zadowoleni. No nic, kolejny lekki łuk w prawo i mężczyzna poczuł, jak Shock wyrywa mu się z rąk na widok przeszkody.
- Cholera - syknął pod nosem, puszczając nieco wodzy, by ogier w ogóle skoczył i dopchnął go łydką, pomimo niesprzyjającego, zbyt mocnego tempa.
Zrzutka jak nic, jednak niewiele mógł poradzić. Gdyby za ostro przyhamował Shockwave'a, najpewniej w buncie mógłby mu wyłamać. Od razu po skoku półparada, osadzenie swojego ciężaru bardziej z tyłu i dość mocne działanie ręki (ale nie ciągłe), by tym ogier nie wyrwał się tak ostro. Prosto w kierunku siódemki, czyli okser o wysokości osiemdziesięciu centymetrów, dopchnięcie biodrem do przodu, mocniejsza łydka i tym razem był przygotowany również na zbyt mocne wyjście w górę. Tak czy owak, tym razem udało im się pokonać przeszkodę bez większego problemu. Po przekroczeniu tej "mety" chwila galopu i wyjazd z parkuru, gdzie na rozprężalni próbował go zwolnić do kłusa. Pewnie się namęczył chłopak. Potem rozstępowanie i wsio do stajni, gdzie ogarnął siwego i odstawił do boksu, chwaląc go za to, że ich nie zabił :lol2:
zt

Caroline Hathaway - 2015-07-19, 23:30

Zostały im jeszcze dwie przeszkody, amazonka modliła się by dokończyli przejazd na czysto. Wylądowali na za szóstką, jeszcze tylko dwie przeszkody powtarzała sobie w myślach dadzą radę ! Skróciła nieco krok ogiera prosząc o mocny zad zamierzała nieco inaczej niż standardowo pokonać tą przeszkodę, w odpowiednim miejscu dała ogierowi łydkę podnosząc go i wypychając do przodu. Skok miał być na długość a nie wysokość, liczyła ze efektownie to wyjdzie jak wyszło? Kto to wiedział ważne że na czysto, nadal na lewą nogę bo dojechanie do barierek i skręt w tą właśnie stronę. Zdecydowała się na obszerniejszy najazd jak wszyscy gdyż ścięcie tego zakrętu było praktycznie nie możliwe, spokojnym tempem poprowadziła ogiera za dwójką zaraz wykręcając i naprostowując ogiera na ósemkę. Tutaj również musiała go przytrzymać gdyż siła napędu musiała być z zadu bo znowu skok na długość nie wysokość. Dodała ostatni raz w tempie by w miarę po prostej dojechać do ostatniej przeszkody w końcu pokonali ostatnią z przeszkód, poklepała siwka po szyi soczyście za doskonałą pracę. Mimo wpadki z podkową i tak udało im się, zwolnili do kłusa później stępa i wyjechali z parkuru.

z.t

Sergei - 2015-07-19, 23:45

Ustawiony parkur. Wysokość 140m-145m. Przeszkody od jedynki do 12. 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10. 11a. 11b. 11c. 12. Misz masz. A wysokość to później.

Spokojnie, jak na razie na minimalnym kontakcie prowadził Desperado łydkami i dosiadem w kierunku piaszczystego parkuru. Już z daleka było widać ustawiony przez niego, wymagający parkur. Z boku siedziała luzaczka, przeglądająca coś w telefonie, a na widok Rusa podniosła głowę i uśmiechnęła się lekko, zaraz po tym znowu odpisując jakiejś znajomej na smsa. Ach ta dzisiejsza młodzież. Mężczyzna poklepał ogiera po łopatkach, kierując go od razu na duże koło, by wpierw zapoznał się jako tako z terenem. Marszowy, żywy stęp. W razie problemów przysiadał go mocniej i skracał wodze, ale jeśli gniadosz nie kombinował za bardzo, to na razie po prostu stępowali.

// Krótko, bo już zdycham.

Desperado - 2015-07-20, 10:44

W drodze na parkur zachowywał bezwzględny spokój. Z natury był bardzo wyluzowanym koniem, którego trudno było zirytować czy przestraszyć. Etap swojej nerwowości zakończył już przed laty, co pozwoliło mu teraz wieść życie na przyzwoitym poziomie.
Po wejściu na parkur dostosował swoje tempo stępa do wymagań jeźdźca, zaczynając mocniej wyciągać nogi. Pozostanie w takim stępie nie sprawiało mu kłopotu, w zwyczaju miał obszerne chody. Nie zwracał większej uwagi na otaczające ich przeszkody - mało co robiło na nim wrażenie, toteż nawet gdy w okolicy coś się zadziało, reagował na to co najwyżej krótkim spięciem mięśni. Na parkurze byli sami, co było dodatkowym wyciszającym czynnikiem. Co innego mogłoby go rozpraszać?

Mistrz Gry - 2015-07-20, 10:48

CHRISTIAN LEVRULL & CARTHAGO Z



    94; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
    Opis:
    W dalszym ciągu wszystko szło po myśli Christiana; udało mu się utrzymać równy, czysty przebieg przejazdu do przeszkody 5a włącznie.



    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Hell No - 2015-07-20, 11:22

Zabranie Hells na zawody skokowe było nie tyle co wariackim, co karkołomnym pomysłem. Z początku nic nie zwiastowało kłopotów - złota, chociaż nie najłatwiejsza w jeździe, doświadczonemu jeźdźcowi nie sprawiała większych kłopotów. Zabawa rozpoczęła się dopiero przy pierwszej próbie przeskoczenia przez przeszkodę. Chociaż wysokości były banalne, to dla klaczy stanowiły olbrzymie wyzwanie. Bała się skakania przez wzgląd na przykre przeżycia z tym związane, dlatego namiętnie wywoziła jeźdźców i odmawiała skoków. Jednakowo postąpiła z Christianem, na dzień dobry odmawiając mu skoku w ostatnim momencie, zatrzymując się przed przeszkodą pomimo bata i ostróg. Naprowadzona ponownie na tę samą przeszkodę postąpiłaby identycznie gdyby nie pomoc drugiej osoby z ziemi; została wręcz nagoniona na przeszkodę, co zmusiło ją do pokonania jej, o dziwo bez zrzucania drąga. Z tym nie miała problemów, największy bowiem czaił się w samej psychice, zablokowując klacz na skoki bez względu na ilość podejmowanych prób. Niemniej szybko zrozumiała, że Christian jej nie odpuści i przepchnie przez każdą przeszkodę, choćby miała stanąć na głowie - dlatego też skakała już wszystko, co jej pokazał, nie szczędząc mu jednak pewnych...atrakcji.
Po tej pełnej emocji rozgrzewce udała się nieco drobiącym w wyniku spięcia krokiem na parkur, gdzie została oprowadzona pomiędzy przeszkodami. Przez cały czas nerwowo szastała ogonem i utrzymywała położone po sobie uszy, spalając się ze stresu i za nic mając sobie uspokajające klepanie. Po zatrzymaniu się do stój i ukłonie jeźdźca, ruszyła galopem w stronę pierwszej przeszkody. Dopóki nie zorientowała się, że jadą na wprost owej przeszkody, zachowywała względny spokój. W odpowiedzi na półparady odpuściła nieznacznie w potylicy, przychodząc mężczyźnie do ręki. Galopowała energicznie, aczkolwiek równo i pod kontrolą, chwilowo nawet stawiając uszy do pionu i krótko parskając. Nawet podczas najazdu utrzymała taki stan rzeczy, dopiero na parę foule przed przeszkodą zmieniając zdanie. Próbując spłynąć na lewo, napotkała ograniczające z tej strony pomoce, co zmusiło ją do pozostania na wcześniej obranym kursie. Przeskoczyła przeszkodę, chociaż nerwowo, jak gdyby kazano jej przeskoczyć płonącą obręcz, a nie niegroźną, małą przeszkodę. Po drugiej stronie przeszkody dosłownie przestała myśleć - od razu po wylądowaniu rozpędziła się, nie reagując skutecznie na wysyłane do pyska półparady. Dopiero zamknięcie obu dłoni sprawiło, że łaskawie zwolniła, wręcz rolując szyję i otwierając nieco pysk. Jeszcze jej nie przyszło do głowy, że wędzidło można chamsko zagryźć, co chyba ratowało sytuację. Bo niestety w przeciwieństwie do wielu koni zdawała sobie sprawę ze swoich możliwości i gdy tylko wyczuła, że ktoś jest skłonny poddać się w walce, skrupulatnie to wykorzystywała. Co było doskonale widoczne chociażby na jej ostatnich zawodach, ujeżdżeniowych, gdzie niemalże przy każdej okazji wywoziła jeźdźca galopem :>. Tak czy inaczej wróciła pod kontrolę jeźdźca, zachowując jednak energiczne, aż zanadto, tempo galopu. Tym razem podczas najazdu do przeszkody nie kombinowała, wystarczającym utrudnieniem było wycofanie rozpędzonej klaczy przed przeszkodą, aby przeskoczyła ją, a nie staranowała, co było niewykluczone. Działania Christiana odniosły oczekiwany rezultat i pokonała przeszkodę czysto, będąc bardzo daleką od dotknięcia drąga, chociaż nie wykazywała się przesadnym zapasem. Wylądowała na lewej nodze, co było pewnym ułatwieniem, po czym dalej, równie szybko pogalopowała ku trzeciej przeszkodzie. Oczywiście wykorzystała łuk do tego, by spróbować spłynąć z wyznaczonej trasy. Nie zniechęciły ją ograniczające pomoce - postanawiając postawić na swoim, co prawda zareagowała na zewnętrzne pomoce, jednak nie do końca tak jak powinno to wyglądać. Wręcz skrzywiła się całym ciałem, nie zaprzestając galopu, co poskutkowało przemieszczaniem się do przeszkody po skosie. Ukryty talent do pseudo-chodów bocznych? xD Nie było to zbyt wygodne, więc prawdopodobnie dlatego odpuściła w ostatniej chwili, prostując się przed przeszkodą i zaraz oddając kolejny skok. Wbrew temu, czego można było się spodziewać, pokonała przeszkodę w nie najgorszym stylu. Może nie miała doskonałej techniki, bo takowej nie miała okazji wyrobić, ale niebywale respektowała drągi co skutkowało składaniem się w locie. Tym razem wylądowała na prawo, co zmusiło ich do zmiany nogi poprzez przejście do kłusa. Po czterech foule zwolniła do owego chodu i dosłownie po chwili z powrotem przeszła do galopu, na lewą nogę. Od razu jednak powróciła do swojego szybkiego galopu, kierując się do czwartej przeszkody. Co istotne, ją samą męczyło takie kombinowanie - może dlatego walczyła coraz mniej wytrwale, podczas tego najazdu jedynie czasami uciekając od ręki i próbując przejąć sytuację. Szybko jednak była sprowadzana do porządku, co poskutkowało w miarę równym i prostym najazdem do czwórki, co z kolei zagwarantowało im bezpieczne pokonanie przeszkody. Niezły wynik - połowa parkuru już za nimi, bez żadnych zrzutek, pomimo wielu trudności.

Mistrz Gry - 2015-07-20, 11:25

CHRISTIAN LEVRULL & HELL NO



    90; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
    Opis:
    Wasz przejazd zdecydowanie wyróżniał się na tle innych przez wzgląd na ciągłą, widoczną gołym okiem "dyskusję" między koniem, a jeźdźcem. Publiczność otwarcie kibicowała Christianowi, życząc mu ukończenia parkuru z powodzeniem, bez wzgląd na zachowanie Hell, która do samego końca, choć nieco mniej zaparcie, próbowała postawić na swoim. Ostatecznie ukończyliście parkur na czysto.


    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Brian - 2015-07-20, 14:19

Po przeskoczeniu czwórki Brian poprowadził Sensationet po prostej koło barierek, by następnie skręcić i naprostować podczas najazdu na piątkę: bliźniaczą stacjonatę. Pamiętał o potknięciach na nierówności podłoża, które prześladowały ich podczas poprzedniej części przejazdu i dlatego starał się jeszcze bardziej skupić klacz na zadaniu robiąc pół paradę w celu przypomnienia zangersheide o sobie i dodatkowego skupienia. Dojeżdżając do przeszkody zamknął czterolatkę lekko w pomocach dodał łydkę do wybicia w odpowiednim miejscu, oddał wodze zostając na kontakcie, złożył się nad grzbietem klaczy i wyciągnął nadgarstki, naciskając na prawe strzemię, aby Sensationet wylądowała na tą nogę.
Po lądowaniu pokierował ją na szóstkę, a gdy znaleźli się przy barierkach pozwolił jej na dodanie trochę tempa mając na uwadze czas przejazdu. Jednak po naprostowaniu i najeździe na stacjonatę 80 cm Sensationet najwyraźniej znowu się potknęła. Brian próbował przywrócić ją do ustawienia i skupić na przeszkodzie. Podczas najazdu wszystko odbyło się podobnie pomijając fakt, że klacz przez wcześniejsze potknięcie trąciła przeszkodę kopytami, ta na szczęście jednak nie spadła.
Pozostało im jeszcze oddać jeden skok. Brunet poprowadził Sensationet po prostej na siódemkę, prosząc tym razem o nieco spokojniejsze tempo, a także o siłę napędową z zadu. Nakierował klacz na środek oksera, przedtem zamykając lekko w pomocach dając sygnał do wybicia, oddając wodze przy szyi zangersheide i stając w strzemionach podczas skoku, wyciągając nadgarstki. Brunet odetchnął z ulgą, gdy ostatnią przeszkodę pokonali na czysto. Po chwili zwolnił czterolatkę do kłusa, objechali parkur, zatrzymali się przy budce sędziowskiej, gdzie Brian ponownie się ukłonił i wyprowadził gniadą na rozprężalnię. Tam dwudziestosześciolatek ją rozstępował i odprowadził do stajni, gdzie w nagrodę zostawił jej kilka smakołyków.

zt

Nadya - 2015-07-20, 17:10

Poza wpadką na pierwszej przeszkodzie resztę pokonali na czysto, co trochę podniosło ją na duchu, nie dekoncentrowała się jednak i dokładała wszelkich starań żeby resztę parkuru pokonać w jak najlepszym stylu, jednak momentami Saver wymykał jej się spod kontroli.
Po przeskoczeniu pierwszego członu szeregu ruszyli naprzód na drugi człon szeregu: stacjonatę 05 cm. Między przeszkodami zrobili 3 większe foule i kobieta nakierowała Savera na środek przeszkody zamykając go bardziej w przeszkodach, dodała łydę w odpowiednim miejscu, wypychając konia na przeszkodę, a po odbiciu oddała odpowiednią ilość wodzy przy szyi karego przechodząc w pół siad i naciskając na lewe strzemię.Jednocześnie starała się by jej pomoce nie były za mocne, ale żeby przytrzymać ogiera.
Pojechali kawałek po proste nadganiając nieco tempa podczas najazdu na kolejną przeszkodę, stacjonatę z rowem. Trochę się stresowała tą przeszkodą,zrobili pól paradę by skupić hanowera dodatkowo. I tym razem Nadya starała się by skok wyszedł im jak najlepiej. Wyszło trochę inaczej. Dwudziestodwulatce znowu nie udało się opanować siedmiolatka przez co znów spłaszczyli skok a trącony drąg tym razem spadł.
Bravo zaklęła w duchu, wiedząc, że to wyłącznie wina jej niedopatrzenia. Tym bardziej zdwoiła wysiłki, by wyjść z twarzą z tych zawodów. Oczywiście porażki czasem jej się zdarzały ale przegrywanie nigdy nie przychodziło jej łatwo. Poprowadziła Savera na przeszkodę numer 6, gdzie wszystko wyglądało podobnie: nakierowanie na środek oksera, próba przytrzymania konia i zyskania siły napędowej z zadu, zamknięcie w pomocach i wypchnięcie na przeszkodę, dodanie łydki do wybicia, oddanie wodzy na kontakcie, pólsiad, złożenie się i wyciągnięcie nadgarstków. Tą przeszkodę ku uldze Rosjanki pokonali na czysto. Pojechali dalej, Nadya modląc się (w sensie bardzie metaforycznym, bo byłą ateistką) żeby ostatnia cześć parkuru wyszła im lepiej niż poprzednie.

Christian Levrull - 2015-07-20, 19:17

Wysiedział jej nieoczekiwany podrzut zadem, który na szczęście nie wytracił ich z rytmu - w końcu z szóstki do siódmeki miał już odmierzone foule podczas oglądania parkuru, więc takie wybryki raczej nie ułatwiały zadania. Skrócił jednak jedną foulę w dystansie, tak by ponownie wszystko pasowało. Usiadł pewnie w siodło, płynnie pracując biodrami w dojeździe do stacjonaty, która była ostatnią przeszkodą w linii. Parę fouli przed ponownie podniósł klacz, wycofując ją bardziej na zad, tak by ta skorzystała z lekkiego przodu i mogła mocno wybić się do skoku z zadu. Pulsacją wodzy motywował klacz do przeżucia wędzidła i tego by pozostała na kontakcie, akceptując go. Po wyliczonych foulach wreszcie przyszło na miejsce wybicia, w którym posłał klaczy sygnał do skoku, przymykając ją mocniej w łydce, gdy ta odpowiedziała na jego pomoce z mocnym oparciem w strzemieniu wszedł w półsiad, płynnie podążając ręką za ruchem klaczy - pozostając nadal z nią na kontakcie na napiętej, ale nie spóźnionej ręce. Utrzymany kontakt miał na celu po powrocie w siodło od razu dał klaczy sygnał do powrotu na pomoce. Podjechał ją po lądowaniu łydką do aktywniejszego tempa.
Kiedy byli w trakcie pokonywania zakrętu na ósemkę po raz kolejny dnia dzisiejszego nastało oberwanie chmury, które od razu pokryło zarówno podłoże jak i ich ciała. Nie spodziewał się teraz takiego "dodatku", ale uwzględniając go, jak i szybko zmieniające się warunki podłoża pozwolił sobie na szerszy najazd (jako, że i czas mieli nie najgorszy) do oksera. Pare fouli przed ponownie wziął klacz na siebie w strugach deszczu szukając miejsca wybicia. Na szczęście na spokojnie udało mu się podprowadzić klacz zamkniętą na pomocach do odskoku, gdzie posłał pomoce do skoku od razu z wybiciem wchodząc za klaczą w płynny półsiad i mimo trudności spowodowanych lecącą z nieba wodą - oddali prawidłowy i czysty skok. Przy lądowaniu mocno skupił się na tym, by nie wpłynąć na równowagę klaczy, pewnie wylądował w strzemionach, od razu podnosząc klacz za pomocą półparad i dając sygnał do ruchu na przód, by od razu ta znalazła równowagę, mogącą zniknąć podczas lądowania.
Po lekkim łuku pewną foulą prowadził ją do ostatniej przeszkody, którą była stacjonata. Przez prawidłowe odpowiedzi klaczy na jego pomoce udało im się odpowiednio zgrać w dojeździe do dziewiątki. Wymierzone z siodła przez Chrisa wybicie zbliżyło się wreszcie na tyle, by ten mógł po raz ostatni dziś posłać karą do skoku, samemu w trakcie skoku prezentując całkiem niezłą technikę w skoku, jakby chcąc nadgonić klacz, która pokazywała nienaganny baskil. Po czystym skoku, po lądowaniu dodał do celownikach, a po ich przekroczeniu z uśmiechem wypuścił klaczy nieco wodzy klepiąc ją z zadowoleniem po szyji. W końcu mimo przeciwności udało im się pokonać w niezłym stylu trudniejszy parkur. Wykłusowali w stronę rozprężalni, gdzie porządnie rozstępował karą, by udać się do stajni, gdzie odpowiednio się nią zajął.
{zt}

Christian Levrull - 2015-07-20, 19:18

Zakręt do piątki mimo początkowej delikatnej szarpaniny (klacz przestała odpowiadać na zewnętrzną wodzę, zagryzając wędzidło i wieszając się nieco na ręce), która de facto była w miarę delikatnym działaniem, ale Hell zareagowała nad wyraz nerwowo, kręcąc łbem na boki - udało się jednak dobrze go wyjechać, gdyż po paru nerwowych foulach klacz ponownie weszła na kontakt dając się dalej prowadzić z zakręcie na "warunkach" chłopaka. Prowadził ją mocno na zewnętrznych pomocach, by nie wypadała zadem, trzymał pewnie zewnętrzną wodzę, jeśli trzeba było zadziałał na zewnętrznych półparadach, zewnętrzna łydka pilnowała aktywnego ruchu do przodu jak i zadu. Wewnętrzna ręka działała przyjemną pulsacją łącząc się z wewnętrzną łydkę w prawidłową półparadę wraz z dosiadem. Parę fouli przed naprostował ją na stacjonatę wycofując jej ciało na zad. Zamknął ją w pomocach, nieco rozszerzając ręce w dojeździe, towarząc tym samym "twardy korytarz" z wodzy uniemożliwiający spłynięcie w dojeździe. Udało mu się w miarę płynnie podjechać do miejsca wybicia i posłać ją na piątkę do skoku, sam wszedł w półsiad, oddając przy tym rękę na napiętej wodzy, lądowanie na strzemiona i od razu sygnał do ruchu na przód na zamkniętym przodzie w wodzach.
Pozwolił sobie skórcić nieco dojazd do szóstki, jako że jak na razie jechało im się mimo nerwów całkiem nieźle, o dziwo dojazd do szóstki był na spokojnie, klacz pozwoliła się równo podprowadzić do stacjonaty, tym razem prezentując do samego końca całkiem dobry galop i nawet przejaw współpracy, gdyż odpowiedziała na jego korygujące pomoce - zarówno te, które naprostowały ją przed skokiem, jak i te, które zaczęły ją w dojeździe skracać. Nic więc dziwnego, że szóstkę pokonali na czysto i to w całkiem ładnym stylu, poczuł w trakcie półsiadu jak ta zaczyna chętnie zabierać od niego wodze w skoku, ciągnąc ryjcem w dół. Nie omieszkał pochwalić ją na ten wyczyn głosem.
W odpowiedzi na jej współpracę on sam od razu stał się przyjemniejszy przez co i do ostatniej przeszkody obyło się bez większych walk. Klacz dała się zamknąć na pomocach, aktywnym galopem w linii 6-7 jadąc na okserka. Wycofał ją ponownie nieco na zad, samemu siadając w siodło i elastycznym biodrem dając jej galopować do przeszkody. W miejscu wybicia posłał klacz do skoku, nie dając jej się zawieźć na jego ręce i równowadze - odnalazł ją w locie na strzemionach dość szybko, tym samym mogąc płynnie pójść ręką za jej nurkującym w skoku nosem. Cieszył się, że chociaż pod koniec zrobiła tak prawidłowo technicznie skoki. Po czystym pokonaniu przeszkody dodał do celowników, by po jej przekroczeniu nagrodzić ją pochwałą, a po wyjściu z parkuru przysmakiem i długim rozstępowaniem. Mimo problemów w prowadzeniu całkiem nieźle jechało mu się na Hell, tym bardziej, że pokonali parkur na czysto. Skierował się potem z klaczą do stajni, gdzie odpowiednio się nią zajął.
{zt}

Shockwave - 2015-07-20, 22:51

Siwe to wredne, ot nowe powiedzenie, które w przypadku Shocka sprawdza się idealnie. Nie tylko Rosjanin był spocony, z Shocka wręcz się lało, cały był spocony i spieniony, a przy tym wciąż pełen energii i zaciętości, którą nieustannie prezentował.
Zaparty na wędzidle galopował przed siebie prawie, że bezmyślnie i gdyby nie apetyt na skakanie dawno już wywiózłby bruneta z parkuru. Dzisiaj najwyraźniej się nie dogadali, powiedziałabym, że nic do siebie nie pasowało w ich dzisiejszym przejeździe.
Sam sobie odmierzając odległość do piątki, wybrał odpowiednią odległość pokonując przeszkodę bez żadnej zrzutki i na czysto, w dodatku w ładnym stylu. W czasie galopu przed szeregiem wyglądali naprawdę komicznie. Serg, który rozpaczliwie próbował ogarnąć ogiera i Shock, który nie dawał za wygraną , a swoje niezadowolenie wyraźnie demonstrował pobrykiwaniem, a także zacinającym na prawo i lewo ogonem.
Wykorzystując swoją przewagę siły, wyrwał się jeźdźcowi tuż przed pierwszym członem szeregu co niestety było błędem ze strony ogiera, niestety za błędy się płaci. Zrzucając drągi nie przejął się i galopował dalej, przytrzymany przed okserem, mógł wyjść do góry z ogromną siłą, pokonując ostatni człon szeregu niemal kończąc parkur. Po pokonaniu przeszkody w galopie spuścił łeb parskając głośno, na rozprężalni jeszcze trochę powalczył o ten kłus dopiero na sam koniec odpuszczając i robiąc się miękki jak plastelina dal się prowadzić zamknięty w pomocach, szkoda, że dopiero w drodze do stajni.
/zt

I So Bad - 2015-07-20, 22:54

Tuż przed stacjonatą odbiła się od ziemi całą swoją pracą mięśni wprawiając potężne cielsko w lot. Składając i chowając pod siebie przody, mocno wyciągnęła nos do przodu pracując nie tylko szyją ale i całym ciałem baskilując przy tym lekko. Nie były to zawrotne wysokości, aczkolwiek kobyła starała się najlepiej jak potrafiła. Przy lądowaniu wykończyła ładnie zadem co by nie tknąć ani jednego drąga. Dość już porażek na ich koncie, oboje byli zdeterminowani aby przejechać parkur jak najlepiej.
Deszcz nie zaburzył koncentracji Bad, która teraz była w swoim żywiole, starała się jak najmniej utrudniać pracę Chrisowi, nie skupiając się na zmieniających się warunkach pogodowych. Przed okserem wyraźnie skróciła wykrok skracając swoją sylwetkę i czekając na wyraźny sygnał do wybicia się w górę. Pokonała okser ze sporym zapasem tuż po lądowaniu zacinając mokrym ogonem o swoje boki, nie mogła sobie pozwolić na kolejne wybuchy radości, ponieważ została im już ostatnia przeszkoda, która decydowała o tym czy parkur pokonają z zerowym kontem zrzutek.
Przed dziewiątką skupienie nie opuszczało karej, która dając się prowadzić niczym mercedes gotowa była zaatakować przeszkodę w każdej chwili. Wraz z lekkością Chrisa i gracją, którą prezentowała klacz, pokonali dziewiątkę na czysto i bez zarzutu, oddając piękny technicznie i stylowo skok.
Po pokonaniu celowników i wypuszczeniu wodzy przez bruneta, klacz parskając głośno opuściła nisko łeb pozwalając spiętym dotąd mięśniom na rozluźnienie. Zmęczona i zlana nie tylko potem ale i deszczem stępowała aktywnie do przodu, a później kierując się wraz z Chrisem w stronę stajni.

/zt

Saver - 2015-07-21, 16:13

Karosz prawdopodobnie wyczuwał nie pewność kobiety co skrzętnie wykorzystywał robiąc co chciał pod siodłem. Udało im się przeskoczyć szereg na czysto co na pewno dała dziewczynie skrzydeł, może cieszyła się zbyt wcześnie? Piątka dla wielu koni była trudną przeszkodą która wymagała precyzji i skupienia od jeźdźca oraz konia, ogier zaczął się szarpać przed ową przeszkodą przez nie jednoznaczne pomoce dziewczyny, każda przeszkoda wymagała czego innego. Ostatecznie jednak odbił się od podłoża ale zbyt płasko, przez co trącił kopytami drągi które spadły na ziemię. W rezultacie mocno szarpnął pyskiem do przodu ciągnąc za wodzę i ukazując tym swoje nie zadowolenie z poczynań kobiety. Do szóstki był krótki dystans więc nie było czasu na rozpaczanie, ogier pod wpływem dziewczyny a może i samoistnie pozbierał się chcąc dokończyć przejazd już na czysto. Dojechał pod ową przeszkodę mocniej aktywizując zad bo w końcu skok miał być daleki prawda? Po sygnale od dziewczyny uniósł przody wyciągając się i je składając, jednocześnie odbijając się z zadu którego nogi również podkurczył i gładko przelecieli na szczęście nad tym okserem. Do siódemki mieli kawałek więc mogli nadrobić czas lub się pozbierać ostatecznie do kupy !


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group