To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Czworobok - Czworobok mały piaszczysty

Valiente - 2020-01-10, 23:10

Wkraczając na mięciutkie kwarcowe podłoże czworoboku rozejrzał się uważnie po otoczeniu i głośno wypuścił powietrze przez rozdęte nozdrza. Stojąc w miejscu niczym posąg poczekał aż Jessie zajmie miejsce na jego grzbiecie i upora się ze wszystkimi czynnościami. Dopiero wtedy, gdy podciągnęła popręg i poprosiła o stęp, ruszył swobodnie przed siebie krocząc z charakterystyczną sobie wysoką akcją kończyn. Pomimo luźnej wodzy szedł w dość wysokim ustawieniu, bo tak było mu wygodniej i właśnie tak został nauczony.
Niechętnie podstawiał zad i wypuszczał łeb do dołu, przez co w trakcie rozjeżdżania do przodu był pusty na wędzidle. Odrobinę gubił się w tym wszystkim, ale chciał współpracować, co było widoczne na pierwszy rzut oka po jego skupieniu i zaangażowaniu.
Głośno parskając potrząsnął łbem i cicho stęknął szukając oparcia na wędzidle, którym Jess proponowała mu niskie ustawienie. Nie chciał na to przystać, dlatego znów uciekł od kontaktu, ale nawet pomimo tego, że go nie było, ogier bardzo dobrze reagował na łydki i dosiad, co pozwalało Brunetce swobodnie prowadzić go w pomocach.

Jessie - 2020-01-13, 00:34

Doceniała starania Walusia, dlatego ilekroć "przyłapywała" go na niesieniu szyi w oczekiwanym przez nią ustawieniu i na próbach wejścia na kontakt, chwaliła go krótko głosem. Nie zrażała się tym, że cały czas uciekał jej do góry; wiedziała, że w wysokim ustawieniu było mu wygodniej, ale chciała poprawić umięśnienie jego pleców i zadu, więc uparcie obstawała przy swoim. Dysponując przynajmniej przyzwoicie aktywnym stępem, pierw upewniała się, że bułany jest obecny na zewnętrznej wodzy, a dopiero potem delikatnie masując wędzidłem jego język zachęcała go do ponownego opuszczenia głowy, jednocześnie dojeżdżając go do ręki dosiadem. Niewykluczone, że czasem musiała to zrobić mniej subtelnie, mechanicznie, ale gdy tylko dostawała oczekiwaną odpowiedź, jej ręka od razu stawała się milsza. W osiągnięciu oczekiwanego rezultatu pomagały jej koła i wolty, jeżdżąc po których łatwiej było jej ustawić ogiera lekko do środka i wygiąć wokół łydki. Gimnastykowała go w ten sposób, bardzo pilnie patrząc na jego wykrok. Niestety miała małe szanse na poprawę jego stępa, w przeciwieństwie do kłusa, na którym skupiła się po wspomnianych dziesięciu minutach na rozstępowanie wierzchowca. Zaprosiła Waldka do kłusa, po półparadzie dając mu łydkę. Zaczęła anglezować, w dalszym ciągu zabiegając o to, by szedł w niskim ustawieniu, już obojętnie czy z nosem przed, czy za pionem, byle nie przenosił ciężaru ciała na przód, o co dbała 'poganiając' jego tłuściutki zadek. :lol: Spodziewała się tego, że w kłusie także Valiente będzie się ruszać z wysoką, szybką akcją nóg, ale na ćwiczenie tego miała nadejść jeszcze pora. Póki co Jess pragnęła go luźno rozruszać zanim zacznie z niego wyciskać siódme poty. :lol2:
Valiente - 2020-01-13, 21:16

Próby wychodzenia do dołu były coraz częstsze w miarę upływu czasu, ale wciąż nie było to niskie ustawienie, w jakim Brunetka chciała z nim pracować. Gubił się w tym trochę, ponieważ nauczony pracy na wędzidle i przez to szukał go nieustannie. Niskie ustawienie sprawiało, że ogier nieco gubił w swojej równowadze i nie potrafił w pełni puścić linii grzbietu.
Działania Jessie sprawiały, że momentami podążał w dół za jej ręką, żując przy tym obficie wędzidło i na krótki moment zapominając, że w górze jest mu przecież wygodniej. Wytrwałe dążenie od uzyskania oczekiwanego rezultatu w tym przypadku było chyba najlepszym wyjściem.
Krocząc aktywnie zmuszony był podstawić nieco mocniej zad, podczas gdy Brunetka utrzymywała jego sylwetkę wpisaną w łuk koła. Taka gimnastyka pozytywnie na niego wpływała zwłaszcza, gdy właścicielka proponowała mu ustawienie do wewnątrz, w ten sposób rozciągając mięśnie jego masywnej szyi. Robiąc się bardziej elastyczna zaczęła być podatna na większe manipulacje, w tym niższe ustawienie, do którego Valiente ponownie został zaproszony przy okazji kłusa.
W pierwszej chwili od razu wyszedł w górę przy jednoczesnym wysokim unoszeniu kończyn, ale niemal natychmiastowa reakcja Jess sprawiła, że aktywnie ruszył przed siebie nieco żwawszym tempem. To z kolei sprawiło, że musiał mocniej zaangażować tył, a machinalnie szukając wędzidła zaczął opuszczać też szyję, dążąc nią ku dołowi.
Nie podobało mu się tylko to, że Brunetka od czasu do czasu budziła jego okrągły zadeczek, na co reagował niezadowolonym machnięciem gęstego ogona.

Jessie - 2020-01-21, 21:56

Starała się być wyrozumiała podczas pierwszych prób jazdy na długiej szyi, czego Valiente musiał się dopiero nauczyć. Było jej nawet go troszkę szkoda, że był aż tak przyzwyczajony do pracy w zebraniu i nie potrafił się rozciągnąć. Ale spokojnie - z czasem na pewno im się to uda.
Ignorując niezadowolenie konia, pochwaliła go za jego chęci, gdy także w kłusie zaczął podążać za ręką i tym samym się obniżać i wydłużać. Zgodnie z początkowymi intencjami, pierwsze minuty kłusa Jess przeznaczyła na rozruszanie Waldka. Żeby nie utrudniać ani mu, ani sobie zadania, nie zmieniała za często kierunków, natomiast zabierała ogiera na dwudziestometrowe koła, jeżdżąc po których skrupulatnie pilnowała wygięcia. Było jej też wtedy łatwiej zachęcić go do pozostania w niższym ustawieniu, z którego zapewne nieraz uciekł, zanim zdążyła zmienić kierunek przez przekątną tuż po tym, jak udało im się przejechać długą ścianę na długiej szyi. Wówczas, w ramach nagrody, Jessie przeszła do stępa i zupełnie oddała koniowi wodze, jednocześnie chwaląc go głosem. Była za częstymi, choć krótkimi przerwami wierząc, że tak najszybciej dotrze do tego okrągłego konika.
Zjechała na przekątną, dopiero po powrocie na ścianę ponownie delikatnie zbierając wodze na kontakt i wciąż uparcie dążąc do swego. Często też wtrącała słowa pochwały, gdy Valiente postępował po jej myśli. W efekcie dużo do niego gadała, ale to dobrze - przy okazji mógł się oswoić z jej głosem.
Ponownie zakłusowała, by na drugą stronę pojeździć mniej więcej tyle samo, zanim po kolejnej przerwie w stępie swobodnym i kolejnym zakłusowaniu zaprosiła ogiera do galopu. Tu wypuszczenie go do dołu mogło się okazać jeszcze cięższe, ale mimo wszystko Jess po wjechaniu na kolejne, duże koło spróbowała zachęcić Waldka do choć lekkiego opuszczenia szyi, nie zaniedbując przy tym pracy zadu, którą wspomagała jadąc pełnym siadem i biodrami zabierając zad konia do przodu. Niezależnie od rezultatu, była zadowolona nawet jeśli pozostał jedynie porządnie oparty na zewnętrznej wodzy, bo kontakt był jedną ze składowych, które też musieli sobie przepracować.

Valiente - 2020-01-22, 13:11

Przez lata wyuczone nawyki były ciężkie do wyplenienia, ale nawet mimo to Vailente starał się zadowolić jeźdźca i sprostać jego oczekiwaniom. Jazda w dole była czymś nowym i nie do końca zrozumiałym, i właśnie stąd pojawiały się wszelkie trudności i problemy.
W kłusie było mu zdecydowanie łatwiej wypuścić łeb do dołu za sprawą nieustannie aktywizowanego zadu, który naturalnie wchodził pod kłodę i wpływał na rozciągnięcie mięśni grzbietu. Nie bez znaczenia pozostawała też praca na woltach, uelastyczniając kłodę ogiera, a także wspominaną wcześniej masywną i potężnie umięśnioną szyję. Mimo to w trakcie pracy momentami próbował uciekać w górę, czy to szukając w ten sposób równowagi, czy też zwyczajnie wybierając wygodniejszą pozycję.
Częściej jednak pozostawał w dole zaczynając łapać, że jeśli tak zrobi to właścicielka go pochwali i będzie zadowolona, a przecież chciał aby człowiek siedzący na nim odczuwał satysfakcje. Nagrodzony chwilą stępa na długiej wodzy chętnie wypuścił nos w dół rozluźniając się całkowicie i poddając tej chwili relaksu. Niestety przerwa nie trwała długo i za moment musieli wrócić do pracy co nie wywołało entuzjazmu w puszystym koniku. Niemniej bardzo uważnie słuchał głosu Jessie i jej pomocy, z którym wciąż się oswajał i uczył na nie odpowiadać.
Poproszony o kłus ruszył nim ekspresyjnie naprzód i poddawał się kolejnym ćwiczeniom bez słowa sprzeciwu, znów z ulgą odpoczywając w trakcie przerwy i ponownie przechodząc do kłusa, gdy nadszedł na to czas. Chętnie ruszył galopem, od razu prezentując naturalną tendencję do wysokiego zebrania i widowiskowej akcji kończyn. Tutaj wypuszczenie go w dół było zdecydowanie trudniejszym zadaniem i wymagało od Jess niemałej gimnastyki. Opierając się jej zaproszeniom ,ogier cały czas galopował aktywnie, ale uparcie w wysokim ustawieniu. I choć wszelkie próby jazdy w dole spoczęły na niczym, to Brunetka mogła cieszyć się stabilnym kontaktem, podczas gdy Waldkowi w górze było najwygodniej. Samo niskie ustawienie wymagało cierpliwiej pracy od podstaw, która z czasem zacznie przynosić rezultaty.

Jessie - 2020-02-04, 17:10

Nie zrażała się tym, że nie udało jej się obniżyć konia w galopie. Nie wszystko mogła osiągnąć na już, dlatego jeśli zauważyła, że to na ten moment to za dużo dla Valiente, to poprzestała na próbach w stępie i kłusie, natomiast w galopie po prostu pozwoliła mu iść swoim sposobem, jeśli dzięki temu miał pozostać rozluźniony i poruszać się rytmicznie, co wciąż było dla Jessie priorytetem w pracy nie tylko z tym, ale i jakimkolwiek innym koniem.
W każdym razie, na tym właśnie opierała się ich dzisiejsza rozgrzewka, będąca wstępem do tego, nad czym Jessie naprawdę chciała się pochylić podczas tego treningu. Po tym, jak rozruszała ogiera w galopie na obie strony, raz jeszcze podjęła się z żucia ręki w kłusie, w tym celu wjeżdżając na duże koło, na którym zaczęła anglezować, dodatkowo ułatwiając bułkowi podniesienie pleców. Poza wyginaniem go zgodnie z rysunkiem koła, zachęciła go do obniżenia szyi i wypuszczenia nosa w dół, przy czym nie starała się by szedł z nim przy samej ziemi - jeśli zszedł na wysokość kłębu lub trochę poniżej niego, nie opadając przy tym na przód, to i tak była z niego zadowolona.
Ostatecznie przeszła do stępa, całkowicie oddając Valiente wodze, żeby mógł odpocząć po galopie. Po około minucie zaczęła nabierać wodze na kontakt, tym razem trzymając je trochę krócej, co mogło prowokować konia do wyższego ustawienia. Starała się jednak by się przy tym nie usztywnił, a więc skróciła go przy pomocy półparad i dojeżdżającej do kontaktu łydki. Wciąż nie było to klasyczne, wysokie ustawianie, raczej takie po środku. Jako że kłus poprawiało się najłatwiej i rzeczywiście istniały duże szanse na jego poprawę, to właśnie od niego Jess zaczęła, dając Valiente łydkę do kłusa. Tym razem już go wysiadywała, chcąc mieć trochę większą kontrolę nad koniem i większe możliwości w sterowaniu nim. Przez chwilę jeździła po pierwszym śladzie, a gdy już upewniła się, że ma Waldka na pomocach, a ten idzie równym, aktywnym krokiem, to w najbliższym narożniku zgromadziła w nim tej energii jeszcze trochę, by kolejno poprowadzić go krótką przekątną na przeciwległą ścianę. Wykonała więc parę półparad i nieco podniosła go łydką, by po wyjściu na przekątną impulsem od niej i wypychającym działaniem dosiadu zachęcić konia do wydłużenia kroku w kłusie, oczywiście robiąc mu też na to miejsce z przodu, poprzez lekkie przesunięcie ręki tak, by mimo wszystko nie utracić kontaktu. Jeśli było trzeba, to pomogła sobie w rozwinięciu impulsu lekkim dotknięciem ostrogą, gdyby sama łydka była niewystarczająca.

Valiente - 2020-02-04, 19:01

Pozostawienie mu swobody w galopie w znaczącym stopniu przyczyniło się do jego rozluźnienia i utrzymania stabilnego kontaktu na linii ręka-wędziło. Dzięki temu ogier nie stresował się nadmiernie próbami obniżenia głowy i skupiał na stawianych przed nim zadaniach. Rozgalopowany w obie strony lekko zapocił się na szyi i zapienił w pysku, ale nawet pomimo tych oznak lekkiego zmęczenia, Jess mogła poczuć jak wiele ma w sobie jeszcze energii.
Przechodząc do kłusa zrobił to z lekkim zawahaniem aczkolwiek samo poruszanie się po kole nie sprawiało mu większych problemów. Całkiem dobrze wpisywał się sylwetką w łuk koła, pozwalając w ten właśnie sposób prowadzić swoje ciało. O wiele ciężej szło mu wypuszczanie nosa do dołu, bowiem cały czas blokował szyję tuż u nasady nie potrafiąc w pełni rozluźnić mięśni. Owszem delikatnie opuścił nos, ale to było na tyle, jeśli chodzi o jego starania i obecne możliwości.
Po przejściu do stępa chętnie luźno opuścił łeb, ale i ta przerwa nie była zbyt długa. Ponowne zebranie wodzy przez amazonkę nie spotkało się z oporem, ale o pożądane ustawienie musiała trochę powalczyć. Valiente niechętnie schodził niżej zwłaszcza, przy takim skróceniu, które automatycznie sprawiało, że przyjmował wysokie ustawienie. Był przez to wszystko odrobinę zdezorientowany, ale mimo to starał się wypaść jak najlepiej potrafił.
Wychodząc na przekątną chętnie podniósł się przodem i mocniej wszedł zadem pod kłodę, dzięki czemu wydłużenie kroku wypadło naprawdę nieźle. Z pewnością nie można było odmówić mu wrodzonej wręcz ekspresji, za sprawą której w widowiskowy sposób pracował ruchem nadgarstków i mocno pchał się zadem. Na początku tego wydłużenia mógł wydać się trochę ospały i otępiały, ale wystarczył jeden sygnał ostrogą, aby mocno poszedł do przodu. Wyraźnie rozbudzony niechętnie dał się sprowadzić się z powrotem do kłusa roboczego, stawiając na początku opór i lekko wioząc
Brunetkę w wybranym przez siebie kierunku. Dopiero przy domknięciu ręki i dosiadu oprzytomniał znów stając się przyjaznym Bułkiem.

Jessie - 2020-02-05, 17:14

Nagłe ożywienie skłoniło Jessie do wykonania paru półparad jeszcze przed końcem przekątnej, ale gdy i to nie przyniosło skutku, wyraźniej zamknęła rękę i przytrzymała ogiera dosiadem, po uzyskaniu oczekiwanej reakcji natychmiast rozluźniając się. Chciała by jej słuchał i reagował na subtelne pomoce, więc czasami najwyraźniej musiała zadziałać trochę mocniej, by Valiente zaczął to respektować. Zresztą był to dla niego co najwyżej chwilowy dyskomfort, a potem wszystko wracało już do normy.
W każdym razie, jadąc z powrotem po ścianie znowu poświęciła chwilę na to by uspokoić i wyrównać tempo kłusa, a także zniwelować powstałe w tym szarpanym przejściu spięcie. Dopiero po spełnieniu tych warunków pozwoliła sobie na kolejną próbę uzyskania od konia wydłużenia kroku w kłusie, ponownie wykorzystując w tym celu skróconą przekątną. Zupełnie umyślnie omijała szerokim łukiem długie przekątne, podejrzewając, że Waldkowi nie starczyłoby energii na przejście całego odcinka z takim samym rozmachem, a że nie chciała doprowadzać do utraty impulsu w takiej sytuacji, to wybierała Bułkowi krótsze odcinki. Tym razem nie użyła ostrogi, wierząc, że od tamtego momentu łydka będzie wystarczająca i jeśli tylko uzyskała zadowalające wydłużenie, pochwaliła konia głosem już po powrocie na ścianę i do kłusa roboczego.
Żeby go nie zanudzić i nie nauczyć, że wydłużenie ma zawsze miejsce na przekątnych, kolejnym razem spróbowała na długiej ścianie, oczywiście nie na całej długości, tylko jakichś 3/4, dodanie kończąc wjazdem na koło o średnicy 15 metrów, które sprytnie wykorzystała w celu skrócenia kroku i rozluźnienia konika przed powrotem na ścianę. O rozpoczęciu koła uprzedziła ogiera półparadą, dopiero po niej sprowadzając go z pierwszego śladu i prowadząc po regularnym rysunku koła aż do jego zamknięcia, kiedy to ponownie naprostowała Waldka i kontynuowała kłus po ścianie, z zamiarem pokonania krótkiej ściany właśnie takim kłusem, by za narożnikiem ponownie wykonać dodanie.

Valiente - 2020-02-05, 17:42

Stawiając jasno granice pozwalała mu uczyć się i respektować stosowane pomoce, które przy odpowiednim natężeniu stawały się klarowne i czytelne dla Valiente. Dotychczas jeżdżony był przez mężczyzn prze co tak subtelne pomoce mogły być dla niego odrobinę za delikatne. Szczęśliwie Jess umiejętnie pokazywała mu o co chodzi, nie krzywdząc go przy tym ani nie stresując.
Dość szybko się uspokoił i odzyskał utracone rozluźnienie dzięki czemu mogli powrócić do spokojnego kłusa w równowadze. To z kolei przyczyniło się do ponownego dobrego przejścia, gdzie na przekątnej raz jeszcze Jess pokusiła się o wydłużenie wykroku. Wysuwając lekko nos przed pion niósł miękko i swobodnie Brunetkę na swoim grzbiecie, nie pędząc ani nie przyśpieszając tak jak miało to miejsce ostatnio, pozytywnie zareagował na łydkę, która okazała się być wystarczająca.
Podobnie sytuacja wyglądała przy dodaniu na ścianie, gdzie ogier chętnie otworzył się przodem i bez większego problemu pozwolił się później skrócić. Będąc wyraźnie skupiony na pracy pienił się obficie w pysku i aktywnie przeżuwał wędzidło, pozostając przy tym miękki i lekki na ręce. W koło wpisał się cielskiem nie najgorzej, aczkolwiek z racji na swoje gabaryty było mu trochę ciężko, co poskutkowało wypadnięciem łopatką, w momencie w którym wracali na ścianę. Pozostał przy tym rozluźniony, a sam błąd, choć niewielki to mógł zostać zauważony przez Brunetkę.
Mimo to szybko odzyskał równowagę i kontynuował równy spokojny kłus na pierwszym śladzie wzdłuż ściany.

Jessie - 2020-02-06, 22:28

Kolejnym razem po prostu przyłożyła większą uwagę do rysunku koła, a raczej do tego, jak zachowywała się na nim łopatka ogiera. Zadbała o to, by kontakt na zewnętrzny wodzy był stabilny i przypadkiem nie rozluźnił się, tworząc drogę "ucieczki" dla łopatki ogiera. Jednocześnie zwróciła też uwagę na stopień użycia pomocy proszących o zgięcie, bo nie wykluczała tego, że błąd leżał po jej stronie i to ona sprowokowała konia swoim zachowaniem do takiego ruchu.
Takich przejść między kłusem roboczym, a pośrednim zaplanowała jeszcze kilka - raz za pomocą krótkiej przekątnej, raz długiej ściany, uwzględniając przy tym zmiany kierunku (które właściwie wypadały naturalnie, ze względu na przekątne). To sprawiało wrażenie, że ciągle coś się działo i pomagało Jessie w utrzymaniu zainteresowania ogiera pracą.
Widząc, jak ten się poci i powoli męczy, po kolejnym udanym przejściu - nawet jeśli nie było ono perfekcyjne - postanowiła już to zostawić, bo nie chciała przedobrzyć. Wobec tego przeszła do stępa w literze A i wyjechawszy z narożnika, zmieniła kierunek przez długą przekątną, powoli wypuszczając wodze spomiędzy palców aż trzymała je za samą sprzączkę. Jednocześnie aktywizowała Valiente łydkami i dosiadem, starając się uzyskać zadowalającą jakość stępa swobodnego. Dojeżdżając do ściany ponownie zaczęła nabierać wodze na kontakt i już stępem pośrednim kontynuowała jazdę pierwszym śladem, dając jeszcze chwilę Bułkowi na odpoczynek. Właściwie okrążyła czworobok, dopiero w kolejnym narożniku przygotowując ogiera na kolejne zadanie. Zapowiedziała półparadą nadchodzący zakręt, który wykonała na linię środkową, po czym rozpoczęła ustępowanie od łydki w kierunku ściany. Utrzymując łagodne ustawienie do wewnątrz, lekko przesuniętą wewnętrzną łydką impulsami "spychała" konia w kierunku ściany, jednocześnie zewnętrzną łydką i dosiadem dbając o zachowanie dążności do ruchu naprzód. Zewnętrzna wodza pilnowała ustawienia na pomocach, wciąż służąc Valiente za oparcie. Wplatając ustępowania w dzisiejszy trening Jessie oczekiwała zwiększenia zakresu ruchu łopatek ogiera, co miało im też pomóc w poprawieniu dodań. W końcu wszystko kręciło się wokół rozluźnienia i wygimnastykowania, więc zwieńczenie treningu paroma ustępowaniami, już na dobrze rozgrzanym koniu, mogło na przyszłość zaprocentować.
Zakończywszy ustępowanie pochwaliła konia i przy najbliższej okazji zrobiła to samo, ale w drugą stronę.

Valiente - 2020-02-07, 15:28

Stabilniejsze oparcie na zewnętrznej wodzy pozwoliło mu utrzymać równowagę na kole przy kolejnym podejściu, które wypadło zdecydowanie lepiej. Niewątpliwie odpowiadał za to również fakt, że Jessie zwróciła uwagę na intensywność użytych pomocy. Ogier był nauczony pracy na dosiad, przez co użycie łydek momentami było wręcz zbędne, a sam dosiad wystarczał w zupełności.
Przejścia, które wykonywali wychodziły coraz lepiej z każdym kolejnym razem, jednocześnie ułatwiając Valiente zaangażowanie tłustego zadka. To dodatkowo potęgowało jego rozluźnienie, które w miarę upływu czasu i trwającego treningu stale się pogłębiało. Lekki na ręce umożliwiał Brunetce swobodną jazdę, w trakcie której mogła skupić się w głównej mierze na pracy dosiadu i wykonywaniu kolejnych ćwiczeń.
Z zadowoleniem przeszedł do stępa i choć nie było to do końca udane przejście, to Brunetka mogła odczuć jak wielką ulgę odczuł jej wierzchowiec. Stęknął przy tym głośno i potrząsnął łbem jak tylko otrzymał wystarczająco długą wodzę, która mu na to pozwoliła. Wpuszczając nos ku dołowi oddychał dość szybko i parskał co chwilę, niemniej pomimo zmęczenia dalej był gotów do pracy. Często pracował w dużo cięższych warunkach, dlatego chłodna i deszczowa Anglia była miłą odmianą, ale nie oszukujmy się jego brzuszek też odpowiadał za brak kondycji. :lol2:
Krocząc obszernie jednocześnie bujał przyjemnie grzbietem, wioząc właścicielkę przez długą przekątną na której swobodnie rozciągnął masywne cielsko. Mniej chętnie przeszedł do stępa, co Jess mogła odczuć przez lekki opór na ręce, który po chwili minął wraz z chwilą, w której ogier skrócił swoją sylwetkę i wszedł na wędzidło najpewniej w wyniku działania Brunetki.
Elastycznie wpisał się sylwetką w krzywiznę łuku, po którym zjechali na linię środkową, aby tam rozpocząć ustępowania do ściany. Reagując na pomoce pani Wrens zaczął ustępować od łydki, aczkolwiek już w pierwszej chwili pojawił się problem, za który znów odpowiadało zbyt mocne użycie łydek. Właściwie to było ono naturalne, ale uczony głównie na dosiad, Bułek nie do końca wiedział co z tym począć. Uciekając od nich zaczął wyraźnie wyprzedzać zadem w ustępowaniu, przez co jego ruch do przodu został zablokowany i samo ustępowanie nie wypadło tak jak powinno wypaść.

Jessie - 2020-02-09, 18:30

Różne przyzwyczajenia i style pracy przynajmniej z początku miały stanowić dla Jess i Valiente przeszkodę we wzajemnym dotarciu do siebie, ale też swego rodzaju wyzwanie. Jessie wiedziała jednak, że to kwestia czasu, a tego miała w zanadrzu sporo dla tego konkretnego konia, nie spiesząc się z nim na zawody. Mogła wszystko na spokojnie wypracować i - co równie istotne - nawiązać z Waldkiem więź.
Na ten moment była zadowolona z tego jak poruszał się w kłusie, bo był to dla niej dowód na to, że taki sposób jazdy jest właściwy i odnosi zamierzony skutek. Ciężej okazało się być z ustępowaniami - gdy tylko Valiente uciekł jej zadem od łydki, nie bawiła się w poprawianie ustępowania ani nie ciągnęła go dłużej, tylko przerwała i przy kolejnej sposobności spróbowała raz jeszcze. Przy drugim podejściu miała oczywiście na uwadze by mniej użyć łydki, bo to wyraźnie ona stanowiła problem, mimo iż Jessie nie wzmacniała jej bez potrzeby ostrogą. Siedząc w siodle prosto, niemal równomiernie rozkładała w nim swój ciężar ciała, kładąc minimalnie większy ciężar na wewnętrzną kość kulszową. Chciała by koń podczas ustępowania był w zasadzie prosty, więc nie mogła go krzywić siadając po jednej stronie siodła, czy przekrzywiać ramion, które były ustawione mniej-więcej równolegle do łopatek ogiera. Tym razem zostawiła wewnętrzną łydkę na jej typowym miejscu (musząc ze sobą walczyć, bo jeżdżąc na dużych koniach zwykle kombinowała, żeby użyć łydki w tym miejscu, w jakim powinna ona normalnie wypadać i zapominała się przesiadając na mniejsze konie) i delikatnie jej używając, zewnętrzną łydką w dalszym ciągu dbała o zachowanie ruchu naprzód, ale również pilnowała zadu, nie pozwalając Walusiowi nim uciec. Tak samo subtelnymi półparadami na zewnętrznej wodzy zapobiegała wypadnięciu łopatką, gdyby przypadkiem zaczął szukać ucieczki w tę stronę. :lol:
Nawet po paru krokach ustępowania w taki sposób, jaki sobie tego życzyła, pojechała naprzód i pochwaliła konia, by niebawem spróbować raz jeszcze. Ustępowania w kłusie odpuściła sobie dzisiaj, chcąc zakończyć trening dobrymi ustępowaniami w stępie, co powinno mu w zupełności wystarczyć na dziś.

Valiente - 2020-02-09, 20:00

Pośpiech zdecydowanie był niewskazany przy tak gorącym temperamencie , nawet pomimo tego, że Waluś nie był mocno charakterny. Mimo to przepracowanie pewnych podstaw zabierało masę czasu i cierpliwości, która była niezbędna do osiągnięcia sukcesu.
Przerywając ustępowanie uchroniła go przed przegrzaniem mózgu, który mocno zaczął analizować całą tę sytuację. Niemniej przy kolejnym podejściu wypadło ono znacznie lepiej, a wskazujące kierunek ruchu dłonie, sprawnie poprowadziły ogiera w kierunku ściany. Mniejsze użycie pomocy zdecydowanie dawało lepsze rezultaty w przypadku Bułanka, który reagował na samo ułożenie kości kulszowych w siodle. Był bardzo wyczulony na wszelkie pomoce, a odpowiednie ich wyważenie i użycie było tak naprawdę kluczem do rozwiązania wszystkich problemów.
Momentami zdarzało mu się jeszcze śpieszyć zadem lub wyprzedzać przodem, ale bez najmniejszego problemu pozwalał się korygować, ostatecznie wykonując zadowalające właścicielkę ustępowania.
Krocząc obszernie stawiał dziarsko kroki bujając przy tym masywnym grzebieniem szyi. Pomimo swoich gabarytów potrafił poruszać się całkiem aktywnie, nie będąc taką leniwą Bułką za jaką niektórzy go uważali. Owszem miał swoje krągłości i na ogół nie bardzo chciało mu się ruszać, ale odpowiednio zmotywowany pokazywał swój hiszpański temperament.

Jessie - 2020-02-09, 20:56

Będąc zadowoloną z ostatecznego efektu, jaki osiągnęła podczas ustępowań, po paru krokach wzdłuż szranek zatrzymała równo ogiera (dopilnowując tego poprzez uprzednie przygotowanie go półparadami i zamknięcie w łydkach, a także wykończenie zatrzymania domknięciem ręki) i zawołała go takim specyficznym, słodkim tonem, jakiego zawsze używała gdy chciała dać koniowi coś dobrego. Jednocześnie wyciągnęła z kieszeni smaczka i wychyliła się, żeby dać go Waldkowi i przy okazji poklepać go po umięśnionym szyjsku. <3
Następnie nakryła mu dupkę derką i postępowała jeszcze parę minut na zupełnie luźnej wodzy, zanim zsiadła, poprawiła derkę i wyprowadziła konia do stajni. zt

Valiente - 2020-02-09, 21:03

Poproszony o zatrzymanie grzecznie i równo stanął w miejscu odpowiadając w ten sposób na pomoce wstrzymujące i domknięcie ręki oraz dosiadu. Stojąc w miejscu nie ruszył się o krok nawet gdyby Jess oddała mu całkowicie luźną wodzę. Z zaciekawieniem natomiast obejrzał się do tyłu zachęcony nie tylko głosem, ale i gestem właścicielki. Ochoczo go zjadł, wcześniej sięgając po niego delikatnie wargami.
Chrupiąc potrząsnął lekko łbem i nakryty derką stępował grzecznie pozwalając swoim mięśniom ochłonąć po treningu. Dopiero po paru minutach razem z Jess udał się do stajni, grzecznie za nią podążając gdy go prowadziła.
/zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group