To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Harley Davidson - 2017-06-24, 14:28

Sporo zależało od jego planów i humoru, jeśli chodzi o picie. Dziś planował odwieźć Jenn, więc naturalnie nie sięgał po żadne procentowe napoje, b o o ile raczej nie miałby oporów przed prowadzeniem po jednej szklaneczce whisky, to może Jennifer obawiałaby się jazdy z takim kierowcą. No i przeważnie brał taksówkę, bo lubił, kiedy impreza go ponosiła - potem rano miał co wspominać. Ale nie wiadomo na ile panna Frost będzie miała okazję się o tym przekonać. No i starał się nie popadać w przesadę, w końcu obawiał się trochę uzależnienia, które zapewne pozbawiłoby go pracy i satysfakcjonujących relacji z kimkolwiek, kto nie zwie się whisky, bourbon czy vodka.
-Być może... Nie wiem.
No cóż, na pewno jeśli tym razem mu się nie powiedzie i nie trafi w gust angielki to będzie próbował dalej. Z reguły łatwo się nie poddawał a porażki po prostu go nie zrażały, chociaż rysowały trochę jego dumne oblicze.
-Nie ma co się nimi przejmować. Na szczęście świat zostawia nam teraz trochę więcej swobody, jeśli o wygląd chodzi...
Granice po prostu się przesuwały. Jeszcze na początku swojej dorosłości Harley miewał problemy ze znalezieniem pracy przez tatuaże właśnie. A to nie chcieli go na kasie, a to na hali, bo ponoć wyglądał niereprezentacyjnie. Po prostu wtedy tego rodzaju ozdobniki kojarzyły się jeszcze silniej z niezależną naturą, patologią, więzieniami i byciem marynarzem. Na szczęście tego rodzaju stereotypy odchodziły już do lamusa, poniekąd Davidson mógł być im trochę wdzięczny, bo jednak to dzięki nim wylądował jako stajenny w Orchardzie a potem awansował i zyskał szansę na realizowanie się w swojej pasji.
-Rozumiem. Pewnie kusiło Cię inne tempo życia, co?
W końcu w Eastbourne ten kapitalistyczny pośpiech nie był tak odczuwalny, to po prostu było mniejsze miasteczko, więc sporo ludzi się znało a życie płynęło wolniej. Londyn oferował sporo, jesli chodzi o rozwijanie się, kształcenie, ale może wcale nie tak dużo, jeśli chodzi o komfort życia... Choć to zależy, czego kto szuka.
-Tak. Skoki przez przeszkody, mam kilka własnych koni tu w Orchardzie.
Których liczbę miał zamiar jeszcze powiększyć. Niedawno sprzedał dwa konie ze swojego stałego składu, co wcale nie przyszło mu tak łatwo. Podchodził do swoich kopytnych bardzo emocjonalnie i spędzał z nimi czas nie tylko na treningach, ale i podczas relaksu na pastwisku czy w boksach.
-Do stajni? Długo już jeździsz?
To miasteczko było naprawdę pełne jeźdźców, jakby stajnia była główną atrakcją w okolicy... Chociaż właściwie chyba właśnie była. :lol:
-Cieszę się, że przypadek sprowadził akurat tutaj. Dobrze jest mieć specjalistę blisko.
W istocie cieszył się, że nie będzie musiał jeździć do innych miast do salonów tatuażu czy na festiwale, jeśli tylko zdecyduje się na jakiś projekt i będzie chciał jeszcze trochę się przyozdobić. Jeśli ma Jenn tutaj, na miejscu, bez problemu może zaoszczędzić czas na dojazdach... I przy okazji poznać kogoś ciekawego. :>

//brak weny troszka, więc przepraszam x:

Jennifer Frost - 2017-06-26, 15:53

Jennifer jak mało kto wiedziała jak wygląda uzależnienie od alkoholu. W końcu na co dzień mieszkała z Shawnem, który miał problem, ale nie potrafił się do niego przyznać. Sama jednakże uważała, że jej żadne uzależnienia nie dotyczą. Że jest silna i gdyby tylko chciała, to potrafiłaby rzucić. A to zabawne szczególnie dlatego, że od kilku ładnych lat nałogowo paliła i nawet nie myślała o tym, by przestać.
- Nie przejmuję się, to moja sprawa jak wyglądam - zapewniła, nienawidząc gdy ktoś komentował jej kolor włosów bądź tatuaże. Smuciła ją nietolerancja ludzi i podejście, że jeśli ktoś wygląda inaczej, to trzeba go obgadać albo co gorsza - zmieszać z błotem. Na szczęście podejście do ''udziwnień'' powoli zmieniało się na lepsze i nawet duże, widoczne tatuaże nie były czynnikiem skreślającym ich posiadacza.
- Raczej inne towarzystwo. Z Londynem mam sporo... niemiłych wspomnień - sprecyzowała, nieświadomie się przy tym krzywiąc. Nie sądziła nawet, że zabrnie z Harleyem na tak niewygodne i nieprzyjemne dla siebie tematy. Póki co starała się jednak nie dać po sobie poznać tego, że coś jej nie leży, zachowując się kompletnie na luzie.
- No proszę, jaki ten świat jest mały - ożywiła się, słysząc kolejną odpowiedź Davidsona - Też jeżdżę w Orchardzie. Co prawda swojego konia nie mam, ale żeby napić się piwa nie trzeba mieć od razu browaru - dodała. Trochę dziwił ją fakt, ile osób w jej bliskim otoczeniu uczęszczało do tej samej stajni. Nie mniej jednak Orchard wydawał jej się dość mało przyjazny dla nowych osób. Wszyscy gdzieś pędzili, a o zawarcie nowej znajomości czy chociażby zamianę słowa było ciężko. Nie żeby to jakoś szczególnie przeszkadzało niebieskowłosej, aczkolwiek nie była przyzwyczajona do takiego podejścia, bo w jej starej stajni dosłownie wszyscy się znali.
- Mam nadzieję, że nie będę musiała znowu się przeprowadzać. Strasznie tego nie lubię - wyznała, chwilę wcześniej uśmiechając się w reakcji na słowa Harleya.

Harley Davidson - 2017-06-30, 23:55

Cóż, Harley też miewał problemy z przyznaniem się do błędu, szczególnie do przesady w piciu. Właściwie chyba właśnie taki brak poczucia winy doprowadził do tego niepewnego i nieprzyjemnego patu między nim a Sarą, który wypadało może kiedyś ruszyć. No właśnie. Kiedyś, bo teraz odreagowuje, czerpie z życia i czeka oczywiście na ustąpienie z jej strony, bo jeszcze nie do końca dojrzała w nim chęć naprawienia sytuacji, za dużo miał wokół rozpraszaczy... Problem nienazwany nie jest problemem, prawda?
-Słusznie.
Upił sporego łyka coli, nieźle schłodzonej - w końcu dał kostkom lodu dość czasu na roztopienie się i schłodzenie napoju. Możliwe, że właśnie ich ignorowanie tych nieprzychylnych komentarzy sprawiło, że ta nietolerancja cichła... A może po prostu taka fala na otwartość w modzie? Kto tam wie.
-Zmiana otoczenia bywa korzystna.
Wzruszył ramionami, bo nie za bardzo chciał dopytywać... Uważał, że to nie etap na takie zwierzenia, zresztą Jenn pewnie powiedziałaby więcej, gdyby tylko tego chciała. Po prostu subtelnie zakończył wątek, nie naciskając.
-No cóż... My na pewno mamy lepsze trasy na tereny niż Londyn. A skoro jeździsz w Orchardzie to dawaj znać, jakbyś chciała się wybrać na jazdę i je poznać.
Trening kondycyjny jego koniom nie zaszkodzi, w końcu i one mogą mieć trochę frajdy i luzu w przerwie od poważnej pracy, prawda? Szczególnie, że kiedy Harley hula i robi sobie krótkie urlopy, dni wolne od jazdy stricte pod zawody, to one często nadal pracują pod innymi jeźdźcami albo startują na zawodach pod bardziej doświadczonymi zawodnikami. Fakt, że mało kto teraz szukał znajomości czy nawet zagadywał na stajennym korytarzu; po prostu nikt nie szukał tu już rozrywki i towarzystwa, ale po prostu przychodzili, szykowali konie na jazdę i wychodzili. Było w tym coś nieprzyjemnie automatycznego, ale ciężko było przełamać ten klimat stajennego milczenia i uświadomić, że to problematyczne, szczególnie stałym bywalcom. Harłak kompensował to sobie zawieraniem znajomości na mieście.
-W sumie nowe miasto, nowe życie i budowanie wszystkiego prawie od zera... To trochę roboty i trochę stresu.

Jennifer Frost - 2017-07-04, 16:12

- W mojej byłej stajni w ogóle nie mieliśmy tras, cały czas siedzieliśmy w halach lub na ujeżdżalniach - westchnęła, dopiero teraz doceniając lasy rozciągające się dookoła Orchardu.
- Bardzo chętnie wybiorę się na przejażdżkę. Od jakiegoś czasu się do tego przymierzam, ale trochę się boję, że się zgubię - wyznała, nigdy wcześniej nie kręcąc się w tamtych okolicach. No dobra, raz była na rajdzie. Ale wtedy poruszali się w grupie i Jennifer za bardzo nie przykładała się, by zapamiętać całą drogę. A z drugiej strony nie miała kogo wyciągnąć na taką wspólną wyprawę, bo Shawn również nie znał okolicy, a niebieskowłosa nie była zbytnio towarzyską osobą, by z własnej woli zawierać nowe znajomości.
- Masz rację, ale nie rozmawiajmy już o tym - postanowiła przerwać temat przeprowadzek nie tylko dlatego, że zaczął ją nudzić, ale dlatego też, że był dla Frost zbyt prywatny. A trzeba napomnieć, że i tak przekroczyli już granicę relacji czysto służbowych, czego Jenny była świadoma.
- Wyszłabym się dotlenić, idziesz ze mną? - zapytała, sięgając do małej torebki zawieszonej na oparciu krzesła. Chwilę poszperała, po czym wydobyła z niej paczkę fajek i zapalniczkę, torebkę ostatecznie zakładając sobie na ramię. Chwilę poczekała na decyzję ze strony Harleya, po czym skierowała się do wyjścia. Nie potrafiła zbyt długo usiedzieć w miejscu, a trochę czasu już tu spędzili. Po za tym jej organizm upominał się o kolejną dawkę nikotyny.

Harley Davidson - 2017-07-10, 10:46

-Straszna nuda, tereny są najbardziej nieprzewidywalne!
Wesoły uśmieszek zastąpił jak dotąd jego poważną mimikę i no cóż, zdradził, że Davidson lubił sobie pozwolić na trochę szaleństwa i ryzyka w życiu. Doceniał właściwie dwa rodzaje koni - te, które współpracowały na medal i były w tym wręcz niesamowite, jak i te, które były tak ciężkie do prowadzenia, że nigdy nie dało się przewidzieć końca treningu. Może po prostu lubił wyzwania a może uczucie spadania niewymownie mu się podobało? :lol:
-Wspaniale! Postaram się tak sobie ustawić grafik treningów, by pokazać Ci może jakąś dłuższą trasę.
Rajd był czymś nietypowym, właściwie Harley nie był pewien, czy jeźdźcy na codzień korzystali z przedstawionej nań trasy czy raczej wybierali te bliższe, okoliczne klify i plaże. Niekiedy wybierali się gdzieś dalej, bo po prostu wszyscy chcieli czegoś nowego, bo ciągłe gapienie się na te same drzewa i te same maneże jest nudne, prawda?
Przytaknął tylko, bo właściwie nie zamierzał kontynuować tego tematu, ot, po prostu niezbyt wyraziście zaznaczył to ze swojej strony.
-Chętnie - odpowiedział, już narzucając na siebie lekką kurtkę i grzebiąc po kieszeniach za papierosami. O są.
Po ciężarze stwierdził jeszcze z zadowoleniem, że paczka najprawdopodobniej jest prawie całkiem pełna. Zgarnął właściwie wszystkie swoje rzeczy i schowany dotąd pod krzesłem kask motocyklowy, podejrzewał, że raczej tu nie wrócą. W pubie robiło się nieprzyjemnie głośno, co jakoś nie sprzyjało rozmowie, a i tłum zaczął robić się większy...
-Znam świetne miejsce na papierosa, jedziemy?
Palić tak przed kamienicą? Phi, można sobie pozwolić na coś lepszego i ciekawszego! Na przykład na wyjątkową lokalizację.

Jennifer Frost - 2017-07-14, 00:23

- Wiem i strasznie żałuje, że nie miałam warunków - odparła, a na jej ustach pojawił się delikatny, aczkolwiek łobuzerski uśmieszek. To nie było do końca tak, że się nudziła, ale odrobina szaleństwa była potrzebna każdemu i cieszyła się, że Harley uważał tak samo.
- Jeśli zapewnisz mi jakieś atrakcje, to bardzo chętnie - zaaprobowała pomysł Anglika, licząc na to, że po prostu będzie ciekawie. W końcu nie chodziło o to, by kilka godzin potłuc dupę w siodle po okolicy. A to jak Davidson postanowi umilić niebieskowłosej czas... Cóż, miał praktycznie wolną rękę.
Ucieszyła się w duchu, gdy mężczyzna postanowił opuścić z nią lokal. Jenny nie lubiła ludzi, ani nie lubiła przebywać pośród ludzi, a w pubie zaczynało robić się tłoczno. Pomijając fakt, że nie mogli swobodnie rozmawiać, to dziewczyna po prostu zaczynała czuć się nieswojo. Poczekała, aż Harley zgarnie wszystkie swoje rzeczy i ruszyła przodem, wychodząc przed kamienicę. Odetchnęła świeżym powietrzem, które było miłą odmianą od warunków panujących wewnątrz i nieco mocniej otuliła się skórzaną kurtką. Co prawda na dworze nie było jakoś wyjątkowo zimno, ale wiał dość nieprzyjemny wiatr, a Jenny należała raczej do zmarzluchów.
Otworzyła paczkę i już sięgała po papierosa, gdy usłyszała skierowaną doń propozycje. Zmarszczyła brwi i automatycznie przeniosła piwne ślepia na swojego towarzysza, nie do końca wiedząc co ma na myśli.
- Czym chcesz jechać? Tym? - zapytała po chwili, wskazując na motocykl (zakładając, że stał gdzieś w pobliżu). Co prawda już teraz znała odpowiedź, aczkolwiek wolała się upewnić.
- Zdajesz sobie sprawę, że jeśli zginę to nie odzyskasz zaliczki za projekt? - zaśmiała się, chociaż nie zamierzała zapierać się nogami i rękami ''bo ona na to nie wsiądzie''. Okej, nie jeździła na tego typu wehikułach, czuła lekki dreszczyk, ale przecież wszystkiego trzeba w życiu spróbować!

Harley Davidson - 2017-07-18, 12:08

-Postaram się o to.
Chyba nie wiedziała o co się prosiła! Doprawdy, może jej zmajstrować jakiś rajd ekstremalny... Szczególnie ze swoim zamiłowaniem do nieprzewidywalności i ryzyka. Ba, może w ogóle nie weźmie jej w trasę tylko razem pozwiedzają te mniej wydeptane leśne ścieżki? Oczywiście w odpowiednio szybkim tempie i przy nagłych zakrętach. :lol:
Harłak przeciwnie, cenił sobie wieczory wypełnione ludzkim towarzystwem, przepychanie się przez tłum, szmer rozmów. Ale raczej w sytuacjach, kiedy wychodził na miasto się zabawić a nie również pogadać i nawiązywać relacje. Imprezy nie ułatwiały zawierania przyjaźni, może wymienienie się imionami tak... Ale chyba niewiele więcej.
-Oczywiście! Nie ufasz harleyowi?
Pytanie było co najmniej dwuznaczne, bo odnosiło się zarówno do jego imienia, jak i marki motoru. Maszyna z pewnością nie wyglądała na przesadnie stabilną, w końcu był to jedynie lekki chopper. Zmarszczył brwi i w zastanowieniu popukał się palcem w podbródek.
-Hmmm... Chyba zaryzykuję. Najwyżej wyjmę portfel z trupa. Przykro mi.
Posłał jej język i gdy zyskał pewność, że ma wolne ręce i nie do końca się tego spodziewa, rzucił jej kask. Drugi wyjął ze schowka pod siedzeniem i założył na siebie, od razu sadowiąc się za kierownicą na skórzanym siedzeniu.
-To co, strachajło?
Może kobiecie też da się wjechać na ambicję? :lol:

Jennifer Frost - 2017-07-19, 13:37

W reakcja na zapewnienia Davidsona, kącik jej ust powędrował lekko w górę, aczkolwiek postanowiła nie dociekać szczegółów. Wolała mieć niespodziankę i szczerze wierzyła, że mężczyzna zapewni jej nieco emocji. Być może nie sprawiała wrażenia jakiejś bardzo szalonej i odważnej, ale dopóki nie chodziło o skakanie wysokich albo trudnych przeszkód, to nie miała na koniu żadnych oporów. Po za tym liczyła, że mężczyzna nie podstawi jej z tej okazji wierzchowca, który już po wyjeździe ze stajni będzie próbował ją zabić :lol:
- No właśnie nie bardzo - zaśmiała się, wyłapując dwuznaczność tego zdania. Co prawda nie była jakimś wielkim fanem motoryzacji, ale popularniejsze marki i modele rozróżniała.
- Jesteś okropny - stwierdziła, nie przestając się lekko uśmiechać. Kompletnie nie spodziewała się, że Anglik rzuci coś w jej kierunku, a jej zręczność zaliczała się raczej do przeciętnych. Nie kryła swojego zdziwienia, gdy w jej kierunku poleciał kask i chociaż Davidson rzucił go dość umiejętnie, to ten i tak prawie wypsnął się z małych dłoni niebieskowłosej. Poczuła nieprzyjemny, zimny prąd w kręgosłupie, oddychając z ulgą gdy ów element garderoby bezpiecznie spoczął w jej łapkach. Rzuciła swojemu towarzyszowi krótkie, aczkolwiek gromiące spojrzenie i popatrzyła, jak wkłada na siebie drugi, podobny kask. Przez jeszcze chwilę trwała w miejscu, podchodząc bliżej dopiero w momencie, gdy Harley usadowił się na swoim motocyklu.
- Przecież się nie boję - trochę skłamała. Chociaż w sumie to nie tak że czuła lęk, a raczej ekscytacje, więc Anglik wcale nie musiał wjeżdżać jej na ambicję. Po za tym nawet gdyby zaszła taka potrzeba, Jennifer nie dawała sobą tak łatwo manipulować.
Ubrała na głowę kask i powoli oraz trochę nieporadnie zaczęła ładować się na miejsce za mężczyzną. Poprzez małe gabaryty dziewczyny nie było to zadanie łatwe, aczkolwiek zakończyło się sukcesem. Z tej perspektywy sytuacja wyglądała nieco gorzej, więc niemalże od razu przylgnęła do pleców Davidsona, póki co delikatnie trzymając go za boki. Ot, żeby jej po drodze gdzieś nie zgubił.

Harley Davidson - 2017-08-07, 18:37

Jeszcze się zastanowi, jak to będzie z poczytalnością tego jej konia na teren... Zobaczymy, jak się potoczy. :lol:
-Wiesz ty co!
Z niedowierzaniem pokręcił głową. Takiej maszynie nie ufać? Takiemu człowiekowi? No karygodne to! Jak nic! Zaczekał spokojnie, aż wsiądzie. Już się zgodziła, więc nie spodziewał się, że w ostatniej chwili umknie, wymięknie czy cokolwiek takiego. Uśmiechnął się tylko szerzej, gdy stwierdziła, że taki to straszny z niego wredny potwór i założył kask. Palcami objął kierownicę, część z nich oparł na hamulcach, prawa noga już była bliska gazu... Ruszył dopiero, gdy poczuł, że dziewczyna stabilnie usadowiła się za nim.
Musiał przyznać, że posiadanie motoru miało swoje dobre strony. Na przykład mógł wozić nim dziewczyny i korzystać z tego, że się tak do niego mocno tulą. A Harłaczek potrzebował przecież uczucia, ciepła i w ogóle! :lol2:

[z/t]

Jonah Wrens - 2017-09-30, 00:34

Już w spokojniejszym nastroju niż wczoraj przyszedłem do Pubu, mając jedynie treningi na głowie, a nie mecze. Dlatego też trochę pozwalałem sobie na więcej, chociaż dzisiaj nie zamierzałem wyjść stąd chociażby podpity, bo wolałbym się w domu nie pokazać. Tak czy inaczej, wszedłem do środka, rozglądając się po miejscu. Jak zwykle na wejściu uderzył we mnie ten specyficzny klimat miejsca. Dźwięki gitary połączone z wystrojem lokalu, mogły zatrzymać czas chociaż na chwilę. Podchodząc do baru zamówiłem duże piwo i zabrałem się z nim do jednego ze stolików, aby rozkoszować się muzyką graną na żywo. Niczego więcej mi nie było trzeba na tę chwilę. Nawet specjalnie się nie rozglądałem po budynku, dzisiaj nie szukając towarzystwa, a bynajmniej nie tego, z którym miałem do czynienia na co dzień. Za to sączyłem powoli piwo, żeby starczyło jak najdłużej i odpływałem.
Liam - 2017-09-30, 00:58

Śmiałym krokiem przekroczył próg baru, miał zamiar spędzić dzisiaj spokojny wieczór przy piwie i odpuścić sobie nocne przygody po których budził się w różnych mieszkaniach, których często n swoje nieszczęście nie znał. Chciał w końcu doprowadzić się chociaż minimalnie do kultury i napić się bez większych ekscesów. Właśnie dlatego wybrał ten konkretny bar, był blisko jego domu i nie musiał tu zapieprzać z drugiego końca miasta, tyle wygrać.
Wolnym krokiem szedł w kierunku baru, w głowie uporczywie powtarzając "nie będę pił niczym świnia", aż zobaczył znajomą twarz. Tak się składało, że lepiej mu się piło w towarzystwie i zawsze lepiej się pilnował, gdy miał do kogo gębę otworzyć, dlatego bez zastanowienia ruszył się w stronę Jo, którego nie raz i nie dwa spotykał w stajni. Dosiadł się koło mężczyzny i szybkim gestem zawołał barmana prosząc o kufel zimnego piwa.
- Hej, czyżby samotny wieczór z piwem? - Zwrócił się w międzyczasie do Jonaha, uśmiechając się półgębkiem w jego stronę. Była to też lekka propozycja towarzystwa, bądź co bądź Liam nie chciał pić sam, nie ufał sobie na tyle, by wylądować później we własnym łóżku i nie ukrywając właśnie prawdopodobnie znalazł swój ratunek.

Jonah Wrens - 2017-09-30, 01:07

Hmmm...skąd ja znałem takie przygody.. :lol2: Każdy jednak z tego wyrastał i niestety nie z jego woli. Wpadało się na taką jedną, która zalewa smutki w barze i masz.. budzisz się przy niej nie raz, a całe życie. Także bary są bardzo niebezpieczne o ile lubi się takie przygody.
Widząc znajomą twarz, przyglądałem się chwilę Liamowi, który usiadł naprzeciwko mnie.
-Siema, mówią że trzeba się leczyć tym, czym się zatruło.
Uniosłem lekko swoje piwo i przyjrzałem mu się dokładnie, odstawiając je jednak na stolik. Skoro już miałem towarzystwo to nie chciałem sam pić, bo po co?
-Dzisiaj jednak jestem marnym kompanem do schlania się bo jestem tu na piwo maks dwa.
Zerknąłem przy okazji odruchowo na zegarek, na lewym ręku, było wcześnie, więc nie musiałem się jeszcze niczym martwić.
-Nie spytałem.. Co Ciebie tutaj ściągnęło?
Uśmiechnąłem się lekko, będąc w sumie miło zaskoczonym jego towarzystwem. Lubiłem poznawać ludzi, a szczególnie tutaj w Anglii brakowało mi nowych twarzy, większej ilości znajomych, do których można otworzyć mordę.

Liam - 2017-09-30, 20:08

Liam obecnie pozostawał w sferze jedynie nocnych przygód, które były jego najdłuższymi związkami, widocznie nie znalazła się taka, co by potrafiła go ogarnąć, a może wpływ na jego zachowanie miała sama przeszłość mężczyzny. Bądź co bądź pozostało się cieszyć z obecnej sytuacji i dalej żyć własnym życiem, czerpać z niego garściami, to akurat potrafił najlepiej.
- Klin klinem, hm? Nie ukrywam, dobry pomysł - kiwnął głową z uznaniem, zawsze lepsze zapicie mordy niż leżenie odłogiem na kacu, lub ewentualne wysłuchiwanie się narzekań na swoją osobę, siostra Liama była mistrzynią w tej kategorii i z pewnością, gdyby marudzenie były zawodami olimpijskimi, ta dziewczyna co i raz wracałaby z pucharem.
- Nie martw się, na więcej pewnie i ja się nie skuszę, starczy mi po ostatnim - zaśmiał się niewesoło, miał wrażenie, jakby od kilku tygodni nie trzeźwiał i nie byłoby to dalekie od prawdy, pozwolił sobie ostatnio dać w palnik, aż w końcu trzeba było dać sobie z tym wszystkim spokój, przynajmniej na najbliższy czas.
- W domu mam pobojowisko, stwierdziłem, że lepiej się zaszyć, to może wszystko samo się posprząta... - urwał - tak, wiem, że są na to marne szanse, ale jak pomyślę o tym, że jutro wieczorem muszę mieć stuprocentowo czyste mieszkanie, a ono przeszło armagedon, to mnie nerwica trafia. - Wzruszył ramionami ze skrzywioną miną, cóż, zapewne i tak będzie musiał to ogarnąć, ale odwlekanie było typowym zachowaniem Liama i tego nawyku już się nie idzie oduczyć, dziecko w skórze mężczyzny, o ironio.

Jonah Wrens - 2017-10-03, 21:08

-Całkiem przyjemny.
Kiwnąłem głową przyglądając się szklance z piwem. Wyglądało tak pięknie i apetycznie ale wiedziałem, że nie mogę więcej wypić..pech. A jeśli chodzi o narzekanie, to chyba kobiety wiecznie musiały to robić. Nie rozumiem, ja bym nie robił nikomu problemu z tego, że się napił raz porządniej - zdarza się najlepszym. Mógł to być zarówno gorszy dzień jak i po prostu większa ilość alkoholu przy dobrym towarzystwie. Więc po co te kłótnie i krzyki?
-Też przegiąłeś trochę ostatnio?
Spojrzałem się na niego rozbawiony, chwilę się nad czymś zastanawiając. Stwierdziłem jednak, że nie mam czego się wstydzić, bo po co?
-Nie pamiętałem jak wczoraj wróciłem do domu, a rano oprócz kaca miałem na głowię swoją kobietę. Postanowiła mi zrobić awanturę, dlatego tu jestem i się relaksuje.
Zaśmiałem się i pociągnąłem kolejny łyk złotego alkoholu, a po odstawieniu szklanki na stół, oparłem się o kanapę.
-Nie zazdroszczę w takim razie.. Też nie chciałbym sprzątać domu po takiej zabawie, dlatego nie robię takich imprez w domu, bo później nikt Ci nie pomoże i musisz spędzić cały dzień na tym, żeby ukryć dowody zbrodni.
Uniosłem kącik ust, zerkając tylko kątem oka na zegarek. Nic mnie jednak nie powinno gonić, więc się odprężyłem, a wraz z tym postanowiłem zmienić temat. Może zbyt popularny wśród koniarzy, ale kto przy tym nie odpoczywał?
-A jak Ci idzie w stajni?

Liam - 2017-10-07, 22:56

Zaśmiał się z goryczą.
- Trochę to niestety zbyt mało powiedziane, moja siostra prawie urwała mi głowę i wsadziła ją do kibla. Ponoć tłukłem w jej drzwi trzy godziny i krzyczałem jakieś idiotyzmy. Oczywiście dowiedziała się o tym po telefonie od sąsiada, który... ma z nią nie najlepszy kontakt, a więcej sąsiadów nie mają i przez to kłócą się o wszystko, mimo, że dzieli ich spora odległość. W każdym razie opierdoliła mnie z góry do dołu za darcie mordy pod jej domem, gdy jej tak naprawdę wcale nie było w mieście. - Pokręcił głową i przejechał ręką po włosach. Tak, tym razem znów zgubił klucze, znowu zrobił z siebie idiotę i jeszcze poszedł do osoby, która nie chce mieć z nim nic wspólnego. Najgorsze było to, że nie wpuściła go do domu, a po prostu odwiozła, całą drogę prawiąc mu kazanie o wcześniejszych wspólnych ustaleniach. Po dojechaniu okazało się, że klucz jest w drzwiach, a w środku trwa impreza życia. O ironio.
- Typowe, kobiety już tak mają, ciesz się, że nadal masz gdzie mieszkać. Ona w końcu ci wybaczy, ale nie zapomni. - Wyszczerzył się w rozbawieniu, kobiety potrafią zrobić w złości wszystko, nigdy nie można przewidzieć ich reakcji, nawet po kilku latach znajomości. Dlatego właśnie łączył się w bólu ze swoim towarzyszem od procentów.
- Taaa... To był ostatni raz, gdy popełniłem taki błąd. - Mruknął i upił sporą ilość swojego trunku, jakby chciał zapomnieć o swoich ostatnich "dokonaniach".
- Co najmniej dobrze, mam świetnego konia, przynajmniej jak na moje oko, ale jeździec światowy z zawodu ze mnie żaden, zbyt szybko przywiązuję się do zwierząt, by móc je sprzedać, gdy nie gwarantują odpowiednich wyników. - Nie byłby w stanie sprzedać Petera, czy innego konia, nawet jeśli byłby trudny z charakteru, stawiał sobie na cel znalezienie wyjścia z każdej sytuacji, a sprzedaż byłaby dla niego jedynie oznaką poddania się, mimo to rozumiał dlaczego niektórzy potrafią bez mrugnięcia okiem odsprzedać swojego czterokopytnego.
- A Ty? Zgaduję, że również jesteś w stanie trochę mi poopowiadać, masz styczność z wieloma końmi. - Zapytał, głównie dlatego, że sam nie miał czasu na poznanie ludzi ze stajni, a co dopiero ich koni. Oczywiście, kojarzył większość, ale nie znał nawet ich dyscyplin.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group