Zastanawiam się ile już trwa ten trening... W każdym razie postanowiłam go w końcu skończyć, bo cholernie się dłuży i już mam go serdecznie dosyć Obserwowała bacznie ruch kobyły, próbując wychwycić wszystkie potknięcia, by ewentualnie zniwelować błędy. Po kilku minutach aktywnego kłusa, ponownie poprosiła Hell o zatrzymanie, by kolejny raz zwinąć lonżę i przepiąć ją na drugą stronę. Wracając na środek koła, po kilku metrach stępa, cmoknęła głośno, tym samym wydając komendę o kłus.
Na koniec przyszła pora na galop. Słownie poprosiła o tenże chód, na niego poświęcając kolejne 5 minut. Zamierzała bardziej znieść z achałki całe te zapasy energii niż przeprowadzić treściwy, typowy trening. Po galopie na obie strony zatrzymała podopieczną, podchodząc do niej i nagradzając poprzez kostkę cukru i klepanie po łopatce. Odgarnąwszy własne włosy z twarzy, ostatecznie wyprowadziła kobyłę z lonżownika.
zt
Paul - 2016-01-16, 23:01 Wszedł z siwkiem na lonżownik, na szczęście trenowała tu tylko jedna para, co z pewnością im wyjdzie na lepsze niż pracowanie w tłumie. Prowadził ogiera dość krótko na lonży nie pozwalając mu na zbytnie szaleństwa, w razie co stosownie sprowadzał go na ziemię o ile trzeba było. Po dotarciu na miejsce oprowadził go w ręce dookoła wnętrza budynku, po czym wydzielił im kawałek ziemi tylko dla nich i został siwka w jednym miejscu po czym się od niego oddalił na średnią długość lonży.
-Stęp. - rzucił do ogiera, powinien znać tą komendę, ewentualnie wspomógł się batem który gdzieś mignął mu za zadem co by przeszedł w ruch. Kiedy siwek miał inne plany względem tempa albo wybryków, najpierw próbował głosem go zwolnić oraz ściąganiem na ziemie za pomocą lonży przyczepionej do ogłowia w ostateczności skracając lonże na tyle, że nie mógłby wykonywać gwałtownych ruchów, chyba, że było wszystko ok to stępowali po prostu.Seth - 2016-01-22, 14:42 Seth starał się hamować Margo przed za szybkim kłusem, lub wręcz wpadnięciem w galop. Zdawał sobie sprawę, że pewnie chciałaby się wybiegać, jak każdy koń, który dłuższą chwilę przebywał w boksie, jednak bez pośpiechu - jeszcze zdąży się wybiegać. Cały czas tchnął spokojem i opanowaniem, nie tracąc cierpliwości.
Na razie chciał,żeby kara porządnie się rozruszała i rozgrzała, więc po prostu jedynie prosił ją o konkretne tempo i dawał niezbędne instrukcje do ładnego wyjeżdżania koła, na którym poruszała się fryzyjska klacz. Odczekał kilka ładnych okrążeń w kłusie, zanim poprosił siedmiolatkę o przejście do galopu, spodziewając się, że ta wyrwie się do przodu na łeb na szyję, mogąc sobie w końcu pobiegać.Anonymous - 2016-01-22, 21:21 Parsknęła, pozbywając się z ciała zbędnego napięcia. Jej oddech uformował się w parę i po chwili zniknął w powietrzu. Wyciągała daleko nogi, starannie wyjeżdżając koło. Spokój i opanowanie Setha z wolna przechodziły na nią. Uspokoiła nieco swoje tempo. Ponownie parsknęła, rozluźniając napięte mięśnie.
Wreszcie nadeszła ta chwila i otrzymała sygnał do galopu. Tak, jak się tego spodziewał Seth, ruszyła od razu szybko, daleko wyciągając nogi. Oddychała urywanie, ciężko, odzwyczajona od wysiłku.Seth - 2016-02-01, 16:02 Kiedy Margo zgodnie z pomocami przeszła w galop, Seth od początku starał się ją hamować przed za szybkim tempem, jednocześnie pozwalając się jej wybiegać i utrzymać stałe tempo. Jeśli jednak Allen z czasem zauważył, że kara zaczyna się męczyć zwolnił tempo galopu, by w końcu przejść z kłusa do stępu, uznając, że przynajmniej trochę się już wybiegała. Nie chcąc jednak, żeby fryzyjka "chodziła w koło" znudzona, poprosił ją o aktywny stęp, pilnując, aby zachowała figurę koła, po którym się porusza. Dwudziestodziewięciolatek nadal emanował spokojem, był też skupiony na tym, co robił. Od czasu do czasu nie omieszkał pochwalić siedmiolatki., lub po prostu odezwać się, by przypomnieć jej o swojej obecności.Falling Away - 2016-02-07, 22:32 Cały czas podczas drogi na halę holender próbował przyśpieszać i wręcz przechodzić do galopu. Buzowała w nim niespożytkowana energia, całe jego ADHD dało o sobie znać. Ogier całkiem zapomniał o wędzidle, tolerując je w obliczu ważniejszych spraw. W końcu zapewne Michele udało się go skorygować - na jakiś czas. Gdy znaleźli się na lonżować Falling Away trochę zwolnił sam z siebie z zainteresowaniem przyglądając się otoczeniu, chociaż lonżownik nie był dla niego całkowitą nowością. Nadal utrzymywał dość szybkie tempo dopóki się nie zatrzymali, co skwitował parsknięciem, nadal obserwując otoczenie.Mikkeru - 2016-02-08, 17:37 Przez cały ten czas dziewczyna starała się utrzymać konia w ryzach. Wiadomo nie zawsze to wychodziło, ale no proszę ja Cię, dopiero co zaczęli współpracę. Nie można powiedzieć by ta szła im źle, prawda? Michelle także miała nadzieję, że koń nieco się uspokoi gdy wyładuje swoją energię. Azjatka wprowadziła konia na lonżownik uśmiechając lekko w myślach. Koń widocznie był zainteresowany tym gdzie się teraz znajduje. Nawet zapomniał o nieprzyjemnym wędzidle. Dziewczyna przywiązała konia i pogładziła jego szyję oraz pysk zaczynając nucić w niskich tonach. Takie przyzwyczajenie zawsze śpiewa lub rozmawia do oporządzanego zwierzęcia. Nigdy się nie zastanawiała czy to dobrze czy źle, jednak koń zdawał się lubić jej głos, więc nie miała nic do stracenia. Zdjęła przygotowane wcześniej siodło i wróciła do konia. Dalej nucąc ostrożnie je nasunęła na grzbiet ogiera.Falling Away - 2016-02-08, 19:08 Nie, raczej idzie im całkiem nieźle. Po wejściu na lonżownik Away już się tak nie szarpał, zaabsorbowany otoczeniem. Z pewnością gniady będzie spokojniejszy, gdy ujdzie z niego trochę energii, ale czy koń z ADHD może być kiedykolwiek całkiem spokojny? Chyba, że śpi.
Był niezadowolony, że go przywiązano, ale rozluźnił się gdy Michelle zaczęła coś nucić, dodajmy do tego głaskanie i ogier był niemal w siódmym niebie. Podobał mu się ton głosu dziewczyny. Początkowo nie zwrócił uwagi na siodło, które dziewiętnastolatka założyła na jego grzbiet. Zwrócił na nie uwagę, gdy poczuł jego wagę, bo przecież siodło ważyło na tyle, by dało się wyczuć różnicę. Dalej jednak przyjął to dość spokojnie. Jak w przypadku czapraka próbował sięgnąć do siodła, szybko jednak z tego zrezygnował. Jeżeli jednak Azjatka po założeniu siodła chciała zacisnąć popręg holender nie był już taki obojętny i "nadął" się, chcąc ją w pewien sposób oszukać.Anonymous - 2016-02-09, 18:44 Przyprowadziła Macintosha na lonżownik. Na sam początek musiała wszystko ogarnąć, a nie należała do ogarniętych osób, niestety. Przypięła lonżę do wewnętrznego kółka od wędzidła, wodze związała na tyle, by nie spadły mu z szyi. Przeszła z nim dwa kółeczka, żeby przyzwyczaił się do nowego miejsca. Potem stopniowo zaczęła się cofać, rozwijając lonżę, aż stanęła na środku.
- Stęp - poprosiła, cmokając. Nie znał tych poleceń, ale warto go nauczyć. W razie konieczności skorzystała z batu.
Uważnie obserwowała go, pilnując, by nie schodził z koła. Trzymała go w swego rodzaju zamknięciu między lonżą a batem.Abaddon - 2016-02-11, 20:07 Zarżał basowo wchodząc na halę i zatrzymał się zaraz po wejściu. Dała jej zapiąć owe kółeczko,w dalszym ciągu mieląc mordą wędzidło. Myślał,że tak sposobem pozbędzie się niego,chociaż szanse na takie coś były akurat zerowe. Chodząc wzdłuż hali zachowywał się tak typowe dziecko,caplował i parskał co chwilę wypuszczając powietrze z nadętych chrap. Gdy się wycofała ogier uznał,że musi iść za nią więc skierował się na środka. Przypuszczając,że dziewczyna pomogła sobie batem aby odesłać się na koło ogier zareagował na niego widocznie negatywnie. Delikatnie się spłoszył i wybił się z czterech w powietrze,ruszając galopem po ponownym powrocie na ziemię. Zaczął ją ciągnąć,chcąc pobiegać po całej hali,ot co.Anonymous - 2016-02-12, 22:01 Matko, co to była za tragedia. Ogier puścił się galopem po hali, ona próbowała go zatrzymać, a bat został daleko w tyle. Po kilku metrach wyryła na ziemię i dalej jechała na tyłku. Tak. To było bardzo mądre.
- Stój, Macintosh! - powiedziała stanowczo, ale pewnie i tak nic by jej to nie dało.
Koniec ze smakołykami! Usiłowała wstać na nogi i zaprzeć się w ziemi, zatrzymując przy tym rudego. Uwaga na przyszłość: nie używać bata. A najlepiej w ogóle lonży.Abaddon - 2016-02-13, 21:15 Ukradkiem spojrzał na leżącą na ziemi dziewczynę i jedynie co to podbił wysoko zadem,tak,jakby chciał zabić powietrze. W sumie to lepiej powietrze,niż dziewczynę Podczas próby zatrzymania ogiera ten nieco zwolnił,poruszając się chwilowo bardziej w bok niż na przód. Otwierał co chwilę mordę,gdy wędzidło zaczynało uwierać na jego języku nacisk spowodowany kurczowym trzymaniem lonży w rękach C. Cóż,jeśli miała zamiar z nim pracować musiała mieć bardzo dużo cierpliwości.Anonymous - 2016-02-14, 18:41 Czy nie tego właśnie chciała? Wyzwania? No to je miała. Zaczęła zwijać lonżę, podchodząc coraz bliżej rudego. W końcu udało się jej złapać go tuż przy pysku.
- No, młody! - zaśmiała się - Masz trochę siły.
Przeszła się z nim po lonżowniku, nie widząc chwilowo szans na pracę. Chyba za szybko z wszystkim zaczęła. Po kilku minutach zatrzymała się, poklepała go po szyi.
- Spróbujemy jeszcze raz?
Rozwinęła lonżę, tym razem tylko trochę. Nie miała pod ręką batu, ale i tak nie pomagał. Zacmokała z nadzieją, że ruszy stępem.Abaddon - 2016-02-14, 19:30 Gdy złapała go tuż przy osku ten potrząsnął nim szybko i łypnął na nią ślepiem. Już spokojniej kroczył dosyć obszernym,żywym krokiem obok ciemnowłosej. Jako,że był w nie za dobrej kondycji,ogier po chwile poparskiwał,wypuszczając z mocno rozdartych chrap powietrze. Zatrzymał się gdy tylko go o to poprosiła. Słysząc cmoknięcie ruszył do stępa,poruszając się już bardziej po czymś na kształt koła,chociaż jego ruch wymagał korekty z strony dziewczyny. Był jeszcze młody,więc nie miał jakiejś wspaniałej równowagi,co owocowało kołysaniem się całego ciała i czasami potykaniem się.Anonymous - 2016-02-14, 19:57 Była z niego dumna. Kiedy ruszył stępem, pochwaliła go. Zasłużył sobie na smakołyki, później mu da Czasami się potykał, ale i tak dobrze mu szło. Był naprawdę pięknym koniem, pewnie miał jakieś dobre pochodzenie i sportowe predyspozycje. A do tego niezły charakter w pakiecie.
- Wiesz co, młody? Kiedyś wiele osiągniesz.
Jeszcze przez chwilę trzymała go w stępie, potem cmoknęła raz jeszcze. Jeśli ruszył kłusem, znowu go pochwaliła.