Jessie - 2019-04-24, 13:57 Temat postu: Stajenne ognisko
Serdecznie zapraszam na
STAJENNE OGNISKO W WEEKEND MAJOWY!
Ognisko fabularnie odbędzie się w sobotę 4 maja, ale wątek będzie otwarty od 27.04 przez około trzy tygodnie.
Do udziału zapraszam wszystkich sympatyków stajni i ich przyjaciół - przyjść może dosłownie każdy. Tegoroczne ognisko zastępuje coroczny rajd, na którym odbywała się integracja jeźdźców.
Tym razem nie będzie inaczej! Podczas ogniska wciąż można spodziewać się integracyjnych zabaw pod okiem MG, takich jak gra w butelkę (z odnowionymi pytaniami i zadaniami), 2 prawdy i kłamstwo i inne.
Organizator - właściciel stajni - zapewnia muzykę, jedzenie i piwo z beczki, o resztę trzeba zatroszczyć się samemu! Ognisko jest organizowane na terenie stajni, obok zadaszonej altanki w pobliżu dobudówki do stajni.
► Można wziąć udział nieograniczoną ilością ludzkich postaci.
► W ognisku oczywiście nie biorą udziału konie, ale można wpaść psem czy kotem.
► Można się rozdwoić na czas tego eventu.
► Uprasza się o niezamykanie się na swoje towarzystwo, tylko o aktywny udział, szczególnie podczas gier. ^-^
C.J. Marshall - 2019-04-28, 19:56 Stajenne rajdy nigdy nie leżały w obszarze zainteresowań CJ'a, głównie dlatego, że z jeździectwem nie miał nic wspólnego i nie sądził, by kiedykolwiek miało się to zmienić. Nie widział więc powodu, dla którego miałby pchać się na taką imprezę na siłę. W tym roku jednak zamiast rajdu zdecydowano się na stajenne ognisko, więc Charlie postanowił chociaż na nie zajrzeć. Co prawda był pracownikiem stajni, ale z paroma osobami utrzymywał koleżeńskie relacje, więc choć raz mógł pojawić się w miejscu pracy w innym charakterze z czystym sumieniem.
Jako że pojawił się na ognisku praktycznie po pracy, jak tylko zdążył się trochę ogarnąć, by nikogo nie zabić ciągnącym się za nim smrodem stajni, to pomógł jeszcze w ostatnich przygotowaniach zanim na miejsce zaczęli się schodzić ludzie. Trochę żałował, że pogoda zdążyła się do tego czasu lekko skiepścić, ale wciąż nie było najgorzej, więc spodziewał się, że jednak spore towarzystwo pojawi się na ognisku. Zaproponował przyjście nawet Livii, która nie miała ze stajnią nic wspólnego, ale w zasadzie nie otrzymał konkretnej odpowiedzi od współlokatorki, więc nie wiedział czy się pojawi, czy nie.Ruth - 2019-04-28, 20:12 Mimo ciąży zdecydowała się z mężem na odwiedzenie ogniska, choćby na krótki czas, coby spędzić trochę czasu w miłym gronie. Ciążowy brzuszek wystawał już znacznie ponad normalną sylwetkę, tym samym i przepychanie się pośród uczestników graniczyło z cudem, ale kiedy już jej się udało, zajęła miejsce przy ognisku, sięgając po sok pomarańczowy, bo to jedyne co zdołała wypić bez wymiotowania. Nawet kawa już nie przechodzi. :c
Przywitała się z CJem, którego kojarzyła jako stajennego, przy okazji wypatrując innych znanych sobie osób, póki mąż był czymś jeszcze zajęty. Zdawało się, że te kilka miesięcy ciąży i przygotowań do ślubu sprawiło, że totalnie zamknęła się na wszelkie kontakty towarzyskie, teraz musiała więc to nadrobić, gorzej, że dość ciężko było się ruszać z ławeczki koło ogniska, kiedy każdy ruch generował ból pleców, do tego dochodziła podwójna dawka kopania. Tym samym zbawić ją mogły tylko osoby, które sobie koło niej usiądą czy przykucną. Nicole - 2019-04-28, 20:18 Zeszłoroczny rajd konny zdecydowanie przypadł do gustu Nicole. W tym roku jednak, ognisko na altankach w pobliżu stajni miało zastąpić owy rajd. Było to prostsze, zarówno dla organizatorów jak i jeźdźców oraz ich znajomych. Osobiście nie zaprosiła nikogo, bo z nikim z miasta nie była na tyle blisko, aby zaprosić go na tego typu imprezę. Wszyscy bliżsi znajomi raczej mieli cokolwiek wspólnego ze stajnią, więc oczywistym było, że przyjdą i wcale nie trzeba ich zapraszać. Na miejscu pojawiła się dzięki uprzejmości sąsiadki z bloku (wrednej plotkary swoją drogą), która akurat jechała w tą stronę. Co prawda Hiszpanka podejrzewała, że starsza pani była po prostu ciekawa gdzie to teraz "młodzież" się spotyka i tylko dlatego zaproponowała podwózkę. Na parkingu przy stajni Nicole wysiadła z samochodu i niezbyt szybkim krokiem ruszyła w stronę altanek, gdzie już było widać światło ognia. Pogoda nie rozpieszczała, więc kobieta nie zaszalała z ubiorem, przywdziewając niezbyt imprezowe, a po prostu ciepłe ciuchy. Dżinsy wydawały się jej najnormalniejsze, ale że zwykłych rurek jak na złość nie mogła znaleźć, zdecydowała się na te "dziurawe". Pod ciepłym beżowym swetrem, znajdował się jeszcze T-shirt, żeby takiemu zmarzlakowi jak ona nie było zimno. Miała nadzieję, że resztę załatwi ciepło ognia, bo inaczej czekało ją zamarzanie, lub ubranie jednej z kurtek które miała w pace w stajni, a tego drugiego raczej wolała uniknąć.Augustus - 2019-04-28, 20:32 Niesamowicie ucieszył się na wieść o ognisku w Orchard. Wcześniej nie miał okazji brać udziału w podobnego typu eventach czy rajdach, bo terminy chyba ani razu mu nie pasowały albo rodzice go nie puszczali ze względu na zdrowie, więc od razu kazał Adele zaklepać sobie ten dzień. Podobnie postąpił ze swoją matką, prosząc ją, żeby odwiozła i przywiozła ich na miejsce. On sam raczej nie spieszył się ze zdawaniem prawa jazdy. Poza tym był świadomy tego, że zapewne nie zabraknie tam alkoholu, tak więc upewnił się, że jego rodzicielka ich nie zawiedzie. Troszkę obawiał się również tego, że nie uda mu się nawiązać nici porozumienia z innymi. Nie miał wielu znajomych w stajni, a przy tym był dość młodszy od większości jeźdźców, co również było barierą dla poznawania się. Zapewne gdyby Adele nie chciała tutaj przychodzić, on sam również by się tutaj nie pojawił, mimo swojego entuzjazmu na początku.
Wjechali na teren stadniny wraz z umówioną godziną startu ogniska, więc na samo miejsce przyszli minimalnie spóźnieni. Nie chciał wytykać palcem przyczyny tego poślizgu, chociaż oczywistym było to, że to Adele robiła wszystko w tym kierunku. Przy ognisku przywitał się z obecnymi już, z czego nie znał chyba nikogo, co również odrobinę go zraziło. Niemniej ścisnął mocniej dłoń dziewczyny i dopchał się nieco bliżej ogniska, żeby usiąść gdzieś bardziej na poboczu.Adele - 2019-04-28, 20:46 Jako że większość życia Adele toczyło się dookoła stajni i tego, co się w niej działo, o tym że weźmie udział w integracyjnym ognisku wiedziała w momencie, w którym pierwszy raz o nim usłyszała. Wiedziała, że zarówno ona jak i Gus, który szczęśliwie mógł jej towarzyszyć i obiecał wybrać się na wydarzenie razem z nią, najpewniej będą od pozostałych niejako odstawać wiekiem. Z drugiej strony, Adele nie do końca to przeszkadzało; była bardzo otwartą osobą, przy tym niepozbawioną pozytywnego nastawienia do świata i innych ludzi, więc wierzyła, że uda im się odnaleźć nawet w grupce odrobinę starszych jeźdźców i sympatyków Orchardu. Mogła jedynie mieć nadzieję, że także są mile widziani, a przy okazji też liczyć na to, że uda jej się tutaj spotkać kogoś znajomego, z kim na codzień nie miała kontaktu - choćby któregoś z jeźdźców, których miała okazję poznać na rajdach z poprzednich lat.
Mimo, że z Augustusem nie stawili się na miejscu zbyt punktualnie, wydawało się, że ich spóźnienie nie miało specjalnie rzucić się w oczy: zgromadzonych było póki co niewiele, co siedemnastolatce odpowiadało o tyle, że dawało szansę na zorientowanie się co i jak jeszcze zanim grupa miała przybrać na sile. Tak jak swój chłopak, z lekkim uśmiechem przywitała wszystkich obecnych, choć jeszcze nie czuła się w pełni komfortowo w tym nowym towarzystwie. Właśnie dlatego od Gusa nie odklejała się na chwilę, chociaż pozostawała otwarta na rozmowę z kimkolwiek, kto mógłby im z jakiejś przyczyny chcieć poświęcić odrobinę swojej uwagi.Brian - 2019-04-28, 22:11 Coroczne rajdy były dla niego już poniekąd tradycją. Tym razem jednak organizatorzy postanowili nieco wszystko uprościć, organizując ognisko na terenie stajni. Brian nie miał najmniejszych powodów, aby na takie rozwiązanie narzekać, tak więc nawet jeśli w tym roku wydarzenie miało zmienioną formę i tak wiernie się stawił na ognisku. Przyjechał pod stajnię swoim samochodem, pomimo, że dobrze wiedział, że całkiem trzeźwy z tej "imprezy" nie wyjdzie, ale każdy wie, że dobra integracja wymaga procentów. Tak naprawdę to nie, bawiłby się równie dobrze i bez tego, no ale jednak sobie tego nie odmówi.
Ubrał się stosownie do pogody, a resztę miało załatwić ognisko i dobra atmosfera. Spodziewał się, że ujrzy kilka a nawet więcej znajomych twarzy, a nawet jeśli jeszcze ich nie było to zapewne przynajmniej niektórzy się pojawią. Ognisko już się paliło, na miejscu było też już kilka osób. Przywitał się i usiadł w losowym miejscu, całkiem przypadkiem niedaleko Nicole, z czego skorzystał, sprzedając jej lekkiego kuksańca.Seth - 2019-04-28, 23:10 Przez ostatnie dwa lata utarło się, że na obóz rajdowy dojeżdżał samochodem wciąż uparcie omijając wsiadania na koński grzbiet, a swą obecność tłumacząc troską o zdrowie koni. W tym roku byłby w szczególnie korzystnej sytuacji ze względu na prezent bożonarodzeniowy od żony, dzięki któremu nie musiałby się tłuc samochodami z wypożyczalni. Ale ze względu na ciążę Ruth ucieszył się z tego, że ognisko miało się odbyć na terenie Orchardu, w związku z tym nie starczyłoby mu argumentów aby odmówić Ruth tego wypadu, nawet jeśli tylko na chwilę.
Pomógł Ruth dotrzeć na ławkę i poddał jej sok do picia, bo niestety piwo z beczki nie było dla niej. Dla niego też nie, bo musiał być przytomny umysłem, żeby w razie potrzeby odwieźć Ruth ( i siebie) do domu). Jednak sączenie soku pomarańczowego nie do końca mu odpowiadało i dlatego na chwilę zostawił Ruth na pastwę losu i innych uczestników zabawy, aby po kilku minutach wrócić z czteropakiem piw bezalkoholowych, których zapomniał z samochodu. Po drodze witał się zarówno z tymi, których znał, jak i z tymi których nie znał, aby w końcu dotrzeć do Ruth i usiąść obok niej na ławce, stawiając czteropak obok siebie.
- Wygodnie ci? - zapytał i cmoknął ją w usta, wiedząc jednak gdzieś podświadomie, że w jej wypadku trudno tak naprawdę mówić o wygodzie, o czym dobrze wiedział, bo każdej nocy była walka o to, żeby Ruth znalazła sobie jakieś wygodne miejsce i pozycję do snu. I czasami starczało dla niego jeszcze miejsca. Nie żeby miał do niej pretensje, w końcu najważniejsze było to, żeby jej i już nie tak małym dwóm fasolkom było wygodnie.
- Wiesz co, zdałem sobie z czegoś sprawę. - dodał, robiąc tajemniczą minę.Nicole - 2019-04-29, 20:37 Po dotarciu na miejsce ogniska, Nicole rozejrzała się po zgromadzonych. Przywitała się z C.J'em którego kojarzyła ( w końcu musiała znać kogoś kto przez większość dnia czuwa nad końmi, a w tym nad jej przystojniakiem.) Oprócz tego przynajmniej chwilę poświęciła na krótkie "cześć" czy inne przywitanie, skierowane w stronę uczestników, znanych, mniej znanych, a nawet tych zupełnie jej obcych. Po drodze na ławeczkę zgarnęła jakiś napój, choć niekoniecznie alkoholowy. Doskonale wiedziała, że nie wyjdzie stąd zupełnie trzeźwa, ale wolała nie zaczynać już od samego początku, w obawie że kontrolę nad sobą straci zbyt szybko. W ogóle kontrolę nad sobą to wolała zatrzymać, bo tego co mogłaby tutaj wyczyniać, potem pewnie wstydziłaby się miesiącami.
Zasiadając na drewnianej ławeczce w pobliżu ogniska, jeszcze raz omiotła wzrokiem twarze zgromadzonych. Jej uwadze nie umknęło pojawienie się dwójki nastolatków, trzymających się za ręce. Na ten widok uśmiechnęła się szczerze, bo to było po prostu słodkie. Odwracając głowę w drugą stronę, dostrzegła Briana, który również na nią zerknął. Kobieta od razu ożywiła się, uśmiechnęła szerzej, i przybliżyła do niego, lekko szturchając w ramię.
- A ty zapomniałeś jak wygląda telefon? - zagadnęła uszczypliwie choć z normalną dla siebie wesołością w głosie, tak jak zresztą miała w zwyczaju zwracać się do niego. Oczywiście miała na myśli brak jakichkolwiek informacji od niego.Brian - 2019-04-29, 21:50 On na pewno sięgnie po to piwo z beczki i rzuci tekstem "no to co Nicole, dasz się upić?". akże dziewczyno strzeż się. Ale ale był (wyjątkowo jak na siebie) przezorny, więc nie miał w ręku jeszcze kubka z piwem, bo to od razu mogłoby ją do pomysłu zrazić. Wolał trochę się pobawić w podchody. Gdy już sprzedali sobie po sztucrchnięcu, siedząc blisko Nicole, wygodnie na ławce posłał jej uśmiech, który ona poniekąd z jeg twarzy starła.
A właściwie starłaby, gdyby nie zwyczajowa towarzysząca jej znajomość. Czy więc miał zamiar się tłumaczyć i wystosować długi monolog przeprosinowy? No skąd...
- Niee, po prostu zgrywam niedostępnego. - odpowiedział z pewnością i powagą w głosie, robiąc przy tym jednak komiczną minę, marszcząc brwi, z szerokim uśmiechem buchającym pewnością siebie, potakując głową, że tak, tak, to cała prawda, chociaż oczywiście tak nie było. - A ty? Nie zapomniałaś jak wygląda telefon? Hm? - odpowiedział tonem niby oskarżycielskim, dźgając ją palcem w ramię. Piił oczywiście do tego, e sam się może za bardzo nie odzywał, ale gdyby wydzwaniała do niego dzień i noc, to na pewno by odebrał. Poza tym ona się do niego dłużej nie odzywała przed ostatnim spotkaniem, więc w zasadzie powinien nadal mieć na to focha, ale mu z nim mało przystojnie...
Pfu, przecież jemu ze wszystkim przystojnie. Brianowa skromność = 0Anthony Wayford - 2019-05-01, 00:11 To wyjście było pierwszym wyjściem Tonego i Aaren od roku. Bez odrobiny przesady, dopiero dziś wyszli tylko we dwoje, zostawiając Williama pod opieką dziadka czy opiekunki. Chyba oboje mieli wrażenie, że to wciąż za szybko, biorąc pod uwagę zachowanie syna, ale oboje już tego potrzebowali. Tony nawet się nie starał udawać, że jest szczęśliwy. Okropnie go męczyła cała ta sytuacja, sprawiała, że z każdym dniem trochę się odsuwał i umywał od tego wszystkiego ręce, ale jednak wciąż kochał Aaren więc walczył ze sobą pod tym względem. Chyba mogli mówić o chwilowym kryzysie w związku, bo niestety nie zawsze było widać te starania Tonego. Psychika też zdecydowanie mu w tym nie pomagała...
W każdym razie wyrwali się wreszcie z domu i zdecydowali się pójść na stajenne ognisko, które w ich obecnej sytuacji wydawało się być lepszą opcją niż coroczny rajd. Mimo to Tony czuł się trochę... niepewnie? Nawet nie wiedząc czy ma ochotę przebywać z tymi wszystkimi ludźmi. Po dotarciu na miejsce okazało się że niewiele z tych osób znają, większość tylko z widzenia i jedynie CJ'a trochę bliżej. Liczył jednak na to, że wkrótce pojawi się więcej ludzi. Póki co wsunął ręce do kieszeni dresowej bluzy, którą miał na sobie w połączeniu z czarnymi rurkami, mającymi dziury na kolanach i białymi adidasami. Stając gdzieś z boku spojrzał po Aaren.
- To dzisiaj zabawa z ogrodnikiem? - Zapytał, nawiązując do tego, że nawet Jess (jeszcze) tutaj nie było. Nie był jednak złośliwy, a nawet nikle się uśmiechnął, starając się zostawić za sobą to wszystko co go męczyło.Aaren Wayford - 2019-05-01, 00:33 Pomimo obecności dziecka i obowiązków związanych z opieką nad Willem, Aaren starała się nie spychać potrzeb Tonego na drugi plan. Cały czas był dla niej równie ważny jak syn i nie chciała, aby odczuł, że cała uwaga, jaką poświęca drugiej sobie jest teraz skierowana na małego człowieczka.
Oboje ciężko znosili fakt, że ich dziecko nieustannie potrzebuje uwagi i bodźców zajmujących jego prężnie rozwijający się umysł. Przez to mieli coraz mniej czasu dla siebie nawzajem, a ich związek niestety mocno na tym obrywał.
Widziała starania męża, ale czasami frustracja i brak pomocy, której potrzebowała brał górę, przez co dochodziło do liczny spięć czy kłótni. Mimo to Aaren starała się z nim rozmawiać cały czas, przełamywać te wszystkie niedopowiedzenia i omawiać sytuacje, w których nie mogli dojść do porozumienia.
Tak jak i Tony, Aaren cieszyła się tym wyjściem i możliwością pobycia sam na sam razem, w towarzystwie znajomych i przyjaciół. Zdecydowanie było to coś, czego potrzebowali, a w dodatku tradycji musiało stać się za dość i już czwarty rok z rzędu oboje pojawili się na spotkaniu integracyjnym organizowanym przez Orchard. Zapewne lepiej odpoczęliby we własnym towarzystwie, ale z drugiej strony wyjście do ludzi także było im potrzebne zwłaszcza po tak długim czasie nieobecności w trakcie, której nie udzielali się towarzysko.
Ubrana w sukienkę z wiosennym motywem kwiatów sięgającą do połowy uda, włosy miała splecione w luźny warkocz, a całości dopełniały wygodne trampki. Znów wyglądała jak dziewczynka, ale wreszcie chciała poczuć się kobieco i swobodnie, bo w domu podobnie jak Wayford, nosiła ostatnio tylko dresy. Tak było wygodniej przy Williamie, który odkąd zaczął jeść coś więcej niż mleko, mocno przyczyniał się do zwiększenia częstotliwości prań w domu.
- A nie będziesz zazdrosny o ogrodnika?- Zapytała zadziornie i rozglądając się wokół dostrzegła jedynie wspomnianego ogrodnika, którego twarz była jedyną znajomą spośród obecnych.Anthony Wayford - 2019-05-01, 01:06 Miałoby to szansę zadziałać gdyby tylko Tony chciał rozmawiać, a tak nie było. Naprawdę nie był łatwy jeśli chodzi o rozwiązywanie konfliktów. Swoim zachowaniem potrafił je tylko zaogniać i rzadko kiedy dochodził do momentu refleksji. A najgorsze było w tym to, że nie było sposobu, by się od tego uwolnić, bo źle reagował na presję i naciski, więc awanturami Aaren nie mogła niczego osiągnąć. Chyba że naprawdę mocno wzięliby się za łby, ale do tego jeszcze nie doszło w temacie opieki nad Williamem i wspólnego życia.
Póki co w ogóle nie myślał o tych sprawach, jak zawsze udając że nie ma żadnego problemu i wszystko gra. Właściwie nawet nie musiał udawać - w tym momencie naprawdę tak czuł, co czasem było irytujące. A z drugiej strony pomocne jeśli chciało się coś naprawić.
- Nie będę. Chyba że dasz mi powód. - Odpowiedział, znowu spoglądając po innych. - Coś twojego zeszłorocznego kolegi od picia też nie widać - stwierdził, przypominając Aaren jej ostatnie dokonania po alkoholu. W sumie był ciekaw czy tym razem będzie równie wesoło...Aaren Wayford - 2019-05-01, 01:16 Właśnie z tego powodu Aaren starała się zachowywać spokój i nie dać sprowokować, Tonemu który momentami za pomocą ataku bronił się przed rozmową. Przez tyle lat nauczyła się jak z nim rozmawiać i w jaki sposób do tego podejść, aby w pierwszej chwili brunet nie zaczął budować muru. Nadal się uczyła, ale momentami udawało jej się dotrzeć do niego i właśnie w takich chwilach oboje zyskiwali najwięcej.
Niemniej musiała pogodzić się z tym, że obaj jej mężczyźni są trudni w obejściu, przez co musi być silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Ratowało ją tylko to, że Tony czasami miał przebłyski opiekuńczości i albo doprowadzał do porządku syna albo ją. Wiedziała, że kocha ich oboje i jemu także jest ciężko, ale fakt, że siedzą w tym razem dodawał jej otuchy.
Była tym wszystkim już trochę zmęczona, ale niestety nie mogła wziąć ani wolnego, ani się poddać. Jej przemęczenie widoczne było nawet teraz, pomimo makijażu, który dodawał jej świeżości i dziewczęcego wyglądu.
- Ja? Przecież wiesz, że ja jestem tą grzeczną.- Posłała mu krótkie spojrzenie i rozglądając się próbowała znaleźć jakąkolwiek inną znajomą twarz, ale bezskutecznie.
- Czemu ciągle mówisz o moich kolegach? Może są tu także jakieś twoje koleżanki?- Zapytała zadziornie i zanim zdążył zareagować, umknęła mu udając się w kierunku stołu, na którym znajdował się alkohol.Jonah Wrens - 2019-05-01, 10:07 Nie przepadałem za tymi stajennymi spotkaniami, zwyczajnie w młodszych latach mając zbyt wiele z nimi do czynienia. Teraz już nie było tego funu, a dość sztywne rozmowy prowadzone wokół alkoholu. Osobiście pewnie bym się tutaj nie pojawił ale miałem kogoś na karku. W tym samym momencie zatrzymałem auto na parkingu przed stajnią i wysiadłem z niego, żeby udać się po ową przyczynę. Otwierając drzwi przed Jess poczekałem, aż ona wysiądzie i dopiero obejmując ją ramieniem w pasie zaczęliśmy iść w stronę ogniska.
-Myślisz, że będzie coś ciekawego?
Spojrzałem się na brunetkę, widząc przy ognisku grupkę ludzi, która już w jakiś sposób się "rozłożyła". Na miejscu rzuciłem wszystkim krótkie "cześć", a jedynie z Wayfordem, którego znałem uścisnąłem sobie rękę. To czy przy nich zostaliśmy z Jess to była jej decyzja, ja nie zamierzałem podejmować żadnych towarzyskich wyborów w końcu to o dziwo ona mogła pić, a ja dzisiaj bawiłem się na trzeźwo.
-Nie upij się za bardzo tylko.
Spojrzałem się na nią rozbawiony i trąciłem ją ramieniem w ramię.