Robeen - 2018-09-27, 19:58 Wieczór mijał mi nudno, niestety. Dlatego też w plecaku miałam kolejne dwie butelki dwusetek. Nałóg? To za dużo powiedziane. Najzwyklej w świecie kiedy miałam zbyt długie dni mijające nieciekawie nie dawałam rady tak ciągnąc gdy nic się nie działo. A niestety ostatnio było zbyt łagodnie. A ja lubiłam gdy było pie*dolnięcie. Zatem wydoiłam całą jedną dwusetkę, a ze względu na niski wzrost niewiele było mi trzeba by się wstawić. Zatem w takim nabąblonym stanie postanowiłam odwiedzić skatepark. Po co? A żeby się popatrzeć na tych chłopaków. Kiedyś na desce próbowałam się uczyć jeździć i prawdę mówiąc nie wiem dlaczego zaprzestałam. A, już kojarzę. To było w jakimś innym mieście, gdzie byłam przejazdem i na rynku jakiegoś miasta grupa dawała popis. Oczywiście nie wrzuciłam im żadnego grosza, bo zwyczajnie nie miałam.. Ale byli na tyle fajni, że w przerwie poświęcili mi trochę uwagi i wtajemniczyli w jazdę deskorolką. Parę razy się tam jeszcze pojawiłam, ale na tym koniec. Musiała w końcu zacząć zarabiać na siebie, a poza tym to było zbyt blisko mieściny, gdzie miałam bidul. A przecież robiłam wszystko by mnie do 18tki nie przechwycili i nie wpakowali z powrotem.
Przystanęłam przy rampie obserwując co się dzieje na skateparku z "przeszkodami". Oparłam o obręcz dłonie, pochylając się nieznacznie, głowę jednak starałam się zadrzeć by swobodnie się im przyjrzeć.
Tyłek trochę wypięłam, stałam leniwie, tak było najwygodniej.Aiden Craven - 2018-09-27, 20:29 Aiden spędzał tu prawie każdy wieczór, bo właśnie w tym miejscu skupiało się jego życie. Może nie całe, ale znaczna jego część. Tylko tu i w stajni był wolny od swoich problemów, a ludzie patrzyli na niego przez pryzmat jego umiejętności, a nie tego jak wyglądał i jakie podejmował decyzje.
Dzisiaj nie było inaczej - już od dobrej godziny jeździł z chłopakami na desce, mimo że już szybko robiło się ciemno, a temperatury były coraz niższe. Widocznie już nie pamiętał o swoim niedawnym spotkaniu z chodnikiem, kiedy to nie wyszedł mu jeden z tricków, bo teraz znowu próbował swojego szczęścia. W końcu praktyka czyni mistrza, nieprawdaż? A w niewielu rzeczach szło mu równie dobrze co właśnie w tej. Nawet nie zwrócił uwagi na to, że ktoś się mu i paru innych chłopakom przygląda - można powiedzieć, że była to codzienność. Całkiem sporo ludzi zaglądało tu wiedzionych ciekawością, co nie było niczym dziwnym, bo faktycznie było na co popatrzeć, gdy bywalcy się rozkręcali. Nieważne czy na desce, czy na rolkach lub BMXie. Dla każdego było tutaj miejsce.
Blondyn nie wyróżniał się szczególnie spośród reszty, bo był ubrany od stóp do głów na czarno i zwracał uwagę jedynie poszczególnymi trickami, które powoli wychodziły na coraz wyższy poziom. Jednak jakiś czas po tym, jak Robeen pojawiła się przy barierce, Aiden stanął na chwilę z boku, żeby wziąć łyk wody. Stamtąd też przyglądał się kolegom, od czasu do czasu głośno wyrażając swój podziw czy entuzjazm.Robeen - 2018-09-27, 20:41 Ja wolałam o swoich problemach nie myśleć zbyt dużo. Dlatego wolałam pić alkohol i patrzeć na świat przez różowe okulary. Zawsze robiłam się po procentach wesoła. Tak, alkohol potrafił być moją ucieczką od kłopotów czy wspomnień i nie przeszkadzało mi to.
Miałam trochę wolnego, bo Tom gdzieś wyjechał więc... było mi potwornie nudno. A ponieważ nie miałam w tym mieście nikogo.. prócz niego w zasadzie stad postanowiłam wylądować w skate parku. Przyglądałam się tym ludziom i upatrzyłam sobie akurat blondyna, który wyróżniał się jakością swoich wyczynów na deskorolce. Wróciłam zatem myślami do okresu, kiedy próbowałam się nauczyć jakiegokolwiek tricku. Uśmiechnęłam się do siebie nabierając na samą myśl odwagi. Poprawiłam plecak i ruszyłam przed siebie wykorzystując moment, że chłopak chwilowo zrobił sobie przerwę. Wsunęłam drobne dłonie do tylnych kieszeni czarnych spodni stając zaraz przy chłopaku. Oblizałam suche wargi zadzierając głowę, by móc złapać wzrokiem jego twarz.
-Poduczysz mnie? - Zapytałam wprost wskazując palcem na jego deskę.Aiden Craven - 2018-09-27, 21:24 Słysząc dziewczęcy głos i dostrzegając kątem oka Robeen, oderwał wzrok od kolegów i skupił go na uroczej nieznajomej. Czy był zaskoczony? Może trochę, bo jednak niewiele dziewczyn przychodziło do skateparku. Mimo wszystko nie było nic nadzwyczajnego, więc jej prośba wcale go nie zdziwiła, choć nie byłby sobą, gdyby odrobinę nie zbadał tematu.
- A co umiesz? - Zapytał, patrząc na nią z zainteresowaniem i nie tracąc swojego uśmiechu, który prawie nigdy go nie opuszczał. Widział ją tu pierwszy raz, czego był absolutnie pewien, ale to wcale mu nie przeszkadzało. Niewiele osób znał tutaj z imienia, bo wszyscy ze sobą rozmawiali jakby znali się od lat.
Przez chwilę nawet poważnie rozważał przystanie na propozycję Robeen, ale równie szybko poczuł od niej alkohol. Nie wyglądała na zalaną, ale robienie tricków w takim stanie nie wydawało mu się najlepszym pomysłem na świecie. Zwłaszcza, jeśli niekoniecznie potrafiło się to robić.Robeen - 2018-09-27, 21:52 No i zbił mnie z tropu. Potrafiłam coś? Chwila, uruchomię swoją pamięć.
- Aa.. No tak. Jeździć. - Uśmiechnęłam się szeroko pokazując swoje białe zęby, po czym wytknęłam przez nie koniec swego różowego języka.
- Uczyłam się..Em, Ollie? Tak to się nazywa? Dobrze pamiętam? - Zapytałam ściągając brwi jednocześnie chwytając palcami rękaw jego bluzy, który pociągnęłam od tak zaczepnie w dół.
Alkohol dodawał odwagi, więc nie miałam żadnych skrupułów by traktować go tak jakbym go już znała. Sunęłam drobnymi palcami wzdłuż jego nadgarstka i dłoni kończąc gdzieś w powietrzu.
Swoją drogą, nawet nie odczuwałam, że jest zimniej? Moja bluza nadal była przewiązana w pasie, a jego odwróciła moją uwagę ale jeszcze nie przypominając, że wypadałoby się cieplej ubrać. Starczał krótki, czarny rękaw. Opuściłam głowę poszukując jego deskorolki, a kiedy ją zlokalizowałam usiadłam na niej i spojrzałam na chłopaka z dołu.
-To co? łapiesz wyzwanie, czy muszę szukać innych urozmaiceń na dziś? - Przekrzywiłam nieznacznie głowę przypatrując mu się z niejakim zadziorem w oczach.Aiden Craven - 2018-09-27, 22:46 Uniósł lekko brew, przyglądając się jej z pobłażliwym uśmiechem, który wskazywał na to, że chyba nie do końca jej wierzył. Nie zabrzmiała zbyt przekonująco.
- Dobrze pamiętasz - odparł krótko, zastanawiając się, jakby to wyglądało w jej wykonaniu. Przelotnie zerknął na swoją rękę, po której go dotknęła i co odrobinę go rozproszyło, ale nie na tyle, by zapomniał o czym mowa. - Niech będzie, ale jak się rozbijesz, to nie odpowiadam za to - ostrzegł ją, także w dość zaczepnym tonie, jako że po prostu ją podpuszczał. Skoro wpadł jej taki pomysł do głowy, to chyba miała jakiekolwiek umiejętności. Nawet jeśli nie, to nie wyglądała na beksę, która się podda po pierwszym niepowodzeniu. - To pierw pokaż na co cię stać - odezwał się, pochylając nad Robeen i kładąc rękę na jej ramieniu, po którym poklepał ją pokrzepiająco. To mógł być ciekawy widok. Na tyle ciekawy, że skusił go do tego, żeby się podzielić swoją deską. Jedno jest pewne - dziewczyna mogła liczyć na spoooorą widownię i zainteresowanie. Aiden był w zasadzie pewien tego, że gdy tylko Robeen stanie na desce, to wszyscy przeniosą na nią wzrok. Nie każdy sobie radził z takim zainteresowaniem, a jak będzie tutaj? :>Robeen - 2018-09-27, 23:11 Obrzuciłam spojrzeniem jego dłoń, która spoczęła na mym ramieniu. Przeniosłam wzrok na jego twarz, która na tle poszarzałego nieba wyglądała wyraźnie i.. właśnie. Mogłam mu się nieco przyjrzeć. Także zawiesiłam się na moment przypatrując się jego rysom. Mimowolnie stopniowo zaczęłam się uśmiechać. Musiałam ukrócić moją pauzę, więc snując niecny plan pod swoją turkusową kopułką zaczęłam przeciągać rozmowę.
-Jakie masz plany na dziś po TYM? - Wskazałam dłońmi na deskę, na której się podparłam by wstać.
Czułam, że za mało szumi w głowie, więc powoli trzeźwiałam i to nie było zbyt dobre, szczególnie że było tutaj zbyt dużo ludzi żebym faktycznie miała wejść na te deskę i "frunąć".
Z drugiej strony.. nikt mnie tutaj nie znał i ja również nie kojarzyłam żadnej facjaty.
Przegryzłam nerwowo kącik wargi dolnej. To co? Błaźnimy się czy nie? A, zresztą. Machnęłam ręką do siebie i chwyciłam deskę w dłoń.
Nie, nie będę startować dopóki nie uzyskam odpowiedzi na pytanie.
Musiałam wiedzieć z czym mam się ewentualnie liczyć po porażce. Zerknęłam zatem z ukosa ponownie na Aidena. Przestąpiłam z nogi na nogę, przekładając jednocześnie deskę za plecy.Aiden Craven - 2018-09-27, 23:29 Jeszcze przez krótką chwilę stał pochylony nad nią, po czym wyprostował się i czekał na odpowiedź, która nie chciała nadejść. Czyżby zaczęła się wahać?
- W zasadzie to żadnych, a co? Chcesz gdzieś razem wyskoczyć? - To miejsce dodawało mu niesamowitej pewności siebie, której raczej nie miał na co dzień. Może inaczej. Nigdy nie był specjalnie strachliwy czy nieśmiały, bo obracanie się wokół ludzi było mu potrzebne jak tlen do życia. Ale jakoś tak się przy tym złożyło, że raczej mu nie szło z dziewczynami, co było częstym powodem do kpin pod jego adresem. Ale tutaj, pośród samych swoich, jakoś łatwiej było zagadać. Zresztą tym razem była to raczej zaczepka w jego wykonaniu niż poważna propozycja, na którą odpowiedzi musiałby się obawiać.
- No dawaj, obiecuję, że nie będę się śmiać, jak coś nie wyjdzie - ponaglił ją, jednoczesnie starając się ośmielić i zachęcić do tego, by wreszcie wkroczyła do akcji. Może i nie działał równie mocno co alkohol, ale kto wie, może tym razem okaże się być wystarczająco motywujący?Robeen - 2018-09-27, 23:58 -Czytasz w moich myślach. -Stwierdziłam z uśmiechem podekscytowana. Rzadko kiedy zdarzało się, by ktoś wyciągał mi słowa z ust. A blondyn właśnie to uczynił. Przeniosłam deskę znów przed siebie. Skoro obiecał.. Chrząknęłam i rzuciłam deskę na ziemię, po to by na nią wskoczyć. Poprawiłam szybko plecak i ruszyłam trochę przed siebie, ale niedaleko i nie prędko. Nie zamierzałam tu teraz, zaraz zaliczać gleby. Chociaż czułam, że może to nastąpić. Odjechałam dosłownie kawałek, o jakieś może dwa metry. Obejrzałam się za Aidenem zaraz próbując wykonać Ollie. Głupio mi było, bo to najłatwiejsza sztuczka ale.. eghm. Za pierwszym razem - nie wyszła. Mimo to nie poddawałam się, w końcu do trzech razy sztuka!
Kiedy starałam się ponownie, drugi raz okazał się tym udanym. Po wykonaniu tricka wskoczyłam i odjechałam kładąc dwie stopy na desce. Zaczepiłam jednego chłopaka, wyrywając mu z ręki mentosy, które zresztą dopiero co wyciągnął z kieszeni i szybko wyrzuciłam sobie na rękę dwa, po czym zawróciłam do właściciela cukierków by oddać mu je.
-Sorry za bezpośredniość. - Posłałam obcemu uśmiech z serii "co złego to nie ja".
-Następnym razem ja się podzielę .- Oznajmiłam śmiało, wiedząc że kolejnego razu wcale nie będzie. A kiedy skończyłam tę małą rundkę podjechałam do Aidena i chwyciłam dłońmi jego przedramiona stając na desce tuż przed nim, dzięki czemu byłam nieco wyższa.
- To rób jeszcze ze dwa tricki i zabieram Cię, dla siebie. - Tak, podkreśliłam że chcę go mieć na wyłączność. To mi się jeszcze nie zdarzało ale miałam dziś wyjątkowe parcie na szkło by z kimś rozmawiać i stale zabiegać wzajemnie o uwagę.Aiden Craven - 2018-09-28, 01:22 Uśmiechnął się tylko w odpowiedzi, dogadanie szczegółów zostawiając na później. Nie potrafił czytać w myślach, ale może była to po prostu kwestia nadawania na podobnych falach?
Odprowadził Robeen wzrokiem, w międzyczasie biorąc jeszcze jeden łyk wody. Uważnie śledził jej poczynania i choć z początku średnio jej szło, to zgodnie ze złożoną obietnicą, nie był złośliwy. Raz tylko uśmiechnął się kątem ust, widząc, że dziewczyna wcale nie zamierza się poddawać. Jeśli po udanym tricku obejrzała się w jego stronę, pokazał jej uniesiony w górę kciuk w geście uznania.
Natomiast jej kolejna sztuczka polegająca na "okradnięciu" jakiegoś chłopaka, zwyczajnie go rozbawiła. Mógł uważać, za gapowe się płaci!
- Bardzo sprytnie - pochwalił ją, nie kryjąc swojego rozbawienia, gdy już do niego podjechała. Zadarł lekko podbródek, patrząc jej prosto w oczy. - Mówisz? A dokąd? - Zapytał, ciekaw tego, czy już zdążyła coś wymyślić w międzyczasie. Nie da się ukryć, że zabiegała o uwagę, ale Aidenowi wcale to nie przeszkadzało.
Poczekał na zwrot deski, po czym jakby nigdy nic wrócił do przerwanego zajęcia. Nie chciał się popisywać, ale mogło to zostać tak odebrane po tym, jak pozwolił sobie na małe "show". Choć tak na dobrą sprawę niewiele różniące się od tego co Robeen mogła zobaczyć zanim do niego zagadała. Nabrawszy rozsądnej prędkości, zjechał do tzw. bowl'a i przez chwilę jeździł po jego zaokrąglonych ścianach, aż rozbujał się na dobre. Wówczas podjeżdżając pod górę, był w stanie wyskoczyć w powietrze i w locie obrócić deskę o 360 stopni, a potem znowu "złapać" ją stopami i dość agresywnie zjechać w dół ściany, co z kolei szybko wyniosło go na szczyt drugiej. Tym razem jednak wykonał na jej krawędzi slide przez parę metrów, a potem znowu zjechał w dół. To, że szło mu dobrze, przestawało dziwić wraz ze świadomością, że robił to od paru lat niemal codziennie. Był pewny siebie i nie bał się nowych wyznań, więc nauka przychodziła mu z łatwością, mimo że wycierał beton niezliczoną ilość razy. xD
Wreszcie wrócił do Robeen, zatrzymując się tuż przed nią , dociskając przód deski do ziemi. Niewiele z tego mógł nauczyć dziewczynę, ale znalazłoby się też kilka fajnych, prostych rzeczy, których mogła się od niego nauczyć, jeśli faktycznie chciała.Robeen - 2018-09-28, 11:06 Nie sądziłam, że to będzie miało dla mnie aż takie znaczenie.. ale jednak. To, że blondyn nie naśmiewał się ani nie robił żadnych głupich min w moich słabszych momentach było naprawdę przyjemne. Nawet nie zdawał sobie sprawy na ile mocno to doceniałam. A jeszcze jego kciuk uniesiony w górę dodał mi niejakiego wsparcia więc mogę śmiało stwierdzić, że najpewniej przyczynił się do udanego tricku. W momencie kiedy już i tak byłam przy nim, poczułam uniesienie mego podbródka i w tym momencie zgodnie z tempem które nadał ja podnosiłam posłusznie głowę wzrokiem mierząc jego twarz od brody po błękit jego oczu. Rozchyliłam delikatnie usta odruchowo, uwalniając zaraz z nich słowa.
- Mógł być bardziej uważny. - Stwierdziłam śmiejąc się krótko na myśl o gapie, któremu skradłam cukierki.
Ale w momencie gdy zapytał mnie o miejsce zaczęłam się intensywnie zastanawiać. Nie znałam zbyt dobrze tego miasta ale.. byłam w stanie coś na szybko wymyślić.
-Jeśli Ty nie masz ulubionego miejsca w okolicy, to coś wykombinuję. - Oświadczyłam zjeżdżając ostrożnie i specjalnie w mocno spowolnionym tempie palcami wzdłuż jego przedramienia do nadgarstka i dłoni, kolejny raz.
Oderwałam się jednak by umożliwić mu następne popisy. Obserwowałam jego poczynania odważając się na oklaski, szczególnie w momencie kiedy obracał deskę w powietrzu o 360 stopni. Wyglądało to naprawdę oryginalnie i profesjonalnie. Widać było, że wiele czasu musiał temu poświęcać skoro był tak dobry w tym co robił. Przegryzłam dolną wargę jednocześnie próbując się uśmiechnąć. Byłam zadowolona z obecnego obrotu spraw i jak najbardziej będę chciała pociągnąć tę znajomość.
Wrócił i w tym momencie uderzyłam o dłonie parę razy mocniej, by usłyszał dobitnie moje poparcie i zachwyt.
-Mistrz. - Rzuciłam śmiejąc się krótko i w miarę cicho. Pokręciłam rozbawiona głową zwilżając przy tym wargi.
-Później dasz mi swój numer, to kiedyś mam nadzieję się spiszemy i faktycznie spróbujesz mnie trochę podszkolić? - Ułożyłam wargi w symboliczny dzióbek i sunęłam palcami wzdłuż swego turkusowego prawego warkoczyka nie spuszczając wzroku z chłopaka.Aiden Craven - 2018-09-28, 20:41 - Cóż, to jest moje ulubione miejsce - uśmiechnął się, zaraz jednak wychodząc z propozycją miejsca, w które mogliby się udać. - Ale moglibyśmy na przykład pójść do sklepu... A potem w takie jedno miejsce na klifie. Albo do pubu? - Posłał jej pytające spojrzenie. Mieszkał w tym mieście od zawsze, ale nie korzystał ze wszystkich jego uroków. Właściwie nie chodził do klubów ani w inne takie miejsca, chyba, że z paczką najlepszych przyjaciół, najczęściej na jakieś tematyczne imprezy. A o tej porze ciężko było o inne otwarte miejsce niż właśnie pub lub klub, stąd nic lepszego nie wpadło mu teraz do głowy. Niby było jedno takie miejsce, które uważał za absolutnie najlepsze pod słońcem... Ale nie bardzo się nadawało. Zresztą nie był tam zbyt mile widziany.
Zszedł z deski i wreszcie odetchnął. Choć tak nie wyglądało, było to dosyć męczące zajęcie. Zrobiło mu się nawet gorąco, ale wizja zimnego wiatru w kontakcie z rozgrzaną skórą nie była kusząca, więc nie zdejmował bluzy. - E tam - rzucił, posyłając jej przy tym lekko zakłopotany uśmiech. Chyba jak każdy wciąż chciał lepiej i więcej, więc określenie go "mistrzem" było takie trochę na wyrost. - Jasne - dodał, biorąc deskę pod pachę. - Tak w ogóle, to nazywam się Aiden - przedstawił się, bo wreszcie by chyba wypadało, co dotąd jakoś im umykało i nawet nie przeszkadzało.Robeen - 2018-09-28, 21:22 Przysłuchiwałam się uważnie jego słowom. Co jakiś czas uciekając jedynie wzrokiem w kierunku nieba.
Wspomniane przez chłopaka obecne miejsce wywołało u mnie krótki uśmiech. To rzecz oczywista, innej odpowiedzi nie można się było spodziewać. Aczkolwiek pomijając owe miejsce i słysząc o następnych, każdemu poświęciłam trochę uwagi by dobrze się zastanowić.
-Klif. - Odparłam w miarę szybko. Ta opcja wydała mi się najciekawsza. Sama starałam się nie chodzić w takie zaułki ale skoro miałam dziś towarzystwo, to przejdę się tam bardzo chętnie. Szczególnie, że jeszcze nie było na tyle zimno, by przemarzły nam tyłki. Trzeba korzystać z takiej pogody, póki jeszcze się da. Sklep?
-A przepraszam bardzo, a co chcesz ze sklepu? Jakiś szczególny prowiant? - Zapytałam wsuwając obie dłonie do przednich kieszonek jeansów.
Słysząc jego imię uśmiechnęłam się szeroko podając mu dłoń.
-Yeva. Bardzo mi miło. - Kiedy miałam możliwość uściskania jego dłoni sięgnęłam do swojej bluzy, by ją na siebie założyć. Bluza dość gruba, czarna z czerwoną różą na przodzie. Wolała brać ze sobą ciepłą bluzę niż targać dodatkowo bezrękawnik czy też kurtkę.
Wracając do mistrza. Może i na wyrost aczkolwiek dla mnie było to właściwe określenie, szczególnie dla tych którzy potrafili robić coś bardzo dobrze, a ja w sumie.. w ogóle. Więc w tym wydaniu to określenie mogło do niego należeć.Aiden Craven - 2018-09-28, 22:02 No tak, samemu nie było zbyt ciekawie w takich "melinach". Czasem kręcili się tam dziwni ludzie, a innym razem dziki. Mało fortunne miejsce dla samotnej osoby. Ale we dwoje zawsze jest raźniej, szczególnie w obliczu ewentualnych niepowodzeń.
- Wpadłbym po coś do jedzenia i może picia. Ty nic nie chcesz? - Zapytał, czując, że sam był już bliski "przymierania" głodem. Tyle godzin na świeżym powietrzu jednak robi swoje. Zresztą siedząc w tamtym miejscu na klifie fajnie było wypić jakieś piwo czy colę, co kto woli.
- Yeva? To twoje prawdziwe imię? - Zapytał, wykonując krótki uścisk dłoni. Nie żeby to podważał, ale było ono na tyle oryginalne, że wręcz musiał zapytać.
- To idziemy? - Zagadnął po chwili, a gdy potwierdziła swoją gotowość na małą wycieczkę "krajoznawczą", wspólnie opuścili teren skateparku by z pomocą komunikacji miejskiej dostać się w pobliże morza. /zt