To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Parkur

Jessie - 2013-03-16, 10:47
Temat postu: Parkur
Parkur przeznaczony pod egzaminy z odznak jeździeckich.

http://www.oj.uph.edu.pl/index.php?p=abc&a=33

Narcyza - 2013-03-19, 18:11

ROZPRĘŻENIE

Wprowadziła klacz na rozprężalnię przy parkurze, gdzie ustawiona była pojedyncza stacjonata. Przed wsiadaniem, dopięła jeszcze popręg, o ile było to potrzebne i wyregulowała strzemiona. Dopiero wtedy podeszły bliżej podestu do wsiadania i dziewczyna włożyła lewą nogę w strzemię, prawą zarzuciła nad grzbietem klaczy i opadła łagodnie w siodło, w międzyczasie łapiąc prawą noga strzemię. Ewentualnie poprawiła długość strzemion i dała jej delikatną łydkę do stępa. Już na początku dosiadem skierowała ją na ślad, wodze mając względnie luźne aczkolwiek na tyle, aby mogła operować klaczą w "złych okolicznościach". Po kilku minutach bardziej zebrała wodze i dopiero, gdy pochodziły chwilę tak, zrobiły półparadę. Zaczęły robić różne wolty, na których dziewczyna pilnowała ustawienia wodzą zewnętrzną, zaś wewnętrzna byłą rozluźniająca. Pilnowała, aby klacz na kołach nie wypadała z nich zadem ani łopatką. Co jakiś czas podjeżdżały do przeszkody, aby klacz mogła się z nią zapoznać. W końcu zakłusowały, a dziewczyna raz na jakiś czas dając łydkę aktywizującą. Od początku zaczęła anglezować na wewnętrzną nogę. Przejechały kłusem w obie strony, zrobiły na rozprężalni kilka figur typu wolty, półwolty i serpentyny, aby klacz była choć trochę rozgrzana. Na którejś z krótkich ścian usiadła w siodle i dała Insostenible łydki do galopu. W tym chodzie pozostała w siodle, próbując jak najmniej używać wodzy, bardziej dosiadu. Nie telepała się bezmyślnie w siodle starała się, aby wszystkie jej ruchy były choć trochę przemyślane. W galopie zrobiły po trzy okrążenia w każdą stronę, zmieniając kierunek przechodząc do kłusa, przez przekątną. Dziewczyna stwierdziła, że klacz jest już gotowa na skoki, naprowadziła ją więc w galopie na stacjonatę mierzącą aktualnie około 40cm. Pilnowała, aby klacz nie przyspieszała lub nie zwalniała, starała się trzymać jednolite tempo. Przed wybiciem dała jej delikatny znak łydkami, sama zaś w odpowiednim momencie podniosła się do niskiego półsiadu i nieco oddała jej wodzy. By nie przedłużać powiem, że najechały tą stacjonatę jeszcze raz, później dozorca rozprężalni podniósł poprzeczkę do 60cm, 70cm i 80cm. Na każdym przejeździe pomoce były niemalże takie same. Na koniec poćwiczyły jeszcze zagalopowania ze stępa.
PRZEJAZD

Słysząc swoje imię oraz imię klaczy w głośnikach, przeszły kłusem na powierzchnię toru i zatrzymała się przy linii startu. Skinęła sędziom i poczekała na dzwonek startowy, kiedy usłyszały charakterystyczny brzdęk, , dała klaczy łydki do kłusa i naprowadziła ją na pierwszą przeszkodę, kopertę 50cm przed którą leżały trzy drągi. Najazd był prostu, dziewczyna anglezowała na początku, aby na drągach unieść się do lekkiego półsiadu i na każdym drążku dawać jej delikatną łydkę aby oznajmić jej, że pod jej nogami jeszcze coś leży. W chwili skoku dała jej mocniejszą łydkę od tych, jaką dawała jej nad drągami, zaś gdy klacz "poszła w górę" powędrowała za jej ciałem i oddała jej nieco ręki choć myślę, że przy takiej wysokości nie było to zbyt potrzebne. Przy przelocie nieco bardziej obciążyła nogę prawą, aby i na tą wylądowały. Na szerokim łuku w galopie naprowadziła klacz na drugą przeszkodę, jaką była stacjonata 70cm. Pilnowała klaczy dosiadem, aby ta nie uciekała w bok i miała równe tempo galopu. Delikatnie pracowała wewnętrzną ręką, przytrzymywała i odpuszczała. najazd na przeszkodę z lekkiego łuku, ale starała się wycelować jak najbardziej na środek. Pomogła jej w odbiciu, przytrzymując ją lub prosząc o wydłużenie. Przed wybiciem łydka w najbardziej odpowiednim miejscu. Podczas lotu oddała podążyła za klaczą, przechodząc do półsiadu i oddając jej rękę. Od razu nieco bardziej obciążyła nogę lewą.

Insostenible - 2013-03-19, 19:26

~Rozgrzewka~

Weszła energicznym krokiem na rozprężanie , spoglądając jeszcze ukradkiem na parkur obok. Także zmierzyła wzrokiem pojedynczą ,wręcz „samotną” stacjonate .Przed wsiadaniem zatrzymała się zniżając łeb i zagryzając wędzidło ,towarzyszyło temu specyficzny dźwięk. Dała jej podpiąć popręg, wypuszczając przed tym całe powietrze z płuc by później nie sprawić jakiś problemów .Zbliżyła się do ów podestu ,stękając cicho po wejściu dziewczyny na siwy grzbiet .Jeżeli ta jeszcze coś poprawiała lekko zebrała łebek napinając się chętna do pracy ,a po impulsie w postaci delikatnej łydki ruszyła żwawym stępem , podstawiając zad i przyjmując wędzidło tym samym aktywnie żując metal. Skierowała się na ślad, zaczynając pracę tylnej partii ciała , dodatkowo rozluźniając grzbiet wprawiając go w „falowanie” jak to kiedyś nazwał Riley. Po kilku minutach dostała półparadę na którą zareagowała skierowaniem uszu w tył i skupieniem na Cyzi. Wpisywała się ładnie w koła, wyginając się na różnych figurach uj. i owijając się wokół jej łydki, dodatkowo nie wypadając łopatką ani zadem .Z chęcią wyciągała chrapulce do przeszkody , kiedy tylko miała okazję . No cóż , nie takie stacjonaty skakała więc na pewno taki o „ maluszek” nie sprawi jej większego problemu. Zakłusowała , łydki były raczej nie potrzebne , bo sama klacz rwała do przodu , a to ją jedynie pobudzało a nawet czasem przechodziła do kł. wyciągniętego odciążając zad .Wykonała tak dwie strony , ładnie wyginając się na zakrętach i nadszedł czas na „gimnastykę” czyli ponownie kręciła różne wolty,pół wolty oraz serpentyny .Wyczuła pomoce do galopu i przeszła w wyższy chód lekko poprawiając zadem , szastając bujnym ogonem na boki. Tempo było tym razem mniej energiczne, insiak skierował łeb ku piersi i skróciła chód , powiedźmy że szła gl. roboczym ,łatwym do wysiedzenia . Wykonała po trzy okrążenia na każdą nogę , na przekątnej przechodząc do kłusa i zmieniając kierunek .Nadszedł czas na skoki więc gładko przeszła w galop, kierując się na sam środek 40’centymetrowej stacjonaty . Przyspieszyła jedynie przed 2 faulami przed , po impulsie mocno odbijając się na tyłach, ładnie baskilując i na końcu miękko lądując .Skok nie był ekonomiczny lecz bardziej widowiskowy , w końcu mogła pokazać Cyzi jak to jest skakać na takiej maszynie :lol: . Ponowny najzad , no i jeszcze skoki do 80 cm , technika ta sama , także nic się nie zmieniło .Ostatecznie poćwiczyły zagalopowania z stępa, co szło im nawet dobrze.

~Przejazd~
W pewnym momencie po usłyszeniu jakiegoś głosu ruszyła kłusem na tor, zatrzymując się gładko przechodząc w stój .Po dzwonku jej ciało przeszedł lekki dreszcz ,nie przepadała za takimi rzeczami , jednak wracając do nich. Przeszła w energiczny kł , ponownie szastając ogonem na boki nieco nerwowa skierowała się na pierwszą przeszkodę , czyli 3 drągi „zakończone” kopertką . Podnosiła ładnie zgrabne nóżki , łydki na tyle jej pomogły że klacz nie drasnęła ani jednego a po mocniejszej łydce oderwała przednie kończyny w powietrze , tym razem stawiając na ekologię :lol: .Po lądowaniu ,zamortyzowany przez nadgarstki .Oczywiście wylądowała na prawej nodze .Przeszła w galop , wydłużając krok i „atakując” stacjonatę 70 cm , nie napalała się jak i nie zbaczała z kursu , w końcu nie mogła zawieść dziewczyny w tam ważnym dniu ,o. Po łydce znów mocniej odbiła się od powierzchni , towarzyszyło przy tym głośne stęknięcie .Ładny baskil i lądowanie na lewą nogę.


/sorka ,że tak długo nie odp xd

Narcyza - 2013-03-19, 20:06

spoko, spoko. ;)

Po zeskoczeniu na lewą nogę, ponownie na obszernym łuku najechały z lewej nogi na kolejną stacjonatę 70cm. Starała się, aby najazd był po prostej i trafić w środek przeszkody, nie gdzieś na boki, aby potem łatwiej było przejechać na ostatni okser. Utrzymała galop roboczy, nadal bawiąc się wewnętrzną wodzą. Obserwowała zbliżającą się przeszkodę i dzielący ich dystans, aby w pewnej odległości, choć nie za daleko, dała jej sygnał do odskoku. Jak zwykle oddała klaczy rękę, aby ta mogła wyciągnąć szyję, jak tylko chciała i po wylądowaniu na nogę prawą jechać dalej, utrzymując spokojne tempo, nie był to przecież konkurs na czas. Starała się, aby klacz była względnie zebrana, żeby sprawiało to w miarę dobre wrażenie. Naprowadziła klacz na ostatnią przeszkodę - okser 70cm na początku prowadząc ją po łuki, później zmieniając to na linię prostopadłą do przeszkody. Postanowiła zrobić jak najdłuższy najazd, aby klaczy oraz jej było łatwiej. Poprosiła ją lekko o wydłużenie kroku. Tym razem, postanowiła nieco bardziej zdać się na klacz i pozwolić jej wybrać miejsce wybicia, sama dała jej jedynie delikatną łydkę w miejscu gdzie uważała, że będzie dobrze. Mówiąc szczerze, dziewczyna się nigdy tak skokami nie stresowała, ale próbowała być rozluźniona, aby klacz nie była spięta, w końcu miała być to dlań przyjemność. Oddała jej rękę, może nawet nieco za bardzo. Ponownie obciążyła nieco bardziej prawą stronę, aby po wylądowaniu udać się po wyznaczonej "trasie" do mety. Cały czas siedziała w półsiadzie tak, jak zostało to napisane w planie, dopiero około 15 metrów przed metą usiadła w siodle, zaś niecały metr przed linią mety poprosiła klacz o całkowite zatrzymanie na linii mety. Ponownie skinęła sędzim i wyjechały z parkuru na rozprężalnię kłusem. Tam rozkłusowały się jeszcze i rozstępowały, po czym dziewczyna zsiadła i poszły do stajni./zt

Insostenible - 2013-03-20, 17:39

Ładnie wpasowała się w łuk ,lekko przechylając się ku wnętrzu i kierując się na kolejną 70’cm stacjonatę. I starania Cyzi pomogły jej w najechaniu na sam środek ów przeszkody, tym razem strzelając jeszcze z zadu przed nią . Nie przyspieszała idąc na jej życzenie gl. roboczym wyrzucając ociężale kończyny przed siebie , mówiąc szczerze to szła prawie że w miejscu .Po impulsie oddała ładny, czysty skok lądując trochę dalej niż zazwyczaj , po prostu bardziej wyciągnęła jednie nóżki,o. Tak więc po wykonaniu „roboty” parsknęła przeciągle wyrywając jej wodze z ręki ,zniżając przy tym nisko pysk .Zebrana powróciła do wcześniejszego ustawienia ,czyli zadek ładnie podszedł pod kłodę a szyja wygięła się w ładny łuczek , dodatkowo siwa znów zaczęła energicznie przeżuwać wędzidło , brudząc przy okazji swą pierś śliną,o. Ostatnia przeszkoda czyli okser , znów najazd po łuku , jednak później w miarę prosty więc po pozwoleniu przyspieszyła nieco wydłużając krok i wyciągając pysk na przód .Dziewczyna raczej nie zdążyła dać jej łydki ponieważ insiak wybił się bardzo daleko , robiąc sobie pod górkę .Skok był płaski jednak ta bezpiecznie wylądowała na drugiej stronie stękając przy tym cicho. Oczywiście do ziemi przywarła w pierwszej kolejności prawa kończyna, czyli to co ta chciała. Pogalopowała sobie do mety przed którą gwałtownie zahamowała , i ostatecznie kłusem udała się na rozprężalnie a tam zrobiły to co miały i wyszły .

Zt/

Victor - 2013-03-25, 22:33

Wjechał na Papku na rozprężalnie przy parkurze, spojrzał po ustawionych przeszkodach i stępując między nimi, tak by nikomu nie przeszkadzać pozwolił się ogierowi z nimi zapoznać, kolory, stojaki te sprawy. W końcu z racji, że był już rozgrzany po ujeżdżeniu Vicek upatrzył sobie trzy przeszkódki i pozbierał ogiera tak jak zwykle dosiad+łyda+zabawa wędzidełkiem. Chwila stępa i półpradada, łydka aktywizująca i kłusem najazd na kopertkę 70 z trzema drągami, pilnował równego kroku ogiera, tak by wpasował się w przerwy i w OMO <optymalnym miejscu odskoku> półparada+łydka i wyszedł z nim w górę, nie za mocno, nie ma co się napalać na takie pryszcze o.o, oczywiście lądując miękko wszedł w siodło i wziął ogiera na siebie dając mu oparcie na wodzy, tak by płynie wrócił w ustawienie. Galopując pilnował lekkiego korku, tak by miał na Papim pełną kontrolę, w razie czego wydłużyć fule, jak coś to skrócić. Najazd na stacjonatę 70, pilnował ogiera na najeździe, by szedł równo i ponownie w OMO półparada, nie wyciągał już go jakoś specjalnie, to nie te wysokości, przy kopercie zrobił to by EP jej nie olał xD Wyszedł z ogierem, oczywiście wodza oddana i po przeszkodzie jak wcześniej.

. > PRZEJAZD < .

Gdy usłyszał, że już ich wywołują półparada, łydka O do kłusa i wjechał kłusem na parkur. Zatrzymał się przed lożą sędziowską poprzez półparadę z łydką ograniczającą, pilnował go w aktywnym stój, ukłonił się i od razu półparada+łydka A do kłusa.

Encore Papillon - 2013-03-29, 12:53

Wjechał sobie aktywnym stepem, widząc inne konie na moment zadarł ryje by otwierając papkę na tyle na ile pozwalał mu na to skośnik, zarżeć głośno w ich stronę. Urocze </3
Krocząc międyz przeszkodami zachowywal sie dobrze, póki nie zobaczył wstrętnie czerwonego oksera, który nie przypadł mu do gustu. Ścisnął nozdrza, z kwikiem zarzucając w strone przedmiotu przednią nogą :lol: Vicek musiał go więc kilka razy przeprowadzić koło niego, by ogier w końcu jako tako olał przeszkodę :lol:
Zebrał się momentalnie, z racji wczesniejszej 'jazdy', od razu wchodząc w książkowe ustawienie. Ruszył kłusem z impulsem, unosząc zgrabnie wysoko kończyny, choć nie przesadnie. Najechał na środek drążków, tutaj popisując się unoszeniem nóg, stawiając je dokładnie w środku, między cavaletti. Widząc przed sobą przeszkodę, zastrzygł uszami i po znaku od Vicka (choxc chłopak mógł czuć, iż ogier bardzo chciał oddac duży skok nader daleko od przeszkody <3) wybił się zgrabnie, składając przednie nogi nadgarstek do nadgarstka i delikatnie baskilując bez trudu przeleciał nad przeszkodą, lądując miękko. Nie był to skok widowiskowy ac zna pewno kompaktowy. Po foule, znowu zszedł pyskiem wchodząc głowa w ustawienie, parskając głośno. Galopował dośc spokojnie, co jakiś czas machając kita na bok. Kolejna przeszkoda to i ryj znowu trochę w górę, by mógł sobie ocenić miejsc eodskoku i jej wysokość. Cóż, dla niego taka wysokośc to jak splunąć, więc jakos za bardzo starać mu się nie chciało :lol: Znowu ładne wybicie, baskil acz skok nieco dłuższy. Na kopercie zrobił to nieco zlewczo, więc ładny baskil się nie pojawił, acz nogi to zawsze ładnie składał.

PRZEJAZD

Wkłusował na parkur, kołysząc kitą w rytm chodu, kątem slipia ogarniając przeszkody. Zastrzymał się ładnie, nieruchomo stojąc przez kilka sekund, mieląc w pysku. Ruszył z impulsem do kłusa, nadal baczac bystro na przeszkody. Będzie dym czy nie będzie..? :lol2:

Victor - 2013-03-29, 21:45

Spokojnie, spokojnie lepsze przeszkody na następnym treningu :lol:
Ciągły kontakt z ogierem (wszystkie pomoce) i zabawa nadgarstkiem zachęcać miała go skupić na poleceniach. W końcu przejechali start i Vicek trzymając równo ogiera lekkim łukiem wjechał na prostą przed pierwszą przeszkodą-koperta 50 z drążkami, oczywiście wchodząc na cav. siadł w siodło i naprzemienne łydki, by Papi pokazał się jak najlepiej, w optymalnym miejscu odskoku półparada z łydką i ładnie wyszedł z ogierem, nie przesadnie, nie kładł się mu na szyi jak przy 150. Lądowanie na prawo, po przeszkodzie ładnie siadł w siodło na kilka foule łapiąc od razu kontakt z ogierem i trzymając go w ustawieniu przeszedł do półsiadu i dopiero wjeżdżając na prostą przed drugą przeszkodą siadł w siodło i pilnując kroku znów w omo półparada z łydką do wyskoku na stacjonatę 70. Jak wcześniej wyszedł z ogierem,lądowanie na lewo, po przeszkodzie miękko wszedł w siodło pare foule w pełnym siadem i znów półsiad. Trzymał tyłek w górze w dystansie, by odciążyć ogiera, w końcu nie było potrzeby siedzieć cały czas w siodle. Ponownie jak wcześniej na kolejną stacjonatę 70 i tu lądowanie na prawą nogę, potem, już na koniec okser 70 i lądowanie na prawo. W dystansie jechał w półsiadnie, a kilka foule przed i po w pełnym, w omo zawsze półparada z łydką, pilnował go by wcześniej nie wyskakiwał, w końcu poco się męczyć, hę? Na koniec okrążenie w galopie, pilnował go by szedł równo, lekko stawiał kroki, ok dziesięć metrów przed metą półparada z łydką ograniczającą, chłopak mocno siadł w siodło biorąc ogiera na siebie, oczywiście aktywne stój z ciągłą lekka łydką i mocnym dosiadem. Skinął głową sędziom i półparada, łydką aktywizująca do kłusa i zjechał na rozprężalnię, przekłusował, rozstępował i do stajni.
zt/

Encore Papillon - 2013-03-29, 22:48

Ok, ok!
Przy zabawach z pyskiem przemięlił parę razy wędzidło i w jego kącikach pyska ponownie pojawiła się piana. Przyjął kiełzno, przekraczając start, kłusując od nieskrępowanej łopatki, popartej aktywnym wyrzutem nadgarstka.
Najechał na środek drążków, czując łydeczki, znowu popisując się wysoką akcją kończyn, stawiając kopyta dokładnie w środku, między cavaletti. Wybił się w optymalnym miejscu, oddając dość kompaktowy skok, dobrze składając przody i zady. Opadł miękko, zaraz znowu schodząc na kontakt. Pewnie gdyby nie chodził jakoś czas, po przeszkodzie zachciałoby mu się wejśc w galop z dziką seria baranów w tle, a tak szedł jak pieknie ułożony wałaszek :lol2:
Przy kolejnej przeszkodzie, wybił się zgrabniej, bo miał już w miarę nad czym skoczyć. Pojawił się nawet delikatny baskil i delikatnie wygięta w łuk szyja. Kolejne 70 cm tak samo, spokojnie i bez zrywów. Bardzo 'gładko'. Przy okserze natomiast, który takż emu jakoś dziwnie nie przypasował, aby znaleźć się jak najdalej od niego, wybił się mocno, robiąc zapas ok 50 cm, baskilując bardzo dobrze :lol2: Popis musiał być. Po łydce ruszył energicznie w galop, zadowolony podbiwszy dupencją. Przegalopował się w dobrym stylu, prezentując bardzo dobrą formę galopu. Zatrzymał się bez problemów, równo stawiając nogi. No a potem kłusem z parkuru i tam pierdołki, czyli rozstępowanie itd.
/zt

Noa - 2013-04-02, 13:32

Przed parkurem zmieniła karemu siodło na skokowe, założyła kalosze, ochraniacze plus wytok, by zobaczyć jak na nim chodzi. Standardowo chwila rozprężenia, chociaż powinien być nieco rozgrzany po parkurze, a gdy usłyszała, że ich wołają, wjazd na teren parkuru.

P R Z E J A Z D

Wjechała kłusem wraz z Colorado na parkur, mówiąc coś do niego cicho. Zatrzymała go, skłoniła się przed sędziami i ponownie wypchnęła do kłusa. Przez punkt startowy i najazd praktycznie na wprost na kopertę 60cm, poprzedzoną trzema koziołkami. Przed drągami przeszła do pół-siadu, oddała nieco wodzy i działała nieco większą siłą łydek. Po nich, w odpowiednim miejscu mocna łydka do wybicia (w pół-siadzie już była) plus oddanie wodzy.

/Coś mi to wszystko chaotycznie wychodzi./

Colorado - 2013-04-02, 19:29

Początek jest najmniej istotny, toteż tak samo jak w przypadku ujeżdżenia przejdę od razu do przejazdu.

PRZEJAZD

Wkłusował na parkur z Noy na grzbiecie, poruszając się równie sprężyście jak podczas przejazdu ujeżdżeniowego. Przychodziło mu to z tą samą lekkością, a że był dodatkowo rozgrzany i spieniony, toteż raczej nic już go dzisiaj nie wyprowadzi z równowagi, w tak zwanym stanie ''spełnienia'' w jakim zwykł być. Zatrzymał się w odpowiednim do tego miejscu, wyczekał parę sekund przy ukłonie i dalej ruszył kłusem na kopertę 60cm. Na koziołkach wysoka akcja nóg, sprawnie je pokonał wybijając się przed przeszkodą i zostawiając nad nią mniej więcej 10, 15cm zapasu. - Ostatnimi czasy zwykł być koniem ekonimicznym w tych sprawach, jednak niższe przeszkody skakał praktycznie tak samo, jak z maszyny - Toteż zostawiał tyle zapasu, ile było mu wygodniej.

Noa - 2013-04-02, 19:44

Pochwaliła głosowo karego zostając w półsiadzie i podbierając go łydkami. Do ściany, później na wprost i wyjechanie narożnika (zewnętrzne pomoce ograniczają, wewnętrzne nadają ustawienie by odpowiednio wpisał się w łuk), po którym odbiła na swego rodzaju przekątną. W linii prostej od stacjonaty o wysokości 80cm usiadła w siodło, by mocniej obciążyć zad Colorado i zasygnalizować mu, że to stąd ma pochodzić siła skoku. W odpowiednim miejscu mocniejsza łydka, przejście do pół-siadu i oddanie wodzy. Obciążyła mocniej prawą nogę wkkw'isty by uświadomić mu, na którą nogę ma wylądować. Później na wprost, nieco przed ścianą zakręt na prawo, chwila prosto ( nie do końca szerszej ściany) i znowu odbicie na przekątną, o ile tak to można nazwać. Ponownie usiadła w siodło, aktywnie podpierając łydkami karego, przed przeszkodą numer trzy, również stacjonatą 80cm. Standardowo w odpowiednim miejscu mocniejsza łydka, przejście do pół-siadu i oddanie wodzy.
Colorado - 2013-04-02, 20:26

Non stop poruszał się w galopie pośrednim, utrzymując te tempo do ściany i również wyjeżdżając w nim narożnik, co było raczej automatyczną reakcją każdego konia. Mimo to następnie musiał zdać się na Noę, która znała układ wszystkich przeszkód i wiedziała, które będą skakać po kolei. Wybił się na przekątną, następnie kierując się prosto na stacjonatę 80cm. Ta przeszkoda była już nieco wyższa od poprzedniej, ale czego on nie skakał... W zasadzie była to jego naturalna wysokość, w którą zwykł wylatywać, toteż jako koń wielce ekonomiczny wdał się w ten skok, jednak bez większego zapasu. Zafundował kobiecie miękkie i delikatne lądowanie, rzut przyjmując 'za siebie' co ostatnio starał się udoskonalać. Później na wprost, nieco przed ścianą zakręt na prawo, chwila prosto i znowu odbicie na przekątną. Trzecia z kolei przeszkoda wyglądała tak samo jak poprzednia, toteż oszczędzę sobie opisu skoku, bowiem nie różnił się on praktycznie niczym od poprzedniego, o.
Noa - 2013-04-02, 20:43

Poklepałaby go w nagrodę, ale nie chciała, by zaczął się burzyć. tak więc jedynie dała mu głosową pochwałę. Młody w końcu był. Po przeszkodzie sygnał do lotnej zmiany nogi, by teraz galopował na lewą i na wprost, aczkolwiek skręciła przed pierwszą przeszkodą, później dobiła wraz z ogierem do ściany, na prawo (w sensie, że przy ścianie jechała lewą ręką, prawą do wewnątrz, userka wyjaśnia, bo sama w postach się gubi), i delikatne skrócenie narożnika, by wybić się na linię prostą od przeszkody, oksera 70 na 80cm. Standardowo usiadła w siodło, no i w odpowiednim miejscu mocniejsza łydka, pół-siad i oddanie wodzy. Po czwórce znowu pół-siad i najazd zza przeszkody numer trzy na przeszkodę numer pięć, czyli ponownie stacjonatę 80 cm. Standardowe pomoce, takie same jak zawsze. Następnie na lewo ( w sensie, że prawą przy ścianie jazda, lewą do wewnątrz) przy ścianie, odbicie do wewnątrz na szereg, stacjonata 70cm i okser 75 na 80cm. Pilnowała dynamicznego tempa, w odpowiednim miejscu mocniejsza łydka, pół-siad i oddanie wodzy. Po szeregu odpowiednia pokonana odległość, przejechanie mety, zatrzymanie karego, ukłon i wyjazd z parkuru stępem na długiej wodzy. Rozstępowanie i do stajni.
zt

Colorado - 2013-04-02, 21:03

Jutro zrobię edit.
zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group