I So Bad - 2013-01-23, 00:21 Temat postu: Czworobok duży piaszczysty
Profesjonalnie przygotowany czworobok ujeżdżeniowy. Wprowadzony został system drenażowy; aby przy intensywniejszych opadach nie pozostała ani jedna kałuża. Na solidną podbudowę personel Orchards ułożył geowłókninę i kratę stabilizującą invgreen, a następnie uzupełnił całość specjalnym amortyzującym podłożem jeździeckim. Cały czworobok otoczony jest estetycznym ogrodzeniem jak i oświetleniem. Jest regularnie równany i nawadniany.
Jessie - 2013-02-05, 17:59 Przyszła z Colorkiem na czworobok. Oho, jesteśmy pierwsi <3! Z zadowoleniem zauważyła, że podłoże w owym miejscu nie prezentuje się tak samo źle jak wszędzie dookoła, a więc ze spokojem będzie mogła ćwiczyć zagalopowania na swoim łosiu, bez obawy, że zaliczą wywrotkę przy jakimś odpale. Bo i na to była gotowa, żeby nie było! Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że dawno nie siedziała na koniu, a tym bardziej na Colorku, który też nie wiadomo kiedy ostatnio chodził, także może być ciekawie :>
W każdym razie, zatrzymała się z karym na środku czworoboku, gdzie podciągnęła popręg i zaraz sprawnie dosiadła ogiera, od razu biorąc wodze na lekki kontakt, co by nie przyszły mu do głowy żadne głupstwa już na pierwszym kroku. Potem dosiadem skierowała go na ślad, od razu narzucając dość aktywne tempo i nie wymagając od niego ustawienia. Trzy okrążenia na lewo, trzy na prawo za zmianą strony przez przekątną...Colorado - 2013-02-05, 20:23 Ciekawie z pewnością będzie, gdy w końcu zdecydujesz się, który rodzaj złamania wolisz <3. No, nie rozbestwiajmy go tak od razu, mogę jednak zapewnić, iż złe podłoże nie jest potrzebne temu łośkowi do wywrotki. Nawet tej nie symulowanej. Tak więc; Wstępował razem z dwudziestolatką na czworobok, parokrotnie usiłując ją wyprzedzić, lecz pewnie na nic się to nie zdało. Zatrzymał się na środku terenu, mierząc Jessie ciemnymi węgielkami. Wszelkie sprawdzanie sprzętu przeszło sprawnie, a bynajmniej tak mu się wydawało. Czując ciężar na swoim grzbiecie, dawno nie dosiadanym z resztą, zrobił krok do przodu, cofnął się jednak czując wyłapywany kontakt na wodzy. Gdy ciało kobiety ustabilizowało się w siodle, a on sam dostał pozwolenie na ruszenie, począł swobodnie stępować, nie rozleniwiając jednak poszczególnych części ciała, acz rozluźniając je. Z czasem przyspieszył, według woli Jess, stąpając po śladzie wydeptanym przez inne konie. Miał w sobie znaczny nadmiar energii i zapał do pracy, lecz zużywał to w zły sposób. Ostatnio nie mógł się skupić na czymkolwiek, co zapewne dało się zauważyć. By zyskać większą swobodę, zaczął bardzo delikatnie, powoli naciskać na metal w pysku, by wodze stopniowo wyzyskiwać z dłoni brunetki i osiągnąć brak kontroli z jej strony, nad kształtnym łbem ogiera. Nie zaprzestawał tej akcji, póki nie wyjechali narożnika, na zmianie strony przez przekątną, gdzie usiłował zakłusować i ... CDN po odpowiedzi. ;>Jessie - 2013-02-05, 20:56 No jak to, na prostym się wywali, o własne kopyta potknie? I jak on chce zostać mistrzem czegokolwiek?
Stępując go zwracała uwagę na najmniejsze szczegóły w jego zachowaniu, dlatego nie umknęła jej ta cwaniacka próba wyrwania wodzy. Odruchowo skarciła go jak Chucka za każdym razem, gdy robił coś niewłaściwego, tj. "fe!", ale kiedy tylko się zreflektowała, po prostu zadziałała półparadą, żeby upomnieć i skupić na sobie ogiera. Niech nie myśli, że ona mu pozwoli robić to, na co on ma ochotę! Przy każdej takiej próbie pukała go lekko piętami i oczywiście przytrzymywała wodze. Gdy na przekątnej karus spróbował zakłusować, ona stanowczo zablokowała biodro siadając głębiej w siodle, co obciążyło grzbiet konia. Jeżeli to nie poskutkowało, dała mu wyraźne pomoce do zatrzymania - nie będzie się z nim szarpać. No chyba, że wymyślił co innego, bo pod tym "CDN" wyczuwam k a t a k l i z m Colorado - 2013-02-06, 16:03 Pfff, najpierw trzeba umieć się wywalać, a to wcale nie jest prosta sztuka, zwłaszcza jeśli chce się uszkodzić jeźdźca, nie siebie.
Wystarczył jeden jej sygnał, by zdążył zorientować się, iż chodzi o przebiegłe wymuszanie wodzy. Jak gdyby nigdy nic, zupełnie niewinny zaokrąglił sylwetkę, przyjmując do zrozumienia, iż z jego planu nici. Nerwowo szastał ogonem na boki, choć w okolicy nie było żadnych insektów, a on sam wydawał się być oazą spokoju. Do czasu, oczywiście. W każdej chwili mógł się diametralnie zmienić. Upomniany półparadą począł początkowo przeżuwać wędzidło, obijając je o własne uzębienie, by brunetka szybko zapomniała o tym incydencie. Może jeszcze później tego spróbuje. Gdy jego próby zakłusowania nie powiodły się, a bynajmniej na to się zanosiło - począł zarzucać łbem, wyraźnie przyspieszając. Zadek co prawda nie latał w powietrzu, jednak nieznacznie unosił się nad ziemią, co z pewnością utrudniało utrzymanie na nim równowagi. Nie zamierzał zrobić właścicielce krzywdy, a jedynie pokazać, że takie rozgrzewki są nuudne i nie warte uwagi. On chciał kłusować! Jessie - 2013-02-06, 16:52 Skoro ogier mimo wyraźnych sprzeciwów Jessie wciąż robił swoje, wprowadziła go na bardzo ciasną woltę - skoro chciał chodzić, to proszę bardzo - po czym zatrzymała go. Niech wie, że z nią nie ma dyskusji! Przytrzymała go w tej pozycji przez 10 sekund, po czym biodrem wypchnęła do stępa po przekątnej i wróciła z karym na ścianę. Jeżeli po tym nie miał zamiaru stępować tak, jak ona sobie tego życzyła, tylko dalej próbował podkłusowywać, działała identycznie, aż do znudzenia. Jednocześnie starała się urozmaicić to stępowanie jakimiś wężykami, woltami, zaczęła również pracę nad ustawieniem, ale wszystko to po prostu nie istniało dopóki Colorek chociaż przez chwilę nie chciał grzecznie iść. Rzecz jasna - na obie strony wszystkie te rozciągające ćwiczenia.Colorado - 2013-02-06, 17:05 Tak więc wpasował się w woltę, niezdarnie usiłując zaokrąglić się w poszczególnych partiach ciała i zwolnić przed wykonaniem figury. Zatrzymany widocznie bulwersował się, częściej zarzucając łbem i silniej uderzając ogonem o własne ciało. Uszy odgrywały w tym momencie marsz wojenny, zmieniając swe położenie co chwilę. Po 10 sekundach ruszył jak mu nakazano, rozwierając chrapy i ukazując ich ukrwioną część. Nie przywykł do bycia posłusznym w tych kwestiach, a przez ostatnie parę dni, czy też tygodni, rozpuścił się niczym dziadowski bicz i tyle zostało z marzeń o koniu sportowym. Pragnę jednak zauważyć, iż nie tkwił w nim ani procent szczajbusa, toteż nie traćmy nadziei na lepsze. Stąpał przy ścianie, przechodząc przez figury ujeżdżeniowe na obie strony, chcąc wykazać chociażby odrobinę zaangażowania w pracę. A przynajmniej to zaangażowanie symulować. Co parę kroków spinał się w potylicy, na wypukłym szyjsku zwijającym się w rogal ukazując żyły.Jessie - 2013-02-06, 17:14 Rozbestwił się, ta? To dobrze, że ona wróciła do jazdy, szybko go z powrotem poustawia jak należy, od dzisiaj możesz mi mówić Fuhrer!
Pochwaliła go słownie gdy odpuścił i poddał się jej poleceniom, nawet jeżeli było to pięknie symulowane - dla niej się liczył sam fakt, że przestał uparcie robić swoje, a podporządkował się mniej lub bardziej. Gdy porozciągała go dostatecznie na obie strony, a także uzyskała jako takie ustawienie, pozwoliła mu w końcu zakłusować w tym celu stosując odpowiednie pomoce. Na długich ścianach prosiła go o znaczne wydłużenie kłusa co powinno mu pomóc w zrzuceniu nadmiaru energii, zaś na krótkich prosiła go o skrócenie kroku. Przez cały czas anglezowała, nie chcąc zawczasu zbytnio obciążać grzbietu konia, niech pierw się przyzwyczai. By go nie zanudzić, podobnie jak wstępie - wolty, z tym że w odwrotnym ustawieniu, wężyki, częste zmiany kierunków...Colorado - 2013-02-06, 20:02 ... A czy w tej bajce będą smoki?
Zakłusował w miarę posłusznie, podczas fazy swojego dobrze znanego dla Jessie wybicia wypuszczając siedzącą w nim od dawna parę przez rozgrzane chrapy, które zaraz efektownie przytknął do klatki piersiowej, układając z szyi okrąglutki rogal. Po chwili przeszedł na niskie ustawienie, gdy tylko tempo jego chodu się ustabilizowało. Poruszał się umiarkowanie, sprężyście odbijając kończyny od podłoża, bez większych trudności. Może i dziś będzie posłuszny, jednak Jess musi zdawać sobie sprawę z tego, iż jeśli nie popracuje z nim na czas nad zachowaniem zarówno z ziemi jak i z siodła, oraz nad stałymi nawykami, nie będzie tak łatwo. Ba, w końcu nawet jej przestanie chociażby częściowo ufać, o posłuszeństwie już nie wspominając, które jest nikłe, czego ukryć się nie da. Na dłuższych ścianach wydłużał krok, choć następowało to z lekkim opóźnieniem w miejscu narożnika, gdzie widoczne było pewne zawieszenie chodu, bliżej nieuzasadnione. Tliła się w nim energia, naprawdę mnóstwo energii, przez co obdarzył właścicielkę solidnym oddaniem z zadu, kontrolując jednak ten twórczy balet, którego się dopuścił, coby nie stanąć na przednich nogach w pionie, co byłoby niebezpieczne dla obojga. Z zapałem wykonywał zalecone ćwiczenia i figury, choć przykładał się bardziej do szybkiego ich pokonywania, niżeli dokładności w tym co robi. Musiał się najpierw w pewien sposób ''Wyżyć'' by myśleć nad ambicjami i skupiać się nad nimi.Jessie - 2013-02-06, 20:44 Nawet jednorożce!
Chwaliła go za każde poprawnie wykonane polecenie, jeżeli na którejś figurze bardziej się śpieszył niż starał po prostu pozostawiała to bez komentarza, ignorując - nie chciała by sobie to utrwalił przez chwalenie, ale też nie widziała sensu by go karać, skoro ewidentnie robił to z nadmiaru energii. Baranka wysiedziała, chociaż nie ukrywam, że zaskoczył ją tym wybrykiem. Ja wiem, jego to do karuzeli albo na tor trzeba by wrzucić, to by się wybiegał za wszystkie czasy <3! I spokojnie, z ziemi też popracujemy, ale nie dzisiaj. Następnym razem - możemy spróbować.
Po zakończeniu rozgrzewki w kłusie, bez chwili przerwy poprosiła go o galop; w najbliższym narożniku usiadła w siodle i wypchnęła go z bioder do wyższego chodu, jednocześnie odpowiednio operując przy tym łydkami. Nie narzuciła mu tempa, dała mu też dostatecznie dużo luzu by mógł się swobodnie wygalopować, dbała jedynie o to by nie ścinał narożników i by po jakichś trzech okrążeniach zmienił stronę przez przekątną, lecz nie przez lotną, a kłus.Colorado - 2013-02-07, 17:21 Uhuhuh <3.
Do karuzeli? Szczerze mówiąc wolę drugą opcję, choć pierwsza również wydaje się być całkiem kusząca. No cóż, zawsze coś, na pewno byłaby odpowiednim spalaczem energii, w dni wolne od pracy dla tego ogiera.
Po zakończeniu rozgrzewki w kłusie zagalopował na lewą nogę, poruszając się nadal w umiarkowanym (jak na niego) tempie. Elastycznie pracował w dalszym ustawieniu, nie tworząc przy tym jednak całości z poszczególnych fragmentów własnego ciała. Rozciągnął sylwetkę, na zakrętach delikatnie kładąc się do wewnątrz, znacząco przyspieszając. Dopiero sygnały dawane przez brunetkę przytrzymały go po około trzech okrążeniach i sprawiły, iż zmienił stronę poprzez kłus, widocznie uaktywniając się, co dało się wyczuć przez m.in. Żucie wędzidła, czy też skierowanie uszysk w stronę Jess. Bardziej przykładał się do każdego stawianego kroku, choć szastanie ogonem czy ukazywanie ożylonej części potylicy dalej wchodziło w grę. Parę metrów szybszego tempa nie dało mu dużej satysfakcji, z pewnością dalej chętnie po wyżywałby się na tym terenie, jednak chwilowo zdołał się uspokoić, koncentrując na danym zadaniu. Musiał wyczuć chwilę luzu, w której będzie miał szansę działać, jakkolwiek to zabrzmiało. C:Jessie - 2013-02-07, 20:16 W końcu porządny av!
Po zmianie strony i powrocie na ścianę, w najbliższym narożniku ponowiła pomoce do zagalopowania, prosząc ogiera o kolejne trzy okrążenia energicznym galopem. Spostrzegła, że ta krótka możliwość wybiegania się otworzyła go i pozwoliła na zrzucenie napięcia, a przecież dokładnie o to chodziło. Przez te trzy okrążenia i ona zdążyła się rozluźnić, widocznie brakowało jej tej formy aktywności, czuła się świetnie galopując po czworoboku z taką lekkością. Oczywiście nie szczędziła mu pochwał, zależało jej na zaznaczaniu każdego pozytywnego ruchu ze strony ogiera.
Po wspomnianych trzech okrążeniach zablokowała biodro prosząc Colorka o przejście do kłusa, przez pół okrążenia trzymała go w tym chodzie, by na krótkiej ścianie skierować go na linię środkową. W punkcie X, czyli na samym środku czworoboku dała wyraźne pomoce do zatrzymania się; jeżeli nie zatrzymał się prosto, to odpowiednio go nakierowała do tego, by w końcu równo dostawił kończyny. Po dziesięciu sekundach wyraźnym ruchem z biodra wypchnęła go do kłusa na wprost, na ścianie skierowała go w prawo. Tym razem nie anglezowała, a wysiadywała kłus; w literce B wprowadziła ogiera na dużą woltę do E, na której zadbała o prawidłowe wygięcie i utrzymanie energicznego chodu.Colorado - 2013-02-08, 17:38 Teraz jest porządniejszy! <3
Po zmianie strony, tak jak rozkazała Jess zagalopował ponownie, tym razem bardziej energicznie i dynamicznie, składając się w całość, choć nie trwał w dużym zebraniu to czynnie pracował zadem podkładając go pod kłodę, wyciągając przed siebie długie kończyny. Swoją drogą, miał naprawdę niezłą budowę, nadającą się do rajdów czy biegów długodystansowych, tyle, że doświadczenia w tym zero, ale co się dziwić, jak nawet elementy ujeżdżenia nie wychodzą mu najlepiej. By trochę się rozluźnić pozwolił sobie na głębsze foule, przez co galop stał się bardziej sprężysty, a i jeździec mógł odnosić wrażenie przelatywania nad podłożem czworoboku bez większych trudności, . Sama userka to kiedyś przeżyła, mimo flaków wywracających się w żołądku było całkiem całkiem... Pochwały jedynie motywowały go do dalszej pracy, co prawda inteligentny był z niego koń, choć tego nie wykorzystywał, tak więc przepełniony pychą popisywał się jeszcze bardziej przed brunetką, coby zaznała jego świetności. Duży, gruby, leniwy dzieciak. Po paru, dokładnie trzech okrążeniach przeszedł do kłusa, dosyć energicznego co prawda, jednak czując wyraźne pomoce do zwolnienia przy wjeździe na prostą przytrzymał swe żądze poruszając się znacząco wolniej, zatrzymując w X, choć nie było to tak idealne, jak mogłoby się wydawać. Zrobił jeden krok w przód, to dwa w tył, to począł urządzać cofania chodem bocznym, póki odpowiednio się nie ustawił, a trwało to moment. Chyba nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, trening przygotowujący do zawodów nie posiadał jednak tej atmosfery, która zmieniała go w zupełnie innego wierzchowca... Chwilowo. Odczekał 10 sekund, czas ten zajmując sobie przegryzaniem wędzidła, wypchnięty do kłusa ruszył z lekkim zawieszeniem poprzez stęp, które trwało dosłownie ułamek sekundy, ale jednak. Mimo to dalej zgrywał się ze sobą, wyczuwając delikatniejsze i wyraźniejsze impulsy dawane przez dwudziestolatkę. W B wyjechał woltę do E, nadając jej odpowiedni kształt, usiłując nie wypadać żadną częścią ciała, a i pozostać w danym, pośrednim ustawieniu, nie doangażowując się fragmentami wymagającymi większego wysilenia Zwolnił, wydając się aż nadto posłusznym koniem jak na siebie, choć dalej nie pojmował tej dyscypliny i wszystkich zbędnych figur, których kreślenie nie leżało w jego naturze.Jessie - 2013-02-08, 18:07 No proszę, ktoś jej chyba konia podmienił niespodziewanie! Tak współpracujący Colorado cieszył ją niezmiernie, o czym zapewniła go kolejną pochwałą z rzędu. Po wolcie wrócili na ścianę, wokół której pokonali połowę czworoboku, aż do punktu E, gdzie odbiła w prawo, na samym środku placu wprowadzając ogiera na woltę o średnicy dziesięciu metrów w prawo. Przez cały czas siedziała głęboko w siodle wysiadując wybijanie; wewnętrzną łydkę przesunęła za popręg, zewnętrzną nieco do przodu, także wodzami nadała odpowiednie wygięcie w szyi hanowerowi, by całokształt wykonywanej figury wypadł porządnie. Wracając do punktu wyjścia, czyli X, od razu poprosiła go o kolejną woltę o tej samej średnicy, lecz w lewą stronę, co wymagało od obojga umiejętnego i płynnego przestawienia pomocy i wygięcia na drugą stronę. Będąc z powrotem w X, wyprostowała konia i poprowadziła go na wprost, na ścianie skręcając w prawo. Na następnym narożniku dała czytelne pomoce do zagalopowania, w galopie roboczym poprowadziła go wokół czworoboku dbając, by nie ścinał zakrętów i w połowie długiej ściany skierowała go na obszerne koło, oczywiście w galopie. Tutaj również zadbała o to, by należycie wygiął się na okręgu. Powrót na ścianę, galopem do K, gdzie wjechali na przekątną do M. W X usiadła głębiej w siodle obciążając zad ogiera i tym samym zwalniając go do kłusa, w tym chodzie pokonali drugą połowę przekątnej. Wejście na ścianę, między C i H zagalopowanie na lewą nogę. Postępując zgodnie z zasadą lustrzanego odbicia, w E kolejne koło o średnicy 15 metrów. Po powrocie na ścianę, utrzymała go jeszcze w galopie do A, gdzie zdecydowanymi sygnałami poprosiła go o przejście do stępa. W B poprowadziła go po łuku do E stępem swobodnym na długiej wodzy; stopniowo mu ją wypuściła, by uniknąć uderzenia wędzidłem o zęby. Potem skręcili w lewo, na ścianie z powrotem nabrała wodze zbierając tym samym ogiera i w K dała łydkę do kłusa; w kłusie weszła z nim na linię środkową, w X zatrzymanie, podobnie jak na początku - zadbała o to, by zatrzymał się prosto. Po pięciu sekundach łydka do stępa, stopniowo oddanie wodzy, wejście na ścianę, 20 minutowe rozstępowanie dookoła czworoboku. Poluźniła mu nieco popręg, pochwaliła entuzjastycznie, a gdy już ochłonął, zatrzymała, zsiadła, podciągnęła strzemiona i wyprowadziła Colorka do stajni ^^ /ztColorado - 2013-02-08, 18:09 Pff, przecież on od urodzenia potrafił wspaniale współpracować z człowiekiem, sęk w tym, że żaden człowiek nie chciał współpracować z nim. Przynajmniej nie dla pieniędzy i sławy. Mniejsza jednak; Umiarkowanym tempem pokonał jedno okrążenie, następnie odbijając na prawo gdzie też przyśpieszył, wyjeżdżając woltę. Po wykonaniu figury począł delikatnie bujać ogonem na boki, unosząc go u nasady. Arab jak się patrzy! Z włosia stworzył wachlarz, chrapy rozwierając, nie zaprzestając przegryzania wędzidła czy angażowania poszczególnych części ciała w pracę. W punkcie X zwolnił znacząco, by przestawić się na przeciwną stronę, gdzie też znów miał wykonać tą samą figurę. Usiłował nadać jej odpowiedni kształt, bo choć nie byłby to kwadrat, to i tak należałoby zmieścić się w wymiarach i wymaganiach jeźdźca. Spowrotem w X wyprostował się, swe kroki stawiając w kierunku ściany. Przyspieszył wychodząc na prostą, uszy kładąc po sobie, w narożniku zagalopowując mniej dynamicznie niż przedtem. Krok miał równy i zgrany, jednak spiął się drastycznie. Ogonem szastał jak popadło, ukazując ożyloną część potylicy, rozwierając chrapy, by ukazać ich mocno ukrwioną część. Krnąbrnie gryzł wędzidło, przy oddaniu każdej wolty podważając się zadem ku górze. Takie dodatkowe wrażenia by Colorado. W połowie długiej ściany koło; Nie poszło najgorzej, choć dało się wyczuć, iż nie przymierzył się do figury i w równie szybkim tempie wyjechał nią, kładąc się na półkolu, następnie też kolejnym narożniku. Wolniejszym, umiarkowanym galopem do K, gdzie zaczął kombinować z pyskiem, plując panią gdzieś tam po własnej klatce piersiowej. Przekątna do M, w X przejście do kłusa, dosyć łagodne, jak na tego karusa. Pokonał w ten sposób połowę przekątnej, między C i H zagalopowując na lewą nogę. W gruncie rzeczy musiał zdać się na jeźdźca, w końcu jako koń zdrowego rozsądku wszelkie punkty czy literki nie miały dla niego większego znaczenia (omińmy tą kwestię, on jest w pełni zdrowy umysłowo, zapewniam ). W E ponownie koło, o średnicy 15m, do którego podszedł spokojnym krokiem, w trwałym ustawieniu. Po powrocie na ścianę zwolnił bardzo znacząco, poruszając się prawie że w miejscu, aż do A, gdzie przeszedł w niższy chód. W stępie doszedł po łuku do E, dalej nie wypadając zadem spod zaangażowania. Mimo wypuszczonej wodzy utrzymywał zebranie, chcąc zostać pochwalonym za duże ambicje. Po zakręcie na lewo zebrał się, w K zakłusowując dosyć płynnie, acz ze swoim słynnym wybiciem. Spokojnie dokłusował do linii środkowej, w X zatrzymując się bez większych ceregieli, choć nie odpuścił sobie parokrotnego zarzucania łbem czy też kontynuacji szastania ogonem. Następnie rozstępowanie no i wyszedł, z lekko przypoconym szyjskiem i łopatkami, ubrudzoną pianą klatką piersiową.
zt.