Karty postaci - Sebastian Collins
Bastian Collins - 2017-10-30, 11:42 Temat postu: Sebastian Collins Imię: Sebastian Raven
Nazwisko: Collins
Wiek: 31 lat, urodzony 7.09.1986r
Charakter: Bastian. Właściwie można byłoby go określić za pomocą zdania: „Pomieszanie z poplątaniem”. Jest osobą nad wyraz dziwną i pokręconą, zupełnie tak, jakby ktoś do jednego garnka włożył mnóstwo warzyw, niedokładnie wiedząc jaką chce ugotować zupę. Czasem jest potulny i grzeczny, innym razem zaś wybuchowy jak wulkan. Nigdy nie można się niczego po nim spodziewać. Potrafi być bardzo porywczy, a przy tym okrutnie stanowczy. Można powiedzieć, że ma mocną rękę, ale wszystko do czego się przyłoży wykańcza od deski do deski. Jego upór daje świetne efekty wykonywanej pracy, ale nieraz ludzie przez niego wylewali tony łez. Ma mocne nerwy, ale jeśli je zszargasz możesz wyjść ze starcia dość mocno poobijany.
Jeśli chodzi o podejście do kobiet, to Bastian stara się być czarujący do bólu. Owszem, jest czuły i subtelny, ale nie boi się okazywać tego, że coś mu nie pasuje. Umie kochać. Szanuje.. Ale nie lubi gdy coś idzie nie po jego myśli. Względem uczniów jest twardy i dąży do tego aby byli perfekcyjni w tym co robią. Jest bardzo stanowczy, czasem aż zbyt bardzo. Trenować może chyba jedynie osoby o mocnych nerwach, które zazwyczaj są mu bardzo wdzięczne za przekazaną wiedzę.
Historia: Bastian urodził się w średniozamożnej rodzinie jako jedno z bliźniąt. Wychowywany od zawsze z czworgiem rodzeństwa musiał nauczyć się siły przebicia i walki o uwagę rodziców. Jakby się uprzeć, to wcale nie musiał tego robić. Zawsze był oczkiem w głowie swoich opiekunów a to przez jego skłonność do chorowania w czasach gdy był niemowlęciem. Matka niejeden miesiąc przesiedziała u boku jego szpitalnego łóżka. Jednakże dzięki owym chorobom mały Bastian nabrał siły i wiedział, że musi walczyć o wszystko dokładnie tak, jak walczył o swoje zdrowie. Dużo czasu poświęcał nauce, relacjom z przyjaciółmi i rodziną, a później także koniom. Kiedy niemalże ulicę od jego domu otworzono stadninę koni, Bastian wprost czuł, że to jego świat. Coś ciągnęło go do tych wolnych, dzikich zwierząt – jak zawsze je sobie wyobrażał. W dodatku możność poczucia, że panujesz nad tak dużym zwierzęciem i adrenalina jaką dostarczało wsiadanie na młodzika stały się rzeczami, bez których nie mógł żyć. Ciężko było mu wyciągnąć od rodziców pieniądze na pierwsze jazdy konne. Później jednak poszło jak z górki. Najmłodszy z Collinsów nigdy nie bał się pracy, toteż szybko zaoferował pomoc w zamian za jazdę. Kiedy dostrzeżono w nim potencjał, a on niemal owinął sobie właścicieli wokół palca zaczął prawdziwą przygodę z jeździectwem, wkrótce robiąc odznaki, kurs instruktorski i sędziowski. Jedną z wad mojego bohatera jest to, że często zwyczajnie wpada w monotonię. Jego ulubieni uczniowie odeszli, wykupując ze stajni niemalże wszystkie konie. Właściciele nie mieli już sił zajmować się stajnią, więc i dla niego nie było tam miejsca. To wszystko pozwoliło mu podjąć decyzję o wyjeździe. I tak właśnie trafił tutaj. Czy tu będzie mu lepiej? Wszystko się okaże.
będzie edit.
|
|
|