Miasto - Stacja dealerska
Friedrich - 2017-07-16, 18:29 Temat postu: Stacja dealerska ...Jeden z nielicznych w Anglii salonów samochodowych Alfa Romeo wraz z nowoczesnym serwisem, nie tylko dla włoskich aut. Wysoki, przeszklony budynek znajdujący się na obrzeżach miasta jest stosunkowo nową inwestycją w miasteczku. Wykwalifikowana kadra serwisu oraz ogromny wybór modeli ściąga do Eastbourne coraz więcej fascynatów motoryzacji.
Zdjęcie poglądowe.
Alain - 2017-07-17, 17:30
Przez całą drogę mężczyzna nie odezwał się ani słowem, skupiony głównie na drodze i poirytowany wyczuwalnie gorszym prowadzeniem samochodu. Wprawdzie układ kierowniczy nie ucierpiał ani trochę, ale ewidentnie coś działo się z tyłem. Z jednej strony samochód tracił stabilność, koło zdawało się nie trzymać prawidłowo, sprawiając wrażenie jakby zaraz miało odpaść. Jednak brunet był pewien, że tak się nie stanie, bowiem takie odczucia były wynikiem pękniętego wahacza, co w żaden sposób nie zagrażało bezpieczeństwu jazdy, a wyłącznie jej komfortowi... A przynajmniej z takiego założenia wychodził Vigneron, który zwykł bagatelizować wszelkie problemy. Klął tylko po nosem, kiedy podczas zakręcania koło wyczuwalnie i widocznie się rozjeżdżało. Niezmiernie go to denerwowało, ale nie komentował tych sytuacji w inny sposób, niż siarczystą „kurwą” czy czymś tego typu. Nie zwracał szczególnej uwagi na blondynkę, aczkolwiek jego spojrzenie kilka razy zahaczało o jej sylwetkę i bynajmniej nie przypadkiem. Widział po niej, że jest nie w humorze i szczerze powiedziawszy nie pasowało mu to, mimo że sam do takiego stanu doprowadził. Powinien być bardziej przychylny, tymczasem zachowywał się chamsko. Wiedział o tym, ale mimo to nie zrobił niczego, by jakoś poprawić dziewczynie nastrój, bo miał teraz na głowie inne, jego zdaniem, ważniejsze zmartwienie. Dotarłszy na miejsce, zaparkował samochód w pobliżu wjazdu do warsztatu, dopiero teraz odwracając się do Monroe i odzywając się do niej ludzkim głosem.
- Poczekaj - ton mężczyzny był neutralny, podobnie zresztą co spojrzenie, którym uważnie zmierzył twarz blondynki. W końcu wyszedł z samochodu i ruszył do budynku, aby poinformować kogoś o swoim przybyciu. Stosunkowo szybko odnalazł jednego z mechaników, z którym uciął krótką rozmowę, po paru minutach wracając do pojazdu. Znów zapalił silnik i wjechał do warsztatu, zatrzymując samochód we wskazanym miejscu.
- Chodź - rzucił do Monroe, nie chcąc żeby przesiedziała cały czas w środku auta. Kiedy oboje wysiedli, mechanik spojrzał pierw na bruneta, a później na dziewczynę, ostatecznie swój wzrok zawieszając na Audi. Pokręcił lekko głową i cmoknął z przekąsem pod nosem.
- Fajne autko, szkoda że tak szpetnie odrapane - wymruczał mężczyzna. Alain w tym samym czasie westchnął ciężko i podszedł na tył, by samemu raz jeszcze popatrzeć na obrażenia samochodu.
Monroe - 2017-07-17, 20:53
Krótkie polecenia rzucane przez Alaina przypominały jej komendy wydawane psu podczas tresury, ale nie chcąc prowokować kłótni, zagryzła tylko dolną wargę coraz wyczuwalniej walcząc z narastającą frustracją i żalem. Wiedziała, że jeśli teraz się sprzeciwi, ich relacja poważnie ucierpi, jak zawsze kiedy zaczynali się kłócić. Zwykle konflikty rozładowywały się same, jednak kiedy już znajdował się poważniejszy powód ani jedno ani drugie nie potrafiło odpuścić, a to z kolei prowadziło do wielu miesięcy ciężkich batalii. Tym razem nie mogła sobie na to pozwolić. Lekarz wyraźnie nakazał jej unikać stresów, a powrót do Samuela po tym wszystkim, w najlepszym wypadku skończyłby się pokaźną sumką zielono-fioletowych siniaków. Uświadomiwszy to sobie, poczuła się bezsilna, jakby w ciągu zaledwie kilku dni uzależniła się od Alaina do tego stopnia, że nie wiedziała co zrobić dalej. Jeszcze mocniej zagryzła wargę, czując jak delikatna skóra oblewa się zimnem, robi się bledsza i wyraźnie drętwieje, by za chwilę spuchnąć niedostrzegalnie. Łzy piekły ją w gardle i chociaż nie pozwoliła sobie na okazanie mu słabości, mimowolnie sięgnęła do kieszeni spodni, wyciągając z nich telefon.
„Pokoje do wynajęcia”
Sprawnie przeszukała listę ofert, zaczynając się uspokajać. Ceny nie były wygórowane, dałaby radę utrzymać się sama gdyby tylko przyszło jej mieszkać z kimś innym i chociaż tak naprawdę nie uważała żeby ucieczka od problemu była rozwiązaniem, świadomość posiadania wyjścia, dodała jej pewności siebie. Alain nie był ani początkiem, ani końcem świata i chociaż wciąż kochała go tak samo mocno wiedziała, że nie jest i nie musi być od niego zależna. A jednak już teraz robiła rozeznanie, zwyczajnie nie potrafiąc ocenić jak źle jest między nimi. Po raz pierwszy czuła się tak, jakby siedziała obok obcego, wrogo nastawionego człowieka i zupełnie nie wiedziała co z tym fantem zrobić. Westchnęła cicho kiedy dojechali na miejsce, posłusznie zostając w aucie. Znów schowała telefon, na chwilę zamykając oczy i opierając głowę o zagłówek. Co ona miała robić, żeby to wszystko zachowało taki sam kształt jaki miało dotychczas? Nie była wszak na tyle głupia, by nie widzieć jak odnosił się do niej z każdą kolejną chwilą, w której się wycofywała. Przechodził na tryb rozkazujący, nie rozmawiał i właściwie jego zachowanie ciężko było nazwać choć trochę miłym. Nie dążył do kompromisów, jakby zupełnie nie przeszkadzał mu stan w jaki ją wpędzał. Bo może nie przeszkadzał?
Podskoczyła słysząc trzaśnięcie drzwiami, kiedy wrócił do auta i wjechał do warsztatu. Bez zainteresowania prześledziła jego wnętrze, wysiadając w końcu i stanąwszy obok mechanika, sama przeniosła wzrok na zadrapania. W świetle dziennym wyglądały jeszcze gorzej niż wczoraj.
Friedrich - 2017-07-17, 21:16
Choć Friedrich nie przywykł do siedzenia w biurze, to głównie taką robotą się zajmował. Od ''brudnej roboty'' miał swoich ludzi, on zaś sprawiał, by wszystkie procedery przechodziły sprawnie i by na koniec każdego miesiąca mieli idealną sumkę na kontach. Brakło już w jego pracy krzty pasji, którą jako młody chłopiec pałał do samochodów. Zdawało się być oczywistym, że wszystko z czasem przemija, lecz motoryzacja jest gratką prawie każdego mężczyzny. Mimo to, po nocy spędzonej nad papierami obudził się w nim ten mały, czerwony ludek z różkami mówiący ''Idź coś sknocić''. No i poszedł.
Może nie miał ochoty sknocić, choć i takie myśli przewinęły mu się przez myśli, kiedy wpierw zauważył Monroe. Alain stał z jego punktu widzenia za ścianą, toteż dopiero później go zauważył. Blondynka rzuciła mu się od razu w oczy i to nie tylko samym atrakcyjnym wyglądem. Mimo tego, że kobiety są teraz coraz częściej kierowcami, to nadal blond piękności odwiedzające warsztat były dla niego ciekawym zjawiskiem... No może trochę miej ciekawym, gdy widział straty, jakie przynosiły.
- Witam Państwa. - Rzucił z szelmowskim uśmieszkiem, wpierw lekko się kłaniając i o ile Monroe na to pozwoliła, to pocałował wierzch jej dłoni, by chwilę później przywitać się uściskiem dłoni z Alainem.
- Friedrich Lestragne, właściciel komisu. - Dodał podczas witania się z Alainem aby rzucić po chwili porozumiewawcze spojrzenie dla mechanika, który w tym momencie orientował się w stratach. Gdyby nie to, że klienci nadal tutaj stali zapewne od razu zrzuciłby garnitur i zanurkował w autko, lecz nie wypadało tracić klasy, kiedy nadal tutaj byli. Szczególnie blondynka, której zdążył się przyjrzeć podczas teoretycznego oglądania szkód samochodu.
- Kiepski przypadek, trochę to zajmie. Prawda John? - Rzucił do dobrego kumpla, z którym po pracy chodzą na piwo czy też mocniejszy trunek, choć dzieli ich jakieś 10 tysięcy pensji co miesiąc. Całe szczęście Friedrich nie łączył spraw zawodowych z życiem prywatnym, co pozwoliło mu normalnie funkcjonować, kiedy już jako gówniarz stanął na stanowisku wyżej, niż jego znajomi. Stan samochody rzeczywiście nie był satysfakcjonujący, lecz pozwolę się nie wypowiadać dokładnie na ten temat, bo to nie moje cacko. Tak samo mógłby się zgodzić co do tego, że samochód był fajny. Mimo tego, że był wierny swojemu Jeepowi i wszystkim Romeom, to samo wnętrze samochodu zdawało się grzeszyć dogodnieniami a z resztą było podobnie dobrze. Powiedziałabym, że jak z kobietą nieopodal.
- Posiada Pani wiedzę, jak to się właściwie stało? - Rzucił w stronę kobiety z lekko zawadiackim uśmiechem, co nie mogło ujść uwadze Alaina i Mechanika, lecz miejmy nadzieję, że oni skupiali się na swojej robocie. On zaś robi tu za ozdobę i maskotkę.
Alain - 2017-07-17, 21:54
Nie przypuszczał, że Monroe mogła poczuć się przez niego aż tak podle, że zaczęła rozglądać się za mieszkaniem do wynajęcia. Zupełnie nie o to mu chodziło, ale jak zwykle wyszło inaczej. Brunet powinien się jeszcze wiele o związkach i relacjach pomiędzy parą nauczyć, ale przyswajanie tej wiedzy szło mu nadzwyczaj opornie. Kochał blondynkę mocniej niż kogokolwiek innego, był za nią wręcz głupi, lecz nie umiał tego okazywać.
Mężczyzna tłumaczył coś mechanikowi, jednocześnie nie interesując się otoczeniem ani stojącą obok Monroe. Z wielkim żalem wskazywał na wszystkie usterki, uwzględniając nawet najdrobniejsze zadrapania. Ten samochód był dla niego bardzo istotny i wciąż nie mógł pogodzić się z tym, że znalazł się w takim stanie. Co najgorsze przez głupotę, ale nie głupotę blondynki, a swoją własną. W końcu gdyby nie on, dziewczyna nawet nie pomyślałaby o wsiadanie za kierownicę i nie doszłoby do stłuczki. Nie przyzna się jednak do tego, że w gruncie rzeczy wina leży po jego stronie. To uwłaczałoby jego dumie, której za cholerę nie potrafił schować do kieszeni. Uwagę bruneta odwrócił Friedrich, ale dopiero po przywitaniu. Wówczas mężczyzna wyprostował sylwetkę i obejrzał się w jego stronę, od razu mierząc nieznajomego nieprzychylnym spojrzeniem, tym bardziej że ten przywitał Monroe w taki, a nie inny sposób. Teoretycznie nie powinien się do tego przyczepić, bo pocałunek w dłoń świadczył o dobrym wychowaniu, ale Alain nie silił się na takie gesty i uważał, że inni też nie powinni. Zmarszczył lekko brwi, podając mężczyźnie rękę. W przeciwieństwie do niego, brunet podarował sobie przedstawienie swojej osoby, uznając to za zbędne czynności. Później odsunął się od właściciela komisu, posyłając krótkie spojrzenie w kierunku Monroe. Nie było to jednak spojrzenie pełne uczuciowości, raczej bardziej kontrolne, niewypadające zbyt przyjaźnie. Odwróciwszy wzrok westchnął cicho i wsunął dłoń do kieszeni, z żalem przyglądając się swojemu samochodowi.
- Najgorsza jest ta powyginana i odrapana blacha - wtrącił, spoglądając nieufanie na Anglika. Coś mocno nie pasowało mu w jego postawie, ale hamował się i z trudem powstrzymywał od pokazania, że właśnie tak jest. Na pierwszy rzut oka pozostawał neutralny, lecz wystarczyło się lepiej przyjrzeć, albo zwyczajnie dobrze znać Alaina, aby wiedzieć, że nie wszystko jest w porządku. Niemniej nie przyglądał się nachalnie ani Friedrichowi, ani Monroe, na którą tylko zerkał dyskretnie kątem oka. Uwagę w większości poświęcał pojazdowi. Z przodu Audi wyglądało prawidłowo i dumnie, dokładnie tak jak powinno; podobnie było z lewym bokiem. Najbardziej ucierpiał tył i prawy bok. Lakier był doszczętnie zdarty, mocno odrapany, blacha widocznie powgniatana, błotnik był pęknięty, a lampa doszczętnie potłuczona. Rejestracja też odpadła. Brakowało również kawałka logo, które w gruncie rzeczy było najmniej istotne, ale dla Vignerona jak najbardziej ważne. Równie ważne, co cała reszta. Poza tym tylne, prawe koło miało połamany kołpak i o ile Alain znał się na samochodach choć trochę - a tak było - to dojrzał również pęknięty wahacz. O tym ostatnim nie zapomniał wspomnieć, bo na pierwszy rzut oka ta usterka nie była widoczna, a żaden z mechaników jeszcze nie zajrzał pod samochód. Usłyszawszy pytanie przybyłego niedawno mężczyzny, brunet znów zmarszczył brwi i natychmiast odwrócił się w jego kierunku. Przekręcił lekko głowę i założył ręce, przyglądając mu się z wyraźnym wyrzutem.
- Pani sama do tego doprowadziła, ale niech się pan tym za bardzo nie interesuje - odpowiedział za Monroe, nie dając jej nawet szansy na zabranie głosu. Po chwili podszedł bliżej i objął ją jedną ręką w tali, przyciągając trochę bliżej siebie. To nie była nieudolna próba demonstracji swojej wyższości, chciał wyłącznie pokazać, że Monroe jest tutaj z nim i że mężczyzna nie ma prawa zachowywać się wobec niej tak, jak Alain sobie tego nie życzył. A nie życzył sobie wielu gestów, począwszy od pocałunku w wierzch dłoni i bezczelnego obserwowania jej sylwetki, co nie umknęło jego uwadze.
- Jak długo zajmie naprawa? - spytał szorstko, nadal utrzymując na twarzy swój niezadowolony wyraz.
Monroe - 2017-07-17, 22:54
- Dzień dobry – uśmiechnęła się delikatnie kiedy na horyzoncie pokazał się ubrany w elegancki garnitur mężczyzna. Ten widok tak mocno kontrastował z wyglądem pracownika warsztatu, że przez chwilę na myśl pszyszła jej pierwsza i - jak do tej pory - ostatnia wizyta w domu Christiana. Czuła się wówczas dokładnie tak samo, patrząc na drogie meble, ozdoby i przedmioty użytku codziennego, na które jej samej nigdy nie byłoby stać. Dysproporcja była tak duża, że jeszcze raz przyjrzała się uważnie Fredrichowi. Już na pierwszy rzut oka dało się dostrzec jego wysportowane; szeroką klatkę piersiową i duże ramiona. Zadbana twarz, włosy i dłonie doskonale pasowały do drogich ubrań, sposobu bycia tak pewnego siebie, że w jakiś sposób ją to onieśmielało. Nie dlatego, że zmiękły jej kolana, a dlatego, że nawet jeśli Alain potrafił być równie pewny swego, nie przywykła do tego rodzaju zachowania. Nie do patrzenia na nią w ten sposób, całowania po rękach i zagadywania. Szczególnie dzisiaj uderzało w nią to najmocniej, kiedy czuła się jak piąte koło u wozu za sprawą kochanej osoby. Podała Fredrichowi dłoń, nieco szerzej otwierając oczy z zaskoczenia kiedy wargi mężczyzny zetknęły się z jej delikatną skórą. Przyjemne mrowienie rozeszło się po całej dłoni kobiety, rozgrzewając ją natychmiast. Nieczęsto miała okazję być adorowaną w ten sposób i chociaż nie chciała drażnić Alaina a tym bardziej w odwecie sprawiać mu przykrości, mimowolnie uśmiechnęła się nieco szerzej. Ignorując pełnie ostrzegawczej nuty spojrzenia Bruneta, zachowywała się naturalnie, wreszcie mając możliwość porozmawiać z kimś względnie normalnie.
- To... – nim zdążyła powiedzieć cokolwiek więcej, poczuła jak cudze dłonie oplatają jej pas. Na chwilę z zaskoczeniem odwróciła się w stronę swojego towarzysza, bez problemu domyślając się gdzie leżało sedno sprawy. Zamilkła pozwalając mu mówić za siebie i choć wciąż brakowało jej nastroju, nie zdecydowała się odsunąć od jego ciała.
- Próbowałam wjechać do garażu – uściśliła, jednocześnie całkiem nieświadomie siejąc ziarno wątpliwości. Takich szkód nie dało się zrobić bez wyjątkowego pecha, braku zdolności i innych czynników, które dosłownie spadły na Monroe wczorajszego wieczora. Oszczędzając sobie jednak kolejnych warknięć ze strony Alaina nie zdecydowała się od początku do końca opisać zdarzenie, choć być może pomogłoby to wykryć ewentualne usterki.
Friedrich - 2017-07-17, 23:08
Zmarszczył brwi widząc zachowanie i odzywki Alaina. Nim odpowiedział na jego słowa zaśmiał się lekko kpiąco, choć po chwili jego twarz przybrała grymas dezaprobaty.
- Sądzę, że Pańska partnerka potrafi mówić sama. - Rzucił całkowicie naturalnie, jednocześnie zrzucając marynarkę i zakasając rękawy koszuli, aby skrzyżować ręce i zawiesić marynarkę na ramieniu. Odsłuchał także słów Monroe, po których całkowicie zdezorientowany znów spojrzał na auto. - Niebywałe zdolności. - Rzucił z lekkim przekąsem, lecz aby nie było to odebrane niemiło rzucił kobiecie szeroki, miły uśmiech. Nie pchał się gdzie go nie chcą, choć Monroe tego nie okazywała. Dodatkowo Friedrich nie przywykł do wulgaryzmów i przemocy - lata trenowania sztuk walki nauczyły go, że siłę używa się tylko w konieczności. Lepsze jest to, co jest tutaj. <wyobraźcie sobie ten szeroki uśmieszek i pukanie wskazującym palcem po czole>
- Sądzę, że jutro będzie do odebrania. Nasi pracownicy pracują prawie całodobowo, lecz nie da się naprawić takich szkód ot tak. Rozumie Pan, mam nadzieję. - Rzucił neutralnie do Alaina i wymienił po raz kolejny porozumiewawcze spojrzenia z Johnem.
- Wpierw zajmiemy się tymi wgnieceniami, później lakierem. Trzeba by było także odrestaurować logo. Szkoda, że nie Alfa Romeo. - Rzucił w tonie żartu, coby w miarę rozluźnić atmosferę. Sam nie miał partnerki, nigdy nie był o nikogo zazdrosny, toteż nie rozumiał do końca poczynania Francuza, choć i tak mężczyzna mógł wysnuć wnioski, że jego zachowanie jest naganne w obecnej sytuacji. Rozumie się, bronić swojej kobiety, ale czy jest coś złego w uśmiechu? Dopóki Friedrich nie posuwał się do cielesności czy sprośności nie powinno być problemów z tym, że zachowuje się tak a nie inaczej. Cóż, pozostało tylko współczuć Monroe.
Alain - 2017-07-17, 23:45
Mężczyzna jedynie zacisnął usta w wąską linię, z trudem powstrzymując się od złośliwości, jaka cisnęła mu się na usta, gdy usłyszał kpiący śmiech Friedricha. Wczorajszy wieczór przysporzył mu wystarczającej ilości negatywnych emocji, ażeby te utrzymywały się aż do teraz. To z ich powodu emanował szczególną agresywnością, której nawet nie starał się szczególnie kryć. Hamował się jedynie, by nie powiedzieć czy nie zrobić czegoś, co zdecydowanie przeszłoby granicę dobrego smaku. Bo jak dotąd nie miało to miejsca, chociaż zachowanie bruneta faktycznie pozostawało wiele do życzenia.
- Sądzę, że ona w tym temacie nie powinna się za wiele wypowiadać - wysyczał wręcz, nie kryjąc swojej irytacji, jaką wzbudzał w nim mężczyzna. Pokręcił lekko głową, spod przymarszczonych brwi obserwując ruchy właściciela salonu. O zgrozo, niech jeszcze przestąpi zgrabnie z nogi na nogę i odwróci się, żeby zaprezentować ten lepszy profil - pomyślał, przewracając dyskretnie oczami. Anglik denerwował bruneta samym swoim stylem bycia i bynajmniej nie chodziło tu o zazdrość. Blondynka doskonale mogła na sobie poczuć, jak mięśnie Alaina mimowolnie mocno się spinają, a całe ciało zaczyna emanować coraz większym ciepłem. Z całych swoich sił powstrzymywał emocje, buzujące pod skórą tak wyraźnie, że niemal można to było poczuć. Vigneron to człowiek bardzo impulsywny, szybko popadający w złość i niekontrolujący swoich zachowań tak, jak wymagałaby tego od niego kultura osobista. Niemniej osobom, z którymi się zadawał w zupełności to nie przeszkadzało, być może dlatego, że jego towarzystwo było do niego podobne. Banda chamów, jak mógłby to określić ktoś pokroju Friedricha, ale brunetowi to zwisało.
- Rozumiem - mruknął beznamiętnie. - Można oszacować ile to będzie kosztować? - domyślał się, że koszt naprawy będzie niemały i był na to w pełni przygotowany, jednak chciał usłyszeć minimalną i maksymalną cenę, jaką będzie musiał zapłacić. Właściwie był w stanie wyłożyć nawet ponad to, pragnąc, a właściwie żądając, aby wszystkie części, które będą wymieniane, były stuprocentowo oryginalne.
- Alfa Romeo to... - „gówno”. W porę ugryzł się w język, po chwili przywdziewając na twarz ociekający ironią uśmiech. Wyraz ten nie utrzymywał się na jego twarzy zbyt długo, bowiem szybko zastąpił go wyraz niezadowolenia, przemieszanego ze zniecierpliwieniem. Chciał jak najszybciej opuścić to miejsce, bo czuł że jeszcze chwila i skłonny będzie do rękoczynów, mimo że Friedrich właściwie nie robił niczego, co powinno bruneta do tego sprowokować.
- Bardzo porządne samochody, ale preferuję inne - dokończył ironicznie i bez przekonania, wolną ręką sięgając do kieszeni po telefon. Drugą w dalszym ciągu obejmował Monroe, opuszkami palców delikatnie masując miękką skórę dziewczyny. Nie chciał być niepotrzebnie złośliwy, a to głównie ze względu na jasnowłosą, ale powstrzymywał się z ledwością.
/ Słabe, wybaczcie, ale trochę spać ;_;
Monroe - 2017-07-18, 00:53
- Sądzę, że ona tu stoi i zaczyna mieć powoli dość, Alain – Odezwała się w którymś momencie, na tyle stanowczo, by przerwać panujący dookoła chaos. Coraz mniej podobała jej się postawa mężczyzny i mimo bezustannej skruchy, nie zamierzała dłużej znosić jego humorów. Było jej wstyd. Tak po prostu, jak za dziecko, które awanturuje się o schowanego w kieszeni cukierka i nie może pojąć fundamentalnych zasad funkcjonowania w społeczeństwie. Nie obchodził jej w tej chwili cały jego świat, co komu przeszkadzało i co kto miał w szlachetnym poważaniu. Był tu z nią, a to zobowiązywało go do jakiejkolwiek kultury, tym bardziej że właściciel salonu nie zrobił nic, co mogłoby wzbudzać aż tak dużą awersję. Ba! Wydawał się całkiem miłym, przyjemnym w obejściu człowiekiem toteż słysząc żart, uśmiechnęła się ponownie szeroko i niewinnie. Pozostając w objęciach Alaina dłuższą chwilę analizowała swoje położenie, dopiero z biegiem czasu uzmysławiając sobie, że prawdopodobnie gdyby jej tu nie było, wszystko potoczyłoby się zgoła inaczej. Nie mogąc już nic na to poradzić, westchnęła cicho, śledząc wzrokiem ruchy Fredricha.
- Alain – w którymś momencie spięła się cała, jakby przeczuwając co planował powiedzieć. Ta dziecinada nie mogła trwać już dłużej i chociaż wciąż próbowała uniknąć draki, najchętniej po prostu wyszłaby z salonu i poszła do domu. Nie wiedziała już co powinna zrobić. Chwilowy wstyd przykrył całą gorycz, by w następnym odruchu spotęgować ją niewyobrażalnie. Nie wiedziała co myśleć i czy w ogóle powinna rozważać ewentualną możliwość rozmowy, ale uzmysłowiwszy sobie jak to będzie wyglądać, odpuściła. Straciła nawet zapał do zakupów o czym zapewne poinformuje go podczas drogi.
Friedrich - 2017-07-18, 12:13
Przemilczał chwilę zagrywki mężczyzny, widocznie zdegustowany. Byli na jego terenie, dawali swój samochód pod jego pieczę i jeszcze takie teksty. Nie zapominajmy, że sam warsztat znajdował się przy salonie takich a nie innych samochodów, toteż i tak mężczyznę drogo wyniesie znalezienie oryginalnych części. Nie wspomnę o tym, że za robociznę też słono zapłaci, chyba, że chce otrzymać ''gówno''.
- Jest Pan przy salonie ''bardzo porządnych samochodów''. - Rzucił kąśliwe a po chwili dodał. - Dlatego trochę wyniesie sprowadzenie oryginalnych części. Ale proszę skierować się o dokładną wycenę do naszego mechanika. - Poklepał Johna po ramieniu i uśmiechnął się delikatnie następnie kierując się w stronę wyjścia. Rzucił przyjaze spojrzenie na Monroe, której teraz naprawdę współczuł. Zero klasy, zero wychowania, zero perspektyw. Jeśli jej mężczyzna kierował się takim zachowaniem we wszystkich aspektach relacji międzyludzkich, to także zero znajomości. Chyba, że trafi na podobnych chamów co on sam. Kobieta wydawała się być podobnie zdegustowana zachowaniem mężczyzny, przez co w oczach Friedricha była tutaj jak najbardziej w porządku. Spodobało mu się, nieukrywalnie, że zamiast stać albo po lewicy, albo po prawicy starała się załagodzić całą sytuację. Kobiety mają tendencję do wyolbrzymiania swoich zachowań - albo stoi po stronie faceta, albo obrzuca go takim samym zachowaniem, jak on innych. Najwyraźniej praktyka czyni mistrza, bo prowadziło do wątpienia to, czy mężczyzna pierwszy raz tak zareagował. Zapewne nie.
- Miło było poznać. - Rzucił w stronę blondynki, dopiero po dłuższej chwili przerzucając wzrok na jej partnera. Z widocznie kpiącym uśmieszkiem ruszył do swojego Alfa Romeo Stelvio, które stało nieopodal warsztatu i po chwili odjechał, wpierw nasuwając na oczy swoje Ray-Bany.
/z.t
Alain - 2017-07-18, 13:01
Mężczyzna nie miał problemów ze znalezieniem pieniędzy, pomimo że nie wyglądał na kogoś, kto mógłby posiadać ich aż tyle. Oficjalnie był finansowym zerem, ale każdy kto znał go choć trochę doskonale wiedział, że wręcz spał na pieniądzach. W końcu narkotykowy biznes przynosi wiele dochodów, szczególnie jeżeli ma się do tego głowę, a Alain doskonale na tym wszystkim się znał. Słona zapłata nie była więc dla niego niczym, co mogłoby go zrujnować. Gdyby chciał oszczędzić, zgłosiłby się do pierwszego lepszego warsztatu i nie domagałby się oryginalnych części zamiennych. Zaczynał jednak żałować, że zjawił się akurat tutaj. Upomniany przez Monroe, spojrzał na nią ze zmarszczonymi posępnie brwiami, przypominając sobie o tym, że nie powinien jej denerwować i przysparzać niepotrzebnego stresu, ale nie mogąc się powstrzymać od chęci zajebania komuś tu obecnemu. Dla zachowania pozoru przynajmniej minimalnego spokoju i wyciszenia, skinął porozumiewawczo głową, zaraz odwracając się lekko w stronę mechanika. Na mężczyźnie nie skupiał długo swojego spojrzenia, zaraz wracając nim do sylwetki Friedricha, którego to po raz kolejny zmierzył chłodnym spojrzeniem, nie ukrywając swojej nienawiści, którą zaczął do niego pałać w ciągu tych kilku minut. Wręcz się w nim gotowało, co nie powinno umknąć uwadze Monroe, którą w dalszym ciągu trzymał kurczowo, nie pozwalając odstąpić od siebie chociażby na krok. Friedrich nie powinien wnikać w życie Vignerona oraz w jego wspólne życie z blondynką. Nie powinien interesować się niczym oprócz tego cholernego samochodu, tymczasem pokazywał, że jest inaczej. Brunet odprowadził go podłym spojrzeniem, przykładając telefon do ucha. Później nie zwracał już uwagi na mężczyznę, całkowicie ignorując to co robił. Skupił się na zamówieniu taksówki, a kiedy już tego dokonał, wyswobodził Monroe i zwrócił się do mechanika, chcąc poznać cenę naprawy. Usłyszawszy kwotę przeklął w myślach, ale przystał na taką, nie mając innego wyjścia. Później pożegnał mechanika i przypuszczam, że wspólnie z Monroe udali się do taksówki, która przyjechała nadzwyczaj szybko.
[zt]
|
|
|