Dexter - 2016-09-24, 01:06 Temat postu: Psi parkDexter wyszedł z blokowiska i niespiesznie obwąchiwał wszystkie krzaczki i znaki drogowe w drodze od dobrze znanego mu parku. Wyprowadzał na spacer Ally - role się odwróciły. Wielkie psisko przebiegło przez ulicę, lawirując pomiędzy maskami samochodów, które stały na czerwonym świetle. Ktoś nacisnął klakson ze zdziwieniem, rzadko kiedy widuje się tak wielkiego psa. W końcu Dexter zatrzymał się na chodniku i spojrzał za dziewczyną, czekając aż go dogoni. Ruszył przed siebie, wkroczył na szeroką aleję otuloną ogromnymi liściastymi drzewami, które przytulały się koronami kolorowych liści. Wiele z nich opadło na alejkę martwe, charakterystycznie trzeszcząc pod rytmicznie opadającymi łapami olbrzyma. Dog wcale nie zaprowadził blondynki do psiego parku, to był czysty przypadek. Udał się w swoje ulubione miejsce, do parku, a psie pole było tuż obok.Ally - 2016-09-25, 15:04 Ally nieudolnie próbowała nadążyć za psem. Okazało się, że Czarny potrafi być dość żwawy jak chce. Momentami musiała nawet pobiegać. Nie mogła przez to w pełni edukować drogi, by raz ją zapamiętać, 2 dowiedzieć się gdzie mieszka.
W ostatniej chwili zatrzymała się przed ulicą, a serce jej stanęło jak Dex wbiegł pomiędzy samochody. Na szczęście one stały, ale nadal. Ally kulturalnie poczekała na zielone i dołączyła do psa.
Próbujesz zabić mnie czy siebie ? - zapytała pół żartem pół serio.
Ruszyła dalej za nim. Próbując chociaż trochę obejrzeć okolice. W parku dała ona o sobie znać sama, wydając dźwięk trzeszczenia pod nogami jej i Czarnego. Tutaj można było dostrzec nadchodzącą zimę. I to jak cała przyroda się na nią szykuje.
Dziewczyna poniosła jakiś patyk, który zmaterializował się przed nią
Aportujesz? - spytała i machnęła patykiem.
/sorry za nieobecność, dzienny brak dostępy do neta Dexter - 2016-09-25, 20:33 Dexter zajął się wąchaniem czegoś pod drzewem, oczekując na Ally. Spojrzał na nią, gdy machała patykiem, ale zignorował ją. Ktoś właśnie wchodził do psiego parku otwierając furtkę i nie domykając jej - olbrzym wykorzystał okazję i wbiegł na ogrodzony teren niczym koń w wolnym galopie. Zatrzymał się, aby obwąchać ogon jakiejś niewielkiej kundelki, sięgającej mu zaledwie do 1/3 wysokości nóg. W tej samej chwili na drugim końcu wybiegu ujrzał jego odwiecznego wroga - czarnego chow-chowa o paskudnym, zadziornym charakterze. Psy znały się praktycznie od zawsze, i od zawsze pałały do siebie niewyjaśnioną nienawiścią. Dexter wyprostował się i nastawił uszyska, jeżąc czarną sierść na karku. Warknął głucho pod nosem. Chow-chow ujrzał i jego, prężąc się na smyczy właścicielki, która ledwo dawała radę utrzymać puszystego stwora. Gryźli się już nie raz, z różnymi skutkami.Ally - 2016-09-25, 20:54 Ally zasmuciła się, że pies olał jej patyka, ale nie mogła długo ubolewać nad tym faktem, widząc jak pies ruszył galopem w kierunku innych czworonogów. Niewiele myśląc ruszyła za nim.
Nie było by najgorzej,najwyżej obwąchałby sobie kilka suk, gdyby nie fakt, że Dex ewidentnie upatrzył sobie ofiarę. Ally stanęła tuż przy furtce, by być na tyle blisko by móc zareagować szybko, a za razem nie narazić się na przypadkowy atak.
Dexter, zostaw - Powiedziała pewnym głosem, domyśliła się, że ta komenda nie zadziała. Ale warto zawsze spróbować.
Modliła się w duchu, żeby psy nie wdały się w bójkę. Nie będzie miała szans, żeby odciągnąć Czarnego, ważył zapewne tyle co ona.
Spojrzała błagalnym wzorkiem na właścicielkę drugiego psa, licząc, że ona zdoła ujarzmić swoje zwierze. Lecz kobieta nie wyglądała jakby miała cokolwiek uczynić. Jej zrezygnowany wzrok mówił "znowu to samo". Nie była to dobra wróżba. Jeżeli psy już kiedyś miały ze sobą do czynienia, to może nie skończyć się dobrze.Dexter - 2016-09-25, 21:15 Dexter rzucił się do przodu ignorując usłyszaną komendę. W kilka susów znalazł się przy chow-chowie, dopadając jego karku, aby porządnie go obwąchać, cały napięty. Chow robił to samo, klepiąc go łapą po opuszczonym zadzie. Dexterowi nie spodobała się ta demonstracja dominacji, i ukazując kły pośród fafli i tony śliny wdał się w bójkę ze znanym mu doskonale samcem. Rumor i skowyt zwróciły uwagę wszystkich na wybiegu. Dog miotał samcem zaczepiając kły w gigantycznych ilościach puchu, to prawdopodobnie już nie raz uratowało dupę rywalowi.Ally - 2016-09-25, 21:34 Ally zaczęła panikować.Nie miała bladego pojęcia co może zrobić.
Dexter proszę
Dexter nie
Dexter noga - rzucała wszystkie komendy jakie przyszły jej do głowy.
Z oczy zaczęły jej cieć łzy. Z jednej strony z bezradności, z drugiej ze smutku, że pies, którym zaczęła się dopiero co opiekować, może zrobić sobie poważną krzywdę, albo drugiemu zwierzęciu. Co było bardziej prawdopodobne przy przewadze masy.
Czarny jasna cholera zostaw - dodała z udawaną złością, łapała się wszystkim pomysłów jak tonący brzytwy.
Czy ktoś mi może pomóc - rzuciła w przestrzeń, raczej nie zakładając, że kogoś to ruszy.
Jeżeli nic nie pomogło, w akcie bezradności szybko odnalazła jakąś dużą gałąź i wkroczyła miedzy psy.Dexter - 2016-09-25, 21:39 Chow odwrócił się i złapał Dextera za gardziel. Wtedy on w akcie desperacji podskoczył z wrogiem do góry i przygniótł go łapami do ziemi. Ten, zdezorientowany, puścił olbrzyma i zaczął skowyczeć. Właścicielka puszystego psa stała zdezorientowana, uderzając Dextera torebką, jednak on nie reagował. Czarny zorientował się, że gryzienie sierści nic nie daje, a najbardziej odsłoniętą i podatną na ataki częścią ciała chow-chowa był jego ujadający pysk. Dex rzucił mu się do pyska i złapał go za głowę, otwierając swój pysk do granic możliwości. Szarpnął nim, jednak czuł, że szybko opada z sił.Ally - 2016-09-25, 22:10 Dziewczyna nie udolnie próbowała początkowo wedrzeć się miedzy psy. Jednak instynkt przetrwania tak małej osóbki jak ona był dość silny. Ale wiedziała, że jeżeli nie chce rozlewu krwi musi podjąć jakieś działanie. Wzięła kilka szybkich wdechów.
Korzystając z okazji,że Czarny złapał Chow-chowa w pysk, lewą ręką złapała go za obrożę, prawą zaś, w której trzymała patyk, próbowała rozdzielić psy.
Przy okazji rzucała wszystkie komendy, jakie zna ten świat, w stronę Dexa.Dexter - 2016-09-25, 22:32 Ostatecznie dał się odciągnąć, poszczekując groźnie w stronę chow-chowa. Popluł wszystko, co dookoła. Podczas wcześniejszego rozdzielania, gdy Ally znalazła się pomiędzy ich pyskami, uważał aby jej nie skaleczyć, co osłabiło jego ataki na puchatego psa. W efekcie stał odciągnięty przez dziewczynę ciężko ziając i poszczekując w stronę rywala.Ally - 2016-09-25, 23:08 Odetchnęła z ulgą gdy poczuła, że Czarny ustąpił i dał się odciągnąć. Dla bezpieczeństwa siebie i wszystkich dookoła szybko wyszła z parku, ciągnąc psa za obroże, upewniając się oczywiście, czy bramka została zamknięta. W międzyczasie rzuciła najmilsze na jakie mogła się dobyć "przepraszam" w stronę właścicielki chow-chowa. W końcu to ona w sumie nie upilnowała swojego psa. To dopiero początek ich znajomości, ba! pierwszy dzień, a Czarny już zafundował jej taką dawkę przygód, jaką przeciętny Kowalski przeżywa w ciągu pół roku.
Dziewczyna była cała czerwona z emocji. A do tego opluta przez Dexa. Stanęła przed nim.
Co Ci uderzyło do głowy by atakować tego psa. Chcesz, żebyśmy razem oberwali. Mało Ci w życiu atrakcji ?! - zaczęła wyrzucać z siebie potok słów, nie do końca nawet przemyślanych, ale po prostu potrzebowała jakoś spożytkować tą energię, która się w niej zabierała.Dexter - 2016-09-26, 12:13 Pies niechętnie wyszedł, a raczej został wyciągnięty przez Ally poza psi park. Momentami zapierał się w ziemi, zmieniając zdanie i chcąc walczyć dalej. Powarkiwał od czasu do czasu, ale wobec dziewczyny nie wykazywał najmniejszych śladów agresji. Polizał ją przepraszająco po ręce i skulił uszy, podczas dostawania reprymendy. Nie brał jej jednak do siebie, po prostu udawał, że go to rusza. Wydał z siebie dziwny odgłos, pomieszanie mlasknięcia i westchnięcia i ruszył dalej przed siebie, w stronę stawu z kaczkami i łabędziami.Ally - 2016-09-26, 19:02 Nie potrafiła się długo na Czarnego gniewać, kupiła więc udawaną minę skruszenia. Posmyrała go za uchem.
Nie nacieszyła się jednak długo władczością gdyż, Dex ruszył w dalszą drogę. I weź tu człowieku bądź pewny siebie, jak nawet pies Tobą kieruje. Ale w sumie Ally więcej pewności siebie nie było trzeba. Miała tylko nadzieje, że tym razem dalsza podróż nie będzie dawką ekstremalnych emocji, bo więcej już może nie wytrzymać.
Ochoczo ruszyła w podskokach jak małe dziecko za czworonogiem. Przyczyną takiego zachowania było spłynięcie napięcia jakie w niej tkwiło przez ostatnich parę minut. Poczuła się taka lekka, jakby do nieba mogła doskoczyć.Dexter - 2016-09-27, 13:20 Truchtał kulawo nad brzeg jeziora, skrócając sobie drogę biegnąc przez niewielki, sosnowy lasek. Tak pięknie tam pachniało. Na brzegu stały kaczki, które były przyzwyczajone do widoku psów i karmiących ich ludzi. Dexter jednak nie przepadał za innymi zwierzętami, więc gdy był wystarczająco blisko, szczeknął basowo próbując dopaść najbliższą jego głów kaczkę. Podniósł się rumor przerażonych ptaków, które wpadły do wody i zaczęły uciekać. Dexter stanął na samym brzegu i szczekał na oddalające się kurczaki.Ally - 2016-09-27, 16:20 Po kilkunastu metrach radosnych skoków, Ally musiała je zmienić w bieg, gdyż inaczej nie szło nadążyć za Czarnym. Dobrze, że dziewczyna kiedyś biegała. Szybko weszła w odpowiedni rytm i uspokoiła oddech. Lecz i tak nie mogła oglądać krajobrazu. Brak podzielności uwagi się kłaniał.
Niestety, dziewczyna na tyle dawno nie biegała, że kondycji już nie miała. Szczególnie, że była już to druga przebieżka za psem, z czego pierwsza była mocnym biegiem nie truchtem. Szybko dopadło ją zmęczenie. Na szczęście, Dexa zainteresowały kaczki. Zatrzymała się tam, oparła ręce o delikatnie ugięte kolana i wzięła kilka głębokich wdechów, za nim wyprostowała się i rozejrzała się po okolicy. Która swoją drogą była piękna. Widać było stąd stajnie i blokowisko.Kiedy pies skończył obszczekiwać przerażone kaczki, zaczęła do niego mówić.
To może pójdziemy do stajni?-wskazała na nią
Chyba,że wolisz do domu - pokazała na przeciwny kierunek
To rozmawianie z psem zaczynało być poważnym problemem.Dexter - 2016-09-27, 19:16 Dzień był już chłodny, w końcu rozpoczęła się jesień pełną gębą. Dexter wahał się chwilę, co robić, gdy kaczki spłoszyły się i popłynęły na środek jeziora. Decyzja była jednak szybka - wybił się z nachylonego brzegu i dał susa przed siebie. Jego czarne cielsko zanurzyło się całe w mętnej wodzie. Przez chwilę w ogóle go nie było, potem nagle wynurzył się metr dalej i płynął za kaczkami, które były zdecydowanie szybsze od niego. Tak lodowata woda była mordercza dla jego starych stawów i rozgrzanego od biegu i walki ciała. On jednak nie poddawał się, płynąc za stadem ptactwa.