I So Bad - 2013-01-23, 00:14 Temat postu: Karuzela
Karuzela boksowa; korytarz szeroki na 2,5m. Przeznaczona jest dla 4 koni, przy czym jej średnica to 17m. Zadaszona, wykonana z drewna i stali ocynkowanej. Posiada specjalny układ sterujący umożliwiający wybranie odpowiedniej opcji treningu, oraz stworzenia własnego programu, który dostosowujemy do swojego wierzchowca.
REGULAMIN UŻYTKOWANIA
● W karuzeli jednocześnie mogą się znajdować tylko 4 konie.
● Trening na karuzeli odbywa się bez udziału człowieka, czyli jest samodzielnie przeprowadzany przez konia. Na potrzeby fabuły można samemu "sterować" wyimaginowanym stajennym.
● Dany koń może odbyć maksymalnie 2 karuzele w miesiącu.
● Jedna fabuła na karuzeli powinna liczyć minimum 5 postów, napisanych na przemian z drugim koniem, nie będącym multikontem usera.
Anonymous - 2013-01-31, 19:36 Szła żwawym krokiem za Loritą i przed karuzelą zatrzymała się obwąchując ogrodzenie, choć widziała już je dużo razy. Nastawiła uszy na sztorc i weszła do jednego z przedziałów po czym spojrzała z wyczekiwaniem na dziewczynę. Gdy poczuła nacisk na zad ruszyła stępem z początku tuląc uszy, które po chwili wyprostowała.Anonymous - 2013-01-31, 20:09 Parsknęła cicho i zarzuciła łbem kierując jedno ucho w stronę dziewczyny. Więc po dziesięciu minutach, gdy poczuła większy nacisk na zad przyśpieszyła przechodząc nieco agresywnie do kłusa, lecz po chwili uspokoiła się. Przez kilka minut kłusowała z wysoką akcją kończyn, jak była uczona, a potem przeszła do leniwego kłusa i obejrzała się na Loritę.Anonymous - 2013-02-01, 12:37 Parskała co i raz zarzucając łbem i patrząc to na dziewczynę, to na teren przed sobą. Gdy znowu poczuła nacisk na zad przytuliła uszy do potylicy i jakby wyskoczyła do przodu, lecz po chwili uspokoiła się, wiedząc, że nie ważne co by robiła i tak by nie zmieniła technologii. Zaczęła więc galopować w miarę możliwości, najwolniej jak się da. Nie chciało jej się zbytnio biegać w kółko, ale lepsze to niż nic.Anonymous - 2013-02-01, 13:08 Maszyna zaczęła się stopniowo zatrzymywać, a ona zdziwiona nagłym zwolnieniem poczęła ruszać się tempem maszyny, gdy w końcu się zatrzymała. Wzięła miętusa zostawiając trochę śliny na jej ręce.
Przy przypinaniu uwiązu szarpnęła łbem. Taki humorek, o. Na życzenie dziewczyny wyszła za nią rozglądając się.
/zt/Mirabell - 2013-02-21, 17:23 Weszła z wałachem i okrążyli karuzelę, by się do niej oswoił jak i z otoczenie. Po czym weszli do jednego z "przedziałów". Odpięła uwiąz i go zamknęła, głaszcząc po pyszczku na pożegnanie. Poszła do tego całego ustrojstwa by maszyna ruszyła na najwolniejszych obrotach.Anonymous - 2013-02-21, 17:38 Szedł u jej boku, jakoś wybitnie często nie rozglądając się ani nie obracając za siebie. Karuzela nie była dla niego czymś nowym, lecz zważywszy, iż nie znał owego miejsca po drodze wszystko przelotnie obwąchiwał. Czując delikatny nacisk na zad ruszył wolnym stępem, w sumie bardzo się ociągając, gdyż maszyna wybitnie szybkiego tempa nie narzucała. Podczas chodu nie zaprzestawał poznawania owego miejsca. ;> Chociaż w sumie karuzela nie była tym, co tak naprawdę lubił. Rozpierała go chęć jazdy, po prostu. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, yup.Mirabell - 2013-02-21, 17:49 Wsiadła by na niego, ale nie chciała rozpierduchy jak dawno nie jeździł <3. Bała sie o swoje zdrowie, po za tym ona też dawno nie siedziała na końskim grzbiecie xd. Gdy tak okrążali tą karuzelę ciągle coś do niego gadała. Gaduła <3. Dała mu jeszcze ćwiartkę jabłka. Jak maszyna ruszyła wzięła sobie jakiś taboret czy coś, co akurat stało przy karuzeli i usiadła. Trudno, że był zimny i czuć było, że był mokry. Obserwowała wałacha. Co jakiś czas cmokala.Anonymous - 2013-02-21, 17:54 To ty chyba tego miśka nie znasz kobieto :c. Dobra, Ty go faktycznie nie znasz, ale pomińmy! Na co czekasz? :c Chodził w tempie narzucanym przez maszynę i mimo, iż nie kroczył wybitnie szybko, dało się zaobserwować swego rodzaju lekkość, jaką był przepełniony każdy, najdrobniejszy ruch wałacha. Po drodze skubnął kawałek jabłka, z każdym okrążeniem podczas którego ją mijał dopominając się o coś jeszcze, a co! Po jakimś czasie zaprzestał rozglądania się, bo właściwie wszystko, co w jakiejś mierze go ciekawiło - przestało. Nie mówię tu o Mirce, gdyż wciąż spoglądał na nią z nadzieją, być może podświadomie biorąc ją na litość <3 .Mirabell - 2013-02-21, 18:20 Hahah no właśnie! I o czym my tu mówimy xd. Następnym razem na niego wsiądzie <3.
Nie ma! Nie ma przekupstwa, oj nie! Nie nabierze się na to!
Wstała znów do urządzenia, gdzie były te różne guziczki. Nacisnęła jakiś, by zatrzymać maszynę, a następnie nacisnęła znów, lecz jakiś inny. Tym razem ruszył w przeciwnym kierunku co poprzednio, jednak w tym samym żółwim tempem. Zaczęła iść razem z nim. A co! Może coś jej to da i schudnie. Przecież każda kobieta myśli, że jest gruba Anonymous - 2013-02-21, 18:27 Ta, następnym razem. :c Wciąż się ociągał, a właściwie to maszyna znacznie go blokowała. Zmieniając kierunek robił to, co uprzednio. Co tu dużo opisywać.. Gdy odległość nie stanowiła przeszkody, szturchał ją zaczepnie w ramię. .Mirabell - 2013-02-21, 18:36 No tak. Następnym razem <3.
Dobra koniec tego ociągania się. Pogładziła go po szyi, gdy została szturchnięta. Zaraz to włączyła maszynę na szybsze obroty. Kłusik <3Anonymous - 2013-02-21, 19:12 Ruszył kłusem, ograniczając się do tempa, które narzucała maszyna. Nieco się zganaszował, ot. Jego ogon subtelnie nosił się na zimnym, zimowym wietrze, natomiast on sam kłusował dość lekko, jakoby śnieżna szata, którą pokryte było podłoże nie stanowiło problemu, a dodawało motywacji do dalszego biegu. Nie czuł ucisku na zadzie, toteż po chwili monotonii pozwolił sobie na zwolnienie ;>Mirabell - 2013-02-21, 19:32 Hmm... lepsza była by lonża... no ale, już się wybrało karuzelę, a nie widziała nigdzie w pobliżu lonże ... Biegła chwilę razem z nim, poklepała go po zadku <3, a zaraz przystanęła by złapać powietrze. Kondycję już nie miała taką dobrą xd. Jeszcze trzy okrążenia i zmieniła mu kierunek. Chwilę tak biegł w drugą stronę i zwolniła karuzelę do stępa. By odetchnął.Anonymous - 2013-02-21, 19:54 Ach tam odetchnął ;> Po chwili kłusa przeszedł do stępa, chociaż tak właściwie wciąż tłumił w sobie ogromną ilość niewykorzystanej energii. Spuściwszy nieco łeb, bezgłośnie westchnął, krocząc żywiej, aniżeli wcześniej.