To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Maneże - Arena zewnętrzna

Randolph Varmus - 2014-08-29, 00:27
Temat postu: Arena zewnętrzna

    Do dyspozycji został oddany ogrodzony plac zewnętrzny. Pod podłożem (piach szklarski wysypany geotermalnymi włóknami) jak i drenażami, które odprowadzają wodę nie zostawiając na powierzchni żadnej kałuży, znajdują się maty stabilizacyjne z tworzyw sztucznych. Ów maty powodują amortyzacje zeskoków, uderzeń, dprowadzą nadmiar wody z placu. Podłoże zostało tak zaprojektowane, aby koń odczuwał elastyczną powierzchnię umożliwiającą mu pewne stawianie kroków , dynamiczne wybicie się do skoku i dobrze zamortyzowany zeskok na równą i „elastyczną” powierzchnię.
    Plac przez cały rok ma odpowiednią nawierzchnie i nawilgocenie, podczas wysokich temperatur w okresie letnim nie występuję kurz, podczas opadów deszczu, nadmiar wody odprowadzony jest specjalnymi kanałami a po zakończeniu opadów plac po kilkudziesięciu minutach jest gotowy do jazdy, wpływ warunków atmosferycznych nie powoduje niszczenia podłoża.
    Należy również dodać, iż arena jest w pełni oświetlona. Tuż obok placu znajduje się niewielki budyneczek, w którym przechowywany jest sprzęt dla osób trenujących western. Beczki, bardzo duża ilość drągów i et cetera.

Harley Davidson - 2014-11-16, 22:32

Nie bez powodu od razu ze stajni ruszyli na arenę - jeździec uznał, że wśród "swojskiego" sprzętu Vandura poczuje się najpewniej i najlepiej. Uznawał ją za nową, więc brał pod uwagę to, że nadal poznaję te stajnię. Wprowadził ją do środka, wskoczył na jej grzbiet z płotu i teraz chwila zastanowienia. Jak ruszyć westernowego konia? Co robią kowboje, jak ma jechać? Niektórzy dają tak wodzami po szyi, jak mają przyspieszać i cwałować, ale to nie to. Na pewno. Zmarszczył brwi, zaczął machać szczeną na boki, myśląc intensywnie. No, to tak - usiadł sobie prosto, z łydkami przy jej bokach, nieruchomą ręką i dał jej delikatny sygnał łydką, żeby zobaczyć co tak właściwie się stanie. I czy ona sama nie ruszy zaraz z kopyta. W końcu tak mu się rwała na korytarzu!
Vandura - 2014-11-16, 22:53

Faktycznie, arena wyglądała tak westernowo <3 Wejście z płotu mogło być nieco trudne, gdyż Vandzia nie mogła zbytnio ustać w miejscu. A gdy Harłaczek już dostał się na grzbiet (miejmy nadzieję nie nadziewając się niczym na nic :lol: ), to kasztanowato-dereszowata dalej drepczyła w miejscu, a jeśli jej Davidson nie trzymał w ryzach, to i ruszyła. Więc w sumie problem rozwiązałby się sam, skoro klacz rwała się do przodu. Tu potrzebny tylko hamulec.
Oj coś czuję, że ta jazda nie będzie taka łatwa jakby się wydawało. Byleby ofiar nie było... Chociaż... :-K

Harley Davidson - 2014-11-16, 23:06

Nie no, hamowanie nie powinno być takie trudne. I powiedzmy, że Harley ma doświadczenie, bo jak ostatni debil pcha się na same trudne i ujeżdżane konie. Czyli ten, nauczył się opatrzać sobie rany. :lol:
Odetchnął z ulgą, gdy ruda ruszyła naprzód i na razie jechali wzdłuż ściany. Mężczyzna uznał, że te przenoszenie delikatnie ciężaru ciała na konkretną stronę, by skręcić musi działać wszędzie. Więc delikatnie odstawił wewnętrzną wodze i oparł swój ciężar na lewej kości kulszowej, w duchu powtarzając niczym mantrę: "niech skręci, niech skręci, niech skręci". Nie wiedział sam czemu pakuje się na środek areny, gdzie pewnie jeszcze trudniej będzie mu się odnaleźć i jakoś coś Vandurze przekazać. No i pomyślał w sumie jeszcze, że ona musiała być kiedyś lonżowana, więc powinna umieć komendy słowne. Trzeba to sprawdzić!
-Kłus!

Vandura - 2014-11-16, 23:28

Człowiek-kuku - już go lubię :lol2:
Tymczasem Vandzia sobie człapała ruchawym stępem wzdłuż ogrodzenia, aż ją korciło, żeby popruć przed siebie galopem! Na razie jednak musiała zadowolić się innym poleceniem. Picasso skręciła dopiero po chwili, reagując jak przegrzany windows. Lecz ogarnęła polecenie z dosiadu, więc jest dobrze. Skrętny tyłek dla ludzkości! :lol2:
Hahahaha, error 404, nie no dżołk. Rdzawa podrzuciła łbem, po czym przeszła do szybkiego kłusa, zaraz przecinając środek areny. Kapitanie, statek się rozpędza!

Harley Davidson - 2014-11-17, 14:43

Przeważnie ludzie-kuku mają krótki, ale jakże ciekawy żywot. Czasami ze względu na to, że są zbyt głupi, żeby dostrzec, że pakują się w jakieś problemy bądź kiedy to postanawiają zaryzykować tak czy tak. Harley na razie nie przeczuwał, że może zbliżać się do granicy. Czy tam wizyty na szpitalnym oddziale.
Zadowolony z siebie całkiem postanowił wziąć się w końcu za coś, co jest częścią rozgrzewki - jeżdżenie łuków. Ruda bryka musiała być czuła, bo taki pojedynczy sygnał jak ten ciężar ciała i zabawa wodzami to prawie nic przecie. Spróbował ją wprowadzić na koło, licząc, że tym razem nie zlaguje, bo nie wiedział jak się naprawia i pospiesza taki rodzaj systemu operacyjnego. Szlajali się teraz trochę po kołach, wężykach i takich różnych. Ryzykancko mężczyzna sprawdził jak Vandura zareaguje na pracę łydek jak w stylu angielskim na łuku.

Vandura - 2014-11-17, 15:15

Bo na razie było względnie spokojnie. Jak się ryża odpali,t o może być nieciekawie momentami, ale ciii... :lol2: Znów chwilka minęła, zanim dereszowata zaczaiła bazę. Jednak zaraz zaczęła wydreptywać łuk, wpisując się weń całkiem zgrabnie. Zaliczyli te kilka kółek, jakiś tam wężyk, też ładnie przedreptała, ale czuć było, że chciała wyrwać do przodu. Szła bardzo energicznie, pomajtując sobie ewentualnie łbem, jakby tam ją Harley coś przychamowywał. A musiał przecież hamować tego napaleńca, bo już dawno by galopem popruli przed siebie.
No a tutaj, to przypuszczam, ze miała coś zacząć ustępować, nie? :lol2: To ten.. lagu chwila i jakoś tam poszła.

Harley Davidson - 2014-11-17, 17:40

No tam się powyginać, wiesz, węgorz. :lol:
Nagrodził ją słowem i poklepaniem szyjki za ładne wykonanie łuków. Kurcze! Czuł się jak jeździec prehistoryczny, wszystko musiał odkrywać od nowa i jechać całkiem na wyczucie. Czy jeźdźcy westernowi w ogóle jeżdżą na oklep? Czy tylko na tych ogromnych siodłach? Czuł cały co jakiś czas jakieś podejrzane przyspieszanie, więc uznał, że lepiej spuścić z Vadzi-Władzi trochę energii i puścić ją galopem. Jak chce ją zabrać choćby na chwilę w ten teren to lepiej trochę wyżytą, bo inaczej to w ogóle zginie! Poprawił sobie dosiad, usiadł stabilniej, dostawił do jej boków łydki, dał nimi sygnał, zacmokał i dodał do tego komendę głosową:
-Galop, madame!
Let's begin!

Vandura - 2014-11-17, 18:22

Jak nie jeżdżą? Na pewno jeżdżą, przynajmniej niektórzy, bo różnie to bywa z tym oklepem, huehuehuehue :lol2:
Klacz słysząc komendę, przeskoczyła o bieg wyżej, rozpędzając się do szybkiego galopu. Przecież taką komendę dostała, nie? Hah, nawet z radości strzeliła barana, na chwilę zapominając o Harłaku. Oby się nie nadział czymś na coś :lol: Jak z barana wylądowała, to na chwilkę straciła rytm, ale zaraz się odpowiednio pozbierała i pruła dalej! Aż to zmusić musiało człowieka do wytężenia zmysłów, bo co to jest 60 metrów, nie? Znaczy, chwilkę im na pokonanie tej odległości schodziło, ale przecież zasuwali wężykiem :lol2:

Harley Davidson - 2014-11-17, 18:45

Myślę, że niektórzy panowie nie jeżdżą, bo obawiają się o swoje przyszłe dzieci. Nie znają pewnie podkładki do jazdy na oklep, którą Harley kocha (jak dużo innych rzeczy).
Ściągnął wodze, odchylił się w tył, próbując wstrzymać nieco rudą, żeby tempo było normalne. Na co ona szarżuje?! Baran sprawił tylko, że zacisnął mocniej zęby (niemyślobólu, niemyślobólu) i na chwilę wylądował na jej szyi, nadal trzymając z jej bokami kontakt łydkami. Jedyny nawyk, który na coś się zdał! Ale to chyba niewiele mu dało, bo trochę się na boki kołysał na tym jej grzbiecie i zaczął myśleć nawet o tym, że nie jest odpowiednio ubrany na spotkanie z Bogiem! Więc zanim wyrżnęli pełną prędkością w ścianę pociągnął wewnętrzną wodzę, zewnętrzną ograniczył i oparł się na tej wewnętrznym pośladku. Niech zadziała! Mogą tak pobiegać w kółko na razie, bo chyba zwolnić nie dadzą rady, a on może ogarnie sytuację. W pewnym momencie wczuł się nawet trochę i próbował zaprowadzić ją na koło.

Vandura - 2014-11-17, 22:24

Nawet by im jazda na oklep wyszła ekonomiczniej - nie musieliby marnować hajsów na gumki. Zresztą może niektórzy twierdzą, że jak już ładują na grzbiet podkładkę, to wypadałoby i siodło? Różne te ludzie po świecie chodzą. Poza tym na tych pięknych westowych siodłach można tyle goldów i ozdóbek potytrać, to lans na wsi jest, a bez... bida :lol2:
Pruła na ścianę, pruła... i w końcu dosyć ostro odbiła w bok, troszkę wybijając się z rytmu. Jakiekolwiek przestrzenie większe niż jej boks, no cóż... wywierały na dziwnomaścistą zły wpływ. Głupiała. Co z tym koniskiem? Może ma tak fabrycznie? Może nie nada się do dzieci? (chyba coś w kp było o dzieciach, ale zapomniałam co było w kp. Będą jaja jak całkiem co innego niż tu :lol2: )
Ryżawa po przyblokowaniu zwolniła nieco, ale również z opóźnieniem. Nawet sporym opóźnieniem i jeszcze trzeba ją będzie pilnować, coby znów nie wyrwała. Teraz klepała sobie lopem i wpisała się w okrąg. Jak Harłak przeżył jeszcze podbicie zadem, to mógł trochę odetchnąć.

Harley Davidson - 2014-11-17, 22:43

Nie tylko na gumki, ale i na dzieci. Dzieci są bardziej kosztowne! Kurczę, ale widać, że Harłak teraz najbogatszy nie jest, bo te siodła to faktycznie lans. Można je sobie nawet hipstersko wystylizować. Może zrobić siedzisko z posklejanych, ubitych dolarów. Może rudej takie kupi, jak w końcu coś zarobi. Sprzeda dom na przykład.
Zamiast pomyśleć, że zaraz spadnie albo wyląduje na płocie a potem w karetce to Harley pomyślał tylko o tym, że będzie musiał z nią kiedyś popracować nad rytmicznością galopu. Jak nauczy się to kierować, hamować i tak dalej. Albo znajdzie jakiegoś wiejskiego cowboya i będzie mu ustawiał i mówił co robić! A potem odjadą ku zachodzącemu słońcu, a potem będą poszukiwani, a potem Harley ich znajdzie, zarobi na nagrodzie (bo jakaś za to jest, nie?) i coś kupi. Nowe białe t-shirty albo siodło dla Vandury.
-Kobieto, spokojnie! Kobieto, zwolnij! Kobieto!
Od wiatru miał już łzy w oczach. Na szczęście koło ją trochę uspokoiło... Prawie, bo Harley znów prawie spadł z jej grzbietu. Chyba wyszedł z wprawy w siedzeniu na grzbiecie!
-Prrr.
Ponowił pomoce wstrzymujące, co by spróbować ją zwolnić do kłusa i w tym tempie trochę kółek, uspokajanie głosem... I kiedy dojdzie ruda do jakiejś koncentracji, wewnętrznej harmonii i spokoju to znów komenda do galopu. I tak kilka razy dopóki nie dojdą do ogarniętego tempa.

Vandura - 2014-11-20, 20:02

Forgive me my masta!
Z jakich dolarów? Z marchewek! Albo czegoś w tym kolorze. Wtopiłoby się trochę w dziwnomaścistą. Dopiero jajca by były, meh. Zresztą, siodło siodłem, ale na razie to ktoś musi się chodzeniem pod siodłem zająć. No, może nie tak samym chodzeniem pod siodłem, a nieopanowaniem klaczy, gdy ta człowieka na grzbiecie nosi. W sumie to chyba mi ty masło maślane wyszło w tym wywodzie, lecz cóż poradzić, gdy studenci nie ogarniają i mają jakieś zryte fazy (LOL, stahp)
Zwolniła zaraz do niższego chodu, najpierw zaliczając kilka fouli baaaardzo wolnego galopu. I w końcu przeskoczyła do kłusa, majtnąwszy swym rudo-siwo-kasztanowatym łbem. Uspokoiła się nieco, ogarniając tempo w miarę. Ze skupieniem szło jej jak na razie kiepsko, lecz w ciągu kilku zmian tempa, postanowiła się ogarnąć.

Harley Davidson - 2014-11-21, 07:56

Ale siedzisko z marchewek bardzo by brudziło spodnie. ;c
W momencie, kiedy szła już spokojnym, równym kłusem, nagrodził ją i znów powrócili na ścianę i w narożniku pomoce do zagalopowania - czyt. z odruchu łydki i wypchnięcie z krzyża, i okrzyk "galop!". Harley nie wierzył w to, że jeden taki raz ją ogarnie, nie wierzył w ogóle jak się znalazł na westernowym koniu. Ale w to drugie nie wierzył, bo o tym nie myślał, o.
Dali sobie z kilka okrążeń galopu na wymęczenie i Harłak zaczął ją wstrzymywać. I to grubo, bo chciał, żeby przeszła aż w stęp. Więc jej nawet nazwę tego chodu powtórzył, żeby wiedziała o co mu chodzi. Kurcze! Ruda to pewnie marzy o takim tru kowboju, a nie o jakimś mieszczuchu jak on. Złamane serce! Dał jej z nieodwzajemnionej miłości kilka okrążeń stępa dla odetchnięcia a potem wymyślił, że każe jej się cofać!
Tylko jak on ma jej to przekazać? Powiedzmy, że najpierw ją zatrzymał i ciekaw co się stanie, spróbował angielskich pomocy do cofania,

Matthew - 2014-11-21, 23:57

A co tam, wpierdzielę się do was. Nie będziecie sami rozdziewiczać tej areny! :lol:
Przybył kudłaty, prowadząc Nemesis dziarsko w dłoni. Z daleka pomachał do Harleya, rozpoznając go na placu, choć z trudem. Cóż ten człek na westowym koniu robi? Matt przekrzywił głowę, przypatrując się pracy tej dwójki, a jak tylko mężczyzna go zauważył, to mrugnął do niego i wprosił się na arenę. - Siema, Harley! - zawoła radośnie całkiem. - Nie będę przeszkadzał, nie? - rzucił do niego, zatrzymując swoją podopieczną gdzieś tam na środku placu. Podciągnął jej popręg i sprawdził sprzęt, jak leży i się sprawuje. Następnie wskoczył w siodło, pilnując od razu, coby kobyła nie ruszyła z miejsca. Gdyby jednak jej się to przytrafiło, nie zatrzymał jej od razu, tylko zawrócił i po łagodnym łuku wjechał tam, gdzie miała stać. I tam wtedy zatrzymał. i jak ostali tak kilka chwil pod kontrolą, to ruszyli stępem - na ślad zewnętrzny albo wewnętrzny, czy gdzieś tam gdzie nie przeszkadzali by Harleyowi.
Od razu wypychał klacz do żwawego stępa, coś tam czasem grając lekko na wodzy, aby kara aktywnie się rozgrzewała. Po jednym kole na jedną stronę, a pomiędzy nimi zmiana kierunku przez przekątną. Potem jeszcze jedna i wjazd na bardzo obszerną woltę. Tak wielką, jak plac pozwalał!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group