Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-28, 19:37
Zdjęte podkowy i wyjęte z nich gwoździe Tony odłożył na bok, aby na pewno nie plątały się nikomu pod nogami ani nie stwarzały zagrożenia.
Kolejnym krokiem było rozczyszczenie kopyt, za co Tony zabrał się niezwłocznie, ponownie zaczynając od lewego przodu. Poprosił Otella o nogę, po czym od razu stanowczo przytrzymał ją w górze i zablokował między swoimi udami. Dzięki temu mógł komfortowo pracować dalej, czyli z pomocą nożyka oczyścić podeszwę i strzałkę kopyta, co poszłoby mu nawet sprawnie, gdyby nie to, że Otello w pewnym momencie się wzdrygnął - prawdopodobnie będąc zbyt przewrażliwionym - i próbował zabrać Tonemu nogę, na co Wayford się nie zgodził.
- Stój - rzucił szorstko do konia, wiedząc, że tylko tak do niego przemówi. Udało mu się przytrzymać nogę i dokończyć pracę, po której pozostało mu już tylko delikatnie skrócić róg kopyta obcęgami i oczywiście wyrównać jego krawędzie tarnikiem.
Ostatnim krokiem, już po oczyszczeniu i przycięciu każdego kopyta, było ponowne przybicie podków. Z Otellem było prościej niż z innymi końmi, bo Tony dobrze znał jego kopyta, jako że oglądał je dużo częściej niż innych koni. W związku z tym miał też mniej roboty przy werkowaniu, bo ogólnie wszystko robił przy ciemnogniadym na bieżąco, więc wiedział też w jaki rozmiar podków celować. Mimo wszystko przymierzył je przed przybiciem, poprawił, jeśli było trzeba i wreszcie rozpoczął tę najgorszą część, przy jakiej Otello najczęściej panikował, zupełnie niepotrzebnie. Pierwszą podkowę udało mu się przybić bez problemów, ale przy drugiej koń już zaczął wymyślać, co Tony pierw starał się przeczekać, aż wreszcie się poddał i puścił jego nogę, żeby ta sierotka się nie wywaliła. Popsioczył na ogiera pod nosem i za chwilę spróbował znowu, starając się go uspokoić, ale z różnym skutkiem.
W końcu jednak udało mu się to zrobić, nerwowo, bo nerwowo, ale skutecznie; przybił podkowę począwszy od jej środka w stronę ramion, po czym poobcinał i pozaginał podkowiaki, które trzymały podkowę.
Gdy już wreszcie udało mu się podkuć konia na nowo na wszystkie cztery nogi, poklepał go po szyi i nawet znalazł jeszcze w kieszeni jakiś smakołyk, którym poczęstował Otella przed odprowadzeniem go do boksu.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: ogier Wiek: 8 lat Rasa: Zangersheide Wzrost: 175 cm Cena: £2000 Doświadczenie w skokach: 63 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 33 Szybkość: 35 Klasa startów: Skoki: P
Wysłany: 2020-01-28, 21:24
W reakcji na otwarcie drzwi boksu zarzucił łbem i błysnął białkami oczu, nie robiąc jednak nic ponad to. Siwy nie potrzebował powodu do tego, żeby zaatakować i najczęściej je sobie wymyślał. Wbrew pozorom nie był też aż tak terytorialny, czy może bardziej: to nie naruszenie terytorium stało za jego agresywnymi zachowaniami.
Nie zaatakował również, kiedy Javier podszedł do niego bliżej i pogłaskał po szyi, chociaż na to drugie zareagował nagłym spięciem. Jego uszy, choć nie były już przyklejone do potylicy, to trzymał dalej wycofane, z wyjątkami dla głośniejszych dźwięków, które były bardziej zajmujące. Raczej nie zamierzał ułatwić mężczyźnie zakładania kantara, w pierwszym odruchu zadzierając łeb, a potem cofając się lub uciekając w bok, przy czym nieraz zdarzyło mu się kłapnąć zębami ze złości. Mimo wszystko nie walczył z Javierem w nieskończoność i ostatecznie dał sobie go założyć i dopiąć uwiąz, ale tuż po przekroczeniu progu stajni był gotów udać się na przebieżkę wzdłuż korytarza. Jeśli tylko wcześniej został powstrzymany i przywiązany do krat, zaczął sprawdzać wytrzymałość ich i uwiązu, niezbyt zainteresowany wiadrem z jedzeniem. Marchewkę jednak wziął od niego, dzięki czemu zyskał zajęcie na dłuższą chwilę, która raczej nie wystarczyła Javierowi do wyczyszczenia kopyt. Nogi podawał bardzo niechętnie, prawie wymagając ich własnoręcznego podnoszenia, po czym ciągle próbował odstawić ją z powrotem. Wbrew pozorom nie wyrywał jej na siłę, a jedynie uwieszał się na nim, zapewne zmuszając go do puszczenia kończyny pod ciężarem kilkuset kilogramów.
Płeć: klacz Wiek: 11 lat Rasa: KWPN Wzrost: 180 cm Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe - Luke Właściciel: Luke Sugarman Cena: £2650 Doświadczenie w skokach: 12 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 116 Doświadczenie z lonżowania: 85 Kondycja: 54 Szybkość: 25 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2020-01-29, 16:22
Jako koń z natury energiczny i temperamenty, Hell potrzebowała dużo czasu spędzać w ruchu - w innym wypadku nie radziła sobie z ogromnymi pokładami energii i emocji, które w niej drzemały. Z tej racji stajenni zadbali o to, aby kara pomimo zaplanowanej wizyty kowala chociaż kilka godzin spędziła na dworze, wiedząc, że zmiana rutyny dnia nie wpływała na nią dobrze. Takie wyjście, choć krótsze i mniej satysfakcjonujące niż zwykle, sprawiło że Hell po powrocie do boksu była znacznie spokojniejsza niż rano. Zanim na dobre została pozostawiona sama sobie w oczekiwaniu na kowala, personel stajni zadbał również o wyczyszczenie jej kopyt, co w jej wypadku nie było najlepiej znoszoną czynnością.
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: holenderski koń gorącokrwisty Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 08.2019 - ujeżdżenie z Audrey Właściciel: Mia Alight Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 66 Kondycja: 40 Szybkość: 12 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2020-02-01, 16:32
Również Dies miała na dziś przypadające odwiedziny kowala, czego wprawdzie się nie spodziewała, ale że nie prowadziła własnego kalendarza wydarzeń i terminów, ciężko się dziwić. Po porannej karuzeli trafiła ponownie do boksu, a teraz właśnie skubała sobie od niechcenia siano, kiedy jakiś stajenny podszedł po jej boks. Kasztanka uprzejmie tolerowała pracowników stajni, zwykle nie kwestionując, dokąd ją zabierali, bo zwykle była to właśnie karuzela i padok, okazjonalnie, tak jak dzisiaj, myjka, gdzie pracownik stajni zabrał się za wybieranie kopystką brudów z jej kopyt. Holenderka bez zająknięcia podawała kolejne nogi, a kiedy wszystkie zostały wyczyszczone, mężczyzna odwiązał jeden z uwiązów i zaczął prowadzić najprawdopodobniej w stronę stanowiska, gdzie urzędował kowal. Dies z rozluźnionym, wręcz znudzonym wyrazem pyska podążała za nim, nawet nie będąc specjalnie zainteresowaną, co takiego dzieje się naokoło.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-02-01, 17:37
Kolejnego konia stajenny przyprowadził mu sam, a nawet zadbał o to, by wyczyścić mu kopyta, co odjęło Wayfordowi trochę pracy. Podziękował mu za to, po czym przywitał się z Dies'irae, nawet jeśli ta nie była specjalnie zainteresowana osobą Tonego. Mimo wszystko wolał mieć to za sobą, choćby po to, by klacz była spokojniejsza gdy on będzie zajęty doprowadzaniem jej kopyt do porządku.
Standardowo musiał zacząć o zdjęcia podków, więc poprosił kasztankę o podniesienie lewej, przedniej nogi, którą wyciągnął do przodu i postawił kopytem na stojaku, co miało mu ułatwić rozprostowanie nitów. Mając to za sobą, zdjął nogę, ale nie odstawił jej na ziemię, tylko wziął między swoje nogi i obcęgami zaczął po kolei wyciągać gwoździe, robiąc to sprawnymi, zdecydowanymi ruchami. Następnie lekko podważył podkowę z lewej, a potem z prawej strony i ostatecznie zdjął ją całkowicie, by odłożyć ją obok wyjętych gwoździ. Jeśli cierpliwość i wytrzymałość Dies na to pozwalała, to nie robił przerw, tylko od razu oczyścił kopyto z piachu i innego brudu, a potem z pomocą nożyka zaczął wycinać martwą podeszwę i delikatnie oczyszczać strzałkę. To też robił dość szybko, ale zważywszy na to, że obcował z wrażliwymi strukturami, był przy tym ostrożny. Ostatnim, co zrobił przy tym kopycie, było obcięcie przerośniętego rogu kopytowego i "oszlifowanie" kopyta pilnikiem, dopiero po czym odstawił nogę Dies. Po króciutkiej przerwie zabrał się za kolejną nogę. Ignorował lekkie ruchy czy wahania równowagi z jej strony, tak długo, dopóki nie przeszkadzało mu to w pracy lub nie stwarzało dla kogoś zagrożenia.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: klacz Wiek: pięć lat Rasa: KWPN Wzrost: 176 cm Ostatni trening: Zawody - Mia, 05/2020 Właściciel: Mia Alight Cena: £2600 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 70 Doświadczenie z lonżowania: 44 Kondycja: 37 Szybkość: 16 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2020-02-01, 17:38
Anthony Wayford napisał/a:
. . .
Upływ czasu nie miał wpływu na jej zachowanie - nie należała do koni, które łatwo było zniecierpliwić, więc mimo, że miała swoje powody dla których dużo chętniej czas spędzałaby teraz we własnym boksie, nie denerwowała się, niezmiennie grzecznie po prostu czekając aż Anthony skończy swoją pracę i nie utrudniając mu jej. Okazjonalne pochwały, choć nie wywołały żadnej bezpośredniej reakcji ze strony Papillon, pomogły jej trochę oswoić się z obecnością mężczyzny. Z jednej strony to także nie miało większego efektu, przynajmniej nie dla Tonego, bo od początku pozostawała karna i nie przeszkadzała mu w pracy, ale z drugiej dla samej izabelowatej wiązało się z trochę większym spokojem - zwłaszcza, że cały ten czas towarzyszył jej również stajenny, którego znała na tyle dobrze, aby nie czuć się specjalnie zagrożona.
Utrzymywanie własnego ciężaru na trzech nogach nie było zbyt wygodne, ale mimo wszystko starała się zachować całkowitą nieruchomość, tym samym pozwalając Tonemu werkować bez zbędnych przerw; choć momentami miała na to ochotę, nie próbowała wyrywać nogi z rąk kowala ani tym bardziej odstawiać jej na ziemię, wiedząc z autopsji, że to tylko spowalnia cały proces. Podobnie było w wypadku pozostałych czterech kopyt. Mimo, że już u końca pracy mężczyzny zaczynała mieć dosyć, niezmiennie nie okazywała swojego nastroju, dając Wayfordowi szansę na przymierzanie i poprawianie podków do skutku. Doczekawszy się końca, z kontrolą nowych butów włącznie, wróciła do swojego boksu, gdzie obrała to samo miejsce co wcześniej i zza krat obserwowała ruch na korytarzu.
_________________
__ __
in the night you come to me 'cause I'm the one who knows who you are | ... | __ give me your confession, saying lately, life's been__t e a r i n g __y o u _apart. __ walk throughthe firewithyou|mia alight | _'cause i knowhow it can hurt being cut in two and afraid _____so__d o n 't__ b r e a k __sanctify my body with pain. sanctify the love that you crave_| ... |__ oh, and _ii_w i l li_n o ti_ be ashamed. sanctifymy sins when ii_p r a y
i_p a p i l l o n__r o u g e i_______☆contenance d x pas de deux☆
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: holenderski koń gorącokrwisty Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 08.2019 - ujeżdżenie z Audrey Właściciel: Mia Alight Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 66 Kondycja: 40 Szybkość: 12 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2020-02-01, 17:50
Jeśli chodzi o wszelkie zabiegi związane z wizytą weterynarza bądź kowala, Dies była zwykle naprawdę wzorową pacjentką - dzień dzisiejszy nie stanowił wyjątku. Na widok Tonego zareagowała postawieniem uszy do przodu i wciągnięciem jego zapachu, kiedy "przejmował" nad nią stery. Widząc te wszystkie sprzęty od razu wiedziała, co jest grane, i z doświadczenia zdawała sobie sprawę, że im mniej będzie utrudniać sprawę, tym szybciej będzie to mieć za sobą. Kobyła z niej inteligentna, nie ma co. A zatem tak, jak zaparkowała, tak stała, od razu unosząc nogę, kiedy tylko ręka Wayforda wyciągnęła się w jej stronę. Ostrożnie, ale bez sprzeciwu wyciągnęła kopyto do przodu na stojak, znosząc cierpliwie krótki zabieg przy gwoździach. Miała dobrą, zwartą budowę i wystarczająco równowagi, aby sama mogła utrzymywać kopyto w górze od razu po zdjęciu nogi ze stojaka, dlatego Tony nie był nawet zbytnio obciążony tym zadaniem. Kasztanka wyglądała trochę jak zaczarowana czy wręcz zahipnotyzowana, nie rozglądała się szczególnie na boki i odpowiadała na działania mężczyzny niczym cyborg, dobrze wiedząc, że z kowalami nie ma przelewek - miała dawno dawno temu okazję się o tym przekonać podczas nawet niewinnych numerów, i od tego czasu ani by śmiała kombinować przy tych wielkich, silnych i bardzo zdecydowanych facetach.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-02-01, 18:14
Odpowiadał mu taki stan rzeczy, bo praktycznie nie musiał się wysilać ani robić żadnych przerw. Przy tak współpracującym koniu ta robota była zwyczajnie przyjemna i szybka, co zapewne miała docenić również Dies'irae, której kopyta już po kilku minutach były pięknie rozczyszczone.
Następnie Tony zajął się pasowaniem podków do kopyt, ponownie zaczynając od przedniej nogi kasztanki. Przyłożywszy podkowę do kopyta, uważnie się jej przyjrzał i zapamiętał, w jaki sposób ją zmodyfikować, po czym odszedł na chwilę na bok i zajął się formowaniem podkowy. Na zimno zajmowało mu to nieco więcej czasu, bo zimny metal opornie poddawał się zmianom. Ale po coś jednak Tony miał te mięśnie, nie?
Zapewne nie skończyło się na jednej przymiarce, ale już za trzecim razem Wayfordowi udało się idealnie dopasować podkowę do kopyta Dies. Od razu ją przybił, każdy z gwoździ po wbiciu natychmiast zaginając, by nie skaleczyć siebie ani klaczy. Gdy podkowa już się trzymała, postawił nogę klaczy na stojaku i poobcinał wystające części gwoździ, a potem porobił pod nimi malutkie rowki, w których "schował" wystające resztki. Na koniec wyrównał krawędzie pilnikiem i odstawił nogę na ziemię, by zabrać się za drugi przód, na koniec zostawiając sobie tyły.
Po skończonej robocie poprosił, by stajenny pokazał klacz w ruchu. Jeśli nic nie wzbudziło wątpliwości Tonego, dał zielone światło na odprowadzenie Dies'irae do boksu.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: holenderski koń gorącokrwisty Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 08.2019 - ujeżdżenie z Audrey Właściciel: Mia Alight Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 66 Kondycja: 40 Szybkość: 12 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2020-02-01, 18:55
Do zniecierpliwienia jeszcze sporo jej brakowało, bo wizyty tego typu w jakiś niewyjaśniony sposób zwiększały jej pokłady pokory, wobec czego klacz nie próbowała szczególnie afiszować się ze swoim humorem i nastawieniem. Generalnie należała do koni dość obojętnych, aczkolwiek jako kobyła miała swoje humory, niemniej jednak jak wspomniałam, umiała ocenić, kiedy nie powinna sobie pozwalać na utrudnianie człowiekowi działania. Cierpliwie więc podnosiła nogi za każdym razem, kiedy Tony przymierzał jej podkowy, ani razu nie wahając się z uniesieniem kończyny. Podczas przybijania podków do kopyt jakby mocniej wrastała w ziemię pozostałymi trzema nogami, nie chcąc się zachwiać, kiedy mężczyzna wbijał jej gwoździe. Nieco trudniej było jej utrzymać tylne nogi w pełnej nieruchomości, ale nie dlatego, że chciała nimi pomachać w stronę Wayforda, tylko po prosty budowa tyłów nieco mniej sprzyjała trzymaniu ich przez dłuższy czas w górze i to na własną "rękę". Niemniej z silnym przytrzymaniem Tonego bez problemu podołała wyzwaniu, by już po kilkunastu minutach mieć na nogach nowiusieńkie, elegancko dopasowane buty. Będąc w rękach stajennego przeszła się w tę i z powrotem kilka razy, zakłusowała też w ręku, nie zdradzając żadnych objawów mniejszej sprawności ruchowej, wobec czego mogła zostać odesłana do boksu. Znalazłszy się już u siebie w mieszkaniu po prostu powróciła do skubania siana, nikomu nie zawadzając ani nic, o.
Płeć: ogier Wiek: 10 lat [23.08.2009] Rasa: Koń andaluzyjski - PRE. Wzrost: 165 cm Ostatni trening: teren - Mia - 24.04.2020 Właściciel: Mia Alight Cena: £5700 Doświadczenie w skokach: 19 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 325 Doświadczenie z lonżowania: 102 Kondycja: 85 Szybkość: 48 Klasa startów: Ujeżdżenie: CS
Wysłany: 2020-02-01, 18:56
W tym czasie inna osoba zajęła się już przygotowaniem Sheridana, którego oczywiście trzeba było pierw zachęcić do wstania, bo swoim starym zwyczajem leżał przecież rozłożony w świeżej słomie i ani myślał gdzieś wychodzić.
Cmokanie i nachalne zachowanie skłoniło go ostatecznie do dźwignięcia się na nogi, a następnie do opuszczenia boksu wraz ze stajennym, który raz-dwa wyczyścił mu kopyta, zanim poprowadził go korytarzem w stronę wyjścia ze stajni. Tam czekał już na niego Tony, na widok którego Sheridan nastawił uszy. Widywali się regularnie, jeszcze za czasów, gdy Noa była właścicielką andaluza, więc ten bez problemu rozpoznał w mężczyźnie swojego kowala i przyjaźnie szturchnął go nosem.
_________________
VALENCIANOV SOYUNMALDITO,PERDÓNAMEMINENA
[ królewski ogier ze słonecznej Hiszpanii
w starym, barokowym typie i o ognistym temperamencie ]
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-02-01, 19:12
Sheridana Tony znał już bardzo dobrze i chociaż przez jego ręce i narzędzia przewijały się setki koni, to andaluza zapamiętał akurat bardzo dobrze. Jego pierwsza właścicielka często była obecna podczas podkuwania i zajmowała Tonemu czas rozmową, często na tematy, których nie poruszał z nikim innym, więc ciężko było mu o tym zapomnieć. W każdym razie przywitał konia pogłaskaniem po kości nosowej, po czym stanął przy jego łopatce i zabrał się do roboty. Wiedząc, że siwek jest raczej leniwy, nie wahał się odezwać głośniej i żywiej podczas prośby o podanie nogi, którą pierw postawił na stojaku w celu rozprostowania zagiętych gwoździ. Później zdjął ją i stabilnie przytrzymał między swoimi udami na czas wyjęcia gwoździ i zdjęcia podkowy z lewego przodu ogiera, który swoją drogą, był jednym z jego ulubionych "klientów", bo podobnie jak podkuta przed chwilą Dies'irae, raczej nie sprawiał problemów.
Po rozkuciu Sheridana poprawił nieco chwyt i wziął do ręki nożyk, którym energicznymi ruchami zaczął wycinać martwą podeszwę i farfocle ze strzałki, przy czym uważał, by nie wyciąć kopyta za mocno, co mogłoby po prostu boleć konia. Oczyszczone kopyto opiłował i wygładził tarnikiem, a potem przeszedł do kolejnej nogi, robiąc siwkowi mały stretching przez całe to podnoszenie i rozciąganie nóg w celu ich wygodnego złapania.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: ogier Wiek: 10 lat [23.08.2009] Rasa: Koń andaluzyjski - PRE. Wzrost: 165 cm Ostatni trening: teren - Mia - 24.04.2020 Właściciel: Mia Alight Cena: £5700 Doświadczenie w skokach: 19 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 325 Doświadczenie z lonżowania: 102 Kondycja: 85 Szybkość: 48 Klasa startów: Ujeżdżenie: CS
Wysłany: 2020-02-01, 19:23
Omiótł wzrokiem przygotowane stoisko pracy. Wszystko było mu jak najbardziej znajome, więc wiedział już czego się spodziewać. Prawdę mówiąc, był tym średnio pocieszony, bo przeszkodzono mu w drzemce, ale skoro mus, to mus... Ziewnął szeroko, mocno rozciągając przy tym szyję, po czym z lekkim opóźnieniem podniósł nogę i pozwolił Tonemu dowolnie nią operować. Kątem oka przyglądał się poczynaniom mężczyzny i jeśli stajenny mu nie przeszkodził, to oparł nos o plecy Wayforda i dmuchając w nie ciepłym powietrzem, cierpliwie czekał aż mężczyzna zrobi mu manicure.
Podniósł łeb dopiero gdy kowal zmienił ułożenie i zaczął ściągać podkowę, co zajęło dosłownie sekundy, w przeciwieństwie do werkowania. W pewnym momencie siwy aż cicho stęknął, gdy zmęczył się staniem na trzech nogach, co zakomunikował Wayfordowi lekkim przeniesieniem ciężaru ciała na jego bark. Szybko jednak uznał, że to kiepski pomysł i znowu wziął ten ciężar na siebie, pozwalając Tonemu skończyć robotę. Z przodami poszło szybko i bezproblemowo, ale gdy kowal poprosił ogiera o podanie tylnej nogi, ten łypnął na niego okiem i położył po sobie uszy, by zaraz dość nerwowo i gwałtownie podnieść lewy zad w górę, a w trakcie jego prostowania jeszcze wykonał pół takiego zamachu, co było do niego wręcz niepodobne, ale widocznie coś mu dzisiaj nie pasowało i nie omieszkał o tym "powiedzieć". Była to jednak jednorazowa sytuacja, tym bardziej, że pewnie od razu dostał reprymendę, a tak jak większość koni, po prostu nie chciał zadzierać z Tonym.
_________________
VALENCIANOV SOYUNMALDITO,PERDÓNAMEMINENA
[ królewski ogier ze słonecznej Hiszpanii
w starym, barokowym typie i o ognistym temperamencie ]
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-02-01, 19:36
Przejaw niesubordynacji ze strony Sheridana Tony istotnie podsumował pierw lekkim uniesieniem brwi, a potem głośnym "ej" wypowiedzianym ostrym tonem, co wystarczyło by andaluz nie próbował dalszego machania nogą, podczas gdy Tony trzymał ją w górze i był nad nią pochylony. Oczyściwszy wszystkie kopyta, zajął się pasowaniem podków, w tym celu znowu wracając do lewego przodu. Wyjął przygotowane wcześniej, zupełnie nowe podkowy, jako że stare były już tak wytarte, że do niczego się nie nadawały. Dopasował pierwszą z nich do kopyta Sheridana, ze dwa razy muszą ją poprawić na kowadle zanim uznał, że podkowa idealnie pokrywa się z kopytem. Przytrzymał wówczas nogę andaluza w górze, przyłożył podkowę i zaczął wbijać gwoździe począwszy od środka podkowy, idąc w stronę jej ramion. Każdy z wbitych gwoździ od razu skrupulatnie zaginał, by już po przybiciu podkowy poobcinać wszystko, co wystawało poza ścianę kopyta. "Produktem finalnym" tego było starannie wygładzone tarnikiem kopyto, którego gładkość Tony sprawdził jeszcze na własnej skórze, gołą dłonią parę razy przejeżdżając po ścianie kopyta i jego krawędziach. Nie czując nic ostrego, postawił nogę konia na ziemi i zaraz zajął się drugim przodem, tyły znowu zostawiając sobie na koniec.
Po skończonej robocie rzucił tylko okiem na to, jak Sheridan chodzi ze stajennym, po czym sam poszedł po kolejnego konia.
Tym koniem była So Hell, którą - ku zadowoleniu Tonego - stajenni wstępnie przygotowali do jego wizyty, co miało mu odjąć trochę pracy i przede wszystkim ją usprawnić. Podchodząc do boksu klaczy od razu powiadomił ją o swoich zamiar, więc nie zaskoczył jej wejściem do środka. Przypiął uwiąz do pozostawionego na głowie kantara i wyprowadził klacz z boksu, z którego bez zbędnych przystanków udał się na swoje stanowisko. Prowadząc karą szedł energicznym krokiem, właściwie nie dając jej za bardzo czasu na kombinowanie; gdyby jednak naszło ją na sprawianie kłopotów, Tony był gotów upomnieć So Hell krótkim szarpnięciem za uwiąz bądź chwilowym podniesieniem głosu.
Były to jednak jedyne momenty, kiedy był nieprzyjemny, bo jeśli klacz nie sprawiała mu kłopotów, to był przy niej spokojny. Stanowczo, ale spokojnie poprosił ją o podanie nogi, której kopyto tylko "omiótł" miękką częścią kopystki, zanim rozkuł i zdjął podkowę. Z pomocą obcęgów rozprostował zagięte podkowiaki, po czym zaczął je wyjmować. Następnie zdjął podkowę i odłożył ją obok wyjętych gwoździ.
Podobnie postąpił z pozostałymi kopytami, a gdy już wszystkie były "gołe", przygotował się do rozczyszczenia ich. Jeśli So Hell nie potrzebowała przerwy w postaci przejścia się ze stajennym, tak dla ukojenia nerwów, to Tony od razu przystąpił do działania. Znowu zaczynając od przednich nóg, poprosił karą o lewą i unieruchomiwszy ją w stabilnym chwycie, zaczął oczyszczać nożykiem podeszwę z martwej tkanki.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: klacz Wiek: 11 lat Rasa: KWPN Wzrost: 180 cm Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe - Luke Właściciel: Luke Sugarman Cena: £2650 Doświadczenie w skokach: 12 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 116 Doświadczenie z lonżowania: 85 Kondycja: 54 Szybkość: 25 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2020-02-01, 20:03
Hell nie zdawała się specjalnie zadowolona w związku z pojawieniem się mężczyzny - jeszcze zanim w ogóle zdążył wejść do środka jej boksu, nerwowo zadarła łeb, tuląc uszy i błyskając białkami. Jej cechą było jednak to, że na straszeniu przeważnie się kończyło, zwłaszcza jeżeli nie miała żadnego konkretnego powodu. A z racji na to, że Tony opuścił jej terytorium tak szybko jak się na nim pojawił, Nos nie poczuła się zobligowana do podjęcia dalszych kroków. Oczywiście, nie byłaby sobą gdyby w drodze na samo stanowisko nie spróbowałaby chociaż raz sprawdzić, co i na ile jej wolno, niejednokrotnie próbując więc ciągnąć, przyspieszać czy caplować, przy okazji szczurząc się na niemal każdego mijanego konia. Takie zachowania, za wyjątkiem szczurzenia, nie były w ogóle trudne do opanowania i wystarczyło wspomniane stanowcze pociągnięcie uwiązem, aby skutecznie i na dobre spacyfikować karą. Szybko wyczuła mężczyznę, zauważając, że nie jest osobą, której cierpliwości należy nadużywać, w związku z czym uspokoiła się bardzo szybko, odkładając wszystkie głupie pomysły na bok.
Na samym stanowisku nie sprawiała żadnych większych kłopotów, choć nogi podawała raczej od niechcenia. Nie była to jej pierwsza wizyta u kowala i z tej racji zachowywała się raczej kulturalnie. Fakt faktem, że bardzo szybko traciła cierpliwość, w zasadzie za każdym razem, gdy nudziło jej się trzymanie nogi w górze starając się wyciągnąć ją z objęć Tonego. Z zasady niespecjalnie dobrze znosiła stanie w miejscu dłużej niż było to konieczne, a więc nawet krótka przebieżka ze stajennym, ba, choćby i głupia możliwość obkręcenia się, zdecydowanie zadziałały na korzyść Wayforda. Dzięki niej tym razem już bez żadnych "ale" podała pierwszą nogę, póki co nie wpadając na pomysł przeszkadzania mu w pracy.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-02-01, 21:38
Trzeba przyznać, że nieco wystawiał cierpliwość So Hell na próbę. Kiedy czuł, że ta się niecierpliwi i zaczyna wiercić, starał się odłożyć przerwę jak najdalej w czasie. Uparcie przytrzymywał wtedy nogę klaczy w uścisku i starał się ją odwieść od pomysłu wyszarpnięcia jej, co zawsze dawało mu kilka dodatkowych sekund na dokończenie roboty, bo taki właśnie miał w tym cel. Chciał skończyć możliwie najszybciej, co jej też byłoby na rękę. Dopiero gdy dalsze przepychanie się z So Hell stawało się uciążliwe, odpuszczał i pozwalał stajennemu przejść się z karą przed wznowieniem przerwanej czynności.
Jakby nie było, Tonemu wreszcie udało się z powodzeniem zrobić każde kopyto - wyciąć podeszwę, oczyścić strzałkę i skrócić róg kopytowy.
Kolejnym, czym musiał się zająć, było dopasowanie nowych podków do kopyt klaczy. Tym raczej nie nadwyrężał jej cierpliwości, bo przymiarki trwały krótko i nie wymagały od So Hell długiego stania na trzech nogach, bo Tony miał już na tyle wprawy, by móc szybko ocenić co trzeba jeszcze zmienić w kształcie podkowy, by pasowała idealnie. Dopiero przybijanie spasowanych podków zajęło mu więcej czasu, ale wciąż mniej niż werkowanie, o ile Hell zechciała współpracować przy tej czynności, być może mniej przyjemnej, choć wciąż raczej bezbolesnej. Tony na szczęście miał sporo siły, w tym wypadku pomocnej w utrzymaniu nogi niechętnego konia w powietrzu. Sprawnie przybił podkowę, starannie pozaginał gwoździe, a potem ustawił nogę karej na stojaku, by mieć swobodny dostęp do kopyta. Obciął wówczas wystające części gwoździ, utworzył pod nimi niewielkie rowki, w których schował gwoździe i na koniec jeszcze ładnie opiłował je pilnikiem, by kopyto było gładkie.
Jednakowo postąpił z pozostałymi trzema kopytami, po czym klacz mogła już zostać odprowadzona do boksu.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum