Płeć: ogier Wiek: 7 lat Rasa: koń oldenburski Wzrost: 177 cm Ostatni trening: 04.2020 - ujeżdżeniowy z Ruth i Luczkiem Właściciel: Ruth Allen Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 45 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 117 Doświadczenie z lonżowania: 93 Kondycja: 58 Szybkość: 40 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2019-02-02, 21:25
ZŁOTA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Gniadosz co prawda nic nie wiedział o jakichkolwiek dolegliwościach swojej właścicielki, mimo to tego dnia był dla niej jakiś taki... jeszcze bardziej miły? Jakby instynktownie odczuł, że gdzieś coś było nie do końca tak, jak trzeba i wyjątkowo stanowił dziś dla Ruth prawdziwe oparcie, nie tylko okazał się jeszcze bardziej przyjacielski podczas zabiegów przygotowujących, ale też pod siodłem okazał się wyjątkowo dzielny, wręcz pewny. Również od początku rozgrzewki skupiał się na Węgierce, pilnie wykonując pod nią wszystkie ćwiczenia, którym z całych sił starał się podołać. Z resztą ostatecznie nie było mu aż tak znowu trudno, w końcu trochę już potrafił i wbrew pozorom z tygodnia na tydzień robił postępy - małe bo małe, ale przynajmniej wyrabiał dzięki temu bardzo stabilną bazę pod dalszy rozwój przy bardziej skomplikowanych i wymagających rzeczach. Już nawet kontrgalop w jego wykonaniu nie był aż tak "ciężki", dlatego ciemnowłosa mogła być raczej pewna powodzenia misji.
Poproszony o kłus wszedł w niego chętnie, oferując się od razu do ładnego ustawienia na kontakcie, z zaangażowanym zadem i okrągłymi plecami. Z niebywałym spokojem okrążył czworobok od zewnątrz, nawet nie zerkając na białe szranki czy ustawione w pobliżu literek kwiaty. Kłusował równym tempem, nie pływał między pomocami tylko poruszał się po linii prostej kiedy Turh pokierowała go na wjazd przez A do wnętrza czworoboku oraz od razu na linię środkową. Ostrzeżony półparadą nie dał się zaskoczyć sygnałami do zatrzymania, które wykonał prawie równo w X. Przeżuwając wędzidło nadal w ustawieniu odczekał chwilkę w nieruchomości, by po sygnale Ruth do zakłusowania ruszyć pożądanym chodem. Przed C zjechał na ślad w lewo, wyginając się zgrabnie wokół równie zgrabnej łydki amazonki, dzięki odpowiedniemu podparciu nie tracąc przy tym tempa czy zaangażowania w ruch. Na długiej ścianie nieco się osłabił ze sprężystością i energią, ale odpowiednio zmobilizowany szybko odzyskał swoją aktywną lekkość, z którą już dalej kontynuował kłus roboczy do momentu, kiedy po krótkiej ścianie został zabrany na przekątną gdzie spotkały go pomoce do wydłużenia sylwetki i kroku. Nieco dziwnie i jakby troszeńkę mozolnie zabrał się do wyciągania kolejnych kroków, przy okazji poszerzając swoje ramy na co pozwoliła mu właścicielka. Jego kłus pośredni wcale nie był szczególnie szybszy niż roboczy, gniadosz raczej naprawdę pokrywał więcej terenu i nie straszył nagłym przyspieszeniem, co jednak nie mogło mylić, że wcale się nie wyciąga, bo widać i czuć było, jak wymachuje nóżkami, po prostu robił to w takim minimalnym slow motion w porównaniu z co poniektórymi wierzchowcami. No ale nie ma co się rozwodzić, silny zadek pozwolił mu na dotrwanie do końca przekątnej w takim wydłużeniu a już przy H powrócił do roboczego tempa i po przejechaniu krótkiej ściany w M zwolnił do stępa, od razu odnajdując równowagę w tym chodzie, opartą oczywiście na tylnych nogach. Przez kilkanaście następnych metrów poruszał się równo po pierwszym śladzie a przygotowany i pokierowany do ustępowania, od B zaczął miarowo krzyżować nogi, prowadząc się za wewnętrzną wodzą do boku a jednocześnie za namową dosiadu nadal utrzymywał tendencję do ruchu naprzód, dzięki czemu bez zawahań dotarł z panią Allen do D. Od tego miejsca poruszał się znów tylko i wyłącznie do przodu, co zasugerowało jej nic innego jak tylko ciało amazonki. Przed A wszedł na zakręt w lewo i przy F ponownie odbił na przekątną, na której stopniowo zaczęła mu się wydłużać wodza - w reakcji na to Holly wyciągnął swoją szyjkę do przodu i trochę do dołu, prezentując tym samym rozluźnione potwierdzone równym krokiem i cichym poparskiwaniem. Odnajdując oparcie między łydkami Ruth nie pływał na boki tylko poruszał się po prostej, finalnie docierając do M gdzie został dojechany do ponownie nabranego przez właścicielkę kontaktu na wodzy. W literce C, otrzymawszy stosowny impuls, aktywnie zakłusował, przy okazji zjeżdżając na krzywiznę dwudziestometrowego koła, na którym nie w pełni zrozumiał się z łydkami kobiety, co poskutkowało chwilowym pociągnięciem zadu nieco z boku, na szczęście właścicielka nieprecyzyjnych łydek szybko się zreflektowała i skorygowała ich położenie, umożliwiając ogierowi poprawne wygięcie. Na chwilę przed X został wyczulony na nadchodzące zaraz zmiany i wraz z wypchnięciem do galopu przeszedł w ten chód, racząc Ruth jak i sędziów ładną, okrągłą galopadą. Pozostał równy w tempie i swoim zaangażowaniu przez całe półtorej koła, to znaczy od X gdzie zaczęli do C a później kolejną pełną rundkę. Był to bardzo dobry pomysł, by najpierw pokazać go na tej figurze, bo gniadosz od początku miał okazję się oprzeć na pomocach amazonki i ładnie zaokrąglić, zanim finalnie w C zjechał na pierwszy ślad, na który skierowała go Ruth by dalej przeprowadzić ogiera przez narożnik i w H zaprosić go na przekątną, na którą udał się bez oporu. Nie miał tendencji do przyspieszania i skoro nie dostał ku temu sygnału, pozostał całkowicie spokojny i nawet nie pomyślał o samowolnym dodaniu, co sporo koni lubiło robić. On ze swoim "tudum-tudum" galopem był tu miłą odmianą do wielu wierzchowców i pozostając w równowadze, przewiózł Ruth w kontrgalopie od B w którym powrócił na ścianę do F, gdzie w odpowiedzi na wstrzymujące pomoce właścicielki bardzo miękko zszedł do kłusa, o dziwo nie plącząc sobie w nim długich nóżek. Dalej po wyjechaniu kolejnego narożnika ponownie odbił na koło, na środku którego, to jest w X, raz jeszcze zagalopował motywowany impulsem otrzymanym od ciemnowłosej. Prawa była jego lepszą stroną dlatego jeszcze przyjemniej się go obserwowało przez te półtorej koła i później przekątną od K do B, odczucia z siodła też z resztą były trochę fajniejsze, a tylko trochę bo mimo wszystko oldenburga równomiernie pracowano na obie strony i dzięki temu różnica między gorszą a lepszą nie wychodziła tak duża. Ale wracając - szedł rytmicznie, oparty na kontakcie ale nie uwieszający się na nim, gdyż jego ciężar dźwigały wchodzące pod kłodę tylne nogi. Gniady pienił się nieprzesadnie, ale zauważalnie, natomiast wyraz jego pyska wskazywał skupienie i raczej zadowolenie niż jakieś stresy i cierpienia. Przekątna zakończyła się w B i tym samym Holly od tego punktu do M kontrgalopował, do czego zachęcały go stałe pomoce ciężarnej pańci. Również w reakcji na nie w M przeszedł do kłusa, na chwileńkę tylko tracąc równowagę, szybko się jednak pozbierał bo już zaraz pomógł mu w tym narożnik. Tak unormowany przejechał krótką ścianę w sprężystym ale mimo wszystko spokojnym kłusie, już po wyjściu na długą ścianę będąc gotowym by w H płynnie odbić w ustępowaniu w stronę środka czworoboku. Pozostawał przy tym przepuszczalny, nie spinał się idąc z głową ustawioną przeciwnie do ruchu a nogi krzyżował równomiernie, zachowując zdrową relację między ruchem w bok a do przodu. Zgrabnie wyprostował się przy X by zaraz dać się zupełnie przestawić i powrócić na ścianę w ustępowaniu w drugą stronę, w którym równo doszedł do oczekiwanego punktu, to znaczy K. Dalej wszedł w narożnik a po wyjściu z niego już "usłyszał" półparadę, zaraz za którą otrzymał pomoce do przejścia do stępa, które wykonał posłusznie przy literze A. Tuż po wyjechaniu kolejnego narożnika już w stępie wykonał kolejne ustępowanie do X od F a znalazłszy się na linii środkowej zakończył ćwiczenie, pozytywnie odpowiadając na prośbę o ruch na wprost. Tak też dotarł do literki G, gdzie zatrzymał się w odpowiedzi na pełną paradę ze strony amazonki i odczekał swoje, aż mógł ponownie ruszyć stępem, tym razem nie pod Ruth a obok niej, tam gdzie go poprowadziła w ręku. Podczas krótkiej wędrówki spróbował się o nią przyjacielsko obetrzeć głową i zaślinionym pysiem, co zapewne mu się udało. :3
Kiedy go zatrzymała przy schodach, ponownie wykazał się cierpliwością i nie utrudniał jej ponownego wsiadania, choć w sumie nie rozumiał, czemu jest ono powtarzane. No przecież nie zrobił nic głupiego i jego amazonka nie lądowała awaryjnie na ziemi? A jazda chyba skończona? A kto by tych dwunogów zrozumiał. Tak sobie mieląc tego typu myśli spędził właśnie czas wsiadania i potem kolejnego zsiadania, kiedy odszedł z kobietą od sędziowskiej komisji. Nie ma co, spisał się chłopak i zasłużył na dobre rozprężenie.
[ zt ]
_________________
» HOLLYWOOD. HELL'O «
when nothing is sure, everything is possible
wobec ludzi: nieśmiały, coby nie powiedzieć... wycofany
nie boi się, aczkolwiekzawsze z ostrożnością obserwuje co się dzieje
nie jesttypowymłasuchem, co nie znaczy, że pogardzi jabłkiem
pod siodłem: coraz bardziejsię wyrabia i dojrzewa,
ma już nie najgorszą świadomośćwłasnegociała i odpowiednią siłę
aby bawić się własnym ruchem, co widocznie sprawia mu ogromną frajdę
nadal nie robi nic za jeźdźca, acz skupiony chętnie wykonuje robotę
» przyjemnieangażuje się w pracę przy właściwej motywacji
i cierpliwie wyczekuje sygnału by błyskawicznie na niego odpowiedzieć «
bardzoplastyczny - łatwo coś tak poprawić, jak i zepsuć
if your dreams don't scare you
THEY'RE NOT BIG ENOUGH
» paszport & galeria«
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2019-02-03, 11:22
Tytuł: Hodowca
ZŁOTO
I tym razem postanowił podejść do złota z Sensationet, również jeśli chodzi o próbę na czworoboku, bo chociaż obecnie gniada startowała tylko w skokach, to i ujeżdżenie nie było jej całkiem obce. Przed rozgrzewką solidnie przygotował Sensationet, nie szczędząc jej też miziania i smakołyków, tak na dobry humor. Pieczołowicie, ale też zgrabnie ją wyczyścił, tak, że nie zabrało mu to wiele czasu, a kiedy jej sierść a nawet kopyta lśniły czystością, a grzywę zaplótł nawet w ładne koreczki (paradoksem było to, że własnych włosów nie potrafił czasem ogarnąć). Następnie zabrał się za siodłanie i na grzbiecie gniadej znalazł się czaprak, podkładka i siodło. Popręg na razie lużno zapiął. Następnie założył jej owijki, a kantar zastąpił ogłowiem. Po przygotowaniach w stajni aprowadził ją na rozprężalnię i poprawił sprzęt, aby z pomocą schodków znaleźć się na jej grzbiecie. Planował rozgrzewkę z elementami, które czekały ich później na czworoboku, najpierw jednak dodał jej łydki prosząc o stęp i na początek skupiając się na tempie i rozluźnieniu. Wiedział, że Sensationet nie pała wielkim uwielbieniem wobec ujeżdżenia i na pewno wierzchowcowi specjalnie ukierunkowanemu na tą dyscyplinę pójdzie może lepiej, ale Brian stawiał też na to, że z Sensationet znali się jak łyse konie, a to zawsze było warte więcej niż próbowanie swoich sił na obcym koniu. Po okrążeniu czy dwóch na luzie w stępie nabrał wodze na lekki kontakt i rozpoczęli wykręcanie kół i figur w różne strony o różnych rozmiarach. Pilnował jej rozluźnienia, starając się też o równe, chociaż aktywne tempo, wyginając ją na łukach od wewnętrznej łydki. Następnie krótkie ćwiczenia z przejściami stęp - stój - stęp itd., po czym po wysłaniu jej półparady dodał jej łydki, wypchnął lekko z bioder i przesunął nadgarstki do przodu, prosząc o kłus roboczy, w którym zaraz zaczął też anglezować. Tutaj rozgrzewka wyglądała podobnie, ponadto ćwiczyli przejścia z kłusa roboczego do pośredniego i z powrotem, oraz z anglezowanego do ćwiczebnego, w którym siedział głęboko w siodle. Następnie przeszli do galopu, by w nim również odpowiednio się rozgrzać, by na koniec stopniowo zwolnić do stępa. Tutaj "zaliczyli" też pewnego rodzaju wstęp do ustępowania, bo był to element, z którym Sensationet miała rzadziej do czynienia. Znowu później dał jej więcej luzu na wodzach i chwilę odpoczynku, zanim ich wywołają.
Kiedy w końcu przyszła ich kolej Brian upewnił się, że wszystko jest zapięte na ostatni guzik, posłał jej jeszcze przygotowującą i skupiającą półparadę, podstawiając jej zad pod kłodę z pomocą łydek, wychylając się nieznacznie do przodu górną partią ciała, zamykając zewnętrzną rękę. Następnie dodał jej obie łydki, wypchnął ją lekko z bioder, przesuwając obie ręce nieco do przodu, prosząc Sensationet o kłus roboczy, siedząc pewnie i głęboko w siodle, co miało tę zaletę, że miał większą kontrolę nad poczynaniami Sensationet.. Skierowali się zaraz w okolice czworoboku, na razie go okrążając, aby klacz zapoznała się z tym miejscem, w końcu nie tak często miała okazję na choćby trening na czworoboku. Był to też jednak czas, aby mogli się dogadać co do tempa. Brian wcale jej nie hamował, dbało impuls do aktywnego tempa, ale nie chciał też, aby gniada rozpędzała się przesadnie na obecną sytuację. W końcu w A wjechali między szranki, na linię środkową. Nadal oddziaływał na nią półparadami, aby Sensationet pozostała zaangażowana, skupiona i nie zapominała o jego istnieniu przez odstawianie samowolki. Pilnował ją przez łydki spoczywające przy jej bokach, aby poruszała się wedle linii prostej, zmierzając do X. Przed tym punktem nie zapomniał o przygotowującej półparadzie następnie oceniając prawidłowe miejsce wysłał jej pełną paradę domykając rękę i zablokował dosiad, co zaowocowało tym, że zatrzymali się równo w X. Utrzymując Sensationet w zatrzymaniu ukłonił się sędziom, by zaraz zebrać go do ponownego ruszenia, znowu zadziałały łydki i biodra, zachęcając Sensationet do ruszenia kłusem roboczym. Jak na razie był zadowolony z uzyskiwanego tempa i chciał się jedynie go trzymać, nadal pilnując się z zangersheide linii prostej. Zbliżając się do C delikatnie obciążył prawą stronę, wskazując mu zakręt w prawo i ustawiając go do niego odpowiednio, aby podczas samego zjazdu na krótką ścianę wygiąć ją na tym skręcie prawidłowo. Pod krótką ścianą kontynuowali kłus roboczy w aktywnym tempie, po czym Brian ponownie ładnie wygiął ją od łydki na narożniku, aby ładnie się w niego wpasowali i wyjechali pod długą ścianą. Już w narożniku zachęcając Sensationet do aktywizacji zadu kumulował energię, która miała im się za chwilę przydać, bo zaraz znowu zadziałał półparadą, przygotowując ją do kolejnego elementu, po czym w M odbili od ściany na przekątną. Jednocześnie zasygnalizował jej kłus pośredni uwalniając "nazbieraną" energię, prosząc o intensywniejszą pracę zadem i w efekcie poszerzenie wykroku, w czym podążył za nią całym ciałem. Przy tym utrzymywał uzyskane tempo i pilnował ją łydkami dopóki nie zeszli z przekątnej. Najpierw krótka półparada informująca Sensationet nowym elemencie i wracając pod ścianę w K wrócili też do kłusa roboczego. Zaraz z resztą ścięli ładnie kolejny narożnik, zjeżdżając z kolei pod krótką ścianę, na której na razie pracował nad ciągłym skupieniem i aktywnym, równym tempem. Znowu zbliżając się do C Sensationet otrzymała półparadę przez podstawienie zadu pod kłodę z pomocą łydek, napięcie krzyża i zamknięcie zewnętrznej ręki, po czym cofnął zewnętrzną łydkę o odległość dłoni za popręg, aby dodać jej obie, wypchnąć ją lekko z bioder, jednocześnie z przesunięciem nadgarstków bardziej do przodu, prosząc Sensationet o galop roboczy z lewej nogi, ruszając dalej pod ścianą. Najpierw skupił się na wypracowaniu właściwego, oczywiście aktywnego i energicznego tempa w galopie, działając też półparadami, nie chcąc aby gniada skupiała się na tym, na czym nie koniecznie trzeba było. Wygiął ją od łydki na narożniku, aby ładnie go ściąć i ruszyć pod długą ścianą, wciąż w galopie roboczym z lewej nogi. Udało im się osiągnąć porozumienie jeśli chodzi o tempo w tym chodzie co przełożyło się na całkiem porządną jakość galopu. Zbliżając się do środka długiej ściany zaczął ją solidniej przygotowywać przez półparady, by w pobliżu B odbić od ściany na półwoltę w lewo do X. Starał się o równe tempo i koncentrację Sensationet przy tym jego ramiona były ułożone równolegle do łopatek konia, a biodra do bioder konia, obciążył nieco bardziej wewnętrzną kość kulszową, wyginał ją od wewnętrznej łydki, zewnętrzną cofnął za popręg, aby pilnować jej zadu i zapobiegać przed jego wypadaniem, Wewnętrzna wodza zapewnia miękkie ustawienie konia do wewnątrz. Zewnętrzną wodzą działał stabilnie i ograniczająco: ograniczając wypadanie klaczy łopatką na zewnątrz oraz nadmierne zgięcie. Zamknęli tą półwoltę w X, w między czasie wysłał jej kolejną półparadę, przygotowując ją do półwolty tym razem w prawo. Jednak zanim ją rozpoczęli zdążył jeszcze siedząc prosto i głęboko w siodle dodać jej łydki z piętami ściągniętymi w dół, zamykając ręce na wodzy. W ten sposób przeszli do kłusa, przestawił jej pomoce. Rozpoczynając w X drugą półwoltę, tak jak na pierwszej wyginał ją odpowiednio, tyle że w kłusie, aby wpisali się w rysunek figury, przy zachowaniu równego tempa. W E wrócili pod ścianę jednocześnie wracając do galopu roboczego z prawej nogi. Pod długą ścianą posłał jej jeszcze skupiającą półparadę
, po czym wygiął ją na narożniku, zjeżdżając pod krótką ścianę, aby kawałek dalej ściąć prawidłowo drugi narożnik. Już w narożniku w zasadzie przygotował ją do kolejnego punktu programu, po czym w M odbili na mniejszą przekątną do E. Na przekątnej galopem roboczym z prawej nogi skupił się na równym, wciąż aktywnym tempie, utrzymując ją na linii prostej łydkami i już myśląc o kolejnym elemencie, do którego przygotował ją już pod koniec przekątnej. W E wrócili pod ścianę, ładnie wyjeżdżając skręt w lewo, jednocześnie wysłał jej pomoce do kontrgalopu: uniósł prawą wodzę i przyłożył ją do szyi zangersheide, tak aby równocześnie unieść jej łopatkę i skierować ją w lewo. Trzymał przy tym lewą rękę w sposób, który umożliwiał mu zachowanie tej samej odległości pomiędzy rękoma. Dwie wodze miał na kontakcie i utrzymywał równowagę energii wysyłanej przez sygnały pochodzące od łydek, nie zapominał o działaniu lewą łydką, którą maksymalnie wyprostował w dół w pozycji pozwalającej mu z łatwością oddziaływać na bok klaczy w okolicach łopatki, aby podnieść jej tylną część ciała. W ten sposób w kontrgalopie pokonali resztę długiej ściany, Brian cały czas starał się, aby Sensationet utrzymywała ten kontrgalop. Wyjechali dokładnie kolejny narożnik, po czym jeszcze z narożnika, po odpowiednim jej przygotowaniu wyprostowany siedząc w siodle, ściągnął pięty w dół, przyłożył łydki do jej boków i zamknął palce na wodzach, prosząc ją ponownie o kłus roboczy. Na krótkiej ścianie znowu podstawił jej zad pod kłodę, napiął odpowiednio krzyż i zamknął zewnętrzną rękę, posyłając jej półparady, po czym w A skręcili na linię środkową, gdzie pilnując go na prostej linii, przed literą D przygotowywał ją do większego wyzwania: ustępowania od łydki z głową do ściany. W D rozpoczęli ustępowanie w stronę B. Brian wewnętrzną wodzą nadawał właściwe ustawienie głowy, wewnętrzną łydkę cofnął lekko za popręg, oddziałując nią z rozmysłem, powodując ruch do przodu i w bok, koordynując oddziaływanie łydką z momentem, w którym wewnętrzna tylna kończyna odrywała się od ziemi. Zewnętrzną wodzą utrzymywał ustawienie na pomocach, przy tym pilnując, by Sensationet nie zginała za bardzo szyi, zewnętrzną łydką zapewniał aktywny ruch do przodu i oddziaływał w wypadku nadmiernego wyginania się klaczy, w końcu wiedział, że nie jest to dla niej łatwy element. W B wrócili pod ścianę, pod którą kontynuowali kłus roboczy. Zaraz z resztą wygiął ją odpowiednio, tak aby owinęła się wokół jego łydki na narożniku i już byli pod krótką ścianą, na której pracował nad jej skupieniem z pomocą kilku półparad, by znowu w kolejnym narożniku zwrócić jej uwagę na kolejne elementy i skumulować jej energię, odpowiednio ją do nich przygotowując. W H odbili na kolejną przekątną, co oczywiście poprzedził półparadą. Zaraz przy wyruszeniu spod ściany uwolnił skumulowaną energię, sugerując Sensationet kłus pośredni i wydłużenie kroku, podążając za nią całym ciałem. Zaraz w F wrócili do kłusa roboczego, by ściąć narożnik i znaleźć się na krótkiej ścianie. Tam na chwilę skupił się na zachowaniu aktywnego, równego tempa i koncentracji tak swojej jak i gniadej. W A skręcili na linię środkową, na której już przygotowywał ją do ustępowania, tym razem w drugą stronę. W D zainicjował ustępowanie od łydki do E, dając jej impuls do aktywnego ruchu na przód i w bok, pomocami odpowiednio ustawiając jej głowę. W E ruszyli po prostej aktywnym, ale równym kłusem roboczym. Kawałek dalej ścięli poprawnie narożnik, a na krótkiej ścianie znowu skupił się na zachowaniu równego a przy tym cały czas aktywnego tempa, od czasu do czasu wysyłając jej półparady, by po jednej z nich w C siedząc w siodle cofnąć zewnętrzną łydkę nieco za popręg, dodać obie łydki, wypchnąć ją z bioder, przesuwając ręce nieco do przodu, ale ustawione równo do siebie, prosząc ją o galop roboczy, jak zwykle najpierw skupiając się na optymalnym tempie, z czym jednak na razie nie było problemu. Wyjechali dokładnie kolejny narożnik i Brian od razu zaczął przygotowywać Sensationet do kolejnych wyzwań. W H odbili spod ściany na przekątną, gdzie pilnował ją łydkami na linii prostej, dbając o niezmiennie stałe tempo, a zbliżając się do B gdzie mieli wrócić pod ścianę zadziałał półparadami by przygotować ją do kontrgalopu. Zainicjował go właśnie przy dokładnie ściętym skręcie na ścianę w B, z użyciem tych samych pomocy co poprzednio, oczywiście użytych odpowiednio do kierunku jazdy, utrzymując Sensationet w kontrgalopie do narożnika, na którym wygiął ją z kolei prawidłowo, a po wjeździe pod krótką ścianę posłał jej skupiające i przygotowujące półparady. Wtedy, siedząc głęboko w siodle, z łydkami oplatającymi boki klaczy ściągnął łydki w dół i zamknął palce na wodzy, sugerując Sensationet powrót jeszcze raz w kłus roboczy. Wyginając ją od wewnętrznej łydki na narożniku, zachęcił ją, by się wokół niej owinęła, po czym znaleźli się pod długą ścianą. Poruszając się na wprost pod ścianą pilnował stałego, aktywnego tempa z jakim nadal się poruszając, przy tym upewniając się o stałym zaangażowaniu i skupieniu gniadej. Jak na czworoboku, to radziła sobie całkiem dobrze. Przed E posłał jej kolejną półparadę, po czym w E skręcili w prawo jednocześnie z tym skrętem skorzystał z podobnych pomocy co wcześniej prosząc ją o zwolnienie do stępa , przejeżdżając następnie przez środek czworoboku już w tym chodzie. Zjeżdżając do punktu równoległego na drugiej długiej ścianie również ładnie wyjechali ten zakręt. Kawałek dalej wyjechali ładnie narożnik i znaleźli się pod króką ścianą, na której już zaczął ją przygotowywać do następnego punktu podstawiając jej zad pod kłodę, napinając odpowiednio krzyż i przesyłając energię do zewnętrznej wodzy, posyłając mu w ten sposób półparadę. W C dokładnie wyjechali zakręt kierując się po linii środkowej do G. Podczas tego krótkiego odcinka na linii środkowej, na której pilnował jej łydkami przygotowywał ją do ustępowania, jednak miał wrażenie, że Sensationet powinna się czuć pewniejsza, bo nie było to pierwsze ustępowanie od łydki w ich wykonaniu dzisiaj. W G rozpoczęli ustępowanie od łydki kierując się do B. Brian wewnętrzną wodzą nadawał właściwe ustawienie głowy, wewnętrzną łydkę cofnął lekko za popręg, oddziałując nią z rozmysłem, powodując ruch do przodu i w bok, koordynując oddziaływanie łydką z momentem, w którym wewnętrzna tylna kończyna odrywała się od ziemi. Zewnętrzną wodzą utrzymywał ustawienie na pomocach, przy tym pilnując, by Sensationet nie zginała za bardzo szyi, zewnętrzną łydką zapewniał aktywny ruch do przodu i oddziaływał w wypadku nadmiernego wyginania się klaczy. Zakończyli ten element w B. Na razie mieli pozostać pod tą ścianą, więc tak jak w przypadku poprzednich chodów skupił się na aktywnym i równym tempie, chcąc uzyskać również stęp ładnej jakości, tak aby ślady tylnych kopyt lekko przekreślały ślady przednich. Do energicznego tempa chyba nie musiał klaczy przekonywać. Po raz kolejny precyzyjnie wygięli się na narożniku, a pod długą ścianą Sensationet ponownie otrzymała kilka półparad. Zbliżając się do A posłał jej pełną paradę - zablokował dosiad, domknął kolana i domknął ręce, zatrzymując klacz w punkcie. Następnie przytrzymał ją w zatrzymaniu przez 5s, by potem pozbierać ją znowu do ruszenia stępem pośrednim. Ścięli drugi narożnik już w nim przygotowując ją na dalsze atrakcje, aby w K odbić na przekątną do M z jednoczesnym przejściem do stępu swobodnego. W tym celu pilnując ją cały czas łydkami na linii prostej oddał jej luz na wodzach, zachęcający do wyprostowania szyi i obniżenia łba. Przy zjeździe pod ścianę wrócili do stępa pośredniego, by zaraz ściąć narożnik i znaleźć się na krótkiej ścianie. Pilnując znowu z dużym oddaniem równego, aktywnego tempa poprzez stosowanie od czasu do czasu półparad przygotowywała gniadą do kolejnego ustępowania. Najpierw jednak w C skręcili do G, by z tego punktu rozpocząć ustępowanie od łydki w stronę E, dając jej impuls do aktywnego ruchu naprzód i w bok, pomocami odpowiednio ustawiając jej głowę. W E wrócili pod ścianę ruszając dalej stępem. W ten sposób znaleźli się kawałek dalej w pobliżu narożnika, na którym i tym razem przyzwoicie ją wygiął, na krótkiej ścianie nie zapominając o kilku półparadach, by wyjechać z równą dokładnością drugi narożnik, po czym w F zjechali spod ściany na przekątną do H. Jednocześnie znowu zachęcił ją do przejścia w stęp swobodny, dając jej luz na wodzach, przy pilnowaniu równego tempa i poruszania się po linii prostej. Wrócili pod ścianę w H, gdzie przeszli z powrotem do stępa pośredniego i zaraz wykręcili narożnik, przejeżdżając pod krótką ścianą, by następnie ściąć drugi narożnik. W ten sposób byli pod długą ścianą, na której cały czas starał się utrzymywać zarówno siebie jak i ją w skupieniu i zaangażowaniu, co było im potrzebne bo na środku długiej ściany dodał jej obie łydki, wypchnął lekko z bioder i wyciągnął nadgarstki nieco do przodu, prosząc ją o kłus roboczy.Z kolejnym narożnikiem zjechali pod krótką ścianę, gdzie też ponownie podstawił jej zad pod kłodę z pomocą łydek, napiął krzyż, wychylając górne partie ciała odrobinę do przodu, zamykając rękę na zewnętrze wodzy, posyłając jej w ten sposób półparadę. W A skręcili na linię środkową, na której pilnował ją zamknięciem w łydkach, aby z niej nie spływała na boki, aby w X zastosować paradę, zablokować dosiad, co poskutkowało równym zatrzymaniem w X. Pilnując aby stała w miejscu ukłonił się, po czym pozbierał ją i dodał jej łydki, prosząc ją o ruszenie stępem i dojazd do G, gdzie na zasadzie podobnych pomocy się zatrzymali. Upewnił się, że klacz stoi spokojnie w miejscu, po czym zsiadł z jej grzbietu i przełożył wodze przez jej szyję. Poprowadził ją w pobliże komisji sędziowskiej. Tam się zatrzymali by po chwili zaprezentować prawidłowe wsiadanie. Znowu po upewnieniu się, że zangersheide stoi w miejscu włożył jedną stopę w strzemiono, przerzucił wodze z powrotem, uchwycił je lekko, odepchnął się, usiadł w siodle i umieścił drugą stopę w strzemieniu. Później skierował się z Sensationet w ręku na rozprężalnię, gdzie starannie ją rozstępował w każdym chodzie, co było też okazją do odrobiny odpoczynku, zanim Brian odprowadził ją w stronę stajni, przed próbą na parkurze.
Płeć: klacz Wiek: 8 Lat Rasa: Zangersheide Wzrost: 170 cm Właściciel: Brian Cena: £3150 Doświadczenie w skokach: 114 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71 Doświadczenie z lonżowania: 61 Kondycja: 101 Szybkość: 103 Klasa startów: Skoki: N
Wysłany: 2019-02-03, 11:36
ZŁOTO
Klacz mimo że nie brała czynnie udziału już w zawodach ujeżdżeniowych, była całkiem dobrze w temacie ogarnięta. Po przygotowaniu się w stajni ruszyli na rozprężalni, gdzie po poprawie sprzętu przez Briana i w momencie jak ją dosiadł, klacz ruszyła aktywnym stępem przed siebie. Owszem wolała skoki od ujeżdżenia, ale właściciel mógł polegać na niej w każdej sytuacji bez względu na to co ona bardziej wolała a co nie wolała. Znali się już kilka lat, a takiej relacji jak ona miała z Brianem, nie miała wcześniej z żadnym z właścicieli (poprzednich). Zdobył jej uznanie, sympatię oraz serce ciężką wspólną pracą oraz pozytywnym zachowaniem w jej stronę, choć ona nie zawsze umiała to odwzajemnić. Po okrążeniu czy dwóch na luzie w stępie, przyjęła elastyczny kontakt z ręką jeźdźca i zaangażowała znacznie bardziej swój zad w pracę. Zaczynając jednocześnie wyjeżdżenie kół i innych figur w obie strony, o różnych rozmiarach. Następnie krótkie ćwiczenia z przejściami stęp - stój - stęp, by przejść do energicznego kłusa. Tutaj rozgrzewka wyglądała podobnie, ponadto ćwiczyli przejścia z kłusa roboczego do pośredniego i z powrotem. Następnie przeszli do galopu, by w nim również odpowiednio się rozgrzać, by na koniec stopniowo zwolnić do stępa. Spróbowali wykonać a raczej przećwiczyć ustępowania dla odświeżenia pamięci, bo raczej rzadko używała go w życiu codziennym. Po wszystkim czekali w rozluźnieniu na wezwanie na czworobok do zdawania odznaki.
W końcu nieuchronnie nadeszła ich kolej. Powróciła do wcześniej wypracowanego ustawienia, by przejść do kłusa i skierować się w stronę czworoboku. Pchała się mocno zadem pod kłodę, pozostając lekka na przodach i utrzymywała elastyczny kontakt z jego ręką. Za nim pojawili się jeszcze pod czworobokiem, przeszła zgodnie z prośbą Briana do kłusa i w tym że chodzie okrążyli czworobok w celu zapoznania się z nim. Jednocześnie korygowali wszystkie niedociągnięcia i wprowadzali ostatnie szlify przed tym, jak wjadą zaraz na czworobok i tam już nie będzie odwrotu. W końcu kiedy byli gotowi na 100% wjechali przez otwarte szranki w literze A na czworobok na linię środkową, gdzie pilnowana w korytarzu pomocy ustawionym przez Briana kierowała się na wprost do X. Nie spływała na boki i prezentowała się naprawdę nienagannie. Skupiona na jeźdźcu nie przegapiła nadchodzących pomocy, by wraz z pełną paradą zatrzymać się w punkt. Jak na konia mało ujeżdżeniowego, udało się jej to zrobić naprawdę dobrze. Podstawiony zad, widoczny kontakt oraz równo ustawione kończyny. Zachowała również nieruchomość do momentu, aż została poproszona o ruszenie ponownie kłusem. Płynnie weszła w ód chód, by skierować się dalej na wprost w kierunku środka krótkiej ściany i w punkcie C odbić w prawo. Prawidłowo wygięła się od wewnętrznej łydki faceta, zginając się też odpowiednio w potylicy i wpisując się w łuk. W podobny sposób wyjechali narożnik na długą ścianę, utrzymując cały czas kłus roboczy. Dojeżdżając do M odbili na przekątną czworoboku, gdzie poproszona przez Briana klacz znacząco dodała w tempie przechodząc tym samym do pośredniego. Nie miała problemu z otwarciem się tutaj na łopatkach, co w ogólnym zarysie dawało nie tylko poszerzoną sylwetkę ale i wykrok. Dojechali tak do końca przekątnej, by po powrocie pod ścianę w K przejść do roboczego kłusa. Wyjechali zaraz narożnik i tym samym pojawili się pod krótką ścianą, gdzie przygotowali się do kolejnego elementu. Wraz z dojechaniem do środka krótkiej ściany, klacz przeszła w punkt do galopu z lewej nogi. Aktywnie pchała się z zadu w przód, zachowując odpowiednie tempo i nie zmienne zaangażowanie ciała w pracę. Zaraz ponownie wyjechali narożnik, by znaleźć się pod długą ścianą i dalej jadąc galopem roboczym z lewej nogi skierowali się do środka długiej ściany w B. Tam przygotowali się do nowego zadania, którym były półwolty. Najpierw odbili w lewo w kierunku X, gdzie odpowiednio wygięła się od wewnętrznej łydki i zgięła się w potylicy. Pilnowana zewnętrznymi pomocami jeźdźca nie wypadała z ustawienia i podążała za nim. Dojeżdżając do X naprostowali się, by zwolnić do kłusa i zagalopować z prawej nogi. Same przejścia wyszły im dość płynnie, dzięki czemu mogli zaraz jak w lustrzanym odbiciu zrobić półwoltę w drugą stronę. Zamknęli to ćwiczenie na ścianie w E, gdzie pojechali dalej pod ścianą jadąc wciąż galopem roboczym na wprost. Wyjechali zaraz kolejny narożnik, wyjechali pod krótką ścianę i zaraz kolejny narożnik na długą. Tam w M zjechali na krótką przekątną do E, tam wrócili pod ścianę i kontynuowali jazdę w kontrgalopie. Utrzymanie tego stanu rzeczy było dość ciężkie dla niej, bo nie była zbyt doświadczona i miała ochotę automatycznie zmienić sama z siebie nogę. Przejechali w kontrgalopie resztę długiej ściany, gdzie udało się jej nie zmienić samoistnie nogę. Pojechali tak do końca długiej ściany, by wraz z zbliżeniem się narożnika przejść do kłusa. Klacz przyjęła ten ruch z ulgą, by wyjechać narożnik na krótką ścianę jadąc w kłusie roboczym cały czas i w A wraz z właścicielem zjechać na linię środkową. Pojechali tylko kawałeczek ponieważ do D, gdzie czekało ich ustępowanie od łydki z głową do ściany. Wygięła się od jego pomocy ustawiając łeb oraz cielsko pod odpowiednim kątem, poruszając się dość płynnie z zachowaniem równowagi w przód i bok z jednoczesnym krzyżowaniem nóg. W B wrócili pod ścianę pod którą kontynuowali kłus roboczy. Zaraz wyjechali ponownie dwa narożniki, by na długiej ścianie w H odbić na przekątną czworoboku. Tam ponownie poszerzyła swoje ramy oraz wykrok, dodając w tempie wraz z przejściem do kłusa pośredniego. Dojeżdżając do F skróciła się do roboczego, by ściąć narożnik i znaleźć się na krótkiej ścianie. Dojeżdżając do środka ściany A skręcili ponownie na linię środkową, gdzie czekało ich kolejne ustępowanie w drugą stronę. Wykonała ustępowanie od łydki do E w lewo, ponownie wyginając się od pomocy właściciela pod odpowiednim kątem. Jednocześnie nie zapominała o ruchu w przód i bok z jednoczesnym krzyżowaniem nóg. Ponownie nie straciła ani tempa ani równowagi w tym ruchu, dzięki czemu udało im się wyjechać ten ruch poprawnie. W E ruszyli po prostej aktywnym, ale równym kłusem roboczym. Pojechali na wprost przed siebie w kierunku C, gdzie przygotowali się do kolejnego zadania. Wraz z pomocami od jeźdźca wysunęła bardziej prowadzącą nogę w przód i skocznie weszła w wyższy chód, pchając się mocno z zadu pod górkę. Poruszali się roboczym tempem do narożnika, który kolejno wyjechali i zaraz kolejny. Po wyjechaniu na długą ścianę w H odbili na przekątną do B, gdzie po powrocie na ścianę jechać dalej kontrgalopem. Udało się jej utrzymać kontrgalop do narożnika, który wyjechali i zwolnili zaraz do kłusa. Nie był to łatwy element, ale dała radę po raz drugi. Wygięła się od jego pomocy w kolejnym narożniku i znaleźli się tym samym na długiej ścianie. Jechali na wprost pod ścianą utrzymując aktywne tempo, zaangażowanie oraz skupienie w pracę. Dojeżdżając do E skręcili w prawo, jednocześnie zwalniając do stępa. Naturalnie poruszała się pośrednim tempem, przejeżdżając także właśnie w tym chodzie przez środek czworoboku. Zjeżdżając do punktu równoległego na drugiej długiej ścianie, wpisali się całkiem ładnie w zakręt i pojechali dalej na wprost wzdłuż ściany. Wyjechali narożnik i znaleźli się pod krótką ścianą, by w C skręcić na linię środkową. Skierowali się do G, gdzie ponownie zrobili ustępowanie od łydki do B. Ponownie wygięła się od jego pomocy, ustawiając cielsko pod odpowiednim kątem oraz zginając się w potylicy. Jednocześnie płynnie poruszała się w bok i przód z krzyżowaniem nóg. Zakończyli ten element w B i pozostali przynajmniej chwilowo dalej pod tą ścianą. Poszerzała odpowiednio tutaj w pośrednim swoje ramy, wyraźnie zaznaczając kroki i utrzymując nieco mocniejsze tempo. Po raz kolejny precyzyjnie wygięli się na narożniku, a pod długą ścianą przygotowali się do kolejnego elementu. Skupiona na jeźdźcu oczekiwała na odpowiednie pomoce, by w A wraz z pełną paradą zatrzymać się w punkt. Zatrzymanie ponownie wypadło całkiem nieźle, a klacz zachowała 5s nieruchomości które Brian od niej wymagał. Po tym czasie ponownie ruszyła pośrednim stępem, by wyjechać narożnik i na długiej ścianie w K odbili na przekątną do M. Wraz z zjechaniem na tą przekątną, klacz dostała wodzę więc chętnie obniżyła i wydłużyła szyję niosąc się swobodnie. Jednocześnie nie ślimaczyła się ani nie spływała z linii prostej. Dojeżdżając do końca przekątnej powróciła do wcześniejszego ustawienia, by wjechać narożnik na krótką ścianę. Po dojechaniu do C czyli środka krótkiej ściany zjechali na linię środkową do G, by tam wykonać kolejny raz ustępowanie do E. Dojeżdżając do tego punktu naprostowała się na ścianie, jadąc dalej pośrednim. W ten sposób znaleźli się kawałek dalej w pobliżu narożnika, który wyjechali i znaleźli się przez to na krótkiej ścianie i zaraz drugi narożnik na długą. Po czym w F zjechali spod ściany na przekątną do H, gdzie zaprezentowali ponownie stęp swobodny. Wraz z dojechaniem do końca przekątnej zebrała się do wcześniejszego ustawienia, by dalej się kierować w stępie pośrednim. Wyjechali dwa kolejne narożniki i w tym krótką ścianę, gdzie przejechali jej całą długość do kolejnego narożnika. Tam zakręcili najpierw na krótką ścianę, a potem na linię środkową w A gdzie skierowali się na wprost do X. Pilnowana przez pomoce Briana jechała po linii prostej do środka czworoboku, gdzie wraz z pełną paradą zatrzymała się w punkt. Zachowała nienaganne ustawienie i nieruchomość po której stępem skierowała się do G, gdzie właściciel miał wykonać ostatni element. Obserwowała go bacznie, mieląc intensywnie wędzidło i czekając na rozwój wypadków. Brian sprawnie z niej zsiadł i potem wsiadł, by po wszystkim zjechać na rozprężalnie. Tam za to starannie się rozstępowali, by wrócić do stajni i przygotować się do części parkurowej.
z.t
_________________
I will fight, I will love ...........I will fight for you
S E N S A T I O N E T • L O V E • M E Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm
I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »Brian Donney
Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward
»results » documents » gallery »
Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best » xxx » xxxx Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves » ludź » koń
Płeć: ogier Wiek: 9 lat Rasa: Koń trakeński Wzrost: 175 cm Właściciel: Seth Allen Cena: £1200 Doświadczenie w skokach: 67 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 35 Doświadczenie z lonżowania: 27 Kondycja: 31 Szybkość: 32
Wysłany: 2019-02-03, 13:20
Brąz
Carcassonne był z natury dość pogodnym koniem, przyjaznym, a skoro Desmond był taki także wobec niego, to nie pozostało nic innego, jak pozwolenie mu na wszelkie czyszczenie i siodłanie. Późniejsza rozgrzewka także przebiegła bez problemu, widocznie ogier zainteresował się pracą z nową osobą.
Po otrzymaniu pomocy skręcił na linię środkową, trzymając się w ramach pomocy mężczyzny, tym samym idąc po równej linii ze stałym tempem. W odpowiednim momencie zatrzymał się, wpadając lekko zadem pod kłodę, by odczekać aż mężczyzna się ukłoni, by ruszyć dalej stępem. Żuł leniwie wędzidło, trzymając się całkiem równego ruchu. Przy skręcie owinął się wokół wewnętrznej nogi mężczyzny, podążając równym śladem ciała, ładnie, subtelnie zginając szyję. Podobnie postąpił na narożniku, by dojeżdżając do M przejść do kłusa, zaczynając dość energicznym krokiem, uaktywniają zad i idąc dość równym, wygodnym da jeźdźca chodem. W B przeszedł na koło, układając ciało w całkiem ładny łuk, odbijając się od łydek mężczyzny, by równo ułożyć ciało na łuku, idąc równym, aktywnym tempem. Nie zareagował w żaden sposób w przejście do kłusa ćwiczebnego, idąc dalej stałym tempem,z całkiem odpowiednim zgięciem. Przejście do galopu było całkiem łagodne, samo tempo zaś lekko leniwe, stąd potrzebował jakieś choćby aktywizującej łydki. Na narożnikach nie zwalniał, bez problemu wyjeżdżając, uzyskując odpowiednie łuki.
Przy H wpadł lekko zadem pod kłodę, przechodząc do kłusa, w którym pokonał przekątną, bez większych problemów kierując się równym tempem po idealnej linii, pilnując się pomiędzy łydkami mężczyzny. Z przekątnej trafili na krótką ścianę, gdzie poczuł różnicę dosiadu, ale także nie zareagował w jakiś specjalny sposób, podobnie jak a łuku, w którym znów jego grzbiet został obciążony. Dojeżdżając do B wjechali na półkole, gdzie ponownie rozluźniony i podatny na pomoce Carcassonne zaczął wyginać się wokół łydki mężczyzny, podążając jednym śladem przodu i zadu. Przeszedł bez problemu ponownie do galopu, na ścianie jadąc aż do M. Trzymał stałe tempo, aktywne ale nie przesadne, ładnie zaokrąglając chód, pracując aktywnie zadem i mieląc wędzidło. Poziom jaki miał zaprezentować na BOJ był dla niego niczym specjalnym, choć ujeżdżeniowcem nie był. Przejście do kłusa było trochę niezgrabne, bardziej z winy zagapienia się, mimo to mężczyzna skorygował to, zaczynając anglezować, do czego ogier dopasował się tempem i wykrokiem w kłusie. Zastrzygł lekko uszami na kolejne wejście w pełen siad i serię półparad, aby w pełni skupionym zahamować w odpowiednim miejscu.
Stał spokojnie, czekając na sygnał od Desmonda, by bez problemu przejść do stępa, później zaś kłusa w którym wjechali na linię środkową. Siwek jakby rozumiejąc, że tutaj musi być super, ładnie wygiął się w szyi, idąc z aktywnym zadem. W odpowiednim miejscu zahamował, stając z równymi nogami, aby ponownie poczekać na sygnał od mężczyzny, by aktywnie, szybko ale w stępie wyjechać z parkuru, pozwalając sobie na spuszczenie łba. zt
I just wanna do you right, cuz you deserve everything and more.
I need you by my side, you the type I bring on tour.
Let's fall asleep in L.A »
..........Seth Allen [ex. owner Alexander]
Aim gonna fire shoot me right I'm gonna like the way you fight.
................[pms] 1
This is how I roll, come on ladies it's time to go
We hit to the bar, ....................baby don't be nervous » love
Płeć: klacz Wiek: 5 lat Rasa: Hanower Właściciel: Jessica Wrens Cena: £3888 Doświadczenie w skokach: 52 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 72 Doświadczenie z lonżowania: 26 Kondycja: 26 Szybkość: 26
Wysłany: 2019-02-03, 15:01
BRĄZ
Maven była bardzo niedoświadczonym koniem, ale mimo tego posiadała umiejętności, dzięki którym mogła pokonać parkur oraz próbę ujeżdżeniową na BOJ. Z taką myślą zapewne zdecydowała się zarówno Jessie na oddanie Maven, jak i Aurelie na wypożyczenie. Oby tylko się nie przejechały na tym.
Przygotowanie do przejazdu pozwoliło siwej na przyzwyczajenie się do głośnej atmosfery i obecności Aurelie, wobec której była dość przyjazną i chętna do współpracy. Na rozprężalni była trochę rozdrażniona obecnością innych koni, lecz im więcej ćwiczeń, tym spokojniejsza się stawała i bardziej rozluźniona. Pozostawała przepuszczalna w potylicy, ładnie pracując zadem i reagując bardzo szybko na pomoce. W stępie zaś zdawała się być spokojna i skupiona na Aurelie, jakby całe podniecenie atmosferą z niej uszło.
Przejazd
Spokojne jechała po równej linii od A do X, trzymając się ram stępa oraz równej linii, dzięki łydkom kobiety, miedzy którymi lekko się kiwała. Szła dość aktywnie, ze stałą pracą zadu, by w odpowiednim miejscu zatrzymać się, odczekać aż kobieta da jej kolejny sygnał i ponownie ruszyć stępem. Kierowała się na wprost, by w C wygiąć się wokół prawej łydki dziewczyny, uzyskując ładny łuk, podążając aktywnym zadem za przodem. Pokonała narożnik, z pomocą kobiety go wyjeżdżając, by dojeżdżając do M ochoczo przejść do kłusa. O wiele bardziej uatywniła zad, mieląc wędzidło w pysku, kierując się wzdłuż ścian do B, na którym zjechała na koło. Ponownie owinęła się wokół łydek, delikatnie zaokrąglając szyję i przybierając zadem, aby całkiem przyzwoicie pokonać całe koło, ze zmianą tempa na drugiej cześci koła, co było spowodowane przejście w kłus ćwiczebny. Klaczka była mimo wszystko bardzo wrażliwa na takie zmiany.
Tuż przed B wybiła się z zadu, wykonując pierwszą, potężną foulę galopu. Zaokrągliła ciało, dalej aktywnie pracując, by w galopie na prawą nogę kierować się na wprost aż do H. Na narożnikach wyjeżdżała z pomocą łydek kobiety, momentami tracąc na tempie, to jednak było korygowane, dzięki czemu całość galopu nie wyglądała źle. Po H zareagowała na pomoce kobiety, przechodząc w kłus roboczy, w którym dopasowała się do tempa anglezowania. W stałym tempie kierowała się całą długością ścian, łącznie z narożnikami, aby finalnie zjechać na przekątną, na której próbowała przyśpieszyć,na to jej jednak kobieta nie pozwoliła.
Dojedżając do A zjechały na koło, na którym kobyłka ponownie próbowała przyśpieszać, ale nie do końca miała możliwość. Miała także całkiem ładny łuk, podążając zadem za przodem. Po zjechaniu z koła zwolniła na pomoce kobiety do kłusa, lekko się usztywniając przez kłus ćwiczebny, wystarczyła jednak jedna półparada, by lekko sobie odpuściła.
W B zjechała na półkole, aby zmienić stronę, tym samym przed wjazdem na przeciwną ścianę, z sugestii jeźdźca przeszła do galopu na lewą nogę. w którym kierowała się przez kilka ścian, aż do M, gdzie przeszła do kłusa, lekko wpadając zadem pod kłodę i chwilę się spinając, zaraz jednak znów odpuściła, chętnie idąc kłusem do E, z lekkim zwolnieniem tempa między C a E, z powodu chodu ćwiczebnego. Wykonała w odpowiednim miejscu półparadę, wpadając zadem pod kłodę, czekając na sygnał od kobiety do stępa, a gdy to otrzymała ruszyła ochoczo, szybko, zaraz jednak pozostając ostudzoną do odpowiedniego tempa.
Przy K zakłusowała chętnie, uaktywniając zad, wjeżdżając w A na linię środkową, gdzie trzymała się kurczowo łydek kobiety, w odpowiednim miejscu wykonując paradę i opuszczając czworobok. zt
_________________
•••••••
M A V E N♥O F♥ T H E♥H E A V E N
When all the roads you took came back to me
So I’m following the map that leads to you
owner • Jessie ♥
I miss the taste of a sweeter life, I miss the conversation
I was there for you , in your darkest nights
like • Jess ♥ Oliver
You drive slow, you make me feel so crazy
I don’t wanna know, your name, you look amazing stallion • him ♥ xxx
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2019-05-09, 21:16
Tytuł: Hodowca
ZŁOTO
Sensationet była moim oczywistym wyborem na odznakę, ze względu na swój wszechstronny trening. Może nie pozapominała wszystkiego. Przed rozgrzewką solidnie przygotowałem Sensationet, nie szczędząc jej też miziania i smakołyków, tak na dobry humor. Pieczołowicie, ale też zgrabnie ją wyczyściłem, tak, że nie zabrało mi to wiele czasu, a kiedy jej sierść a nawet kopyta lśniły czystością, a grzywę zaplotłem nawet w ładne koreczki (paradoksem było to, że własnych włosów nie potrafiłem czasem ogarnąć), następnie zabrałem się za siodłanie i na grzbiecie gniadej znalazł się czaprak, podkładka i siodło. Popręg na razie lużno zapiąłem. Następnie założyłem jej owijki, a kantar zastąpiłem ogłowiem. Po przygotowaniach w stajni zaprowadziłem ją na rozprężalnię i poprawiłem sprzęt, aby z pomocą schodków znaleźć się na jej grzbiecie. Planowałem rozgrzewkę z elementami, które czekały nas później na czworoboku, najpierw jednak dodałem jej łydki prosząc o stęp i na początek skupiając się na tempie i rozluźnieniu. Wiedziałem, że Sensationet nie pała wielkim uwielbieniem wobec ujeżdżenia i na pewno wierzchowcowi specjalnie ukierunkowanemu na tą dyscyplinę pójdzie może lepiej, ale stawiałem też na to, że z Sensationet znaliśmy się jak łyse konie, a to zawsze było warte więcej niż próbowanie swoich sił na obcym koniu. Po okrążeniu czy dwóch na luzie w stępie nabrałem wodze na lekki kontakt i rozpoczęliśmy wykręcanie kół i figur w różne strony o różnych rozmiarach. Pilnowałem jej rozluźnienia, starając się też o równe, chociaż aktywne tempo, wyginając ją na łukach od wewnętrznej łydki. Następnie krótkie ćwiczenia z przejściami stęp - stój - stęp itd., po czym po wysłaniu jej półparady dodałem jej łydki, wypchnąłem lekko z bioder, prosząc o kłus roboczy, w którym zaraz zacząłem też anglezować. Tutaj rozgrzewka wyglądała podobnie, ponadto ćwiczylśmyi przejścia z kłusa roboczego do pośredniego i z powrotem, oraz z anglezowanego do ćwiczebnego, w którym siedziałem głęboko w siodle. Następnie przeszliśmy do galopu, by w nim również odpowiednio się rozgrzać, by na koniec stopniowo zwolnić do stępa. Tutaj "zaliczyliśmy" też pewnego rodzaju wstęp do ustępowania, bo był to element, z którym Sensationet miała rzadziej do czynienia. Znowu później dałem jej więcej luzu na wodzach i chwilę odpoczynku, zanim nas wywołają.
Kiedy w końcu przyszła nasza kolej upewniłem się, że wszystko jest zapięte na ostatni guzik, posłałem jej jeszcze przygotowującą i skupiającą półparadę, podstawiając jej zad pod kłodę z pomocą łydek i zamykając zewnętrzną rękę. Następnie dodałem jej obie łydki, wypchnąłem ją lekko z bioder, zachowując równy, elastyczny kontakt na wodzach, prosząc Sensationet o kłus roboczy, siedząc pewnie i głęboko w siodle, co miało tę zaletę, że miałem większą kontrolę nad poczynaniami klaczy. Skierowaliśmy się zaraz w okolice czworoboku, na razie go okrążając, aby klacz zapoznała się z tym miejscem, w końcu nie tak często miała okazję na choćby trening na czworoboku. Był to też jednak czas, abyśmy mogli się dogadać co do tempa. Aktywne tempo było jak najbardziej mile widziane, po prostu pilnowałem, aby przy tym tempo było równe, a Sensationet nie przesadzała w swojej tendencji. W końcu w A wjechaliśmy między szranki, na linię środkową. Nadal oddziaływałem na nią półparadami, aby Sensationet pozostała zaangażowana, skupiona i nie zapominała o moim istnieniu przez odstawianie samowolki. Pilnowałem ją przez łydki spoczywające przy jej bokach, aby poruszała się wedle linii prostej, zmierzając do X. Przed tym punktem nie zapomniałem o przygotowującej półparadzie następnie oceniając prawidłowe miejsce wysłałem jej pełną paradę domykając rękę i zablokowałem dosiad, co zaowocowało tym, że zatrzymaliśmy się równo w X. Utrzymując Sensationet w zatrzymaniu ukłoniłem się sędziom, by zaraz przygotować ją do ponownego ruszenia, znowu zadziałały łydki i biodra, zachęcając Sensationet do ruszenia kłusem roboczym. Jak na razie byłem zadowolony z uzyskiwanego tempa i chciałem się jedynie go trzymać, nadal pilnując się z zangersheide linii prostej. Zbliżając się do C delikatnie dociążyłem prawe strzemię, wskazując jej zakręt w prawo i ustawiając ją do niego odpowiednio, aby podczas samego zjazdu na krótką ścianę wygiąć ją na tym skręcie prawidłowo. Pod krótką ścianą kontynuowaliśmy kłus roboczy w aktywnym tempie, po czym ponownie ładnie wygiąłem ją od łydki na narożniku, aby ładnie się w niego wpasować i wyjechaliśmy pod długą ścianę. Już w narożniku zachęcając Sensationet do aktywizacji zadu kumulowałem energię, która miała nam się za chwilę przydać, bo zaraz znowu zadziałałem półparadą, przygotowując ją do kolejnego elementu, po czym w M odbiliśmy od ściany na przekątną. Jednocześnie zasygnalizowałem jej kłus pośredni uwalniając "nazbieraną" energię, prosząc o intensywniejszą pracę zadem i w efekcie poszerzenie wykroku, w czym podążyłem za nią całym ciałem. Przy tym utrzymywałem uzyskane tempo i pilnowałem ją łydkami dopóki nie zeszliśmy z przekątnej. Najpierw krótka półparada informująca Sensationet o nowym elemencie i wracając pod ścianę w K wróciliśmy też do kłusa roboczego. Zaraz z resztą wyjechaliśmy dokładnie narożnik, zjeżdżając z kolei pod krótką ścianę, na której na razie pracowałem nad ciągłym skupieniem i aktywnym, równym tempem. Znowu zbliżając się do A wysłałem jej półparadę, następnie w punkcie cofnąłem zewnętrzną łydkę o odległość dłoni za popręg, aby dodać jej obie, wypchnąć ją lekko z bioder, dając jej też nieco więcej wodzy i prosząc Sensationet o galop roboczy z lewej nogi, ruszając dalej pod ścianą. Najpierw skupiłem się na wypracowaniu właściwego, oczywiście aktywnego i energicznego tempa w galopie, działając też półparadami, nie chcąc aby gniada skupiała się na tym, na czym niekoniecznie trzeba było. Wygiąłem ją od łydki na narożniku, aby dokładnie się w niego wpisać i ruszyć następnie pod długą ścianą, wciąż w galopie roboczym z lewej nogi. Udało nam się osiągnąć porozumienie jeśli chodzi o tempo w tym chodzie co przełożyło się na całkiem porządną jakość galopu. Zbliżając się do środka długiej ściany zacząłem ją solidniej przygotowywać przez półparady, by w pobliżu B odbić od ściany na półwoltę w lewo do X. Starałem się o równe tempo i koncentrację Sensationet przy tym moje ramiona były ułożone równolegle do łopatek gniadej, a biodra do jej bioder, wyginałem ją od wewnętrznej łydki, zewnętrzną cofnąłem za popręg, aby pilnować jej zadu i zapobiegać przed jego wypadaniem, Wewnętrzną wodzą zapewniałem miękkie ustawienie konia do wewnątrz. Zewnętrzną wodzą działałem stabilnie i ograniczająco: ograniczając wypadanie klaczy łopatką na zewnątrz oraz nadmierne zgięcie. Zamknęliśmy tą półwoltę w X, w między czasie wysłałem jej kolejną półparadę, przygotowując ją do półwolty tym razem w prawo.
Jednak zanim ją rozpoczęliśmy zdążyłem jeszcze posłać jej półparadę, po czym siedząc prosto i głęboko w siodle z pomocą łydek dodałem jej impuls, co sprawiło, że Sensationet podstawiła nogi pod kłodę, wtedy zwolniłem ją do kłusa z pomocą wodzy i dosiadu. W ten sposób przeszliśmy do kłusa, przestawiłem jej pomoce. Rozpoczynając w X drugą półwoltę, tak jak na pierwszej wyginałem ją odpowiednio, tyle że w kłusie, abyśmy wpisali się w rysunek figury, przy zachowaniu równego tempa. W E wróciliśmy pod ścianę jednocześnie wracając do galopu roboczego z prawej nogi. Pod długą ścianą posłałem jej jeszcze skupiającą półparadę, po czym wygiąłem ją na narożniku, zjeżdżając pod krótką ścianę, aby kawałek dalej prawidłowo wyjechać drugi narożnik. Już w narożniku w zasadzie przygotowałem ją do kolejnego punktu programu, po czym w M odbiliśmy na mniejszą przekątną do E. Na przekątnej galopem roboczym z prawej nogi skupiłem się na równym, wciąż aktywnym tempie, utrzymując ją na linii prostej łydkami i już myśląc o kolejnym elemencie, do którego przygotowałem ją już pod koniec przekątnej.
W E wróciliśmy pod ścianę, jednocześnie wysłałem jej pomoce do kontrgalopu: prawą łydkę cofnąłem nieco za popręg, lewą pilnowałem zgięcia gniadoszki na zewnątrz. Prawą wodzą prowadziłem Sensationet, lewą pilnowałem zgięcia na wewnątrz działając nią lekko pulsacyjnie, jednocześnie lekko ustawiłem się ciałem na lewo, aby zminimalizować możliwość odruchu zmiany nogi u klaczy. W ten sposób w kontrgalopie pokonaliśmy resztę długiej ściany, cały czas starałem się, aby Sensationet utrzymywała ten kontrgalop. Wyjechaliśmy dokładnie kolejny narożnik, po czym jeszcze z narożnika, po odpowiednim jej przygotowaniu, siedząc prosto w siodle dodałem jej impuls w postaci łydek, prosząc ją o podstawienie zadu pod kłodę, następnie ograniczając ją dosiadem i zamykając ręce na wodzy, prosząc ją o kłus roboczy po wyjechaniu tego narożnika. Poruszając się już w kłusie pod krótką ścianą wysłałem jej jeszcze kilka półparad, aby w A kręcić na linię środkową, gdzie pilnując ją na prostej linii, przed literą D przygotowałem ją do większego wyzwania: ustępowania od łydki z głową do ściany. W D rozpoczęliśmy ustępowanie w prawo, w stronę B. Wewnętrzną wodzą nadawałem właściwe ustawienie głowy, wewnętrzną łydkę cofnąłem lekko za popręg, oddziałując nią z rozmysłem, powodując ruch do przodu i w bok, koordynując oddziaływanie łydką z momentem, w którym wewnętrzna tylna kończyna odrywała się od ziemi. Zewnętrzną wodzą utrzymywałem ustawienie na pomocach, przy tym pilnując, by Sensationet nie zginała za bardzo szyi, zewnętrzną łydką zapewniałem aktywny ruch do przodu i oddziaływałem w wypadku nadmiernego wyginania się klaczy, w końcu wiedziałem, że nie jest to dla niej łatwy element. W B wróciliśmy pod ścianę, pod którą kontynuowaliśmy kłus roboczy.
Zaraz z resztą wygiąłem ją odpowiednio, tak aby owinęła się wokół mojej łydki na narożniku i już byliśmy pod krótką ścianą, na której pracowałem nad jej skupieniem z pomocą kilku półparad, by znowu w kolejnym narożniku zwrócić jej uwagę na kolejne elementy i skumulować jej energię, odpowiednio ją do nich przygotowując. W H odbiliśmy na kolejną przekątną, co oczywiście poprzedziłem półparadą. Zaraz przy wyruszeniu spod ściany uwolniłem skumulowaną energię, sugerując Sensationet kłus pośredni i wydłużenie kroku, podążając za nią całym ciałem. Zaraz w F wróciliśmy do kłusa roboczego, by wyjechać narożnik i znaleźć się na krótkiej ścianie. Tam na chwilę skupiłem się na zachowaniu aktywnego, równego tempa i koncentracji tak swojej jak i gniadej. W A skręciliśmy na linię środkową, na której już przygotowywałem ją do ustępowania, tym razem w drugą stronę. W D zainicjowałem ustępowanie od łydki w lewo, do E, dając jej impuls do aktywnego ruchu naprzód i w bok, pomocami odpowiednio ustawiając jej głowę. W E ruszyliśmy po prostej aktywnym, ale równym kłusem roboczym.
Kawałek dalej wygięliśmy się poprawnie w narożniku, a na krótkiej ścianie znowu skupiłem się na zachowaniu równego a przy tym cały czas aktywnego tempa, od czasu do czasu wysyłając jej półparady po czym, po jednej z nich w C siedząc w siodle cofnąłem zewnętrzną łydkę nieco za popręg, dodałem obie łydki, wypchnąłem ją lekko z bioder zachowując stały, równy i elastyczny kontakt z jej pyskiem, prosząc ją o galop roboczy, jak zwykle najpierw skupiając się na optymalnym tempie, z czym jednak na razie nie było problemu. Wyjechaliśmy dokładnie kolejny narożnik i od razu zacząłem przygotowywać Sensationet do kolejnych wyzwań. W H odbiliśmy spod ściany na przekątną, gdzie pilnowałem ją łydkami na linii prostej, dbając o niezmiennie stałe tempo, a zbliżając się do B gdzie mieliśmy wrócić pod ścianę zadziałałem półparadami by przygotować ją do kontrgalopu. Zainicjowałem go właśnie przy dokładnie wyjechanym zakręcie na ścianę w B, z użyciem tych samych pomocy co poprzednio, oczywiście użytych odpowiednio do kierunku jazdy, utrzymując Sensationet w kontrgalopie do narożnika, na którym wygiąłem ją z kolei prawidłowo, a po wjeździe pod krótką ścianę posłałem jej skupiające i przygotowujące półparady. Wtedy siedząc prosto i głęboko w siodle oplatając łydkami jej boki, z ich pomocą dodałem jej impuls, ściągając pięty w dół i zamykając ręce na wodzy, prosząc ją o zwolnienie do kłusa roboczego. Wyginając ją od wewnętrznej łydki na następnym narożniku, zachęciłem ją, by się wokół niej owinęła, po czym znaleźliśmy się pod długą ścianą. Poruszając się na wprost pod ścianą pilnowałem stałego, aktywnego tempa z jakim nadal się poruszając, przy tym upewniałem się o stałym zaangażowaniu i skupieniu gniadej. Jak na czworobok, to radziła sobie całkiem dobrze. Przed E posłałem jej kolejną półparadę, po czym w E skręciliśmy w prawo jednocześnie z tym skrętem skorzystałem z podobnych pomocy co wcześniej prosząc ją o zwolnienie do stępa, przejeżdżając następnie przez środek czworoboku już w tym chodzie. Zjeżdżając do punktu równoległego na drugiej długiej ścianie również ładnie wyjechaliśmy ten zakręt.
Kawałek dalej wyjechaliśmy ładnie narożnik i znaleźliśmy się pod krótką ścianą, na której już zacząłem ją przygotowywać do następnego punktu: napinając krzyż aktywizowałem ją łydkami, lekko napychając Sensationet na wodze, którymi działałem na przemian wstrzymująco i ustępująco, posyłając jej półparadę, po czym oddałem jej wodze. W C dokładnie wyjechaliśmy zakręt kierując się po linii środkowej do G. Podczas tego krótkiego odcinka na linii środkowej, na której pilnowałem jej łydkami przygotowywałem ją do ustępowania, jednak miałem wrażenie, że Sensationet powinna się czuć pewniejsza, bo nie było to pierwsze ustępowanie od łydki w ich wykonaniu dzisiaj. W G rozpoczęliśmy ustępowanie od łydki kierując się w lewo, do B. Wewnętrzną wodzą nadawałem właściwe ustawienie głowy, wewnętrzną łydkę cofnąłem lekko za popręg, oddziałując nią z rozmysłem, powodując ruch do przodu i w bok, koordynując oddziaływanie łydką z momentem, w którym wewnętrzna tylna kończyna odrywała się od ziemi. Zewnętrzną wodzą utrzymywałem ustawienie na pomocach, przy tym pilnując, by Sensationet nie zginała za bardzo szyi, zewnętrzną łydką zapewniałem aktywny ruch do przodu i oddziaływałem w wypadku nadmiernego wyginania się klaczy. Zakończyliśmy ten element w B. Na razie mieliśmy pozostać pod tą ścianą, więc tak jak w przypadku poprzednich chodów skupiłem się na aktywnym i równym tempie, chcąc uzyskać również stęp ładnej jakości, tak aby ślady tylnych kopyt lekko przekreślały ślady przednich. Do energicznego tempa chyba nie musiałem klaczy przekonywać. Po raz kolejny precyzyjnie wygięliśmy się na narożniku, a pod długą ścianą Sensationet ponownie otrzymała kilka półparad.
Zbliżając się do A posłałem jej pełną paradę - zablokowałem dosiad, podstawiłem zad pod kłodę i domknąłem ręce, zatrzymując klacz w punkcie. Następnie przytrzymałem ją w zatrzymaniu przez 5s, by potem przygotować ją do ruszenia ponownie stępem co nam się udało. Wyjechaliśmy dokładnie drugi narożnik już w nim przygotowując ją na dalsze atrakcje, aby w K odbić na przekątną do M z jednoczesnym przejściem do stępu swobodnego. W tym celu pilnując ją cały czas łydkami na linii prostej oddałem jej luz na wodzach, zachęcający do wyprostowania szyi i obniżenia łba. Przy zjeździe pod ścianę wróciliśmy do stępa pośredniego, by zaraz wygiąć się na narożniku i znaleźć się na krótkiej ścianie. Pilnując znowu z dużym oddaniem równego, aktywnego tempa poprzez stosowanie od czasu do czasu półparad przygotowywałem gniadą do kolejnego ustępowania. Najpierw jednak w C skręciliśmy do G, by z tego punktu rozpocząć ustępowanie od łydki w prawo, w stronę E, dając jej impuls do aktywnego ruchu naprzód i w bok, pomocami odpowiednio ustawiając jej głowę. W E wróciliśmy pod ścianę poruszając się dalej wstępie. W ten sposób znaleźliśmy się kawałek dalej w pobliżu narożnika, na którym i tym razem przyzwoicie ją wygiąłem, na krótkiej ścianie nie zapominając o kilku półparadach, by wyjechać z równą dokładnością drugi narożnik, po czym w F zjechaliśmy spod ściany na przekątną do H. Jednocześnie znowu zachęciłem ją do przejścia w stęp swobodny, dając jej luz na wodzach, przy pilnowaniu równego tempa i poruszania się po linii prostej. Wróciliśmy pod ścianę w H, gdzie wróciłem do poprzedniego ustawienia i zaraz wykręciliśmy narożnik, przejeżdżając pod krótką ścianą, na której wysłałem jej kilka półparad, pilnując równego, aktywnego tempa, by następnie wyjechać precyzyjnie drugi narożnik. W ten sposób byliśmy pod długą ścianą, na której cały czas starałem się utrzymywać zarówno siebie jak i ją w skupieniu i zaangażowaniu, co było nam potrzebne bo na środku długiej ściany, w B dodałem jej obie łydki, wypchnąłem lekko z bioder, zachowując równy i stały kontakt na wodzach, prosząc ją tym samym o przejście do kłusa roboczego. Z kolejnym narożnikiem zjechaliśmy na krótką ścianę, gdzie wysłałem jej półparadę. W A skręciliśmy na linię środkową, na której pilnowałem ją zamknięciem w łydkach, aby z niej nie spływała na boki, aby w X zastosować paradę, zablokować dosiad, co poskutkowało równym zatrzymaniem w X. Pilnując aby stała w miejscu ukłoniłem się, po czym wróciłem do ustawienia i dodałem jej łydki, prosząc ją o ruszenie stępem i dojazd do G, gdzie na zasadzie podobnych pomocy się zatrzymaliśmy. Upewniłem się, że klacz stoi spokojnie w miejscu, po czym zsiadłem z jej grzbietu i przełożyłem wodze przez jej szyję. Poprowadziłem ją w pobliże komisji sędziowskiej. Tam się zatrzymaliśmy by po chwili zaprezentować prawidłowe wsiadanie. Znowu po upewnieniu się, że zangersheide stoi w miejscu włożyłem jedną stopę w strzemiono, przerzuciłem wodze z powrotem, uchwyciłem je lekko, odepchnąłem się, usiadłem w siodle i umieściłem drugą stopę w strzemieniu. Po zaprezentowaniu prawidłowego zsiadania wróciłem na ziemię i prowadząc Sensationet w ręku skierowałem się na rozprężalnię. gdzie starannie ją rozstępowałem, co też było pewnego rodzaju odpoczynkiem, zanim odprowadziłem ją do stajni, przed próbą na parkurze.
zt
Płeć: klacz Wiek: 8 Lat Rasa: Zangersheide Wzrost: 170 cm Właściciel: Brian Cena: £3150 Doświadczenie w skokach: 114 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71 Doświadczenie z lonżowania: 61 Kondycja: 101 Szybkość: 103 Klasa startów: Skoki: N
Wysłany: 2019-05-09, 21:18
ZŁOTO
Ona tam nie narzekała na to, że właściciel wybierał ją wszędzie w pierwszej kolejności. Trudno mu się w sumie dziwić, by znali się jak łyse konie i byli sobie dość bliscy. Klacz faktycznie była dość wszechstronnie uzdolniona, aczkolwiek od dawna brała udział tylko w zawodach skokowych bo w tym najlepiej się sprawdzała. Poza tym elementy ujeżdżeniach w skokach również się przydają i to nawet bardzo. Nie oponowała przed czyszczeniem, siodłaniem, miziankiem oraz dużą ilością smakołyków. W końcu wylądowali na rozprężalni, gdzie po ostatnich poprawkach Brian wszedł na jej grzbiet, a potem zabrali się za odpowiednią rozgrzewkę przed występem na czworoboku. Chętnie zaraz przeszła do stępa, skupiając się wpierw na odpowiednim rozluźnieniu, wypracowaniu tempa i wypracowaniu dobrego ustawienia. Fakt nie była zbytnią fanką ujeżdżenia, ale trening do zawsze trening nie ważne jaki by był. Ona też najlepiej się czuła trenując i startując pod swoim właścicielem, niż pod kimś obcym. Po dwóch spokojniejszych okrążeniach, zabrali się za porządną rozgrzewkę na wyższym ustawieniu. Zaczęli od wykręcenia różnych i licznych figur na obie strony, zaczynając od większych średnic z czasem je zmniejszając. Wpletli w to także przejścia stęp - stój - stęp, by ostatecznie przejść do kłusa. Rozgrzewka wyglądała tutaj dość podobnie jak w stępie, dodano tutaj jeszcze przejścia do pośredniego tempa i z powrotem. Na koniec przeszli do galopu, gdzie wykonali wszystko podobnie jak wcześniej. Na koniec powrót do stępa, a w nim przećwiczyli jeszcze ustępowania od łydki. W końcu przeszli do stępa na luzie, gdzie czekali na wezwanie na czworobok na którym mieli zdawać odznakę.
W końcu nieuchronnie nadeszła ich kolej. Wraz z pomocami od Briana powróciła do wcześniej wypracowanego ustawienia, by dość płynnie przejść do kłusa i skierować się w stronę czworoboku. Okrążając go dookoła i zapoznając się z miejscem i atmosferą wokół panującą. Sens miała okazję sobie przypomnieć jak to tutaj jest, bo już dawno nie miała okazji do zaprezentowania się na czworoboku. Może nie była idealnym ujeżdżeniowcem, ale jednakże całkiem nieźle sobie na nim radziła. Czas przy okrążeniu czworoboku był też czasem, gdzie dopracowywali odpowiednie tempo. Jednocześnie pchała się mocno z zadu przed siebie, wchodząc nim pod kłodę. Pozostawała jednocześnie przy tym lekka na przodach i utrzymywała elastyczny kontakt z jego ręką. W końcu pojawili się na czworoboku, wjeżdżając na niego w A przez otwarte szranki. Jadąc na wprost w kierunku X pilnowana w korytarzu pomocy ustawionym przez Briana, nie spływała z linii prostej i utrzymywała dzielnie ustawienie oraz tempo. Skupiona na jeźdźcu nie przegapiła nadchodzących pomocy które otrzymała po wcześniejszych półparadach, by wraz z pełną paradą zatrzymać się w punkt. Jak na skoczka prezentującego się na czworoboku miała całkiem poprawnie podstawiony zad, widoczny kontakt z ręką jeźdźca oraz równo ustawione kończyny. Zachowała również pełną nieruchomość do momentu, aż została poproszona o ruszenie ponownie kłusem. Płynnie weszła w ód chód, by skierować się dalej na wprost w kierunku środka krótkiej ściany. Na chwilę przed dojazdem do niej ustawiła się na prawo, by ładnie zakręcić w tamtym kierunku pod ścianę. Podobnie jak przed momentem na łuku i w narożniku wygięła się od wewnętrznej łydki Briana, zginając cielsko i się w potylicy pod odpowiednim kątem. Tym samym pojawili się pod długą ścianą, by po dojechaniu do M zjechać na przekątną czworoboku. Tam wraz z stosownymi pomocami, ładnie i chętnie dodała w tempie przechodząc do kłusa pośredniego. Jednocześnie wyraźnie przy tym poszerzyła swój wykrok oraz ramy, pracując przy tym wyraźnie zadem. Poruszała się w linii prostej do końca przekątnej, utrzymując wyraźnie swój ruch bez większego trudu. Pod K wraz z półparadami i pomocami skaracającymi, Sens powróciła do roboczego tempa które utrzymywała dalej jadąc naprzód. Zaraz wyjechali narożnik pojawiając się tym samym pod krótką ścianą, gdzie uprzedzona o nowym zadaniu pozostała skupiona na Brianie i zaraz wraz z jego pomocami przeszła kolejno do galopu. Przy tym wysunęła lewą zadnią nogę bardziej do przodu, wychodząc z impulsu od zadu w w galop. W nim pojechali dalej pod ścianą, utrzymując stałe i równe tempo galopu. Wkrótce wyjechali narożnik, by pojechać pod długą ścianą do jej środka. Tam odbili na półwoltę do X, podczas kiedy Sens wyginała się od wewnętrznej łydki chłopaka a pilnowana zewnętrzną nie wypadała zadem z ustawienia. Poprawnie zginała się w potylicy, a prowadzona na zewnętrznej wodzy dobrze wpisywała się ogólny zarys łuku. Zamknęli to w X gdzie klacz przeszła tutaj do kłusa. Przestawiając się na pomoce na prawo, by zarysować drugą półwoltę w tą stronę zostając w kłusie. Powrócili pod ścianę w E, gdzie jednocześnie przeszli z powrotem do galopu tym razem z prawej nogi. Pojechali dalej pod ścianą na wprost, by wyjechać kolejny narożnik na krótką ścianę. Przejechali pod krótką ścianą i wyjechali kolejny narożnik na długą ścianę, by zaraz w M odbić na krótką przekątną czworoboku do E. Jechała aktywnie przed siebie w równej linii po przekątnej, by po powrocie na ścianę w E kontynuować galop pod nią w kontrgalopie. Utrzymanie go dla klaczy która nie była z nim doskonale obeznana w tym co robi, była zdecydowanie trudne. Jednak Brian pilnował ją na tyle, że nie miała okazji nawet do zmiany nogi na właściwą. Wyjechali w nim resztę długiej ściany, narożnik i w nim już przygotowali się do kolejnej zmiany. Wraz z pomocami od właściciela zwolniła do kłusa, robiąc to zaraz za narożnikiem. Kolejno pod długą ścianą dojechali do jej środka czyli A, gdzie zakręcili na linię środkową i pojechali na wprost w kierunku D. Tam zaczęli wykonywać ustępowanie od łydki w prawo w stronę B. Wygięła się od jego pomocy ustawiając łeb oraz cielsko pod odpowiednim kątem, poruszając się dość płynnie z zachowaniem równowagi w przód i bok z jednoczesnym krzyżowaniem nóg. W powrócili pod ścianę prostując się na niej, by kontynuować dalej na wprost kłus roboczy. Zaraz wyjechali kolejny narożnik pod krótką ścianę, przejechali ją i ponownie wyjechali narożnik tym razem na długą. Dojechali kolejno do H, gdzie zeszli na kolejną przekątną czworoboku. Sens tutaj jednocześnie wraz z pomocami od właściciela, ponownie zaprezentowała kłus pośredni. Dodając w tempie przy tym wraz z poszerzeniem swojego wykroku, a także ram i tak do końca przekątnej. Wraz z jej końcem w F skróciła się ponownie do roboczego tempa, by wyjechać zaraz narożnik na krótką ścianę. Przejechali pod nią aż do A, gdzie ponownie zjechali na linię środkową w kierunku D. Tam ponownie wykonali ustępowanie od łydki tym razem w lewo do E. Po zetknięciu się ze ścianą klacz naprostowała się na niej, by kontynuować dalej jazdę w kłusie roboczym. Kolejny narożnik, by po zjechaniu pod krótką ścianę dojechać do jej połowy i tam w C przejść do galopu. Wysunęła przy tym prawą zadnią nogę w przód, płynnie z impulsem z zadu przechodząc do galopu roboczego. Kolejny narożnik na długą ścianę, by w H od razu zjechać na przekątną czworoboku. Prowadziła ona na wprost do B, gdzie powrócili pod ścianę poruszając się dalej kontrgalopem. Klacz ponownie odczuwała naturalną chęć do galopu na właściwą nogę, ale prowadzona i trzymana przez odpowiednie pomoce jeźdźca utrzymywała go dopóki nie dostała innego polecenia. Dojechali tak do narożnika, by wyjechać go i jednocześnie przygotować się do kolejnej zmiany. Ponieważ wraz z znalezieniem się na krótkiej ścianie, przeszła dość płynnie do kłusa. Przejechali już w kłusie krótką ścianę, by wyjechać narożnik i tym samym pojawić się na długiej. Pojechali pod nią kolejno do E, gdzie zakręcili pod nią w prawo wyjeżdżając do środka czworoboku. Wraz z tym skrętem również przeszli do stępa, utrzymując aktywne tempo wyraźnie mocniejsze niż robocze. Dokończyli w nim przejazd przez czworobok aż pod przeciwległą ścianę. Tam już wzdłuż szranek pojechali w kierunku narożnika, który kolejno wyjechali i tym samym wylądowali pod krótką ścianą. Tam od razu przygotowali się do kolejnego elementu, by po zjechaniu w C na linię środkową pojechać do G na wprost przez linię środkową. Tam ponownie zaczęli ustępowanie od łydki do B, gdzie klacz poprawnie wygięła się od jego pomocy ustawiając łeb oraz cielsko pod odpowiednim kątem. Jednocześnie poruszając się dość płynnie z zachowaniem równowagi w przód i bok z jednoczesnym krzyżowaniem nóg. Faktycznie to nie jej pierwsze ustępowanie, ale co poradzić że lepiej czuła się na parkurze a nie na czworoboku i nie zawsze te ruchy będą idealne? Zakończyli te ustępowanie w B powracając pod ścianę, gdzie klacz naprostowała się na niej i pojechała dalej na wprost. Utrzymywała aktywny stęp przed siebie, poszerzając przy tym odpowiednio swój wykrok oraz ramy. Zaraz wyjechali kolejny narożnik, by po znalezieniu się na krótkiej ścianie przygotować się do kolejnego elementu. Wraz z pełną paradą i pomocami od Briana do zatrzymania, klacz wykonała je idealnie w punkt w A. Ponownie zatrzymując się równo z podstawionym zadem, a także pozostała na widocznym kontakcie z ręką jeźdźca. Odczekała narzuconą nieruchomość przez właściciela, by ponownie ruszyć stępem przed siebie. Najpierw pojechali dalej pod krótką ścianą, by wyjechać kolejny narożnik i na długą ścianę tym samym. Tam po chwili w K odbili na przekątną czworoboku, jednocześnie prezentując na niej stęp swobodny. Klacz podążyła dość chętnie za ręką jeźdźca w dół i przód, rozluźniając mięśnie grzbietu aczkolwiek nadal krocząc aktywnie przed siebie po linii prostej. Po zetknięciu się ponownie ze ścianą powróciła do wcześniejszego ustawienia, jadąc dalej pod nią na wprost. Kolejny narożnik i tym samym znaleźli się pod krótką ścianą, by zaraz w C zakręcić na linię środkową do G i tam wykonać ustępowanie od łydki do E. Tam wrócili pod ścianę prostując się pod nią i dalej jadąc stępem naprzód. Wyjechali zaraz kolejny narożnik, by znaleźć się pod krótką ścianą. Kolejno ją przejechali i kolejny narożnik, by wyjechać tym razem na długą ścianę. W F zjechali ponownie na przekątną czworoboku do H, gdzie klacz ponownie zeszła głową w dół i przód rozluźniając się. Jednakże prezentowała dość obszerny, aktywny krok przed siebie po linii prostej. Wraz z końcem przekątnej powrócili do wcześniejszego ustawienia, powracając tym samym do pośredniego tempa. Kolejny narożnik zaraz wyjechany na krótką ścianę, a potem drugi na długą ścianę. Wraz z dojechaniem do środka długiej ściany, przygotowali się do kolejnej zmiany. Sens wraz z pomocami od właściciela, przeszła w punkt do kłusa roboczego dość płynnie zachowując przy tym aktywne, robocze tempo. Już w tym chodzie wyjechali kolejny narożnik na krótką ścianę, by w A zjechać na linię środkową w kierunku X. Utrzymywała ruch po linii prostej do ów punktu, by w pełnym skupieniu oczekiwać kolejnych pomocy od Briana. Wraz z ich otrzymaniem zatrzymała się na środku czworoboku, mając podstawiony zad, równo ustawione kończyny i pozostając na kontakcie z ręką jeźdźca. Zachowała pełną nieruchomość, by pojechać dalej wraz z właścicielem w ustawieniu do G. Tam się ponownie zatrzymała i cierpliwie zniosła zejście właściciela z niej, a także podążyła za nim potulnie pod budkę sędziowską. Tam się ponownie zatrzymała, gdzie poczekała aż Brian na nią ponownie wsiądzie, a potem z niej zsiądzie. W końcu zeszli na rozprężalnie, gdzie została ogarnięta po zaprezentowaniu się na czworoboku.
z.t
_________________
I will fight, I will love ...........I will fight for you
S E N S A T I O N E T • L O V E • M E Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm
I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »Brian Donney
Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward
»results » documents » gallery »
Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best » xxx » xxxx Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves » ludź » koń
Płeć: mężczyzna Wiek: 19 lat Wzrost: 180 cm Zawód: florysta, student farmacji Partner: will wonders ever cease? - Adele Ostatni trening: teren z Dirty Vibe Podopieczny: Dirty Vibe Pieniądze: £1447 Punkty doświadczenia: 51 Skoki: 33 Ujeżdżenie: 4 Cross: 2 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2019-05-12, 23:32
s r e b r o
Zdawanie srebrnej odznaki było doskonałą okazją dla Augustusa na sprawdzenie swoich umiejętności po jego przerwie. Co prawda nie mógł pozwolić sobie na robienie tego na Dirty Vibe, który nawet mimo dobrych predyspozycji nie był do tego gotowy. Dlatego też zdecydował się na inne konie, które zostały mu polecone przez innych jeźdźców. Nie znał ich, przed przerwą porywał się co najwyżej na kucyki lub profesorów, ale nie tracił dobrych nadziei. Odwiedzał je kilka razy przed dniem egzaminów, żeby się z nimi zapoznać i poznać troszkę ich zachowanie. Zauważył też, że większy problem miał mieć z So Hell, która miała spory temperament.
Niezrażony troszkę gorszą sytuacją od Adele, która zdawała na świetnie znanym sobie podopiecznym, zjawił się w stajni odpowiednio wcześnie, aby przygotować oba konie. Zaraz też zabrał się do rozgrzewki, aby nie dać sobie czasu na stres. W trakcie rozgrzewania Nosa, stawiał największe skupienie na jej rozluźnienie, a także wrażliwość na pomoce. Nie mogło zabraknąć wielu figur: kół, serpentyn, wolt czy zmian kierunków, aby nastawić klacz na pracę po jej dłuższej pracę. W końcu oddał jej wodzę w stępie, samemu oczekując na wezwanie w trakcie, kiedy jeszcze powtarzał sobie cały program.
Słysząc swoje nazwisko, westchnął ciężko i zebrał wodze, żeby następnie wypchnąć klacz dosiadem do kłusa, dokładając przy tym łydki. Sam wyprostował się w siodle, ściągnął łopatki i w pełnym siadzie wjechał na czworobok w A, dbając o odpowiednie wyprostowanie karej, a więc to, aby przypadkiem którejś strony nie obciążać mocniej. W miarę zbliżania się do X, napiął krzyż, wodzami działając pulsacyjnie, aby we wspomnianej literce zatrzymać ją. Ukłonił się przed sędziami, by powtórzyć zakłusowanie sprzed chwili, tym razem robiąc to bardziej stanowczo. Prowadził ją prosto aktywnym, choć nie za mocnym tempem, by w C dokładnie wyjechać narożnik, po chwili wjeżdżając na przekątną. Jeszcze przed tym posłał jej krótką półparadę, aby zasugerować przygotowanie do kolejnego elementu. W trakcie wydłużania kroku utrzymał stabilny kontakt, jednocześnie aktywizując ją łydką i dosiadem tak, aby przypadkiem do głowy nie przyszło jej zagalopowanie. Jednocześnie wodzami i dosiadem pilnował tego, aby linia prosta była rzeczywiście prostą i koń nie spływał na boki. Zbliżając się do K, zaczął ją stopniowo skracać, aby wrócić na ścianę w kłusie roboczym. Skręcił w lewo, na narożniku okazując jej wsparcie łydkami dla zachowania równowagi, chociaż swoją uwagą podążał już do P, gdzie mieli wykręcić woltę. W celu zachowania jej kształtu, obciążył wewnętrzną stronę, łydką zachęcając do okręcania się wokół niej. Zewnętrzną przesunął lekko do tyłu, aby ograniczyć wypadanie zadem, natomiast zewnętrzną, napiętą wodzą starał się dopracować łopatkę klaczy i to, aby zachowała kształt koła możliwie najdokładniej.
Po prawidłowym pokonaniu wolty skierował ich na B, żeby tam skręcić w lewo, wewnętrzną łydką zginając ją w boku i biodrami podążając za jej ruchem. Przejechali przez środek czworoboku, by po chwili, w E, naprowadzić ją na prawo, a w S powtórzyć manewr wolty sprzed chwili, tym razem w prawo. Używał pomocy tych samych, co poprzednio, skrzętnie uważając na wypadanie zadem czy łopatką, co niwelował w miarę swoich możliwości. Następnie nakierował So Hell w stronę C, gdzie zatrzymał ją, poprzedzając wszystko pełną paradą. Obciążył zad i zamknął rękę, by po zatrzymaniu odliczać w myślach do pięciu, po których dodał łydki, aby tym samym poprosić klacz o ruszenie stępem. Na miękkim kontakcie prowadził ją po śladzie, aby po przekroczeniu narożnika i kolejnej literki oddać jej wodze i pozwolić na swobodny, rozluźniony ruch, którego tempo nieustannie niwelował, dosiadem nadając odpowiedni rytm, jeśli próbowała przyspieszać. Wjechał na krótką przekątną, gdzie dał kobyle chwilę na uspokojenie oddechu i szybkie odpoczęcie. W V stopniowo nabrał wodzy z powrotem, sugerując wyższe ustawienie i kierując się na K, gdzie poprosił o zakłusowanie. W tym celu ścisnął łydki i wypchnął biodra do przodu, by zaraz wykonać półparadę przygotowującą klacz do zagalopowania w A. Obciążył wewnętrzną stronę, zewnętrzną łydkę przesunął za popręg i ścisnął ją obiema łydkami, jednocześnie pamiętając o jej odpowiednim wygięciu, które korygował wewnętrzną wodzą. Nie pozwalał jej zanadto się rozpędzać, chcąc utrzymać aktywne, ale nie za mocne tempo, aby nie straciła za szybko siły, tym bardziej, że zaraz czekał ich galop wydłużony. Jeszcze przed wyjechaniem na długą ścianę półparadą przygotował ich obojga do tego, aby przed F mocniej zadziałać dosiadem i poprosić o mocniejsze zaangażowanie zadu, jednocześnie zamykając lekko łydki, a wodzą ograniczać karuskę delikatnie, żeby nie przyspieszyła, a wydłużyła krok i wraz z tym swoje ramy. Jednocześnie przesunął nieco nadgarstki do przodu, tak, aby nie stracić kontaktu, a ona mogła wyciągnąć szyję i ustawić nos przed pionem. W okolicach M natomiast skrócił klacz z powrotem do galopu roboczego, w którym po chwili wyjechał na koło o średnicy większej od poprzedniego, której koniec kończył się jakoś przed I. Pieczołowicie przepracował wygięcie Nosa na całej długości, wewnętrzną łydką upominając o zgięcie nie tylko w szyi, ale również grzbiecie. Miał też na uwadze to, aby nie była zbyt wygięta w szyi, co regulował wewnętrzną wodzą, zewnętrzną z kolei pilnując jej łopatki.
Wiedział, że teraz czekał ich prawdopodobnie najtrudniejszy element całego programu, który wcześniej przepracowywał najdokładniej, aby teraz nie popełnić rażących błędów. Po dokładnym wyjechaniu narożnika Augustus skręcił na wężyk, którego najdalszy punkt miał dosięgnąć literki X. Tutaj on sam również musiał się wytężyć, aby przypadkiem nie zaburzyć równowagi klaczy, a jednocześnie nie pozwolić jej zmienić nogę na tę „intuicyjną”. Przede wszystkim utrzymał delikatne ustawienie do wewnątrz, zewnętrzną łydkę utrzymując za popręgiem, wewnętrzną natomiast „spychając” ją z powrotem na ścianę. Po udanym elemencie naprowadził ją na kolejny narożnik, w którym zewnętrzną łydkę cofnął, a wewnętrzne strzemię obciążył mocniej. Po narożniku wjechał na przekątną FXH, gdzie utrzymał ją w tym samym, stałym tempie galopu – głównie przez wzgląd na to, że w X czekało ich przejście do kłusa, o którym uświadomił ją poprzez drobną półparadę. Na środku ściągnął lekko wodze, aby już w kłusie przejechać resztę przekątnej – z zachowaniem odpowiedniego wyprostowania i równowagi poprzez nijaki korytarz z pomocy – a następnie po półparadzie na narożniku poprosić o zagalopowanie w ten sam sposób, co poprzednio, bujnąwszy wyraźnie biodrami. W galopie roboczym przejechał krótką ścianę, by po wjechaniu na długą powtórzyć manewr z wydłużeniem kroku. Znowu dołożył łydek, zachowując przy tym miękki kontakt z możliwością wyciągnięcia szyi. Przypominał jej także o aktywnej pracy zadu, aby ruch był bardziej zaokrąglony, a więc przyjemniejszy dla oka. Między P i F przytrzymał ją delikatnie, aby w drugiej literce pojawić się już w galopie roboczym o typowo czworobokowym tempie. W połowie krótkiej ściany, to jest A, wykręcił na kolejne koło, którego średnicę i kształt odwzorował adekwatnie do poprzedniego, różnicą był jednie kierunek jazdy. Zaraz czekał na nich kolejny kontrgalop, na którym skupił się równie bardzo, co poprzednio. Prowadząc klacz na miękkim kontakcie, zewnętrzną łydką wyraźnie pokazywał, że nie prosi o zmianę nogi, wewnętrzną natomiast zachęcając do wygięcia się i zachowania kształtu figury. Dalej sytuacja wyglądała łudząco podobno do tej sprzed kilku minut – wyjechał na przekątną, aby dzięki niej zmienić kierunek jazdy, prowadząc ją na równych wodzach. Znowu zwolnił do kłusa, jedynie nie na środku, a przed samym końcem przekątnej. Przejechawszy krótką ścianę w optymalnym tempie, skręcił na FXH, gdzie znowu miał wydłużyć krok konia. Zadziałał mocniej łydkami i dosiadem, wodzami natomiast utrzymując stabilny kontakt, a więc i wyprostowanie, a równo rozłożonym ciężarem dbał o pozostanie w równowadze. Jego biodra płynnie podążały za obszernym ruchem konia, który zaprezentował w pełnej okazałości w okolicach X, aby na wysokości S zacząć skracać klacz i wracać do kłusa roboczego do H. W tym chodzie przejechał krótką ścianę i połowę długiej, gdzie znowu zawzięcie dbał o niespływanie na boki, utrzymując ją w korytarzu z pomocy, by w B wyjechać na jeszcze jedno, ostatnie na szczęście, koło, którego średnica obejmowała cały czworobok. Różniło się to jednak tym, że jeszcze przed wjechaniem na okrąg zaczął anglezować tuż po upewnieniu się, że robi to na dobrą nogę. Na samym kole zaczął stopniowo wypuszczać wodze z dłoni – na tyle, aby nie stracić kontaktu, a jedynie zachęcić karuskę do podążenia głową do dołu, a wraz z tym rozluźnienia grzbietu. W tym samym czasie także działał półparadami, chcąc podkreślić cel tego ćwiczenia i uniknąć kombinowania ze strony klaczy. Pod koniec koła powoli nabrał wodze, by po wykręceniu figury kontynuować jazdę po długiej ścianie, w kierunku A. Wjechał na linię środkową, ostatni raz pilnując wyprostowania, przed X upominając kobyłę półparadą o skupienie, aby w samej literce zrobić pełną paradę, a więc zatrzymanie. Ukłonił się przed sędziami z uśmiechem i zjechał z czworoboku stępem, oddając kobyłce wodzę i klepiąc ją po łopatce w pochwale za dobry przejazd.
Poza czworobokiem oddał kobyłę luzakowi, aby ją rozstępował, z samą So Hell żegnając się poprzez krótkie cmoknięcie w chrapy, bo miał dobre przeczucia. Sam jednak szybko musiał odnaleźć swojego drugiego konia, bo czekała na niego jeszcze próba skokowa.
/zt
_________________
___i_ • • • • • • • • • • • • • • • • • __
so have you got the guts? been wondering if your heart'sstillopen g if your heart's still openand if so i wanna know what time it shuts.
g if your heart's still openand if so i wan:: rozalia :: ____simmer down and pucker u p, i'm sorry to interrupt
it's just i'm constantly on the cusp of trying to kiss you:: adele ::
i don't know if you feel the same as i do but we could be together...
___________________________________ifyouwantedto
do i wanna know if thisfeeling flows bothways?____________________ sad to see you go, was sortahoping that you'd stay::karta postaci::______
Płeć: klacz Wiek: 11 lat Rasa: KWPN Wzrost: 180 cm Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe - Luke Właściciel: Luke Sugarman Cena: £2650 Doświadczenie w skokach: 12 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 116 Doświadczenie z lonżowania: 85 Kondycja: 54 Szybkość: 25 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2019-05-13, 07:45
SREBRNA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Minęło już sporo czasu, odkąd Hell miała okazję konkretnej popracować - odkąd na nowo stała się własnością Orchardu, przechodząc z rąk poprzedniej właścicielki z powrotem do właścicieli stajni, brakowało jeźdźca, który podjąłby się współpracy z nią. Mimo to, wydawała się koniem raczej dość szczęśliwym: roztrenowana, większość czasu spędzała na pastwisku, raz po raz zabierana na lonżę, karuzelę czy basen celem podtrzymania w miarę dobrej formy. Właśnie dzięki temu mogła zostać kandydatką do konia na egzamin na srebrną odznakę - nie startowała, a pod siodłem chodziła w ostatnim czasie rzadziej niż częściej, ale wystarczyło, że zapewniono jej więcej ruchu na kilka dni przed dniem egzaminu, by powróciła zawodowa mentalność. Oczywiście, to wiązało się z większą nerwowością, jako że jej temperament nie zniknął wraz z częścią masy mięśniowej, więc choć dla swojego nowego jeźdźca nie miała dużo litości, w obejściu od początku pokazywała swoje prawdziwe ja. Szczęśliwie, była na tyle wybiegana, by swoim zachowaniem nie dawać zapowiedzi na coś dużo gorszego - wręcz przeciwnie, uprzednio przygotowana zarówno przez Augustusa jak i stajennych, pod siodłem zdawała się zachowywać duży spokój. Choć nie da się ukryć, że bez przygód na rozprężeniu obyć się nie mogli...
Dość niechętnie przyjęła skrócenie wodzy, strzygąc uszami i kilkukrotnie przeżuwając kiełzno, niezadowolenie manifestując pospiesznym zarzuceniem łba - pospiesznym na tyle, aby już bez żadnego "ale" ruszyć kłusem, z początku w trochę niezorganizowany sposób, dopiero wraz z kilkoma sekundami wracając do trybu pracy i zaczynając prezentować obszerniejszy, równy ruch. Im bliżej czworoboku, tym bardziej czujna się stawała, nie tylko przez wzgląd na zmianę otoczenia, ale również skupienie jeźdźca, które powoli i na nią zaczynało się przekładać. Skręt na czworobok był więc płynny, a Hell dobrze zaznajomiona z tą procedurą, utrzymana w ryzach, pozostała w pełni wyprostowana, energicznie kłusując wzdłuż linii środkowej. Żywo strzygła uszami, cofając je w reakcji na pierwszą z przygotowujących półparad, by w ostateczności wykonać zatrzymanie, tuląc lekko uszy na kilka sekund, ale pozostając rozluźniona i nieruchoma podczas ukłonu. Raz jeszcze weszła w kłus, miękko odbijając się od ziemi; narzucone przez jeźdźca ustawienie bezpośrednio przekładało się na jakość jej chodów, teraz okrągłych, lekkich, niespecjalnie spektakularnych, jako że genetyka nie obdarzyła ją aż nadto dynamiczną akcją przednich kończyn, aczkolwiek prezentując w pełni poprawny, bardzo przyjemny dla oka kłus. Także narożnik, podparty przez jeźdźca łydkami, przebyła w tym stylu, niewytrącona z równowagi delikatnym łukiem. Posłana w nim półparada wzmogła jej czujność, o czym świadczyło nie tylko szybkie cofnięcie uszu, ale również błyskawiczna reakcja na łydkę po wyjściu na przekątną - oparłwszy się delikatnie na stabilnym kontakcie oferowanym przez jeźdźca, mocno zaangażowała zad, tylnymi nogami wkraczając pod kłodę, przednimi sięgając daleko przed siebie, zachowując przy tym dużą dynamikę. Mimo wyraźnego poszerzenia ram, pozostawała w równowadze, intensywnie przeżuwając wędzidło i raz po raz obijając smolistym ogonem o kare boki. Bez protestów skróciła wykrok, znów na krótki moment przyklejając uszy do potylicy, choć były one nie tyle co zwiastunem czy świadectwem usztywnienia, a jedynie wyrażonym w bardzo subtelny sposób niezadowoleniem, które wiązało się z koniecznością zwolnienia. Mimo to, pozostała aktywna w kłusie roboczym, po to, aby w P za poleceniem Gusa zjechać na woltę, za jego wsparciem prawidłowo wpisując się w łuk, w równowadze i rozluźnieniu praktycznie "owijając się" dookoła jego łydek. Pomimo mocnego zaangażowania w prawidlowe wyjechanie wolty, na czas znów złapała prostą, niezmiennie lekkim, przyjemnym kłusem przemieszczając się aż do B, w którym została poprowadzona w lewo, dalej do E, gdzie czekał skręt w prawo - lekką trudność sprawiło jej nadążenie za zróżnicowanymi łukami blisko siebie, ale dzięki właściwym sygnałom w oba łuki wpisała się bezbłędnie, bez jakiegokolwiek zachwiania w równowadze ani wpływu na tempo chodu. Wprowadzona na kolejną woltę, wszystko wykonała analogicznie do poprzedniej, nie wykazując sztywności także na tą stronę, skrzętnie gnąc się na niełagodnym łuku. Także w zatrzymaniu, które miało miejsce w C, pozostała precyzyjna, zamykając kroki dokładnie wraz z sygnałem Augustusa, korzystając z sekundy nieruchomości na pospieszne obrzucenie budki sędziowskiej wzrokiem, błyskawicznie jednak powracając uwagą do jego osoby wraz z sekundą, w której została poproszona o stęp. Ruszyła spokojnie, nie przestając żywo obracać uszami, stęp kojarząc raczej z wypoczynkiem, ale przypilnowana prezentując obszerny, aktywny wykrok. Chętnie skorzystała z wydłużonej wodzy, ciągnąc nos i szyję nie tylko przed siebie, ale i w dół, zaokrąglając przy tym plecy i parskając cicho. Chwilę później skonfrontowana z koniecznością powrotu na kontakt, nie zdawała się specjalnie tym manewrem podekscytowana, aczkolwiek w pełnym posłuszeństwie powróciła do poprzedniego ustawienia, mocno zaokrąglając szyję, nos lokując odrobinę za pionem, nie przestając w tym wszystkim aktywnie stępować. Znów zakłusowała, na krótką chwilę lekko przygryzając wędzidło, by zaraz - a dokładnie przez całe galopowanie - przeżuć je kilkukrotnie, dzięki temu nie sztywniejąc wraz ze zmianą chodu na wyższy. Pierwszą myślą było nie szczędzić na tempie, ale właściwie przypilnowana, Hell dostosowała swój galop do wymogów jeźdźca, a więc nie spieszyła się nadto, w równowadze prowadzona po śladzie. Szczęśliwie, chwili wiatru w grzywie nie musiała wyczekiwać długo, najpierw przygotowana półparadą, a następnie wypchnięta do przodu, natychmiast wyłapujac intencje chłopaka i analogicznie do poszerzenia ram w kłusie, robiąc dokładnie to samo w galopie, suchymi nogami sięgając daleko przed siebie, utrzymując przy tym aktywny, mocno podstawiony zad, który był głównym silnikiem jej chodu. Mimo, że dużo najprawdziwszej frajdy sprawiło jej te kilkanaście foulee w wydłużonym kroku, nie oponowała przed skróceniem, sprawnie wracając do ręki i powracając do roboczego chodu, tym samym, którym za chwilę została wprowadzona na koło. Tu tak jak i poprzednio, ciałem zachowywała się w zasadzie książkowo, gnąc sprawnie na łuku, aczkolwiek nie przesadzając w drugą stronę, zwłaszcza, że Gus zadbał o to, aby właściwie ograniczyć ją pomocami. Powróciwszy na ścianę, na chwilę zajęła się próbami zgadnięcia, co dalej, stosunkowo bliska samowolnego przejścia do kłusa, ale w porę zainteresowana przez jeźdźca wpierw serią półparad, którą skutecznie odzyskał jej uwagę i odciągnął od pomysłu zmiany chodu, a zaraz potem ćwiczeniem, które wymagało od niej dużej ilości skupienia na chłopaku. Z cofniętymi uszami weszła na wężyk, wyginając się na poszczególnych łukach bardzo delikatnie, choć w zupełności wystarczająco, mając krótki moment zawahania, ale w ostateczności nie podejmując próby zmiany nogi na tą wygodniejszą. Już chwilę po powrocie na ścianę czekało ją kolejne kilka elementów, identycznych do tych, które wykonywali przed chwilą - już nauczona doświadczeniem z tych, zachowywała się bardzo poprawnie, do każdej figury przykładając równie mocno, poświęcając sygnałom swojego jeźdźca na tyle dużo uwagi, by nie mieć żadnych trudności z wykonaniem którejkolwiek z nich, nawet wężyka, który tak bardzo stresował osiemnastolatka. Już trochę zmęczona, przede wszystkim w związku z tym, że poza treningiem nie posiadała już tej samej kondycji co kiedyś, po powrocie z wężyka i podczas zmiany kierunku utrzymywała spokojne, jednostajne tempo, nie musząc być ani proszona o zwolnienie, ani poganiana, pozostając w idealnie aktywnym, ale nie nazbyt "wysiłkowym" galopie. Bez trudu przeszła do kłusa, przeżuwając głośno kiełzno, wszystko po to, aby za chwilę zmierzyć się z kolejną przekątną, na której ponownie musiała zaprezentować kłus pośredni - tak jak i wcześniej, mocno poszerzyła ramy, generując dynamiczny, sprężysty krok od zadu do wędzidła, mimo łapiącego ją zmęczenia nie tracąc na jakości chodów. Mimo wszystko, dużą ulgą okazał się po pierwsze powrót do kłusa roboczego, a następnie koło w żuciu, na którym Hell podtrzymując aktywny kłus, w miarę możliwości zaczęła iść nosem w dół, tym samym rozluźniając i uwypuklając mięśnie grzbietu, niosąc miękko, w przyjemnym dla oka, okrągłym formacie. Ponowne nabranie wodzy co prawda nie uszczęśliwiło jej zbyt mocno, podobnie z resztą, jak poprzednim razem, przy stępie, ale nie wykazywała dużej frustracji związanej z tym faktem, również nie usztywniając się, a wracając do poprzedniego ustawienia na rzecz wyjechania na linię środkową. Dynamicznie przemieszczając się do samego końca, na wysokości X trafnie zareagowała na pełną paradę Augustusa, zatrzymując się i praktycznie w bezruchu wyczekując momentu ponownego ruszenia, poniekąd ciesząc się, że jest to już koniec programu. Z uciechą przyjęła możliwość wyciągnięcia szyi, spokojnym stępem zjeżdżając z czworoboku i pozwalając chłopakowi zsiąść i zniknąć w stajni, sama zajmując się luzakiem, któremu na koniec swojego dnia sprezentowała jeszcze kilka złośliwości, tak w ramach wyrobienia swojej codziennej normy.
/zt
Płeć: kobieta Wiek: 18 lat [04.06.2001] Wzrost: 160 cm Zawód: studentka inżynierii, zawodnik Partner: Augustus Ostatni trening: Skokowy z Naughty Boy'em [26.04.2020] Podopieczny: Blue Velvet, National Anthem, Naughty Boy Pieniądze: £3495 Punkty doświadczenia: 139 Skoki: 40 Ujeżdżenie: 33 Cross: 38 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2019-05-13, 07:46
Tytuł: Hodowca
ZŁOTA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Wiedząc, że punktualność pozwoli jej uniknąć nieprzyjemności, Adele w stajni stawiła się już o poranku. W niespieszny, ale sprawny sposób przygotowała kuca do próby ujeżdżeniowej, czyszcząc go i dokładnie sprawdzając stan sprzętu, chcąc mieć stuprocentową pewność, że absolutnie wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Zadbała nie tylko o wygląd kuca, ale także swój, dbając, by stawili się na egzamin w nienagannym stanie. W pełnej gotowości wspólnie udali się na rozprężalnie, gdzie siedemnastolatka poświęciła sporo czasu na porządną rozgrzewkę, uwzględniającą wszystkie elementy ktore już za chwilę mieli zaprezentować na czworoboku. Dbała przy tym o to, by w stresie nie przesadzić w drugą stronę i zmęczyć Naughty Boy’a jeszcze zanim przyszło im wjechać na czworobok - starała się zachować balans i rozprężyć wierzchowca w takim stopniu, w jakim tego potrzebował. Dzięki temu, że na rozprężalni stawili się odrobinę wcześniej, mogła sobie z kolei pozwolić na to, aby dać mu dłuższą chwilę relaksu, to jest stępa na całkowicie luźnej wodzy, a przy tym samej również uporządkować niespokojne myśli i przygotować się do przejazdu.
PRZEJAZD
Wywołana, skróciła niespiesznie wodze i ruszyła kłusem w stronę czworoboku, dwukrotnie objeżdżając szranki dookoła, nie tylko dając kucowi okazję do zapoznania się z nową sytuacją, ale również wykorzystując te kilka chwil by przypomnieć mu o właściwym ustawieniu i rozluźnieniu za sprawą kilku półparad, ilością naturalnie dostosowanych do jego pozytywnej bądź negatywnej odpowiedzi. Upewniwszy się, że ewentualna sztywność związana chociażby z widokiem budek sędziowskich czy głośników została przepracowana, poprawiła się delikatnie w siodle po to, by na wysokości litery A łagodnym łukiem skręcić, tym samym wjeżdżając na czworobok. Dłonie trzymając na tej samej wysokości, starała się dać ogierowi równe oparcie na obu wodzach, celem przygotowania go do zatrzymania działając delikatnie półparadami, przy nieustannym aktywnym, aczkolwiek nienachalnym działaniu łydek podtrzymującym aktywny kłus o roboczym tempie. Niedługo za L zadziałała mocniejszą półparadą, po to, by na wysokości litery X wykonać pełną paradę, łącząc działanie ręki z domknięciem górnych partii nóg, napięciem tułowia, w tym wypadku krzyża. Po krótkim momencie w zatrzymaniu złapała obie wodze lewą dłonią, prawą wysuwając w bok i kłaniając się z uśmiechem w stronę komisji sędziowskiej. Z uwagą złapała wodze w obie ręce, pilnując, aby przy tym przypadkiem ich nie wydłużyć, po to, by łydką i subtelnym ruchem bioder wypchnąć kuca do kłusa, zamkniętą, aczkolwiek nie sztywną i “betonową” ręką pilnując, by podczas ruszenia nie zmienił ustawienia. Podtrzymawszy równe działanie obu wodzy, trzymała Naughty Boy’a w swojego rodzaju korytarzu z pomocy, zachowując linię prostą praktycznie aż do samego końca linii środkowej, przy czym już u jej schyłku zaczęła delikatnie działać prawą wodzą, lewą utrzymując napiętą, prawą łydką aktywnie działając. Wszystko po to, aby płynnie wejść w zakręt w prawą stronę i bliźniaczą sekwencję wykonać także w narożniku: aktywna wewnętrzna wodza i łydka, przy ograniczających zewnętrznych pomocach, sugerujących płynne, delikatne zgięcie. Także wyjazd na ścianę Adele starała się wykonać z jak największą dbałością, nie czekając aż koń sam odegnie się we właściwym kierunku, a stopniowo wyrównując działanie obu wodzy i łydek, by raz jeszcze utworzyć swojego rodzaju “tunel” prowadzący go po ścianie. W ten sposób prowadziła Naughty Boy’a od literki M aż do samego A, gdzie w tym samym aktywnym kłusie wykręcili koło o średnicy dwudziestu metrów. Zewnętrzną wodzą pilnowała właściwego rysunku, wewnętrzną łydką “spychając” wierzchowca na rzeczoną wodzę celem uzyskania adekwatnego do rozmiaru koła zgięcia. Powróciwszy na ścianę na wysokości A, dosyć sprawnie wyprostowała konia, choć nie na długo, bowiem narożnik między A i K wyjechała szczególnie pieczołowicie, analogicznie powtarzając czynności z wykonanego przed momentem koła. Głębokie wyjechanie narożnika pozwoliło jej na to, by z litery K odbić na przekątną, gdzie już w pierwszych krokach mocniej zadziała łydkami, utrzymując jednak stabilny kontakt dłoni z pyskiem, dojeżdżając ogiera od łydki do ręki celem uzyskania obszernego kłusa pośredniego. Tu oprócz utrzymania idealnie prostego konia, myślała również o własnej pozycji, nie napinając się zbyt mocno, chcąc uniknąć obijania się po grzbiecie wierzchowca, jak i również nie pozwalając sobie na całkowite rozluźnienie, zachowując delikatne napięcie w krzyżu oraz nogach przy jednocześnie minimalnie odchylonych ramionach. Przed M zaczęła pulsacyjnie działać lewą wodzą, pilnując, aby zewnętrzna pozostała stabilna, w tym wszystkim przygotowując ogiera do zwolnienia; w samej literze zadziałała już dużo mocniej, choć zdecydowanie nie siłowo, by skrócić wykrok ogiera do roboczego tempa. Tuż po przekątnej, w samym M, zjechała na woltę o średnicy dziesięciu metrów, wzmacniając wcześniej bardzo delikatną pracę lewej wodzy, podpierając to działaniem lewej, wewnętrznej łydki i minimalnym cofnięciem zewnętrznej. Choć ręce pozostały nieruchome, ramiona dla większej mobilności przemieściły się równolegle do konia, przy dużej dbałości o zachowaniu pełnej równowagi pomimo subtelnej zmiany pozycji. Powróciwszy na ścianę, szczególną uwagę przywiązywała nie tylko do właściwego wyjeżdżania narożników, analogicznie gnąc Naughty Boy’a delikatnie, na tyle, aby wpisał się w lekki łuk, ale również wyprostowania, do którego dążyła poprzez równe działanie wszystkich pomocy i odpowiedni, równy rozkład własnego ciężaru na grzbiet wierzchowca - pilnowała się zatem bardzo, aby częste łuki nie wyrzuciły jej z równowagi i nie skłoniły do usadzenia się bardziej po wewnętrznej albo zewnętrznej stronie konia. Oba narożniki wyjechała równie uważnie, jednak w wypadku narożnika CH jej czujność pozostała wzmożona jako że już za chwilę zamierzała z punktu H wyprowadzić wierzchowca na kolejną przekątną, symetryczną do poprzedniej. Nie pozwoliła izabelowatemu zgadywać, do końca łuku prowadząc go w równowadze i spokojnym tempie, delikatnie zamkniętymi nogami pilnując, aby nie poszedł samowolnie do przodu, wszystko po to, by we właściwym momencie wyprostować go, oprzeć równo na obu wodzach i zacząć mocniej działać łydkami oraz dosiadem, dojeżdżając zad do ręki w kłusie pośrednim. Utrzymywała miękki kontakt z pyskiem, półparadami podtrzymując rozluźnienie, co mogło okazać się konieczne w związku z poszerzeniem ram - w ten sposób miała także możliwość pilnować, aby NB nie nabierał prędkości, a jedynie otworzył łopatki i mocniej zapracował zadem. Analogicznie do poprzedniej przekątnej, przed literą F, do której trwała rzeczona figura, zadziałała delikatnie półparadą, chcąc sobie zaskrabić uwagę konia po to, by bez niepotrzebnego użycia siły ani utraty harmonii wykonać wstrzymujący ruch, sygnał do powrotu do kłusa roboczego. Tak jak poprzednio, powrót z przekątnej równał się dziesięciometrowej wolcie: zewnętrzną wodzą ograniczała wielkość łuku, wewnętrzną w razie potrzeby mniej lub bardziej intensywnie pracując z pyskiem, nie wykonując “ciągnących” ruchów do siebie, a jedynie dłońmi wykonując lekkie, nienachalne półparady, w ostateczności pozwalając sobie na minimalne cofnięcie wewnętrznego łokcia w razie, gdyby kuc szczególnie mocno usztywnił się w związku z dynamicznymi zmianami. Także tutaj barkami podążyła za łopatkami ogiera, chcąc w ten sposób pomóc mu zachować potrzebną do wykręcenia takiej figury równowagę.
Powróciwszy na ścianę, do litery A kontynuuowała kłus, na wysokości rzeczonego punktu przygotowując przejście. Delikatne napięcie krzyża, wyraźna półparada przy jednoczesnym bardzo subtelnym działaniu łydek miały być sygnałem do przejścia, ale również aktywnego stępa zaraz po nim. Pilnowała, aby izabelowaty nie skojarzył sobie stępa z końcem wysiłku, nadal delikatnie pracując z pyskiem i pilnując rozluźnienia przy jednoczesnym działaniu łydek, sugerującym aktywny chód. Precyzyjnie wyjechała narożnik od A do K, by poprowadzić kuca długą ścianą, spokojnie zaczynając oddawać kucykowi całą długość wodzy celem zaprezentowania stępa swobodnego. Cały czas przypominała mu o aktywnym wykroku, nie przeszkadzając nadto. Dopiero przy samym H zaczęła nabierać wodzy, robiąc to ostrożnie, pilnując, aby kuc nie zareagował przyspieszeniem ani zwolnieniem. Już stępem pośrednim wyjechała narożnik, równie dokładnie, co ten poprzedzający przekątną, by półparadą lub dwiema przygotować go do zagalopowania, które nastąpiło w C. Wówczas cofnęła zewnętrzną łydkę za popręg, wewnętrzną przykładając wyraźnie do boku, zewnętrzną wodzą utrzymując stały, niezmienny kontakt, a wewnętrzną działając pulsacyjnie, gotowa w ten sposób przepracować ewentualną sztywność, jaką mogło nieść za sobą zagalopowanie ze stępa. Utrzymując stabilną, wyprostowaną pozycję, jednocześnie pilnując, aby siedzieć równo na środku siodła, spokojnym galopem roboczym prowadziła kucyka wzdłuż ściany, cały czas chód bardzo delikatnie podtrzymując łydkami, jedynie w razie wyraźnej potrzeby działając odrobinę mocniej, na tyle, aby nie dopuścić do rozpadnięcia się konia. Nie mieli przed sobą jednak zbyt długiej prostej, jako że już po R Adele zaczęła subtelnymi półparadami przygotowywać Naughty Boy’a do zmiany kierunku, która miała odbyć się jako przecięcie czworoboku na wysokości litery B, przejechanie przez X i do litery E. Wówczas w E odbiła w prawo, utrzymując stabilny, acz w pełni elastyczny kontakt, cofniętą zewnętrzną łydką i półparadami pilnując jednak, aby kucowi nie przyszło do głowy zmieniać nogi. W ten sposób w E jechała już kontrgalopem, którym w V rozpoczęła koło o średnicy 20 metrów, szczególnie mocno pilnując właściwego rysunku, co mogło być utrudnione w związku z mnie intuicyjną nogą. Cały czas aktywizowała Naughty Boy’a łydkami w taki sposób, aby jasno zasugerować mu podtrzymanie galopu, także działaniem dłoni sugerując pozostanie na prawą nogę. Przed V znów przygotowała go do kolejnej zmiany, w rzeczonej literce przytrzymując mocniej poprzez napięcie krzyża i ud, aby przejść do kłusa i przez ten chód zmienić nogę, sprawnie zmieniając ustawienie i wypychając izabelowatego do galopu, tym razem na lewo. Roboczym, choć aktywnym galopem prowadziła go do A, cały czas przepracowując ewentualną sztywność, a z rozproszeniem walcząc aktywnym działaniem półparad, po to, aby na wysokości literki A wykonać przejście do stępa poprzez wyraźne przytrzymanie, zablokowanie miednicy i zamknięte nogi. W trakcie samego przejścia nie pozwoliła jednak łydkom zamrzeć, działając nimi na tyle delikatnie, aby przejście nadal miało miejsce, ale na tyle wyraźnie, aby stęp po nim był w aktywny i obszerny. Pilnowała tego także wtedy, gdy w F rozpoczęła ustępowanie od łydki w stępie do linii ćwiartkowej. Wewnętrzną wodzą nadawszy delikatnego ustawienia głowy do środka, cofnęła minimalnie łydkę po tej samej stronie, zewnętrzną łydką natomiast aktywnie pracując, pilnując, aby ruch był przede wszystkim do przodu. Zewnętrzną wodzą pilnowała, aby Naughty nie wyszedł z ustawienia ani nie wygiął się zbyt mocno do środka. Dobiwszy linii ćwiartkowej, na moment wyprostowała kuca po to, aby już za chwilę wykonać analogicznie dokładnie to samo, z tymże w drugą stronę, tym razem prowadząc izabelowatego od linii do litery M. Tutaj jej największym priorytetem pozostawała równowaga pomiędzy ruchem naprzód i w bok, tak, aby dotrzeć idealnie pod literę M, a nie przed lub za nią. Po powrocie na ścianę, pieczołowicie wyjechała narożnik, pilnując ustawienia za sprawą ograniczającej zewnętrznej wodzy i “spychającej” konia na zewnętrzną wewnętrzną łydkę, oczywiście na tyle delikatne, aby było to stosowne do niewielkiej trudności tego łuku. Myślami jednak była już o krok dalej, półparadą uprzedzając ogiera o nadchodzącym ruchu, jakim było kolejne zagalopowanie ze stępa, tym razem na lewo. Kolejne kilka elementów było lustrzanym odbiciem poprzednich poczynań: aż do E prowadziła Naughty Boy’a spokojnym, acz aktywnym galopem roboczym, w razie potrzeby łydkami przypominając o aktywnym zadzie, utrzymując przy tym stabilny kontakt, który pozwalał na dojeżdżanie zadu do ręki, a nie odwrotnie. Przez rzeczoną literą znów spróbowała zaskarbić sobie uwagę kuca półparadą, aby raz jeszcze wykonać zmianę kierunku przez X i przecięcie czworoboku, analogicznie do tamtej jego części wykonując kontrgalop. Cofnięta prawa łydka pilnowała, aby kucyk nie próbował zmieniać nogi, podczas gdy wcześniej wewnętrzna, teraz zewnętrzna, lewa, nieustannie aktywizowała, nie pozwalając rozpaść się w związku z małą trudnością, jaką był kontrgalop. Prawą wodzę utrzymywała w napięciu, lewą delikatnie się “bawiąc”, działając pulsacyjnie delikatnymi półparadami, jedynie w ostateczności zwiększając ich siłę na tyle, aby przepracować ewentualny problem. Na P wjechała na koło o średnicy 20 metrów, w dalszym ciągu w kontrgalopie, nie zmieniając praktycznie niczego w działaniu pomocy, dalej bardzo dbając o to, aby noga pozostała niezmieniona, a jednocześnie przykładając uwagę do rysunku, o któego zaburzenie nie było trudno. Wyraźnym przytrzymaniem zainicjowała przejście do kłusa przed P, zaraz zmieniając ustawienie i tak jak poprzednio, wypychając ogiera do galopu, od początku aktywizując, aby pomimo zmęczenia, które na tym etapie mogło go już dopadać, pozostał aktywny, idący od zadu. Galopem roboczym nie przemieszczali się jednak zbyt długo, jako że już na wysokości A Adele zainicjowała przejście do kłusa, łydkami sugerując aktywny ruch, utrzymując delikatny kontakt z pyskiem przy symbolicznej półparadzie raz na kilka kroków, w razie potrzeby częściej, gdyby kuc miał kłopot ze skupieniem się. Oczekiwała od niego koncentracji, jako że już w K wyjechała na ustępowanie kłusem, zewnętrzną łydką aktywizując, aby podtrzymać to samo tempo, wewnętrzną cofając wraz z ograniczającym działaniem zewnętrznej wodzy, w ten sposób “spychając” izabelowatego do środka. Nie pozwoliła mu jednak zafiksować się na tym wymagającym ćwiczeniu, przed samym X zabiegając o jego uwagę delikatną półparadą, jako że tuż po skończeniu ustępowania i wyprostowaniu Naughty Boy’a na wysokości litery X, napięła krzyż, minimalnie ściągając łopatki i zadziałała wstrzymująco, prosząc o przejście do stępa. Wiedząc, że kuc po takiej ilości komunikatów może być wręcz rozedrgany, bardzo pilnowała wyprostowania, obiema łydkami działając po równo, równo rozkładając ciężar na siodle i utrzymując izabela w swojego rodzaju korytarzu pomocy, z symetrycznie utrzymanymi dłońmi i ograniczającymi wodzami na czele. Działanie tych pomocy potrzymała również w G, w którym zakłusowała, delikatnie wypychając biodrami ogierka do wyższego chodu, z rzeczonej litery kierując się w lewo, w zakręcie minimalnie cofając bark równolegle do łopatek konia, nie chcąc zaburzać jego równowagi. Tutaj także powtórzył się schemat, jako że w H Solve odbiła na kolejne ustępowanie, także do litery X. Pomocami działała analogicznie, delikatnym działaniem wewnętrznej wodzy pilnując, aby koń nie był całkowicie prosty, a utrzymał jedynie bardzo lekkie ustawienie głowy do środka, uważna, aby nie przegiąć w żadną ze stron. Także tak jak poprzednio, po ustępowaniu czekało ich przejście do stępa po wyprostowaniu, a w D ponowne zakłusowanie, z którego także skierowali się w lewo, gdzie w P odbili na koło o średnicy 20 metrów, prezentując nienaganny rysunek, w którym Adele duża wagę przyłożyła do odpowiedniego zgięcia konia. Ponowny schemat powtórzyła w B, gdzie raz jeszcze zmuszona była skręcić, tym razem na połówkę koła - dojechawszy do E, nie pozwoliła kucykowi zgadywać, jasno indykując wyprostowanie poprzez równe działanie wodzy i łydek, aktywnym kłusem prowadząc go na wprost po ścianie, by w końcu delikatnym łukiem, podpartym zewnętrzną łydką, skierować izabelowatego na linę środkową w A. Dokłusowała aż do X, w którym wykonała pełną paradę, kłaniając się komisji po zatrzymaniu podopiecznego, za chwilę stępem ruszając do G, gdzie raz jeszcze zatrzymała ogiera przy użyciu wyraźnych wstrzymujących pomocy. Następnie zsiadła sprawnie, zdejmując wodze z głowy konia i pieszo, po jego lewej stronie, ruszając w stronę komisji, przed którą zatrzymała kuca, uprzednio witając się z nimi. Założyła wodze na szyję Naughty Boy’a i skróciła je, opierając dłoń delikatnie w pobliżu kłębu, lewą nogę wsuwając w strzemię i sprawnie odbijając się od ziemi, aby po znalezieniu się nad siodłem wsunąć prawą stopę w strzemię, a dopiero potem miękko usiąść w siodle. Oficjalnie ukończywszy egzamin, podziękowała komisji i stępem oddaliła się w stronę rozprężalni.
/zt
_________________
you're talking to me likea child
hey i gotnews, i'm nota little girl and no, i won't give you a littletwirl
________i do a lot of stupid stuff, but don't act like you're so tough [ ... ] fight fire with fire and you'll get burned[1]
galeria + wizerunek lydii night + karta postaci
podwójne funty za kolejny trening [28.05 loteria]
___well at least i'm not six feet in the dirt and i ___can still kick yourass, i even in my skirt[4x Im || 1x IIm || 3xIIIm] __i_that you're alowell i'mnot a baby __i_that yowaiting for you to save me. i'mlikenobody else
Płeć: ogier Wiek: 14 lat Rasa: Niemiecki kuc wierzchowy Wzrost: 148 cm Partner: for you i'd go step to a dude much bigger than me - La Isla Bonita Ostatni trening: Skokowy z Adele. Właściciel: Adele Solve. Cena: £2950 Doświadczenie w skokach: 92 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 82 Doświadczenie z lonżowania: 81 Kondycja: 86 Szybkość: 84 Klasa startów: WKKW: PONY
Wysłany: 2019-05-13, 20:55
z ł o t o
Nie miał pojęcia o tym, przed czym w tym dniu została postawiona Adele, dlatego nie był wielce zachwycony na zabieranie go z boksu zdecydowanie za wcześnie, kiedy jeszcze dokańczał swoje śniadanie. Niemniej nie oponował długo: przy wszystkich zabiegach pielęgnacyjnych i siodłaniu zachowywał spokój, może po części z niewyspania, a może ze znudzenia. Jednak wraz z rozprężeniem nieco się już pobudził, aktywnie pracując nad każdym z ćwiczeń. Stopniowo rozgrzewał każdy z mięśni, co pod koniec dało rozluźnionego, gotowego do przejazdu konia. Dawno nie miał okazji startować, nawet jako koń pod zdawanie odznaki, ale powolne wdrażanie go w ciągły trening sprawiło, że był gotowy jak nigdy.
Dość energicznie kroczył po rozprężalni, aby w końcu zostać wywołanym na czworobok. W reakcji na zebranie wodzy, podniósł łeb i wszedł w optymalne ustawienie, po chwili płynnie przechodząc w kłus. W trakcie objeżdżania czworoboku strzygł żywo uszami i rozglądał się na boki, najwięcej uwagi poświęcając prawdopodobnie budce z komisją. Już wtedy kłusował z dość wysoką jak na niego akcją nóg, miękko niosąc dziewczynę na swoim grzbiecie przy zachowaniu wyprostowania na długości całego ciała. W końcu wjechali na linię środkową, gdzie utrzymał to samo tempo swojego chodu z wyraźnie obniżonym zadem, który stanowił całą siłę napędową. Doskonale już znał schematy przejazdów, tak więc mniej więcej był przygotowany na zatrzymanie, choć półparady skutecznie mu o tym przypomniały, wzbudzając jego gotowość. Wszystko to wpłynęło na to, że w X zatrzymał się bez zahaczania o stęp, pozostając w nieruchomości, podczas kiedy amazonka wykonywała ukłon. Następnie wznowił swój kłus, jakością nie odbiegając od tego sprzed paru sekund, również przed zakrętem nie zwalniając ani nie spływając na bok. Zgodnie z wskazówkami skręcił w prawo, głęboko wyjeżdżając oba narożniki tak, aby jednocześnie nie wypaść zadem. Pojawiwszy się na długiej ścianie, wyprostował się, jadąc po linii prostej wzdłuż szranek. Nos trzymał w pionie, aktywnie żując kiełzno i ogonem okazjonalnie zamiatając lekko na boki w geście rozluźnienia i zwykłego zainteresowania jazdą. Dojechał w tym stylu do A, aby tam zjechać na koło, na którym z pomocą Adele zachował odpowiedni kształt, wyginając się zgrabnie zarówno w szyi, jak i samym kręgosłupie i nie wypadając przy tym w żadną ze stron zadem czy łopatką. Wrócił na krótką ścianę, aby zaraz stawić czoło narożnikowi, na którym mocno się wygiął, po chwili wjeżdżając na przekątną, na której zaczął poszerzać swoje ramy. Wydłużył znacząco krok, tyłami mocno wkraczając pod kłodę i optycznie wyciągając się na prostej. Szyję zaokrąglił, uwydatniając lekko zarysowane mięśnie, które odbudowywały się po przerwie od pracy. Wraz ze zbliżaniem się do końca przekątnej i narożnika zaczął skracać się, aby w M ostatecznie wrócić do kłusa roboczego, w którym mimo wszystko nadal mocno wykraczał tyłami, angażując zad i tym samym tworząc dość przyjemny dla oka widok. Zaraz został jednak zajęty woltą w tej samej literce, tym razem w lewo. Jego postawa wyglądała podobnie do poprzedniej, jedynie z większym wygięciem celem zachowania kształtu okręgu mniejszego o połowę. Pieczołowicie pracował całym ciałem, żeby zakreślić kształtną, okrągłą woltę, jednocześnie nie przeginając się zanadto do środka. Przejechał przez kolejny narożnik, unikając jego drastycznego spłaszczenia, po przejechaniu krótkiej ściany znowu zjechał na przekątną, gdzie kolejny raz zaprezentował kłus pośredni. Znowu zaczął pokrywać więcej terenu swoim krokiem, zachowując przy tym nienaganną równowagę i wyprostowanie. Nie spływał na boki, a przy tym też utrzymywał równe tempo, nie wybiegając zanadto do przodu, a przyspieszając jedynie przez poszerzenie ram. Mocna praca tyłów sprawiała, że poruszał się jak na sprężynkach, w okolicach X prezentując książkowy kłus pośredni, który wkrótce zaczął skracać. Płynnie wrócił do roboczego tempa pod koniec przekątnej, nie tracąc też zanadto tempa. Kłusował aktywnie w dość niskim ustawieniu, optymalnym do wyjechania kolejnej wolty o średnicy tej samej, co poprzednio, którą wyjechał w tym samym stylu, odpowiednio wyginając się wokół wewnętrznej łydki Adele. Wszystkie elementy następowały dość szybko po sobie, ale mimo to kucyk nie wydawał się być tym bardzo przejęty, a wszelkie niedokładności szybko były niwelowane przez amazonkę, sprawiając, że świetnie sobie radził w tej sytuacji.
Po zakończeniu koła i powrocie na ścianę szedł tym samym, energicznym kłusem, w porę uprzytomniony półparadami, które skutecznie wpłynęły na jakość jego przejścia w A, do którego przeszedł od razu, bez zbędnego zwalniania w kłusie. Od raz zaczął iść aktywnym stępem motywowanym impulsem łydek. Był już troszkę zasapany, więc z chęcią przyjął tę chwilę przerwy, mogąc unormować oddech i odpocząć odrobinę. Skorzystał z oddawanej wodzy, aby wyciągnąć spoconą szyję i rozluźnić ją, głowę niosąc nisko przy ziemi, choć nie na tyle, żeby przypadkiem nie kopnąć się w nos. Leniwe przeżuwał kiełzno w pysku, nie tracąc jednak na jakości swojego chodu - nie ociągał się, ani nie zaoponował specjalnie przed zbieraniem wodzy. Zaczął unosić głowę, aktywniej żując wędzidło, aby na wysokości H wrócić do poprzedniego ustawienia bez specjalnych spięć czy innych zgrzytów. Wszedł w narożnik, mimo narastającego lenistwa wyjeżdżając go głęboko, półparadą rozbudzony na tyle, aby w galop wejść praktycznie od razu. Odepchnął się mocniej od ziemi, machinalnie przechodząc w galop, który już od pierwszych kroków zaokrąglił, przodami zataczając nijakie okręgi i idąc typowo "pod górkę". Porządna rozgrzewka sprawiła, że tym razem do głowy nie przychodziło mu przegalopowanie całej ściany w zabójczym tempie, a wręcz przeciwnie - rosnące zmęczenie sprawiało, że zyskiwał na jakości tego chodu, utrzymując typowy, czworobokowy galop. Szybko został zajęty innym ćwiczeniem, przez zmianę kierunku skutecznie powstrzymany przed próbami przyspieszenia. Głęboko wyjechał oba narożniki, na prostych zachowując prostą sylwetkę i nie spływając na boki. Będąc już na drugiej ścianie po zmianie kierunku chciał odruchowo zmienić nogę prowadzącą, ostatecznie powstrzymany przed tym przez właścicielkę. Kontrgalop zawsze stanowił dla niego jakieś większe zakłopotanie, przez co początkowo miał nieco problemów z równowagą i tym, żeby nie spłynąć gdzieś na bok. Skorygowany przez właścicielkę, wkrótce wjechał na koło, które o dziwo ułatwiło mu zadanie galopowania na "złą" nogę. Odpowiednio wyginał się na figurze, uszy cofając w geście skupienia, którego teraz potrzebował dość dużo. Ostatecznie udało im się zachować kształt rysunku, a zmianę nogi przez kłus przyjął ze sporą ulgą, wykonując ją jakby odruchowo. Długo nie miał okazji tak galopować, w A proszony o zwolnienie do stępa, które również wykonał poprawnie i płynnie, parskając przy tym głośno. Zaczął iść dość aktywnym stępem, w F zaczynając odpowiadać na spychającą łydkę dziewczyny. Połączył ruch w przód wraz z tym w bok, uginając szyję w lekki łuk, nogi natomiast krzyżując przy mocnym wykroku. Jedno, wewnętrzne ucho nakierował na jeźdźca w jednoznacznym geście poświęcenia jej całej swojej uwagi. Także przy ustępowaniu w drugą stronę zachował optymalne wygięcie, pracując mocno zadem, ale również przodami. Prowadzony przez doświadczoną Adele dotarł do M, by po tym wjechać w narożnik, zachowując kształt jego łuku. Półparada sprawiła, że zagalopowanie znowu nie sprawiło mu większego problemu: przeszedł w ten chód płynnie, z zadem wyraźnie obniżonym i odbijającym się mocno od ziemi. Utrzymywał tę samą prędkość galopu, w następnej kolejności znowu zmieniając kierunek jazdy, a więc wchodząc w kontrgalop. Tym razem był on bardziej efektowny, nie tracił już tak równowagi i nie spływał, zachowując prostą linię, po której został prowadzony do momentu wprowadzenia na koło. Tam zachował wręcz książkowy kształt okręgu, nie wypadając zadem czy łopatką. Po chwili przeszedł w kłus na moment, żeby znowu wejść w galop z pełną klasą, już na prawidłową nogę. Poparskiwał co foulee, wykazując zmęczenie, ale nie próbując przez to zwolnić - tempem nie wykraczał od tego z pierwszego zagalopowania, choć nie nacieszył się tym długo, bo już w A został zwolniony do kłusa, w który znowu wszedł płynnie i bez zawahania. Mimo że jego siły z minutę na minutę malały, był w stanie utrzymać dość energiczny chód, dysząc coraz głośniej przez szeroko rozwarte nozdrza. Szczęśliwie zbliżali się do końca przejazdu, choć naturalnie Naughty Boy nie miał prawa o tym wiedzieć.
Szybko zareagował na "spychanie" na ustępowanie, delikatnie zginając się w szyi w kierunku przeciwnym do drogi poruszania się, nogami natomiast robiąc dość szerokie, zamaszyste kroki, krzyżując przy tym nogi. Przy tym też poruszał się bardziej do przodu niż w bok, zachowując przy tym dobrą równowagę i jednolite tempo. Na środku czworoboku posłusznie przeszedł w stęp, rzeczywiście nieco skołowany natłokiem różnych komunikatów, przez co wymagał nieco więcej uwagi amazonki. Ta dobrze sobie z tym poradziła, sprawiając, że mimo wszystko zachował prawidłowe wyprostowanie, aktywnie krocząc po linii środkowej. Trzymał się tego chodu aż do G, gdzie z kolei został poproszony o zakłusowanie, do którego mimo zmęczenia przeszedł dość chętnie, zwyczajnie, aby popisać się przed właścicielką i nijako zregenerować jej wszystkie poprzednie treningi, które nie były już tak udane.
Następnie skręcili w lewo, gdzie ogier wyjechał mocno łuk, aby z długiej ściany zacząć "uciekać" od łydki jeźdźca, stopniowo kierując się w stronę X. Lekko wygiął się w szyi, jedno ucho trzymając na wysokości Adele i wykraczając mocno nogami. Po dojechaniu do linii środkowej został wyprostowany, w następnej kolejności przeszedł do stępa, żeby już w D znowu zakłusować. W tym też chodzie w P zjechali na obszerne koło, gdzie odpowiedział na pomoce Adele, aby w ten sposób zaprezentować przyjemny dla oka rysunek koła o średnicy 20 metrów. Wszystko to powtórzył chwilę potem, tym razem kreśląc tylko połowę okręgu, aby po drugiej stronie czworoboku wyprostować się i kontynuować kłus. Oddychał coraz ciężej, ale znajdował w sobie resztki siły na to, aby utrzymać wysoką jakość swojego chodu, którym po chwili skierował się na linię środkową, po mocnym wyjechaniu narożników prostując się i prezentując nadal przyjemny dla oka kłus. Na paradę odpowiedział natychmiastowo, zatrzymując się w X i nieruchomiejąc. Podczas gdy Adele kłaniała się sędziom, on skupił się na tym, aby nieco się uspokoić i unormować oddech. Chwilę potem ruszył z miejsca stępem, aby kolejny raz zatrzymać się, tym razem w G. Cierpliwie poczekał, aż zsiądzie z jego grzbietu, obniżając szyję w geście rozluźnienia. Zaczął iść za nią, dotrzymując jej kroku, ale nie wyprzedzając, rozglądając się dookoła. Wyszli z czworoboku i zbliżyli się do budki sędziowskiej, przy której Naughty Boy stał grzecznie w miejscu, oczekując na ponowne wejście na jego grzbiet. Po zaprezentowaniu wsiadania zeszli na rozprężalnię.
/zt
_________________
naughty boy » nautilus & desert lady «
› you can call me: Naughty, NB, Gortat
› i'm the best: WKKW z naciskiem na skoki
› my juliet: La Isla Bonita
› you like my hair?:sprzęt ujeżdżeniowy, skokowy, stajenny
› no pain no gain: 24 ( 6 skokowe, 6 ujeżdżeniowe, 2 crossowe)
____ __-__3 lonże, 3 tereny, 2 baseny, 2 karuzele, 0 korytarze, 5 zawody
→ I msc w zawodach skokowych kl. LL z Adele
→ I msc w zawodach crossowych kl. pony z Adele
→I msc w zawodach skokowych kl. LL z Adele
→ I msc w zawodach WKKW kl. pony z Adele
→ I msc w zawodach WKKW kl. pony z Adele
the light's on above, but never would form
like a cry at the f i n a l breath that is drawn
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat Wzrost: 171 cm Zawód: weterynarz - hipiatra Ostatni trening: teren - Cassiopeioa Pieniądze: £4275 Punkty doświadczenia: 26 Skoki: 5 Ujeżdżenie: 11 Obycie z koniem: 10
Wysłany: 2019-05-17, 11:44
SREBRNA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Pamiętałam jeszcze stres, jaki towarzyszył mi podczas egzaminu na brązową odznakę jeździecką. Nie umiałam powiedzieć, dlaczego znowu to sobie robię. Dawno temu postawiłam sobie taki cel i najwyraźniej nie potrafiłam odpuścić, nawet jeśli zaburzało to moją strefę komfortu. Próbowałam sobie uzmysłowić, że to nic takiego. Wdech, wydech... Było trochę lepiej. Ale wiedziałam, że na zawodach nigdy się nie pojawię, bo stres by mnie pokonał na starcie.
Tymczasem wzięłam się w garść i gdy zostałam wyczytana, skierowałam się stępem w stronę czworoboku egzaminacyjnego, wokół którego zakłusowałam na chwilę przed tym, jak zdecydowałam się postawić wszystko na jedną kartę i wjechać przez rozsunięte szranki na linię środkową. Teraz już nie było odwrotu.
Mimo wszystko, pomimo całego tego stresu, nie byłam maksymalnie spięta. Potrafiłam się rozluźnić na tyle, by nie rzucać się w siodle jak worek kartofli podczas ćwiczebnego kłusa. Nie był to najbardziej komfortowy kłus w moim życiu, ale naprawdę obeszło się bez tragedii, która mogłaby zaważyć na wyniku czy komunikacji z Charmeur, która była wyjątkowo wyrozumiała.
Jadąc po prostej, w obustronnie przyłożonych do boków łydkach pilnowałam, by klacz nie zbaczała z wyznaczonej trasy, w czym pomagały mi również wodze trzymane na równej wysokości, na kontakcie. Zatrzymanie w literze X poprzedziłam paroma subtelnymi półparadami, nie chcąc zaskoczyć Charmeur pełną paradą. We wspomnianym miejscu wykonałam zatrzymanie, nie zapominając o domknięciu klaczy w łydkach, by stanęła równo, zwarta i gotowa do ponownego ruszenia kłusem tuż po tym, jak wykonałam ukłon w stronę komisji. Następnie ponownie zakłusowałam i pojechałam do końca linii środkowej, gdzie skręciłam w prawo, starannie pokonując zakręt i wyginając w nim Charmeur. Podobnie zachowałam się w narożniku, po wyjściu z którego zabrałam klacz na przekątną, na której program egzaminu przewidywał wydłużenie kroku w kłusie. Zachęciłam do tego Charmeur dając jej łydkę w momencie stawiania kolejnego kroku, co miało spowodować, by wydłużyła go, na co też pozwoliłam jej dosiadem. Pokonawszy przekątną, po półparadzie wróciłyśmy do roboczego tempa kłusa, w którym po pokonaniu krótkiej ściany, w literze P, zabrałam klacz na woltę 10m. Niestety, lewa strona zawsze była moją gorszą, z jakiegoś powodu ciężko było mi usiąść na lewo, co odbiło się na jakości wolty - chociaż klacz szła zgodnie z rysunkiem koła, to pozostała ustawiona na prawo. Zdecydowanie był to błąd, ale dopóki wolta nie odbiegała znacznie kształtem i rozmiarem, na tym egzaminie nie miało to aż tak dużego znaczenia. Tym bardziej, że po zamknięciu koła nie miałam już kłopotów z tym, by jadąc po ścianie prowadzić klacz na zewnętrznej wodzy, odpowiednio ustawioną. Już w B skręciłyśmy do środka czworoboku, by zmienić kierunek przez środek ujeżdżalni, co wiązało się z zakrętem w prawo po dojechaniu do przeciwległego punktu. Parę metrów dalej, w literze S, miałam szansę się zrehabilitować na wolcie w prawo, która w porównaniu do swojej poprzedniczki, prezentowała się wzorowo. Pomogłam Charmeur wygiąć się wokół swojej wewnętrznej łydki, zewnętrzną pilnując toru, po którym poruszał się zad kasztanki. Tym razem nie miałam problemu, by dobrze się usadzić w siodle, więc klacz także mogła się komfortowo wpisać w łuk. Po zamknięciu wolty kontynuowałam kłus wzdłuż szranek aż do C, w którym zatrzymałam Charmeur. Jako że pomyślałam o tym odpowiednio wcześniej, to zdążyłam przygotować klacz do zatrzymania i w rezultacie uzyskać prawidłowe zatrzymanie. Odczekawszy pięć sekund w nieruchomości, dałam kasztance łydkę do stępa, w którym skręciłyśmy na krótką przekątną MV. Na niej umożliwiłam Charmeur swobodne rozciągnięcie się w stępie swobodnym, stopniowo oddając jej wodze i prowadząc ją po prostej linii w łydkach, biodrami swobodnie podążając za kołyszącym ruchem konia. Dopiero teraz podniosłam wzrok, łapiąc się na tym, że dotąd prawie cały czas patrzyłam pod konia... Cicho westchnąwszy, postanowiłam tego pilnować do końca przejazdu i wróciwszy na ścianę, ponownie nabrałam wodze na kontakt i niebawem ruszyłam kłusem, a po minięciu narożnika zagalopowałam na lewo. Musiałam się starać, żeby przez lekkie usztywnienie nie zepsuć galopu i nieopatrznie nie zwolnić klaczy do kłusa, ale odkąd patrzyłam przed siebie, było mi trochę łatwiej nad tym zapanować. Na odcinku FM zachęciłam klacz do wydłużenia galopu, po czym półparadą uprzedziłam ją o powrocie do galopu roboczego, tak by bez walki móc ją skrócić. Kolejno zabrałam ją na woltę mającą swój początek w literze C, a że w galopie odnajdywałam się w siodle trochę lepiej, niż w kłusie, to pomimo kierunku wolty nie była ona najgorsza.
Kończąc koło myślałam już o kolejnym elemencie programu, jakim był wężyk o jednym łuku wzdłuż ściany, podczas którego pilnowałam prawidłowego wygięcia oraz galopu z lewej nogi, co oznacza, że przez chwilę poruszałyśmy się w kontrgalopie. Następnie zmieniłam kierunek przez następną przekątną, nie zapominając o przejściu do kłusa w przecięciu linii środkowej, z którego ponownie zagalopowałam między H a C. Kilka kolejnych punktów programu się powtarzało, więc na długiej ścianie poprosiłam Charmeur o wydłużenie galopu, później natomiast wykonałam w galopie roboczym koło o średnicy 15 metrów, po którym wykonałyśmy kolejny wężyk w kontrgalopie. Ostatnim elementem, którym się powtarzał, była ponowna zmiana kierunku przez przekątną. Przed samym narożnikiem zwolniłam do kłusa, którym pokonałyśmy krótką ścianę, a następnie znowu skręciłyśmy na przekątną, na której zgodnie z programem zachęciłam klacz do wydłużenia wykroku w kłusie. Kończąc przekątną wróciłyśmy do kłusa roboczego i kontynuowałyśmy go wzdłuż płotków, by w połowie długiej ściany rozpocząć koło o średnicy dwudziestu metrów. Jadąc po kole, zaczęłam anglezować, jednocześnie starannie wyginając klacz w łydkach, a także dojeżdżając ją do oddającej ręki. Klacz powinna się rozciągnąć do dołu, nie gubiąc przy tym dotychczasowego środka ciężkości. Zanim wróciłam na ścianę, ponownie nabrałam wodze na kontakt i usiadłam w siodle, by w ćwiczebnym kłusie pojechać końcówkę przejazdu. Ostatnim elementem było wejście na linię środkową, co zrobiłam odpowiednio wcześnie, nie chcąc się z nią rozminąć. Do zatrzymania w X ponownie przygotowałam kasztankę odpowiednio wcześniej, dzięki czemu było ono w miarę równe i poprawne. Ukłoniłam się sędziom i poklepałam Charmeur po szyi, po czym na długiej wodzy zjechałam z czworoboku. /zt
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2019-05-18, 22:41
Tytuł: Hodowca
z ł o t o
Złota odznaka była świetną próbą do wdrożenia siebie do jazdy po dłuższej przerwie. Niestety, tym razem nie mogła liczyć na Pleasure, która swoim wybuchowym charakterem zwyczajnie nie nadawała się do zdawania egzaminów. Mia nie wątpiła w jej umiejętności, niemniej wolała to zrobić na czymś bardziej pokojowo nastawionym do niej. Dlatego też wybrała klacz, która była wręcz jej do tego polecona. Dies'irae miała podobno świetny potencjał do ujeżdżenia, które było miłością kobiety, dlatego kilka dni wcześniej przyszła do stajni, aby nijako się z nią zapoznać.
W dzień przejazdów zjawiła się wcześnie, aby odpowiednio przygotować konie. Skrzętnie wyczyściła jej sierść i kopyta, grzywę zaplotła w staranne koreczki, a już dzień wcześniej wyczyszczony sprzęt dokładnie ułożyła na jej ciele. Przy rozgrzewce postawiła na konkrety – nie chciała jej zmęczyć, dobrze wiedząc, że przygotowany przez nią przejazd jest dość trudny, ale jednocześnie musiała mieć pewność, że na czworoboku nie trafi na wszelkie usztywnienia. W rozprężeniu postawiła więc przede wszystkim na giętkość, ale także nastawienie jej na pomoce. Starała się zawrzeć wszystkie elementy, jakie miała zaplanowane, aby dobrze wyczuć holenderkę i jej mocne oraz słabe strony.
Kiedy usłyszała wezwanie, zebrała delikatnie wodze i poprosiła kasztankę o kłus, którego tempo ewentualnie skorygowała, aby następnie wjechać na czworobok w A, siedząc w pełnym siadzie o nienagannej postawie: ściągniętych łopatkach, przylegających łydkach i stabilnych nadgarstkach. Tutaj przyłożyła dużą uwagę do tego, aby nie spływać na boki i utrzymać odpowiednie wyprostowanie. W tym celu równomiernie rozłożyła swój ciężar oraz pomoce, którymi parę metrów dalej zaczęła wykonywać drobne półparady mające na celu nastawić ją na zatrzymanie, które wykonała na samym środku. Napięła dolne mięśnie brzucha i biodra, obciążając jej grzbiet, a przy tym napychała ją łydkami na wodze, którymi działała pulsacyjnie, aby w X dojść do stój bez zahaczania o stęp. Ukłoniła się przed sędziami, następnie przekładając wodze do obu rąk i stanowczym wypchnięciem biodrami poprosić o kłus na wprost. Znowu zamknęła Dies w korytarzu z pomocy, aby zbliżając się do krótkiej ściany, zacząć działać lewą wodzą, sugerując skręcenie w tym kierunku. Wyprostowała kasztankę na moment, aby zaraz znowu zadziałać lewą wodzą i łydką, wokół której miała się okręcić i wjechać na długą ścianę. Nie chcąc próżnować, w celu lepszego przygotowania jej do ustępowania na lewo, które zaraz je czekało, jeszcze na narożniku zaczęła działać półparadami, mocniej działając wewnętrzną wodzą, zewnętrzną trzymając napiętą. Pospiesznie wyprostowała ją na ścianie, aby w okolicach H cofnąć nieco wewnętrzną łydkę, którą zaczęła działać na tenże tył klaczy, wymagając ruchu jednocześnie w przód i bok. Wewnętrzną wodzą nadała wygięcie jej szyi w kierunku przeciwnym do jazdy, a zewnętrzną je ograniczała, uważnie dbając o to, aby nie przesadzić w żadną stronę, a zachować odpowiedni kształt – jej zewnętrzne ucho utrzymywała mniej więcej na wysokości swoich oczu. Dojechała w ten sposób do X, oferując Dies'irae mocne wsparcie w pomocach i wymagając wyraźnego krzyżowania nóg. Tam wróciła do poprzedniego ustawienia i poprowadziła ją do przodu, utrzymując aktywne, choć nie za szybkie tempo kłusa roboczego, które nadawała głównie dosiadem. Dojeżdżając do A, powtórzyła manewr ze skręcaniem, tym razem w drugą stronę – aktywnie działała prawą łydką i wodzą, zaraz znowu wyjeżdżając kolejny narożnik, aby pojawić się na długiej ścianie. Tutaj przewidziała kłus pośredni, który poprzedziła wyrazistą półparadą, w następnej kolejności przykładając łydki do jej boków i ręką podążając za głową zwierzęcia tak, aby nie stracić kontaktu z jego pyskiem. Prowadziła ją w korytarzu z pomocy, na równych wodzach tak, aby zachowała prostą sylwetkę i nie straciła równowagi, bowiem już przed H zaczęła ją skracać, wracając do roboczego tempa, którym przejechała krótką ścianę, na której wykonała kilka półparad, działając na przemian wstrzymująco i aktywyzująco. Wraz z pojawieniem się na długiej ścianie, w M, ponowiła próbę ustępowania, tym razem na prawo, zewnętrzną łydką pilnując ruchu wprzód, a wewnętrzną spychała go do środka, w kierunku X. Aktywna praca wewnętrznej wodzy spowodowała ustawienie głowy lekko do wewnątrz, zewnętrznej pozostanie w adekwatnym kącie wygięcia. Na środku czworoboku wyprostowała ponownie klacz, ruszając na wprost kłusem roboczym, w którym znowu dbała o niespływanie i aktywne tempo. W A zachęciła Dies do skręcenia w prawo, sugerując to głównie przekręceniem bioder w tę stronę, wewnętrzną łydką z kolei dbając o głębokie wyjechanie narożnika, który miała powtórzyć po chwili, wjeżdżając na długą ścianę. Zanim jednak to nastąpiło, obciążyła wewnętrzną stronę siodła, zewnętrzną nogę cofając za popręg, aby ograniczyć wypadnięcie zadem. Przy tym wszystkim wewnętrzną wodzą nastawiła odpowiednio głowę kasztanki, co w połączeniu z półparadą miało zagwarantować jej przejście w galop. Tutaj również zadbała najpierw o jego szybkość, przytrzymując lekko klacz, jeśli chciała zbyt pędzić, lub aktywizując łydką, jeśli wykazywała się lenistwem. Oczekiwała typowo czworobokowego tempa galopu, bowiem już w V skręciła na prawo, w przeciwległej literce na lewo, aby takim sposobem zmienić kierunek jazdy. Jednocześnie wyraźnie zaakcentowała to, że nie oczekiwała lotnej zmiany nogi, chcąc na odcinku PR jechać kontrgalopem. Zewnętrzną, a teraz wewnętrzną łydkę trzymała dalej za popręgiem, drugą nogą aktywizując ją, wodzą z kolei utrzymując ustawienie do wewnątrz w stosunku do nogi prowadzącej tak, żeby nie zablokować jej w łopatkach. Przed R przytrzymała kasztankę, aby przejść do kłusa, zaraz pulsacyjnym działaniem wodzy wykonując półparady, z pomocą których wyjechała głęboko narożnik, aby na środku krótkiej ściany, C, zwolnić ją do stępa przez zablokowanie miednicy i delikatną akcją ręki. Od razu też skręciła ją na szerokie koło w lewo o średnicy dwudziestu metrów. Lewą łydką „łaskotała” jej bok, chcąc osiągnąć wygięcie w grzbiecie, dosiadem podążając za jej ruchem. Wzmocniła też działanie zewnętrznej wodzy, napinając ciało konia i pilnując jego łopatki, na wewnętrznej utrzymywała nieco lżejszy kontakt. Po domknięciu okręgu, wróciła na ślad, aby po wyjechaniu narożnika półparadami uprzytomnić nieco Dies'irae i przygotować do ustępowania od łydki w stępie, które zaczęła wykonywać w H. Tutaj pomoce wyglądały łudząco podobnie do poprzednich: prawą łydkę cofnęła, pracując nią na ruch w wybranym kierunku. Jej działanie zsychronizowała z odrywaniem się wewnętrznego tyłu, wyraźnie wymagając mocnego skrzyżowania nóg. Lewą nogą hamowała nadmierny ruch w bok, oczekując jednoczesnego przemieszczania się w przód. Prawą ręką z kolei nadała ustawienie głowy, znowu układając jedno ucho na środku samej siebie. Aktywizowała ją łydkami do momentu dotarcia do środka, gdzie kolejny raz wyprostowała ją, łydką wracając na poprzednie miejsce i natychmiastowo prostując ją na linii środkowej. Utrzymywała aktywny krok i elastyczny kontakt po to, aby po przejechaniu narożników i powrocie na długą ścianę KH zacząć stopniowo oddawać jej wodze, oferując swobodny stęp i możliwość wyciągnięcia i rozluźnienia szyi. Klacz mogła dzięki temu nieco odsapnąć po najtrudniejszej i najbardziej wymagającej części przejazdu, bo najgorszą połowę miały już za sobą. Amazonka jedynie sugerowała jej aktywny krok; w H zaczęła bardzo delikatnie nabierać wodze i wracać na kontakt tak, aby przypadkiem nie zrazić klaczy i nie stracić wyrobionego wcześniej ustawienia. W narożniku zamknęła ją w łydkach, których działanie wzmogła nieznacznie, wewnętrzną kontrolując ruch, a zewnętrzną pilnując wypadania zadem. Na krótkim odcinku do C ponowiła serię półparad, aby we wspomnianej literce wyjechać na kolejne koło o tej samej średnicy, co poprzednio, jedynie w przeciwnym kierunku jazdy. Tutaj lekko przestawiła swoje biodra, wewnętrzne przesuwając bardziej do tyłu, chociaż nadal starała się dopasować do ruchu konia. Prawą łydką zachęcała ją do obkręcania się wokół niej, lekko cofniętą lewą pilnowała tego, aby nie wypadała zadem. Wszystko połączyła z delikatną pracą ręki, zewnętrzną wodzą trzymając napiętą na kontakcie, wspomagając w ten sposób pracę wewnętrznej nogi. Swoją figurą zajechała mniej więcej za I, odmierzając kształtne i przede wszystkim rzeczywiście okrągłe koło. Po wyprostowaniu klaczy na krótkiej ścianie i głębokim wyjechaniu narożnika postąpiła schematycznie, lewą łydką zaraz odsyłając Dies'irae na ustępowanie. Subtelnie spychała ją na prawo, w przeciwnym kierunku ustawiając głowę kasztanowatej. Ciągłym impulsem zachęcała ją do ruchu w bok i przód tak, żeby dosięgnąć do X, gdzie wróciła do stępa pośredniego naprzód. Pilnowała kroczenia po linii prostej, równomiernie rozkładając swój ciężar i podobnie działając pomocami, żeby nie spływała na boki. Na końcu linii środkowej skręciła w prawo, tę stronę mocniej obciążając i tą nogą prosząc o zgięcie, lewą z kolei ograniczała wpadanie zadu do wewnątrz. Pamiętając o zakłusowaniu w K, jeszcze na narożniku zdecydowała się na serię półparad, które miały jej ułatwić to zadanie. Zbliżając się do tej literki, wypchnęła biodrami sześciolatkę i już z góry narzuciła swoje tempo, wymagając zaangażowania zadu przez lekkie odchylenie się do tyłu i obciążenie jego. W ten sam sposób co poprzednio wyprostowała ją i zamknęła w pomocach, oferując stabilne oparcie na obu wodzach i pewnie prowadząc przez całą ścianę, aby przed H znowu zaserwować jej półparadę celem obudzenia jej ostrożności i przygotowania na zagalopowanie w narożniku. W tym odpowiednio ustawiła nogi i wewnętrzną wodzą ustawiła ją w odpowiednim kierunku, zewnętrzną z kolei ograniczyła zanadto mocne wygięcie i zapobiegała wypadania łopatką. Wyprostowała ją na krótkiej ścianie, by zaraz przygotować na skręcenie w prawo i tą samą nogą przypomnieć jej o wygięciu się w tym kierunku. Delikatnie pracowała wodzą, przy R wzmacniając prawą i kierując ją w tę stronę, wprost na S, gdzie z kolei wyjechała w lewo. W ten sposób zmieniła kierunek jazdy, a wraz z tym wkroczyła w kontrgalop, pomocy używając jak przy zwykłym galopie, z tymże na „złą” stronę. Ciągle aktywizowała kasztanowatą łydką, u siebie uważała natomiast na to, aby nie zaburzać równowagi wierzchowca i płynnie zgrać się z jego ruchem, głównie biodrami. Jednocześnie musiała także uważać na to, aby pozostać na linii prostej i nie spływać na boki, o co dbała przez zamknięcie konia w pomocach, już w V napinając krzyż do zwolnienia do kłusa. Chciała otrzymać płynne, ale jednolite przejście, przez co użyła dość stanowczych, choć odpowiednio dopasowanych do klaczy pomocy, bowiem zdążyła już ją nieco wyczuć przez całe rozprężenie i przejazd. Na całe szczęście wszystko miały już za sobą – przejechawszy narożnik w aktywnym kłusie roboczym skręciła na linię środkową, znowu starając się ograniczyć przy tym działanie kiełzna, a skupić na łydkach i dosiadzie. Wyprostowana w siodle prowadziła Dies'irae na równych wodzach i o równo wymierzonym ciężarze, aby przy L wykonywać półparady, a w samym X pełną paradę, w trakcie której mocno napięła dolne partie ciała, wyraźnie prosząc o zatrzymanie. Przełożyła wodze do lewej dłoni i wykonała ukłon w stronę sędziów, prawą dłoń odsuwając na bok, aby zaraz złapać ponownie wodze. Lekko ścisnęła boki klaczy łydkami i poprosiła o ruszenie stępem, przy G ponawiając paradę i zatrzymanie, tym razem już bez ukłonu. Złapała wodze w lewą rękę, pochyliła się w siodle i podparła o przedni łęk, wyjęła nogi ze strzemion, po czym przerzuciła wysoko prawą nogę nad zadem, nie chcąc o niego zahaczyć, po czym wylądowała na ziemi, uginając przy tym lekko nogi w trosce o swoje stawy. Przełożyła wodze przez głowę dresażystki i stanęła po jej lewej stronie, prowadząc ją w ręku przez czworobok, z którego wyszła i skierowała się pod budkę sędziowską. Tam zatrzymała ją, korzystając z pomocy osoby trzeciej, aby przytrzymała klacz w trakcie wsiadania. Sama weszła na schodki po lewej stronie, przodem ustawioną do zadu, złapała się za łęk siodła i wsadziła lewą stopę w odpowiednie strzemię, prawą dłonią łapiąc się tylnego łęku i sprawnie odbiła od ziemi. Odnalazłszy prawą nogą drugie strzemię, miękko opadła w siodło. Podziękowała sędziom z uśmiechem, po czym ruszyła stępem w stronę rozprężalni.
Płeć: klacz Wiek: 9 lat [22.05.2010] Rasa: Koń Westfalski Wzrost: 175 cm Właściciel: Naomi Cena: £1650 Doświadczenie w skokach: 69 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68 Doświadczenie z lonżowania: 69 Kondycja: 68 Szybkość: 69 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2019-05-21, 14:31
SREBRNA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Stres Very nie pozostał bez wpływu na Charmeur, która pomimo tego, że nie brała udziału w przejeździe odznakowym pierwszy raz, to czuła się jakby właśnie tak było. Wyraźnie zdekoncentrowana i rozproszona nie była w stanie w pełni się rozluźnić. Na szczęście z upływem czasu zarówno Vera jak i klacz zaczynały spuszczać z tonu, dogadując się coraz bardziej.
Krocząc w stronę czworoboku Charm przyjrzała się szrankom, a następnie budce sędziowskiej tuż po tym jak płynnie przeszła ze stępa do kłusa. Niosąc miękko amazonkę na swoim grzbiecie przekroczyła linię szranek i kierując się po linii środkowej dotarła do centralnego punktu czworoboku. Rozluźnienie Very zaczynało wpływać na nią kojąco, przez co sama Charm zaczęła rozluźniać się jeszcze chętniej, co przekładało się też na swobodę ruchu klaczy.
Uprzedzona subtelną półparadą wykonała prawidłowo zatrzymanie równo obciążając wszystkie cztery kończyny. Czekając na ukłon ze strony dziewczyny stała grzecznie i dopiero po chwili reagując na dosiad oraz łydki, ruszyła swobodnie kłusem na wprost. W literze C skręcając w prawo pilnie wyjechała narożnik gnąc się od wewnętrznej łydki, które jednocześnie aktywizowała ją do ruchu naprzód.
Wychodząc na przekątną zgodnie z życzeniem Very wyraźnie poszerzyła ramy kłusa jednocześnie mocniej wchodząc zadem pod kłodę, dzięki czemu kłus pozostał lekki i swobodny. Dopiero w K z powrotem powróciły do kłusa roboczego, którym skierowały się poprzez krótką ścianę aż do litery P, w której wykonały dziesięciometrową woltę. O ile sam rysunek koła był dobry to niestety Charm szła lekko wygięta na zewnątrz, przez co całą płynność tego elementu została odrobinę zaburzona.
Dopiero po powrocie na ścianę dziewczyny odzyskały porozumienie i kierując się po śladzie dotarły do B, gdzie skręciły do środka czworoboku. Przejeżdżając przez X skierowały się dalej na, wprost, aby w E skręcić już w prawo.
Jedynie przez krótką chwilę pozostały na ścianie, bo już w S wykonały analogicznie jak poprzednio woltę o średnicy 10 m, ale tym razem w prawo. Sama wolta została wykonana doskonale i tym razem bez zbędnych potknięć. Domykając ją wróciły na ścianę kierując się dalej kłusem roboczym do C, gdzie nastąpiło zatrzymanie poprzedzone subtelnymi półparadami przygotowującymi klacz do wykonania tego elementu. Stojąc cierpliwie w miejscu Charm czekała na kolejny sygnał do ruchu naprzód, który nastąpił po pięciu sekundach. Ruszając tym razem stępem wyjechały narożnik i odbiły na przekątną MV, na której zaprezentowały stęp swobodny. Krocząc obszernie klacz stawiała swobodne kroki idące od aktywnego zadu i luźnych łopatek, dzięki czemu przyjemne bujała grzbietem. Rozluźniona podążyła pyskiem na wędzidłem nos lekko wysuwając przed pion.
Dopiero przy końcu przekątnej i dotarciu do K ponownie ruszyły kłusem, a w A wykonały zagalopowanie w lewo. Poruszając się galopem klacz pozostawała aktywna zadem i przyjemna w prowadzeniu, choć momentami usztywniała się, ale był to skutek nie do końca rozluźnionego dosiadu amazonki.
Zachęcona do wydłużenia galopu chętniej weszła zadem pod kłodę jednocześnie poszerzając ramy i widocznie wydłużając galop. Samo przejście z powrotem do galopu roboczego wypadło dobrze, dzięki czemu obie kontynuowały przejazd nadal radząc sobie całkiem nieźle.
Odbijając na woltę w lewo w C utrzymały rysunek koła i po jego domknięciu kontynuowały galop, dopiero w literze H rozpoczynając wężyk o jednym łuku w kontrgalopie poprzez HXK. Za moment zmieniły także kierunek poprzez przekątną FXK, w samym środku przekątnej przechodząc na chwilę do kłusa i ponownie zagalopowując pomiędzy HC. Po takiej zmianie kierunku znów zaprezentowały wydłużenie galopu i następnie koło o średnicy 15 m, kończąc wszystko wężykiem w kontrgalopie. Mając przed sobą ostatnie elementy programu, wykonały zmianę kierunku poprzez przekątną z jednoczesnym wydłużeniem kroku i poruszając się już kłusem roboczym, w literze B rozpoczęły koło w prawo o średnicy 20 metrów, na którym zaprezentowały żucie z ręki. Podążając za wędzidłem Charm żuła je swobodnie jednocześnie zaokrąglając linię grzbietu. Dzięki temu element ten został zakończony sukcesem i powrotem do kłusa roboczego, którym skierowały się na linię środkową czworoboku, ponownie w literze X wykonując zatrzymanie. Stając równo kasztanka poczekała na ukłon Very i po oddaniu wodzy swobodnie wypuściła nos do dołu, opuszczając stępem swobodnym czworobok.
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 170 cm Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem Podopieczny: Bold Venture Pieniądze: £3425 Punkty doświadczenia: 56 Skoki: 35 Ujeżdżenie: 11 Cross: 1 Obycie z koniem: 11
Wysłany: 2019-05-21, 20:18
ZŁOTO
Próba na czworoboku, była tym co spędzało sen z powiek Nicole. Nie przepadała za ujeżdżeniem, a ułożenie własnego przejazdu przekraczało jej możliwości. Oczywiście, tak tylko się jej wydawało, bo kiedy usiadła, aby na spokojnie pomyśleć nad przejazdem, okazało się że wymyślenie go wcale nie było najgorsze. Myśl o tym, że będzie musiała pokazać go przed komisją egzaminacyjną stało się powodem, przez który Nicole poczuła stres. Co prawda jeździła już klasę P na zawodach, ale zawody a egzamin nie różnią się tylko nazwą. Pod boks Rollera zawitała niezbyt wcześnie, do ostatniego momentu zastanawiając się czy dobrze robi, wybierając obcego sobie konia. Kiedyś miała okazję siedzieć na jego grzbiecie, ale jazdy na nim nie pamiętała już ani ona, ani tym bardziej wałach, który na swoim grzbiecie witał różnych jeźdźców. Charakter siwego zapadł jej jednak w pamięć, a jego chęć do współpracy była jak głos " uda się, będzie dobrze! "
Kiedy głośniki zatrzeszczały i wydobył się z nich głos, wzywający parę na czworobok, byli już po rozprężeniu i nawet chwili stępa dla uregulowania oddechu. Po dokonaniu ostatnich poprawek dosiadu, zebrała siwego, dosiadem i łydkami dojeżdżając go do ręki i bawiąc się trochę wędzidłem, chcąc aby na czworobok wszedł rozluźniony i przeżuwający wędzidło. W takim stylu wjechali na halę, ale korzystając z jeszcze chwili czasu, Nicole poprowadziła Rollera wokół czworoboku, pokazując mu miejsce w którym się znalazł. W tym czasie spróbowała też uregulować tempo kłusa roboczego, którym się poruszali. Oparta w strzemionach, nie pochylając się na żadną ze stron ( czego amazonka musiała bardzo pilnować, wiedząc że ma do tego skłonność ), wyprostowana, z głową skierowaną w stronę jazdy, wjechała w A. Zdecydowała się na pełny dosiad, domyślając się że w ten sposób będzie miała nad nim większą kontrolę, która niewątpliwie będzie jej potrzebna przy zatrzymaniu. Prowadziła siwka równo w pomocach, nie pozwalając mu spłynąć na żadną ze stron i dokładając wszelkich starań aby ta linia, była faktycznie prosta. Na kilka kroków przed literką, posłała wałachowi ze dwie półparady, skupiając go na sobie. Dopiero w literce wykonała pełną paradę, mocniej napinając krzyż i blokując go, a także dodała łydki do zamkniętej ręki, podpierając konia w zatrzymaniu. Przypilnowała, aby Roller stanął równo na wszystkich czterech nogach, po czym ukłoniła się komisji egzaminacyjnej. Podczas tej chwili siwek miał stać nieruchomo, co kobieta starała się mu jasno przekazać, zarówno dosiadem jak i wodzami i łydkami. Po chwili ponownie odesłała go do kłusa roboczego, nadal jadąc w pełnym dosiadzie. Nie pozostawała bierna, pilnując linii prostej i zgrywając się z jego ruchem. Co więcej, co jakiś czas przypominała mu o tempie i zaangażowaniu zadu. Przed C znów wysłała mu półparadę, a w literce wykręciła go w lewo, owijając go wokół wewnętrznej łydki, a zewnętrzną pilnując aby nie wypadł zadem poza ślad. Roller nie miał jednak okazji długo pozostać na ścianie, bo już przed H znowu otrzymał półparadę sygnalizującą, że coś się będzie dziać. W literce, kobieta znów wykręciła go, postępując dokładnie tak jak poprzednio. Jej ruchy wodzami były niemal niewidoczne - starała się w zakręcie posługiwać się samym dosiadem i odpowiednim ułożeniem łydek. W ten sposób wjechali na przekątną HXF, na której amazonka odesłała wałacha do kłusa pośredniego, mając też zamiar zmienić kierunek. Zmianę chodu zasygnalizowała kilkoma półparadami, a później nie tracąc kontaktu z pyskiem i zachowując wyprostowaną postawę, "wypuściła" go dosiadem wyraźnie do przodu, pomagając sobie aktywną pracą łydek. Na całej długości przekątnej starała się zachować równe tempo, a dopiero w F znów wróciła do kłusa roboczego, którym zaczęli. To przejście również zostało wcześniej zasygnalizowane, bo Nicole wolała zrobić do na spokojnie, blokując lekko dosiad, niż w ostatniej chwili szarpać za pysk. Po powrocie na ścianę, znów musiała nakłonić siwka do ładnego wygięcia w zakręcie, który ich czekał. Na krótkiej ścianie zajęła się próbą rozluźnienia młodego, a raczej przypomnienia o tym. Tutaj też przywiązała większą uwagę do swojego dosiadu, jako że akurat na tym odcinku nie było żadnego innego elementu jak właśnie kłus roboczy. Nie zaburzała równowagi rumaka, ale pilnowała żeby poruszał się rytmicznie. Kolejny narożnik również wyjechała głęboko, nie ścinając go i przywiązując wagę do tego, aby faktycznie jechali po prostokącie a nie po owalu. Przy wyprostowaniu pomogła zmiana ułożenia łydek, tak aby znajdowały się równo po obu stronach. Przed K znów skupiła go mocniej na sobie, a w literce ustawiła się do ustępowania na prawo - lewą wodzą nadała głowie lekkie ustawienie na lewo, cofnęła lewą łydkę (mniej więcej o długość dłoni) i zaczęła działać nią na tylną, wewnętrzną kończynę, powodując jej ruch do przodu i w bok (w momencie gdy owa noga była w górze, oczywiście). Prawą wodzą pilnowała, aby nie zginał na za bardzo głowy i prowadziła łopatkę do boku, a łydką aktywnego ruchu w przód. Ciało siwka powinno pozostać wyprostowane, a krzyżowanie wyjść równo. W X wykorzystała jedną długość konia na zmianę swojego ustawienia i wyprostowanie, a następnie zaczęła powracać na ścianę, tak jak dojechała do X, działając odwrotnie pomocami. Starała się działać pomocami na tyle subtelnie, aby dopiero w H powrócić na ścianę. Tam wyprostowała siedmiolatka, zachęcając go do pozostania w kłusie roboczym. Wyjechała narożnik, a po wyprostowaniu od razu zabrała się za przygotowywanie Coastera na to co stanie, się w C, tak aby właśnie w tej literce przejść do stępa pośredniego. Zblokowała więc dosiad i przytrzymała delikatnie siwka, cofnęła łydki, a kiedy uzyskała zmianę chodu, oddała mu trochę wodzy. Prowadziła go na kontakcie, ale nie za krótkim, dosiadem zachęcając do wydłużenia kroku i lekkiego przekraczania tylnymi nogami. Tak dojechali do M, gdzie Nicole znów skierowała Rollera na przekątną, przewidując ponowną zmianę kierunku. Oddała mu wodze całkowicie, prezentując stęp swobodny i zachęcając go do opuszczenia szyi i przekraczania tak jak w stępie pośrednim, dosiadem. U amazonki nie było w tym momencie ani krztyny spięcia, co powinno pozytywnie wpłynąć na wkkw'istę. Prowadziła go równo w łydkach, pilnując aby poruszali się po linii prostej. W K nabrała wodze z powrotem na kontakt, dojeżdżając łydką do tego kontaktu, żeby nie było żadnego spięcia na wodzy. Kolejny zmiana nastąpiła dopiero w F, więc do tego czasu poruszali się stępem pośrednim, w równym tempie jeśli tylko się to udało. Przed wyżej wspomnianą literką, kobieta znów wysłała mu kilka półparad, tak aby następnie odpowiednio się ustawić i na odcinku FX zaprezentować ustępowanie od łydki w lewo, a następnie w prawo na odcinku XM. Postępowała podobnie jak przy poprzednim ustępowaniu, z tym że tym razem wiedziała już jak mocnych sygnałów powinna użyć i nie zachęcała go do tak mocnego ruchu naprzód. Po powrocie na ścianę, wyprostowała siwego i zaoferowała mu ładnie wyjechany zakręt. Na krótkiej ścianie, zasygnalizowała mu że coś się zmieni, tak jak miała to w zwyczaju, aby dokładnie w C odesłać go do kłusa roboczego, którym poprowadziła go na woltę o średnicy 20 m, w lewo. Nicole zaprezentowała odpowiednią postawę - proste plecy, pięta w dole, biodra podążają za ruchem konia, wewnętrzną kość siedzeniową bardziej obciążyła. Łydkami działała jednocześnie - wewnętrzna łydka pozostała na popręgu i dociskała boku konia, a zewnętrzna łydka była cofnięta, pilnująca zadu konia. Wewnętrzną ręką lekko "otworzyła" wodzę, zewnętrzną ręką natomiast pilnowała kontaktu z pyskiem konia. Hiszpanka zawsze miała problem z precyzyjnym obliczeniem średnicy wolt, ale po doszkoleniu wiedziała już jak mniej więcej takie koło wygląda, więc wykorzystała tą wiedzę, nadając tej wolcie faktycznie odpowiednią średnicę. W połowie koła, dodała wewnętrzną łydkę, zewnętrzną mając cofniętą i wypchnęła go z bioder, prosząc go o przejście w galop roboczy, którym dokończyła koło. Starała się wygiąć go odpowiednio i nie spłaszczyć okręgu, nawet w momencie zmiany chodu. W tym właśnie chodzie, mieli poruszać się aż do F, ale nie bez powodu. Była to świetna okazja do zaprezentowania rozluźnienia i zaangażowania ciała konia. Do obu tych czynności, Nicole starała się zachęcić Rollera, subtelnymi działaniami dosiadu. Jednocześnie pozostawała w takiej pozycji, aby nie zaburzać jego równowagi, oraz utrzymać swoją. Dopiero w F, wykręciła go na taką mini przekątną FE, zmieniając w ten sposób kierunek. W obu zakrętach nie zapomniała o sygnałach, dzięki czemu siwek ładnie się wyginał i nie ścinał zakrętów, ani nie tracił w nich równowagi. W E wróciła na ścianę, ale nie zmieniła nogi w galopie, starając się pozostać na lewą, co dało rezultat zaplanowanego kontrgalopu na odcinku EH. W H zblokowała wyraźnie dosiad, cofając łydki i sprowadziła go do kłusa roboczego, sama pozostając w pełnym dosiadzie i pilnując aby nie wyrwał jej się z powrotem w galop. Przed C znów wysłała mu półparadę, a w literce wykręciła na woltę taką jak poprzednio - o średnicy 20 metrów, z tym że w prawo. Podobnie jak poprzednio, w połowie koła wypchnęła Rollera do galopu roboczego, którym dokończyła koło. Jej ustawienie było odwrotne do tego, w którym wykonywała woltę na lewo. Po powrocie na ścianę, znów poprowadziła go długi odcinek - bo aż do K - w galopie roboczym, pilnując aby ładnie wygiął się w narożnikach i nie przyśpieszył po wyjeździe z koła. Podobnie jak wcześniej, zadbała o jego rozluźnienie i mocne zaangażowanie zadu. Te elementy były właściwe takie same jak na lewo, więc w K zabrała go na przekątną KB, gdzie nie zmieniła nogi w galopie, co skutkowało zaplanowanym kontrgalopem po powrocie na ścianę. Przed M, posłała mu półparadę, tak aby w literce móc sprowadzić go do kłusa roboczego, dokładnie w taki sam sposób jak wcześniej, tyle że tym razem bez utraty równowagi w przejściu. Kłusem roboczym podążyli aż do E, dokładnie wyjeżdżając oba napotkane narożniki. Przed literków znów uprzedziła go, że ma inne zamiary niż dalsza jazda na wprost, a w odpowiednim miejscu wjechała na woltę, kierując się w lewo. Pomoce były takie same jak przy poprzednich kołach, z tym że w połowie zamiast zagalopować, przestawiła pomoce wjeżdżając na kolejne pół wolty, tym razem na prawo, a kończąc w B. Był to dobry moment na wyeliminowanie ewentualnego spięcia, które mogło powstać przy wykonywaniu innych ćwiczeń. Na tym "wężyku" uparcie pilnowała jego wygięcia, pracując przede wszystkim dosiadem i łydkami. Przejazd dobiegał końca, więc po powrocie na ścianę, Nicole skierowała Rollera kłusem roboczym do A, gdzie wykręciła na linię środkową, podobnie jak na początku przejazdu, pilnując równo łydkami, w celu zapobiegnięcia zejścia z prostej. Przed środkiem czworoboku wysłała mu nieco więcej półparad niż zwykle, aby maksymalnie skupić go na sobie i w literce wykona pełną paradę. Ukłoniła się komisji egzaminacyjnej, a następnie odesłała konia do stępa pośredniego. Mimo, że była to już końcówka, nie zapomniała o odpowiedniej sylwetce swojej jak i Coastera, którego starała się nakłonić do przekraczania zadnimi kopytami, śladu przednich. W G, znów go zatrzymała, ale tym razem zsiadła z jego grzbietu, nie uderzając go nogą przekładaną nad siodłem i zgrabnie zsunęła się na ziemię. W ręce wyprowadziła siwka z czworoboku, udając się do egzaminatora i przywitała się z nim, wynikającym z grzeczności, a nie chęcią nawiązania jakiegoś kontaktu słownego. Podprowadziła siedmiolatka pod schodki, z których mogła skorzystać ( raczej w trosce o kręgosłup konia, bo wsiadanie z ziemi nie było dla niej problemem ) a następnie stanęła tyłem do jego głowy, uchwyciła wodze w lewą dłoń, włożyła lewą stopę w strzemię i lekko odbiła się od schodków, przurzucając nogę nad siodłem. Z łatwością wsadziła cztery litery na jego grzbiet, choć trochę uwagi kosztowało to, aby nie "plasnąć" tyłkiem, a z gracją usiąść. Po zaliczeniu uśmiechnęła się lekko, po czym wyprowadziła Rollera na rozprężalnie, nie szczędząc mu pochwał.
z.t
_________________
I've got memories and travel............... ............................ like gypsies in the night
Tell me something boy, aren’t you tired tryin' to fill that void
Or do you need more? my love
It all seems like a dream, it's not. Brian
I know there's something real out there for me.
I wanna fill your empty spaces, I want to play the part to reach your heart0
Every little lie you tell, can't keep it hid
You're just another nail on my coffin lid enemies
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum