Płeć: kobieta Wiek: 26 lat Wzrost: 164 cm Zawód: mechanik Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri Pieniądze: £12655 Punkty doświadczenia: 150 Skoki: 4 Ujeżdżenie: 4 Wyścigi: 128 Western: 2 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2018-04-30, 13:56
BRĄZ
ROZGRZEWKA
Zostało już naprawdę mało czasu do przejazdu, aczkolwiek Ev wyliczyła go wystarczająco, by móc zrobić rozgrzewkę z Heisenbergiem. Wcześniej, jeszcze w stajni starała się jak najbardziej zapoznać z ogierem, aby móc czuć się choć trochę pewniej, w końcu oba przejazdy miała jechać na koniach, których po prostu nie znała, a jedynie kojarzyła, dlatego też nie do końca wiedziała czego ma się dzisiaj spodziewać. Postanowiła się jednak tym nie przejmować i zadbać o to, by dać ogierowi możliwość jak najlepszego rozciągnięcia się, począwszy od aktywnego stępa, przez wzmacniający kłus, w którym postanowiła kręcić różne wolty, serpentyny, czy koła, a skończywszy na krótkiej fazie galopu. Hiszpanka była nad wyraz spokojna, więc jakby jej nie wyszło, to i tak będzie zadowolona, że podeszła do tego wyzwania.
PRZEJAZD
Po wyczytaniu złapała ogiera na kontakt i skierowała na czworobok, wjeżdżając w punkcie A i kierując się ciągle środkiem na wprost, pilnując prostego wyjechania, korygując ewentualne błędy w oparciu o łydki i dosiad. Cały czas dbała o aktywne tempo, pracując porządnie dosiadem i zachowując również nienagannie ułożoną sylwetkę, nie od linijki, ale zdecydowanie naturalną i akceptowalną w tym przejeździe. Przed samą literą X zmieniła lekko dosiad, dociążając zad ogiera i dołożyła łydki, aż zatrzymali się na środku czworoboku. Dosłownie chwilę trwali w znieruchomieniu, kobieta po prostu wolała sprawdzić, czy mało znany jej ogier nie ucieknie jej zaraz spod tyłka, jednak nic takiego się nie stało, więc wykonała ukłon w stronę sędziów. Kiedy tę część mieli już za sobą, wypchnęła ogiera do stępa, dbając o to, by szedł chętnie przed siebie. Cały czas trzymała go w łydkach, żeby równo wyjechać drugą połowę czworoboku, aż do ściany.
W literce C skręcili w prawą stronę, kobieta dbała o to, by przy wjeżdżaniu na ścianę ogier nie zwolnił, chciała, by wciąż się angażował, wewnętrzną łydkę docisnęła za popręgiem, zewnętrzną przed, a dosiadem wszystko dopełniała, chcąc by ogier ładnie wygiął się wokół jej wewnętrznej łydki i przy okazji nie wypadł zadem. Wiedziała, że takie zjeżdżanie ze środka ma to do siebie, że niektóre konie idą bardziej ospale, więc każda pomoc z jej strony w tej sytuacji może być na miarę złota. Następnie wyjechali narożnik, kierując się tymi samymi pomocami co wcześniej, może bardziej skupiając się na łydkach, by tempo było poprawnie aktywne. W literze M kobieta dała łydkę za popręg, subtelnie zapracowała wodzami i wypchnęła ogiera z dosiadu, tym samym zachęcając go do przejścia w kłus, pilnując by szedł na dobrą nogę, a sama zaczęła anglezować, dbając o utrzymanie równowagi, rytm i tempo.
Dojeżdżali już do samego środka długiej ściany, więc hiszpanka w punkcie B zjechała na prawo, zaczynając rysować planowane dwudziestometrowe względem średnicy koło. Operując łydkami i wodzami starała się zachęcić ogiera do jak najlepszego ułożenia sylwetki, wygięcia się względem łydki i zaokrąglenia, a dodatkowo utrzymania jednostajnego, aktywnego tempa. W połowie koła Eviline usiadła w siodle, tym samym zmieniając dosiad na typowo ćwiczebny, który akurat nie był jej straszny, w końcu zdecydowanie gorzej się wysiadywało w wyścigowym siodle. Miało to swoje plusy, mogła ogiera dodatkowo wspomóc przez podparcie łydką, co rzecz jasna wykorzystała.
Zanim wrócili na ścianę, kobieta wykonała półparadę, skupiając ogiera na sobie i przygotowując go na jakieś nowe zadanie, po czym wypchnęła go z dosiadu, dokładając do tego łydki z zamiarem przejścia do galopu, mając nadzieję, że i tym razem dobrze zasygnalizowała Heisenbergowi nogę na którą powinien czołować. Mieli przed sobą naprawdę ładny kawałek czworoboku do pokonania, dlatego też Ev nie szczędziła sobie w ewentualnym wspieraniu ogiera i utrzymywaniu dobrego tempa, uelastycznianiu galopu, mając również nadzieję, że cały czas będzie bardzo dobrze angażował zad nadając odpowiednią lekkość całości. Mieli do wyjechania dwa narożniki, w każdym starając się jak najlepiej wygiąć sylwetkę ogiera i mając nadzieję, że nie wychodzi to jakoś specjalnie koślawo, bo i tak mogło być. Dłuższa przebieżka skończyła się wraz z dojechaniem do literki H, gdzie jeszcze posłała ogierowi półparadę, a następnie zwolniła go do kłusa, zaczynając również anglezować, tym samym przejście zostało pokonane pomiędzy dwoma punktami, ba, nawet mieli narożnik, który w zmianie tempa bywał bardzo pomocny, więc mijając C zapewne szli już kłusem. Wyjechali jeszcze jeden narożnik i tuż za nim, w literce M zjechali na skośkę w celu zmiany kierunku. Tutaj właśnie Ev ponownie miała na tapecie trzymanie ogiera w łydkach i pilnowanie wyjechania dobrej linii, żeby ta zmiana kierunku jakoś zgrabnie wyglądała. Prawdopodobnie dla niej jako dżokeja były to bzdety, ale wciąż starała się zrozumieć w pełni sytuację jeździectwa wszechstronnego, w końcu właśnie dlatego tutaj była. Przeszła przez X do K, gdzie skierowała ogiera na lewo, ciągle wspomagając się wodzami i łyskami, ponieważ mieli kolejny narożnik do wyjechania.
Zaraz po pokonaniu zakrętu dojechali na środek krótszej ściany, gdzie Ev odbiła w lewo, przenosząc się w półsiad, z zamiarem wyjechania kolejnego dwudziestometrowego koła. Jako, że była w półsiadzie, upewniła ogiera, że nadal ma się poruszać kłusem, nie zmieniając swojej aktywności. Uważała, by nie wypadł zadem i ładnie giął się do łydki. Jasne, ze zdolnościami hiszpanki możliwe, że te koła nie wyglądały za pięknie, ale naprawdę się starała, a może i sam ogier elegancko się poprowadził, tym samym ratując sytuację.
Wróciwszy do A, znów zmieniła dosiad, siadając teraz w siodle. Pokonali kolejny narożnik i w połowie długiej ściany, w punkcie B wyjechali na pół koła. Przed dojechaniem do literki E, kobieta pchnęła ogiera z dosiadu i zasygnalizowała łydkami chęć zwiększenia tempa do galopu, dociążając mocniej lewe strzemię, by ogier zaczął z lewej nogi, tym samym, jeśli się to udało, to już w galopie minęli E i pojechali na wprost. Tu również hiszpanka uważała na tempo, dostosowując je do normy dzisiejszego przejazdu, raczej nie chciała robić z Heisenberga małej torpedy. Galopując mieli do pokonania połowę czworoboku, więc całkiem sporą odległość, przy której mogli się chwilę wyciszyć, przynajmniej tak na to reagowała blondynka. Dojeżdżając do M posłała ogierowi półparadę, przygotowując go na jakąś nową aktywność, a następnie zamknęła łydki, a także dociążyła go w grzbiecie, tym samym prosząc go o zwolnienie do kłusa. Prawdopodobnie będąc już przed punktem C, Eviline anglezowała w rytm kłusującego ogiera, a wjeżdżając w ten punkt zmieniła dosiad na ćwiczebny i tak kierowali się dalej, aż przed E, kobieta posłała ogierowi kolejną półparadę, a w końcu przechodząc do całkowitej parady, zatrzymując go na linii literki E, starała się, by ogier zachował pełną nieruchomość, a jak tak się stało, odliczała w głowie pięć sekund z małą nawiązką, bo zawsze lepiej za dużo niż za mało. Dopiero po tym dała mu znak do stępa, ponownie aktywnie pracując dosiadem, by ogier chętnie szedł do przodu. W punkcie K kolejny raz wypchnęła Heisenberga do kłusa, a sama ponownie zaczęła anglezować, cały czas pamiętając o energicznym tempie i trzymaniu się dobrego ułożenia sylwetki.
W literze A skierowała ogiera na linię środkową i przed X posłała mu półparadę, aż w końcu zmieniła to w paradę, zatrzymując go tak, gdzie zaczęli cały przejazd, czyli w punkcie X. Tam też wykonała kolejny ukłon w stronę sędziów. Na sam koniec dała ogierowi sygnał do stępu, oddała mu wodzę i opuścili czworobok w punkcie A.
_________________
G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l
Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d ♥
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n
Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e
Płeć: ogier Wiek: 7 lat Rasa: Koń holsztyński. Właściciel: Bastian Collins Cena: £2500 Doświadczenie w skokach: 11 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 86 Doświadczenie z lonżowania: 49 Kondycja: 48 Szybkość: 10 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2018-05-01, 01:21
Rzadko był brany na odznaki, ze względu na dość ciężki charakter, choć jeśli ktoś nie będzie z nim walczyć powinien się z taką osobą dogadać… Tym bardziej, że na takim brązie nie miał się spotkać z żadnymi trudnymi elementami, które mogłyby go przesadnie nakręcić na dalszą walkę z pomocami jeźdźca. W stajni ją trochę postraszył nie wysilając się na uprzejmości, więc nawet głupie czyszczenie kopyt okazało się czymś mało przyjemnym. Kiedy pojawili się na rozprężalni natomiast nieco kręcił się przy wsiadaniu, będąc nabuzowanym przy takiej ilości galopu również po ruszeniu, od początku zdawał się być pusty na kontakcie i standardowo połamany w potylicy, choć aż tak źle to nie wyglądało, nie licząc wszechobecnego spięcia i parcia do przodu przez ogiera – no ale w końcu to ona miała być oceniana, a nie koń.
Kiedy po chwili przerwy został znów złapany za mordkę położył po sobie uszy nerwowo strzelając ogonem na boki, dziewczyna znów mogła poczuć pustkę na pysku, choć z boku mogło to wyglądać nie najgorzej – jedyny problem mógł się pojawić w przypadku niesubordynacji, gdzie odnowienie kontaktu i zatrzymanie ogiera mogło zająć nieco za długo. Na razie jednak nie wydziwiał jedynie w trakcie stępa próbując podkłusować, co jednak zaprzestawał kiedy nadział się na rękę dziewczyny. Wjechał na linię środkową nieco krzywy, choć nie pływał od pomocy to ciężko było Evi wyprostować jego spływający na bok zad. Czując pomoce do przejścia zagryzł się nieznacznie na wędzidle na półparadę jednak przeżuwając je i ostatecznie zatrzymując się nie do końca równo w literze stał, o dziwo nie wyrywając do przodu, kiedy ta nie chciała.
Nieco za aktywnie ruszył do przodu, choć nie zakłusował w momencie ruszenia do stępa. Znów lekko łamiąc się w potylicy mimowolnie oparł się na ręce dziewczyny prąc bez problemu aktywnie do przodu. Kompletnie nie zwracał uwagi na to co działo się wokół mając raczej takie rzeczy w nosie. Dojeżdżając do krótkiej ściany nie zmienił tempa dalej szukając luki w pomocach dziewczyny tylko po to by wypruć do przodu. Jak na razie kontrolowała go, przez co łuk pokonał poprawnie wpisując się w zakręt i z tym raczej nigdy nie mając problemów, pod tym względem ogier był naprawdę dobrze wygimnastykowany, nie mając spięć w ciele w trakcie zakrętów, a również dobra równowaga znacznie mu to ułatwiała. Równie gładko wpisał się w narożnik, by następnie po jego minięciu w odpowiedzi na pomoce dziewczyny zakłusować. Znów bez problemu ruszył aktywnie do przodu, prezentując lekkie spięcie, co jednak sędziów nie powinno interesować póki dziewczyny była w stanie dobrze na koniu wykonać elementy i zaprezentować dobry dosiad i działanie pomocy, w końcu to tylko brąz.
Skierowany na koło wszedł za sugestią dziewczyny na jego ślad znów bez problemu wpisując się w jego rysunek. Zadowolenie ogiera jednak szybko minęło, kiedy ta zamiast dalej anglezować w połowie koła usiadła w wysiadywany, za którym nie za bardzo przepadał. Stąd wyczuwalnie spiął plecy nieco pogarszając się w jakości kłusa, nie wyszedł z jednak ustawienia, tak jakby miał dalej przyspawaną głowę w jednym miejscu. Parsknął nerwowo chętnie za to wchodząc w galop, nieco nadaktywny, ale jednak pod kontrolą. Dobrze czuł się w galopie i mimo jak na razie braku efektu wow, miał w nim naturalną lekkość, choć jakość pozostawała wiele do życzenia. Był na razie raczej mało wygodnym koniem średnio pracując plecami co ciężko było wysiedzieć. Evi jednak udało się przejechać całość po śladzie, by pod koniec dystansu gdzie był galop nieco spóźniony odpowiedzieć na jej pomoce do przejścia w dół. Przeszedł jednak do stępa niechętnie przyjmując to, że chwilę w kłusie pozostaną. Wprowadzony na przekątną szedł raczej poprawnie do przodu tym razem nie pływając po linii prostej. Bez spięć zmienił ustawienie na lewo w trakcie mijania litery X, by w narożniku poprawnie wpisać się w jego łuk.
Natomiast bardzo odpowiadała mu zmiana w literze A, gdzie dziewczyna wchodząc w półsiad odciążyła mu plecy, co zauważalnie pozytywnie wpłynęło na jego rozluźnienie. Chętnie zszedł do ręki nie wyrywając się i przez czas pokonywania koła prezentując całkiem przyjemną dla oka sylwetkę, gdzie jakościowo kłus ogiera znacznie się poprawił. Kiedy tylko jednak dziewczyna usiadła ponownie w siodło spiął się mimowolnie, jednak lepiej reagując po owej chwili półsiadu. Nakierowany w połowie ściany na pół koła znów bez problemu wpisał się w łuk, by od dotknięcia łydki zagalopować. Znów bez problemu utrzymywał aktywne tempo, które nawet nieco Amazonka musiała skrócić. Wszedł nieśmiało na kontakt, na którym co jakiś czas na ścianie pozostawał. Dojeżdżając do M przygotowany chwilę później przeszedł do kłusa, znów z lekkim położeniem uszy przyjmując jej ćwiczebny. Szedł jednak bez fochów do przodu, by przed literą E niechętnie przyjąć półparady, które ostatnie zamieniając się w pełną paradę zmusiły go zatrzymania. Na szczęście mimo chwilowej obrazy majestatu ten nie ruszył w miejsca, póki ta nie dało mu do tego pomocy.
Wracając do stępa kroczył aktywnie by przed narożnikiem w reakcji na pomoce dziewczyny zakłusować. Wprowadzony na linię środkową szedł prosto przed siebie będąc lepszym niż na początku przejazdu. Przygotowany do zatrzymania równo zatrzymał się w literze, znów nerwowo obijając ogonem o zadnie kończyny. Z lubością przyjął luźną wodzę i opuścił z dziewczyną czworobok, chcąc jak najszybciej opuścić to miejsce pracy.
[zt]
_________________
Osiągnięcia:
- I m. w zawodach ujeżdżeniowych kl. P (#2) - Mary Anna Suárez Hargreeves.
- II m. w zawodach ujeżdżeniowych kl. L - Bastian Collins.
- II m. W zawodach ujeżdżeniowych kl. P - Eva O'cross.
- IV m. w zawodach ujeżdżeniowych kl. L - Bastian Collins.
- V m. w zawodach ujeżdżeniowych kl. P - Veronica Suárez Davies.
Elynn Sands Jeździec zaawansowany I'm hard candy with a surprise center
Płeć: kobieta Wiek: 23 lata Pieniądze: £1410 Punkty doświadczenia: 11
Wysłany: 2018-05-03, 11:43
BRĄZ
Elynn pomimo killku lat praktykowania jeździectwa nie miała ani uprawnień ani wielkiego doświadczenia w startach. Głównie dlatego, że jazda konna była jej pasją, ale nie pracą i traktowała je jako zajęcie dodatkowe. Po przybyciu do Orchardu postanowiła nadrobić zaległości i korzystając z okazji zgłosiła się do brązowej odznaki. Tego dnia była lekko zdenerwowana, ale cieszył ją dobór wierzchowca. Słyszała o Krakatau wiele dobrego, a od pierwszych chwil kiedy go poznała wydawał się emanować spokojem i opanowaniem. Miało to zbawienny wpływ na dziewczynę, która mogła skupić się na sobie i zaprezentowaniu swoich umiejętności, a nie na opanowywaniu wierzchowca.
Zadbała by zarówno ogier, jak i ona sama wyglądali tego dnia nienagannie, zjawiając się w stajni już bladym świtem i jeszcze raz pastując cały sprzęt. W pełnym osprzęcie stawiła się na rozprężalni, gdzie po uprzednim rozstępowaniu przeszła do kilku ćwiczeń w ramach rozgrzewki. Zaczęła od uzyskania rozluźnienia i prostych przejść, stopniowo też wyginając i rozciągając Kraka. Kiedy upewniła się, że oboje są odpowiednio przygotowani i rozgrzani pozwoliła sobie na chwilę odpoczynku, oferując ogierowi stęp na luźnej wodzy.
Kiedy nadeszła ich kolej, Elynn nabrała ponownie wodze na kontakt, dojechała pomocami do ręki. Dała sobie czas na uzyskanie rozluźnienia i płynącego z niego ustawienia, następnie wyjechała na linię środkową czworoboku. Siedziała wyprostowana i rozluźniona, pomimo iż serce tłukło jej się w piersi jak oszalałe. Zamknęła konia w korytarzu z pomocy, starając się jednocześnie go wyprostować i zadbać o odpowiednią pracę zadu odraz tempo samego chodu. Przed dojechaniem do środka linii posłała kilka przygotowujących półparad, aby ostatecznie napiąć krzyż i zamknąć Krakatau w pomocach oraz wykonać ostateczną paradę do zatrzymania. Jej łydki docisnęły boki konia, aby ten równo je dostawił. Ukłoniła się w stronę komisji sędziowskiej, po czym delikatną łydką i wypchnięciem bioder w przód zarządziła ponowne ruszenie stępem.
Po dojechaniu do krótkiej ściany zgięła Kremowego Pana w prawo, przejmując prowadzenie na zewnętrznej wodzy i owijając go wokół wewnętrznej łydki. Postarała się aby wpisać go dobrze w narożnik, a dokładnie w momencie kiedy jej ramie znalazło się na wysokości literki M posłała go do kłusa. Przeszła do anglezowania i upewniła się, że robi to na dobrą nogę. Jej sylwetka pozostała wyprostowana, a biodra przesuwały się lekko w przód, następnie wracając w siodło. Na środku długiej ściany skręciła na koło, starając się uzyskać dobry rysunek, odpowiednie proporcje i rozmiar figury. Zadbała również o odpowiednie zgięcie i utrzymanie równego kłusa, zewnętrzna wodza wytyczała im ślad po którym się poruszali, zewnętrzna łydka ograniczała zad przed wypadaniem. Wewnętrzna łydka natomiast odpowiedzialna była za zgięcie, a wewnętrzna wodza co jakiś czas wykonywała półparadę, mającą na celu utrzymanie ustawienia. W drugiej połowie koła usiadła w siodło, odchylając nieznacznie ramiona do tyłu i bez problemu wysiadując każdy krok. Jej ręka pozostała niezależna od ciała, a łydki opuszczone wzdłuż boków konia. Przed dojechaniem do ściany posłała przygotowująca półparadę i zastosowała pomoce do zagalopowania, to jest: cofnęła lewą łydkę, prawą łydką oraz dosiadem podnosząc Krakatau do galopu. Ustaliła z nim równe tempo, jednocześnie starając się uzyskać okrągła foulę. Poprawiła też nieco ustawienie, zwracając uwagę aby cały czas pozostał w rozluźnieniu. Pokonali dwa narożniki oraz prostą bez żadnych zakłóceń. W narożniku Elynn przyblokowała dosiad i zamknęła wierzchowca dołem, ostatecznie wykonując półparadę i powracając do kłusa. Zaczęła od razu płynnie anglezować, wpisując ogiera w kolejny narożnik, a potem skręciła na przekątną. Tam wyprostowała go tworząc korytarz z łydkek i wodzy, i obrała prostą linię do K po której się poruszali. Przed wejściem w kolejny narożnik przygotowała już pomoce do jazdy w lewo, tak aby moment zgięcia odbył się płynnie i bez przeszkód. W literze A czekało ich kolejne koło, tym razem amazonka musiała przejść do półsiadu. Odbyło się to bez negatywnego odbicia na prowadzeniu koła, ponieważ Amerykanka miała dobrą równowagę i niezależne od siebie pomoce, które pomimo ciągłej współpracy potrafiły działać zarówno w pełnym siadzie, jak i w dosiadzie odciążającym. Uniosła lekko biodra, ale nie wstawała w strzemionach, jej ramiona ciągle były wyprostowane. Po zakończeniu koła usiadła do kłusa ćwiczebnego i pokierowała ogiera wzdłuż śladu aż do środka długiej ściany. Wytyczyła sobie najpierw w myśli rysunek, aby potem precyzyjnie wyjechać łuk do E. Przed wjazdem na ścianę zastosowała krótką półparadę i przełożyła łydki do zagalopowania. W galopie dopasowała się do ruchów konia, ale to ona ustalała tempo. Przegalopowali ponad pół ujeżdżalni, w narożniku pomiędzy M i C Elynn poprosiła o przejście do kłusa, najpierw nieznacznie odchylając się do tyłu, potem blokując ruch biodrami i napinając mięśnie brzucha, na koniec przymykając rękę. Krakatau zdawał się dobrze odpowiadać na jej pomoce bo już po chwili podróżowali równym rytmem. Na środku krótkiej ściany Amerykanka ponownie zaprezentowała kłus ćwiczebny, pracując przy tym kością ogonową "pod siebie" Przygotowała zatrzymanie, skupiając konia na sobie, zablokowała ruch bioder i zamknęła w łydkach, wykańczając to półparadą. W myślach policzyła powoli do pięciu, wzięła głęboki oddech i przyłożyła lekką łydkę do stępa. Nie zapomniała o aktywizacji zadu podczas poruszania się tym najniższym z chodów, a w literce K wypchnęła Kraka do kłusa. Ostatnia rzeczą było wyjechanie na linie środkową, co niezwłocznie uczynili. Elynn ponownie zastosowała korytarz z pomocy i zatrzymała kopytnego na środku czworoboku. Ukłoniła się sędziom raz jeszcze i z dobrym przeczuciem opuściła plac, kierując się w stronę rozprężalni aby rozstępować wierzchowca a następnie oporządzić go adekwatnie do potrzeb.
_________________
Baby, let’s drive into the night
Just get up and go, leave our worlds behind
It’s so easy if you just say that you might
Just get up and go, leave it all behind
love: girlfriend or boyfriend? that's the question
friends: live like whoa {...}
horses: pink, fluffy unicorns <3
Płeć: mężczyzna Wiek: 23 lata Wzrost: 178 cm Zawód: kucharz Podopieczny: Peter Pan Pieniądze: £3730 Punkty doświadczenia: 44 Skoki: 4 Ujeżdżenie: 2 Cross: 2 Wyścigi: 30 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2018-05-10, 19:35
BRĄZ
ROZGRZEWKA
Liam nie miał obaw przed odznaką, ba, nie stresował się za grosz, ponieważ był już chyba za stary na takie melancholijne podejścia. Oba przejazdy miały być realizowane na jego jedynym koniu, więc tym bardziej podbudowywało to mężczyznę. Gdy ogier był już w pełni przygotowany, Liam zabrał go na rozgrzewkę i zaczął bardzo standardowo przechodzić przez wszystkie etapy ćwiczeń. Wpierw dał mu porządnie się rozstępować, najpierw na długiej wodzy, a dopiero później łapiąc go na kontakt. Starał się wyjeżdżać jak najwięcej kół i wolt, począwszy od obszernych, do tych naprawdę niewielkich i ciasnych. To samo powtarzał w kłusie, pilnując cały czas aktywnego tempa i zmieniając dosiad z anglezowanego na ćwiczebny, żeby ogier się przyzwyczaił, że jednak czasami będzie mu się obciążenie na grzbiecie zmieniało. Gdy i kłus mieli z głowy, Liam puścił Petera w galop, nie pozwalając mu na zbytnie szarżowanie, jednak wciąż spodziewał się zaangażowania i utrzymania narzuconego tempa. Na sam koniec znów przeszli do stępa i krążyli tak, aż do wyczytania.
PRZEJAZD
Gdy tylko nadeszła ich kolej, złapał ogiera na delikatny kontakt i motywując go dosiadem, zachęcił do przybrania aktywnego stępu, dbając o dobre tempo łydkami i w takim stanie wjechali na czworobok w punkcie A. Od razu Liam kierował Petera na sam środek czworoboku, trzymając go w łydkach i nakierowując najrówniejszą linią, jaką tylko potrafił. Mężczyzna w końcu napiął krzyż i unieruchomił biodra, by końcowo zatrzymać się w literce X. Gdy był pewny, że ogier nie ruszy sam z siebie, wykonał zgrabny ukłon w stronę sędziów, tym samym rozpoczynając konkretny przejazd. Wypchnął ogiera z krzyża, odpowiednio sygnalizując swoją prośbę łydką i ruszyli wprzód, aż do ściany. Tutaj Liam również pamiętał o prostym wyjechaniu, dodatkowo jeszcze próbując zadbać o aktywne tempo stępu i odpowiednie ułożenie własnej sylwetki, w końcu czasami siedział jak dzieciuch.
Dojechali do krótkiej ściany i skręcili w prawo, Liam jeszcze próbował zdziałać łydkami cuda i okręcić ogiera wokół wewnętrznej łydki, by jak najlepiej wyszedł im ten zakręt, a następnie sam narożnik, który również musieli pokonać i robili to w ten sam sposób, co zjazd na krótką ścianę. W literze M Liam dał łydkę za popręg i wypchnął ogiera z dosiadu, lekko zmieniając ułożenie wodzy i tym samym prosząc ogiera o kłus, a gdy już się udało i był pewny, że jadą na dobrą nogę, to zaczął anglezować w rytm kremowego. Długo nie nacieszyli się prostą jazdą, gdyż już na samym środku długiej ściany zjechali w prawo rozpoczynając dwudziestometrowe koło, zmieniając subtelnie ułożenie łydek i próbując naturalnie zgiąć ogiera, by ten jak najlepiej się w owe koło wpisał. Dopiero w połowie koła przestał anglezować i zmienił dosiad, siadając w siodle. Wbrew pozorom tak właśnie było mu wygodniej, więc mógł sprawować większą kontrolę nad ogierem.
Wracali powoli na długą ścianę, więc Liam poczynił od razu przygotowania, by przez powrotem do B zagalopować. Wykonał kilka półparad do zagalopowania, by spróbować rozluźnić ogiera, ale też przygotować go na zmianę chodu, tym samym dociskał do wodzy palec serdeczny jednej ręki i zaraz go odpuszczał, by na nowo wszystko powtórzyć z drugą dłonią i powtarzać to tak kilkakrotnie, a w tym czasie zewnętrzną łydkę cofnął na popręg i pochylił się lekko wprzód. W końcu wypchnął z krzyża, odpowiednio dociążając prawą stronę i poprosił ogiera o galop na prawą nogę na wprost.
W samym galopie mieli do przejechania jakieś ¾ czworoboku i dwa narożniki. Liam pozwolił ogierowi nabrać tempa, ale cały czas utrzymywał w ryzach i jedynie dbał o jakość i aktywność galopu, wspomagając ogiera w chwilach, gdy tego potrzebował, albo widać było, że coś tam motorek pod tyłkiem Liama słabnie. Całą drogę pilnował zaokrąglenia, wygięcia się w narożnikach i przede wszystkim dbał, by ogier był rozluźniony
Pomiędzy H i C, akurat w narożniku planowane było przejście do kłusa. Liam objął ogiera łydkami i usiadł w siodle, chcąc by ogier przeszedł w niższy chód. Jak już się tak stało i znów wszystko było na odpowiednią nogę, mężczyzna zaczął anglezować mając nadzieję, że zmieścił się ze wszystkim w literkach bez żadnej wtopy.
Kolejny narożnik i tu znów chłopak zadziałał wodzami, łydką i dosiadem, próbując pomóc ogierowi odpowiednio wyjechać narożnik. W literce M odbił na skos w prawo na zmianę kierunku, prostując ogiera, by jak najlepiej wpisywał się w wyjeżdżanie prostej linii przez X, aż do K. Nie zastanawiał się nad tym co robił, po prostu robił to już samoczynnie, więc gdy chciał, by ogier miał aktywniejsze tempo, zwyczajnie o nie prosił, aktywnie pracując przy anglezowaniu. W K zjechali w lewo.
Zdążyli tylko wyjechać narożnik i zaraz znaleźli się na środku krótkiej ściany, gdzie Liam skręcił z ogierem na kolejne dwudziestrometrowe koło w lewo, zmieniając dosiad na wygodny dla niego półsiad, z czego akurat mężczyzna był wielce uradowany. Starał się mimo innego dosiadu jak najlepiej wyrysować z ogierem owe koło, choć akurat Liam zawsze przyznawał, że w wyjeżdżaniu figur jest dość kiepski, ba, nawet w szkole na geometrii mu nie szło, a co dopiero na koniu. Tak, czy siak prawdopodobnie przy wracaniu na krótką ścianę musiało wyjść im całkiem nieźle, bo chłopak nie wyglądał jakoś specjalnie nieszczęśliwie.
Wjeżdżając ponownie na ścianę w A, Liam znów zmienił dosiad, siadając po prostu w siodle i znów swobodnie i naturalnie podążając za ruchem konia, lubił jeździć ćwiczebnie, bo nie musiał podnosić zbytnio tyłka z siodła, a że był leniwcem i praktycznie dzień w dzień jeździł stojąc w strzemionach, to była naprawdę miła odmiana. Znów wyjechali narożnik, próbując owinął Petera względem łydki i na środku długiej ściany Liam zarządził pół koła, starając się ponownie jak najlepiej je wyjechać, żeby nie wyglądało to jak połówka jajka. Przed zjazdem w E użył znów łydki i dosiadu, by wypchnąć ogiera do galopu na lewą nogę i już w E pojechali na wprost mając ponownie do przejechania jakieś ¾ czworoboku, wiec niejako mogli odetchnąć i pracować nad rozluźnieniem i zaangażowaniem zadu. Dopiero pomiędzy M i C, znów wyjeżdżając narożnik zwolnił do kłusa, gdzie zaczął rytmicznie anglezować. Długo nie namęczył się unoszeniem tyłka, ponieważ już w docelowym C zmienił dosiad na ćwiczebny, mogąc mieć więcej kontroli nad wyjeżdżaniem narożnika.
Dojeżdżając do środka długiej ściany wykonał pełną paradę, zatrzymując ogiera na wysokości E, trzymając go w pełni na pomocach i utrzymując nieruchomość przez pięć sekund, albo i więcej, ponieważ odliczał w głowie i raczej nie wyszło mu to jakoś idealnie czasowo. Dopiero po tym ćwiczeniu ruszył stępem, pozwalając ogierowi odetchnąć, a sam pracował skrupulatnie dosiadem, pilnując odpowiedniego tempa jazdy, ale mimo to Peter mógł iść spokojnie i pewnie, bez żadnego nacisku. Dążyli stępem do literki K, gdzie Liam kolejny raz zastosował pomoce do zakłusowania i zaczął anglezować, gdy tylko ogier zmienił tempo. Wyjechali po drodze ostatni już narożnik, przykładając się do niego tak, jakby był to dzisiaj pierwszy na ich drodze.
W połowie krótkiej ściany zjechali w lewo na linię środkową, tutaj mężczyzna znów starał się odpowiednio wyprostować i jechać w miarę na prostej linii, aż do X, gdzie zatrzymał w pełni ogiera, ostatecznie dociskając łydki, aż do równego zatrzymania. Wtedy też po zatrzymaniu ukłonił się sędziom, kończąc swój przejazd.
Poprosił ogiera na stęp, dał mu długą wodzę i w ten sposób zjechali z czworoboku w punkcie A, żeby przygotować się do następnego etapu odznaki.
_________________
• take me down to the river bend → kucharz, jeździec ←
• take me down to the fighting end → Leanne ←
• wash the poison from off my skin → Anne, Ryann, Mercedes, Lorien, Jonah ←
• show me how to be whole again → Peter Pan ←
↓ ↓ ↓
you can make a couple calls and tell your brothers i’m in town
put a bounty on my head and tell my parents that i’m dead
and hope to hell i’m never found
you can steal me the keys to your daddy’s cadillac
you can tamper with the brakes
call it a mistake and pray i’m never coming back
↑ ↑ ↑
• stay in my arms, if you dare → 1 ←
• you’re the one that’s making me strong → ... ←
• don’t tell me lies just say goodbye → Mercedes ←
→ KARTA POSTACI ←
Sam Claflin - rezerwuję jego wizerunek.
Loteria na dzień dziecka: darmowy wyjazd dla siebie i osoby towarzyszącej do wybranego kraju Ameryki Południowej na 4 dni
Płeć: ogier Wiek: 7 lat (21.09.2012) Rasa: KWPN Wzrost: 164 cm Właściciel: Liam Cena: £2550 Doświadczenie w skokach: 63 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 74 Doświadczenie z lonżowania: 59 Kondycja: 63 Szybkość: 66 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2018-05-11, 10:14
ODZNAKA BRĄZOWA
Wraz z nadejściem ich kolei, Piotruś udał się aktywnym stępem we wskazanym przez Liama kierunku. Być może nie był wymarzonym koniem do ujeżdżenia, ale powiedzmy to sobie szczerze - brązowa odznaka nie stawiała wielkich wymagań i przechodziły przez nią znacznie słabiej przygotowane pary. Zresztą, to nie Kremik podlegał tutaj ocenie i już zmartwieniem Liama było, czy sobie poradzi z pewnymi kwestiami, które czyniły Piotrusia problematycznym wierzchowcem pod kątem próby ujeżdżeniowej.
Zatrzymał się we wskazanym miejscu, to jest literze X, leżącej na samym środku linii środkowej czworoboku. Zastrzygł leniwie uszami, spokojnie bacząc na najbliższe otoczenie i czekając na kolejne sygnały. Po paru sekundach ponownie ruszył przed siebie stępem, by po dojściu do ściany skręcić na niej w prawo. Wchodząc w zakręt, owinął się wokół wewnętrznej łydki jeźdźca, nieznacznie jednak wytracając dotychczasowe tempo. Jak już wspomniałam - nie był ideałem, jeżeli chodzi o pracę pod siodłem... nie tylko na czworoboku, ale też na innych polach, bo zwyczajnie brakowało mu talentu. W końcu nie każdy rodzi się olimpijczykiem, prawda?
Niemniej do kłusa na długiej ścianie przeszedł niezwłocznie, choć nie uniknął przy tym wypadnięcia z rytmu, bo zmyliła go przesunięta za popręg łydka. Przez chwilę myślał, że jeździec oczekuje zagalopowania, ale gdy chęć ruszenia owym chodem została stłumiona w zarodku, Piotrek ograniczył się do kłusa i to nim poruszał się aż do połowy długiej ściany, gdzie zszedł na koło o średnicy dwudziestu metrów. Z pomocą Liama dochował oczekiwanego rysunku figury, pozostając wygiętym wokół jego łydki, która leżąc na popręg, motywowała go do zgięcia się w kłodzie. Z chwilą, w której Liam usiadł w siodle, Piotruś ponownie subtelnie zwolnił, w pewnym sensie ułatwiając mężczyźnie zadanie, choć oczywiście nie to było jego intencją...
Nie do końca zrozumiał też intencje Liama, który wykonując serię półparad, wzbudził w Piotrku raczej mieszane uczucia. W reakcji na pierwszą istotnie, rozluźnił się w szyi, ale gdy spotkał się z brakiem reakcji - czyli powtarzaniem w kółko tego samego - trochę zgłupiał. W zagalopowaniu nie pomogło mu też pochylenie się do przodu, zwyczajnie ciężko było mu się ruszyć galopem, więc pierw rozpędził się w kłusie i z widocznym opóźnieniem wszedł w galop z prawej nogi, który jednak później utrzymywał już bez większego kłopotu. Poruszał się nim aż do litery H, po przekroczeniu której w odpowiedzi na przytrzymanie zwolnił do kłusa roboczego, w którym pokonał kolejne dwa narożniki celem wyjścia na przekątną, przez którą zmienili kierunek ruchu. Piotruś prezentował się raczej groteskowo, truchtając po czworoboku umiarkowanie aktywnym kłusem, w którym niedostatecznie pracował zadem, zwyczajnie nie lubiąc się wysilać. Pysk niósł w pionie, na lekko zaokrąglonej szyi, ale było to sztuczne zaangażowanie, bo jego ruchowi brakowało tej pożądanej sprężystości i lekkości, której jednak nikt tu od niego nie oczekiwał... No może poza Liamem, ale to naprawdę nie było teraz istotne.
Zmieniwszy kierunek, już w połowie krótkiej ściany ponownie zszedł na koło, o tej samej średnicy, co za pierwszym razem. Tym razem jednak mężczyźnie udało się utrzymać aktywność w kłusie, bo Piotruś przez cały czas poruszał się w jednostajnym tempie, w delikatnym wygięciu i ustawieniu. Następnie wrócił na ścianę, niestety ponownie nieco wolniejszym kłusem, co było jego odpowiedzią na ćwiczebny dosiad, na który chyba nie był do końca gotowy. Niemniej w połowie długiej ściany ponownie zszedł do środka czworoboku, tym razem na półwoltę, po której ruszył galopem z lewej nogi w literze E, tym razem znacznie płynniej i swobodniej, co zaowocowało także lepszą jakością tegoż chodu. Co prawda nie był tak lekki i okrągły, jakby mógł być, ale przynajmniej nie usztywniał się i nie wyczekiwał momentu przejścia do kłusa, który i tak nastąpił niewiele później. Zwolniwszy do kłusa za literą M, poruszał się nim aż do środka długiej ściany, gdzie jeździec poprosił go o kolejne przejście, tym razem do stój. Wykonał je niezwłocznie, co prawda lecąc trochę na . przód, ale nie przejawiając chęci do przedwczesnego wznowienia ruchu. Uczynił to dopiero z chwilą otrzymania łydki, po którym ponownie ruszył stępem, by po paru metrach raz jeszcze wejść w kłus. Skręcił w nim na linię środkową czworoboku, gdzie program tradycyjnie przewidywał zatrzymanie w literze X. Ponownie zaliczało się ono do w miarę udanych. Odczekawszy chwilę w stój, ruszył stępem i opuścił nim czworobok po skończonym egzaminie.
_________________
‘ I can be your LOST BOY, your last chance,
…………………….. your "everything better" plan somewhere inNEVERLAND ‘
imię: chcę na zawsze pozostać małym chłopcem - Peter Pan
pseudonimy: Piotruś, Piotrek, Pete
właściciel: zna mnie najlepiej ze wszystkich ~ Liam x3
moje:paszport, sprzęt skokowy, ujeżdżeniowy, stajenny, galeria osiągnięcia:nie dziw się że masz pod górkę
jeżeli pchasz się na samą górę ~ są
klacz: piękna - to słowo zdaje się być stworzone dla niej lubię: cześć, jestem Piotruś i kooocham ciebie! ♥
nie lubię: złość piękności szkodzi
źrebaki:mogę być z nich dumny x3
Milky Way po Charmeur
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2018-05-14, 16:46
ZŁOTO
Dla Caroline było to drugie podejście do zdawania złotej odznaki. Była nieco podenerwowana i ze stresowana, ale jednocześnie pełna nadzieji i optymizmu. Z racji że ostatnio mało trenowała z Sagittą i obawiała się że im to nie pyknie, zdecydowała się wypożyczyć konia. Z Diego mieli jaki taki kontakt i to jego konia postanowiła pożyczyć. Zaparkowało samochód pod stajnią w dniu zdawania odznaki, by po wizycie w socjalu udać się pod boks dzisiejszej kompanki. Little Parrish była przepięknym koniem, o doskonałym papierze i była kobieta wdzięczna za możliwość poznania jej. Przywitała się z rudą, by zabrać ją na myjkę. Tam dokładnie ją wyczyściła oraz ubrała we wcześniej przygotowany zestaw oraz sprzęt. Kiedy obie były gotowe, ruszyła z klaczą na rozprężalnie w celu przygotowania się do swojego przejazdu. Skupiła się na poznaniu jej i sprawdzeniu jak reaguje na jej pomoce, rozciągnęła ją i przećwiczyła podstawowe ruchy które zamierzała zaprezentować na czworoboku. Były to praktycznie same podstawy, które klacz znała i była pewna że sobie poradzi. W końcu zwolniły do stępa, by poczekać w nim na swoją kolej do zdawania.
W końcu nadeszła ich pora. Kobieta starałą się nie myśleć i nie stresować tym, aby nie wysyłać nie odpowiednich sygnałów jej. Łatwo mogłaby to wyczuć i też by się stresowała i wyszło by im to fatalnie. Dołożyła łydki do jej boków, by wypchnąć ją z krzyża do kłusa i poprowadziła ją w kierunku czworoboku do zdawania odznaki. Po dordze dociążyła nieco bardziej jej zad, chcąć uzyskać lepsze jego podstawienie przez rudą i aktywizację go pracę. Jednocześnie popracowała nad tempem, które miało pozostać robocze. Okrążyła go wraz z klaczą dookola w celu zapoznania się z atmosferą tego miejsca i przygotowania się do nadchodzącego zadania. W końcu zrobiła z nią wielki łuk, by naprostować na linię środkową czworoboku na którą miały wjechać w literce A. Przymknęła ją w łydkach i równo trzymała ją na wodzach, pozostając z nią na elastycznym kontakcie. Poprowadziła ją w kierunku X, gdzie planowała zatrzymanie. Upomniała ją kilkoma półparadami o nadchodzącym zadaniu, dojeżdżając do tego punktu wykonała z nią pełną paradę. Zablokowała przy tym ruch miednicą, dociążyła zad Parrish i ściągnęła wodzę przy tym. Jeśli trzeba było dopomogła dopchnięciem łydki zadnie nogi klaczy pod kłodę, by kątem oka sprawdzić jej ustawienie. Ukłoniła się w kierunku jury po złapaniu wodzy w jedną ręką, by po chwili znowu po półparadzie poprosić ją o powrót do kłusa. Trzymając ją w korytarzu z pomocy skierowała ją na wprost do krótkiej ściany, tam odpowiednio wygięła ją w kierunku prawym. Tym sposobem znaleźli się pod krótką ścianą, a już chwilę później wyjeżdżali narożnik i trafili pod długą dla odmiany. Poprowadziła ją w kierunku środka ściany do B, gdzie w owym punkcie zjechali na 20m w prawo koło. Zostawiając wewnętrzną łydkę na popręgu, odgięła klacz od niej i jednocześnie przesunęła zewnętrzną łydkę za popręg w celu pilnowania jej zadu na łuku. Wewnętrzną wodzą nadawała jej zgięcie, a a zewnętrzną ją ograniczała i domykała. Po zamknięciu koła pojechali dalej na wprost, wyjeżdżając kolejno narożnik i łuk na linię środkową w A. Naprostowała ją i raptem pojechali tylko do D, gdzie zaczęli po półparadzie kolejne ćwiczenie. Było to ustępowanie od łydki w prawo do R. Zewnętrzną wodzę zostawiła prowadzącą, a wewnętrzną pilnowała zgięcia do wewnątrz. Wewnętrzną łydkę cofnęła o szerokość dłoni, nakłaniając klacz do ruchu naprzód i w bok. Natomiast zewnętrzna łydką pilnowała ruchu naprzód oraz zapobiegała nią nadmiernemu zgięciu w bok. Po dojechaniu do końcowego punktu, naprostowała klacz na ścianie, pojechali tak na wprost w kierunku krótkiej ściany. Najpierw wyjechali ponownie narożnik, a potem w C ponownie na linię środkową do G. Stamtąd zaczęli ustępowanie od łydki ale na lewo w kierunku P. Zastosowała te same pomoce co przed momentem tylko w lustrzanym ich odbiciu wedle kierunku ruchu. Po powrocie na ścianę naprostowała klacz na niej, prowadząc wzdłuż nich aż przez dwa narożniki do K. Tam zeszli na przekątną czworoboku, gdzie poprosiła klacz o wyciągnięcie kroku w kłusie. Dołożyła wraz z zejściem na przekątną łydki do jej boków, jednocześnie zamykając ją w nich i wysunęła lekko ręce do przody aby nie blokować jej podczas tego ruchu. Dojeżdżając z nią do M wysłała jej półparadę, by wziąć ją na siebie i wrócić do roboczego tempa. Wyjechała z nią kolejny narożnik i zaraz znaleźli się na krótkiej ścianie. Spokojnie doprowadziła ją do jej środka i skupiła za pomocą kilku półparad, by w C wykonać jedną pełną. Zgodnie ze swoimi wcześniejszymi założeniami, zablokowała tutaj ruch miednicą, mocniej dociążyła zad i ściągnęła wodzę. Prosząc Parrish o całkowite zatrzymanie w tej literce. Odliczyła w myślach 5s po zatrzymaniu się, by ścisnąć jej boki łydkami i wypchnąć z krzyża do stępa. Postarała się na wstępie o energiczniejsze tempo, by klacz mogła odpowiednio poszerzyć swoje ramy i zaznaczyć kroki, a ślady tylnych kopyt nieco miały przekreślić ślady przednich w tym stępie pośrednim. Wyjechali narożnik na długą ścianę, by w H zjechać na przekątną czworoboku. Pojechali tą długą trasą od H do F, gdzie Caroline oddała jej wodzę zachęcając do zejścia w dół. Potrzymywała jej ruch w łydkach oraz zachęcała do ruchu naprzód swoim ruchem bioder. Dojeżdżając do końca przekątnej w F pozbierała ją do poprzedniego ustawienia po półparadzie, wracając do pośredniego tempa. Wyjechały kolejny narożnik, by znaleźć się zaraz pod krótką ścianą. Po półparadzie odgięła ją w A na linię środkową, by pojechać tylko 6m do D. Tam ponownie zaprezentowały ustępowanie od łydki w prawo do R. Zewnętrzną wodzę zostawiła prowadzącą, a wewnętrzną pilnowała zgięcia do wewnątrz. Wewnętrzną łydkę cofnęła o szerokość dłoni, nakłaniając klacz do ruchu naprzód i w bok. Natomiast zewnętrzna łydką pilnowała ruchu naprzód oraz zapobiegała nią nadmiernemu zgięciu w bok. Po powrocie na ścianę naprostowała klacz, by pojechać dalej na wprost. Wyjechała z nią kolejny narożnik, a potem w połowie długiej ściany na linię środkową. Ponownie dojechały tylko do G, gdzie zaczęły ustępować od łydki w lewo. Pojechały tak do P, gdzie podczas wykonywania tego ćwiczenia wysłała te same pomoce co przed momentem w drugą stronę tylko w ich lustrzanym odbiciu. Poprowadziła ją tylko kawałeczek w stępie jeszcze, bo raptem do narożnika w F i po krótkiej ścianie. Tuż przed jej środkiem uprzedziła ją półparadą o zmianie, by docisnąć zaraz łydki do jej boków, wysunęła lekko ręce w przód pozostając jednak z nią na kontakcie i wypchnęła z krzyża do kłusa. Tym sposobem poprowadziła ją przez kolejny narożnik, by w K zjechać z nią na przekątną czworoboku. Tam poprosiła ją o dodanie w kłusie, by na końcu przekątnej skrócić ją do roboczego. Poprowadziła ją dalej przez dwa narożniki i w kierunku środka długiej ściany do E i tam zjechać na 20m koło w lewo. Zostawiając wewnętrzną łydkę na popręgu, odgięła klacz od niej i jednocześnie przesunęła zewnętrzną łydkę za popręg w celu pilnowania jej zadu na łuku. Wewnętrzną wodzą nadawała jej zgięcie, a a zewnętrzną ją ograniczała i domykała. Zamknęła koło i pojechała dalej na wprost, aż zaczęły zbliżać się do narożnika między K i A. Tam ponownie miały przejść do wyższego, a zarazem najwyższego chodu czyli galopu. W tym celu wzięła ją bardziej na siebie, cofnęła zewnętrzną łydkę i wypchnęła z bioder. Jednocześnie lekko poluzowała ją na wodzach, by nie miała problemów z płynnym przejściem w wyższy chód. Wyjechały przez krótką ścianę galopując na lewą nogę, a później przez narożnik i w F zaczęły nowe ćwiczenie. Po półparadzie poprosiła klacz o wyciągnięcie kroku w galopie w kierunku M. Wysłała jej te same pomoce co poprzednio w kłusie, a przed końcową literką po półparadzie wzięła ją na siebie i skróciła do roboczego. Poprowadziła ją przez narożnik do środka krótkiej ściany, gdzie odbiła z nią na 20m koło. Zostawiając wewnętrzną łydkę na popręgu, odgięła klacz od niej i jednocześnie przesunęła zewnętrzną łydkę za popręg w celu pilnowania jej zadu na łuku. Wewnętrzną wodzą nadawała jej zgięcie, a a zewnętrzną ją ograniczała i domykała. Po zamknięciu koła wrócili pod ścianę, gdzie czekał ich teraz naprawdę trudny manewr. Poprowadziła ją przez narożnik i wyjechała na długą ścianę z nią, gdzie w H odbiła z nią od ściany do środka czworoboku. Pojechały pod skosem przez czworobok do B, gdzie po powrocie na ścianę prezentowały kontrgalop. Prawa łydka Caroline była nieco cofnięta, a lewa pilnowała zgięcia klaczy na zewnątrz. Prawa wodza prowadziła klacz, lewa pilnowała zgięcia na wewnątrz i działała nią lekko pulsacyjnie, jednocześnie lekko ustawiła się ciałem na lewo. Tak aby klacz nie miała odruchu zmiany nogi, który był pewnie dość silny teraz. Poprowadziła ją tak przez narożnik w kierunku środka krótkiej ściany, by w A przytrzymać ją do kłusa. Poprowadziła ją przez kolejny narożnik już szykując ją do powrotu do galopu na właściwą nogę. Po półparadzie i dojechaniu do K wysłała jej pomoce do zagalopowania na prawo. Pojechała z nią ledwo 12m naprzód do V, gdzie znów poprosiła klacz o wyciągnięcie kroku poprzez przyłożenie łydek do jej boków i zamknięcie jej w nich. Wysunęła przy tym nieco ręce w przód, by nie blokować jej na przodzie. Po dojechaniu do H wzięła ją na siebie, by powrócić do roboczego tempa. Poprowadziła ją przez narożnik i od razu przygotowała do kolejnego ćwiczenia czyli 20m koła w prawo. Odbiła na nie w literce C, a przy tym poprowadziła ją w tych samych pomocach co poprzednio, pilnując kształtu koła oraz tempa klaczy na figurze. Tak aby mogła zarysować prawidłowo jego rysunek. Zamknęła w tym samym punkcie co zaczęła, by pojechać dalej na wprost i przez narożnik na długą ścianę. Dojechały przy tym do M, gdzie znów zjechały stamtąd do środka czworoboku pod skosem w kierunku E. Prowadziła ją w korytarzu z pomocy by nie spłynęła jej z linii prostej i jednocześnie znowu mentalnie przygotowała się do kontrgalopu. Lewa łydka kobiety była nieco cofnięta, a prawa pilnowała zgięcia klaczy na zewnątrz. Lewa wodza prowadziła klacz, a prawa wodza pilnowała zgięcia do wewnątrz i działał nią lekko pulsacyjnie, jednocześnie lekko ustawiła się ciałem na prawo. Ponownie postarała się o to, aby klacz nie zmieniła samoistnie nogi przy tym. Poprowadziła ją jeszcze tak przez narożnik i w kierunku środka krótkiej ściany. Tuż przed nim wysłała jej półparadę, by dojechać do punktu i zwolniła klacz w nim do kłusa. Wyjechały kolejny narożnik na długą ścianę, by przed F przygotować do kolejnego zadania. Ponownie poprosiła rudą o dodanie w kłusie, które było ostatnie w jej zaplanowanym programie na złoto. Dojeżdżając do końca długiej ściany wzięła ją na siebie i skróciła do roboczego tempa, by pokierować się przez narożnik na krótką ścianę i w C znowu zejść na 20m koło. Również było ono ostatnie i należało do ostatnich zadań w ogóle tutaj, bo przejazd dobiegał do końca. Wraz z zejściem klaczy na łuk zaczęła anglezować w siodle, jednocześnie stopniowo zaczęła oddawać jej wodzę. Zachęcając klacz do żucia z ręki i prowadząc jak najdokładniej po rysunku koła, a przede wszystkim w zachowaniu równowagi. Wraz z dojechaniem do końca koła, zaczęła ponownie zbierać wodzę i wracając do poprzedniego ustawienia. Po jego zamknięciu pojechali przez kolejny narożnik i wyjechały na długą ścianę. Nie chciała tak po prostu pojechać przez długą ścianę i skończyć przejazd. Dojeżdżając do H wyjechała z nią na przekątną prowadząc do X w kłusie na lewo, zamykając ją w pomocach by nie spłynęła z linii prostej. Dojeżdżając do X wbiła wzrok ponownie w ścianę, nakierowując ją na drugą linię prostą w kierunku K. Tak samo trzymała ją w pomocach, a po powrocie na ścianę wyjechały narożnik i pojechały w kierunku A. Tam zjechały na linię środkową jadąc na wprost do G, trzymając ją w korytarzu z wodzy i w zamkniętych łydkach. Poprzedziła ten punkt kilkoma półparadami, by wysłać jedną pełną w punkt. Do tego podparła ten ruch dociążeniem jej zadu, ściągnięciem wodzy i zablokowaniem ruchu miednicą. Jeśli trzeba było poprawiła łydką jej zadnie nogi, a w końcu ukłoniła się w kierunku jury łapiąc wodzę w jedną rękę. Zeszła z niej, by zjechać z czworoboku i podprowadzić ją w ręce pod stanowisko sędziów. Tam się zatrzymały aby zaprezentować ostatnią rzecz i to będzie wszystko. Wsunęła w końcu nogę w strzemię, by się odbić od podłoża i przerzucić zgrabnie nogę nad grzbietem klaczy. Odczekała kilka sekund, by wysunąć wcześniej przerzuconą nogę z strzemienia i lekko się pochylając do przodu przerzuciła ją znowu przez zad klaczy i miękko opadła na podłoże. Po wszystkim sprowadziła klacz na rozprężalnie, gdzie pozwoliła się nią zająć jednemu z luzaków. Ona miała jeszcze do zrobienia parkur, ale to na innym koniu.
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: koń hanowerski Właściciel: Diego Montana. Cena: £2788 Doświadczenie w skokach: 45 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 151 Doświadczenie z lonżowania: 59 Kondycja: 59 Szybkość: 32 Klasa startów: Ujeżdżenie: C
Wysłany: 2018-05-16, 15:46
Little jakoś niespecjalnie przejęła się tym, że pod jej boksem zawitał ktoś inny niż Diego. Zdarzało się to dość często, więc niejako nie wpływało to na nią w jakiś negatywny sposób. Nie sprawiła też Caroline żadnych problemów zarówno w trakcie czyszczenia jak i w czasie siodłania. Po pojawieniu się na rozprężalni przywitała się z resztą koni melodyjnym rżeniem, by chwilę później skupić się na ćwiczeniach i elementach, które nakazała dziewczyna. Faktycznie, nie sprawiało jej to problemów, a dzisiejsze chęci do współpracy na pewno ułatwiały dziewczynie zadanie.
Nie był to jej pierwszy raz jeśli chodzi o odznaki, więc nawet lekkie zdenerwowanie dziewczyny nie wpływało na nią jakoś znacznie. Na pomoce do zakłusowania Ruda chętnie ruszyła w wyższy chód bez problemu zbierając się, gdzie swobodnie odpuściła w potylicy w wyższym ustawieniu, nie tracąc na sprężystości chodu oraz pracy całego „zebranego” obecnie ciałka. Nie traciła na jakości kłusa nawet w trakcie okrążania czworoboku, z zaangażowaniem pracując swoim „motorem”, którym był zad i elastyczne od niego plecy, które dość mocno w każdy krok angażowała, stając się równie wygodną, przez wzgląd na ową pracę. Kłusem z dobrą kadencją wjechała na linię środkową, nie pływając na linii, a równo przemieszczając się do przodu w korytarzu z wodzy. Na półparadę odchyliła uszy w tył, by następnie nie będąc zaskoczoną zatrzymać się w X na pomoce wstrzymujące. Mieliła wędzidła w trakcie ukłonu nie wychodząc z ustawienia, by ostatecznie po chwili ruszyć kłusem przed siebie.
Dojeżdżając do krótkiej ściany czekała na sugestię dziewczyny, nie będąc na tyle głupią, by staranować płotki, wiedziała, że będąc zakręcać, ale czekała na decyzję jeźdźca, póki ten nie zrobi tego za późno. Na szczęście chwile później skręciły w prawo na prośbę Caroline, gdzie klacz swobodnie, dobrze prowadząc się w pomocach poprawnie wpisała się w łuk nie tracąc na jakości i aktywności kłusa. Wprowadzona w połowie długiej ściany na koło bez buntów na pysku czy innych pomocach wjechała na łuk poprawnie się w niego wpisując całą sylwetką. Po powrocie na ścianę szybko odpowiedziała na pomoce do wyprostowania, dobrze wyjeżdżając narożnik wjechała na linię środkową, gdzie po odpowiednim szeregu pomocy w D rozpocząć ustępowanie od narzuconej przez Amazonkę łydki. Wygięta lekko w lewo zaczęła kroczyć w bok krzyżując energicznie nogi i poruszając się w prawo, aż do R. Odpowiednio pilnowana przesadnie nie schodziła od razu na ścianę widocznie poruszając się po łuku, nie tracąc jednak na intensywności krzyżowania. Po dojechaniu do ściany ogarnięta w pomocach od razu ruszyła już normalnie do przodu leniwie zacinając ogonem na boki w oczekiwaniu na kolejne pomoce. Nie musiała czekać długo, bo po wyjechaniu narożnika znów została skierowana na linię środkową, gdzie już po chwili czując znacznie spychanie na prawej łydce zaczęła ustępowania w lewo, w lekkim zgięciem w przeciwnym kierunku. Znów nie miała problemu poruszać się po łuku z sylwetką skierowaną równolegle do długich ścian. Przestała podążać w bok dopiero na ścianie, gdzie pojechana do przodu poprawnie odpowiedziała na pomoce.
Po wyjechaniu dwóch narożników skierowana na przekątną wjechała na nią poprawnie gnąc się w zakręcie. Szybko odpowiedziała na pomoce do wyprostowania, chwilę później w odpowiedzi na pomoce do poszerzenia lekko przytrzymana na ręce pozostała w tym samym ustawieniu, by pchając się mocno od zadu zacząć poszerzać ramy, prezentując bardzo dobre wyciągnięcie, w równowadze i z niebywałą lekkością. Nie było również dla niej problemem skrócić się przed narożnikiem, gdzie szybko wróciła do kłusa roboczego. Przed literą C znów zastrzygła uszami, by odpowiednio przygotowana zatrzymać się w literze C. Mieląc wędzidło stała równo, pokazując dobre zatrzymanie od zadu, a nie przez uwalenie się na ręce jeźdźca i hamowanie na przodzie. Chwilę później na łydkę ruszyła aktywnym, luźnym pośrednim stępem przed siebie, skierowana na przekątną wjechała na nią dobrze wpisując się sylwetką w zakręt, po wjechaniu na przekątną, na pomoce do poszerzenia znów chętnie idąc za ręką jeźdźca swobodnie puściła szyję w przód i w dół dalej jednak pozostając na ręce. Mocniej wkraczając zadem pod kłodę znacznie przekraczała ślad przednich kopyt, również za sprawą luźnych, dobrze pracujących teraz pleców. Przed narożnikiem wróciła jednak do pośredniego bez problemu wracając do wcześniejszego ustawienia. Skierowana na linię środkową wjechała na nią dość szybko prostując sylwetkę, by następnie spychana lewą łydką rozpocząć ustępowanie w prawo, nie gięła się przesadnie nie tracąc również płynności w trakcie krzyżowania za sprawą dobrego tempa. Po dojechaniu na ścianę pojechała na wprost. Kolejny dobrze wyjechany przez klacz narożnik i znów wjazd na linię środkową, gdzie po chwili zaprezentowała równie dobre jak wcześniej ustępowanie, tylko, że w lewo. Po powrocie na ścianę chwila jazdy do przodu, a chwilę później zakłusowanie ze strony klaczy za sprawą pomocy Caroline.
Chwilę później w K wprowadzona na przekątną na prośbę dziewczyny znów poszerzyła wykrok mieląc nerwowo wędzidło, ale dalej karnie odpowiadała na jej pomoce. Skrócona przed narożnikiem wróciła do roboczego, by pozostać w nim dłuższą chwilę, następnie w E wprowadzona na koła wjechała na nie i nie tracąc aktywności, poprawnie gięła się od pomocy wpisując się w łuk koła.
Zbliżając się do narożnika K-A i czując półparadę chwilę później zagalopowała na kolejne pomoce mające na celu wejście w galop. Pozostając na ręku dziewczyny od razu zaczęła galop okrągła foulą pod górkę, mocno wkraczając zadem pod kłodę, a przez mocno zaangażowane plecy będąc bardzo wygodną w tym chodzie. Po wyjechaniu obu narożników i czytelnych pomocach do wyciągnięcia zaczęła poszerzać ramy, a co za tym idzie foulę, ale bez przesadnego wydłużania się sylwetki klaczy. Dalej widocznie pod górkę galopowała w dodaniu ciesząc oko dobrej jakości galopem. Przed narożnikiem płynnie skróciła się wracając do roboczego, by skierowana na koło w C wjechać na nie bez utraty zarówno tempa jak i jakości galopu. Nie miała problemu z dobrym zgięciem na łuku, poprawnie wpisując się z rysunek. Pozostając w zgięciu do wewnątrz dziewczyna skierowała ją do B, gdzie klacz nadal tak samo poprawnie galopowała. Nie wyczuwając pomocy do lotnej galopowała dalej na lewą nogę pozostając na ścianie na prawo. Nie miała problemu „ze złą nogą”, z łatwością galopując w odwrotnym ustawieniu. Wstrzymana w A przeszła do kłusa od razu przestawiając się już na dobre ustawienie na prawo, co ułatwiło jej zagalopowanie po narożniku już na dobrą nogę. Na pomoce do poszerzenia galopu odpowiedziała praktycznie od razu, znów prezentując naprawdę dobre dodanie, by przed narożnikiem wrócić do roboczego. Skierowana w C na koło znów wjechała na nie, nie tracąc równowagi i poprawnie gnąc się od pomocy do wewnątrz. Pozostając w ustawieniu na prawo po powrocie na ścianę wjechała na prośbę dziewczyny na krótką przekątną, aż do E, gdzie pozostając w odwrotnym ustawieniu poruszała się, aż do A, nie próbując zmieniać nogi, przez brak sygnałów do tego przez dziewczynę. Następnie wróciła do aktywnego kłusa od razu ustawiając się na lewo, czyli poprawnie jak na ten kierunek.
Czując pomoce do dodania w F wyciągnęła kłus, aż do następnego narożnika, mocno pchając się zadem, poszerzając ramy, ale nie rozciągając się przesadnie całym ciałem pozostała w tym samym ustawieniu. Przytrzymana wróciła do roboczego, by następnie wjechać na koło w C. Zachęcona na opuszczenia szyi i korzystając z tego, że odciążyła plecy anglezowaniem, chętnie zaczęła przeżuwać wędzidło nie tracąc jednak na równowadze czy poprawnym zgięciu na kole. Równie płynnie wróciła do wcześniejszego ustawienia, a po narożniku skierowana na przekątną wjechała, od razu prowadzona w pomocach nie mając problemu w utrzymaniu prostej sylwetki. W X zakręciła w prawo na drugą przekątną, znów dość szybko prostując i dalej jadąc sprężystym kłusem, by wrócić na ścianę w K. Wprowadzona na linię środową dalej „trzymała się” prosto, prowadzona w równych po obu stronach pomocach. Lekko spięła się przed zatrzymaniem w reakcję na półparady, by ostatecznie równo zatrzymać się w G.
Zdziwiona jej zejściem ruszyła za dziewczyną i stała grzecznie w trakcie pokazywania przez nią wsiadania/zsiadania. Jeśli miała możliwość zaczepnie trąciła sędziów nosem, by po zakończeniu prezentacji opuścić z Caroline czworobok.
_________________
dyscyplina: ujeżdżenie, taki psikus!
właściciel: Diego Montana. (ex. Robert)
ulubieni ludzie:
+ Svea + Robert +
rasa: koń hanowerski
wiek: 8 lat (rocznik '10)
wzrost: 175 cm
> PASZPORT <
Osiągnięcia:
+ I miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P {Diego Montana}
+ 2 miejsce w Czempionacie Źrebiąt + {Robert Hartnett}
+ 2 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Vivianne Feron}
+ 3 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach skokowych kl. LL + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach skokowych kl. L + {Diego Montana}
Płeć: ogier Wiek: 12lat Rasa: Achał-tekiński Właściciel: Christian Levrull Cena: £3250 Doświadczenie w skokach: 75 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 128 Doświadczenie z lonżowania: 52 Kondycja: 49 Szybkość: 41 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2018-05-17, 01:58
BRĄZ
Jeżeli o odznaki chodziło, to chyba w całym Orchardzie nie było bardziej odpowiedniego kandydata niż Krakatau. Był on w tej kwestii na tyle doświadczony, że z zamkniętymi ślepiami mógłby przejechać cały przejazd, więc wybranie go jako swojego kompana było strzałem w dziesiątkę.
Zarówno podczas zabiegów pielęgnacyjnych jak i rozgrzewki emanował spokojem. Bardzo szybko dał się poznać Elynn jako koń totalnie bezproblemowy, ale jednocześnie bardzo dobrze ujeżdżony i chętnie współpracujący z jeźdźcem. Wkrótce nadeszła ich kolej na zdawanie, co ogier przyjął z charakterystyczną dla siebie obojętnością. W przeciwieństwie do amazonki, kompletnie nie stresował się ów sytuacją, nawet lekko przysypiając, o ile pobudzające pomoce były zbyt mało efektywne.
Aktywnym stępem wkroczył na linię środkową, nie próbując z niej uciekać, będąc dobrze ograniczanym łydkami. Subtelnie cofnął ucho w reakcji na półprady, by w wyznaczonym do tego miejscu przejść do stój. Dzięki równomiernie rozłożonemu ciężarowi nie skrzywił swojej kłody, ani nie odstawił żadnej z nóżek. Parsknął jedynie i cierpliwie poczekał, aż dziewczyna się ukłoni i będą mogli kontynuować. Wtedy trochę ociężale zainicjował stęp, choć zaktywizowanie go nie zajęło wcale dużo czasu. Na końcu linii skręcił w prawo, bardzo łatwo gnąc swoje cielsko pod naporem łydek. Następnie na wysokości literki M zakłusował, nie spinając przy tym grzbietu i zachowując lekki przód. Od razu obrał stosowne tempo, dopasowując się do rytmu, jaki dziewczyna narzucała mu swoim anglezowaniem. Bez obiekcji, na środku długiej ściany zszedł na koło, w tym przypadku również dając się bardzo łatwo prowadzić. Już od pierwszych chwil na łuku uzyskał ładne wygięcie, niczym nie wpadając ani nie wypadając. Zachował również dynamikę chodu, nawet wtedy, gdy Elynn wróciła w siodło i siłą rzeczy mocniej dociążyła jego grzbiet. Nosił raczej miękko, więc nie powinna mieć najmniejszych problemów z wysiedzeniem kroków Cremello, który płynnie sunął do przodu, ani na moment nie zmieniając swojego zachowania.
Przed dojechaniem do ściany otrzymał kolejną półparadę, która uświadomiła go, że coś się za chwilkę wydarzy. I się nie mylił, bo po chwili otrzymał sygnał do galopu, na który bezapelacyjnie zareagował, płynnie, w rozluźnieniu wskakując na wyższe obroty. Już od samego początku prezentował przyjemnie okrągłą foule z lekką tendencją ‘’pod górkę’’. W ten sposób pokonali dwa narożniki oraz prostą, po czym powrócili o kłusa, w którym Krak bardzo szybko się odnalazł. Teraz dla odmiany czekała ich przekątna, na której achał nic nie kombinował, nie wężykując ani nie zmieniając swojej sylwetki. W A wszedł na kolejne koło, które dla ogiera nie było niczym szczególnym, zważając na to, że to amazonka miała się tutaj ‘’wykazać’’. Zachował prawidłowe zgięcie, w żaden sposób nie utrudniając Elynn jej części zadania. Po domknięciu rysunku, jego grzbiet ponownie został dociążony powrotem w siodło, choć to wcale mu nie przeszkadzało. Wkrótce zszedł w głąb placu, by wyjechać łuk do E. Przed dojściem do ściany pozostał skupiony, dzięki czemu przejście, które miało miejsce chwilę później, nie było ani opóźnione, ani ‘’wzięte z zaskoczenia’’. Jego sylwetka w galopie była niemalże identyczna do tej, którą prezentował przed chwilą. Sam galop nie trwał jednak długo i pomiędzy M i C zwolnili do kłusa, jako że Krak bardzo szybko odpowiedział na pomoce kolorowowłosej.
Dobrze przygotowany do zatrzymania, zareagował na nie bez zarzutu, ani trochę nie opierając się przejściu do pełnej parady w określonym do tego miejscu. W bezruchu odczekał tyle, ile było to konieczne, po czym z zadu zainicjował stęp. Ale tylko na chwilę, bo już w K ruszył kłusem. Ostatecznie po raz wtóry znalazł się na linii środkowej, na której zatrzymali się w X, kończąc tym samym swój przejazd. Ogier ponownie odczekał, aż Elynn się ukłoni i wtedy stępem opuścił plac.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lata Pieniądze: £3925 Punkty doświadczenia: 23 Skoki: 10 Ujeżdżenie: 6 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2019-01-11, 01:20
BRĄZ
Schludnie ubrana i pozytywnie nastawiona dziewczyna dotarła do stajni, gdzie udała się pod boks wypożyczonej specjalnie na tę okazję Maven. Klacz była jeszcze młoda, ale jednocześnie wszechstronna i na tyle doświadczona, by dać sobie radę z obydwoma przejazdami.
Zaraz po krótkim zapoznaniu obu pań, Aurelie wyprowadziła ją na myjkę, gdzie dokładnie oczyściła jej sierść, kopyta i włosie, chociaż było to niezbyt łatwe zadanie ze względu na to, że była siwa. Kiedy już poradziła sobie z całym brudem, nadszedł czas na osiodłanie młodej. Założyła jej ogłowie z pojedynczo łamanym wędzidłem oraz dopasowane do jej grzbietu siodło ujeżdzeniowe. Sama nałożyła kask i rękawiczki i udała się razem z Maven na rozprężalnie, w celu rozgrzania się przed samym przejazdem.
Podczas jazdy, po rozstępowaniu klaczy, dziewczyna zaczęła pracować nad jej rozluźnieniem i przepuszczalnością, stale zajmując jej głowę różnymi ćwiczeniami, między innymi wykonywaniem różnych figur a także przejściami w górę. Po skończeniu rozprężenia przeszła do stępa, pozwalając jej na odsapnięcie i oczekiwała wywołania.
Przejazd
Aurelie siedziała prosto w siodle, tworząc wymaganą linię prowadzącą przez bark, biodro oraz piętę, będąc jednocześnie rozluźniona. Łokcie przylegały do tułowia, aczkolwiek nie były w nie mocno wciśnięte. Wzrokiem spoglądała przed siebie, trzymając głowę prosto, ale swobodnie. Dłonie pozostawały zamknięte i postawione prosto, a przez nie przechodziła linia prosta zaczynająca się od łokcia, aż do pyska.
Stale pilnowała odpowiedniego tempa za pomocą działania łydek oraz dosiadu, równocześnie oferując klaczy miękki, elastyczny kontakt. Prowadząc ją od A do X, starała się o zachowanie prostej linii, sama nie zakłócając jej równowagi przez równomierne obciążenie dwóch stron ciała. Przed zatrzymaniem w punkcie X zastosowała serię półparad, tak aby odpowiednio przygotować klacz i w odpowiednim miejscu wykonać paradę. Zrobiła to napinając krzyż obciążając jej grzbiet, posyłając aktywizującą łydkę, najeżdżając ją na wodze, tak aby uzyskać podstawiony zad, wodzami działając na przemian, wstrzymując i odpuszczając. Po zatrzymaniu dziewczyna ukłoniła się sędziom, na chwilę biorąc wodze w jedną dłoń. Następnie posłała jej stanowczą łydkę, oczekując od niej ponownego ruszenia stępem pośrednim. Tutaj również dbała o wyprostowanie, tempo chodu i ustawienie klaczy, uniemożliwiając jej zbaczanie z linii prostej, zamykając ją w pomocach. W punkcie C miał nastąpić zakręt w prawo, więc Aurelie postarała się o prawidłowe wygięcie trzylatki, oddziaływając w głównej mierze dosiadem, ale nie zapominając również o użyciu rąk, które jednak grały tutaj drugoplanową rolę. Krótko przed tym, jak dojechały do punktu M, dziewczyna posłała jej subletną półparadę, która poprzedzała łydkę zapraszającą ją do przejścia do kłusa. Zaczęła anglezować na dobrą nogę, rękę pozostawiając spokojną i współpracującą z pyskiem konia. W razie potrzeby korygowała tempo siwki, starając się, by było one równe i aktywne. Wraz z dojechaniem do punktu B wysłała klacz na koło, działając wewnętrzną łydką, zewnętrzną zaś, która była przesunięta bardziej do tyłu, pilnowała jej zadu, prowadząc na zewnętrznej wodzy. W połowie figury usiadła w siodło, jadąc kłusem ćwiczebnym, nie mając większego problemu z wysiedzeniem chodu i zachowaniu rozluźnionego ciała. Wracając do B, kobieta posłała jej wyraźną półparadę, która uprzedzała użycie pomocy do przejścia do galopu po powrocie na ścianę. Polegały one na przesunięciu zewnętrznej łydki, aktywizującym działaniem zewnętrznej oraz odpowiednim zastosowaniem wodzy, czyli wewnętrzną ustawiając konia w odpowiednim kierunku, zaś zewnętrzną ograniczając ustawienie i pilnując łopatki. Oczywiście nie zapominając o wypchnięciu klaczy z miednicy. Galopując przez następne punkty, pilnowała ją, od początku starając się wyegzekwować od niej prawidłowe tempo poruszania się wzdłuż ścian oraz odpowiednie wyjeżdżanie narożników, co było bardzo istotne. Gdzieś pomiędzy H a C posłała jej półparadę, a zaraz po tym domknęła łydki i obciążyła bardziej jej zad, prosząc o przejście do kłusa. Z powrotem zaczęła anglezować na prawidłową nogę, równocześnie wskazując jej tym odpowiedni rytm. Wraz z dotarciem do M naprowadziła siwą na przekątną, wciąż dokładając wszelkich starań, by poruszała się zgodnie z wyznaczoną linią. W środkowym punkcie dziewczyna na chwilę usiadła w siodle, by zmienić prowadzącą nogę, wiedząc, że zaraz czeka ich zmiana kierunku. Niedługo po tym dotarli do A, gdzie ponownie wjechała na koło, wcześniej unosząc się z siodła, skracając minimalnie wodze, robiąc półsiad. Wciąż odpowiednio działała dosiadem i ręką, starając się o wpisanie się Maven w wyznaczony rysunek całym ciałem. Wróciwszy do punktu A, Aurelie wróciła w siodło, trwając w kłusie ćwiczebnym aż do B, zachowując prawidłową sylwetkę na koniu. Przy wcześniej wspomnianej literze pokierowała młodą na łuk, wysyłała jej czytelne sygnały do utrzymania wygięcia, jak i aktywności chodu, nie chcąc, aby je wytracała. Dojeżdżając do E dziewczyna zrobiła półparadę i następnie wysłała klacz do galopu, stosując identyczne pomoce co wcześniej. Po uzyskaniu od niej poprawnego przejścia w górę pokierowała ją wzdłuż ściany, mijając dwa następne narożniki i dopiero pomiędzy M i C po półparadzie znów stosując pomoce wstrzymujące, tak aby siwa bez opóźnienia i płynnie wróciła do kłusa. W literze C sprawnie przeszła do kłusa ćwiczebnego, wysiadując i zgrywając się z krokami klaczy. Przed dojechaniem do E Aurelie zaserwowała jej serię półparad tak jak na początku przejazdu, która kończyła się jedną, pełną paradą, która oznaczała zatrzymanie. Dopilnowała, aby zatrzymała się mniej więcej równo i w równowadze, sama siedząc tak, aby jej przypadkiem w tym nie przeszkodzić. Po upłynięciu umownych 5 sekund w nieruchomości dała jej łydkę do stępa, w dalszym ciągu dużo uwagi przywiązując do jakości chodu, w jakim się poruszała. Uprzedziła ją półparadą przed przejściem do kłusa w K, a tuż po tym sama zaczęła anglezować. Zakręciła ją w A, kierując się na sam środek czworoboku, czyli do X, w którym ostatecznie zatrzymała ją. Ukłoniła się i wtedy skierowała Maven do wyjścia przy literze A, oczywiście wcześniej stopniowo oddając jej wodze. Zadowolona ze współpracy nie szczędziła na pochwałach, na rozprężalni dając jej porządnie odpocząć przed drugą częścią, nie zapominając w końcu, że była bardzo młodym koniem i duży wysiłek jej totalnie nie służył.
Płeć: kobieta Wiek: 23 lata Wzrost: 162 cm Podopieczny: Brak Pieniądze: £2110 Punkty doświadczenia: 20
Wysłany: 2019-01-20, 21:03
SREBRO
Dziewczyna poświęciła sporo czasu na rozgrzewkę, aby wierzchowiec był dobrze przygotowany do właściwej pracy oraz prawidłowego zaprezentowania się na czworoboku. Rozgrzewka była również czasem, kiedy amazonka wraz z koniem mogli nieco się poznać i ustalić pewne zasady, a także wypracować odpowiednie ustawienie oraz umocnić kontakt. Kiedy otrzymała pozwolenie na rozpoczęcie swojego przejazdu, poprowadziła kopytną w stronę wejścia na czworobok. Wjechała na linię środkową, a żeby nie pozwolić Kasztance spływać na boki zamknęła go w korytarzu z subtelnych i przejrzystych pomocy. Jeśli chodzi o postawę jasnowłosej to nie można jej było się do niej przyczepić. Plecy miała bowiem proste, biodra podążały swobodnie za naturalnym ruchem konia, dłonie rozluźnione, trzymające wodze na elastycznym kontakcie, pięty skierowane ku dołowi, zaś wzrok skierowany miała prosto przed siebie. Przed X wykonała subtelną półparadę, żeby zwrócić uwagę konia na i przygotować do zatrzymania, które nastąpiło w samym centrum czworoboku. Aby do takiego zatrzymania doszło Letizia usztywniła się w krzyżu, przeniosła swój ciężar bardziej na tył i zastosowała wstrzymujące działanie wodzy. To powinno skłonić Dies do zatrzymania się w wyznaczonym na czworoboku punkcie. Następnie, po ukłonie, zasygnalizowała klaczy ruszenie kłusem. Aktywnym, lecz stonowanym tempem prowadziła ją spokojnie do C. Podczas tej drogi również zamknęła klacz w pomocach, chcąc tym samym uniknąć niekontrolowanego zjechania z linii prostej. W C wykonała zakręt w prawo, a następnie dokładne wyjechanie narożnika i zjazd na przekątną, gdzie blondynka poprosiła Dies o wydłużenie kroku. Dokonała tego poprzez zamknięcie łydek, pewną i zdecydowaną pracę dosiadem oraz subtelne oddanie wodzy. Przy K powróciła do kłusa roboczego i jego spokojnym tempem kierowała koniem do P, gdzie skierowała Kasztankę na dziesięciometrową woltę na lewą stronę. Tutaj wewnętrzna łydka działała aktywizująco, pilnując ruchu do przodu, zewnętrzna zaś dopilnowywała odpowiedniego ruchu po kole. Jeśli o wodze chodzi to wewnętrzna nadawała kierunek oraz odpowiednie ustawienie potylicy, natomiast zewnętrzna powstrzymywała nadmierne wyginanie szyi. Po powrocie na ścianę wyprostowała kopytną i poprowadziła do punktu B. Tam skręciła w lewo, uważnie prowadząc kwpn'kę do E, gdzie z kolei ponownie skręciła, jednak tym razem w prawo. Przed S dziewczyna wykonała subtelną półparadę, kolejno wysyłając konia na woltę o średnicy dziesięciu metrów - na prawo. Pomoce nie różniły się od tych, którymi uraczyła Holendrkę poprzednio. Po powrocie do punktu wyjścia, ponownie wyprostowała sylwetkę klaczy i skierowała ja do C. Prowadziła kopytną spokojnym, ale aktywnym tempem bardzo tego pilnując. Przed wyznaczonym punktem ponownie wykonała półparadę i tak jak na samym początku, w ten sam sposób zasygnalizowała zatrzymanie. Powstrzymywała wierzchowca od ruchu przez pięć sekund, które odliczała spokojnie w myślach. Następnie wysłała klacz do stępa pośredniego. Po dokładnym wyjechaniu narożnika i dotarciu do M, dziewczyna skierowała się na linię prowadzącą do V, gdzie zaczęła stopniowo oddawać Kasztance wodze, tym samym umożliwiając jej obniżenie szyi i rozluźnienie. Przed dotarciem do V zaczęła ponownie zbierać wodze, jednocześnie powoli powracając do stępu pośredniego. W K padła prośba o kłus, a następnie - przy literce A - o galop z zasygnalizowaniem odpowiedniej nogi, tutaj lewej. Letizia miała rozluźnioną miednicę, podążającą za ruchem klaczy, acz jej sylwetka oraz dosiad były stabilne, dzięki czemu nie przemieszczała się w siodle. Od litery F do M prosiła Dies o wydłużenie kroku, nadal pozostając w pełni rozluźnioną. Przed M przygotowanie do powrotu do galopu roboczego i wykonanie tej czynności już w samym punkcie. Kolejno blondynka prowadziła klaczkę do litery C. Podczas wyjeżdżania narożnika, Włoszka używała zdecydowanego dosiadu, obciążając bardziej jedną stronę, aby w ten sposób zasygnalizować zakręt. W C ponownie wysłała kopytną na koło, tym razem na takie o piętnastometrowej średnicy i na lewo. Oczywiście pomoce tutaj nie różniły się niczym od tych stosowanych w poprzednim przypadku. Po powrocie na ścianę jasnowłosa wyprostowała Kasztankę i poprowadziła ją w stronę narożnika, po którego dokładnym wyjechaniu (za każdym razem pilnowała tego, aby narożniki były wyjeżdżone dokładnie), skręciła na „łuk” obejmujący punkty HXK. Ów łuk był w rzeczywistości wężykiem, który należało wykonać w kontrgalopie. Blondynka dołożyła więc wszelkich starań, aby zachować pełnię równowagi oraz energiczny krok naprzód. Następnie powróciła na ścianę i wówczas pozwoliła już klaczy poruszać się naturalnie. Aktywnym, miarowym tempem prowadziła konia do F. We wspomnianej literze jasnowłosa skręciła na przekątną, mającą swój koniec przy literze H. Przed dotarciem do środka czworoboku zwróciła uwagę klaczy półparadą, a już w samym X poprosiła ją o zwolnienie do kłusa. Później znów wprowadziła Holenderkę w narożnik, gdzie zasugerowała jej galop na prawo. Przed M ponownie pobudziła Dies półparadą, a następnie zachęciła do wyciągnięcia galopu. Aby to osiągnąć wymowniej wyjechała ją dosiadem, przyłożyła łydki do jej boków i lekko oddała wodzę, jednak nie na tyle, by klacz się zwyczajnie rozsypała, albo po prostu przyspieszyła, bo zupełnie nie o to jej chodziło. Zbliżając się do F zaczęła powoli zbierać wodze, by już we wspomnianym punkcie wrócić do roboczego kroku. Przy literze A znów wysłała konia na koło o średnicy piętnastu metrów. Jak zwykle podczas wykonywania tej figury zewnętrzna łydka amazonki była przesunięta nieco za popręg, wewnętrzna zaś przylegała do popręgu, natomiast wodze kontrolowały odpowiednie wygięcie szyi wierzchowca. W tychże pomocach nic nie ulegało zmianom. Po powrocie na ścianę jasnowłosa znów rozbudziła uwagę klaczy półparadą, a następnie przez KXH wykonali kolejny wężyk o jednym łuku, również w kontrgalopie. Oczywiście pomoce były takie same, jak poprzednio. Dziewczyna nie była spięta, jednocześnie trzymając równowagę i prostą sylwetkę, co w gruncie rzeczy nie było dla niej najtrudniejszym zadaniem. Nie odczuwała tak dużej presji i stresu, jak podczas zdawania na brązową odznakę, dlatego przez cały przejazd prezentowała zarówno konia, jak i siebie bardzo dobrze. Po wyjechaniu narożników prowadzących do M, we wspomnianym punkcie znów skierowała klacz na przekątną. Mniej więcej w połowie drogi od X do K Włoszka zwolniła Kasztankę do kłusa, co osiągnęła dzięki zamknięciu łydek i wstrzymującym działaniem wodzy. Od K do F poruszała się kłusem roboczym, obierając spokojniejsze ale nadal aktywne tempo. W F odbiła na przekątną, prowadzącą do H, na której jasnowłosa ponownie wymagała od Dies wyciągnięcia kroku. Wówczas zadziałała na nią takimi samymi pomocami, jak w przypadku wyciągania kroku w galopie. W H powróciła do kłusa roboczego poprzez zebranie wodzy. Spokojnym i rytmicznym tempem poruszała się aż do B, gdzie przyszło im wykonać koło o średnicy dwudziestu metrów. Subtelna półparada w B miała za zadanie przygotować klacz do żucia z ręki, które blondynka osiągnęła poprzez delikatne, pulsacyjne działanie wodzy, a następnie stopniowe jej oddanie i dojechanie wierzchowca łydką. Podczas wykonywania tej figury amazonka anglezowała w rytm kroków konia, odciążając jego grzbiet. Przed powrotem do punktu wyjścia stopniowo nabrała wodzę, a następnie wyprostowała kopytną i spokojnym tempem doprowadziła ją do A. Tam nastąpiło wyjechanie na linię środkową, zamknięcie w pomocach i półparada, która poprzedzała pełną paradę w punkcie X. Po ukłonie, oddała Dies maksimum wodzy i prowadząc ją głównie dosiadem udała się w kierunku wyjścia z czworoboku. Tam pozwoliła klaczy na chwilę odpoczynku podczas spokojnego stępowania, a następnie oddała ją w ręce luzaka.
[zt]
_________________
ALL .. OF .. THOSE .. BAD .. CHOICES .. WERE
............. left .... turns .. on .. the way
phone / house / KP
So don’t say you love me, fala “amo”
Just let .... your .... heart .... speak
up and .. I ' L L . K N O W .. No .. amount of
..... words can . ever find . a way to . make
sense ..... OF .. THIS
So I wanna hear . YOUR . mother . TONGUE
I ... feel ... you're ... lonely, no need ... to . e x p l a i n
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: holenderski koń gorącokrwisty Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 08.2019 - ujeżdżenie z Audrey Właściciel: Mia Alight Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 66 Kondycja: 40 Szybkość: 12 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2019-01-20, 21:05
SREBRO
Kobyła nie była bardzo problemowym ani szczególnie skomplikowanym wierzchowcem. Starczyło wiedzieć co się robi i wymagać tyle, ile potrafiło się rzeczywiście wyegzekwować na aktualnym poziomie zaawansowania, zarówno jeźdźca jak i jej jako sportowego konia. Program ujeżdżeniowy srebrnej odznaki był jak najbardziej na jej możliwości, ba, technicznie żaden z elementów w nim zawartych nie sprawiał kasztance trudności, dlatego Letizia mogła swobodnie prosić ją o poszczególne elementy kiedy już porządnie ją rozgrzała i wygimnastykowała, dzięki czemu ciało Dies'irae było na nie przygotowane. Jasne, do tego i owego można się było śmiało przyczepić jeśli ktoś chciał, ale podczas dzisiejszej jazdy liczyło się, że klacz porusza się pod amazonką w rozluźnieniu, zaangażowana i wsłuchana w pomoce. Szyi nie niosła w najwyższym możliwym ustawieniu, ale ważne, że nie uwieszała się na ręce dziewczyny, odnajdując swoją równowagę z łbem tuż nad piersią. Lekki ruch, dzięki któremu sprawiała wrażenie "płynięcia" po czworoboku, na który właśnie wkłusowała po prostej linii między pomocami Włoszki, zdradzał jej dobre pochodzenie i idące z nim predyspozycje ujeżdżeniowe. O tych Letizia miała przyjemność przekonywać się podczas rozprężenia jak i już teraz, w trakcie ocenianego przejazdu. W odpowiedzi na paradę poprzedzoną półparadami zatrzymała się, prawie równo, niestety przeniesienie ciężaru lekko w tył zaowocowało nieznaczną ucieczką z ustawienia i obciążonych przednich nogach. Niemniej Dies cierpliwie odczekała nieruchomo, dając się ponownie ustawić w momencie ruszania kłusem. Dała sobie narzucić określone tempo, które wpisywało się w definicję roboczego kłusa, mimo dużego zaangażowania w ruch nietrudno było je utrzymać, kobyła pozostawała lekka na ręku i chętnie przeżuwała wędzidło, pieniąc się lekko. Doszła po linii prostej do C by tam wygiąć się w prawo na zakręcie, obkręciła się wokół prawej łydki dziewczyny nie tracąc tempa, podobnie zachowała się w narożniku a płynące z tego mocniejsze ustawienie na pomocach amazonki pozwoliło jej z łatwością wyłapać zmiany w mowie jej ciała i po zjechaniu na przekątną pani Holenderka wydłużyła wykrok rozpoznawalnie, aczkolwiek niezbyt spektakularnie i nie tak znowuż lekko, jako że sygnały Letizii nieco ją blokowały przed luźnym i całkiem śmiałym otwarciem się. Tak czy siak element został odhaczony a na końcu przekątnej kobyła powróciła do roboczego tempa by z odzyskaną sprężystością dalej sunąć po czworoboku. Przy literze P, kierowana pomocami amazonki, zjechała na foremną woltę w lewo i nienagannie na niej pracowała, podstawiając tylne nogi pod kłodę oraz opierając się w ustawieniu na kontakcie. Powróciwszy na ścianę przejechała prosto jeszcze kawałek po czym w B odbiła płynnie w lewo by w E wjechać z powrotem na ślad w prawą stronę. Analogicznie jak wcześniej, w S odbiła na woltę, nie tracąc swojej równości w kłusie, który na ten moment już prezentował się dobrze a jeszcze nie prezentował wszystkich możliwości kobyły. Na środku krótkiej ściany, odpowiednio uprzedzona, zatrzymała się nieco już lepiej niż na samym początku, za to widać po niej było, że w większym napięciu wyczekuje sygnału do wznowienia ruchu. To sprawiło, że pierwszy jej krok stępa był nieco pospieszny, ale szybko odnalazła się w jego odpowiednim rytmie, w którym nie zgubiła się nawet na przekątnej bez oparcia na wodzy. Okazałą szyjkę wypuściła do przodu i nieco w dół, prezentując ładne rozluźnienie w bujającym chodzie. Z małym tylko spięciem przyjęła powrót na kontakt, jednakże odpowiednio dojechana od razu się zreflektowała i poprawiła, by przy K miękko przejść do wyższego chodu. Również na prośbę o zagalopowanie odpowiedziała bez zwłoki, z resztą dość efekciarsko wrzuciła wyższy bieg, bardzo mocno zaznaczając pierwszą foule pod górkę. Ta postawa, a właściwie oferta ze strony klaczy, nie została jednak doceniona przez Włoszkę, która przecież chciała po prostu roboczego galopu, dlatego ruda co prawda dalej prezentowała uphill, ale nie wysilała się nadto. Poproszona za to o wydłużenie sylwetki z łatwością zaczęła zagarniać więcej terenu, gorzej tylko z płynnym skróceniem się, jako że jej ambicja ciut obraziła się na Letizię kopytna z małym zgrzytem powróciła do wyjściowego tempa tuż za M a w narożniku, nadal troszkę nastroszona, nadinterpretowała to mocniejsze obciążenie wewnętrznej kości kulszowej i o mało co nie wjechała na szranki czworoboku, powodowana siłą odśrodkową. Do niczego jednak nie doszło i kobyła kontynuowała galop, przy C zjechała na koło znów odpuszczając i dając sobą powodować mniej skomplikowanym pilotem. Po zamkniętej figurze dotarła do końca krótkiej ściany, wyjechała kolejny narożnik, tym razem bez zagrożenia czemukolwiek, by dalej udać się na wężyka między literkami H, X oraz K. O dziwo bez zająknięcia czy spięcia wykonała łuk w kontrustawieniu do galopu na lewą nogę, który kontynuowała bez zachwiania także po powrocie do normy. Dalej przeszła w galopie kolejną krótką ścianę po której już została skierowana na przekątną - kusiło dodanie, co było po niej widać, ale ostatecznie pozostała przy blondynce, dając się później sprowadzić do kłusa oraz zaprosić ponownie do galopu, już teraz na prawą nogę. Kolejne dodanie w galopie wyszło ogólnie dużo sprawniej, kasztanka oprócz tego, że z łatwością i lekkością otworzyła się w tym chodzie to też pozostała przy Letizii i w reakcji na jej działania przy F ze spokojem powróciła do roboczego tempa i w nim udała się na jeszcze jedno piętnastometrowe koło, kierowana oczywiście wystarczająco precyzyjnymi pomocami amazonki. Półparady sprawiły, że jej czujność na pomoce wzrosła, dzięki temu nie poczuła się zaskoczona chwilowym wzrostem trudności wymagań, bo wbrew pozorom wyjście na wężyk i pozostanie na łuku w lewo w galopie na prawo nie było już zupełną bułką z masłem, szczególnie, jeśli galop nadal miał zostać dobry jakościowo. Całe szczęście Dies była już nieźle zbalansowana i oparta na pomocach Włoszki sprostała zadaniu. Dalej w majestatycznym galopie przemierzyła krótką ścianę ze starannym wyjechaniem obu narożników by ponownie wyjść na przekątną, pozostając przy tym stonowaną i nie próbując się nawet nakręcać na częsty element wypadający w tym miejscu, czyli wyciągnięcie galopu. A zatem w równym tempie dotarła prawie do końca przekątnej, bo jeszcze przed K została sprowadzona do kłusa, w którym od razu odnalazła równowagę i harmonię przy jednoczesnym zachowaniu zaangażowania w ruch - to objawiało się już nie tylko wyżyłkowaną i lekko spoconą szyją oraz łopatkami, ale także słabizną oraz odrobiną piany między pośladkami, które przecież aktywnie pracowały.
No, więc w kłusie już powróciła na pierwszy ślad w K, z którego odbiła ponownie na przekątną dopiero przy literze F. Tym razem wykazała nieco więcej swobody w wydłużeniu wykroku i też powrót do roboczego tempa przy H wypadł milej dla oka, no i także dla zacnej pupy amazonki. W literze B płynnie zeszła na krzywiznę dwudziestometrowego koła, zachowując regularność ruchu oraz prezentując poprawne wygięcie. Dodatkowo, czując większą lekkość na grzbiecie oraz stosowne pomoce przy pojawiającym się miejscu na wędzidle, jeszcze się bardziej zaokrągliła jednocześnie wypuszczając szyję w przód-dół, szukając kontaktu z ręką jeźdźca. Kiedy Letizia zaczęła z powrotem nabierać wodze, Holenderka pozostała na nich oparta, z lekkością unosząc głowę do pozycji wyjściowej, z nosem lekko przed pionem. Powodowana sygnałami ze strony dziewczyny zamknęła figurę i po pierwszym śladzie dojechała prawie do literki A, gdzie zjechała na linię środkową. Nie spływała na boki i do samego zatrzymania pozostawała zaangażowana w ruch, który zakończył się przykładnym już parkowaniem w X. Stojąc w miejscu parsknęła przeciągle a dostawszy oddane wodze wyciągnęła się maksymalnie, by już w stępie zacząć się odprężać. Opuściła czworobok za wskazaniem amazonki.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat Wzrost: 171 cm Zawód: weterynarz - hipiatra Ostatni trening: teren - Cassiopeioa Pieniądze: £4275 Punkty doświadczenia: 26 Skoki: 5 Ujeżdżenie: 11 Obycie z koniem: 10
Wysłany: 2019-01-25, 12:18
BRĄZOWA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Przed egzaminem nie opuszczał mnie stres, taki sam, jak przed każdym innym egzaminem w życiu, jaki miałam już za sobą - nieważne, czy chodziło o prawo jazdy czy jedną z tych kobył na weterynarii, które spędzały mi sen z powiek. Wiedziałam, że to głupie, bo są gorsze rzeczy w życiu, a jeździectwo miało być przecież przyjemnością. I było, ale tutaj znalazłam się przez ambicję, zupełnie nieuzasadnioną, bo przecież nie myślałam nigdy o zawodach.
Gdy zostałam wyczytana, odetchnęłam głęboko i pogłaskałam Charmeur po szyi, co bardziej dodało otuchy mnie, aniżeli jej. Wreszcie zebrałam się w sobie i aktywnym krokiem stępa skierowałam klacz ku egzaminacyjnemu czworobokowi, starając się nie przenieść na nią swojego zdenerwowania. Nie byłam jeźdźcem z górnej półki, ale potrafiłam jeździć na tyle dobrze, żeby nie denerwować konia. I na tyle dobrze, żeby zdać ten przeklęty egzamin, który zdawały również dzieci. Więc dlaczego mi miałoby nie pójść?
Wjechałam na linię środkową czworoboku, podnosząc wzrok na komisję sędziowską, która znajdowała się naprzeciw. Pilnując klaczy w łydkach, poprowadziłam ją po linii prostej i zatrzymałam w literze X, po czym ukłoniłam się egzaminatorom. Ponownie złapałam wodze w obie dłonie i po łydce ruszyłam ponownie stępem, biodrami miękko podążając za kołyszącym ruchem stępa Charmeur, który wspierałam łydkami. Przy ścianie skręciłam w prawo, zaś w narożniku uprzedziłam Charmeur krótką półparadą o zakłusowaniu, które miało miejsce w literze M. Anglezowałam na dobrą nogę, nie pochylając się ani nie machając łydkami, które wciąż stabilnie przylegały do kasztanowatych boków. Jedynym problemem było to, że trochę za lekko siadałam w siodle, jednak Charmeur była na tyle delikatna i spokojna, by nie uciec mi przy tej okazji spod tyłka. W połowie długiej ściany zjechałam na koło o średnicy dwudziestu metrów, na łuku wyginając klacz wokół wewnętrznej łydki i prowadząc ją na zewnętrznej wodzy. W połowie koła przeszłam do pełnego siadu. Nie uniknęłam lekkiego spięcia podczas pierwszych dwóch kroków kłusa, które na szybko prędko minęło po tym, jak wyczułam na nowo rytm wybijany przez Charmeur i zgrałam się z jej ruchem. Zbliżając się z powrotem do ściany, przesunęłam zewnętrzną łydkę za popręg, po czym zagalopowałam od nacisku wewnętrznej łydki i wypchnięcia klaczy z bioder. Odrobinę, niechcący poluźniłam przy tym kontakt, więc przejście nie było takie ładne, jak mogłoby być, jednakże zaraz wszystko wróciło do normy. Nie miałam problemu z podtrzymaniem galopu przez niemal całe okrążenie czworoboku. Do kłusa sprowadziłam Charmeur dopiero za literą H, gdzie od razu zaczęłam anglezować. Z kolejnego narożnika zabrałam natomiast Charmeur na przekątną, przez którą zmieniłyśmy kierunek. Jadąc po prostej linii, wzrokiem celowałam w literę K, nie chcąc się z nią rozminąć. Nogę, na którą anglezowałam, zmieniłam dopiero u końca przekątnej, siadając na chwilę w siodle. Zrobienie tego w tym miejscu, a nie na środku przekątnej, ułatwiło mi wprowadzenie Charmeur w narożnik, za którym tylko chwilę jechałam wzdłuż ściany, jako że w literze A zjechałam na kolejne, duże koło, po którym tym razem jechałam w półsiadzie, nie mając żadnego problemu z utrzymaniem właściwej pozycji w siodle. Zamknąwszy koło, usiadłam w siodle i w kłusie ćwiczebnym pokonałam odcinek do litery B, w której znowu skręciłam do środka czworoboku, przez półkole zmieniając kierunek. Z litery E ruszyłam galopem, tym razem nie popełniając błędu z poprzedniego zagalopowania, dzięki czemu sylwetka klaczy w galopie prezentowała się o wiele lepiej - była bardziej zwarta, a sam galop sporo na tym zyskał. Mi także było o wiele prościej "wyciągnąć więcej" z takiego ruchu konia. Jechałam tak niemal przez całe okrążenie, za M ponownie zwalniając do kłusa, a po paru metrach siadając w siodle do ćwiczebnego. Nieuchronnie zbliżałyśmy się do końca przejazdu, ale już nawet się nie stresowałam, w końcu TO się już działo i nie miałam już na to żadnego wpływu. Poza takim, że mogłam się postarać, by wszystko wypadło jak najlepiej. Do zatrzymania w połowie długiej ściany przygotowałam Charmeur paroma półparadami, po czym wykonałam pełną paradę na wysokości E, zatrzymanie wykańczając domknięciem klaczy w łydkach i na wodzy. Po pięciu sekundach ruszyłam na wprost stępem, z którego zakłusowałam u końca ściany, by już za chwilę skręcić z powrotem na linię środkową i w jej połowie zatrzymać Charmeur do ukłonu. Nie było tak źle. Z uśmiechem pełnym ulgi pogłaskałam rudą po szyi, po czym zjechałam z czworoboku na długiej wodzy.
Płeć: klacz Wiek: 9 lat [22.05.2010] Rasa: Koń Westfalski Wzrost: 175 cm Właściciel: Naomi Cena: £1650 Doświadczenie w skokach: 69 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68 Doświadczenie z lonżowania: 69 Kondycja: 68 Szybkość: 69 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2019-01-26, 21:57
BRĄZOWA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Przed przejazdem odznakowym zdążyła już poznać Verę, gdy dziewczyna skrupulatnie i cierpliwie ćwiczyła elementu czworoboku, który miała dzisiaj przejechać w całości przed komisją. Poproszona o stęp ruszyła nim aktywnie do przodu podążając we wskazanym przez dziewczyną kierunku. Wbrew wszelkim obawom Charmeur nie odczuwała ani zdenerwowania ani stresu, który opanował ciało kobiety.
Poruszając się spokojnie z zainteresowaniem przyglądała się otoczeniu, ale też pozostawała skupiona na jeźdźcu. Wkraczając na linię środkową czworoboku podniosłą nieznacznie głowę i postawiła uszy do przodu z zaciekawieniem zerkając na budkę sędziowską. Krocząc swobodnie uważnie słuchała sygnałów swojej amazonki, która doprowadzając ją do litery X poprosiła o zatrzymanie. Stając równo na czterech kończynach przez parę sekund nie ruszyła się z miejsca czekając na wyraźny sygnał do ruchu naprzód. Kontynuując poruszanie się na wprost dotarły do krótkiej ściany, w jej połowie skręcając w prawo i wyjeżdżając starannie narożnik. Poproszona o kłus w M ruszyła nim płynnie jednocześnie niosąc miękko Vere na swoi grzbiecie. Utrzymując aktywne równe tempo pozwalała się prowadzić bez najmniejszego problemu nawet, jeśli dziewczyna zbyt lekko siadała w siodle. Odciążała w ten sposób jej plecy, ale z drugiej strony równie dobrze Charmeur mogłaby niekontrolowanie przyśpieszyć i tym samym popsuć cały przejazd. Na szczęście klacz była bardzo grzeczna i zgodnie z wolą amazonki w połowie długiej ściany odbiła na koło, gnąc się od wewnętrznej łydki i pozostając zamknięta przez drugą zewnętrzną.
W trakcie przejścia do kłusa ćwiczebnego nieznacznie cofnęła uszy czując jak dziewczyna na moment gubi rytm, przez co obija tyłkiem o siodło. Było to mało przyjemne, ale trwało zaledwie parę sekund, po których z powrotem obie się zgrały. Poproszona o zagalopowanie sprawnie zagalopowała, lecz nie było to takie płynne jak powinno, bo fakt chwilowej utraty kontaktu, nie pozostał przez konia niezauważony. Galopując chętnie razem zrobiły niemal pełne okrążenie wzdłuż ścian czworoboku do kłusa przechodząc w literze H. Samo przejść wypadło nienajgorzej, więc dalszą część przejazdu kontynuowały swobodnie i bez żadnych nieporozumień.
Skierowana na przekątną poruszała się po obranej przez Verę linii, śmiało idąc przed siebie, ale też nie pędząc. Nadal utrzymywała równe, aktywne tempo, którym wyjechały także narożnik tuż po tym jak dziewczyna zmieniła nogę, na którą anglezowała do tej pory. Swobodnym nieśpieszącym kłusem dotarły do A, tam zjeżdżając na kolejne koło, podczas którego dziewczyna miała do zaprezentowania półsiad. Parskając głośno Chameur skorzystała chętnie z chwili, w której mogła nieznacznie wypuścił noś do dołu, co też zrobiła chętnie.
Kontynuując kłus Charm miękko i przyjemnie niosła dziewczynę na swoim grzbiecie, przez co z pewnością nie miała problemu z wysiedzeniem jej kroku. Dopiero w literze E ponownie zagalopowały tym razem na drugą nogę i bez początkowego potknięcia, które miało miejsce wcześniej.
Na tym etapie nikt nie wymagał od jeźdźca ustawienia konia, ani rozluźnienia go, ale o wiele przyjemniej patrzyło się na konia swobodnego niż stale spiętego z wysoko zadartą do góry głową. Dlatego oprócz swobodnego stępa i kłusa, galop Charmuer również miała lekki i pełen rozluźnienia w sylwetce. Znów wykonując niedomknięty prostokąt wzdłuż ścian czworoboku w literze M ponownie przeszły do kłusa, w którym dziewczyna miękko usiadła prezentując teraz kłus ćwiczebny na grzbiecie klaczy.
Przygotowana do zatrzymania wzmogła swoją czujność, aby w odpowiednim momencie, czyli w literze E zatrzymać się i przez parę sekund pozostać w miejscu. Dopiero po wyliczonych pięciu sekundach ruszyła stępem, z stępa przechodząc do kłusa, którym udały się ponownie na linię środkową i tam na samym wykonały zatrzymanie.
Czekając na ukłon klacz cierpliwie czekała na koniec i już po chwili na długiej wodzy pogłaskana po szyi opuściła czworobok.
Płeć: mężczyzna Wiek: 23 Pieniądze: £1890 Punkty doświadczenia: 10
Wysłany: 2019-01-30, 21:20
Brąz
Nie chcąc zwlekać z załatwieniem sobie BOJ, która potrzebna była do startów w niższych klasach, nie zastanawiał się zapisaniem na listę zdających. W nowym miejscu był dopiero kilka dni, ale ogarnął się na tyle, by mieć odłożone pieniądze na wpisowe oraz by zapewnić sobie wierzchowca na obie czekające go próby, wcześniej rozmawiając o tym z właścicielem stajni.
Na rozprężalnie wjechał na grzbiecie siedmioletniego ogiera, którego swoją drogą bardzo długo czyścił, więc chłopaki zdążyli już do swojej obecności przywyknąć. Rozgrzewce poświęcił dużo czasu, chcąc odpowiednio przygotować do pracy zarówno konia, jak i własne ciało, które nie zawsze było mu posłuszne.
Po wywołaniu skierował ogiera ku czworoboku, międzyczasie starając się o zniwelowanie ewentualnie zaistniałych spięć. Będąc już na linii środkowej, pilnował wyprostowania konia, w razie czego korygując go dosiadem. Tuż po dotarciu w punkt X, zatrzymał go, domykając na wodzy i w łydkach. Ukłonił się, po czym poprosił Carca o przejście do stępa dając mu łydkę i wypychając subtelnie biodrami. Dojeżdżając do ściany zakręcił go w prawo, a jeszcze przed całkowitym wyjechaniem narożnika posłał mu krótką półparadę. Wraz z dojechaniem do punktu M zaprosił do siwka do kłusa, tutaj również wypychając z bioder i dodając do tego wyraźną łydkę. Zaczął anglezować na dobrą nogę, sprawdzając szybko, czy na pewno tak jest. Cały czas starał się utrzymać odpowiednią sylwetkę, jednocześnie próbując się zbytnio nie spinać, co dosyć często mu się zdarzało podczas jazdy konnej. Dokładnie w B posłał go na koło o średnicy 20m, wewnętrzną łydką wyginając go, a zewnętrzną zapobiegając wypadnięciu zadu, po łuku prowadząc go na zewnętrznej wodzy. Zaczynając drugą połowę koła, chłopak usiadł w siodło, jadąc kłusem ćwiczebnym. W pełni nie potrafił zgrać się ciałem z ruchem konia, co wiązało się ze zbyt kurczowym trzymaniem się kolanami siodła. Na szczęście nie trwało to długo, bo przed zakończeniem figury Desmond posłał mu półparadę i wysłał ogiera do galopu, zewnętrzną łydkę przesuwając w tył, jednocześnie działając wewnętrzna i wypychając go z bioder. Prowadził go na śladzie, starając się wyegzekwować od niego dokładne wyjeżdżanie mijanych narożników. Po pokonaniu wymaganego odcinku, w punkcie H wstrzymał go do kłusa, ponownie zaczynając anglezować. W M pokierował go na przekątną, w której połowie zmienił nogę prowadzącą, która sugerowała zmianę kierunku, która miała zaraz nastąpić. W połowie krótkiej ściany wysłał go na kolejne już koło tym razem unosząc się w strzemionach, pochylając się delikatnie do przodu i skrócając wodzę, by nie tracić kontaktu z jego pyskiem. Wyjeżdżając z łuku, zaczął wysiadywać kłus, tym razem radząc sobie z tym lepiej niż poprzednio. W pełnym siadzie dojechał do B, gdzie zmienił kierunek przez półkole, na którym wciąż pilnował jego wygięcia. Przed E wysłał go do galopu, w którym poruszali się aż do literki M, w którym nastąpiło przejście do niższego chodu. Zaczął anglezować, ale nie na długo, bo w C znów zaczął wysiadywać kłus w siodle. Jadąc do E, chłopak posłał mu serię półparad, po której nastąpiła pełna parada w samym tym punkcie. Odczekał 5 sekund, licząc je sobie w głowie i po tym dał ogierowi łydkę do stępa. W K znów przeszli do kłusa, w którym Des anglezował na dobrą nogę i poprowadził go na linię środkową, gdzie po podobnie jak wcześniej zatrzymał w punkcie X, robiąc po tym ukłon. Finalnie opuścili czworobok stępem na długiej wodzy.
zt/
_________________
You think it's cooler to have dark thoughts Never eat ice cream, only take white drugs
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat Wzrost: 162 cm Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend... Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o] Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani Pieniądze: £1970 Punkty doświadczenia: 139 Skoki: 38 Ujeżdżenie: 79 Cross: 8 Obycie z koniem: 14
Wysłany: 2019-02-02, 20:00
ZŁOTA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Rozgrzewka do próby ujeżdżeniowej nie stanowiła dla Ruth takiego problemu, jak ta skokowa. Pewne obawy odeszły, nie było też żadnych oznak problemów zdrowotnych, które powodowałyby niepokój u Węgierki.Po odpowiednim przygotowaniu udała się z Hollywoodem na rozprężalnię, gdzie najpierw zajęła się rozstępowaniem i skupieniem ogiera na sobie, później przechodząc w ćwiczenia w kłusie. Postawiła na różne wolty i serpentyny, które miały na celu wygimnastykowanie i odpowiednie rozluźnienie ogiera. Dopiero później zabrała się za pracę w galopie, w tym kontrgalop, który był chyba najbardziej problematycznym elementem przejazdu.
Kiedy zostali wezwani na czworobok, poprosiła ogiera o kłus roboczy, przejeżdżając wzdłuż całego ogrodzenia, by finalnie w A skierować się środkową linią na czworobok. Trzymała go w ramach kłusa i równej linii z pomocą łydek znajdujących się tuż za popręgiem, pracując delikatnie małymi palcami u dłoni, poruszając wędzidło w pysku ogiera. Tuż przed X obciążyła zad, by w X zamknąć łydki i delikatnie napiąć wodze, wykonując tym samym paradę w prawie idealnym miejscu. Załapała wodze w jedną rękę, wykonując ukłon do sędziów, by po ponownym zebraniu kontaktu dodać łydkę, delikatnie poruszając biodrami i mobilizując ogiera do kłusa na wprost. Przy C przyłożyła mocniej lewą łydkę koło popręgu, prawą zaś przesunęła o dłoń od niego, mobilizując ogiera do skrętu delikatnym wpływem lewej wodzy, zewnętrzną zaś napięła, dbając, by nie zgiął się nadmiernie. Następnie ruszyli wzdłuż ścian, gdzie pomoce kobiety nie ograniczały się tylko do pomocy na narożnikach, ale także na kontroli tempa. Ogier gdzieś trochę jej przygasał na ścianie, w tym jednak pomagały jej półparady i silniejsze pomoce, na które Hell'o reagował dość szybko bez większych problemów. Na narożnikach oddziaływała wyraźniejszą wewnętrzną łydką, wpierając go na kontakcie. Ostatni narożnik do długiej ściany prowadził do kolejnego elementu, mianowicie kłusa pośredniego przez przekątną. Koło F zjechała na przekątną, zginając go w łydkach, dodatkowo dodała lekko łydkę, wypychając go subtelnie dosiadem do wydłużenia ram kłusa, lecz nie maksymalnego. Oddała mu w tym trochę wodzy, pozwalając wydłużyć szyję. W takim kłusie jechali do H, w którym delikatnie napięła i rozluźniła wodze, przycisnęła trochę łydki i zwolniła w tempie do roboczego, kierując się w nim dalej w stronę narożnika i krótkiej ściany. Na krótkiej ścianie kontynuowali kłus roboczy aż do M, na narożnikach oddziaływała z pomocą łydek i dosiadu, starając się o jak najlepsze łuki. W M wykonała przejście do stępa, skłaniając ogiera do stałego tempa z pomocą łydek, domknięcia kolan oraz dociążenia dosiadu, aby w B skłonić ogiera do ustępowania. Zewnętrzną łydkę cofnęła trochę, delikatnie nią oddziałowując, zewnętrzną wodzą skłoniła szyję do lekkiego zgięcia przy dociążeniu bardziej zewnętrznej kości kulszowej i wysunięciu wewnętrznej lekko do przodu wysyła go ciężarem do ruchu w przód. Przed D rzuciła ogierowi półparadę, prostując go w łydkach, by pojechać na wprost w stronę A, gdzie skręciła w lewo. Zarówno na skręcie, jak i na narożniku bardzo pilnowała łuku, oddziałowując łydką i dosiadem. W F zaakcentowała mocniejszy łuk, prowadzący na przekątną, na której rozluźniła kontakt, pozwalając ogierkowki rozciągnąć się w chodzie i spuścić łeb. Trzymała go w ramach równej linii z pomocą dosiadu i łydek, które nieustannie blokowały wszelkie odchyły zadu czy też całej kłody. Przed M Hollywood otrzymał półparadę, by dojeżdżając do owej literki Węgierka nabrała kontaktu z pomocą dojechania łydką i dosiadem, wypychając ogiera do dalszego stępu do literki C. Przy niej dodała wypchnęła ogiera z miednicy, dodając łydkę i delikatnie rozluźniając i napinając, aby ogier przeszedł do kłusa, w którym skręcili na koło o średnicy dwudziestu metrów. Na łuku pilnowała ogiera w łydkach, szczególnie oddziałowując na zad ogiera, który gdzieś próbował uciekać. Ruchem miednicy skłaniała ogiera do stałości tempa. Dojeżdżając do X ponownie nie zwolniła, wręcz przeciwnie, dodała łydkę, wypchnęła ogiera miednicą do galopu, wodzą kontrolując łuk, który potem przejęły ponownie łydki, odpowiednio umiejscowione za i przed popręgiem. Wykonała całe koło, ponownie o średnicy 20 metrów, by wjechać na połtora koła, kończące się na C. Wtedy wyjechali na ścianę, jadąc przez narożnik i przekątną. Jechali stałym galopem przez cały czworobok aż do H, po drodze zachowując stałe tempo i równą linię, kobieta prosiła także o wyginanie się na narożnikach z pomocą silnych łydek, które dzięki ostatnim treningom i silnej pracy wreszcie potrafiły znaleźć swoje miejsce, zamiast latania po cały brzuchu. W H skręciła na przekątną w stronę B, skupiając ogiera na sobie półparadą, przetrzymując go w stałym galopie roboczym, by zjechać z B w stronę F. Dodała ogierowi mobilizującą łydkę, przetrzymując w galopie na nieprawidłową nogę, cały czas pozostając we wzorowej równowadze. W F obciążyła mocniej zad, dociskając łydkę i w celu zejścia do kłusa roboczego. W nim przejechali od F do A, na którym ponownie nastąpiło koło o średnicy 20 metrów. Na nim ponownie uaktywniła łydki, zewnętrzną przetrzymując przy popręgu, zaś zewnętrzną dbając o rysunek zadu. Dojeżdżając do X, rzuciła ogierowi półparadę, wykonując delikatny ruch miednicą w przód, wraz z przyłożeniem łydek tuż za popręgiem, by skłonić ogiera do zagalopowania na prawą nogę, zaczynając wyraźniejszą pracę dosiadem, dając ogierowi elastyczny kontakt, dający mu oparcie. Ponownie trafiając na ścianę pokonali narożnik, finalnie w K zjeżdżając na przekątną do B. Na niej dbała przede wszystkim o stałe tempo i równą linię, blokując ogiera w pomocach przed wszelkimi odchyłami. Ustabilizowała tempo dość spokojnego, rzucając przed samym zjazdem na ścianę półparadę, by dodając aktywizującą łydkę skierować się na ścianę, w której przetrzymała ogiera w galopie na niewłaściwą nogę. Zarzuciła mu raczej stonowane tempo, mimo to aktywne, coby nie postanowił nagle przejść do kłusa czy cokolwiek innego. Dojeżdżając do M obciążyła zad, przytrzymała łydki i zwolniła do kłusa roboczego, w którym kierowali się wzdłuż ścian aż do H. W H zjechała na pierwszą stronę ustępowania, działając ponownie zewnętrzną wodzą aby ustawić mu głowę, zewnętrzną łydką mobilizując ogiera do ruchu w bok, zaś wewnętrzną w przód. Wewnętrzna wodza blokowała nadmierne zgięcie głowy, tym samym udało się uzyskać przyzwoite ustępowanie w stronę X. Od X do K było bliźniacze ustępowanie w prawo. Od K do A kontynuowali kłus roboczy, w którym stale pilnowała równej linii łydkami, zaś dosiadem trzymała go w ramach stałego tempa, w A przechodząc do stępu pośredniego z pomocą półparady, obciążenia zadu, przyciśnięcia łydek i wzmocnienia kontaktu. Dojeżdżając do F rzuciła półparadę, przechodząc na ustępowanie w lewo do X, skąd ruszyli na wprost. Cały czas pilnował go dość mocnym wpływem łydek, które jeszcze niedawno stanowiły problem w ich komunikacji, w pracy do odznaki udało się jednak uzyskać w miarę satysfacjonujący poziom komunikacji tym narzędziem. Przy G wykonała paradę, zatrzymała ogiera, ukłoniła, zsiadła i wyprowadziła ogiera z terenu czworoboku w ręce, idąc wprost pod budkę komisji. Tam zaś przywitała się słownie z osobą klasyfikującą, by chwilę później ustawić Hollywooda obok schodków, z których wsiadać mogła a było to duże ułatwienie przy jej dość niskim wzroście i błogosławionym stanie. Stanęła tyłem do głowy Gniadosza, biorąc wodze w lewą dłoń, wkładając lewą nogę w strzemię, by odbić się lekko, przerzucić nogę nad grzbietem Hell'o sprawnie i szybko, po czym usiadła w siodło, łapiąc na chwilę strzemię prawej nogi. Po zaliczeniu odjechała kawałek, zeszła z ogiera i skierowała się w stronę rozpreżalni. zt
_________________
.......................................... ....................................BUT THE STORY IS THIS
.............................She’ll destroy with her sweet kiss.
I kiss your eyes and thank God we're together
And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e
.......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
.............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994
Sweet talk with a hint of sin begging you to take me Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win. .............× maybe no one, maybe two ×
.............TO LOVE AND TO FUCK ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s
Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
Remember that you're like nobody else. Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×
Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen .......How can life be what you want it to be?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum