NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Czworobok duży piaszczysty
Autor Wiadomość
Prescription Boy
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 185 cm
Właściciel: Nadya
Cena: £2150

Doświadczenie w skokach: 50
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 59
Doświadczenie z lonżowania: 70
Kondycja: 71
Szybkość: 70
Klasa startów: Ujeżdżenie: P

Wysłany: 2017-07-11, 22:38   

Wyjechali narożnik i ruszyli po śladzie pod długą ścianą. Zbliżając się do F ogier skupił się na kolejnym elemencie, by zaraz odbić na przekątną. Tam wraz z jej pomocami przeszedł do stępa pośredniego, przyspieszając nieco w tempie, poszerzając ramy i zaznaczając wyraxniej kroki. Zbliżając się z powrotem do ściany przeszli z powrotem do stępa swobodnego, by wyjechać zaraz narożnik na krótką ścianę. W pobliżu C przygotowali się do przejścia do kłusa, które z resztą zaraz nastąpiło. Wyjechali kolejny narożnik i znaleźli się z powrotem pod długą ścianą, gdzie dopiero w B odbili na koło o średnicy 20m w prawo. Postarał się o jak najlepsze wygięcie na nim, zarysowanie wizerunku koła, zachowanie tempa i zaangażowanie w pracę. Będąc jeszcze na kole wraz z oddaniem wodzy zszedł łbem w przód i dół, żując mocniej wędzidło. Przed zamknięciem koła jednak wrócił do poprzedniego ustawienia i po powrocie na ścianę pojechał dalej na wprost. Wyjechali kolejny narożnik i na linię środkową, by zbliżając się do D przygotować się znów do ustępowania od łydki w lewo. Podobnie jak wcześniej wygiął się od jej pomocy poprawnie krzyżując przy tym nogi i poruszając się energicznie w przód i bok. Zjechali ponownie pod ścianę i wyjechali narożnik, by w pobliżu C przejść do galopu roboczego z prawej nogi. Pokonali kolejny narożnik i zaraz zaczęli wydłużać krok w galopie. Poprawnie wydłużył go, wykonując te same czynności co wcześniej. Kawałek dalej w P odbili na koło o średnicy 15m, gdzie znowu podobnie jak wcześniej wygiął się od pomocy i zachował to co powinien. W połowie koła skrócili się do roboczego galopu, by je zamknąć i pojechać dalej. W K odbili na przekątną czworoboku, gdzie zwolnili do kłusa roboczego. Pojechali ponownie pod krótką ścianę, by wyjechać narożnik i łuk w A na linię środkową. W drodze do X starał się zachować równy tor ruchu po linii prostej, by wraz z pełną paradą w X się zatrzymać. Po chwili rozstępowali się i wrócili do stajni.

z.t
_________________
rodzice: Baloubet De Rouet x Germanie
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-07-15, 23:50   

Przybył wraz z Jimmym na swój chyba ulubiony obiekt w całym kompleksie orchardowskim, mający według bruneta najwięcej uroku jeśli chodzi i otoczenie, to subtelne odosobnienie od typowego stajennego zgiełku. Dodatkowo czworobok był naprawdę bardzo porządny, nie tylko ze względu na samo podłoże, ale i utrzymane w świetnym stanie ogrodzenie, dobrze widoczne litery i przyjemny dla oka niziutki żywopłocik rosnący wokół białych płotków. No bajka. Postanowił się tą bajką podzielić z gniadoszem, co przy sprzyjających warunkach pogodowych oraz wyjątkowych pustkach musiało okazać się dobrym pomysłem.
Zatrzymał gniadego przy schodkach i tam też dokonał ostatnich poprawek przed zajęciem miejsca w siodle. Będąc już na jego grzbiecie ułożył się w siodle, przy tym trzymając ogiera zamkniętego w pomocach. Dopiero kiedy odnalazł odpowiednią pozycję na koniu (czyli po prostu usadził się w najgłębszym miejscu siodła oraz upewnił się, że ustawiona długość strzemion jest najbardziej optymalna i nie będzie blokować mu nóg) prosił go o ruszenie stępem poprzez wypchnięcie z bioder oraz delikatny impuls od łydki. Rozpoczął jazdę na prawo, tak aby pusty oczodół był po wewnętrznej stronie a lewe oko mogło obserwować okolice obiektu. Zaczął też szukać dłuższego, subtelnego kontaktu, chcąc dzięki niemu zaoferować Jim Beamowi więcej pewności podczas wizyty w tym miejscu, wolał, aby gniadosz nie poczuł się zostawiony sam sobie na całkowitym luzie, bowiem nie był pewny, czy taka sytuacja nie okazałaby się dla niego jakoś stresująca. Co prawda nie traktował go jak jajko, niemniej jednak wolał w jakimś stopniu uważać na jednookiego ogiera, w końcu zależało mu na przyjemnej współpracy. Oczywiście nie pobłażał mu też przesadnie, tak jak każdego innego konia pilnował jeśli chodzi o aktywne tempo, tak i tutaj sytuacja nie wyglądała inaczej, Luke starał się je oczywiście nadzorować głównie pracą dosiadu aczkolwiek jeśli zachodziła taka potrzeba, posyłał go do żywszego kroczenia poprzez aktywizującą łydkę, w pogotowiu miał także bat ujeżdżeniowy oraz ostrogi ale od tego nie miał zwyczaju zaczynać, zawsze dawał wierzchowcowi szansę na poprawienie się jeszcze przed użyciem tych pomocy. Po kilku chwilach nadeszła pora na zmianę kierunku i na dobrą sprawę po kolejnych paru okrążeniach już zaczął robić z ogierem coś więcej niż jazda dookoła i pilnowanie tempa, zabierał go na większe i mniejsze łuki, aby dzięki wyginaniu móc go już lepiej postawić na pomoce i tym samym bez zgrzytów niebawem nieco upewnić kontakt ręki z pyskiem. Wprowadził także zatrzymania na krótkich prostych odcinkach, zwracając przy tym uwagę, aby równomiernie dociążyć obie kości kulszowe a także z takim samym dociśnięciem ograniczyć go w łydkach by w końcu dłonie mogły się domknąć na wodzy w tym samym stopniu. Odczekiwał chwilę w stój trzymając go w tym stanie bardziej ciałem od pasa w dół niż ręką by następnie "puścić" go z powrotem do stępa. Także na łukach oraz prostych liniach zaczął się bawić w przestawianie ogiera to do zewnątrz, to z powrotem do wewnątrz, tutaj zwracając szczególną uwagę na to, by jego ciężar nadal prowadził Jima po wybranym torze ruchu oraz by pozostałe pomoce go od tego nie odwodziły.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Jim Beam Rye
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 15 lat [18.07.2003]
Rasa: oldenburg
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Nadya Bravo
Cena: £3300

Doświadczenie w skokach: 92
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 107
Doświadczenie z lonżowania: 64
Kondycja: 65
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 2*

Wysłany: 2017-07-18, 16:38   

Mieszkałem w Orchardzie na tyle długo, by poznać wszystkie jego zakamarki, toteż w drodze na czworobok podążałem za Sugarmanem jak osiołek, nie zwracając na nic uwagi. Nie przeszkadzało mi nawet to, że prawie się nie znaliśmy - z jakiegoś powodu osoba Luczka wzbudzała we mnie zaufanie, więc powierzyłem mu opiekę nad sobą i postanowiłem przekonać się na własnej skórze co mnie dzisiaj z nim czeka.
Podczas wsiadania stałem spokojnie przy schodkach, za pomocą słuchu kontrolując to, co działo się wokół. Na szczęście było całkiem spokojnie, więc nie miałem wielu powodów do zmartwień. Cierpliwie poczekałem, aż Luke znajdzie swoje miejsce w siodle, po czym w odpowiedzi na łydkę ruszyłem stępem we wskazanym kierunku. Dobrą decyzją było zaczęcie treningu od jazdy na prawo, jako że rzeczywiście miałem wówczas szansę obserwowania terenu, dzięki czemu byłem znacznie spokojniejszy. Z początku potrzebowałem silniejszego bodźca by się obudzić, jako że od dłuższego czasu nie robiłem za wiele i najbardziej ucierpiała na tym moja chęć do ruchu naprzód, szczególnie gdy w perspektywie była tylko jazda po płaskim. Użycie bata czy ostróg nie było jednak konieczne; wystarczyła mi mocniejsza łydka, po której ruszyłem szybszym krokiem, nie próbując już zwolnić do swojego wyjściowego tempa. Stępując dookoła czworoboku bujałem głową w rytmie stawianych kroków, zdając się dość biernie reagować na wszystko wokół. Taki już jednak mój urok, do czego trzeba się przyzwyczaić, naturalnie mając na uwadze że ze względu na fizyczne ograniczenia zdarzało mi się przestraszyć głupot.
Po zmianie kierunku stałem się minimalnie czujniejszy. Dopóki jednak w otoczeniu nie pojawiło się coś hałaśliwego, nie próbowałem się oglądać; mniejsze zakłócenia raczej zbywałem, strzygąc jedynie uszami i ewentualnie lekko się wzdrygając, jakbym nie był do końca pewien, czy mam powód do obaw, czy też nie.
Ze względu na wcześniej wspomniane roztrenowanie, rozluźnienie mnie nie należało do najprostszych rzeczy. Co prawda nie opierałem się pomocom Luczka, nie próbowałem go też sprawdzać, ale zwyczajnie ciężko było przychodziło mi odpuszczenie "ot tak". Wszelkie "stery" działały jak trzeba, to znaczy żywo reagowałem na łydki i dosiad, zarówno podczas jazdy po wszelkich łukach jak i podczas zatrzymań, aczkolwiek wyczuwalnie brakowało mi "tego czegoś". Sytuacja poprawiła się wraz z próbą uzyskiwania odwrotnego ustawienia do właściwego na przemian, ale potrzebowałem jeszcze paru takich zabiegów aby w pełni zaskoczyć.
_________________

If you give me your eyes,
I will be your wings...

paszport | galeria
 
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-07-20, 19:47   

Nie naciskał na gniadego żadnym bardziej agresywnym ruchem ze swojej strony, który mógłby wynikać na przykład ze zniecierpliwienia. Luke na szczęście cechował się wysokim poziomem zrozumienia a także umiał sobie radzić z emocjami, gdy do tego dochodziła wiedza poparta niemałym doświadczeniem nie mogło być mowy o robieniu czegoś na siłę, szczególnie że wiedział, iż Jim po prostu miał przerwę i przez to jego mięśnie są zastane i, co za tym idzie, trudniej o rozluźnienie "ot tak". Pozostał po prostu konsekwentny w swoim wyważonym działaniu, nienachalnie proponując mu niższe, okrągłe ustawienie, co było poparte należytym dojechaniem do ręki. Zaobserwowawszy fajną reakcję na zmiany ustawienia pobawił się z nimi jeszcze trochę, mając zamiar wpleść je później także i w kłusie. Teraz, poza przeplatanką dotychczasowych ćwiczeń, oczywiście też po ustaleniu troszkę bardziej pewnego kontaktu, prosił Jimmiego również o ustępowania, wymagając od niego jedynie do dziesięciu kroków ruchu w przód-bok. W tym celu, mając go właśnie na prowadzeniu od zewnętrznej wodzy zaczynał od zabierania wyprostowanej łopatki w kierunku, w którym mieli się poruszać. Wówczas zerkał także w tamtą stronę, tym samym ciężarem ciała także sugerując schodzenie w bok poprzez dociążenie tej kości kulszowej oraz strzemienia, który znajdowały się po stronie prowadzącej wodzy. Także kolano od tej strony gotowe było do wyhamowania zbytniej tendencji do poruszania się do boku, coby jednak zachować wszystko, jak się należy. Dopiero mając to wszystko ogarnięte przesuwał jeszcze łydkę za popręg, oczywiście tę, którą wcześniej najeżdżał ogiera na wodzę prowadzącą. Naturalnie wszystkie te zabiegi następowały po sobie błyskawicznie, niemniej miały tę swoją ustaloną kolejność czy też "hierarchię". Zad zawsze mógł bardziej zabrać do ruchu używając ostrogi lub bata, natomiast zostawianie go nieco z tyłu było już mniejszym złem niż przeginanie się w kłodzie w drugą stronę tak, że to zad zaczynał tak naprawdę ustępowanie. Do tego na pewno nie dopuszczał ale i w drugą stronę także był uważny i raczej nie dawał mu oszukiwać poprzez ciągnięcie tyłów za sobą. Dbał także o to, aby mieć wkkw'istę wyprostowanego zarówno przed, jak i po ćwiczeniu, sprawdzał, czy Jim czeka na pomoce czy raczej zgaduje w konkretnych miejscach czy przy niepełnym jeszcze sygnale. Starał się to korygować, głównie posyłając go po prostu do przodu na jeszcze kilka kroków by zacząć od nowa.
Zdecydował się na dłuższą pracę w stępie coby może dać gniadoszowi więcej czasu na wprawienie mięśni głębokich w ruch oraz ich stopniowe zaangażowanie, tak aby trening dalej mógł przebiegać nieco płynniej. Pamiętał o momentach nicnierobienia, tak aby nie przytłoczyć jednookiego zbytnią mnogością zadań, w końcu chciał go wdrażać w pracę a nie zamęczać do znudzenia. Dopiero po upłynięciu kilkunastu minut w tym chodzie podpiął popręg aby chwilę po tym zaprosić ogiera do kłusa wypchnięciem z bioder oraz w miarę możliwości subtelną łydką. Od razu zaczął płynnie anglezować, najpierw chciał ustalić dobre, aktywne robocze tempo, do czego zabrał się na razie na większych łukach, pracując półparadami i w razie potrzeby działając bardziej wstrzymująco dosiadem lub na odwrót - bardziej się otwierając oraz wspomagając ruch naprzód wyraźniejszą łydką czy lekkim smyrnięciem ostrogi do towarzystwa łydki.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Jim Beam Rye
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 15 lat [18.07.2003]
Rasa: oldenburg
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Nadya Bravo
Cena: £3300

Doświadczenie w skokach: 92
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 107
Doświadczenie z lonżowania: 64
Kondycja: 65
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 2*

Wysłany: 2017-07-22, 23:26   

Z ustępowaniem (i innymi rzeczami działającymi w zbliżony sposób) miałem zasadniczo jeden problem, o którym Luke mógł się przekonać niemal od razu. Tak długo, dopóki mogłem wykonywać ustępowanie czy jakikolwiek ruch boczny po "widzącej stronie", nie było żadnego problemu. Co prawda przez roztrenowanie nie byłem aż tak elastyczny i sprawny jak mógłbym być, ale ustępowanie wykonywałem z grubsza poprawnie. Nie było to szczególnie trudne ćwiczenie; gdy już jako tako zacząłem odpowiadać na łydkę jeźdźca, nie widziałem problemu by respektować także jej spychające działanie, które odpowiadało za ruch w bok. Nie byłem nadgorliwy, więc wyważyłem między sobą ruch naprzód z ruchem w bok, nie mając też podstaw by postąpić inaczej. Luke nie nadużywał żadnej z pomocy, dzięki czemu miałem dobre podłoże do wykonania harmonijnego ustępowania. Jednak tak jak zostało wspomniane na początku, z chwilą zmiany kierunku przestało to wyglądać jednakowo dobrze. Ustępując w kierunku "ściany", gdy byłem zwrócony do niej równolegle prawym bokiem, nie byłem już taki pewien siebie. Kusiło mnie by choć trochę zwrócić łeb do zewnątrz, co nijak się miało do prawidłowego ustępowania; ograniczało mnie jednak zamknięcie w pomocach, dlatego jedynie na krótką chwilę się skrzywiłem, nieco zaburzając przez to swoją równowagę. Niestety nie miałem do Luke'a na tyle zaufania, by z pełnym przekonaniem i bez żadnych podejrzeń zbliżyć się do ściany. Miało to co prawda miejsce zaledwie raz, bo podczas kolejnych podejść byłem mniej zapobiegawczy, ale tak czy inaczej moja prawa strona była wyraźnie słabsza, we wszystkim co robiłem.
Spora dawka stępa była jak najbardziej na miejscu, takie podejście miało na mnie zdecydowanie dobry wpływ. Nie tylko zdążyłem się w miarę oswoić z otoczeniem, ale też pobudzić swoje mięśnie do życia, co zaowocowało energiczniejszym przejściem do kłusa niż z początku można było podejrzewać. Co prawda zanim na dobre rozbujałem się w kłusie, potrzebowałem lekkiej zachęty, na którą zareagowałem bez zbędnego boczenia się. Po prostu przyjąłem narzucone przez Sugarmana tempo i trzymałem je, dodatkowo coraz częściej wykazując chęć do pełnego zaakceptowania ręki, jako że zacząłem od czasu do czasu przeżuwać wędzidło, nie mając już żadnych oporów przed pewnym oparciem się na zewnętrznej wodzy. Ruch widocznie dobrze mi robił, już po paru minutach energicznego kłusa byłem wyraźnie weselszy i mniej zmulony niż na początku.
_________________

If you give me your eyes,
I will be your wings...

paszport | galeria
 
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-07-23, 21:06   

Brunet starał się przeprowadzać trening możliwie bezstresowo, mimo wszystko konie z podobnymi.. przypadłościami co Jim zdarzały się naprawdę rzadko, stąd Luke postępował z gniadoszem jednak bardziej na czuja, opierając się na swojej intuicji. Wyczuł od razu dysproporcje w jakości wykonywanych ćwiczeń tudzież lekkości, jaką był mu w stanie zaoferować ogier podczas ich realizacji. Ze swojej strony oferował więc jak najbardziej solidne przygotowywanie poprzez posyłanie półparad by później jak najbardziej płynnie i klarownie formułować prośby kierowane w stronę Jimmiego za pomocą własnego ciała. Liczył, że gniady wraz z postępującym treningiem troszkę bardziej się do niego przekona, co umożliwiłoby mu nieco swobodniejsze podchodzenie do zadań także na prawą stronę.
Anglezując i przy tym oplatając dość swobodnie łydkami kłodę Jim Beama prowadził go po łukach, starając się o skręcanie rozpoczęte od pokierowanie go przesunięciem się ciężaru ciała wyraźniej na strzemię po stronie, w którą trener chciał dalej podążać. Oczywiście od zewnątrz ograniczał go w potrzebnym stopniu łydką oraz wodzą natomiast od wewnątrz podpierał ruch oraz wygięcie za pomocą wewnętrznej łydki, podczas gdy wewnętrzna wodza prosiła o nie za mocne zgięcie. Chcąc go zaprosić do śmielszego zaokrąglenia się, oczywiście poza samym działaniem łydek aktywizujących zad oraz unoszących brzuch wraz z plecami, działał także elastycznie ręką, jakby na zewnętrznej wodzy "podbierając go" pod siebie z jednoczesną prośbą o drobne uniesienie czy też uwypuklenie łuku szyjnego, by chwilę później wrócić do nieingerowania w kontakt, co miało stymulować Jima do powolnego wkraczania w samoniesienie się w okrągłej sylwetce, z lekkim przodem i zaangażowanym zadem. Oczywiście zabieg ten powtarzał, od pojedynczego zagrania takimi posunięciami raczej niewiele się mogło zmienić, dlatego Luke sumiennie bawił się w ten sposób z wkkw'istą podczas kół o różnej wielkości, wężyków, serpentyn i częstych zmian kierunku. Niebawem, zarówno na prostych odcinkach jak i niezbyt ostrych łukach przestawiał pomoce do ustawienia zewnętrznego, jednocześnie ciężarem i zewnętrzną dla wygięcia wodzą prowadził go po wybranej przez siebie trasie, podczas gdy łydka po wewnętrznej stronie wygięcia zapraszała do wejścia na tę prowadzącą zewnętrzną wodzę, natomiast wewnętrzna wodza prosiła o nie tak łatwe szczególnie na łuku w kłusie odwrotne wygięcie. W razie czego półparadami w połączeniu z przymykającym działaniem "zewnętrznego" (czyli tego wewnętrznego, jeśli szliby w normalnym wygięciu) kolana hamował ewentualne przyspieszenie, które w takich sytuacjach często brało się z nieumiejętnego szukania równowagi. Generalnie nie utrzymywał go zbyt długo w tym "odgięciu", raczej swobodnie wplatał takie momenty celem uelastycznienia ogiera jeszcze przed wprowadzeniem przejść, na które nadeszła pora niedługo po tym. Przed zwolnieniem ogiera do niższego chodu lub w ogóle przed zatrzymaniem siadał w siodło by móc, naturalnie po kilku półparadach, jednoznacznie dociążyć go swoim dosiadem podczas gdy w tym samym czasie także blokował przepływ ruchu na ten krótki moment wejścia w stęp czy do stój. Rękę przymykał na sam koniec, mając na uwadze, że przed jej użyciem musi też przecież podeprzeć konia łydką, coby przy całym manewrze nie zaparł się na wędzidle. I tradycyjnie z przejściami zaczęli się bawić pomiędzy pozostałymi ćwiczeniami, tak aby nie było zbyt nudno i przewidywalnie. Sugarman tak dozował pomoce, aby przejścia do góry były w punkt, ale przy tym nie zbyt pospieszne czy nerwowe, z kolei by te w dół nie wiązały się ze zgrzytami pomiędzy nimi ani tym bardziej z zaburzeniem równowagi.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Jim Beam Rye
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 15 lat [18.07.2003]
Rasa: oldenburg
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Nadya Bravo
Cena: £3300

Doświadczenie w skokach: 92
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 107
Doświadczenie z lonżowania: 64
Kondycja: 65
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 2*

Wysłany: 2017-07-26, 13:01   

Właściwie byłem rozdarty między poczuciem, że powinienem się w pełni podporządkować jeźdźcowi, a swoimi obawami, które stały mi na przeszkodzie w całkowitym poddaniu się. Na swój sposób doceniałem cierpliwość i starania Luke'a, które rozumiałem dokładnie w ten sposób, w jaki robił to jeździec - chciał mi dać oparcie i przekonać do siebie. Nie było to jednak wcale takie proste. Można by pomyśleć, że przez tę parę lat bez oka zdążyłem się do tego przyzwyczaić, ale wcale tak nie było. Nie wszystkim koniom przychodziło to z łatwością, a ja akurat byłem jednym z tych egzemplarzy, które strasznie to przeżywały. No dobrze - może nie aż tak strasznie, bo jednak nie zabijałem w strachu siebie ani nikogo innego, ale do pełnej akceptacji było mi jeszcze daleko.
Sygnały przekazywane przez jeźdźca nie były mi obce, choć musiałem przyznać, że były inne niż spotykałem na co dzień w pracy ze swoją właścicielką. Luke wymagał trochę więcej, zwracał większą uwagę na ułożenie sylwetki i sposób poruszania się. Z tego względu przyjęcie oczekiwanego ułożenia sylwetki nie przyszło mi od razu, ale stopniowo, małymi kroczkami, zacząłem się zbliżać do tego, co Luke postawił sobie za cel. Dochodziło zresztą do tego niemal samoistnie - bardziej byłem skupiony na stawianych przede mną zadaniach, takich jak prawidłowe wpisywanie się w łuk na rozmaitych figurach. Cała reszta przychodziła "sama", choć oczywiście wynikała z takiego, a nie innego użycia mięśni, co jednak robiłem bardziej podświadomie, nie analizując przesadnie każdego poruszenia nogą czy ręką przez jeźdźca. Jednocześnie zacząłem się coraz mniej interesować otoczeniem, które nie było aż tak absorbujące, pod warunkiem, że w międzyczasie nie pojawiło się w nim nic nowego. Skupiając się na pracy, wbrew pozorom nie miałem dużych problemów z przejściem do odwrotnego ustawienia, choć niewielkie braki w równowadze były wyczuwalne. Brały się też raczej z chwilowej niepewności i roztrenowania aniżeli braku równowagi w ogóle, po prostu wymagałem odświeżenia tego i owego, by wreszcie nabrać oczekiwanej płynności. Nie było to trudne, bo Luke nie wymagał ode mnie za wiele naraz - dzięki temu miałem szansę przyswoić informacje i nie spinać się przez to, że przypadkiem nie nadążam.
Jeżeli chodzi o przejścia, te miałem całkiem dobrze wypracowane. Solidna dawka stępa i kłusa przed ich ćwiczeniem sprawiła, że przychodziły mi teraz z większą łatwością, tym bardziej, że Luke przedtem zaczął zwracać większą uwagę na to, w jaki sposób porusza się moje ciało. Tym sposobem łatwiej było mi zrealizować oczekiwania jeźdźca, co wynikało z przede wszystkim lepszego zrównoważenia i wyczulonej reakcji na poszczególne pomoce. Nie byłem też koniem, który jest bardzo do przodu, zatem zwolnienie mnie czy zatrzymanie nie było trudne. Zarazem nie brakowało mi wystarczającej ekspresji do wykonywania przejść w górę, choć jak dało się zauważyć, ujeżdżenie nie było moją najmocniejszą stroną. Znałem jego podstawy, raczej nie robiłem rażących błędów, ale jednak dysproporcja i brak większych predyspozycji nieco rzucały się w oczy. Najcenniejszy i tak był mój charakter, który pozwalał mi na częściowe oddzielenie stresu od pracy, wobec czego mogłem ją wykonywać na przyzwoitym poziomie. Będąc w parze z doświadczonym jeźdźcem, nawet nie miałem podstaw ku temu, by robić źle cokolwiek, co nie wykraczało poza moje umiejętności. Luke dobrze wiedział, jak poradzić sobie z zastaniem konia i rozluźnieniem go, więc efekty jego pracy szybko zaczęły wychodzić na jaw.
_________________

If you give me your eyes,
I will be your wings...

paszport | galeria
 
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-07-26, 15:14   

Chętnie chwalił gniadego za wszelkie pozytywne trakcje, chcąc budować w ten sposób nie tylko przyjazną atmosferę na treningu, ale jednocześnie podbudowywać pewność siebie ogiera w tym, co robił, w odpowiedziach na ułożenie i działanie ciała bruneta. Po takim dość solidnym wstępnym rozruszaniu zaprosiłem Jima do spędzenia kilku chwil na pełnym luzie w stępie. Otoczenie w któym się znajdowali należało do spokojniejszych w orchardowskim kompleksie, stąd raczej nie było czym szczególnie się przejmować.
Po minutce czy dwóch chilloutu stopniowo znów zaczął nabierać wodze i nie przetrzymując ogiera już zbyt długo w stępie na takim wyraźniejszym kontakcie, bowiem nie miał obowiązku jeszcze prawidłowo stępować w zebraniu, a Luczek nie chciał mu mieszać w głowie i wymagać niepotrzebnie. Posłał go więc czym prędzej do kłusa, oczywiście uwzględniając wcześniej ze dwie półparady, tak aby przejście to było płynne, bez zaburzenia rozluźnienia oraz zaokrąglenia sylwetki. Celem dopełnienia rozgrzewki miał w planie trochę Jimmiego rozgalopować przed rozpoczęciem ćwiczeń już ściślej związanych z ujeżdżeniowymi programami na zawodach, dlatego po dosłownie jeszcze kilku minutach kłusa z urozmaiceniami takimi, jak poprzednio, zabrał gniadego na koło, na którego zamykającej się części (idącej od linii środkowej już w stronę ściany) siadł miękko w siodło by po uprzedzeniu w postaci półparad wypchnąć ogiera do wyższego chodu. Zaczęli od prawej strony, tak aby brakujące oko było po stronie wewnętrznej, jako że brunet wyznawał zasadę, aby zaczynać od tego, co funkcjonuje trochę lepiej. Sygnał do zagalopowania pozostawał precyzyjny mimo swej lekkości, w końcu udało się brunetowi wypracować do tej pory już fajną dążność do przodu, stąd też nie musiał kopytnego szczególnie namawiać do wrzucenia wyższego biegu. W dalszym ciągu stawiał sobie za priorytet jazdę na zaokrąglonym koniu, z podstawionym zadem, uniesionymi plecami i opuszczoną głową, która przy swobodnym podebraniu umożliwiała rozciągnięcie się całej górnej linii szyi oraz grzbietu. Wobec tego stawiał na aktywne, ale i nie za szybkie tempo, za to nie dawał się gniademu wyłączyć, bowiem dbał nie tylko o zmniejszanie i zwiększanie koła, po którym się poruszali, ale też o przejście do kłusa co kilkanaście fouli, by następnie przejechać parę metrów w tym niższym chodzie i na nowo zagalopować. Z początku zostali na prawej stronie, dopiero po paru podejściach odbili w kłusie na lewo by w ten sam sposób pobawić się i na tę nogę. Dalej Luke zaczął nie tylko bawić się w znacznie częstsze zmiany kierunku, ale także odliczał w głowie konkretną ilość skoków galopu, która sukcesywnie, choć nie za szybko malała, podczas gdy wymagania odnośnie osadzenia galopu na zadzie rosły, jednakże z intencją skrócenia bez zbyt wyraźnego uniesienia głowy, a zatem cały czas kołyszemy się w okrągłym rozluźnieniu. Jeśli plecy gniadego były już na to gotowe, brunet w trakcie kłusowania nie anglezował na rzecz lepszego oddziaływania dosiadem w pełnym siadzie. Nie szalejąc z ilością galopu na początek po jakimś czasie wrócił z Jimem bardziej na stałe do kłusa, tak aby pobawić się przejściami w jego obrębie. Postawił na skracanie wykroku idące, jeśli ogier nie miał żadnych przeciwwskazań, w stronę zebrania, podczas tych skróceń cały niemalże sprężynował w siodle wpasowując się w ruch gniadego, dociążając go odpowiednio a jednocześnie nie uniemożliwiając mu dalszego ruchu do przodu, natomiast w momentach, w których chciał posłać go bardziej w przód, wstępnie przechodził do kłusa anglezowanego, w nim otwierając swoją postawę celem wypuszczenia ogiera do dodania. W zależności od jego motywacji oraz kondycji zdecydował się na małą przerwę albo gdzieś pomiędzy tymi przejściami, albo dopiero po zakończeniu zamyślonej ilości powtórzeń.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Jim Beam Rye
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 15 lat [18.07.2003]
Rasa: oldenburg
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Nadya Bravo
Cena: £3300

Doświadczenie w skokach: 92
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 107
Doświadczenie z lonżowania: 64
Kondycja: 65
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 2*

Wysłany: 2017-07-27, 13:48   

Chętnie skorzystałem z przerwy, która jednak nie uśpiła mojej czujności. Idąc poza kontaktem, równym i wystarczająco energicznym krokiem, spoglądałem dookoła, cały czas strzygąc przy tym uszami. Dużo mi to pomogło, bowiem mogłem spojrzeć jak sytuacja ma się obecnie, nasycić trochę wzrok, a potem wrócić do pracy z odrobinę spokojniejszą głową. Nie bez znaczenia było też to, że Luke starał się nie robić niczego z zaskoczenia - dzięki temu miałem czas by zareagować i nie spanikować. Właśnie w ten sposób powoli budowałem zaufanie do jeźdźca.
Nie sprzeciwiłem się nabraniu wodzy, zgodnie z oczekiwaniami podnosząc się i stając w gotowości do kolejnych wyzwań. Chwilę później ruszyłem kłusem, podczas którego miałem szansę z powrotem chwycić rytm i wdrożyć się w pracę. Nie zajęło mi to długo, więc z chwilą, w której Luke zadecydował o zagalopowaniu na kole, byłem na to jak najbardziej gotowy. Chętnie ruszyłem wyższym chodem, godząc się także na przyjęcie ustawienia narzuconego przez Sugarmana. Galopując na prawo faktycznie czułem się pewniej, co dobrze wpływało na stopień rozluźnienia. Mogłem dzięki temu zachować zaokrągloną sylwetkę, biorącą się głównie stąd, że podczas gdy galopowałem z głową w dole, nie zaniedbywałem pracy zadu, stosownie uruchomionym we wcześniejszych etapach rozgrzewki. Chociaż takiej postawie towarzyszyło rozciąganie mięśni, dawno nieużywanych, to mimo wszystko było mi o niebo wygodniej tak, niż gdyby Luke na siłę starał się egzekwować ode mnie wysokie ustawienie. Mogąc wreszcie porządnie uruchomić plecy, zacząłem czerpać przyjemność z ruchu, o czym wydawało się poświadczać parskanie i potrząsanie głową, które pojawiło się po paru chwilach. Korzystny wpływ miały też na mnie przejścia czy wspomniane poszerzanie/zwężanie średnicy koła, po którym się poruszaliśmy. Poprawnie reagowałem na wysyłane mi sygnały, już wcześniej uczulając się na nie na tyle, by teraz nie zmulać z odpowiedzią. Ogółem praca w galopie zwykle sprawiała mi sporo przyjemności, wszakże moja dyscyplina niejako się na niej opierała, stąd nawet pomimo przerwy miałem zaskakująco dobrą kondycję, wcale nie męcząc się tak szybko.
Po zmianie kierunku z początku byłem niepewny i rozkojarzony, mimo iż pozostałem w dole, to jednak moje zawahanie było wyczuwalne, nie byłem już tak chętny by w pełni oddać się pracy, nie tylko ze względu na oko, ale też z tego, że poruszając się w przeciwną stronę angażowałem nieco inne mięśnie, niewyćwiczone tak dobrze. Była to co prawda niewielka różnica, ale jednak przez lata ta dysproporcja się utrwalała i chcąc nie chcąc, lewa strona była gorsza, głównie dlatego, że większość osób wolała jeździć na prawą, bo tak było im wygodniej ze mną pracować, co oczywiście było kompletnie błędnym założeniem. Stąd Luke mógł zauważyć, jak galopując na lewo próbuję się nieco podnieść, a także że męczę się zauważalnie szybciej. Technicznie byłem gotów by nieść jeźdźca w pełnym siadzie, więc gdy zdecydował się usiąść, swoją decyzją raczej mi pomógł w zniwelowaniu różnić, bo miałem też do tego większą motywację i mogłem dokładniej odczytywać niuanse zachodzące w dosiadzie. Nie miałem natomiast problemu z rytmicznymi przejściami po wykonaniu określonej ilości kroków, przynajmniej w dół, bo przy przejściu z kłusa do galopu zdarzyło mi się dwukrotnie zareagować z drobnym opóźnieniem, którego później się wyzbyłem. Rozliczywszy się w kwestii galopu, za sugestią Luke'a zszedłem do kłusa, w którym miałem pozostać na dłuższy czas. Wyraźnie rozumiałem, o co chodzi jeźdźcowi, bo już przy pierwszej próbie skrócenia wykroku na rzecz wstępu do zebrania, zacząłem prawidłowo odpowiadać. Być może nie byłem gotów na pełne zebranie czy raczej na dłuższą pracę w nim, ale swoim zachowaniem pokazałem Lukowi, że wiem, z czym się to je. Skróceniu wykroku nie towarzyszyło ugięcie kręgosłupa, bo umiałem to wykonać prawidłowo, poprzez łagodne obniżenie zadu na wskutek większego zaangażowania stawów skokowych i podniesienia się przodu. Co prawda z trudem przychodziło mi utrzymanie sylwetki w takich ramach na dłuższy okres czasu, jako że moje mięśnie zdecydowanie wymagały odrobienia, ale chyba bardziej liczył się fakt, że autentycznie jestem zdolny do wykonania tego polecenia. Podobnie miała się z prawa wydłużeniem wykroku, które choć pozornie było łatwiejsze, to przecież także nie było byle czym - prawidłowe rozwinięcie impulsu wcale nie było łatwą sztuką, dlatego na początek dobrze by było, gdyby poszczególne zmiany obejmowały zaledwie od kilku do kilkunastu kroków, po których mógłbym wrócić do roboczego tempa. Głównie dlatego, że moja motywacja była słabsza niż kondycja i szybko się zniechęcałem czymś, co przerastało moje możliwości bądź powtarzało się w nieskończoność. Nie było tak zawsze, ale chwilowo cierpiałem na takie skutki przerwy.
_________________

If you give me your eyes,
I will be your wings...

paszport | galeria
 
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-08-01, 00:11   

Rzeczywiście na początek Luke wziął na warsztat bardziej same przejścia w obrębie kłusa niż pracę nad poszczególnymi rodzajami tego chodu, tak też dawał szansę gniademu na lepsze zapoznanie się ze zmianami zachodzącymi w ciele jeźdźca, które z kolei miały prowadzić do zmian w sposobie jego poruszania się. Starał się, by to wszystko było płynne, wcale nie chciał poruszać się dłużej niż dziesięć kroków jednorazowo w skróceniu czy dodaniu, miał na uwadze, że to właśnie praca nad takimi zmianami przyczyni się do tego, że kiedyś ogier będzie w stanie z większą łatwością poruszać się w zebraniu czy wyciągnięciu już trochę dłużej. W końcu, bawiąc się z nim tak ciągle w posyłanie go do przodu i z powrotem do bardziej zaangażowanego pod górkę kłusa "wymuszał" na nim częste zmiany w ułożeniu sylwetki, przez co ta stawała się bardziej elastyczna i jednocześnie zaangażowana. Nie wydłużał czasu, jaki mieli jednorazowo poruszać się w kłusie skróconym czy dodanym, za to z niemałą wyobraźnią lawirował z ogierem po czworoboku, wyginając go, prostując, zmieniając kierunek. Co prawda nie poprawi nierówności Jimmiego podczas jednej jazdy, ale halo, nie było nic dobrego w utrzymywaniu tendencji "będę jeździć więcej na tę lepszą stronę".
Sprawdził też kilkakrotnie, jak wkkw'ista podchodzi do żucia z ręki, o które prosił go raczej na większych łukach podczas anglezowania w aktywnym, roboczym tempie, przy czym nawet, jeśli dojeżdżał łydką do przesuwającej się w przód-dół ręki, nie pozwalał mu nagle nabierać tempa i opadać na przednie nogi z ciężarem. Później zaprosił go ponownie do stępa i po chwili na zupełnie luźne odsapnięcie wziął wodze ponownie na kontakt, o którego utrzymanie zadbał także sumienną pracą łydeczek i bioder, tak aby na moment wrócić do ustępowań tak, jak na początku jazdy, to znaczy też niezbyt długich, bowiem podobnie jak w przypadku dodań/skróceń liczyła się dla niego reakcja, nie było potrzeby zostawać w ruchu w przód-bok nie wiem jak długo. Po takim małym przypomnieniu dopiero na nowo wysłał go do kłusa, na razie nie stawiając mu jeszcze tak wysoko poprzeczki prosił o roboczy chód, w którym analogicznie jak przed chwilą wypróbowywał wszelkie "zik-zaki" związane z ustępowaniami. Coby nie było nudno, co któryś raz, kiedy robili ustępowanie w stronę ściany czworoboku, w momencie zakończenia ćwiczenia od razu wypychał go do galopu, przy pierwszych podejściach na prawidłową nogę, później także na zewnętrzną, tak aby poddać próbie równowagę gniadosza w kontrgalopie. Niemniej sam galop nie był na chwilę obecną sam w sobie na tapecie, raczej był sprawdzaniem czujności wierzchowca, czy nie wyłącza się podczas robienia jednej rzeczy. Naturalnie według zamysłu Sugarmana wszystko miało przebiegać na spokojnie, w harmonii i równowadze, dlatego w powtórzeniach dążył do wysubtelniania pomocy przy zachowaniu w miarę możliwości szybkich i prawidłowych reakcji konia.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Darius Chartier
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 56
Podopieczny: w rodzinnej stajni - Clearwater, Joyeux. W Orchard jeszcze się nie dorobił.
Pieniądze: £1650

Punkty doświadczenia: 10
Wysłany: 2017-08-04, 19:22   

Zanim wprowadził klacz na czworobok, najpierw zatrzymał ją przy wejściu. Ponownie sprawdził większość pasków, podciągnął o jedną dziurkę popręg i przystawił do gniadej stopień, który stał obok. Nie chciał wnosić go, bo w okolicy nie było nikogo, kto odłożyłby go później na miejsce. A nie lubił takich przeszkód w trakcie jazdy i wolał unikać ich tworzenia.
Skrócił nieco wodze, na wypadek gdyby Scandic zechciała ruszyć w momencie, w którym będzie wsiadał - nie na tyle jednak, aby poczuła nacisk wędzidła. Następnie sprawnie znalazł się w siodle i lekkim naciskiem łydek poprosił o stęp.
Okazało się, że nie byli na czworoboku sami, ale miejsca było na tyle dużo, że nie powinni sobie nawzajem przeszkadzać. Darius od razu skierował wierzchowca na drugi ślad i poluzował wodze, dając klaczy pełną swobodę w szyi. Sam podciągnął jeszcze raz popręg i sprawdził strzemiona, po czym rozluźnił się. Przygotowywanie gniadej do jazdy nieco go rozruszało, ale nie był sam - koń musiał mieć szansę na to samo. Dlatego na początku nie wymagał niczego oprócz trzymania się wyznaczonej trasy i utrzymywania w miarę raźnego tempa marszu. W razie czego korygował jedno lub drugie odpowiednim naciskiem łydek i dosiadem. Jednocześnie sprawdzał jak Scandic reaguje na tak niewielkie pomoce.
_________________
Form follow function.

zapisy na treningi -> klik
 
 
     
Scandic
Ujeżdżeniowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: oldenburska
Właściciel: Luke Sugarman
Cena: £2850

Doświadczenie w skokach: 13
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 127
Doświadczenie z lonżowania: 60
Kondycja: 28
Szybkość: 21
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2017-08-05, 15:42   

Klacz kroczyła niespiesznie u boku mężczyzny, z nijakim zainteresowaniem obserwując najbliższe otoczenie. Zatrzymała się w wyznaczonym miejscu, oczekując zakończenia ponownej kontroli, która zakończyła się podciągnięciem popręgu, na co gniada zareagowała tylko głośnym sapnięciem. Później kontem oka obserwowała dalsze poczynania Dariusa, ale nie niecierpliwiła się przy tym. Scandic nie była koniem, który szczególnie się na coś nakręca, szybko się nudziła to fakt, ale nawet wówczas nie sprawiała szczególnie dużych problemów. Stawała się trochę uciążliwsza, ale nie na tyle, żeby doprowadzić jeźdźca do białej gorączki. Przytrzymanie na wodzy było bardzo dobrym posunięciem, bo kobyła miała tendencję do ruszania zanim została o to poproszona. Kiedy mężczyzna zasiadał na jej grzbiecie, tylko przestąpiła z nogi na nogę, nie przesuwając się ani w bok, ani do przodu czy tyłu. Wraz z kolejnym sygnałem ruszyła dość ospałym krokiem, kierując się na drugi ślad. Obecność drugiej pary zupełnie jej nie przeszkadzała, spojrzała w ich kierunku bez większego zainteresowania, zaraz później odwracając wzrok. Dopóki ogier nie wchodził jej w drogę mogła go ignorować.
Kroczyła tym niezbyt pospiesznym tempem, trochę się przy tym wlekąc i nie myśląc specjalnie o opuszczeniu łba, dlatego jej grzbiet był trochę spięty. Na delikatne sygnały niemal w ogóle nie reagowała, jedynie poruszała na przemian uszami, lub szybciej przestępowała z nogi na nogę i nic poza tym. Czasem chwilami polepszyła swoje tempo, ale później znów wracała do ociągania się. Kobyła wymagała silniejszych pomocy, nie warto było się martwić o to, że wywoła się tym u niej dyskomfort, bowiem jej to w zupełności nie przeszkadzało, a znacznie ułatwiało jeźdźcowi pracę.
_________________

LUXURY SCANDIC
train hard or go home
klacz | oldenburska
» dokumenty «

you have to train to match others say



regardez moi x luxury rhosa
» 24 VI 04 «

dressage P | 172 cm | gniada
be proud of who you are

właściciel: luke sugarman
potomstwo: 404 not found

osiągnięcia:
1msc x 0 | 2msc x 3 | 3msc x 2


» sprzęt treningowy | zawody | stajenne «

 
     
Darius Chartier
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 56
Podopieczny: w rodzinnej stajni - Clearwater, Joyeux. W Orchard jeszcze się nie dorobił.
Pieniądze: £1650

Punkty doświadczenia: 10
Wysłany: 2017-08-06, 21:00   

Szybko przekonał się, że delikatne pomoce nie działają na klacz, a wręcz są prawie ignorowane. Wleczenie się noga za nogą było jednak bezsensowne w przypadku rozgrzewki, więc należało coś z tym zrobić. Darius dał Scandic mocniejszą łydkę, żądając przyspieszenia marszu, a jeśli to nie dało zadowalającego rezultatu, poparł to dodatkowo pojedynczym przyłożeniem ostróg. Nie było w tym złości ani irytacji z jego strony, chociaż niewątpliwie preferował konie dużo czulsze na pomoce niż gniada. Musiał jednak dać do zrozumienia, że na lenistwo nie ma mowy. Energiczny, obszerny i żwawy stęp był podstawą.
Po kilku okrążeniach, w trakcie których pilnował utrzymywaniu właściwego tempa i aktywności, zebrał nieco wodzę i rozpoczął lekką gimnastykę. Miała na celu dodatkowo rozgrzać oraz rozluźnić kobyłę, która była nieco spięta. Rozpoczął od obszernych wolt i półwolt, kierując koniem głównie za pomocą dosiadu i ustawienia łydek, wspomagając się przyłożeniem wodzy w odpowiednich momentach. Jednocześnie rozpoczął bardzo delikatną pracę wędziłem, starając się skłonić do jego żucia oraz opuszczenia głowy. Szczególnie skupiał się na tym w trakcie wolt, po ich zakończeniu dając gniadej chwilę na przemyślenie sprawy.
Gdy poczuł, że zrobiła się nieco bardziej elastyczna w zakrętach, jeszcze trochę skrócił wodze, mocniej usiadł w siodle i dał sygnał do kłusa. Anglezował, nie przestając pracować nad rozluźnieniem szyi i grzbietu oraz pilnując utrzymania kłusu roboczego. Do tego znów wolty, półwolty, przekątne i zmiany kierunku przez ujeżdżalnie. Wszystko z utrzymaniem odpowiedniej aktywności i rytmu.
_________________
Form follow function.

zapisy na treningi -> klik
 
 
     
Scandic
Ujeżdżeniowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: oldenburska
Właściciel: Luke Sugarman
Cena: £2850

Doświadczenie w skokach: 13
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 127
Doświadczenie z lonżowania: 60
Kondycja: 28
Szybkość: 21
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2017-08-07, 14:52   

Mocniejszy sygnał zadziałał na klacz, ale tylko chwilowo; sprawił, że przyspieszyła do pożądanego tempa, jednak po paru krokach znów zaczynała zwalniać. Wówczas użycie ostrogi okazało się najlepszym wyjściem, bowiem gdy gniada poczuła na swoim boku mocniejszy nacisk wspomagany właśnie ostrogą, znów przyspieszyła odpowiednio i takim tempem poruszała się już przez cały czas. Nieszczególnie przepadała za ostrogami, ale były one koniecznością w treningu z klaczą, chyba że jeździec lubił się przemęczać podczas jazdy. Ta niechęć do ostróg powodowała, że Scandic już po jednorazowym ich użyciu stawała się bardziej posłuszna, nie chcąc aby owa pomoc została użyta wobec niej ponownie. Dokładnie tak samo sprawa miała się z batem. Podczas pozostałych okrążeń krok klaczy był aktywny i dość obszerny, jak na jej tendencję do drobienia. Ów tendencja nie wynikała z budowy klaczy, raczej z jej własnego widzimisię. Wraz z wejściem na delikatny kontakt, klacz mogła rozpocząć pracę mającą na celu rozciągnięcie i większe rozluźnienie mięśni. Bez jakichkolwiek trudności wpisywała się we wszelakie łuki, nie wypadając ani łopatką, ani zadem. Nie przeginała się też przesadnie, subtelnie wyginając swoje wciąż lekko spięte ciało. Kiedy mężczyzna podjął próby zainteresowania jej wędzidłem, początkowo nieco się przed tym wstrzymywała, ale potrzebowała niewiele czasu, aby jednak chętnie zacząć dążyć do wędzidła, jednocześnie opuszczając i wyciągając łeb. To pozwoliło na większe rozluźnienie mięśni grzbietu, a w połączeniu z takimi gimnastycznymi ćwiczeniami sprawiło, że klacz stała się bardziej giętka i elastyczna. Do kłusa przyspieszyła bardzo płynnie, od razu wchodząc w bardzo energiczne tempo, jednak wyglądało to w ten sposób tylko wtedy, kiedy Darius użył mocniejszych pomocy. Naturalnie kobyła weszła do wyższego chodu z zadu, który angażowała samoistnie, a owe zaangażowanie później już tylko wzmacniała poprzez ćwiczenia utrwalające taki stan. Tak jak podczas stępu, w trakcie kłusowania Scandic również nie miała trudności z rozróżnianiem sygnałów jeźdźca i wykonywaniem wszelakich ćwiczeń, które wykonywała z największą starannością. Podczas tej pracy dostatecznie rozluźniła swój grzbiet oraz szyję, lekko ją zaokrąglając.
_________________

LUXURY SCANDIC
train hard or go home
klacz | oldenburska
» dokumenty «

you have to train to match others say



regardez moi x luxury rhosa
» 24 VI 04 «

dressage P | 172 cm | gniada
be proud of who you are

właściciel: luke sugarman
potomstwo: 404 not found

osiągnięcia:
1msc x 0 | 2msc x 3 | 3msc x 2


» sprzęt treningowy | zawody | stajenne «

 
     
Jim Beam Rye
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 15 lat [18.07.2003]
Rasa: oldenburg
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Nadya Bravo
Cena: £3300

Doświadczenie w skokach: 92
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 107
Doświadczenie z lonżowania: 64
Kondycja: 65
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 2*

Wysłany: 2017-08-09, 16:49   

Sposób przebiegu treningu niósł dla mnie wiele korzyści. Częste zmiany w sposobie poruszania się kłusem, faktycznie w niedługim czasie przyniosły oczekiwany efekt. Pomimo przerwy stałem się wyraźnie lżejszy i przyjemniejszy w pysku, na skutek znacznie lepszej pracy zadu, którą poprawiły mnogie przejścia. W parze z poprawą szło jednak też zmęczenie - byłem już wyraźnie mokry na szyi, piersi i słabiznach, chociaż taka dawka ruchu nie była dla mnie niczym wyjątkowym, jeżeli tylko byłem w formie. Dzisiaj było z tym ciężko, również przez pogodę, która nie rozpieszczała. Być może była dobra na plażę, ale niekoniecznie na trening, choć temperatura nie była znowuż tak wysoka. Oddech miałem jednak w miarę spokojny, głównie dzięki stosunkowo częstym przerwom, podczas których miałem czas by odsapnąć.
Jeżeli natomiast chodzi o żucie z ręki, to również nie był mi obcy element. Rozumiałem sposób "działania" tego ruchu, więc opuściłem głowę w ślad za idącą do dołu ręką jeźdźca, ale fizycznie nie byłem w stanie sięgnąć nosem na wysokość, na jaką był w stanie to zrobić wysportowany koń. Na ten moment tyle powinno jednak wystarczyć, w końcu te mięśnie, które miały być zaangażowane w te ćwiczenie, rzeczywiście zostały ruszone i to w prawidłowy sposób.
Przechodząc do stępa parsknąłem przeciągle i pozostawiłem głowę w dole, na długiej, wyprostowanej szyi. Na tym etapie treningu byłem już całkiem dobrze rozruszany, stąd moje reakcje zauważalnie się poprawiły, pozwalając Sugarmanowi na coraz lżejsze sygnały. Dzięki rozluźnieniu osiągniętemu wcześniejszymi ćwiczeniami, a także dzięki większemu zaangażowaniu w pracę, poprawiłem jakość ustępowań także w tę gorszą stronę, choć oczywiście była to niewielka różnica. Tutaj, na placu treningowym, było mi znacznie prościej oswoić się z otoczeniem aniżeli w obcym miejscu na zawodach,więc przestałem zwracać uwagę na to, co działo się na "zewnątrz". Tym samym mogłem zaoferować Lukowi większą swobodę ruchów, przekładającą się na jakość ustępowań. Jeżeli natomiast chodzi o galopy, nie miałem problemu z właściwą reakcją i ruszeniem na dobrą nogę. Prośby o zagalopowanie raczej nie spadały na mnie znienacka, więc nie było powodu, żebym reagował z opóźnieniem lub zgadywał, o co chodzi jeźdźcowi, choć przy pierwszym podejściu do kontrgalopu zdradziłem lekkie zawahanie i w jego efekcie ruszyłem z lekkim opóźnieniem. Na co dzień nie miałem styczności z człowiekiem, który poruszałby wszystkie aspekty treningu. Przeważnie miałem tylko rytmicznie poruszać się we wszystkich trzech chodach, skracać i wydłużać się, a także skakać. Stąd trochę solidnej, choć ograniczonej przez moją przerwę ujeżdżeniowej pracy było dla mnie nowością i trochę zaskoczeniem. Niemniej znowu nie było to coś, czego bym nie znał, więc z czasem nabrałem płynności w wykonywanym ćwiczeniu.
_________________

If you give me your eyes,
I will be your wings...

paszport | galeria
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 7