Watchman Ujeżdżony Mom says I'm pretty so fuck you
Płeć: ogier Wiek: 5 lat Rasa: han x hol Właściciel: Jessica R. Cena: £2775 Doświadczenie w skokach: 64 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 47 Doświadczenie z lonżowania: 30 Kondycja: 45 Szybkość: 71
Wysłany: 2017-06-06, 13:50
Czasem lepiej było zrezygnować z treningów z kopytnymi, jeśli miało by to przynieść więcej szkody niż pożytku... Albo stać się zagrożeniem dla jeźdźca, o ile Watchman dotąd jeszcze ani razu nie zrzucił z siebie jeźdźca, to mogło do tego prędzej czy później dojść, a nerwowy człowiek na grzbiecie byłby do tego najszybszą drogą. Inna sprawa, że nawet gdyby tutaj poniósł i przyspieszył, to trzeba było po prostu utrzymać się na jego grzbiecie i zaczekać aż skończy. Teren czworoboku był ograniczony (tylko białe płotki czy wyższe ogrodzenie - cholera wie), więc nie było mowy o ucieczce w nieznane, uderzeniach w przeszkody czy o czymkolwiek podobnym.
Tym razem jego opuszczenie głowy, przeniesienie lekko ciężaru naprzód było kontrolowane, toteż nie uciekł zadem i nie zgubił rytmu. Obyło się po prostu bez szaleństw. Lekko wydłużył foulee, swobodnie galopując wzdłuż ścian maneżu i czerpiąc z tego sporą przyjemność. Czasami jeszcze odrobinę go ta radość ponosiła, toteż upominające półparady były jak najbardziej na miejscu. W pewnym momencie jego boki zaczęły unosić się trochę wyżej a on sam zwolnił lekko, po prostu zadyszał się trochę - ale przynajmniej był wybiegany, rozluźniony. Chętnie przeszedł do kłusa i starał się tu nie zdychać, choć bardzo go kusiło, by już odpuścić i przejść w stęp, uciec z kontaktu i olać sprawę. Ale nie, jesteśmy dziś grzecznym karuskiem! Jego upragniony, powolny spacerek na szczęście pojawił się lada moment. Watchman wyciągnął nos w dół, lekko podrapał się w przednią nogę, szastając ogonem odganiał się od nielicznych jeszcze much.
To wybieganie i chwila odpoczynku rzeczywiście wyszły mu na dobre - spięcia, które zawsze były obecne na początku jazdy, ciągłe rozpraszanie się drugą parą, znikły całkowicie i młody sportowiec był w pełni gotów na podejście do kolejnych zadań. Gdy już odetchnął, chętnie powrócił na kontakt i opuściło go rozleniwienie, pewny, czego się od niego oczekuje, starał się utrzymać prostą sylwetkę podczas spacerku na drugim śladzie. Na woltach wyginał się wręcz wzorcowo i po każdym kolejnym okrążeniu zdawał się lepiej rozumieć o co amazonce chodzi i uwypuklał grzbiet, rozszerzając swoje skupienie także na mięśnie brzucha, kontrolowanie kłody. Półparady przed zatrzymaniami skutecznie powstrzymywały ogiera przed rozjeżdżaniem się i niepotrzebnym wydłużaniem się w stój, toteż nie stawał jak muł na środku pastwiska, ale jak szport machina.
_________________
how do you feel?
{t h a t - i s - t h e - q u e s t i o n}
........But Iforget ..........- youdon'texpect an easyanswer
........When something like a soulbecomesinitialized
........And foldedup like paperdolls and little notes
..........- you can't expect a bit of H O P E
........So while your ◁ outside ▷looking in
DESCRIBING WHAT YOU SEE
remember what you're s t a r i n g at is me
I msc - ujeżdżenie L - Jessica Reese
I msc - skoki regionalne P - Jessica Reese
III msc - wkkw entry - Jessica Reese
galeria
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2017-06-06, 18:03
Tytuł: Hodowca
Zatrzymań zrobiła zaledwie kilka - nie było większego sensu wałkować czegoś, co wychodziło po prostu dobrze. Za ostatnie dała Watchmanowi super-nagrodę, to znaczy wyjęła z kieszonki kostkę cukru i cmoknąwszy do konia, by zwrócić na siebie jego uwagę, podsunęła mu na dłoni smakołyk. Następnie ponownie dała mu łydkę do stępa, podtrzymując wcześniej wypracowane ustawienie i podniosła poprzeczkę wyżej, tzn. włączyła przejścia ze stępa do kłusa i z kłusa do stępa. Też nic trudnego, aczkolwiek oczekiwała, że po rozprężeniu Watchman będzie mniej wyrywny podczas przejść w górę. Czuła, że ma nad nim teraz większą kontrolę, a sam ogier jest bardziej zwarty i czujny niż przedtem. Pojedynczą, krótką półparadą zwróciła jego uwagę na nadchodzące zadanie, po czym dała łydkę do kłusa. Zachowując elastyczne nadgarstki umożliwiała Watchmanowi płynne przejście do wyższego chodu, bez zbędnych usztywnień. Siedząc w siodle, dosiadem amortyzowała charakterystyczne wybijanie, dosłownie płynąc wraz z ruchem konia do przodu. Po paru krokach kłusa przeszła do stępa, blokując ruch miednicy i chwilowo usztywniając krzyż, by wraz z przejściem do niższego chodu rozluźnić się i podtrzymać impuls do ruchu naprzód. Tutaj także wykonała parę powtórek, po których zmieniła formułę ćwiczenia, przy co którym przejściu wykonując zatrzymanie, z którego ponownie ruszała kłusem. To już było trudniejsze, ale w momencie gdy Watchman całkowicie uległ i się rozluźnił, nie powinno dojść do żadnych zgrzytów w komunikacji i tym samym do trudności z prawidłowym wykonaniem ćwiczenia. Na obecnym poziomie karego najważniejsza była jakość chodów, ich lekkość oraz rytm, a tuż po tym właśnie przejścia, które dodatkowo poprawiały przepuszczalność konia. Dlatego Jessie podczas dzisiejszego treningu wykonała ich sporą ilość.
Przed przejściem do galopu znowu dała Watchmanowi chwilę luzu na dłuższym kontakcie, nie chcąc by przytłoczył go natłok zadań. Kiedy odpoczął, z powrotem go pozbierała (btw, tak jak wspomniałeś - było to takie "dziecięce zebranie", bo na prawdziwe przyjdzie jeszcze czas) i ruszyła kłusem, z którego po złapaniu rytmu zagalopowała na parę foule, cały czas pracując w pełnym siadzie. Co istotne do danego chodu przechodziła na określoną ilość kroków, więc przyjmijmy, że po 10 krokach kłusa następowało 5 foule galopu i tak na zmianę.
Kończąc na tym trening z kłusa przeszła do stępa i oddała Watchmanowi wodze, naraz klepiąc go po szyi. Porządnie rozstępowała go z siodła, po czym zatrzymała, poczęstowała jeszcze jedną kostką cukru (w końcu taki dzielny i kochany był dzisiaj!) i zsiadła, by wyjść z ogierem do stajni. /zt
_________________
Watchman Ujeżdżony Mom says I'm pretty so fuck you
Płeć: ogier Wiek: 5 lat Rasa: han x hol Właściciel: Jessica R. Cena: £2775 Doświadczenie w skokach: 64 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 47 Doświadczenie z lonżowania: 30 Kondycja: 45 Szybkość: 71
Wysłany: 2017-06-07, 09:29
Watch lekko przekręcił łeb, by łypnąć na Jessie jednym okiem i wybadać o co chodzi... I był mile zaskoczony! Szybko dostrzegł na jej dłoni kostkę cukru, toteż wygiął się, by bardzo delikatnie zgarnąć ją z dłoni amazonki. Słodycz przyjemnie rozpływała mu się na języku.
Zmotywowany do dalszej pracy i zadowolony z samego siebie, ruszył naprzód aktywnym stępem w ustawieniu. Starał się zadbać o każdy szczegół i musiał przyznać, że na tym etapie treningu jest to zadanie znacznie łatwiejsze. Półparada wzmogła jego skupienie, toteż od razu po jej otrzymaniu, zaczął oczekiwać kolejnych sygnałów. Przekonany o tym, że Jessie nie za bardzo spodobało się to dzikie zagalopowanie w jego wydaniu, spróbował teraz ograniczyć swoją energię i przejść od razu w takie tempo w kłusie, jakie powinno jej odpowiadać. Energiczne, ale nie przesadzone. Przy tym karus zachował ustawienie i mimo narastającego powoli zmęczenia, starał się unosić nóżki w miarę wysoko i nie szurać o piach. Czule reagował na wszelkie usztywnienia jej bioder, krzyża, na wycofywanie ciężaru na tył i gładko przechodził w energiczny stęp. Wydawało się wręcz, że sam czerpie przyjemność z tego, że mu wychodzi i może zadowolić amazonkę - chyba miał dziś wyjątkowo dobry dzień, jeśli o pracę chodzi. Gdy ćwiczenie zostało zmodyfikowane, Watch popełnił kilka błędów - nie był pewien, czy bardziej stanowcze pomoce sugerują mu rzeczywiście zatrzymanie czy po prostu dalej przejście w stęp? Eksperymentalnie wplótł więc ze dwa razy kilka kroków stępa przed zatrzymaniem, sprawdzając reakcję Jessie i tym samym ucząc się trochę o komunikacji jeździec-wierzchowiec. Gdy zrozumiał jednak o co chodzi, postarał się i zaprezentował Jess kilka równych zatrzymań. Z raz czy dwa pod koniec uciekła mu trochę równowaga, ale to drobnostka, którą wypracuje się praktyką.
Zapewne przez wybitnych rodziców i "błękitną" krew, łatwiej było mu osiągnąć odpowiednie zrównoważenie, rytmikę a przy tym trochę zaszaleć i może zachwycić właśnie lekkością czy na początku pracy, przy większej ilości energii, niezłą akcją nóg. Przede wszystkim odziedziczył jednak po nich dążność do przodu, chęć i ukierunkowanie na pracę z człowiekiem. No i korzystną budowę. Żałować można było jedynie, że był koniem przesadnie wrażliwym i że nie był tak jednoznacznie odważny, jak jego przodkowie.
Watchman czuł całym sobą, że trening prędzej czy później się skończy... Był po prostu zmęczony, toteż przejście w stęp, przyjął z ulgą i skorzystał z możliwości rozluźnienia szyi i odprężenia się. Był w stanie jeszcze chwilę popracować, co zresztą Jessie poprawnie oceniła. Do powrotu w ustawienie potrzebował trochę bardziej stanowczych pomocy, był to maleńki opór, który ustąpił chwilę później, gdy amazonka posłała mu już kolejne sygnały. Przeszedł w żwawy kłus i chwilę później w wyważony galop, w którym łatwiej było mu się odnaleźć przez "roztrenowanie" i wspomagającą półparadę jeźdźca. Początkowo może zmiany po konkretnej ilości kroków nie przychodziły tak płynnie, czasem Watch dodał jeszcze kroczek od siebie czy po prostu zareagował z lekkim opóźnieniem. Szybko zrozumiał jednak, że ćwiczenie ma określony rytm i że przejścia natychmiastowe są tu bardziej na miejscu. Ostatkiem sił postarał się więc zadowolić zawodniczkę. Płynnie zszedł w kłus, gotów na kolejne zagalopowanie, mimo unoszących się wysoko boków i zmęczenia.
I w końcu mógł naprawdę trochę wypocząć. Zadowolony z siebie kroczył leniwie naprzód, nosem szurając prawie przy ziemi. Dopiero po kilku minutach ożywił się trochę i zaczął rozglądać się naokoło, wyraźnie wrócił do siebie. Po zatrzymaniu zjadł kostkę cukru i delikatnie trącił dziewczynę pyskiem, był mało wylewny, ale koniecznie chciał okazać jej swoje zadowolenie i podzielić się myślą, że według niego całkiem fajnie spędzili razem czas. Grzecznie pomaszerował za nią do stajni.
[z/t]
_________________
how do you feel?
{t h a t - i s - t h e - q u e s t i o n}
........But Iforget ..........- youdon'texpect an easyanswer
........When something like a soulbecomesinitialized
........And foldedup like paperdolls and little notes
..........- you can't expect a bit of H O P E
........So while your ◁ outside ▷looking in
DESCRIBING WHAT YOU SEE
remember what you're s t a r i n g at is me
I msc - ujeżdżenie L - Jessica Reese
I msc - skoki regionalne P - Jessica Reese
III msc - wkkw entry - Jessica Reese
galeria
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2017-06-08, 12:02
Tytuł: Hodowca
Dostanie marchewkę i niech się cieszy.
Z przekątnej zeszli pod długą ścianę, kierując się w stronę krótkiej, gdzie na narożniku znów dopilnował łydką właściwego wygięcia i znaleźli się pod krótką ścianą. Brian zachował się podobnie przy drugim narożniku, a na długiej ścianie poprzedził półparadą zejście na kolejną przekątną, na której Imagination miała wyciągnąć krok w kłusie. Odbili na przekątną w H. Brunet nie miał pojęcia jak klacz sobie radzi z wyciąganiem roku, dlatego działał jasnymi, wyraźnymi pomocami, jednocześnie pozwalając jej ciut przyspieszyć i utrzymując ją na równej linii. W F wrócili do poprzedniego ustawienia i ruszyli dalej kłusem roboczym. Kolejny raz - miejmy nadzieję - precyzyjnie wyjechali narożnik. Zbliżając się do A Brytyjczyk znów zadziałał półparadami, przygotowując ją do odbicia na woltę o średnicy 15 metrów. Nie różniłaby się niczym od poprzednich - bo działał na niej tak jak na wcześniejszych - gdyby nie to, że w połowie koła miał przejść z kłusa anglezowanego do ćwiczebnego. Więc jak najdelikatniej usiadł głębiej w siodle, starając się tym nie rozproszyć holsztynki. Czy mu się tow stu procentach udało? Pewnie nie. Minimalnie ją zwolnił nadal w ramach kłusa, przygotowując do kolejnego elementu. Zamknęli koło i wrócili pod ścianę w A, gdzie po uprzednim przygotowaniu Donney zablokował dosiad i posłał jej pełną paradę do zatrzymania. Odliczył kilka sekund i dodał jej łydki do ruszenia, tym razem stępem. Kolejny narożnik zostawili za sobą, by w E skręcić w prawo. Na zakręcie podobnie starał się ją dopilnować. Przecięli środek czworoboku by w B odbić na woltę w lewo.
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: koń holsztyński Właściciel: Christian Levrull Cena: £3213 Doświadczenie w skokach: 50 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 49 Doświadczenie z lonżowania: 24 Kondycja: 28 Szybkość: 22 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2017-06-10, 19:13
Za marchewkę dam się zabić <3
Na narożnikach wyginała się coraz to lepiej, nie ukrywając z czasem jej ruch był o wiele, wiele lepszy. Sam mężczyzna mógł wyczuć jej rozluźnienie, a także gibkość.
Pokonywanie przekątnej z wydłużonym krokiem nie było dla niej problemem - wyrzucała nogi wyżej i dalej, jednocześnie także lekko rozciągnęła tułów, ale głowę trzymała wciąż w takiej samej pozycji. Uczył ją już ktoś tego, a że klaczą była pamiętliwą, to ćwiczenie nie sprawiało jej trudności. Po powrocie do dawnego ustawienia znów miała przed sobą kłus roboczy. Pracowała aktywnie zadem i na drobną koretkę zaczęła także skracać krok. Współpraca z nią przebiegła łatwiej niżeli można by było się spodziewać po koniu 4 letnim.
Kolejny narożnik - po raz kolejny bez wypadnięcia łopatką i z równym tempem pokonany - a przeszli na woltę w pobliżu A. Na kole także trzymała stałe tempo, choć mógł wyczuć, że minimalnie zwolniła kiedy z kłusa anglezowanego, mężczyzna przeniósł się na ćwiczebny. Nie mniej jednak samo spowolnienie było przez niego kontynuowane - finalnie prowadząc do gładkiego zatrzymania z jednym krokiem stępa. Była przecież młoda, niedoświadczona i dosłownie dziewicza.
Następnie przeszli do stępa, podczas którego mężczyzna musiał korygować jej spowolnienia. Miała słabą kondycję po zimie a zafundował jej sporo pracy jak na 4 lata biegania po tym świecie. Mimo to przyjmowała to z ochotą - lubiła pracować, szczególnie gdy dostawała za to nagrody. Narożnik pokonany przyzwoicie a czekał ją zakręt w prawo przy literce E. Tutaj łuk był lepszy niżeli na narożniku, choć widać było po niej zmęczenie. Na szyi pojawił się pot a zaangażowanie widocznie osłabło. Następnie w B wyjechali na woltę, całe szczęście w stępie, na której bez widocznych korekt Briana, które zapewne dostawała, nieźle się rozłaziła i rozpraszała.
_________________
Let's grab our gold switchblade..... ...........And make us a blood pact, babe
Would you kill, kill, kill for me? I love you enough to ask you again ......Would you kill for me?» Christian
...Bloody noses are just like roses
.....But what happens when we are betrayed?
Would you drag him to the shed .......And unload six rounds in their fucking face?» Chris, Brian, James
Sideways for attention, longways for results. Who are you going to cross?
» 1 miejsce WKKW - Entry pod Chrisem
» 3 miejsce WKKW - Entry pod Chrisem
» 3 miejsce ujeżdżenie - klasa L pod Chrisem
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2017-06-12, 15:46
Tytuł: Hodowca
Jak dotąd biorąc pod uwagę młody wiek Imagination pracowało mu się z nią naprawdę dobrze. Zauważył jednak po przejściu do stępa, że jest już nieco zmęczona. Korygował jej spowolnienia, a na wolcie niepilnowana dekoncentrowała się, dlatego cały czas był czujny i po zamknięciu koła, gdy ruszyli pod ścianą zwolnił jeszcze nieco tempa, nie pozwalając jej jednak całkowicie się zatrzymać. Dał jej też więcej luzu na wodzy. Chwila odpoczynku jednak nie trwała długo. W C przeszli do galopu roboczego - nawet jeśli w wykonaniu klaczy wymagało to kroku czy dwóch w kłusie. Od razu jednak dopilnował spokojniejszego tempa galopu. ścięli kolejny narożnik lepiej lub gorzej i znów byli pod długą ścianą. W H po uprzednim posłaniu holsztynce półparady odbił z nią na przekątną, utrzymując równą linię i nie dając jej możliwości zwalniania, bo to równało by się z przejściem do kłusa. Pokonali przekątną bez dodatkowych elementów, bo brunet zdawał sobie sprawę z tego, że te są energożerne. Wrócili pod ścianę, wyjechali kolejny narożnik, zbliżając się do A i końca treningu. W A odbili na woltę o średnicy 15 metrów. Na wolcie pilnował równego, ale trzeba zaznaczyć powolnego tempa, jednocześnie wyginając czterolatkę od wewnętrznych pomocy a ograniczając jej wygięcie i wskazując kierunek zewnętrznymi.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Wysłany: 2017-06-12, 16:02
Ostatnie zawody pokazały brunetowi, że nawet olbrzymi talent konia nie zastąpi zgrania z jeźdźcem tworzonego na wspólnych treningach. Większe zdolności Sleepwalkera przegrały z lepszym zaznajomieniem Sugarmana z teoretycznie chodzącym klasę niżej Sheridanem, dlatego na ambicję Luczka weszło poprawienie komunikacji między sobą a fryzem. Przyprowadził ogiera na czworobok, swoje ulubione miejsce do treningów w tę porę roku, zaciszne, troszkę odosobnione i, załóżmy, akurat teraz puste. Zatrzymał karego przy schodkach jeszcze poza białym ogrodzeniem i po dociągnięciu popręgu oraz opuszczeniu strzemion poklepał go po umięśnionej szyi by następnie sprawnie zająć miejsce w siodle. Lekkim impulsem posłał Sleepa do stępa, zaraz kierując go na długiej wodzy do wnętrza czworoboku. Od pierwszych kroków stymulował zaangażowanie zadu pracą dosiadu, łydkami nieskrępowanie oplatał boki konia uważając, aby robić to równomiernie. Dzisiaj stawiał na trochę dłuższy stęp coby dobrze rozruszać mięśnie głębokie, dzięki czemu zaplanowana na dzisiaj bardziej zaawansowana, skupiająca się na mniejszej liczbie elementów praca, będzie mogła być bardziej owocna. Dopiero po dwóch-trzech minutach takiego aktywnego ale zupełnie luźnego stępowania zaczął stopniowo nabierać wodze na dłuższy kontakt, od razu zapraszając ogiera do niskiego okrągłego ustawienia, od teraz starając się już formować sylwetkę fryzyjczyka, jednakże tutaj działał w pierwszej kolejności od tyłu, tam prosił o wytwarzanie energii, subtelnie działającą łydką już teraz sugerował ogierowi uwypuklenie pleców a tak naprawdę ręka mogła działać jak działała tylko dlatego, że wszystkie poprzednie warunki zostały spełnione. Na pierwszy ogień poszły standardowo łuki i zatrzymania, podczas których pan trener starał się być delikatny dążąc do momentu, w którym może kiedyś będzie mógł kierować samą myślą. Dosyć szybko włączył także zabawę ustępowaniem i łopatkami w najróżniejszych konfiguracjach co bez wątpienia było dobrym krokiem na drodze do pełniejszego rozluźnienia i porozumienia, sprawniejszej i szybszej komunikacji. Zwykle prosił o wykonanie kilku kroków w danym ćwiczeniu żeby móc szybko przeskoczyć do następnego i tym samym nie dać się wkraść monotonii do pozornie tak nieciekawego stępa. A to zabawne, że można nawet godzinę jeździć stępem i nie nudzić się przez ten czas a nawet uzyskać fajny efekt po takiej jeździe, oczywiście zakładając, że koń był na odpowiednim etapie wyszkolenia i już rozumiał oraz w pełni akceptował pomoce jeźdźca. Oni nie mieli zamiaru zostawać tylko w stępie, aczkolwiek Luczek dopiero po około dziesięciu minutach takiej pracy podpiął karemu popręg i po ponownym ruszeniu stępem zaoferował dresażowcowi bardziej zażyły kontakt, jednakże ciągle prosił o okrągłe ułożenie szyi do dołu, co miało dopełniać zaokrąglania całej sylwetki. Wówczas posłał go do kłusa, od początku anglezując i standardowo rozpoczynając od gimnastyki, poprawiania skrętności tudzież oparcia i polegania na pomocach a także od przejść.
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: koń holsztyński Właściciel: Christian Levrull Cena: £3213 Doświadczenie w skokach: 50 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 49 Doświadczenie z lonżowania: 24 Kondycja: 28 Szybkość: 22 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2017-06-12, 19:43
//kupa, składnia poległa a i mogą być błędy - więcej grzechów nie pamiętam//
Klacz także nie miała powodów do narzekania - w swojej karierze miała na grzbiecie znikomą ilość jeźdźców i mimo tego, że każdy jeździł inaczej, to też każdy dał jej coś od siebie.
Była wdzięczna za odpoczynek, z którego korzystała iście garściami - spuściła nieznacznie łeb, westchnęła głośno i rozluźniła mięśnie, które wręcz zażyły się od pracy. Niestety, czy też stety, bo przecież po to była tutaj z Brianem, została poproszona o galop, co wykonała - z lekkim opóźnieniem, ale jednak. Zaliczyła także jeden krok w kłusie, choć było to tak znikome i delikatne, że nie dało się ją za to winić. Były przecież czasy, kiedy do galopu potrzebowała 4 serii pomocy i długiego odcinku w aktywnym kłusie. Była wdzięczna za spokojne tempo, które nie przemęczało jej do granic możliwości, dlatego także przyłożyła się do pracy na narożniku. Wygięła tułów wokół łydki mężczyzny, tułów oraz łopatka szły po równej linii z resztą ciała, a szyja uginała się ładnie zarówno na kontakcie, jak i z ruchem pozostałej części ciała. Na przekątnej, zdaje się w zwykłym galopie oddychała z głośnością porównywalną do 10 letniego, zakurzonego laptopa, tym samym uświadamiając mężczyźnie, że już mało co da radę zdziałać. Najwyraźniej musiał to zrozumieć, czy też sam się domyślił, stąd klacz spowolniona do kłusa odetchnęła głęboko ciesząc się z wolniejszego chodu.
Kolejny narożnik pokonała równie starannie, była zacięta w tym co robi, nawet jeśli miałaby paść trupem z przemęczenia. Podobnie było na wolcie, którą wyjechała najlepiej jak potrafiła i jak dała radę, co całkiem nieźle jej wyszło. Tempo trzymała równe, nie było mowy o przyśpieszaniu, a do zwalniania jej nie ciągnęło, skoro mężczyzna tego nie narzucał.
_________________
Let's grab our gold switchblade..... ...........And make us a blood pact, babe
Would you kill, kill, kill for me? I love you enough to ask you again ......Would you kill for me?» Christian
...Bloody noses are just like roses
.....But what happens when we are betrayed?
Would you drag him to the shed .......And unload six rounds in their fucking face?» Chris, Brian, James
Sideways for attention, longways for results. Who are you going to cross?
» 1 miejsce WKKW - Entry pod Chrisem
» 3 miejsce WKKW - Entry pod Chrisem
» 3 miejsce ujeżdżenie - klasa L pod Chrisem
Płeć: ogier Wiek: 11 lat [ur. 24.03.2007r] Rasa: koń fryzyjski Wzrost: 164 cm Właściciel: Aaren & Anthony Wayford. Cena: £6350 Doświadczenie w skokach: 15 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 363 Doświadczenie z lonżowania: 112 Kondycja: 100 Szybkość: 63 Klasa startów: Ujeżdżenie: CS
Wysłany: 2017-06-13, 20:16
W drodze na czworobok przebudził się z lekka, jakby wreszcie osiągając gotowość do pracy, o którą ciężko było go posądzić podczas paru pierwszych minut tego spotkania. Sleepwalker jednak rzadko kiedy odmawiał współpracy, musiałby się czuć naprawdę fatalnie, ale już od dawna nic takiego nie miało miejsca. Spojrzał bystro po czworoboku i zatrzymał się przy schodkach, podczas wsiadania nie zaprzestając lustrowania terenu wzrokiem. Na Luke'a zwrócił uwagę dopiero wtedy, gdy ten parokrotnie poklepał go po szyi, na co Sleepwalker zareagował odchyleniem ucha. Odczekał chwilę, po której ruszył stępem w reakcji na łydkę. Głowę niósł swobodnie uniesioną, ale nie zadartą, na rozluźnionej i długiej szyi. Nie wyglądał na jakkolwiek zaniepokojonego czy spiętego. W okolicy nie było też niczego, co mogłoby go potencjalnie rozproszyć, stąd oddał się w pełni marszowi będącemu wstępem do rozgrzewki. Zawodnik nie musiał mu w nieskończoność przypominać o konieczności uruchomienia zadu, ogier doskonale wyuczony podstaw dobrze wiedział, czego się od niego oczekuje i prawdopodobnie dla własnego komfortu i świętego spokoju nie próbował z tym dyskutować. W odczuciu niektórych był trochę jak wyprany z uczuć robot, zupełnie pozbawiony własnego zdania, ale tak mogła pomyśleć tylko niedoświadczona osoba, która nigdy nie miała z nim do czynienia. Gdyby tak było, prawdopodobnie nie doszedłby do tego poziomu, który był przecież poparty także jego ciężką pracą i własnym wkładem. Może rzeczywiście nie był szczególnie otwarty i komunikacyjny, ale też nie zależało mu na zaprzyjaźnieniu się ze wszystkimi. Aktualnie był całkiem zadowolony z tego, że ma do czynienia przede wszystkim z Sugarmanem.
Po nabraniu wodzy na kontakt, który przyjął bez cienia sprzeciwu, sylwetka fryzyjczyka zaczęła ulegać pierwszym zmianom. W poszukiwaniu oparcia chętnie zszedł głową niżej, szyję ustawiając w łagodny łuk. Nie towarzyszyło temu jednak przeniesienie ciężaru ciała na.przód, ten pozostał na swoim miejscu, właściwie równoważąc konia. Był skupiony na pracy, więc brak większych trudności w komunikacji i przepływie informacji nie powinien być zaskakujący. Szedł energicznie, ale bez zbędnego spieszenia się, co miało też wpływ na jakość zatrzymań - były one łagodne i zrównoważone. Pomoce jeźdźca także były wyważone, więc nie dochodziło do spięć w postaci przykładowego uciekania od ręki przy zatrzymaniu, bo wynikało ono przede wszystkim z dosiadu, który hamował ogiera. W dalszym ciągu nie nabawił się żadnych niepokojących spięć, cały czas dbano nie tylko o jego prawidłowy trening, ale też o dopasowanie sprzętu i kondycję mięśni, toteż Sleepwalker pozbawiony dolegliwości bólowych nie tylko chętnie, ale i właściwie wyginał się na wszelkich łukach. Wiadomo, że po kilkunastu godzinach w boksie potrzebował pierw rozruszać się przez parę minut, ale to jakby nie było problemem, bo Sugarman dołożył wszelkich starań by jak najlepiej przygotować Sleepwalkera do dzisiejszego wysiłku. Stąd też fryzyjczyk stopniowo nabierał giętkości i elastyczności, w miarę tego jak jego mięśnie ulegały rozgrzaniu.
Wraz z nabraniem wodzy zaokrąglił się jeszcze wyraźniej, dopiero w takim ustawieniu zaczynając przyzwoicie rozciągać górną linię sylwetki. Poproszony o przejście do kłusa ruszył wyższym chodem, zaczynając dość energicznie. Miał sporo siły i nadmiar energii, więc jak na siebie był całkiem żywiołowy, choć nie przyszło mu do głowy poradzenie sobie z tym w niekonwencjonalny sposób. Żywo przebierając nogami, ale wciąż unikając spieszenia się i drobienia, poruszał się w narzuconym przez Sugarmana ustawieniu dyskretnie przeżuwając przy tym wędzidło. Mimo wyczuwalnego, to kontrolowanego pobudzenia, jego reakcje pozostały jednakowo szybkie więc przejścia w dużej mierze pozostały prawidłowe, choć Sleepwalkerowi wyraźnie bardziej pasowało niczym niezakłócone poruszania się do przodu.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2017-06-14, 13:35
Tytuł: Hodowca
Był świadomy, że Imagination jest już zmęczona, dlatego nie wymagał od niej Bóg wie czego. Pod krótką ścianą w A skręcili na linię środkową, do X. Jedyne czego oczekiwał teraz od klaczy to dosć równa linia, plus równe tempo, a w X mniej więcej poprawne zatrzymanie, do czego też przygotował ją półparadami, następnie zablokował dosiad i wysłał jej pełną paradę. Gdy się zatrzymała poklepał ją po łopatce i pochwalił, a upewniwszy się, że stoi w miejscu spokojnie, zsiadł z jej grzbietu, by trochę ją odciążyć. Dopiął jej uwiąz, by ją w ten sposób rozstępować, jednak tylko w kłusie i stępie, więc holsztynka miała mnóstwo okazji do odpoczynku. Potem skrócił uwiąz i przywołał czterolatkę do siebie. Pogłaskał ją po kości nosowej i poprowadził z powrotem do stajni.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Wysłany: 2017-06-14, 17:02
Oczywiście nie robili samych przejść, głównym celem było rozkłusowanie ogiera które miało prowadzić do lepszego rozgrzania, dlatego też wyginał go na różnych serpentynach i innych szlaczkach po około minutę, następnie zatrzymywał go lub zwalniał do stępa by po kilku odczekanych sekundach wrócić do kłusa. Nie czekał też długo z wprowadzeniem krótkich odcinków ustępowania, cały czas anglezując niemniej jednak stałą obecność ciężaru ciała w siodle łatwo było w tym ćwiczeniu zastąpić po prostu dociążeniem strzemienia po tej stronie, w którą stronę akurat się kierowali. Momenty, podczas których jechali po pierwszym śladzie, wykorzystywał do tego, aby częściowo z tego śladu zjechać, to znaczy albo zagarniał łopatkę do wewnątrz jednocześnie prowadząc ją dalej w kierunku, w jakim podążały tylne nogi, albo pilnując wewnętrzną łydką ruchu naprzód zewnętrzną przesuwał zad do wewnątrz, wszystko to zaledwie na kilka kroków, chciał mieć po prostu reakcję, chwilę wytrwania w ćwiczeniu i gotowość do szybkiego powrotu do wyprostowania. Jako, że Sleepwalker był naprawdę świetnie wyczulony i do tego pozostawał zawsze uważny i czuły, Luczek nie przesadzał z ilością tego wszystkiego, ostatecznie rzeczywiście decydując się na dłuższe momenty czystego kłusowania. Po około ośmiu-dziesięciu minutach od pierwszego zakłusowania zaczął drobne ingerencje w tempo, na razie tylko skracając i wydłużając wykrok, jeszcze bez typowego wchodzenia w zebranie czy wyciągnięcie. Pracował wówczas więcej półparadą, odpowiednio nieco zacieśniając mu ramy ustalane przez pomoce lub wyraźniej posyłał go do przodu do wypełnienia ich lekkiego poszerzenia, na razie wszystko było w formie rozgrzewkowej a zatem poziom trudności zadawanych ćwiczeń zdecydowanie nie dorastał do tych, jakie należało prezentować na czworoboku podczas przejazdu najwyższej klasy.
Na taki sam układ postawił w galopie, do którego zaprosił karego na kole precyzyjnym wypchnięciem bioder oraz nieznacznym dociśnięciem wewnętrznej łydki przy zewnętrznej przesuniętej do tyłu po kilku półparadach. Już tymi drobnymi przejściami w obrębie jednego chodu chciał wzmacniać pracę a co za tym idzie siłę zadu, przy okazji sprawiając, że dzięki tym ćwiczeniom ogier był bardziej przy nim, mógł lepiej odpowiadać na jego pomoce. Pierwsze galopy nie trwały zbyt długo a podczas nich Luczek jeszcze troszkę zachęcał Sleepa do wyraźniejszego zaokrąglenia się, aby móc go jeszcze lepiej rozluźnić i dzięki temu powoli zacząć zmierzać do sedna dzisiejszej pracy. Zanim jednak zaczęli naprawdę na poważnie, zrobili po kilka kół na jedną i na drugą stronę, zmianę kierunku jeździec zaaranżował przez stęp uprzednio "gotując" ogiera skupiającym działaniem półparady aby w dogodnym do tego miejscu dociążyć mocniej zad i jednocześnie podtrzymując ruch oraz ogólną tendencję przepływu energii do przodu łydką, zamknął fryzyjczyka w pomocach na tyle wyraźnie, by ten przeszedł do stępa, jednocześnie nie zbyt wyraźnie, coby w ogóle się nie zatrzymali. Tak samo postąpił po galopie na drugą nogę aby dać ujeżdżeniowcowi moment na złapanie oddechu przed czymś więcej.
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: koń holsztyński Właściciel: Christian Levrull Cena: £3213 Doświadczenie w skokach: 50 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 49 Doświadczenie z lonżowania: 24 Kondycja: 28 Szybkość: 22 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2017-06-14, 21:40
Brian napisał/a:
Był świadomy, że Imagination jest już zmęczona, dlatego nie wymagał od niej Bóg wie czego. Pod krótką ścianą w A skręcili na linię środkową, do X. Jedyne czego oczekiwał teraz od klaczy to dosć równa linia, plus równe tempo, a w X mniej więcej poprawne zatrzymanie, do czego też przygotował ją półparadami, następnie zablokował dosiad i wysłał jej pełną paradę. Gdy się zatrzymała poklepał ją po łopatce i pochwalił, a upewniwszy się, że stoi w miejscu spokojnie, zsiadł z jej grzbietu, by trochę ją odciążyć. Dopiął jej uwiąz, by ją w ten sposób rozstępować, jednak tylko w kłusie i stępie, więc holsztynka miała mnóstwo okazji do odpoczynku. Potem skrócił uwiąz i przywołał czterolatkę do siebie. Pogłaskał ją po kości nosowej i poprowadził z powrotem do stajni.
zt
Czego wymagał, to i otrzymał. Szła po wyznaczonej linii w stałym tempie, bo nie była skłonna przyśpieszać. Poprzez półparady była maksymalnie przygotowana na nowy element, dlatego jej zatrzymanie było natychmiastowe, płynne i równe.
Pozytywnie nastawiona do stępowania z Brianem u boku prychała do niego przyjacielsko i co rusz zaczepiała go chrapami przy ramieniu, czy ocieraniem łba o udo. Jej trening z mężczyzną bardzo odpowiadał a koniem była młodym i kontaktowym.
Finalnie ruszyła z mężczyzną do stajni. /z.t
_________________
Let's grab our gold switchblade..... ...........And make us a blood pact, babe
Would you kill, kill, kill for me? I love you enough to ask you again ......Would you kill for me?» Christian
...Bloody noses are just like roses
.....But what happens when we are betrayed?
Would you drag him to the shed .......And unload six rounds in their fucking face?» Chris, Brian, James
Sideways for attention, longways for results. Who are you going to cross?
» 1 miejsce WKKW - Entry pod Chrisem
» 3 miejsce WKKW - Entry pod Chrisem
» 3 miejsce ujeżdżenie - klasa L pod Chrisem
Płeć: ogier Wiek: 11 lat [ur. 24.03.2007r] Rasa: koń fryzyjski Wzrost: 164 cm Właściciel: Aaren & Anthony Wayford. Cena: £6350 Doświadczenie w skokach: 15 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 363 Doświadczenie z lonżowania: 112 Kondycja: 100 Szybkość: 63 Klasa startów: Ujeżdżenie: CS
Wysłany: 2017-06-14, 22:29
Krótko mówiąc - oboje nie mogli się nudzić podczas rozgrzewki. Mnogość zadań wymuszała na Sleepwalkerze ciągłą koncentrację, co nie było jednak dlań przytłaczające. Nie miał problemu z gotowaniem się, gdy stawiono przed nim wiele zadań, przynajmniej tak długo aż prośby o nie były precyzyjnie kierowane. Stąd też z zachwycającą dokładnością rozróżniał poszczególne sygnały, które prowadziły go do wykonywania określonych ruchów. Przykładowo proszony o ustępowanie od łydki, odchodził od nacisku w bok, sylwetkę pozostawiając wyprostowaną jak podczas jazdy wzdłuż ściany. Jedynie lekko wyginał się w potylicy, aczkolwiek pod nieznacznym kątem, jak najbardziej prawidłowym. Wykonując to ćwiczenie w obu kierunkach, stał się wyraźnie bardziej giętki w kłodzie, co przekładało się przede wszystkim na jakość wykonywanych w międzyczasie łuków. Służyło ono także przepuszczalności ogiera, który zdawał się robić coraz lżejszy w pysku, choć nie tracił przy tym oparcia na zewnętrznej wodzy. Luke mógł to łatwo sprawdzić - oddając mu wewnętrzną, ustawienie głowy Sleepwalkera z całą pewnością by się nie zmieniło. Ogólna mechanika ruchu także pozostawała bez zarzutu, fryzyjczyk z lekkością poruszał się po specjalnie przystosowanym podłożu, tworzącym doskonałe warunki do pracy.
Równie chętnie oddawał Sugarmanowi swoją łopatkę czy zad, bez utraty równowagi schodząc nimi do środka czworoboku w oczekiwanym przez jeźdźca stopniu. Były to już odrobinę bardziej wymagające elementy, co jednak dobrze robiło Sleepwalkerowi pod względem przygotowania do większego wysiłku, który miał dopiero nadejść. Przed przejściem do ćwiczeń w obrębie jednego chodu i opierających się na naprzemiennych wydłużeniach i skróceniach, fryzyjczyk był już fajnie rozgrzany i rozbujany, więc różnica między dodaniem i skróceniem w kłusie była dość wyraźnie zaznaczona. Nigdy nie miał zresztą z tym większego problemu, w przeciwieństwie do takiego Sheridana, którego pozwolę sobie wziąć do porównania z tego względu, że Sugarman także miał z nim do czynienia. Sleepwalker równie dobrze pracował w zebraniu co siwy, ale nie miał takich problemów jak tamten z otworzeniem się podczas wyciągniętych chodów. W każdym razie owe ćwiczenie fajnie zaangażowało zad karego w pracę, wobec czego przejście do galopu było jak najbardziej zrównoważone. Zaczynając od koła, na którym wygiął się wokół wewnętrznej łydki jeźdźca pozostając w stosunkowo niskim ustawieniu, następnie wyszedł na ścianę, na której pozostał na dłuższą chwilę. Jak wspomniałam miał dzisiaj wyjątkową chrapkę na galop i ruch ogółem, więc gdy dostał możliwość galopowania po ścianie wkrótce udowodnił Luczkowi, że nie brakuje mu iskry. Co prawda nie wymknął mu się spod kontroli, bo nawet pozostał rozciągnięty i czuły na pomoce, aczkolwiek był wyraźnie pobudzony co przejawiało się w jego ekspresyjnych ruchach. Wchodząc zadem głęboko pod kłodę, efektownie pracował także przodami, swoją foule kryjąc znaczny obszar czworoboku jak na rozgrzewkowy galop. Przemierzając w ten sposób kolejne metry czworoboku podczas galopu w obu kierunkach, ani trochę nie tracił zapału, najwyraźniej dobrze się bawiąc podczas tego zadania. Rozluźnienie osiągnięte w poprzednich etapach rozgrzewki pozwoliło mu na to by przyjemnie i z obopólną wygodą nieść swojego jeźdźca na grzbiecie. O ile Luke pozwolił mu się w ten sposób powyciągać i nie studził jego zapału, niebawem mógł usłyszeć parskanie czy dostrzec delikatne potrząsanie głową, towarzyszące zrzucaniu resztek napięcia. Zmieniając kierunek przeszedł bez oporów do stępa, biorąc w nim parę głębszych oddechów przed zagalopowaniem na drugą stronę, które wyglądało bardzo podobnie. Mimo budowy ogólnie sprzyjającej chodzeniu z wysoko uniesioną głową, Sleepwalker chętnie dziś galopował rozciągnięty do dołu, co było olbrzymim sukcesem biorąc pod uwagę jego niechęć do galopu w ogóle podczas wczesnych lat treningu. W każdym razie mając etap galopu za sobą, po ostatnim okrążeniu z powrotem przeszedł do stępa, gotów wejść poziom wyżej.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Wysłany: 2017-06-16, 18:37
Jeździec lekko poklepał karosza po szyi oczywiście na tę krótką przerwę dając mu długą wodzę. Zauważył, że ogier dziś naprawdę chętnie galopował, toteż zaplanował rozpoczęcie tej trudniejszej pracy od galopu, tak aby Sleep mógł się w nim może jeszcze trochę rozwinąć, skoro miał na razie prawie pełen zapas sił i przede wszystkim ochotę. Po upłynięciu mniej więcej minutki zaczął stopniowo nabierać wodze na dobry, konkretny ale nie trzymający kontakt, taki, który w dalszym ciągu umożliwiał zaokrąglenie szyi w dół bez tworzenia przy tym napięcia powodowanego zbyt małą ilością miejsca. Nie zapomniał także o działaniu łydką oraz dosiadem, dzięki czemu, działając jednocześnie naprzód i dociążająco, poprosił go o stęp zebrany, w którym zostali przez około 15 kroków. Na końcu przyjętej ilości Luczek wykonał kilka półparad by na prostej linii posłać fryza do galopu ze stępa i przy pierwszej nadarzającej się okazji pokierował go na półwoltę, dbając o wyprostowanie, tzn o niewypadanie oraz niewpadanie zadem czy łopatką, poprzez wyważone działanie łydek oraz wodzy, także nie bez znaczenia na ciasnym łuku był ciężar jeźdźca, wysunięte nieco w przód wewnętrzne biodro zabierało konia do wewnątrz współpracując w ten sposób z ograniczeniem idącym od zewnętrznych łydki oraz wodzy. Kiedy wykonali już łuk zwracający ich o sto osiemdziesiąt stopni, wówczas brunet podtrzymywał ustawienie a także wyraźniej dociążając tę samą kość kulszową zaczął zarówno zewnętrzną wodzą jak i łydką prosić o ustępowanie (niefortunne słowo w tym przypadku ) od pulsującego nacisku tych pomocy w ciągu do ściany. Zostawiając około pół metra odstępu od białych szranków(? ) czworoboku ustał z pomocami do ciągu aby, cały czas będąc ułożonym do galopu na tę samą nogę, posłać Sleepwalkera naprzód wzdłuż ściany, zachęcając go do delikatnego ustawienia zewnętrznego w tym kontrgalopie. Sam utrzymywał równowagę bez zachwiania, nie zmieniał nic w dosiadzie jedynie pilnując nim cały czas tempa, tak aby bezpiecznie i poprawnie przejść przez minimalnie ścięty narożnik. Dopiero w połowie krótkiej ściany, naturalnie po kilku półparadach, precyzyjnymi pomocami zwolnił go do stępa w którym dopiero wyprostował potylicę ogiera i kilka sekund później, także po przygotowaniu, wysłał go ponownie do galopu na właściwą nogę. Tutaj powtórzył schemat ćwiczenia by dopiero za trzecim razem, czyli po jednorazowym wykonaniu zadania na każdą ze stron, dodać drobną modyfikację. Mianowicie po wykonaniu połowy wolty najpierw posyłał ogiera wyprostowanego do przodu by dopiero po około trzech foule zaprosić go do ciągu w stronę ściany, natomiast kiedy już na niej wylądowali, kontrgalop miał trwać trzy-cztery foule po których Luczek, uprzedzając dresażowca odpowiednio wcześnie, przesiadał się z galopu dajmy na to na lewą nogę na galop na prawą, no czaisz o co kaman. Wówczas kontynuował galop aby ponowić ćwiczenie i jeżeli oba razy wyszły bez zarzutu, nadeszła dosłownie chwila luźniejszego kłusa, po którym brunet zwolnił fryzyjczyka do stępa i także po krótkim momencie pozbierał go na nowo, aby przenieść poprzednie ćwiczenie na jeszcze wyższy poziom. Początek bez zmian, natomiast po wyprostowaniu za połową wolty, zanim zaprosił ujeżdżeniowca do ciągu, najpierw wykonali pojedynczą lotną zmianę aby po niej ruszyć w ciągu do przeciwnej ściany, niż dotychczas, jako, że technicznie nie było innej możliwości. Po dotarciu na ścianę skupił na sobie ogiera aby móc mu bez zakłóceń posłać sygnały do trzech lotnych zmian, każda co dwie foule. Tradycyjnie ćwiczenie musiało zostać powtórzone na drugą stronę a kolejną jego wariacją były dwie lotne zmiany co dwie foule po połowie wolty oraz po powrocie na ścianę w ciągu, w zależności od dostępnego miejsca, trzy bądź pięć lotnych co tempo. Jeśli z którymś połączeniem ćwiczeń Sleepwalker miał jakiś problem, musieli je powtórzyć, przy czym brunet spędzał troszkę więcej czasu na skupianiu i przygotowywaniu ogiera, dzięki czemu jeden element nie następował bezpośrednio po drugim, co pozwalało na większą precyzję i poprawność wykonywania.
W przypadku, w którym nie musieli nic szczególnie poprawiać a kary nie wydawał się trenerowi przeciążony, kontynuowali galop bawiąc się teraz w zmienne ciąg, czyli takie odbiegające na szerokość około pięciu metrów od linii początkowej, następnie miała miejsce lotna zmiana nogi po której z kolei także w ciągu wracali do tej linii i zabawa w "odbijanie piłeczki" trwała przez całą długość ściany. Jeżeli fryz dawał po sobie znać, że wolałby sobie chwilę przed tym odsapnąć, Sugarman nie miał z tym problemu, aczkolwiek zaprawiony do treningów za wysokim poziomie ogier raczej wytrzymałościowo powinien sobie dać spokojnie radę z do tej pory postawionymi przed nim zadaniami i bez problemu kontynuować pracę, co Luke swoim jak najbardziej precyzyjnym wyważeniem pomocy, na jakie było go stać, starał się ułatwić zadania tudzież rzetelnie go przez nie przeprowadzić, tak aby bez zachwiań mogły zakończyć się sukcesem.
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Płeć: ogier Wiek: 11 lat [ur. 24.03.2007r] Rasa: koń fryzyjski Wzrost: 164 cm Właściciel: Aaren & Anthony Wayford. Cena: £6350 Doświadczenie w skokach: 15 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 363 Doświadczenie z lonżowania: 112 Kondycja: 100 Szybkość: 63 Klasa startów: Ujeżdżenie: CS
Wysłany: 2017-06-20, 15:14
Po krótkiej przerwie w stępie, ogier za sugestią Sugarmana ponownie zebrał się w sobie do dalszej pracy. Pod wpływem działań jeźdźca sylwetka Sleepwalkera zaczęła ulegać stopniowym zmianom. Różnica między chodami roboczymi a zebranymi była widocznie szczególna w sylwetce, w czym fryzyjczyk nie odbiegał od normy. Wchodząc w oczekiwane ustawienie obniżył zad na wskutek większego zaangażowania stawów skokowych oraz podniesienia przodu. Za sprawą wyważonego kontaktu uniknął jednak przeganaszowania się, choć jego szyja naturalną koleją rzeczy optycznie się zwęziła, uwydatniając rozwinięte mięśnie. Dyskretnie przeżuwając kiełzno, był zasłuchany w Luke'a i gotów odpowiedzieć na jego najmniejszą prośbę. Stąpał rytmicznie i dość sprężyście, a jego kroki były wyraźnie krótsze nich dotychczas, choć bardziej energiczne co wynikało z wyższego podnoszenia kończyn i większego zdecydowania. Po wykonaniu około piętnastu kroków odpowiedział na łydkę i wypchnięcie z bioder poprzez przejście do galopu. Udało mu się uniknąć zarówno zbędnych kroków kłusa jak i wyjścia z ustawienia. Już pierwszy krok galopu był zaakcentowany wyraźnie pod górę, co było możliwe tylko dzięki pełnej swobodzie łopatek, wynikającej z podstawienia zadu. Podobnie jak w stępie, kroki Sleepwalkera w zebraniu były krótsze aniżeli w galopie roboczym, aczkolwiek znacznie bardziej dynamiczne. Utrzymując taki stan galopu wszedł na półwoltę, przez którą zmienił kierunek, nie zaniedbując wygięcia. Na tym etapie pracy był już całkiem elastyczny i tak na dobrą sprawę, Luke mógł dowolnie go "modelować", przesuwać i wyginać. Najlepszym dowodem na to była lekkość, z jaką zakreślił wspomniany łuk, gnąc się od wewnętrznej łydki jeźdźca. Kończąc półwoltę i pozostając w wypracowanym na niej ustawieniu, bez zawahania dał się "popchnąć" w kierunku ściany. Odchodząc od zewnętrznej łydki Sugarmana, pozostał wygięty wokół tej wewnętrznej, sukcesywnie przesuwając się po przekątnej w ustalonym kierunku. Pierwsze podejście do ciągu nie było jednak rewelacyjne, choć bezapelacyjnie dobre - na tym poziomie i w takim połączeniu umiejętności konia i jeźdźca raczej nie można było oczekiwać innego wyniku. Niemniej zawsze mogło być lepiej, tym razem element ucierpiał jakością galopu, gdzie zabrakło zaangażowania wewnętrznej, tylnej kończyny. Sleepwalkera za mocno niosło do przodu, podczas ciągu jego sylwetka nie była tak mocno zwarta, jak być powinna, ale to wszystko było kwestią powtórzeń, bez których trudno mówić o perfekcji. Za krótko pracował z Sugarmanem by wykonywać wszystkie jego prośby bezbłędnie mimo starań z obu stron. Luke jednak zapewne to rozumiał, inaczej ich współpraca nie mogłaby przebiegać tak gładko, bo ogier podziękowałby mu już na wstępie.
Kończąc ciąg w odległości metra (czy półtora, nie pamiętam już) od białych szranek czworoboku, ponownie wyprostował swoją sylwetkę, nie zmieniając jednak nogi, na którą galopował. Wobec tego elementu nie można było mieć zastrzeżeń, Sleepwalker mimo ruchu od "złej nogi" poruszał się rytmicznie i w równowadze, ustawiony lekko do zewnątrz. Bez większego trudu pokonał narożnik łączy długą ścianę z krótką, na której przeszedł do stępa, wyczuwalnie wkraczając zadem jeszcze mocniej pod kłodę. Podczas tych paru kroków całkowicie wyprostował sylwetkę, tylko po to, by lada moment zmienić ustawienie do wewnątrz. Przygotowany w ten sposób do zagalopowania, bez wahania odpowiedział na łydkę, ruszając na właściwą nogę. Jednocześnie nadeszła pora na ponowne wykonanie tego samego ćwiczenia, zapewne z uwzględnieniem niedociągnięć, które wystąpiły za pierwszym razem. Ogier miał wówczas szansę lepiej się zrównoważyć i mocniej pchnąć zadem, nie tak jak za pierwszym podejściem. W rezultacie lepiej zaprezentował się w ciągu, z kontrgalopem i przejściem do stępa ponownie nie mając problemu. Na podstawie tego łatwo już wywnioskować, że za trzecim powtórzeniem sytuacja ciągu nie uległa pogorszeniu; wykonawszy go w kierunku ściany, wyprostował się galopując wzdłuż niej by po dokładnie trzech krokach wykonać wyraźnie zaakcentowaną lotną zmianę nogi w galopie. Ten krok umożliwił mu podejście do tego samego ćwiczenia po raz kolejny, raczej bez większych różnić, co wynikało przede wszystkim z zaangażowania fryzyjczyka w pracę. Kończąc ćwiczenie powrócił do kłusa, w którym chętnie rozciągnął się do dołu, by niebawem przejść do jeszcze niższego chodu. Jak zawsze w pełni skorzystał z przerwy, przede wszystkim psychicznie, co było mu potrzebne by uniknąć przedwczesnego wypalenia się. Gdy minął czas na owy relaks, ogier bez oporów powrócił do przerwanych ćwiczeń, przechodząc w galop tuż po przywróceniu wcześniejszego ustawienia. Tak jak wcześniej, ćwiczenie rozpoczął od wolty, po której poszedł na wprost celem wykonania lotnej zmiany nogi, dopiero po której następował ciąg w kierunku ściany. Tam mimo wyprostowania nie było jednak czasu na rozmyślanie, bowiem już po chwili został poproszony o wykonanie pierwszej z trzech lotnych. W ich precyzyjnym i niespóźnionym pokonywaniu zdecydowanie pomagało mu to, że nigdzie się nie spieszył - galopował z dynamiką odpowiadającą zebranemu galopowi, ale lotne nie prowokowały go do mocniejszego wychodzenia w przód czy spłaszczenia galopu, który pozostawał jednakowo okrągły, z wyraźną kadencją. Lotne zmiany w przypadku Sleepwalkera były mocno ugruntowanym elementem, nauczył się ich dobre cztery lata temu, przez które zdążył z pomocą swoich jeźdźców solidnie wypracować ten ruch, tym bardziej że w międzyczasie także galop ogiera uległ znacznej poprawie. Tym samym nie "wyłożył" się podczas dzisiejszych ćwiczeń, nawet gdy Luke postawił przed nim niełatwe zadanie wykonywania zmian co tempo. Ćwiczenie to wymagało dobrej koordynacji i dużego skupienia, aczkolwiek Sleepwalker mu sprostał, choć było to okraszone wyraźnym - ale jak najbardziej naturalnym - wysiłkiem. Nie był jednak szczególnie zmęczony, co prawda spocił się, a nawet spienił gdzieniegdzie, ale to też dlatego, że kare umaszczenie niekoniecznie współgrało z mocno słoneczną pogodą. Dodajmy do tego niebanalny wysiłek i efekt gotowy. Sleepwalker był jednak zaprawiony pod tym względem, jego organizm był całkiem wydolny, więc pozwolił Luczkowi na kontynuowanie treningu bez przerwy w tym momencie. Chwilowo najbardziej obciążające było chyba skupienie, ogier starał się jak najlepiej spełniać prośby Sugarmana, a żeby się nie pomylić musiał był nieustannie skoncentrowany. Póki co radził sobie z takim natężeniem ćwiczeń tego rodzaju, w żadnym wypadku nie wykazywał niechęci czy lenistwa, bo zwyczajnie lubił gdy wiele się działo.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum