Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2017-03-19, 10:36 Parkur Tytuł: Hodowca
Parkur przeznaczony pod egzaminy z odznak jeździeckich.
Brązowa odznaka:
czworobok 20x40m - zdjęcie
program ujeżdżeniowy - kliknij
parkur - wersja 1, wersja 2
Po ukończeniu parkuru należy zaprezentować galop w półsiadzie przez 3/4 okrążenia.
Złota odznaka:
czworobok 20x60m - zdjęcie
program ujeżdżeniowy - własny; musi zawierać wszystkie elementy ujeżdżenia do klasy N (stęp swobodny, stęp pośredni, kłus roboczy, kłus pośredni, galop roboczy, kontrgalop, ustępowanie od łydki z głową do ściany w stępie i w kłusie, łopatka, ciągi i trawers). Po zakończeniu przejazdu należy podjechać do G, ponownie zatrzymać konia i zaprezentować poprawne zsiadanie i wsiadanie, a następnie opuścić czworobok stępem na długiej wodzy.
parkur - wersja 1, wersja 2
Po ukończeniu parkuru należy przejść na krótkiej ścianie do kłusa anglezowanego, na długiej do ćwiczebnego, a następnie przejść do stępa i zaprezentować żucie z ręki.
Ostatnio zmieniony przez Jessie 2019-12-18, 20:01, w całości zmieniany 1 raz
Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2017-04-04, 23:43
Tytuł: Hodowca
Srebro
O ile przejazdu ujeżdżeniowego Harley trochę się obawiał, to parkur nie przerażał go wcale. Z prostego powodu - startował już w zawodach wyższych klas, trenował tę dyscyplinę dość regularnie i przede wszystkim popełniał sporo błędów (w przeszłości, jak i teraz), był ich świadom i wiedział, jak im przeciwdziałać... Przynajmniej w teorii. Po odpowiednim rozgrzaniu ogiera wprowadził go na parkur. Trzeba w końcu zdać te srebro, prawda?
Brunet skłonił się nisko sędziom i po otrzymaniu od nich sygnału do startu posłał karusowi sygnały do kłusa. Aktywnie podpierał go łydką, podtrzymując pewne tempo. Na razie odpuścił sobie anglezowanie czy półsiad, w pełnym dosiadzie, w którym czuł się najpewniej, poprowadził wierzchowca między przeszkodami, pozwalając mu rzucić okiem na potencjalne straszaki. Gdy uznał że dość tego gapienia się, poprowadził go na środek linii drągów poprzedzających stacjonatę. Lekko uniósł tyłek z siodła, przesunął dłonie do przodu, przechodząc w półsiad. Harłak skupił się przede wszystkim na przytrzymaniu Durana w pomocach, zaktywizowaniu go do ruchu naprzód - ot, żeby nie rozleniwił się i nie pukał drągów, ale i by poczuł się pewniej w obliczu przeszkód. Czy nadzieja, że stanowczość i spokój jeźdźca udzielą się wierzchowcowi była płonna czy nie, to się jeszcze okaże! Wraz z ogierem uniósł się do skoku, pozwalając mu wedle potrzeby wybierać wodze. Tego rodzaju gimnastyki jeździł już pewnie na treningach, przeszkoda nie była szczególnie wysoka, więc właściwie nie powinna okazać się problematyczna. Już w locie oparł się mocniej na prawym strzemieniu, sugerując ogierowi lądowanie na tę nogę.
Foulę za przeszkodą, przysiadł w siodło, podtrzymując karusa w galopie. Na przeszkodę nr 2 poprowadził go po obszernym łuku zbliżonym kształtem do literki C. Postarał się zapewnić wierzchowcowi dwie czy trzy foulee na naprostowanie przed przeszkodą, przed skokiem posłał hanowerowi półparadę, która miała zaktywizować trochę jego zad i ostrzec przed skokiem. Skupienie! Jeździec delikatnie zaznaczył moment wybicia, unosząc lekko dłonie i przyciskając miękko łydki do czarnych boków ogiera. Skulił się nisko nad jego grzbietem, pozwalając elastycznie przepływać wodzom przez dłonie. Poprosił o lądowanie na lewą nogę i wywijając zgrabnie miednicą poprosił DD o przejazd obok fotokomórek i nawrót na trójeczkę, trochę ciaśniej, acz po łuku o kształcie bardzo zbliżonym do poprzedniego zakrętu. Wbił czujne spojrzenie w przeszkodę i uniósł się wraz z karusem w skoku, od razu sygnalizując galop na prawą nogę. Pac! Już to cztery kopyta wierzchowca dotknęły piachu, już Harley prowadzi go w stronę bandy, rezygnując z ciaśniejszego i mniej przyjemnego przejazdu między jedyneczką a szeregiem. Za ciasno tam na takiego nerwusa, prawda? Zaktywizował trochę tempo hanowera, starając się nadrobić czas stracony na dłuższe, bezpieczniejsze najazdy i pokierował go po ściętych narożnikach, zaokrąglonym łuku na czwóreczkę. Skok ten był o tyle nietypowy, że jeździec trochę bardziej stanowczo zachęcił wierzchowca do pójścia na przeszkodę, ograniczył go pomocami, nie pozwalając spłynąć na boki i pozwolił się pokazać z tej lepszej strony nad przeszkodą! Nad okserem można było trochę się wyciągnąć, rozprostować, toteż Harłak bez przeszkód pozwolił Duranowi na złożenie się w scyzoryk i wyciągnięcie szyi, łba. Rozproszył go tylko na chwilę prośbą o lądowanie na prawo.
Galopem przemknęli po lewej stronie trójeczki, by naprostować i uderzyć w przeszkodę numer pięć. Skrócenie, sygnał do wyskoku, przejście w półsiad wraz z wybiciem ogiera... Tym razem to lewa łydka się odezwała, ponownie sugerując nogę. Oczywiście, jeśli Duran miałby inne plany co do lądowania... No cóż, nie był to problem! W takim wypadku Harley próbował po prostu lotnej zmiany nogi albo prowadził go po trochę szerszym łuku, decydując się na klasyczną zmianę nogi - z przejściem do kłusa i ponownym zagalopowaniem. Szereg mógł się wydać hanowerowi szczególnie nieprzyjemny, więc mężczyzna poprowadził go trochę dalej do przodu, by zyskać jedną czy dwie całkowicie proste foulee przed wybiciem. Starał się utrzymać aktywne, równe tempo galopu, zaangażowany zad. Jeśli te techniczne "drobnostki" zawiodą to nie tylko stracą na stylu, ale i mocy skoku. Harłak skrócił ostatnią foulę, co by zyskać trochę pewności, że ogier nie wyląduje za daleko za stacjonatą i nie zabierze sobie przestrzeni na skok galopu oraz wybicie na szerokim double-barre. Zarówno przed skokiem na 6a, jak i tuż po nim posłał karusowi półparady, utrzymując jego skupienie na wyższym poziomie i kierując jego uwagę na nadchodzące pomoce. Jeden człon za nimi, i drugi... Mężczyzna uchylił lekko palce, przechodząc w półsiad i nie hamując Durana w pokazaniu "klasy" na końcówce szeregu, a niech zaszaleje z techniką! Po lądowaniu pozostał w półsiadzie i poprosił o wydłużenie skoku galopu, ot, by szybciej minąć metę, końcowe fotokomórki!
Po oficjalnym zakończeniu przejazdu, minięciu bramek stopniowo zwolnił ogiera do stępa i skierował się z nim na rozprężalnię, gdzie pozwolił mu w końcu odetchnąć i nagrodził go słowem, lekkim poklepaniem szyi (niepewnym, bo może karus nie lubi takich czułości?) i już w boksie, świeżą marchwią i ćwiartkami jabłuszka. Oczywiście ruszył jeszcze podziękować Jessie i zameldować, że Durex, tfu, Duran jest już w boksie, rozsiodłany, wytarty i okryty dereczką.
[z/t]
//nie ma rozgrzewki, bo lenistwo xd
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: ogier Wiek: 9 lat [09.12.2010r.] Rasa: Hanowerska. Właściciel: Jessie Reese. Cena: £3037 Doświadczenie w skokach: 101 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 115 Doświadczenie z lonżowania: 65 Kondycja: 63 Szybkość: 69 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2017-04-07, 14:43
Jess dobrze zrobiła udostępniając młodego Harłakowi, który jednak jakieś doświadczenie posiadał i na pewno ogiera nie spaprze, a każdy trening typu "odznaka", które w jakiś sposób imitując zawody, był dla niego kolejnym punktem do jego doświadczenia w tego typu rzeczach.
Dziś był dobry dzień ogiera, bo nie sprawiał problemów w obu rozgrzewkach, stąd gotowi wjechali na parkur.
Ogier oczywiście po wjeździe mimo, że nie było tu za wiele strasznych rzeczy chwilę po stwarzał, sprowadzony jednak na ziemię przez pomoce jeźdźca zaokrąglił się lekko spięty i zakłusował tak jak nakazał Harley. Kompletnie ignorował wygląd przeszkód bardziej zaoferowany tym, że jacyś ludzie w trakcie jego przejazdu są razem z nim na parkurze! Jeszcze w takiej liczbie! Wystarczyło jednak z nim przejechać obok nich dwa lub trzy razy, by się uspokoił i skupił na "robocie".
W trakcie najazdu na drągi faktycznie chciał odpalić i radośnie przeskoczyć po dwa na razie, ale powstrzymany na dwóch wodach z lekką pulsacją zreflektował się aktywnie w nie wchodząc i ostrożnie podnosząc wysoko nogi, szanując ułożone na ziemi drągi. Zamknięty w łydkach nie wymyślał od razu wiedząc, że przeszkodę należy przeskoczyć po ostatnim drągu wskoczył do miejsca wybicia wchodząc w skok nad przeszkodą z dużym zapasem, w końcu nie zmęczył się znacznie przejazdem ujeżdżeniowym i rozgrzewką, a małe przeszkody często walił za mocno w górę, niestety jeszcze.
Po lądowaniu wrócił do galopu, równego, z mocną pracą zadu zaokrąglając znacznie szyję i strzygąc uszami oczekiwał dalszych sugestii do pracy. Naprostowany przed przeszkodą nr 2 postawił uszy nieznacznie podnosząc łeb i faktycznie osadzając się na zadzie chętnie nieco zaatakował przeszkodę wchodząc znów w skok z lekkim zapasem, mocno nurkując nosem kłąb stał się najwyższym punktem jego ciała, co tylko utwierdzało w tym, że ogier poprawnie pracuje plecami w skoku. Podwinął nogi mocno do mostka, by przy lądowaniu efektownie poprawić zadem. Lądowanie na dobrą nogę miał męczone długo, więc nie było z tym problemu.
Ciasny zakręt zaproponowany przez jeźdźca również nie okazał się dla niego problemem, pozostając w równowadze poprawnie wpisał się z zakręt co ułatwiło naprostowanie go przed przeszkodą na tyle wcześnie, że zdążył przeszkodę zauważyć i postarać się ją pokonać. Co zaznaczył mocnym wejściem w odbicie i silnym skokiem z poprawną techniką nad przeszkodą i lądowaniem na dobrą nogę.
Trasa do czwórki obrana przez Harleya była na tyle przyjemna, że nie było problemu z nieznacznym dodaniem galopu ogiera bez zbędnej ucieczki jego pyska w górę. Widząc oksera przed sobą postawił uszy wpierw nieco się wycofując, ale zamknięty w łydkach pewnie poszedł na oksera znów robiąc przesadny skok w górę co nie zmieniło tego, że technicznie pokazywał się nadal z jak najlepszej strony, robiąc to z niebywałą lekkością. Nie powstrzymywany w skoku przez rękę jeźdźca mógł swobodnie zanurkować nad przeszkodą.
Naprowadzony prostopadle na piątkę bez zbędnej zmiany tempa wszedł w miejsce wybicia bardziej ekonomicznie tym razem pokonując tą stacjonatę, w żadnym bądź razie nie pokonując ją w niedbały sposób. Po lądowaniu na lewą nogę wesoło bryknął, nieco wybijając pewnie mężczyznę z rytmu, ale nie powtórzył tego, co sugerowało jego "dziecięcą radość" po dobrze oddanym skoku.
Do szeregu w żadnym bądź razie się nie wycofał będąc zamkniętym w łydce pewnie poszedł do pierwszego członu, a pomoc z miejscem wybicia ze strony jeźdźca jedynie ułatwiła mu zadanie w prawidłowym wejściu w szereg i czystym pokonaniem stacjonaty, co tylko ułatwiło pokonanie drugiego członu, którym był double. Chętnie zaatakował przeszkodę korzystając ze swojej siły znów z zapasem zawisł nad przeszkodą starannie nurkując, a nie powstrzymywany dobrze zabaskilował starannie zwijając podwozie. Po lądowaniu galopował tak długo jak chciał Harley. Po opuszczeniu parkuru chętnie przyjął nagrody i przysmaki.
{zt}
_________________
Sweet Child OMine! <3
Wygrana kalendarz adwentowy: anulowanie jednej zrzutki podczas zawodów skokowych/WKKW.
Wygrania loteria urodzinowa Jessie '20: Za kolejny trening otrzymujesz 2xpunktów doświadczenia
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat Wzrost: 154 cm Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing. Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse Pieniądze: £330 Punkty doświadczenia: 96 Skoki: 13 Ujeżdżenie: 7 Cross: 1 Wyścigi: 56 Obycie z koniem: 19
Wysłany: 2017-04-15, 14:20
Tytuł: Hodowca
Srebro
Na rozprężalni przygotowała Sens do kolejnej próby - parkuru. Liczne koperty, drągi i kilka wyższych, bo mających 85 centymetrów okserów rozgarzało ją do granic możliwości oraz pozowliło przygotować się na nadchodzące perypetie.
Na znak od sędziów wprowadziła klacz na parkur zapoznając ją z kilkoma przeszkodami - szeregiem, okserem i stacjonatą numer 2 aby podjechać pod budkę sędziowską i ukłonić się do znajdujących tam ludzi. Lekkie pomoce jak dosiad, łydki i kontakt ustawiły Sens w ładnym ustawieniu w którym przejechały przez linię startową. Po niej pogoniła ją do bardziej aktywnego niż wcześniej kłusa dodatkowo dając jej lekkie półparady aby przed samymi drągami dodać jej aktywizujące łydki i przejść do półsiadu. Na samą kopertę pognała ją wypchnięciem z krzyża i oddaniem wodzy, którą pozbierała zaraz po wylądowaniu. W fazie lotu skupiła się na podążeniu za klaczą oraz tym, by na 100% wylądowała na odpowiednią nogę. Mam nadzieję, że po przeszkodzie klacz przeszła samoistnie do galopu, jeśli jednak nie to Delphine wypchnęła ją z krzyża do wyższego chodu, kontrolując w nim jej poczynania jak tempo i równe linie na prostych, czy łuki na skrętach. Kolejną przeszkodą była stacjonata o wysokości 80 centymetrów. Najechała na nią od odpowiedniej strony zataczając większe kółko, a na aby najechać na nią z prostej linii.
Wysłała klaczy lekkie półparady oraz w miejscu wybicia wypchnęła ją z krzyża dodając łydkę i oddając wodzę, aby podążyć za nią w fazie lotu. Po pokonaniu jej wykręciła klacz za 3 dojeżdżając aż pod barierkę, aby wykręcić nią pod lekkim łukiem na przeszkodę numer 3. Wykonała na niej takie same pomoce jak wcześniej, uwzględniając, że w fazie lotu i lądowania obciążyła prawą stronę kobyłkowego ciałka, aby zmienić nogę. Po 3 skróciła sobie drogę wykręcając pomiędzy szeregiem a dwójką i w tym miejscu ustawiając łydki najechała na okser z lekkiego łuku. Dopiero 5 metrów przed samą przeszkodą ich ruch był w miarę po prostej linii, dzięki czemu mogła spokojnie odesłać klacz do skoku. Okser był większym wyzwaniem, postarała się więc przed samym skokiem o pomoce półparady, oraz pomoce do odesłania były znacznie mocniejsze i czytelniejsze.
Po 4 pojechiała po łuku za przeszkodą numer 3, aby tam wykręcić Sens, dbając o łuk i nakierować klacz na 2/5. Przed samą przeszkodą lekko podciągnęła tempo, dała jej dwa razy pomoce półparady oraz pomogła jej wejść w skok dzięki łydce, wypchnięciu z krzyża i oddaniu wodzy. Drobne kobiece ciało podążało po raz piąty za ruchem Sensi, ale jeszcze nie ostatni. Dodatkowo na tą przeszkodą zadbała o zmianę nogi. Z dość małego rozbiegu nakierowała klacz na przed ostatnią przeszkodę. Były z nią lekkie problemy, gdyż była to 1/2 szeregu, lecz bez problemu pomogła klaczy wejść w skok. Dodała łydkę i odepchnęła ją z krzyża do skoku podczas którego oddanie wodzy było znacznie miejsce, by mieć większą kontrolę nad klaczą. Między 6a a 6b wykonały jedną pełną foule, bo gdy tylko klacz miała wejść w drugą Delphine odesłała ją do skoku kolejną pracą dosiadu, łydek i kontaktu. Okser również pokonały na czysto, stąd po wylądowaniu zadbała o tym bardziej nienaganny dosiad w lekko szybszym galopie, w którym dojechała za 3 do mety. Tak pomocami parady spowolniła klacz i wyprowadziła z terenu parkuru, aby zająć się jej oporządzaniem.
/z.t
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress [Delphine Loevitone • Frenchwoman]
We are heavy metal lions. They will never understand.
The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
.........[Drew Jasper Eviline]
You can be the boss, daddy, you can be the boss
Taste like a keg party, back on the sauce.
.........[I'll never love again]
Light wanders through endless shadows AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW [graduated from veterinary and computer science studies]
Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
Won't you tell me if you found that deeper meaning
So go ahead and break my heart again. [1]
If there’s blood on my hands, you should let me know
If you’re done with the dance, you should let me go
.........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]
Płeć: klacz Wiek: 8 Lat Rasa: Zangersheide Wzrost: 170 cm Właściciel: Brian Cena: £3150 Doświadczenie w skokach: 114 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71 Doświadczenie z lonżowania: 61 Kondycja: 101 Szybkość: 103 Klasa startów: Skoki: N
Wysłany: 2017-04-15, 14:21
SREBRO
Po czworoboku na rozprężalni przygotowały się do parkuru. Przeskoczyły kilka kopert i wyższych przeszkód, przeszły kilka drągów i takie tam. Klacz jednak nie potrzebowała też nie wiadomo czego, bo nie robiła tego pierwszy raz.
Na znak kobiety wjechała na parkur, poznając znane i tak sobie już przeszkody. To była któraś jej odznaka, więc trudno żeby ich nie znała. Zaraz jednak skierowały się pod budkę sędziowską, gdzie klacz się zatrzymała i czekała na znak od kobiety. Ponownie zaraz jednak ruszyła kłusem, prezentując nienaganne ustawienie. Skierowały się zaraz na drągi i kopertę. Dojeżdżając do nich wraz z otrzymaniem sygnałów od Delfina, zaczęła wysoko unosić wszystkie nogi nad drągami, tak aby nie puknąć w żaden z nich. Potem czekała na nie koperta, tutaj nadal najechały na nią z kłusa. W odpowiednim miejscu odbiła się od ziemi, lekko składając się nad nią i wyciągając w celu złapania równowagi. Po wylądowaniu skierowały się na przeszkodę numer dwa, gdzie po skoczeniu koperty klacz zaraz przeszła do galopu. Ładnie się w nim zaokrągliła, kierując po łagodnym łuku na prawo. Dojechały równym tempem do przeszkody, gładko również dojeżdżając do miejsca wybicia. W zasugerowanym przez kobiecie miejscu, odbiła się pewnie od podłoża do przeszkody, składając i wyciągając się w locie. Na trójkę pojechały kawałek po prostej, by wykręcić zaraz po łuku i naprostować się na sam środek przeszkody. Po dojechaniu do miejsca wybicia i otrzymaniu sygnałów od kobiety, gniadoszka ponownie wzniosła się do skoku. Zaprezentowała w locie nienaganny baskil i zaraz wylądowała po drugiej stronie przeszkody. Zaraz ruszyły dalej naprzód na czwórkę, gdzie skróciły sobie drogę do przeszkody wyjeżdżając za szeregiem i dwójką. Wykręciły po łuku na okser, by naprostować się do przeszkody i dojechać do miejsca wybicia ponownie. Klacz z energią z zadu do niego dojechała, by się wybić w odpowiednim miejscu i ponownie wykonać ładny baskil nad przeszkodą. Po lądowaniu pojechała po łuku za trójką na przeszkodę numer 5, dodając lekko w tempie przed samą przeszkodą. Ponownie dość sprawnie dojechała do miejsca wybicia, by odbić się w wyznaczonym miejscu do skoku. Klacz gładko złożyła się i wyciągnęła nad przeszkodą, by wylądować na czysto po drugiej stronie. Zmieniły nogę w locie, by skierować się po łuku na szereg. Ciasny zakręt do niego sprawił im nieco problemów, ale ostatecznie poprawnie dojechały do pierwszego członu i pokonały go na czysto. Po lądowaniu zrobiła jedną foule i ostatni raz odbiła się do skoku, by znowu złożyć się i wyciągnąć nad przeszkodą. Na czysto zakończyły swoją odznakę, by przejechać zaraz celowniki i skończyć swój przejazd. Potem zjechały już tylko z parkuru i zajęły się sobą.
z.t
_________________
I will fight, I will love ...........I will fight for you
S E N S A T I O N E T • L O V E • M E Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm
I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »Brian Donney
Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward
»results » documents » gallery »
Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best » xxx » xxxx Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves » ludź » koń
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat Pieniądze: £150 Punkty doświadczenia: 10
Wysłany: 2017-04-15, 14:24
Brąz
.Rozgrzewka.
Pozwoliła sobie na dłuższy odpoczynek po próbie ujeżdżeniowej więc dłuugo po prostu leniła się. Dopiero po jakimś czasie zdecydowała się na coś ambitniejszego, wskoczyła w siodło i skierowała się z klaczą na ujeżdżalnię gdzie mnóstwo wolt ze wszystkich chodach oraz pokonanie kilku 70 centymetrowych przeszkód starczyło im na zapełnienie czasu aż do wezwania na parkur.
.Przejazd.
Weszła w kontakt z pyskiem klaczy i dodając aktywizującą łydkę wjechała całkiem szybkim stępem na teren parkuru. Podjeżdżała pod każdą przeszkodę, by zapoznać z nią First aż po poznaniu wszystkich przeszkód nakierowała Night na linię startu, gdzie kilkanaście centymetrów przed zatrzymała się, wyciągnęła rękę w bok kiwając głową do sędziów, by znów złapać kontakt z pyskiem i przy pomocy pracy biodrami i przyciśniętych łydek skłoniła ją do kłusa. Na delikatnym zakręcie dodała mocniej wewnętrzną łydkę i ruchem wodzy ustawiła klacz w równej linii, by chwilę najechać umiarkowanie szybkim, pewnym kłusem na drągi, na których kobieta, tak samo jak przy przeszkodzie, wykonała półsiad oraz rozluźniła nadgarstki, poruszając korpusem wraz za ruchem ciała konia, pozwalając wyciągnąć First Night szyję. Po pokonaniu pierwszej przeszkody kobieta pozwoliła na jeszcze mały kawałek pokonany na wprost, aby koń mógł w przejść w poproszony o nią galop, po czym usiadła gładko w siodło skręcając dosiadem i wodzą w stronę kolejnej przeszkody, którą z resztą minęli by następie zakręcić, i zajechać na nią od dobrej strony. Tuż przed nią Lara przyjęła półsiad zamykając klacz w pomocach. W miejscu wybicia dodała jej ledwie wyczuwalną łydkę, świadczącą o tym, że ma się przygotować, a raczej wybić oraz wypchnęła ją z krzyża. Pokonały bezproblemowo stacjonatę, kierując się w stronę trzeciej przeszkody. Ostry skręt przy trójce nie był problematyczny, dlatego Lara postawiła na pokonanie go deczko inaczej od innych. Zwolniła w tym momencie do wolnego galopu, na samym zakręcie prawie że nakazując kłus, podtrzymywała jednak chód dzięki dosiadowi. Docisnęła łydkę naprężając odpowiednią wodzę, następnie niezauważalnie zapracowała miednicą i udami, a kiedy ładnie wykręcili ustawiła klacz na równą linię i dodała łydkę wypychając ją do szybszego galopu. Przyjęła półsiad, następie delikatnie zebrała wodze przetrzymując ogiera przed przeszkodą i skracając jej foule, by w miejscu wybicia dodać łydkę i rozluźnić nadgarstki. First wybiła się a kobieta podążyła za jej ruchem wyciągając ręce w przód po szyi oraz układając bardziej na niej tułów. 70 centymetrów w stacjonacie było znów za nimi. Po pokonaniu znów dodała łydkę, działając jednak na silnym kontakcie . Następnie skierowała się na ostatnią przeszkodę- okser. Usiadła gładko w siodło naciągając wodzę, i prowadząc klacz obszernym łukiem, następnie zjechała na boczną ścianę, aby ładnie wyjechać narożnik przy pomocy łydek, a kolejno ustawiła First dosiadem i wodzami na równą linię prowadząc na przeszkodę. Odległość nie była zbyt duża, dlatego Pani kryminolog od razu przeszła w półsiad, dodając porządną łydkę oraz napięła mocniej wodze, tym samym wskazując, że First Night ma się przygotować. Przed samą przeszkodą i nad nią rozluźniła wodze i wyciągnęła ciało nad szyją klaczy podążając za ruchem wierzchowca, pozwalając wyciągnąć szyję i swobodnie wylądować. Na równym już terenie kobieta usiadła w siodło obciążając tył ciała konia, oraz ściągając stopniowo wodze, wraz z dociskaniem łydek. Na sam koniec ściągnęła jeszcze mocniej wodze, doprowadzając do całkowitego zatrzymania na linii mety. Pozostając kilka sekund w bezruchu podziękowała gestem sędziom, następnie wypychając biodrami ciało FNki oraz dodając delikatną łydkę, by wyjechać kłusem zebranym na ujeżdżalnię. Tam rozsiodłała swoją towarzyszkę, wyczyściła, wzięła na szybką lonżę w stępie i chwilę jeszcze się nią zajęła.
/z.t
See the boys in the club
They watching us, they like fucking aristocrats » Beatrix ....Everywhere we go we shake the ground ‘Cause everywhere that we go we bring the action~Drew
These boys running from me, I'm cold as ice
And these boys can come, if they only they can roll the dice pms » 1
I don't mind if you take what's yours...boyfriend ...The devil's knocking at your door........Diego
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: Akhal-Teke Wzrost: 165 cm Właściciel: Amelie Cena: £2750 Doświadczenie w skokach: 61 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 32 Doświadczenie z lonżowania: 58 Kondycja: 83 Szybkość: 81 Klasa startów: Skoki: P
Wysłany: 2017-04-15, 14:25
BRĄZ
Dłuższy odpoczynek po próbie na czworoboku, a przed próbą na parkurze. Klacz nie lubiła się lenić. Jak pracować to pracować, a jak odpoczywać to odpoczywać. Dopiero po jakimś czasie skierowały się zrobić coś ambitniejszego, co klacz przyjęła nieco bardziej ochoczo. Była nadal rozgrzana po ujeżdżeniu, więc nie musiała jej przesadnie katować. Rozgrzały się nieco i skoczyły kilka przeszkód, by po wezwaniu skierować się na parkur.
Klacz łatwo zebrała się do kupy, angażując się na nowo w swoją pracę. Wjechały na parkur stępem, gdzie klacz w czasie okrążania go obrzuciła czujnym okiem przeszkody. Kiedy już to nastąpiło skierowały się na linię startu, Zatrzymała się tam na moment, czekając niecierpliwie na znak od kobiety na ponowne ruszenie. Zaraz to nastąpiło, więc ponownie przeszła do energicznego kłusa i skierowała się na pierwszą z przeszkód. Płynnie dojechała do drągów, gdzie uniosła nad nimi wszystkie nogi i lekko wyciągnęła szyję do przodu w celu złapania równowagi. Zaraz jednak dojechała kolejno do koperty, gdzie wraz z pomocami od kobiety uniosła się do niskiego skoku. Ładnie złożyła się i wyciągnęła w locie, by wylądować i przejść zaraz do galopu. Zakręcili zaraz do dwójki, wyjeżdżając poprawnie zakręt do przeszkody i dojeżdżając do miejsca wybicia. Tam ponownie uniosła swoje cielsko do skoku, wykonując poprawny baskil nad przeszkodą. Nieco przyspieszyła w dystansie do kolejnej przeszkody, wyjeżdżając przed nią dość łagodny łuk i zaraz prostując się do trójki. Odbiła się ponownie w stosownym do tego miejscu, składając się i wyciągając w locie nad przeszkodą. Klacz skacząc zdecydowanie bardziej była w swoim żywiole, dlatego naprawdę szło jej to zacnie. Po lądowaniu kontynuowali galop w dalszym ciągu, kierując się na okser numer cztery. Wyjechała dość ładny zakręt i ostatecznie na prosta do przeszkody. Z chęcią i zapałem skierowała się do przeszkody, wybijając się ponownie w odpowiednim do tego miejscu. First odbiła się od ziemi, by płynnie i gładko przelecieć nad przeszkodą. Po wylądowaniu czekało je już tylko dojechanie do mety. Jechały blisko barierek, mijając kolejno krótką, długą, krótką i znów długą ścianę. Ostatecznie jednak zbliżając się do linii mety. Zatrzymały się idealnie przy linii końcowej, by zaraz zjechać stępem z parkuru. Po rozstępowaniu wróciła do stajni. z.t
_________________
Hell nah been waitin too long Hell nah I want that crew love.
imię: Babe, don't make a sound - First Night właściciel: A.M. love gotta keep it down - Amelie Halley.
rodzice: First Class x Night Raven
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: Don't wait around for a signal now - brak
osiągnięcia: Gimme some verbs I ain't talkin nouns - link
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat Wzrost: 190 cm Zawód: Bankowiec i przykładny ojciec kochanej córeczki Podopieczny: Cruor Vena Pieniądze: £840 Punkty doświadczenia: 14
Wysłany: 2017-04-15, 14:26
Brąz
Ubrał Hanky w piękny komplet do skoków, ażeby od razu po kilku chwilach poprowadzić ją na ujeżdżalnię. Oboje lśnili czystością, ah ten szyk, blask i gwiazdy. Pozwolił sobie na wykonanie mnóstwa wolt, serpentyn aż przeszła do skoków od 30 do 75 centymetrów. Cały czas dbał o kontakt i pracę zadu klaczy oraz liczne działania aktywizujące aby mu tam nie przysypiała. Wszystko trwało do momentu wywołania ich na parkur.
Przejazd
Poprowadził klacz stępem na teren parkuru początkowo zapoznając ją z wszystkimi przeszkodami. Następnie po upewnieniu się, że wszystko jest w porządku puścił klacz na linię startową a tuż przed nią zatrzymał klacz do ukłonu. Następnie puścił klacz do kłusa przez wypchnięcie z krzyża i dodanie łydki aby poprowadzić ją stałym kłusem. Na zakręcie oddziaływał odpowiednio wewnętrzną i zewnętrzną łydką oraz wodzą aby po zachęceniu kobyłki poprowadzić ją kłusem przez drągi. Oddziaływał łydką z ogromną delikatnością kiedy klacz pokonywała drągi a tuż po nich poprowadziła ją dalej na kopertę - oczywiście najechali na nią z kłusa. Pokonał ją poprzez wypchnęcie z krzyża, podążenie ciałem za ruchem klaczy i lekką łydkę. Następnie po kopercie klacz naturalnie przeszła do galopu, więc w nim też podążyli. Był na odpowiednią nogę, nie musieli się o to martwić więc po wyjechaniu narożnika z pomocą łydek oraz zakręceniu na stacjonatę od strony ściany pozostało im tylko ją pokonać. Dodał łydkę tuż przed przysiadając mocniej w siodło oraz wypychając ją po raz kolejny. Kontakt lekko rozluźnił pozwalając na wyciągnięcie szyi a łydkę przyłożył. W taki sam sposób pokonali drugą, bliźniaczą stacjonatę po tym, jak najechali na nią przez pojechaniu po łuku aż pod przeciwną ścianę parkuru.
Po pokonaniu trójki dodał moblizującą łydkę i poprowadził klacz za dwójką w stronę okseru. Trzymał stałe tempo dbając o swój dosiad. Na linii prostej kontrolował ruch klaczy poprzez łydki i dosiad, a na narożniku łydki oddziaływały na łuk tułowia. Przed samym okserem po raz kolejny facet usiadła głębiej w siodło a w miejscu wybicia wypchnął klacz z krzyża i dodał łydkę oddając za to wodze. Poszybowali nad nią, aby wylądować za, gdzie Valentino jak przy każdej innej przeszkodzie nieznacznie odchylił się do tyłu i delikatnie zebrał wodze. Ruszyli kołem w galopie, w półsiadze wokół parkuru, aby 15 metrów przed metą dać dla kobyłki pomoce parady i spowolnić ją na samej linii mety. Tam pochwalił klaczkę poprzez pogłaskanie po szyi i puścił ją powoli w stronę wyjścia poza parkur.
/z.t
Płeć: klacz Wiek: 9 lat Rasa: Hanowerska Wzrost: 175 cm Właściciel: Drew Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 44 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 45 Doświadczenie z lonżowania: 65 Kondycja: 65 Szybkość: 67 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2017-04-15, 14:27
BRĄZ
Klacz powitała radośnie faceta pod swoim boksem, bo należała do przyjemnych i spokojnych koni. Dosłownie nadawała się dla każdego, więc można było ją brać od ręki. Nie przeszkadzała Valentino w jego pracach, dając z sobą robić wszystko w granicach rozsądku. W końcu oboje skierowali się na rozprężalnie, by przygotować się fizycznie do odbycia odznaki parkurowej. Rozgrzanie odpowiednie plus kilka skoków nad przeszkodami, by nie zawieść faceta podczas zdawania. Nie musiał jej wiecznie pilnować i upominać, nie potrzebowała tego. W końcu zostali wywołani na parkur, to też się na niego skierowali.
Weszli na teren parkuru stępem, poznając wszystkie ustawione tutaj przeszkody. Następnie w końcu się zatrzymali na linii startu, gdzie poczekała na kolejne sygnały od faceta. Hanky była wkkw-istką, ale do skoków czuła jakąś większą mięte. Kiedy otrzymała pomoce do ruszenia, przeszła ochoczo do kłusa i od razu w takie harmonijne i lekkie tempo. Najechali po naprostowaniu się na drągi, spokojnym acz energicznym tempem. Klacz odpowiednio uniosła nad nimi nogi, wyciągając lekko szyję do przodu. Pokonując je dojechała tym samym do koperty, gdzie wraz z sygnałem od chłopaka uniosła się do skoku. Z lekkością odbiła się od ziemi, składając się i wyciągając w locie nad przeszkodą. Krótko po wylądowaniu zagalopowała zgodnie z pomocami chłopaka na właściwą nogę, by pojechać po obszernym łuku na drugą przeszkodę. Klacz dość pewnie dojechała ponownie do miejsca wybicia, by w wyznaczonym do tego miejscu unieść się do skoku i zaprezentować poprawny baskil nad przeszkodą. Po lądowaniu pogalopowali do trójki, wyjeżdżając do niej kolejny zakręt i zachowując przy tym odpowiednie tempo i zaangażowanie w pracę. Wykręcili na lewo do tej trójki, by się naprostować i ponownie odbić do przeszkody w odpowiednim miejscu. Kolejny baskil nad przeszkodą, by po wylądowaniu nieco przyspieszyć w dystansie do kolejnej przeszkody. Wyjechała kolejny łuk co czwartej przeszkody, dojeżdżając do oksera oznaczonego numerem 4 - zebrała nieco siły w zadzie i uniosła przy tym przody. Dojechała do ostatniej przeszkody i wybiła się we wskazanym do tego miejscu, pokonując ją na czysto i w dobrym stylu. Po lądowaniu okrążyła cały parkur, ostatecznie zbliżając się do mety. Na mecie płynnie zatrzymała się, by poczekać na sygnał od Valentino i zaraz zjechać z parkuru. Na rozprężalni się rozstępowała, a potem wróciła do stajni.
z.t
_________________
In my mind in my head This is where we all came from.
imię: This is what we're waiting for - Hanky Panky właściciel: The dreams we have the love we share - Drew Pascail.
rodzice: Plot Blue x Happy Appy
dokumenty: passport moje:gallery
[img]xxx[/img]
potomstwo: That is where We all from - brak
osiągnięcia: Because dreams are to meet them - link
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat Wzrost: 162 cm Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend... Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o] Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani Pieniądze: £1970 Punkty doświadczenia: 139 Skoki: 38 Ujeżdżenie: 79 Cross: 8 Obycie z koniem: 14
Wysłany: 2017-04-15, 14:52
Srebro.
Starczyło im rozprężania przed ujeżdżeniem, teraz tylko i wyłącznie czekały na wezwanie sędziów. Kiedy takowe otrzymały Ruth pogoniła klacz krótką łydką na parkur, gdzie zapoznała ją z szeregiem a po tym ukłoniła się w stronę budki sędziów i przejechała przez linię startu zaczynając przejazd. Dodała zachęcającą łydkę prosząc klacz o aktywny, chętny kłus prowadząc ją wpierw na drągi i kopertę. Przed samą przeszkodą dodała łydkę lekko pochylając się do przodu i oddając nieznacznie klaczy wodzę. W miejscu wybicia na kopertę wypchnęła Queen z krzyża i dodała aktywizującą łydkę w miejscu wybicia. Z automatu klacz przeszła do galopu a w nim kobieta za przeszkodą 6a poprowadziła gniadą na dwójkę. Postarała się o lekko dalszy najazd pilnując przy okazji, aby ich czas nie był za długi. Niby szybkość się bardzo nie liczyła, ale dla niej im dłużej, tym bardziej stresująco. Przed dwójką posłała ją do skoku dzięki oddaniu wodzy, wypchnięciu z krzyża i łydce. W fazie lotu dbała o odpowiednią nogę po wylądowaniu oraz zorientowała się w kolejnej przeszkodzie. Najazd na trójkę był znacznie szybszy, lecz równie bez problemu ją pokonali. Po niej poprowadziła Ravallo's za szeregiem nabierając rozpędu na długiej a na zakręcie wspomagając się pomocami parady by spowolnić klacz i naprowadzić ją na okser. Wybiła się deczko dalej, bardziej wyciągając się nad ciałem klaczy kiedy ta szybowała oraz amortyzując lądowanie poprzez lekkie odchylenie się w siodle. Od razu po wylądowaniuskierowała się na piątkę, na którą najechały podjeżdżając blisko 3 i wykręcając lekko pod skosem. Wzmocniła skupienie klaczy poprzez półparadę i dodała łydkę w odpowiednim miejscu wybicia. Wypchnęła ją z krzyża i dodała łydkę następnie rozciągając się zaraz za ruchem klaczy i obciążając odpowiednią stronę, aby klacz wylądowała na odpowiednią nogę. Po piątce poprowadziła klacz na prosto aż pod ogrodzenie, następnie poprowadziła ją wzdłuż niego aż na wysokość szeregu gdzie skręciła. Nabrały lekkiego rozpędu dzięki wypchnieciu z krzyża, które nastąpiło też podczas wybicia się nad stacjonatę. Po wylądowaniu od razu zebrała kontakt i po jednej fouli wysłała ponownie pomoce ku wybiciu, czyli łydkę, konakt i wypchnięcie siodła aby ukończyć parkur na tej przeszkodzie. Poprowadziła Ravallo's znów na wprost pod barierkę a z tamtąd na linię mety by ukończyć parkur.
/z.t
//okrojone, wybaczcie, ale święta :( //
_________________
.......................................... ....................................BUT THE STORY IS THIS
.............................She’ll destroy with her sweet kiss.
I kiss your eyes and thank God we're together
And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e
.......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
.............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994
Sweet talk with a hint of sin begging you to take me Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win. .............× maybe no one, maybe two ×
.............TO LOVE AND TO FUCK ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s
Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
Remember that you're like nobody else. Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×
Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen .......How can life be what you want it to be?
Płeć: klacz Wiek: 10 Lat Rasa: KWPN Wzrost: 165 cm Właściciel: Christian Levrull Cena: £2850 Doświadczenie w skokach: 73 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 67 Doświadczenie z lonżowania: 86 Kondycja: 89 Szybkość: 90 Klasa startów: WKKW: 2*
Wysłany: 2017-04-15, 14:54
SREBRO
Starczyło im krótkie rozprężenie po ujeżdżeniu przed skokami. Czekały potem już tylko na wezwanie na parkur przez sędziów, a kiedy takowe otrzymały to się skierowały w tamtą stronę. Na klaczy przeszkody nie zrobiły większego wrażenia, dlatego spokojnie je okrążyła i zatrzymała się pod budką sędziowską. Następnie skierowała się na drągi, przechodząc wcześniej do kłusa. Dojeżdżając do nich wraz z otrzymaniem sygnałów od kobiety, zaczęła wysoko unosić wszystkie nogi, tak aby nie puknąć w żaden z drągów. Potem czekała ich koperta, tutaj najechała na nią również z kłusa. W odpowiednim miejscu uniosła przody i odbiła się z ziemi, lekko składając się nad nią. Po wylądowaniu i skierowaniu się na przeszkodę numer 2, klacz po drodze przyspieszyła do galopu. Ładnie poruszała się w tym chodzie, widocznie angażując zad i pozostając na kontakcie z dziewczyną. Minęli szereg, by odpowiednio wyjechać na przeszkodę numer 2. Była to zaledwie 80cm stacjonata, ale nie należało niczego lekceważyć. Delikatnie przyspieszyła dojeżdżając do stacjonaty. Zamknięta w pomocach gładko dojechała do przeszkody i bez cienia zawahania. W zasugerowanym przez kobietę miejscu, odbiła się od podłoża, składając i wyciągając w locie. Kasztanka miał spore doświadczenie, mimo jeszcze dość młodego wieku. Wiedziała jednak co robić, nawet bez pomocy kobiety. Po lądowaniu za przeszkoda, pojechały dalej na wprost, by wyjechać kolejno wyjechać ciasny zakręt do bliźniaczej stacjonaty. Po naprostowaniu się do przeszkody, wyregulowała tempa i dojechała do przeszkody. Ruda odesłana do lotu przez kobietę, ponownie odbiła się z zadnich nóg, unosząc przednie i ładnie podkurczając obie pary pod siebie. Wyciągnęła się nad stacjonatą niczym struna, by zaraz miękko wylądować po drugiej stronie. Zostały im zaledwie 3 przeszkody, ale jednak 4 skoki. Pojechały kawałek po prostej, by zaraz wykręcić za szeregiem na okser 70x80. Podczas najazdu na niego po prostej, klacz znacznie przyspieszyła w tempie i wyciągając znacznie swoje foule. Szybko dojechała do miejsca wybicia, by mocno unieść przody w górę, wypychając cielsko w przód i górę. Dzięki mocnemu odbiciu z zadu, złożyła się idealnie w locie nad przeszkodą. Pojechały kawałek po prostej, by skręcić po łuku na kolejną stacjonatę. Wyglądała jakoś znajomo, bo w końcu skakały ją chwile temu. Naprostowały tor jazdy do niej, jadąc równym i energicznym tempem. Po dojechaniu do przeszkody, klacz nie miała żadnych problemów, by pokonać ją na czysto. Teraz czekał na nie szereg i ogólnie najazd na niego. Delikatnie przyspieszyły w tempie, dojeżdżając do owego szeregu. Zaraz naprostowując się do przeszkody numer jeden. Jechały nadal mocno, ale nie tak by nie wpaść w nią i rozbudować ją. Pewnym krokiem dojechała do przeszkody, by w stosownym do tego miejscu odbić się do pierwszego członu. Ładnie schowała nogi pod siebie, łapiąc równowagę przez wyciągnięcie się nad przeszkodą. Skróciła się w czasie lotu, by po wylądowaniu zrobić jedną foule i wyskoczyć nad drugi człon. Po miękkim lądowaniu pogalopowały dalej w kierunku mety. Tam się na moment zatrzymała, by zaraz opuścić parkur stępem. Po rozstępowaniu wróciła do boksu na zasłużony odpoczynek.
z.t
_________________
rodzice: Luron x Ravallo's Princess
dokumenty: passport moje:gallery
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 170 cm Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem Podopieczny: Bold Venture Pieniądze: £3425 Punkty doświadczenia: 56 Skoki: 35 Ujeżdżenie: 11 Cross: 1 Obycie z koniem: 11
Wysłany: 2017-04-15, 16:23
Srebro
Po krótkiej przerwie na przebranie się, Nicole przybyła na rozprężalnie, na której czekała już Devocatis. Dziewczyna podziękowała stajennemu, który zaczął już stępować kobyłę w ręce, przywitała się z nią czule (nawet gdyby ta chciała jej odgryźć nochal ) i po dopasowaniu strzemion, wskoczyła w siodło. Jeszcze przez pięć minut, pozwoliła jej iść własnym tempem, zupełnie bez kontaktu; jedynie czasem proponując jej coś dosiadem czy łydkami. Następnie rozkłusowała ją, wykręcając mnóstwo wolt i serpentyn, popracowała nad przepuszczalnością, no i wreszcie subtelnymi acz stanowczymi sygnałami prosiła o zaangażowanie zadu. Niestety, doskonale wiedziała, że podopieczna lubi oszczędzać energię, i niekoniecznie będzie miała ochotę jej słuchać - przynajmniej pod tym względem. Na koniec, aby dobrze się przygotować, poskakali sobie jakieś stacjonaty, po czym Hiszpanka pozwoliła młodej odsapnąć, przed czekającym je wyzwaniem.
Po wjeździe na parkur, blondynka nisko skłoniła się sędziemu głównemu, i czekając na znak po raz ostatni poprawiła swoją postawę. Zaraz potem konsekwentnie zamknęła ją w łydkach, i odsyłając do kłusa, wjechała na woltę podczas której uregulowała tempo, aby bez większych problemów móc najechać na przeszkodę rozpoczynającą parkur. Nicole prowadziła ją pewnie do przodu, zamkniętą w korytarzu z pomocy, co ograniczyło ryzyko wyłamania czy spłynięcia do minimum. Podczas koziołków uniosła się w niski półsiad, który utrzymała również podczas skoku przez dość niska kopertę. W pełni poparła skok, jakim by nie był, ruchami nadgarstków podążając za pyskiem skarogniadej. Po lądowaniu podtrzymała galop, pozostając jednak w odciążającym skokowym dosiadzie. Nastolatka, obierając właśnie taką taktykę, poprowadziła Devocatis na drugą przeszkodę jaką była licząca 80 cm stacjonata, obszernym łukiem. Nie pośpieszając kopytnej, podążała za jej ruchami, starannie wyjeżdżając każdy zakręt. Naprzeciw przeszkody, usiadła w siodło, aby pod stałą kontrolą mocniej dociążyć zad KWPN'ki. W ten sposób sprowokowała ją także, do większego zaangażowania owej części ciała, co dobrze wpłynąć miało na motorykę. Doprowadzając gniadoszkę do przeszkody, wskazała miejsce odbicia, po czym wyczekała momentu oderwania się przednich kopyt od ziemi i podążyła za ruchem konia, nie chcąc mu przeszkodzić w skoku. Przypilnowała przy tym siebie samą, coby nie rzucić wodzy, i nie prowokować młodej do ucieczki. Ilość oddanej wodzy i półsiad naturalnie były dostosowane do wysokości przeszkód. Jeszcze w locie zmieniła ustawienie łydek tak, by pięciolatka wylądowała na lewą nogę, na którą Nicole miała zamiar kontynuować galop do trójki. Po skoku pomogła jej się podnieść i znowuż jadąc skokowym dosiadem, spokojnie nakręciła na trójkę, w najeździe do niej zachowując się identycznie jak przed chwilą. W skoku ponownie zmieniła nogę, by na okser oznaczony czwórką pogalopować właśnie na prawą nogę. Czytelne, jasne sygnały do wybicia powinny pomagać kobyłce, jeżeli ta tylko miała zamiar je odczytywać. Tutaj dziewczyna pozwoliła podopiecznej iść żywiej i szybciej, aby zyskać siłę do pokonania nieco trudniejszej przeszkody. Tym razem pozostawiając galop, na tą samą nogę, obszernie najechała na stacjonatę oznaczoną numerem dwa ale również pięć. Zamykając ją w łydkach, dała sygnał do skoku, podczas którego - podobnie jak przy poprzednich - podążyła za jej ruchem, nie chcąc utrudniać zadania. Dociążając lewe strzemię, zaproponowała lądowanie na ta właśnie nogę, aby bez problemów móc doprowadzić klacz do szeregu kończącego parkur, złożonego ze stacjonaty i oksera na jedną foule. Tutaj skupiła całą swoją uwagę na zachowaniu konia, którego dosiadała, zamykając go w pomocach i prosząc o podstawienie zadu, wskazała miejsce wybicia. Po skoku, prędko ale z wyczuciem wróciła w siodło, biorąc ją na siebie. Starała się pomóc jej się podnieść, ale również uchronić przed wyciągnięciem do oksera, co mogłoby spowodować zrzutkę.
Po minięciu celowników, stopniowo sprowadziła Devocatis do stępa, a następnie do stój. Ukłoniła się komisji, po czym skierowały się w stronę rozprężalni, na luźnej już wodzy. Tam rozsiodłała bohaterkę dnia dzisiejszego, i w ręce rozstępowała nie szczędząc przy tym miłości i podziękowań.
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: KWPN (Vancouver x Devilish) Wzrost: 174 cm Partner: Jesteś tak samo pojebany jak ja - Lavard <3 Właściciel: Lisa Austen Cena: £3550 Doświadczenie w skokach: 204 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31 Doświadczenie z lonżowania: 34 Kondycja: 63 Szybkość: 80 Klasa startów: Skoki: CC
Wysłany: 2017-04-15, 21:23
SREBRO
Po odbyciu krótkiej, treściwej rozgrzewki Devo ruszyła w stronę parkuru. Tam zatrzymała się we wskazanym miejscu i poczekała na ukłon ze strony właścicielki, by następnie ruszyć kłusem. Po rozprężeniu szła luźno i dość przyjemnie, jak na nią, toteż Nicole nie musiała się wstydzić przed komisją. Po wyjechaniu wolty udała się na wprost krzyżaka otwierającego też nieduży parkur i po raźnym przekroczeniu trzech drągów na podwyższeniu, odbiła się do wspomnianej przeszkody. Skok nie był duży ani przesadnie dynamiczny, ale klacz prawidłowo przedostała się na drugą stronę, po skoku płynnie przechodząc w galop. W nim udała się do drugiej przeszkody, która była już dla gniadej o wiele bardziej atrakcyjna. Właściwie prowadzona nie położyła się w zakręcie ani też nie próbowała przyśpieszyć do stacjonaty, choć z jej równowagą było jeszcze różnie. Niemniej dźwignęła ciężar postawionego przed nią zadania i oddała skok ze wskazanego miejsca, w locie wzorowo podnosząc nogi i wyciągając do przodu szyję. Nie miała problemu z zachowaniem równowagi w skoku, bowiem Nicole jej tego nie utrudniała, dobrze zgrywając się z ruchem gniadej. Zwieńczyła skok lądowaniem na lewo, w które pogalopowała ku trzeciej przeszkodzie, także będącej stacjonatą. Chętnie szła do przeszkód, więc pchanie jej w dystansie nie było konieczne, jako że sama z siebie utrzymywała właściwe tempo. Wymagała jedynie kontroli i podstawiania, o ile te dwa czynniki zostały spełnione, to nie miała problemu z pokonaniem żadnej (dobrze ustawionej) przeszkody. Tym razem także jej się powiodło, śmiało przedostała się na drugą stronę, zaś przy lądowaniu powtórzyła manewr ze zmianą nogi i po skoku udać się na prawą stronę. Tam czekał na nią pierwszy okser, co jednak niczego nie zmieniało, bo klacz nie bała się ich skakać; ba, wolała to chyba od stacjonat, które było jej zwykle trudniej dostrzec w ujęciu przestrzennym.
W każdym razie odpowiedziała na sygnał do odbicia, odrywając się od ziemi i wychodząc do skoku nad okserem. Był on naturalnie szerszy i bardziej płaski, ale mimo to Devo równie mocno podniosła nogi z szacunku dla drągów, który miała niezależnie od budowy przeszkody. Po pokonaniu oksera raz jeszcze miała zmierzyć się ze stacjonatą, którą już raz dziś skakała, toteż po wyjściu z zakrętu nie wykazała większego zainteresowania przeszkodą. Dogalopowała do niej równo i w odpowiednim momencie odepchnęła się płynnie od ziemi, by bez wysiłku przedostać się na drugą stronę. Wówczas czekało ją chyba najtrudniejsze, choć wciąż w granicach jej możliwości zadanie, jakim był szereg złożony z dwóch członów. Poradziła sobie z tym, głównie dlatego, że Nicole nie pozostawiła jej samej. Dzięki utrzymaniu właściwego tempa i próśb o zaangażowanie zadu, Devo zdołała przeskoczyć obie przeszkody na czysto, bowiem Nicole chroniła ją od popełnienia błędu. Po ostatniej przeszkodzie wyciągnęła się w galopie do dołu, po czym przeszła do kłusa i stępa. Poproszona o zatrzymanie uczyniła to, cierpliwie odczekała chwilę w nieruchomości i zeszła z parkuru na rozprężalnię. /zt
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat Wzrost: 175 cm Podopieczny: Sempiternal Pieniądze: £4685 Punkty doświadczenia: 72
Wysłany: 2017-04-15, 23:58
SREBRO
Po ujeżdżeniu przyszedł czas na skoki, których blondynka nie była szczególną fanką, ale nie oznaczało to, że nie podoła zadaniu. Podczas przerwy pomiędzy dwoma przejazdami ona oraz Krakatau mieli czas na odrobinę odpoczynku, który w ostatecznym rozrachunku nie trwał zbyt długo. Po stosownej rozgrzewce, Sara spokojnym kłusem prowadzała kopytnego dookoła rozprężalni, dopóki nie dostała pozwolenia na wjazd na parkur. Wówczas poprosiła ogiera o kłus i ruszyli w kierunku linii startu. Tam zatrzymała konia i ukłoniła się krótko w stronę sędziów, po czym ponownie wysłała cremello do aktywnego kłusa, od razu kierując się na pierwszą przeszkodę. Była to wysoka na 60 cm koperta, którą poprzedzały trzy drążki. Jasnowłosa odrobinę skróciła wierzchowca, by bez problemu zmieścił się pomiędzy drążkami i pilnując odpowiedniego tempa, przeszła zgrabnie do półsiadu. Przed kopertą dała achałowi mocniejszą łydkę i oddała wodze, by nie utrudniać mu skoku. Wątpiła by owe przeszkody w jakikolwiek sposób były w stanie pokonać konia, jedyne co mogło mu przysporzyć problemów była osoba jasnowłosej. Po pokonaniu pierwszej przeszkody dziewczyna poprowadziła konia na prawo, teraz już miarowym tempem galopu kierując się w stronę stacjonaty 80 cm. Najazd był po lekkim łuku, jednak Krakatau nie powinien mieć z tym problemu. Amerykanka postarała się o to, by tuż przed przeszkodą sylwetka konia była jak najbardziej wyprostowana, a następnie zasygnalizowała mu skok mocniejszym dołożeniem łydki. Później już tylko przeszła do półsiadu i elastycznie oddała wodze, by nie blokować ruchów ogiera. Kolejno blondynka skierowała cremello na trójkę, obierając do niej nieco dłuższą drogę. Wolała uniknąć nieprzyjemnej sytuacji, gdyby jednak nie udało im się wyjść z ciaśniejszego zakrętu. Najechali więc na przeszkodę pod bardziej obszernym łukiem. Następnie standardowe sygnały. Po oddanym skoku dynamicznym tempem prowadziła ogiera po sporym łuku w stronę czwórki. Dzięki temu mogli osiągnąć prosty najazd i wyrobić nieco mocniejsze tempo, aby wierzchowiec mógł pokonać przeszkodę płynnie i bezproblemowo. Oczywiście i tutaj jasnowłosa dołożyła łydkę w odpowiednim momencie i przeszła do półsiadu, oddając koniowi wodze. Później skierowali się na piątkę, do niej również obierając nieco dłuższą trasę. Sara nie przejmowała się upływającym czasem, chcąc pokonać parkur poprawnie i bez stresu. Poza tym dłuższe najazdy mogły znacząco ułatwić skok. Przed stacjonatą dziewczyna postąpiła analogicznie. Jeszcze zanim koń wylądował poprzez obciążenie lewego strzemienia zasugerowała mu dalszy galop na właśnie tę nogę. Zakręcili do szeregu, który był już ostatnią przeszkodą. Tutaj również odrobinę dodała przed przeszkodą, prowadząc go aktywnym i w pełni kontrolowanym tempem. W odpowiednim miejscu mocniejsza łydka, półsiad i oddanie wodzy, a po lądowaniu zaproponowanie wyciągnięcia fouli, by po chwili ponownie zasygnalizować skok i wykonać następujące po tym czynności. Po pokonaniu ostatniej przeszkody oznaczonej jako 6b, amazonka pozwoliła sobie na lekkie zwiększenie tempa aż do linii mety. Dopiero po jej przekroczeniu zwolniła konia, a w końcu zatrzymała, aby ukłonić się w kierunku sędziów. Później opuściła parkur na grzbiecie Krakatau, którego w ramach nagrody pogładziła po szyi.
[zt]
_________________
• • • • • • •
• • • • • I'M GONNA BE AWAY FOR THE NIGHT • • • • •
YOU'RE WAKING UP SOREINSIDE OF ME
• • • I GOT TO FIND A WAY TO THE BAR • • •
TONIGHTI'M NOT THE ONEI'AM SUPPOSED TO BE
pms • I'M CHASING GODS WITHIN THE STROBE LIGHTS • 1 chłopak • YOU'RE MAKING ME CRAWL, MY ENEMY • none ex • LET'S PLAY IT HARD UNTIL IT'S SUNRISE • Harley tonight I let you take the full control of me
• wrogowie: none
• przyjaciele: Anne, Matthew, Bastian
• ulubione konie:Dark Tirith, Krakatau
• kariera:jeździec zaawansowany >>instruktor >>jeździec zaawansowany
• dyscyplina: ujeżdżenie
• osiągnięcia:----{ postać miesiąca • luty, listopad 2014 } --------III miejsce na Dark Tirith w zawodach ujeżdżeniowych klasy L
---------II miejsce na Dark Tirith w zawodach ujeżdżeniowych klasy L
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Wysłany: 2017-04-16, 01:00
z ł o t o
r o z g r z e w k a
Dawno nie prezentował się przed komisją egzaminacyjną, bo po zdobyciu srebrnej odznaki za bardzo nie było takiej pilnej potrzeby a i czas mu na to nie pozwalał, zawsze znajdowały się inne, ważniejsze zajęcia. Jako, że jednak "głupio nie mieć" i w dodatku ostatnimi czasy jego plan zajęć był mniej napięty, można sobie było pozwolić na podejście do egzaminu na ostatnią odznakę do kolekcji. Do próby skokowej wybrał Corleone, przeszkody były spokojnie na jego poziomie więc taki przejazd mogli potraktować jako trochę bardziej poważny trening. Jako elegant Luczek przyodział gniadego w biały czaprak oraz w tym samym, najmniej praktycznym kolorze ochraniacze. Sam miał na sobie białe bryczesy, czarne, wyczyszczone oficerki oraz białą koszulę startową, na którą założył skokowy frak. Nie mogło zabraknąć także kasku siedzącego już na głowie bruneta kiedy on sam wsiadał na ogiera. Oszczędził sobie zakładania ostróg czy brania bata, bowiem te pomoce nie były mu potrzebne w przypadku pracy z tym panem, łydki i wola walki Olshanskyego w pełni wystarczały do pokonywania przeszkód. Po pogłaskaniu szyi ogiera, która była w pełni odsłonięta za sprawą zaplecionych koreczków, Sugarman posłał go do stępa, by po kilku minutach luzu zacząć zapraszać go na lekki, swobodny kontakt, co umożliwiło im wstępną gimnastykę i zatrzymania raz na jakiś czas. Później jeździec dociągnął popręg i stępowali mniej więcej do dziesiątej minuty od rozpoczęcia jazdy. Dopiero potem skrócił jeszcze trochę wodze jednocześnie nie zapominając o najeżdżającym na kontakt działaniu łydki, po czym wypchnął Corka do kłusa. Oczywiście anglezując zabierał go na łuki w celach gimnastycznych, naturalnie starając się pomocami stymulować odpowiednie wyginanie, zaangażowanie w ruch i w miarę możliwości poprawną sylwetkę. Po wstępnym rozkłusowaniu doszły przejścia oraz sztangi ułożone na ziemi w ilości najpierw trzech, później czterech i pięciu sztuk. Dalej przeszli na moment do stępa na mały reset przed kolejną częścią rozgrzewki, jaką był galop a także po rozruszaniu w tym chodzie skoki. A zatem po chwili odsapnięcia zabrał go najpierw na chwilę do kłusa a później do galopu, oczywiście dbając o różnorodność czyli dosyć częste przejścia, zmiany kierunku a to wszystko na często zmieniających się figurach. Finalnie dotarli do skoków, których wykonali po kilka na każdą stronę, tak, aby nie doszło do zmęczenia: na pierwsze podejście krzyżak 60 cm po razie z każdej nogi, później o 10 centymetrów wyższa stacjonata także po razie na stronę, mała przerwa na stęp i dalej stacjonata 80 cm, okser 80 wysokości i 100 szerokości a na koniec obie te przeszkody o wysokości 90 centymetrów, niższe warianty też po razie na stronę, natomiast wyższe, jeśli ogiera dalej rozpierała energia, po dwa na stronę, jeśli jednak Luke odnosił wrażenie, że ogier wyzbył się niezdrowego nadmiaru chęci i wystarczy, podeszli do każdej z przeszkód tylko po jednym razie na każdą nogę. Postarał się też gdzieś wpleść jakiegoś pojedynczego niższego oksera z kłusa, tak aby Corek miał świadomość, że ostatnio wałkowany sposób najazdu na przeszkodę także będzie dla nich istotny. Do samego przejazdu zostało im kilka minut, czyli idealnie na trochę stępa i później krótkie rozruszanie w kłusie i galopie przed samym wjazdem na parkur.
p r z e j a z d
Zaraz po wjechaniu na parkur zatrzymał ogiera przed komisją sędziowską by się jej ukłonić i dopiero wtedy rozpocząć przejazd. Skierował gniadosza na lewą stronę i ze stępa wypchnął go do galopu, oczywiście na lewą nogę. Kierując ogiera po w miarę płaskim łuku naprowadził go na pierwszą przeszkodę. W najeździe, poza tym, że pilnował go tak w ogóle, szczególnie zabezpieczył zewnętrzną stronę ograniczeniem zarówno od wodzy jak i łydki, coby mu jego skoczek nie wypadł za bardzo na prawo. Chociaż odmowy w przypadku tego pana obawiać się raczej nie musiał, nie oznaczało to dla niego, że nie musiał nic robić, poza samym doprowadzaniem do przeszkody w sensie kierowania działał także jego dosiad wyraźnie dojeżdżający konia pod samą przeszkodę, natomiast łydka nie zapominała o posyłaniu energicznego impulsu do wyskoku. W locie przeszedł do półsiadu wyciągając rękę w przód aby umożliwić Olshanskyemu swobodne balansowanie szyją nad okserem. Zaraz po lądowaniu poprowadził go w stronę ściany by wyjechać narożnik i z niego zacząć nakierowywać skoczka na przeszkodę numer dwa. Tutaj odbili się nieco później niż przed jedynką jako, że skok wymagał tylko wysokości a nie długości, poza tym kolejną zmianą było przestawienie pomocy przez Sugarmana w locie, co prawda mieli niedługo przejść do kłusa ale to nie zwalniało go z myślenia, szczególnie, że przejście zaplanowane było już po przejechaniu do końca przekątnej, na której się znaleźli. Nie spieszyło im się, a w każdym razie Luke zdawał sobie sprawę, że nie jest to konkurs na czas, stąd też starał się raczej narzucać gniademu bardziej rozważne tempo, tak aby wszystko miało ręce i nogi. Przed wyznaczonym na to miejscem już zaczął przygotowywać Corleone do zejścia do niższego chodu aby doszło ono do skutku i chociaż zaczął najpierw anglezować zaraz po przejściu, to przed wzięciem najazdu na szereg 3ab przeszedł do pełnego siadu, chcąc lepiej oddziaływać ciężarem na zachowanie ogiera. Wiedział, że jego podopieczny nie przepadał za skokami z kłusa ale brunet liczył, że go nie zawiedzie a kiedy podchodzili do przeszkody użył pomocy znacznie bardziej energicznie niż zazwyczaj, do tego wspomógł się cmoknięcem. Oczywiście tempo kłusa nie było w żadnym razie osowiałe, wręcz przeciwnie, aktywizował go jeszcze przed przeszkodą żeby łatwiej mu było potem odnaleźć się w szeregu a później w galopie. Aby uniknąć niepożądanego zdarzenia także na drugim członie w szeregu posłał mu bardziej energiczne sygnały dając jednocześnie więcej swobody ręką aby łatwiej mu było się zrównoważyć w tej trudniejszej dla niego sytuacji. Potem dojazd do czwórki minął całkiem szybko i sprawnie, pomoce Luczka były tu jednak już standardowe, bez przesadyzmu w którąkolwiek ze stron. Jako że nie chciał mieszać Corkowi w głowie nogą na którą miał lądować po kombinacji to możliwe, że nie byli teraz w galopie na prawą nogę, chociaż jeździec instynktownie się ułożył jak do galopu na tę nogę, ale w każdym razie już po czwórkowym okserze dopilnował lądowania na prawo na pewno tak, aby gładko mogli wejść w zakręt do następnego szeregu. Ten znajdował się na przekątnej a zawodnik zdawał sobie sprawę, że konie lubiły szczególnie tę linię do próby wyciągnięcia galopu, także pozostawał czujny, aczkolwiek też nie zatrzymywał gniadego za wszelką cenę, został po prostu wierny swoim standardowym próbom oddziaływania na tempo, to znaczy konsekwentnemu domykania kolana oraz ręki jednakże bez zaprzestania podtrzymywania impulsu do kroczenia naprzód. Mimo podjętych starań na pierwszym członie zrobiło mu się trochę ciepło bo usłyszał puknięcie kopytem o sztangę, na szczęście jednak nie zawtórował mu odgłos upadającego na ziemię drąga. Wybicie było minimalnie za wcześnie ale udało im się wyratować na spokojnie drugi człon jako, że pozwolił ogierowi na wydłużenie fouli dzięki czemu do oksera podeszli w odpowiednim już miejscu. Tu Luczek nadepnął wyraźnie na lewe strzemię czemu towarzyszyła zmiana ustawienia łydek co miało zasugerować skoczkowi lądowanie na lewo. Po lądowaniu zabrał go na dosyć duży łuk aby obrać kurs na szóstkę, tym razem był bardziej stanowczy w kwestii narzucania tempa galopu i kiedy już byli pod stacjonatą, zwyczajnie wszystko grało - odskok, lot, lądowanie, wszystko wyszło nad wyraz płynnie i wręcz spokojnie, chociaż wcale nie zrezygnowali z aktywności w poruszaniu się. Tak czy siak został im już ostatni skok jakim był tripplebare, na szczęście nie miał on ani stu metrów wysokości ani szerokości więc starczył tylko odpowiedni najazd i lekkie wydłużenie w galopie, które miało pozwolić na łatwiejsze wydłużenie skoku i tym samym zapewnić im zarówno ostatnią przeszkodę jak i w ogóle cały parkur na czysto. A zatem brunet posłał Olshanskyego bardziej do przodu, chociaż oczywiście nie puścił go luźno ani tym bardziej nie zostawił samego w najeździe na siódemkę, do samego wyskoku wysiedział w siodle aktywnie pracując biodrami i dopiero po wystosowaniu energicznego sygnału od łydki oraz samym wybiciu się powędrował do półsiadu, pamiętając o tym by dać gniademu znać o lądowaniu na prawą nogę. Zaliczywszy bezpieczne ostatnie na dziś lądowanie pokierował podopiecznego na łuk do linii mety i dalej na przekątną, na której wedle programu zwolnił go na kilka kroków do kłusa by na nowo zagalopować na lewą nogę. Po wkroczeniu na krótką ścianę ponownie poprosił o powrót do kłusa i płynnie zaczął anglezować by dalej jeszcze przed połową długiej ściany zwolnić go do stępa. Corek był dobry na skoki ale jeśli chodzi o prezentowanie ćwiczenia "żucie z ręki" wyjść mogło różnie... Niemniej jednak Luczek tym się nie zrażał bo najważniejsze mimo wszystko było pokonanie parkuru, chociaż i tak odkąd wylądowali po ostatniej przeszkodzie starał się skupić go na sobie i swoich pomocach na tyle, aby chociaż w jakimś stopniu mieć go na kontakcie i teraz w stępie po stopniowym wysunięciu ręki do przodu dojechać go do wędzidła w przód-dół. Jak wyszło tak wyszło, miał nadzieję, że gorsze wykonanie tegoż ćwiczenia nie zaważy na jego zdaniu lub niezdaniu. Tak czy siak ukłonił się sędziom raz jeszcze by następnie udać się z ogierem na rozprężalnię i już dalej wiadomo co się działo.
/zt
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum