NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Jessie
2017-08-29, 09:33
Czworobok
Autor Wiadomość
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2017-03-19, 10:36   Czworobok
   Tytuł: Hodowca


Czworobok przeznaczony pod egzaminy z odznak jeździeckich.

Brązowa odznaka:
czworobok 20x40m - zdjęcie
program ujeżdżeniowy - kliknij
parkur - wersja 1, wersja 2
Po ukończeniu parkuru należy zaprezentować galop w półsiadzie przez 3/4 okrążenia.

Srebrna odznaka:
czworobok 20x40m - zdjęcie
program ujeżdżeniowy - kliknij
parkur - wersja 1, wersja 2


Złota odznaka:
czworobok 20x60m - zdjęcie
program ujeżdżeniowy - własny; musi zawierać wszystkie elementy ujeżdżenia do klasy N (stęp swobodny, stęp pośredni, kłus roboczy, kłus pośredni, galop roboczy, kontrgalop, ustępowanie od łydki z głową do ściany w stępie i w kłusie, łopatka, ciągi i trawers [wszystkie 3 w kłusie]). Po zakończeniu przejazdu należy podjechać do G, ponownie zatrzymać konia i zaprezentować poprawne zsiadanie i wsiadanie, a następnie opuścić czworobok stępem na długiej wodzy.
parkur - wersja 1, wersja 2
Po ukończeniu parkuru należy przejść na krótkiej ścianie do kłusa anglezowanego, na długiej do ćwiczebnego, a następnie przejść do stępa i zaprezentować żucie z ręki.
Ostatnio zmieniony przez Jessie 2020-07-06, 17:28, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
     
Nicole
Zawodnik
Skoki


Płeć: kobieta
Wiek: 21 lat
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem
Podopieczny: Bold Venture
Pieniądze: £3425

Punkty doświadczenia: 56
Skoki: 35
Ujeżdżenie: 11
Cross: 1
Obycie z koniem: 11


Wysłany: 2017-04-08, 20:33   

Srebro


Wprawdzie Nicole posiadała już własnego konia, jednak umiejętności Devocatis okazały się zbyt małe, na próbę ujeżdżeniową. Chcąc nie chcąc, mogła więc pojechać na niej tylko i wyłącznie parkur. Po raz pierwszy w życiu ( nie licząc tych oprowadzanek ) miała pojechać na kucu. White Chocolate, wydawał się spełniać wymogi. Jego wzrost, nie wadził Nicole, która także nie należała do najwyższych osób. Z racji drobnej postury, mogła wykonywać na nim poszczególne ćwiczenia, nie zaburzając przy tym jego równowagi.
Tego dnia przybyła do stajni, od razu kierując się pod boks siwka. Tak jak w przypadku pierwszej odznaki, stajenny miał osiodłać Devocatis, i przyprowadzić ją na halę w wyznaczonym czasie. Teraz więc, nie musiała się martwić i całą swą uwagę, poświęcić ogierowi. Wyczyściła go, nie omijając grzywy czy ogona, które pieczołowicie wyczesała i doprowadziła do porządku.
Po solidnej, jednak nie bardzo męczącej rozgrzewce, w której zapewne zdążyli złapać wspólny rytm, oczekiwali na swoją kolej, w pobliżu czworoboku. Wywołana, skróciła wodze, nabierając sobie konia na elastyczny kontakt.

Po paru półparadach, wysłała mu wyraźny impuls do kłusa, którym ruszyła wokół czworoboku. Przed wjazdem za płotki, zdecydowała się dokonać ostatnich poprawek, względem swojej postawy i dosiadu, oraz przepuszczalności i rozluźnienia kuca. Dopiero kiedy wszystko grało, wyraźnie wjechała w zakręt. Łydkami pilnując, aby siwek nie spływał na boki, poprowadziła go kłusem roboczym w linii prostej do X. Dosiadem luźno podążając za ruchem ogiera, dojeżdżała go sobie do stałego kontaktu na wodzy i elastycznej ręki. Półparada, później pełna parada i zamkniecie w łydkach, aby wykonać równomierne zatrzymanie przy literce. Hiszpanka zgrabnie ukłoniła się sędziemu, zaraz potem dając mu znak do ruszenia. Kolejno poprowadziła go do końca linii środkowej, gdzie skręciła w prawo, dbając o to by White prawidłowo wszedł w zakręt, oparty na zewnętrznej wodzy i wygięty wokół wewnętrznej łydki. Następnie Nicole poprowadziła go po przekątnej, na której stanowczo poprosiła o wydłużenie wykroku. Mocniej zadziałała zarówno dosiadem, jak i łydkami, dopiero później oddając nieco wodze, przy czym jednak nie tracąc kontaktu. Wraz z końcem przekątnej, zadbała o powrócenie do wcześniejszego tempa - a co za tym idzie - skrócenie wykroku. Miała nadzieję zrobić to płynnie, bez żadnych niespodzianek, które mogłyby zetrzeć dobre wrażenie, zapewne - jak na razie - wypracowane. W P wzięła go na woltę, proponując stabilne oparcie na wędzidle. Łydkami kontrolowała wygięcie siwego, wewnętrznymi pomocami zachęcała do zaokrąglenia, zaś zewnętrznymi ograniczając go przed wypadaniem zadu czy nadmiernym zgięciem szyi. Zamknęła woltę, starając się nie " spłaszczyć " okręgu, po czym pojechała jeszcze kilka metrów na wprost. Dopiero przy literze B, wykręcając w lewo, co też pozwoliła sobie poprzedzić półparadą. W przecięciu linii środkowej, ustawiła pomoce, tak aby do tej pory wewnętrzna wodza, stała się tą zewnętrzną - prowadzącą. W ten sposób, starała się przygotować kuca do skrętu, jaki wykonała w E, co wiązało się również ze zmianą kierunku. Następnym elementem, okazała się być druga, identyczna wolta, o standardowym rozmiarze. Postępując podobnie, zjechała z powrotem na ścianę, przygotowując siebie i konia do ćwiczenia, które miało nastąpić w połowie krótkiej ściany. Wsparta półparadą, dojechała do literki, gdzie zatrzymała dosiad, zamknęła kopytnego w łydkach, i stosując pełną paradę, zatrzymała White Chocolate. Bezwzględnie, utrzymała go w nieruchomości, odliczając w myślach pięć sekund. Po upływie wcześniej wspomnianego czasu, dała mu delikatny sygnał do stępa pośredniego, w którym zabrała go na przekątną MV. Na niej, stopniowo oddała mu wodze, pozwalając na rozciągniecie szyi, co również było elementem programu. Kończąc przekątną ponownie nabrała wodze i zakłusowała w K, owe przejście poprzedzając kolejną już półparadą. Tak też, odbyło się przy zagalopowaniu, które odbyło się kawałek dalej; przesunęła zewnętrzną łydkę za popręg i lekko wypchnęła konia z bioder do galopu, utrzymując elastyczny kontakt z jego pyskiem, dzięki czemu miał szansę gładko przejść w wyższy chód. Wzrokiem pokazała mu tor jazdy, a na długiej ścianie, wyegzekwowała wydłużenie kroku w galopie, dbając przy tym o zaangażowanie zadu i odpowiednią motorykę.

/1-9
 
     
White Chocolate
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 11 lat (rocznik '07)
Rasa: DRP - gr.D (145cm)
Właściciel: Vivianne Feron.
Cena: £2850

Doświadczenie w skokach: 83
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 83
Doświadczenie z lonżowania: 56
Kondycja: 62
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: PONY

Wysłany: 2017-04-09, 19:49   

White nie był takim złym wyborem, gdyż posiadał spore doświadczenie pod siodłem, również nie raz przejeżdżając odznaki, nie tylko ze swoją właścicielką. Do tego należał do kucy grupy D, więc wzrostowo nie było z nim aż tak źle i niewygodnie. Charakter jedynie czasami mógł być uciążliwy, ale wystarczyło go w miarę porządnie zmęczyć, by skupił się na robocie, tym bardziej ujeżdżeniowej. Dziewczyna na szczęście przypilnowała, by ogier chodził przed odznaką systematycznie, więc raczej nie powinien mieć głupich pomysłów.
Przed przejazdem nie robił problemów, zarówno w trakcie czyszczenia i siodłania, jak i rozgrzewki, może jedynie przy pierwszym zagalopowaniu radośnie podrzucił dupką, ale prócz tego nie sprawiał większych problemów w jezdności.

Kiedy znaleźli się przy czworoboku kompletnie zignorował białe płotki, będąc już do nich przyzwyczajony przez liczne przejazdy i zawody. Stąd od razu chętnie wszedł do ustawienia pozostając rozluźniony na ręce. W momencie zakłusowanie nie uwalając się przesadnie na przodzie w ustawieniu pozostał uważny na pomocach chętnie gnąc się w zakrętach narożników. Prawidłowo wpisał się w zakręt wjeżdżając na linię środkową, co znacznie ułatwiło mu wyprostowanie się w dojeździe do X w czym znacznie pomagała mu dziewczyna. Nie wyczuwając jak na razie żadnej "otwartej furtki" do wykorzystania z jej pomocy pozostawał podporządkowany, przy półparadzie stając się ostrożniejszy, co ułatwiło mu zatrzymanie się. Stał równo czekając na sygnał od dziewczyny i nerwowo mielił wędzidło spoglądając na budki sędziowskie. Bez wychodzenia z ustawienia zakłusował od razu wchodząc w aktywny kłus, z dobrą kadencją i emanującym rozluźnieniem ciała ogiera. Owe rozluźnienie pomogło mu w dobrym wpisywaniu się w zakręty, o które prosiła Nicole. Po wyjeździe na przekątną chwilowo chowając się za wędzidło osiadł bardziej na zadzie, nie mając żadnych blokad w dodaniu i otwarciu łopatki, do tego dziewczyna mogła poczuć jak wygodny jest nawet w tak (zazwyczaj) ciężkim do wysiedzenia elemencie. Płynnie skrócił się przed narożnikiem odchylając uszy na dziewczynę i widocznie skracając sylwetkę.
Na wolcie poprawnie wpisał ciało w łuk bez problemu odczytując poprawne pomoce dziewczyny, które utwierdzały go w tym, jak to ma poprawnie wyglądać, po powrocie na ścianę wyprostował się dość szybko, by w trakcie zmiany kierunku przez środek ujeżdżalni płynnie zmienić ustawienie tak jak proponowała dziewczyna. Kolejna wolta podobnie jak wcześniejsza nie sprawiła mu problemów, tym bardziej, że nadal pozostawał uważny i giętki, co jedynie ułatwiało wpisywanie się ogiera w łuki. Przygotowany półparadą do zatrzymania bez nerwów zatrzymał się, równo stając i czekając na kolejne sygnały.
Po ruszeniu stępem nadal będąc w ustawieniu aktywnym tempem wjechał na przekątną, gdzie otrzymując wodze chętnie wyciągnął bardziej łeb poszerzając swobodnie wykrok, bez zbędnej walki dał się skrócić po tym elemencie. Następnie w wyznaczonym miejscu zakłusował, a następnie zagalopował od razu wchodząc mocną, okrągłą foulą w galop, który w jego przypadku był naprawdę rewelacyjny. Dodatkowy efekt podniosło wydłużenie kroku, co mocno zaznaczył, będąc prawidłowo prowadzonym przez amazonkę.
_________________



Właściciel: Vivianne Feron [byli: Noa Revenesky... : ( ]

Osiągnięcia:
- I miejsce w zawodach WKKW PONY z Vivianne Feron.
- II miejsce w zawodach skokowych kl.LL z Adele Solve.
- II miejsce w zawodach crossowych kl. Pony z Vivianne Feron.
- II miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl.L (pony) z Vivianne Feron.
- III miejsce w zawodach skokowych kl.LL z Adele Solve.
- VII miejsce w zawodach WKKW kl. PONY z Caroline Hathaway.

Potomstwo:
# kl. Veuve Clicquot [m. Strawberry Wine]

>paszport<

 
     
Sara
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 175 cm
Podopieczny: Sempiternal
Pieniądze: £4685

Punkty doświadczenia: 72

Wysłany: 2017-04-10, 18:56   

    SREBRO


Po odpowiedniej rozgrzewce dziewczyna skierowała ogiera na ślad otaczający czworobok, by podczas okrążania obiektu wypracować odpowiednie ustawienie, poprawić kontakt i dostosować odpowiednie tempo kłusa. Zaraz po otrzymaniu pozwolenia poprowadziła wierzchowca ku wejściu na czworobok. Wjechali na linię środkową, a żeby uniemożliwić kopytnemu spływanie na boki zamknęła go w korytarzu z subtelnych i przejrzystych pomocy. Jeśli chodzi o postawę blondynki to nie można jej było niczego zarzucić. Plecy miała proste, biodra podążały swobodnie za naturalnym ruchem konia, dłonie rozluźnione, trzymające wodze na elastycznym kontakcie, pięty skierowane ku dołowi, zaś wzrok miała skierowany prosto przed siebie. Przed X poprosiła Krakatau o wykonanie półparady, by zwrócić na siebie jego uwagę i przygotować do zatrzymania, które nastąpiło w samym centrum czworoboku. Aby wykonać zatrzymanie dziewczyna usztywniła się w krzyżu, przeniosła swój ciężar bardziej na tył i zastosowała wstrzymujące działanie wodzy. Po ukłonie zasygnalizowała ogierowi ruszenie kłusem. Podczas spokojnej jazdy do C jasnowłosa ponownie zamknęła konia w pomocach, chcąc tym samym uniknąć jakichkolwiek nierówności na linii, która powinna być prosta. W C wykonali zakręt w prawo, dokładne wyjechanie narożnika i zjazd na przekątną, gdzie Sara poprosiła wierzchowca o wydłużenie kroku - zamknięcie łydek, pewna i zdecydowana praca dosiadem oraz subtelne oddanie wodzy. Przy literze K powrócili do kłusa roboczego i jego zrównoważonym tempem kierowali się do P, gdzie dziewczyna skierowała achała na dziesięciometrową woltę na prawo. Tutaj wewnętrzna łydka działała aktywizująco, pilnując ruchu do przodu, zewnętrzna zaś dopilnowywała odpowiedniego ruchu po kole. Jeśli o wodze chodzi to wewnętrzna nadawała kierunek oraz odpowiednie ustawienie potylicy, natomiast zewnętrzna powstrzymywała nadmierne wyginanie szyi. Po powrocie na ścianę wyprostowała kopytnego i poprowadziła do punktu B. Następnie skręciła w lewo, uważnie prowadząc Krakatau do E, gdzie z kolei ponownie skręcili jednak tym razem w prawo. Przed S blondynka wykonała subtelną półparadę, kolejno wysyłając konia na woltę o średnicy dziesięciu metrów (w prawo). Pomoce nie różniły się od tych, którymi uraczyła kopytnego poprzednio. Po powrocie do punktu wyjścia, ponownie wyprostowała sylwetkę wkkw'isty i skierowała go do C. Prowadziła go spokojnym, ale aktywnym tempem bardzo tego pilnując. Przed wyznaczonym punktem ponownie poprosiła o wykonanie półparady i tak jak na samym początku, w ten sam sposób zasygnalizowała zatrzymanie. Powstrzymywała wierzchowca od ruchu przez pięć sekund, które odliczała spokojnie w myślach. Następnie wysłanie konia do stępu pośredniego. Po dokładnym wyjechaniu narożnika i dotarciu do M, dziewczyna skierowała się na linię prowadzącą do V, gdzie zaczęła stopniowo oddawać koniu wodzę, tym samym umożliwiając mu obniżenie szyi i rozluźnienie. Przed dotarciem do V zaczęła ponownie zbierać wodzę, jednocześnie powoli powracając do stępu pośredniego. W K padła prośba o kłus, a następnie o galop (w literze A) z zasygnalizowaniem odpowiedniej nogi - lewej. Jasnowłosa miała rozluźnioną miednicę, podążającą za ruchem ogiera, acz jej sylwetka oraz dosiad były stabilne, dzięki czemu nie przemieszczała się w siodle. Od litery F do M prosiła Krakatau o wydłużenie kroku, nadal pozostając w pełni rozluźnioną. Przed M przygotowanie do powrotu do galopu roboczego i wykonanie tej czynności już w samym punkcie. Kolejno dziewczyna prowadziła konia do C. Podczas pokonywania narożnika, jasnowłosa używała zdecydowanego dosiadu, obciążając bardziej jedną stronę, aby w ten sposób zasygnalizować zakręt. W C ponownie wysłała wierzchowca na koło, tym razem na takie o piętnastometrowej średnicy i na lewo. Oczywiście pomoce także tutaj nie różniły się od tych stosowanych w poprzednim przypadku, chyba że poprzednio nastąpiły jakieś komplikacje, wówczas Sara starała się to teraz korygować.

1-10
_________________

• • • • • • •



• • • • • I'M GONNA BE AWAY FOR THE NIGHT • • • • •
YOU'RE WAKING UP SORE INSIDE OF ME
• • • I GOT TO FIND A WAY TO THE BAR • • •
TONIGHT I'M NOT THE ONE I'AM SUPPOSED TO BE

pms • I'M CHASING GODS WITHIN THE STROBE LIGHTS • 1
chłopak • YOU'RE MAKING ME CRAWL, MY ENEMY • none
ex • LET'S PLAY IT HARD UNTIL IT'S SUNRISE • Harley
tonight I let you take the full control of me
    • wrogowie: none
    • przyjaciele: Anne, Matthew, Bastian
    • ulubione konie: Dark Tirith, Krakatau
    • kariera: jeździec zaawansowany >> instruktor >> jeździec zaawansowany
    • dyscyplina: ujeżdżenie
    • osiągnięcia:----{ postać miesiąca • luty, listopad 2014 }
    --------III miejsce na Dark Tirith w zawodach ujeżdżeniowych klasy L
    ---------II miejsce na Dark Tirith w zawodach ujeżdżeniowych klasy L
 
     
Nicole
Zawodnik
Skoki


Płeć: kobieta
Wiek: 21 lat
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem
Podopieczny: Bold Venture
Pieniądze: £3425

Punkty doświadczenia: 56
Skoki: 35
Ujeżdżenie: 11
Cross: 1
Obycie z koniem: 11


Wysłany: 2017-04-14, 15:03   

Srebro


Wysyłając ogierowi parę półparad, uprzedziła o zamiarze przejścia do galopu roboczego, aby dokładnie przy literce, bez walki móc go skrócić. Zadbała o skrócenie wykroku, ale w taki sposób aby nie wybijać go z rytmu, a jednocześnie nadal prosząc o angaż zadu. W takim chodzie przejechali narożnik, nie ścinając go niepotrzebnie, i dojechali do C gdzie Nicole zabrała go na woltę. Tak jak w przypadku wcześniejszych elementów programu, przypilnowała odpowiedniego wygięcie na kole, nie zaniedbując także parametrów co do wielkości rysunku wolty. Miała liczyć ona dokładnie piętnaście metrów średnicy - nie mniej, nie więcej. Powracając na ścianę, myślała już o kolejnym etapie, którym był wężyk w galopie, z jednym łukiem - przy ścianie - w kontrgalopie. Ewidentnie, najtrudniejsze było odesłanie konia do galopu ze złej nogi, bo przecież jak wiemy, większość kopytnych rozumie z której nogi ma się wybijać. Zdarzają się również konie, które mimo złych sygnałów jeźdźca zagalopują prawidłowo, więc w tym przypadku Nicole musiała wykazać się niesamowitą trzeźwością umysłu. Wprawdzie podobny element sprawdziła podczas rozgrzewki, jednak zwróciła szczególną uwagę, aby kucyk mimowolnie nie zmienił nogi. Prowadząc go więc w wyżej wspomnianym miejscu, nie tylko starała się podtrzymać galop, ale również pilnowała pożądanej nogi. Podczas skrętów dawała wyraźne sygnały, nie pozostawiające nic do życzenia, a tym samym wymagające posłuszeństwa.
Po wykonanym ćwiczeniu, zmieniła kierunek prowadząc siwka po przekątnej; nie zapominając o przejściu do kłusa, podczas którego wysłała mu kilka półparad, aby ponownie zagalopować pomiędzy H i C. Kolejno powtórzyła elementy programu na drugiej ścianie, luźno podążając biodrami za ruchami ogiera, i nie starając się nie przeszkadzać mu zanadto. statnim elementem, którym się powtarzał, była ponowna zmiana kierunku przez przekątną. Tym razem jednak przejście do kłusa miało miejsce dopiero u samego końca przekątnej, a po nim nie nastąpiło ponowne zagalopowanie, na co amazonka szczególnie wyczuliła wierzchowca. Pozostali więc w kłusie roboczym, w którym znowu zabrała kopytnego na przekątną, na której - tak jak na początku programu - poprosiła o poszerzenie ram w kłusie. Kończąc przekątną ponownie go poskracała i kontynuowała kłus wzdłuż płotków, by w połowie długiej ściany wziąć ogiera na koło o średnicy dwudziestu metrów. Dla odmiany, na kole zaczęła anglezować, co jednak nie przeszkodziło jej w odpowiednim prowadzeniu konia łydkami - nie tylko go wyginała, ale również naprowadzałem do ręki, która stopniowo oddawała wodze zachęcając do zejścia nosem w dół. Zanim wrócili na ścianę, ponownie Hiszpanka ponownie wodze i usiadła głęboko w siodle, by w ćwiczebnym kłusie pojechać końcówkę przejazdu. Ostatnim elementem było wejście na linię środkową, o co Nicole zadbała odpowiednio wcześnie, nie chcąc spóźnić, czy wykonać gwałtownego skrętu. Zatrzymanie w X poprzedziła kilkoma półparadami, ostatecznie wykonując pełną paradę, cofając i przykładając łydki; dzięki temu powinni wykonać je elegancko i równomiernie. Ukłoniła się sędziemu, po czym klepiac i głaszcząc młodego po szyi zjechała z czworoboku.
Oddając go w ręce stajennego, wycałowała mu pyszczek w podziękowaniu, i częstując paroma smakołykami, popędziła przygotowywać się do próby skokowej.

z.t
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2017-04-14, 21:27   

Z Ł O T O

    r o z g r z e w k a

Na część ujeżdżeniową egzaminu wypożyczył sobie konia od innej osoby gdyż aktualnie żaden z wierzchowców w jego stawce nie był przygotowany do podobnego zadania, zabawne, że pingwin z zamiłowania jest właścicielem w większej mierze skoczków.. Ale nieważne. Przygotowanego siwka przyprowadził na rozprężalnię na której wsiadł i od razu posłał go do stępa. Od pierwszych chwil w siodle aktywował jego zad własnym ciężarem i wypychaniem bioder do przodu, łydka działała subtelniej dzięki czemu idące od niej sygnały mogły lepiej oddziaływać na ogiera. Po jakimś czasie zatrzymał go i podpiął popręg a potem już się potoczyło: zatrzymania, najrozmaitsze figury mające na celu prawidłową gimnastykę a potem kłus, oczywiście z początku anglezowany. Tutaj postawił na ustalenie dobrego, energicznego ale harmonijnego tempa roboczego, co uzyskał nie tylko za sprawą licznych kół, wolt, wężyków, serpentyn i zmian kierunku, ale przede wszystkim przejściami, wszystkie poprzedzał półparadami skupiającymi. Potem zaprosił go do galopu który także chciał uregulować wedle uznania, tak, aby był energiczny ale jednak nie rozlazły, stawiał raczej na okrągłą galopadę w niewielkim skróceniu. Tutaj także bawił się w mnogie zmiany i urozmaicenia mające odnieść skutek zarówno rozluźniający, jak i angażujący i kształtujący sylwetkę Whiskey'a w ruchu. Dopiero po pracy w galopie kłusował w pełnym siadzie, ponieważ koń przeszedłszy się we wszystkich trzech chodach był bardziej elastyczny niż po zaliczeniu tylko dwóch. Teraz skupili się na zmianach w obrębie jednego chodu (kłusa i galopu) na zasadzie roboczy-pośredni, potem porobili ustępowania w kłusie a także w stępie by na koniec brunet mógł tylko przetestować stęp pośredni i swobodny, przy czym tylko ten pierwszy mógł jakoś skorygować. Of kors w międzyczasie znalazła się chwila na małą przerwę raz, drugi czy trzeci. Mając pod sobą rozruszanego, elastycznego i przede wszystkim dobrze przygotowanego wierzchowca zakończył rozgrzewkę i akurat nadszedł czas, aby pojawić się na czworoboku.

    p r z e j a z d

Na obiekt wjechali kłusem roboczym, Luke oczywiście w pełnym siadzie, wyprostowany, z mostkiem wypchniętym elegancko do przodu co zapewniało mu prawidłowe, nieskrępowane ułożenie ramion, które z kolei nie blokowały rąk dzięki czemu elastyczny, stabilny kontakt jak najbardziej dochodził do skutku. Prowadził Friska po linii środkowej nie dając mu spływać na boki, co osiągał za sprawą łydek nieskrępowanie "oplatających" boki konia. Podtrzymywały one impuls do aktywnego kroczenia działając od dołu, co z kolei pomagało w formowaniu okrągłej sylwetki Friskasa. Przed X posłał mu kilka półparad aby w punkcie środkowym zatrzymać ruch za sprawą blokujących się "mięśni krzyża" (przy czym określenie to jest anatomicznie niepoprawne, ale w jeździeckim żargonie oznacza mięśnie odpowiadające za działanie dosiadu), zaraz po tym zamknął kolana i na koniec domknął rękę z jednoczesnym dojechaniem od łydki, aby w ten sposób móc się zatrzymać równo i bez szarpania. Ukłonił się sędziom by po wzięciu wodzy z powrotem w obie ręce wypchnąć ogiera na nowo do kłusa roboczego. Przed literą C ustawił go na lewo by w tę stronę skręcić na ścianie i tak samo jak wcześniej oraz później wewnętrzną łydką zachęcać do ruchu naprzód, wewnętrzną wodzą albo raczej jej subtelnym, pulsującym działaniem wskazać kierunek, natomiast zewnętrzną wodzą jak i łydką zadbać o wygięcie na krzywiźnie zakrętu odpowiednie do jego promienia a zabieg ten chronił kopytnego od wypadania zadem czy łopatką, acz też nie przesadzał z naciskiem coby mu siwy z kolei nie wpadał. Nie zostawali na śladzie długo bo już w H pokierował go na przekątną do F, podczas której aktywizującymi pomocami oraz lekkim wysunięciem ręki do przodu zaprosił go do kłusa pośredniego. Mógł to uczynić głównie dzięki przygotowaniu w narożniku, które polegało na skupianiu jego uwagi półparadami ale także wytwarzaniu większej ilości energii, której jednak nie pozwolił wyjść od razu na światło dzienne. Gdy znaleźli się już na linii wypuścił to, co przed chwilą uzbierali, oczywiście w granicach rozsądku, to znaczy tak, by nie utracić kontaktu i połączenia między nimi. Pilnował, by podczas tej przekątnej siwek mu się nie rozpadł tak aby półparadami na końcu linii przygotować go na zejście z powrotem do roboczego tempa, tutaj mocniej dociążył jego zadek aby już jednak trochę bardziej poszedł w górę niż do przodu, oczywiście nie tak bardzo jak przy zebraniu aczkolwiek była to prawidłowa tendencja. Przy A rozpoczął koło o średnicy 20 metrów, tak, że w jego połowie wylądowali równo w X. W tymże punkcie także, po wcześniejszym przygotowaniu, Sugarman posłał wierzchowca do galopu poprzez wyraźne wypchnięcie z bioder w połączeniu z impulsem od wewnętrznej łydki znajdującej się na popręgu, podczas gdy zewnętrzna przesunęła się mniej więcej o długość dłoni za popręg by tam pilnować zadu, w tymże chodzie zostając na półtorej koła, to znaczy najpierw dokończyli to, które zaczęli, a potem nastąpiło jeszcze jedno pełne w galopie na prawo. Równo w A poprosił o powrót do kłusa roboczego, natomiast już w K ponownie kierowali się na przekątną, na której brunet dodał do kłusa pośredniego. Tak jak poprzednio przygotował sobie siwka odpowiednio wcześniej a gdy byli na linii przekątnej rytmicznymi impulsami od łydki oraz wypuszczeniem tudzież wypchnięciem z dosiadu zasygnalizował że idą teraz wyraźnie w przód, utrzymywał pewne niezbędne "napięcie", jakkolwiek inne od tego ogarniającego mięśnie czy psychikę, raczej chodziło o podtrzymanie dynamiki ruchu i odpowiedniego ułożenia ciała zarówno własnego, jak i u konia, poprzez nakierowywanie wytwarzanej przez zad energii na. przód i lekko pod górę, natomiast ręka utrzymywała kontakt z pyskiem i chroniła Friska przed nadmiernym rozjechaniem się czy spłaszczeniem chodu, to znaczy nie pozwalała mu uwiesić się na wędzidle czy obciążyć przednich nóg a to za sprawą podnoszącego działania. Przy literze M zaprosił go z powrotem do roboczego tempa umiarkowanie dociążając jego zadek aby w narożniku przygotować go do wejścia w stęp dokładnie na wysokości C. Przez kolejny narożnik prosił go pomocami o stęp roboczy, czyli pośredni, natomiast na kolejnej przekątnej od H do F pozwolił mu na poruszanie się w stępie swobodnym, co umożliwił oczywiście stosownym wydłużeniem wodzy jak i podtrzymaniem impulsu do aktywnego kroczenia. Na wysokości F pozbierał go na powrót do pośredniego by potem skierować się na linię środkową w A. Na wysokości litery D, mając go ustawionego lekko na prawo, zaczął impulsami od łydki oraz zewnętrznej wodzy prosić o podążanie w przód-bok w ustępowaniu od łydki. Jego ciężar jak i lewa wodza wskazywały mu kierunek do E, a gdy osiągnęli tenże punkt, brunet błyskawicznie poprosił o kłus roboczy, w którym pokonali do końca tę długą ścianę i tym razem w C pojawili się na linii środkowej. Analogicznie jak przed chwilą na wysokości G zabrał go w ustępowaniu do ściany przy literze B i sprytnie od razu odbili z powrotem do D w ustępowaniu na drugą stronę. W A udali się na lewo by przy F zaliczyć przejście do stępa pośredniego a od B ponownie prosił o ustępowanie w stępie w kierunku G. Z literą C ponownie pożegnali się skręcając w lewo a w H brunet wypchnął Whiskey'a do kłusa. Swobodnie balansując w siodle pokierował go po ścianie by w E pomocami zabrać go na środkowe koło, w którego zamkniętej części, to znaczy tuż po przekroczeniu linii środkowej, wypchnął go do galopu na lewo. Po zatoczeniu całego koła i powrocie do E poprosił o pozostanie na ścianie, którą przejechali w całkiem majestatycznym galopie roboczym. Krótką ścianę wykorzystał na skupienie go na sobie tak, aby zaraz w galopie pośrednim na przekątnej móc cieszyć się uwagą i respektowaniem pomocy. A zatem udali się na przekątną od F do H, na której początku brunet zaprosił siwego do wydłużenia sylwetki, co odbyło się podobnie jak w kłusie, czyli utrzymując go trochę "na sobie" jednocześnie nakazał ruch bardziej obszerny co stymulował pulsującą głównie wewnętrzną łydką, pchającym do przodu dosiadem oraz lekko przesuniętą do przodu ręką, jednakże na dwie-trzy foule przed H skrócił go z powrotem, tak aby wyszło im płynne przejście do kłusa przy tej literze. Nie nacieszył jednak sędziów ich widokiem w tymże chodzie przesadnie długo, ponieważ już w C koń został ponownie posłany do galopu aby na przekątnej od M do K raz jeszcze zaprezentować galop pośredni. Analogicznie jak przed chwilą przez K Friskey został uproszony przez Luczka o powrót do roboczego galopu a po płynnym przejściu w K do kłusa nie cackali już więcej bo oto wszem i wobec wszystkie elementy konieczne do zawarcia w przejeździe zostały odhaczone, dlatego też już w A kierowali się po linii środkowej. Tak jak na początku, równo w X wypadło wcześniej przygotowane zatrzymanie, po którym Sugarman ukłonił się komisji oceniającej. Zaraz też ruszyli stępem na wprost i zatrzymali się ponownie, tyle tylko, że tym razem w punkcie G. Tam też Luczek po zatrzymaniu zsiadł z ogiera i w ręku wyprowadził go z czworoboku, który okrążył od zewnątrz by znaleźć się w pobliżu komisji. Tam był już czekający na niego stopień, z którego bez problemu mógł wsiąść na siwego, jednakże prosząc kogoś o przytrzymanie strzemienia i asekuracyjne złapanie za jedną z wodzy podczas tegoż manewru. Po usadzeniu się w siodle poczekał na pozwolenie oddalenia się na rozprężalnię, na której rozstępował ogiera po udanym przejeździe.

zt
 
 
     
Friskey Whiskey
World's Champion
WKKW'ista
Come on let's drunk !


Płeć: ogier
Wiek: 14 lat [16.06.2006]
Rasa: Koń oldenburski.
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Naomi
Cena: £5600

Doświadczenie w skokach: 123
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 123
Doświadczenie z lonżowania: 123
Kondycja: 119
Szybkość: 119
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2017-04-14, 22:43   

ROZGRZEWKA


Friskas ostatnio pracował tylko pod szlachetnymi damskimi tyłkami, ale dzisiaj został postawiony przed faktem dokonanym. Już raz spotkał się z Lukiem stąd też kojarzył swojego jeźdźca bardzo dobrze. Podczas rozgrzewki nie sprawiał większych problemów posłusznie i odważnie radząc sobie na rozprężalni. Od samego początku zgodnie z założeniami Luke'a szedł aktywnie od zadu, chętnie wchodząc na wędzidło, które przeżuwał cały czas się rozluźniając. Naomi włożyła w niego kawał dobrej roboty stąd też siwy nie miał problemów z uzyskaniem przepuszczalności i swobody ruchu, które przydały się podczas wykonywania różnorodnych figur i ćwiczeń. Głowę niósł spokojnie nie próbując nawet walczyć z ręką, podczas zmian kierunków i wszelkich wygibasów giął się miękko i z lekkością od wewnętrznych łydek i pozostając zamknięty poprzez te zewnętrzne nie gubił rytmu i sprężystości chodu. Reagował błyskawicznie na stosowane pomoce, wyraźnie prezentując dobrą kadencję kłusa i samoniesienie się.
Przechodząc do galopu zaczął od zadu, aktywnie się nim pchając, wszelkie działania mężczyzny sprawiły, że Friskas wyraźnie podniósł się przodem i mocniej podstawił zadem prezentując okrągły galop pod górkę. Doświadczenie zdobyte podczas starów i licznych treningów, mocny zad i doskonała równowaga pozwalały mu na bezproblemowe dźwiganie swojego ciężaru jak i jeźdźca z jednoczesnym otworzeniem łopatek i lekkością przodu.
Faktycznie po pracy w galopie stał się o wiele przyjemniejszy do wysiedzenia, jeszcze bardziej rozluźniony i elastyczny, dzięki czemu siedzenie w siodle przynosiło nie tylko przyjemność, ale i komfort pracy. Podczas zmian w kłusie i w galopie wyraźnie poszerzał swoje ramy i na powrót się skracał, chętnie podejmując się tego zadania. Także ustępowania nie stanowiły dla Friskasa problemu, wykonywał je chętnie i w skupieniu, podobnie jak w stępie, gdzie z ogromną swobodą poruszał się aktywnym tempem, z wyraźnie pracującym zadem i mięśniami grzbietu, nie pomijając przy tym pracy mięśni masywnej szyi.

PRZEJAZD


Z zaangażowanymi dzięki rozgrzewce odpowiednimi mięśniami wjechał na czworobok w kłusie roboczym, od początku prezentował się jak należy z zaokrągloną umięśnioną szyją, podstawionym zadem i nienagannym ruchem. Kierowany wyważonymi pomocami szedł po prostej i przygotowany na zatrzymanie stanął równo na czterech nogach w X. Cierpliwie odczekał aż jego jeździec się ukłoni, w tym czasie przeżuwał wędzidło i kapał pianą z pyska na podłoże. Na otrzymany sygnał ruszył przed siebie energicznym kłusem z gracją sunąc po linii środkowej do jej końca a następnie w lewo. Zachęcony działaniami jeźdźca wyciągnął się na przekątnej prezentując nienaganny kłus pośredni z cieszącą oko akcją przednich nóg, jednak nie wypadł z ustawienia i kontaktu z ręką co pozwoliło na swobodny powrót do bazowego tempa roboczego. Pokierowany na koło dobrze wpisywał się w jego krzywiznę wyginając się wokół wewnętrznej łydki Luczka. W wyznaczonym punkcie płynnie wszedł w galop na prawą nogę, wyraźnie pchając się zadem już od pierwszej foule, nie walczył z jeźdźcem więc to półtorej okrążenia poszło naprawdę gładko, Friskas poruszał się lekko ale przy tym aktywnie. Dzięki półparadom przejście do kłusa w A nie było dla niego zaskoczeniem podobnie jak kolejna przekątna w kłusie pośrednim, zgodnie z oczekiwaniami mężczyzny pozostał przy nim w dodaniu dzięki czemu przy literce M był gotów do zmiany jaką był powrót do kłusa roboczego a następnie przejście do stępa pośredniego w C. W tym chodzie wykazywał się dobrą równowagą i zaangażowaniem zadu co umożliwiało mu zagarnianie sporej ilości terenu długimi nogami. Dostawszy na przekątnej swobodę z przodu wyciągnął swobodnie swoje umięśnione szyjsko nie rozpraszając się nawet na moment. Chód nie tracił na jakości a siwek nie zrezygnował z podstawienia zadu co było zasługą wielu przebytych treningów. Bez oporów przyjął z powrotem kontakt wracając tym samym do stępa pośredniego w którym skierował się na linię środkową by następnie wykonać poprawne ustępowanie od D do E. Tuż po dotarciu na ścianę zakłusował chętnie i za chwilę wykonał podobny wzór w wyższym chodzie, to znaczy w C wkroczył na linię środkową i kierowany pomocami Sugarmana zaczął podążać po przekątnej w stronę B będąc wyprostowanym równolegle do długiej ściany i równomiernie krzyżując nogi. Będąc przy B został wyprostowany przez jeźdźca i już po chwili szedł w ustępowaniu z powrotem w kierunku linii środkowej, na której końcu udał się w lewo. Zaraz też bez protestów wrócił do stępa w którym od B do G raz jeszcze zaprezentował to samo ćwiczenie co prze chwilą, czyli ustępowanie od łydki a następnie zakłusował w H po skręceniu w lewo przy C. Nie miał najmniejszych problemów w odnalezieniu się na środkowym kole na którym zagalopował za prośbą Luczka, robiąc to nie mniej płynnie i chętnie niż za pierwszym razem. W dobrym roboczym tempie udał się na ścianę po zakończeniu koła a później na przekątną. Skupiony na swoim jeźdźcu na krótkiej ścianie nie próbował wyjść spod jego kontroli tylko majestatycznie wydłużył swoją foule na większą część przekątnej a pod jej koniec płynnie powrócił do galopu roboczego a później kłusa. Zgrywając się z mężczyzną naprawdę dobrze nie denerwował się niczym i po przejechaniu połowy krótkiej ściany błyskawicznie zareagował na jego pomoce zagalopowując w C a potem raz jeszcze wyszedł na przekątną, na której schemat z dodaniem a później przejściem do kłusa powtórzył się. Działanie półparad sprawiło że przejście nie wytrąciło go z równowagi stąd też w harmonii skierował się na linię środkową w połowie której zatrzymał się równo na czterech nogach i parsknął porządnie, obryzgując się białą pianą. Po chwili ruszył spokojnym stępem naprzód by raz jeszcze zatrzymać się w G, co zrobił bez zająknięcia. Nie dziwił się przesadnie kiedy jego jeździec zsiadł i wyprowadził go w ręku, niemniej jednak zastanowiło go ponowne wsiadanie, chociaż nie protestował. Potem wyszedł z Luczkiem na rozprężalnię aby się rozstępować.

[zt]
_________________

IMIĘ
.............. Wstrząśnięty, niezmieszany.
...................................... Friskey Whiskey
DYSCYPLINA
.............. Skaczę, biegam, tańczę, ewrybadi pomarańcze !
...................................... WKKW
WŁAŚCICIEL
.............. Whiskey, moja żono ...
...................................... Naomi
DOKUMENTY
.............. Papiery, papierki i tyle w temacie.
...................................... Dokumenty

Podkuty na 4, ostatnio: 10.04.20
 
     
Harley Davidson
Jeździec zaawansowany
let's get party started!


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria
Pieniądze: £12788

Punkty doświadczenia: 144

Wysłany: 2017-04-14, 23:11   
   Tytuł: Hodowca


    Srebro


Nie pierwszy i nie ostatni raz Harley porywał się z motyką na księżyc i próbował swoich sił na oficjalnej arenie na całkowicie obcym koniu... Ale po prostu miał ochotę na coś nowego, zagadał więc do Jessie, czy nie zechce użyczyć mu jakiegoś wierzchowca na odznakę, bo ona jest zapracowana, w trakcie sezonu zawodów a on tak właściwie to robi sobie przerwę i na razie podchodzi do sprawy na luzie, więc może jej jakiegoś konia ruszyć. W ramach zapoznania kilka razy posiedział przed jego boksem, poobserwował karusa podczas pracy, by ostatecznie w dniu zdawania srebrnej odznaki zabrać go z boksu na myjkę, a potem rozprężalnię.

Zaraz po zajęciu miejsca w siodle posłał ogierowi stanowczą łydkę, lekko wypychając go miednicą do przodu. Wodze zwisały luźno, przyzwalając karusowi na zapoznawanie się z otoczeniem. Zauważył, że Duran bywa nerwowy i czuły na nowe bodźce, obserwował go więc uważnie, gotów do natychmiastowej reakcji. Jednocześnie kontrolował swój oddech i własny nastrój, nie chciał przesadzić z czujnością, co by to spięcie nie udzieliło się młodzikowi. Po kilku minutach zaprosił ogiera na kontakt, stopniowo zbierając wodze i posyłając mu lekki impuls. Podczas rozgrzewki skupił się przede wszystkim na wprowadzeniu karusa w energiczne, dynamiczne tempo i odpowiednie ustawienie, przywiązywał do tego sporą wagę, toteż Duran mógł spodziewać się korekcji. Standardowo rozpoczął od wolt, różnorakich łuków w stępie. Pilnował, by czorny wyginał się, płynnie wpisywał w zakręty, a przy tym nie tracił równowagi i tempa. Następnie zakłusowanie i na długich ścianach zabawa w zmienianie tempa co kilka kroków w zakresie stój-stęp-kłus w kombinacjach różnorakich. Harłak miał nadzieję, że to ćwiczenie dodatkowo skupi Durana na pomocach, odwróci jego uwagę od otoczenia, ale i porządnie go rozciągnie. Gdy udało mu się "wyczuć" karosza i znaleźć z nim wspólny język, choćby jakieś jego zarysy przeszedł do klasycznej rozgrzewki. Powyginał go na obie strony w kłusie, jak i galopie, dodatkowo wprowadzając ósemki z lotną zmianą nogi czy przekłusowanie nad linią drążków. W chwilach większego zmęczenia i wysiłku sprowadzał wierzchowca do stępa, pozwalając mu odsapnąć i zebrać energię na rzeczywisty przejazd. Ostatnie minuty przed wkroczeniem na czworobok wykorzystał na wprowadzenie Durana w odpowiednie ustawienie i skupienie go na sobie.


    PRZEJAZD

Jeszcze przed wjazdem na czworobok poprosił karusa o zakłusowanie, w razie potrzeby skorygował jego tempo... I przekroczyli "próg" ujeżdżalni w punkcie A, by po tych kilku krokach kłusach zatrzymać się i oddać honory sędziom. Harley przypilnował, co by hanower przy zatrzymaniu nie rozjechał się, nie zgubił ustawienia, dojeżdżając go łydką do ręki posyłającej mu pulsacyjne, wstrzymujące pomoce. Była to chwila i na poprawienie jego sylwetki - wyprostował plecy, wyciągnął się trochę w górę, odblokowując działanie miednicy i krzyża, wycofał lekko łydki, coby opuszczone pięty tworzyły jedną linię z jego miednicą. Skłonił się nisko i już po kilku sekundach stanowczo wypchnął ogiera z miednicy przy jednoczesnym impulsie z łydki, gdy ogier wszedł w odpowiednie tempo szatyn odpowiednio skrócił wodze i poprowadził go po linii środkowej aż do krótkiej ściany, gdzie przy literce C wygiął Sternowego syna w prawo. Przypilnował wyjechania narożnika, posłał mu krótką półparadę, co by przygotować go na wydłużenie kroku w M. Domknął łydki, lekko oddał karusowi wodze, sugerując wyciągnięcie trochę ram. Czujnie pilnował, czy wierzchowiec nie spływa na boki podczas przekraczania przekątnej. W K wycofał działanie łydek, aktywizowanie Durana dosiadem i płynnie skrócił go do kłusa roboczego, w tym tempie kroczyli raźno przez pierwszy ślad aż do literki P, gdzie jeździec poprosił o odpowiednie wygięcie i wprowadził kopytnego na 10-metrową woltę w lewo. Po niej czekała ich kolejna zmiana kierunku - tym razem przez środek ujeżdżalni. Ostrzegł karusa półparadą przed nadchodzącymi pomocami i zgrabnie owinął go sobie wokół łydki, odbijając w B na lewo, a następnie w E na prawo, na pierwszy ślad. Ponownie zaktywizował go, krótko ściągając wodze przy jednoczesnym impulsie łydek i wypchnięciem ze spiętego krzyża, by w pełnej (miejmy nadzieję?) koncentracji wprowadzić go na kolejną, lustrzaną woltę na pół szerokości ujeżdżalni na wysokości literki S. Dbając o utrzymanie energicznego tempa dotarł z karusem aż do połowy krótkiej ściany, gdzie po półparadzie dojechał go sobie przy zatrzymaniu do ręki... Co by prezentował się nienagannie, a nie jak byle rozleniwiona szkapa zatrzymana na pastwisku. :lol: W myślach odliczył do pięciu i zachęcił karusa do ruszenia stępem pośrednim. Przez cały czas przejazdu starał się utrzymać jego skupienie na sobie, obawiając się spłoszeń i nerwowości młodego hanowera. Po dojechaniu do M jeździec płynnie zaczął oddawać Duranowi wodze, pozwalając na obniżenie szyi i chwilę relaksu, która miała skończyć się na krótko przed literką V, kiedy to Harley zaczął ponownie zbierać go na kontakt. Zakłusowanie przed narożnikiem poprzedził tradycyjnie półparadą. Ale kłus był ledwo wstępem! Na wysokości litery A wprowadził ogiera w ustawienie na lewą stronę, cofając prawą łydkę, działaniem wodzy doprowadzając do delikatnego wygięcia łba i szyi ogiera do wewnątrz, równocześnie posłał Duranowi stanowczy sygnał do ruchu naprzód, co by karus nie miał wątpliwości, że o galop na lewą nogę chodzi. Po wyjechaniu narożnika, w literce F, Harley wzmocnił lekko aktywizujące działanie z biodra, dodał łydkę, jednocześnie delikatnie i nieprzesadnie oddając ogierowi wodze. Przewagę miała tu praca dosiadu, ręka jakoby hamowała przed wejściem w wyższy chód, precyzując pomoce. Przed narożnikiem ostrzegł wierzchowca półparadą i subtelnie skrócił go do galopu roboczego, w którym odrobinę łatwiej było wyjechać narożnik. Na środku krótkiej ściany wprowadził go na koło o średnicy odpowiadającej 3/4 szerokości ujeżdżalni. Za narożnikiem wprowadził karosza na wężyk o jednym łuku, na którym szczególnie zadbał o wygięcie hanowera i zachowanie rytmu, równowagi... Ogier galopował bowiem na lewą nogę, a łuk był ewidentnie wygodniejszy do przejechania na nogę prawą. Dla młodego hanowera mogło to być wyzwanie - jeździec starał się w miarę możliwości ułatwić mu zadanie, możliwie najmniej przeszkadzając i pilnując poprawności wykonania, niezmieniania nogi. W K wrócili na pierwszy ślad i jakieś pościgi i wybuchy czekały na nich dopiero na F, gdzie Harley sprowadził wierzchowca na zmianę kierunku przez ujeżdżalnię. Na środku ujeżdżalni poprosił karusa o przejście w kłus i w aktywnym tempie doprowadził go aż do narożnika, w którym posłał mu pomoce do zagalopowania na prawą nogę. Reszta przejazdu była w dużej mierze powtórką z rozrywki, więc Harłak, przekonany o skuteczności poprzednich pomocy skupił się na precyzyjnym przekazaniu Duranowi kolejnych zadań i zadbaniu o ustawienie ogiera, jak i własną sylwetkę. Między narożnikami, na długiej ścianie (MF) zasygnalizował mu wydłużenie galopu, a następnie powrót do tempa roboczego tuż przed narożnikiem. Pilnując wpisywania się w łuk, wyrysował wraz z hanowerem koło o średnicy 15 metrów zaczynające się na wysokości literki A i już chwilę potem wprowadzał Durana na tego samego wężyka, tylko, że z drugiej strony. Ślady, które zostały na piasku ujeżdżalni pomogły mu odnaleźć się w przestrzeni, wyrysować zgrabniejszy łuk. W M czekał ich zjazd na kolejną zmianę kierunku przez przekątną, tym razem półparada i pomoce do przejścia w kłus pojawiły się odrobinę później - dopiero przed K. Harleyowi trochę przeszkadzało to uczucie, że już te figury wykonywał, ale nic - poprowadził karusa kłusem roboczym do F, gdzie wprowadził go na kolejną przekątną i poprosił o wydłużenie kroku. Koniec przekątnej był równoważny powrotowi do kłusa roboczego, w którym to - po wzorowym wyjechaniu narożników - pokusili się o 20 metrowe koło na środku długiej ściany (B), Harley w końcu uniósł tyłek z siodła, anglezując. Jego dłonie pozostawały na tej samej wysokości, nie ciągał hanowera za pysk; unosił się lekko w górę, wypychając naprzód kość kulszową, gdy zewnętrzna, przednia noga Durana wychodziła naprzód. Jego łydka pozostawała stabilna. Harłak obniżył lekko rękę, płynnie zaczął oddawać ogierowi wodze, lekko masując jego język, zachęcając do zejścia szyją w dół. Przed dojechaniem do B zaczął skracać wodze, co by powrócić do wyższego ustawienia łba i pełnego dosiadu na pierwszym śladzie. Jego rozluźnione ciało bez problemu podążało za ruchem ogiera, nie hamowało go, precyzyjnie dyktowało mu odpowiednie wygięcie - czy to przy wyjeżdżaniu narożnika, czy przy skręcaniu na linię środkową. Posłał karusowi półparadę, a następnie pomoce do zatrzymania w X. Ukłonił się sędziom i zachęcił Durana do ruszenia stępem do wyjścia, długie wodze pozwalały mu na rozluźnienie szyi, zwieszenie łba.

Po zjechaniu z czworoboku nagrodził karego za przejazd, najgorsza część odznaki za nimi! Harley z radością pomyślał, że to już po deptaniu kapusty i wybrał się z wierzchowcem jeszcze na rozprężalnię, co by go trochę wyciszyć i rozstępować, a w miarę możliwości także przygotować do wejścia na parkur.
_________________


    I never knew perfection 'till
    I heard you speak, and now it kills me
    Just to hear you say the simple things
    Now waking up is hard to do
    And sleeping is impossible too
    Everything is reminding me of you
 
     
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2017-04-15, 14:18   
   Tytuł: Hodowca


Srebro


ROZGRZEWKA
Wyprowadziła Sensationet na myjkę gdzie zabrała się za jej odpowiednie pielęgnowanie do momentu konieczności podjęcia rozgrzewki. Wychuchaną i wydmuchaną klacz dosiadła z pomocą stajennego i wyjechała nią na rozprężalnie. Tam po 15 minutach stępu pozwoliła sobie na liczne wolty, serpentyny i kilka drągów oraz zmian tempa aby finalnie na znak od sędziów skierować się na czworobok konkursowy.
PRZEJAZD
Pogoniła klacz wypchnięciem z krzyża w stronę literki A gdzie w stałym tempie kłusa roboczego prowadziła ją aż do X po w miarę równej linii. Kontrolowała pracą łydek i kontaktem zarówno tempo, aby było równe, ale też aby linia ruchu od A do środka czworoboku była równa. Przed X wykonała pomoce parady i obciążyła zad spowalniając wpierw klacz aż finalnie zatrzymała ją na wysokości X i przetrzymała chwilę w stój, podczas którego ukłoniła się w stronę sędziów i zebrała ją do odpowiedniego ustawienia, podobnie jak dopracowała na ostatni guzik swój dosiad. Poprosiła klacz o ruch w kłusie wypchnięciem z krzyża oraz dodaniem łydki za popręgiem a następnie wykręciła nią w prawo przy C. Na łukach, zakrętach i temu podobnych wspierała swoją pracę na odpowiednim ułożeniu łydek.
Następnie prowadziła Sens równym kłusem aż do M gdzie wykręciła na przekątną i dodała łydkę oraz lekko wypchnęła kolanami ciało klaczy wzmacniając kontakt i dodając kolejną aktywizującą łydkę. Spowodowało to przejście do kłusa z wydłużonym krokiem w którym przy stymulacyjnych pomocach prowadziła Sensationet przez całą długość przekątnej. Dojeżdżając do K zwolniła i uspokoiła ruch klaczy prowadząc ją kłusem roboczym cały czas. Przy P przyłożyła odpowiednio łydki do boków klaczy, napięła wewnętrzną wodzę i skierowała konia na woltę w lewo o średnicy 10 metrów. Pilnowała na łuku odpowiedniego wygięcia klaczy oraz stałego tempa w czym pomagał jej dosiad i kontakt. Dojeżdżając do B skierowała klacz w lewą stronę ustawiając jedną łydkę przed popręg, drugą za. Następny zakręt wykonała przy E kierując klacz w prawo aby dojeżdżając finalnie do S skręcić na woltę w prawo o średnicy mniej więcej 10 metrów. Wykonała ją podobnie jak poprzednią, choć figura po niej była inna.
Dojeżdżając do C zatrzymała klacz pomocami parady czyli obciążyła zad, przycisnęła łydki do boków Sens oraz ściągnęła wodzę aby odliczyć w nieruchomości 5 sekund i po dodaniu łydki i wypchnięciu z krzyża przejść do stępa pośredniego. Następnie prowadziła w nim Sens aż do M gdzie wyjechała w stronę V rozluźniając kontakt i stabilizując pomoce do przejścia w stęp swobodny. Następnie po V aż do K szły po raz kolejny stępem pośrednim, by na wysokości K po wypchnięciu klaczy z krzyża dodać jej łydkę i poprosić o kłus roboczy. Pokonały po raz kolejny narożnik z pomocą łydek Delphine a przed A kobieta wysłała krótkie sygnały półparady skupiając klacz na sobie. Przy A czekał je galop, co też wykonały poprzez wypchnięcie z krzyża oraz dodanie łydki. Dodatkowo lekkie obciążenie lewej strony klaczy spowodowało galopowanie na lewą nogę. Pokonały w równomiernym tempie narożnik aby po dojechaniu do F wydłużyć krok. W wykonaniu tego kobieta wsparła się pomocami takimi jak łydka, lekkie rozluźnienie i spięcie kontaktu oraz wypchnięcie z krzyża wraz ze ściśnięciem klaczy ogierami. Foule wydłużyły się i były takie aż do M, przy której obciążenie zadu, ściągnięcie nieznacznie wodzy oraz przyłożenie łydek spowolniło klacz. Po raz kolejny w stałym tempie i miejmy nadzieję bez wypadnięcia łopatką pokonały narożnik, aż w C Delph sprowadziła klacz na koło w lewą stronę o średnicy około 15 metrów. Wspomogła się odpowiednim ułożeniem łydek oraz lekkim wzmocnieniem kontaktu, ażeby ich łuk był równy i nienaganny.
Po powrocie z koła dała klaczy lekkie sygnały półparady i po dodaniu aktywizującej łydki poprosiła klacz o kontrgalop przechodząc w wężyk o jednym łuku od H do K. Następnie wyjechały narożnik poprzez oddziaływanie łydkami i po przejechaniu krótkiej ściany trafiły na narożnik - ten także gładko pokonały przechodząc na przekątną. Dosiadem działała stabilizująco na wszelkie uciekania w bok natomiast kontakt kontrolował odpowiednie tempo. Trwało to do X w którym pomocami parady spowolniła Sens do kłusa i w nim pokonała kolejną połowę przekątnej przechodząc na krótką ścianę. Niedługo przed C wypchnęła klacz z krzyża oraz dodając łydkę do kolejnego zagalopowania. Napięła lekko prawą stronę klaczy aby zagalopowała właśnie na nią. Dojeżdżając następnie do M wypchnęła ją lekko z krzyża wykonując lekkie spięcia i rozluźnienia kontaktu, aby finalnie dodać aktywizującą łydkę i pokonać odcinek w wydłużonym galopie. Od F znów spowolniła klacz do zwykłego, roboczego galopu trzymając na niej stałe, aktywne ale nie przesadnie szybkie tempo. Na A po raz kolejny miały do pokonania koło - po ustawniu łydek skróciła jej prawą wodzę i utrzymując łuk dzięki łydkom jechały po idealnym mam nadzieje zaokrągleniu o średnicy 15 metrów. Po zamknięciu koła wyjechaniu na długą ścianę ustawiła klacz na prawo, aby zacząć kontrgalop. Ponownie trzymała ją w pomocach, łydką oraz wodzą spychając do ściany, pilnując jednocześnie nie zmieniania nogi. Po zakończeniu kontrgalopu, wyprostowała Sens, utrzymując stałe tempo i wyjeżdżając ponownie na przekątną. Dojeżdżając do K, znów wysłała półparady, by w odpowiednim miejscu odchylić się w siodle i ściągnąć wodzę i przycisnąć łydki, schodząc do kłusa. Wyjechali gładko narożnik i wróciły poraz kolejny na przekątną. Tam ponownie pracowała dosiadem, łydkami i kontaktem by klacz wyciągnęła krok w tym przypadku - kłusie. Na końcu przekątnej, powróciły do zwykłego roboczego. Dojeżdżanie do B i kolejne półparady, tutaj czekało je ostatnie koło do wykonania. Wraz z jego zaczęciem, zaczęła anglezować w siodle, pilnując tempa i ustawienia konia. Jednocześnie popuszczając wodzę i zachęcając go do zejścia w dół, wraz z żuciem z ręki. Kończąc koło, nabrała z powrotem klacz na kontakt, siadając w siodło. Kłusem roboczym skierowały się, aż do A. Po półparadach, wyjechali narożnik z koniem, a potem na linię środkową. Tam skierowali się do X, gdzie zatrzymała Sens pomocami parady. Ukłoniła się do sędziów, puściła wodzę i zjechała z czworoboku.
Na koniec pozwoliła sobie na chwilkę rozstępowania klaczy i dania kostki cukru wraz z rozluźnieniem popręgu a następnie całkowitą zmianą osprzętu.
/z.t
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]

    ♣ ♣ ♣

 
 
     
Sensationet
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 Lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Brian
Cena: £3150

Doświadczenie w skokach: 114
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 101
Szybkość: 103
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2017-04-15, 14:19   

SREBRO

Klacz raczej dała się ogarnąć bez większych obiekcji, ale nie miej Delfin na początku musiał się z nią napracować. Klacz była zdecydowanie koniem jednego jeźdźca i nie łatwo było zdobyć jej przychylność, ale nie było to nie niemożliwe. Jakoś udało im się ogarnąć w stajni, by zaraz ruszyć na rozprężąlnie i tam się odpowiednio przygotować. Natomiast po sygnale od sędziów, skierowali się na czworoboku do odznaki.

Wjeżdżając w okolicę czworoboku kłusem roboczym, skierowała się przez A na sam czworobok. Szła po linii prostej aż do X, gdzie wraz z pomocami od dziewczyny klacz zatrzymała się w miejscu. Ładnie pod stawiła zadnie nogi pod kłodę, przemieliła wędziło w pysku i czekając na znak od kobiety. Dopiero z wyraźnym sygnałem od Delfina, klacz ponownie ruszyła kłusem naprzód. Dojechały po prostej aż do C, gdzie skręciły w prawo. Sensationet prawidłowo wygięła się wokół wewnętrznej łydki kobiety, nie wypadając zadem z ustawienia, zginając się tez poprawnie w potylicy. Wyjeżdżając na długa ścianę miały zaraz zmienić kierunek przez przekątną. Wraz z wjazdem na nią klacz zaczęła wyraźniej wchodzić zadnimi nogami pod kłodę, łapiąc równowagę i wyrzucając przody w przód z nadgarstków. Wyraźnie też poszerzała swoje ramy podczas wykonywania tego ćwiczenia, dojeżdżając do końca przekątnej skróciła swój wykrok wracając do roboczego tempa. Wracając na ścianę pojechały dalej na wprost do P, gdzie mieli odbić na koło o średnicy 10m. Zjechała na nie bez większego problemu. Tutaj również prawidłowo się wyginając wokół łydki kobiety i nie wypadając zadem z ustawienia. Dobre zgięcie w potylicy i nadal aktywnie pracowała zadem, utrzymując równe tempo. Po zamknięciu koła, po prostu pojechały dalej na wprost. Dojeżdżając do B skręcili w lewo, utrzymując aktywne tempo i linię prostą do E. Tam skręciły zaś w prawo, gdzie dalej poruszały się tak aż do S. Tam znów czekało na nie koło, a klacz wykonała je identycznie jak te poprzednie. Zachowała odpowiednie wygięcie, tempo i zaangażowanie w pracę. Po zamknięciu wolty wróciły na ścianę i pojechały dalej naprzód. Wyjechanie kolejnego narożnika i znalezienie się na krótkiej ścianie, gdzie miały się zaraz zatrzymać. Otrzymując pomoce do zatrzymania dokładnie w C, klacz poprawnie się zatrzymała bez kroku w stępie czy spowolnienia. Utrzymywała kontakt z ręką Delfina, a zadnie nogi były podstawione pod kłodę. Po odczekaniu 5s, ruszyła naprzód stępem pośrednim. Nieco szybszym od roboczego, a klacz poruszając się nim poszerzała swoje ramy i wyraźnie zaznaczała swoje kroki. Wyjechały narożnik i znalezły się pod długą ścianą przed M, gdzie przeszły tam do stępa swobodnego. Sens jeszcze bardziej poszerzyła swoje ramy, wyciągnęła łeb w przód i w dół. Poruszając się energicznie, ale nie leniwie po linii prostej. Dojeżdżając do V powróciły do stępa pośredniego, wchodząc na kontakt i mocniejsze zaangażowanie zadu w pracę. Dojeżdżając do K szykowały się już do przejścia w wyższy chód. Wraz z otrzymaniem sygnałów, klacz płynnie przeszła do kłusa, wyrównując tempo i tak dojechały do krótkiej ściany, a potem do A. Wysunięcie nogi prowadzącej w przód i delikatne, skoczne przejście do galopu. Poruszała się bardzo aktywnie, energicznie i przyjemnie dla oka. Dojeżdżając do F znowu przygotowanie na nowe zadanie. Sens ponownie zaczęła mocniej wchodzić zadnimi nogami pod kłodę, łapiąc idealną równowagę i wyrzucając przody mocno przed siebie. Utrzymywała przy tym odpowiednie zaangażowanie zadu, trzymając kontakt i równe tempo. Poruszały się tak jednak dość krótko, bo tylko do M. Tam wrócili znów do roboczego tempa. Potem pojechanie na wprost i zaczęły się zbliżać do C, gdzie znów czekała na nie wolta. Ponownie ładnie się wygięła na łuku, utrzymując pełne zaangażowanie i stosowne tempo. Po zamknięciu koła znalazły się z powrotem pod ścianą i ruszyły dalej galopem. Za dosłownie mały kawałek czekał na nie wężyk, który nie był wcale łatwym zadaniem. Konie z automatu chciały zmienić tu nogę, ale jeźdźcy im to uniemożliwiali. Poruszali się na złą nogę w złym kierunku ustawienia, niż normalnie w stosunku do kierunku jazdy. W K wrócili na ścianę i pogalopowały dalej przed siebie, tak pokonali krótką ścianę i zaraz znalazły się pod przeciwległą ścianą. Zaraz znów miały zmienić kierunek przez przekątną, a klacz tam poruszała się dość się płynnie i prosto po przekątnej, aż do pewnego punktu. Tam uprzedzona przez dziewczynę, zwolniła do kłusa idealnie w punkcie X i to właśnie w nim poruszała się do końca. Wróciły zaraz na ścianę i ruszyli dalej, aż do H. W tej literce znów mieli wejść w galop. Wysunięcie odpowiedniej nogi w przód, by przejść dość płynnie do najwyższego chodu. Po przejechaniu narożników i krótkiej ściany, znalazły się znowu pod długą. Tam znów czekało na nie wydłużanie kroku w galopie. Ponownie mocniejsze wchodzenie zadnimi nogami pod kłodę i wyrzucanie przednich nóg przed siebie. Dojeżdżając do F powróciły do galopu roboczego i ruszyły dalej naprzód. Dojechały do A, a tam zeszły na woltę o średnicy 15m. Bez trudu wyjechały ową woltę i po chwili ją zamknęły, wracając tym samym na ścianę. Kolejne prawidłowe wyjechanie narożnika i długa ściana. Tam czekał na nie ich drugi i zarazem ostatni kontrgalop. Znowu miała odruch zmiany nogi na właściwą, jednak pilnowana przez kobietę nie miał szans. Zachowała dpowiednie wygięcie i stałe tempo galopu, ostatecznie zjechały z kontrgalopu na ścianę. Chwilę później odbiły na przekątną czworoboku w M. Wyjechały odpowiednio narożnik na nią, a na samej przekątnej równa jazda po prostej oraz zaangażowanie się w pracę. Prawie z niej zjeżdżając zwolniła do kłusa i wróciła na ścianę. Pokonała kolejne narożniki i była znów pod długą ścianą, dojeżdżając do F odbiła na przekątną. Tam znów czekało na nie wydłużanie kroku w kłusie. Nie miała większych problemów z wykonaniem tego ćwiczenia. Natomiast dojeżdżając do H czyli końca przekątnej, wróciła do roboczego tempa. Po dojechaniu do A, odbiła na kolejną woltę. Odpowiednio się wyginając, stopniowo z popuszczeniem wodzy zaczęła wydłużać i obniżać łeb w dół i przód. Aktywnie żuła kiełzno, co nie należało do szczególnie przyjemnych. Zamykając koło wróciły do poprzedniego wyższego ustawienia. Wróciła z kobietą na ścianę, by w A wjechać na linię środkową i do X. Poruszała się kłusem roboczym i po linii prostej, zgrywając się z sobą idealnie. Tam po otrzymaniu stosownych pomocy, klacz zatrzymała się. Równo stawiając wszystkie nogi i pozostając na kontakcie. Po ukłonie się dziewczyny, zjechała z czworoboku.

z.t
_________________


I will fight, I will love
...........I will fight for you


S E N S A T I O N E T • L O V E • M E
Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm

I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »
Brian Donney

Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward

»results » documents » gallery »

Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best
» xxx » xxxx

Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves

» ludź » koń




@edit by Delfin ♥ only for Sensationet
 
     
Lara


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Pieniądze: £150

Punkty doświadczenia: 10

Wysłany: 2017-04-15, 14:23   

Brąz


Przybyła do stajni w dniu odznak wyszykowana od stóp do głów. Osiodłała First w odpowiedni strój czyli siodło ujeżdżeniowe oraz odpowiedni sprzęt, aby finalnie udać się na rozprężalnie. Tam pokręciły liczne kółka, wężyki i inne wygibasy aby wjechać na parkur na wezwanie sędziów.

.Przejazd.
Wjechała w punkcie A stępem w przyjętym wcześniej tempie. Dbała o każdy szczegół jak dosiad czy idealne równomierne tempo. Przed X obciążyła zad First, przyłożyła łydki za popręgiem i unieruchomiła wodze tym samym wykonując paradę kończącą się zatrzymaniem nad wyznaczoną literą. Odczekała chwilkę po czym ukłoniła się w stronę sędziów. Następnie wyrównując wodze i wypchnięciem miednicy wraz z siodłem pogoniła FNkę do stępa, o tempie podobnym jak tym co wjechały. Linię musiała korygować ustawieniem łydek, a ewentualne zwolnienia, czy też przyśpieszenia dosiadem. Dojeżdżając do C wewnętrzną łydkę przycisnęła za popręgiem, natomiast zewnętrzną tuż przed, jednocześnie pracując biodrami nad idealnym zaokrągleniem. Po zakręcie czekał je narożnik, przy którym Lara wykonała podobne czynności jak obok C, dodając do nich łydkę i pracę dosiadem nad ładnym wyjechaniem. Kiedy kolejny zakręt pokonały czekało ich M, gdzie wypchnęła klacz dodając łydkę tuż za popręgiem, jednocześnie delikatnie rozluźniając wodze. First ruszyła na odpowiednią nogę, więc nie było problemu z jej zmianą, dlatego Winkler spokojnie kłusowała do B, gdzie miała nastąpić wolta. Przy niej znów umiejscowiła odpowiednio łydki, przed, jak i za popręgiem oraz wykręciła tułów podążając za ruchem kobyłki. Prawa wodza wzmocniła napięcie, lewa pozostała w takim kontakcie, w jakim była. Koło miało około 20 metrów średnicy, więc prawidłowo. Przy E kobitka przeszła w wysiadywanie, co szło jej bardzo zgrabnie. Nakłoniła First do równego kłusa aż do momentu, gdzie tuż przed B miała zagalopować. Wykonała ruch biodrami wraz z miednicą i udami, jednocześnie niezauważalnie wyciągnęła nadgarstki w przód dodając łydkę. Klacz ruszył na prawą nogę. Mijały kolejno B, F, A, K, E i H. We wszystkim dbały o perfekcje i dobre tempo. Tuż po H przejechała jeszcze chwilę w galopie, by obciążyć zad klaczki i finalnie zwolnić do kłusa, przy którym wysiedziała dwa kroki i zaczęła anglezować. Przytrzymała łydki, dając FNce znak, że nadal ma iść kłusem, dopiero przy narożniku przytrzymała odpowiednio łydki za i przed popręgiem, oraz napięła wewnętrzną wodzę nakierowując konia na przekątną. Przy narożniku przytrzymała łydki za popręgiem, oraz ściągnęła wodze skręcając First Night w stronę A, przy którym stanęła w strzemionach unosząc tyłek, oraz nachyliła tułów wzdłuż ciała wierzchowca. Łydkami oraz wodzami naprowadziła klaczkę na koło, dbając o ładne wygięcie. W takim wykonaniu przejechały przez X, następnie wracając do A. Przy tej literce kobieta odchyliła miednicę w tył, by kilka kroków wysiedzieć, a następnie rozluźnić się i jechać kłusem ćwiczebnym. Na narożniku przytrzymała lewą nogę za popręgiem, prawą zaś przed. Wysiadywanym pokonały drogę do B. Przy niej wykręciła klaczką na koło, dbając o ustawienie, jednak nie dokończyły go, ponieważ po połowie przejechanego okręgu, dokładniej E musiały skończyć. Tak też się stało, uwzględnić jednak muszę, że jakieś 2/3 metry przed E dodała jej łydkę, wyciągnęła wodze w przód oraz wypchnęła siodło – tym samym zagalopowując na lewą. Ruszyły w kierunku K, po którym następował narożnik.Narożnik, przejechanie krótkiej ściany, kolejny narożnik, przy którym czynności się powtórzył co w pierwszym i galop do M. Tam, jeszcze przed narożnikiem, lecz po punkcie umiejscowienia literki Lara przycisnęła łydki do boków klaczki, obciążyła zad, a także wstrzymała kontakt tym samym prowadząc do zwolnienia tempa oraz w ogóle chodu. Pomiędzy punktem C, obok punkt H i przed E wysiadywała kłus dbając o odpowiedni dosiad tak jak wcześniej. Pracowała aktywnie łydką, wodzą przytrzymywała tempo a dosiadem współgrała z ruchem ciała klaczy.
Przycisnęła łydki do boków First, ściągnęła wodze, obciążyła tył siodła – oznaczało to zatrzymanie nad E gdzie odczekały 5 sekund. Następnie jechały zebranym, lecz niezbyt wolnym przez działania łydką, zarówno nad równą linią, jak i nad tempem. W taki sposób minęła im droga do K, przy której ściągnęła wodze, dodała łydkę i wypchnęła ciężar siodła na przód klaczy , aby ta ruszyła kłusem do A. Tam kontynuowała kłus, lecz przytrzymała go trochę w ostatnich metrach przed X. Jechały równą linią, starając się nie wyjść w żadną ze stron. Na X Lara zadziałała pomocami parady, po czym oczywiście klacz się zatrzymała, Lar ukłoniła się sędziom i wróciła go wyjechania z czworoboku przy A. W międzyczasie poluźniła prawie maksymalnie wodzę dla konia, poganiając go łydkami.
Na sam koniec oporządziła klacz aby czekać na kolejną próbę - skokową.
/z.t
_________________


I’m blonde, I’m skinny,
I’m rich, and I’m a little bit of a bitch.


See the boys in the club
They watching us, they like fucking aristocrats » Beatrix

....Everywhere we go we shake the ground
‘Cause everywhere that we go we bring the action~Drew

These boys running from me, I'm cold as ice
And these boys can come, if they only they can roll the dice

pms » 1

I don't mind if you take what's yours...boyfriend
...The devil's knocking at your door........Diego

600 pożyczone do Valentino
 
     
First Night
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: Akhal-Teke
Wzrost: 165 cm
Właściciel: Amelie
Cena: £2750

Doświadczenie w skokach: 61
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 32
Doświadczenie z lonżowania: 58
Kondycja: 83
Szybkość: 81
Klasa startów: Skoki: P

Wysłany: 2017-04-15, 14:24   

BRĄZ

Klacz jeszcze jeździła na różnych jeźdźcach, bo oswajała się z stajnią i miejscem. Dlatego właścicielką pozwoliła ją wypożyczyć owej amazonce na odznakę, licząc że to dobrze na nią wpłynie. Kobiecie jakoś prawnie udało się klacz ogarnąć w stajni, a także na rozprężalni. W końcu zostały wezwane na czworobok, więc wraz z z kobietą się tam skierowały.

Poruszała się żwawo naprzód, pozostając jednak w odpowiednim do tego tempie. Angażowała w pracę swój zad i była cały czas na kontakcie. Kiedy były gotowe, wjechały przez A na linię środkową czworoboku. Klacz poruszała się harmonijnie, płynnie oraz po linii prostej naprzód. Dojeżdżając do X klacz po otrzymaniu stosownych pomocy zatrzymała się, bez niepoprawnego posunięcia. Ustawiła wszystkie cztery nogi równo, wchodząc zadnimi mocniej pod kłodę. Kiedy się kobieta ukłoniła, a klacz otrzymała pomoce do ruszenia, to wróciła do energicznego stępa. Dojeżdżając do C skręciły w prawo. Klacz ładnie wygięła się wokół wewnętrznej łydki kobiety, a zamknięta w zewnętrznej nie wypadała zadem. Poprawnie również zginając się się w potylicy. Mijając M zaraz po sygnale od kobiety, gniada płynnie weszła w kłus. Dojeżdżając natomiast do B, zjechała na koło o średnicy 20m w prawo. Ponownie blokowana przez kobietę nie wypadała zadem, owijała się poprawnie wokół wewnętrznej łydki i zginała się odpowiednio w potylicy. First nawet kiedy kobieta siadła w siodło, poruszała się nadal dobrze, nie miała z tym żadnych problemów. Po zamknięciu koła wyprostowała się i pojechała dalej na wprost. Dojeżdżając do B skupili się na nowym zadaniu, bo tam miała wejść w wyższy chód. Zaraz wysunęła znacznie prawą nogę, by właśnie na tą nogę zagalopować. Potem znów pojechały daleko na wprost, dojeżdżając kolejno do H, gdzie znów miały zwolnić. Niebiesko harmonijnie weszła w niższy chód. Poruszała się równym i aktywnym chodem naprzód. Dojeżdżając do M wyjechały na przekątną, żeby zmienić kierunek jazdy. Zaraz zjechały z owej przekątnej, poruszając się cały czas kłusem roboczym. Dojeżdżając do A, klacz została stosownie przygotowana do nadchodzącego zadania. Zaraz odbiła na koło w lewo i mimo tego, że kobieta je robiła w półsiadzie to gniada gładko się poruszała po jego rysunku. Zachowała stałe tempo oraz zaangażowanie w pracę. Zaraz jednak zamknęły te koło, nie tracąc na jakości nic a nic. Dojeżdżając do B znowu odbiły na woltę, a raczej jej połówkę. Skupiona na kobiecie odpowiednio się wyginała wokół łydki i wpisywała się w koło. Dojeżdżając do E ponownie miały zagalopować. Po otrzymaniu odpowiednich sygnałów, wysunęła lewą nogę znacznie w przód i od niej zaczęła poruszać się najwyższym chodem. Długo galopowali bo aż do MC, gdzie znów miały wrócić do kłusa. First ponownie do niego płynnie przeszła, robiąc wszystko jak należy. Przy zmianie dosiadu kobiety w C, klacz nie specjalnie się przejęła i jechała dalej. Dojeżdżając do E miała się zatrzymać. Więc po otrzymaniu stosownych pomocy, klacz naraz zatrzymała się w miejscu, stawiając równo wszystkie cztery nogi i zadnimi wchodząc pod kłodę. Po określonym czasie zaczęła się poruszać naprzód stępem pośrednim. Nieco energiczniej niż w roboczym, ale nie za szybko. Tak jechały do K, gdzie ponownie wróciły do kłusa roboczego. Gniada płynnie przeszła w wyższy chód, by zaraz wjechać na linię środkową przez A. Tam poruszały się po linii prostej aż do X, gdzie ponownie - ostatni raz się zatrzymały. Po ukłonie klacz zjechała z czworoboku na długiej wodzy.

z.t
_________________
Hell nah been waitin too long
Hell nah I want that crew love.

imię: Babe, don't make a sound - First Night
właściciel: A.M. love gotta keep it down - Amelie Halley.

rodzice: First Class x Night Raven
dokumenty: passport
moje: gallery



potomstwo: Don't wait around for a signal now - brak
osiągnięcia: Gimme some verbs I ain't talkin nouns - link
 
     
Valentino
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 190 cm
Zawód: Bankowiec i przykładny ojciec kochanej córeczki
Podopieczny: Cruor Vena
Pieniądze: £840

Punkty doświadczenia: 14

Wysłany: 2017-04-15, 14:25   

BRĄZ


Po przybyciu do stajni od razu zajął się Hanky Panky - klaczą, która była jedną z jego ulubienic kiedy podążała korytarzem stajennym. Od razu zabrał się za jej czyszczenie, siodłanie oraz rozlonżowanie - wielki dzień dziś w końcu nastał. Wszystko zapięte na ostatni guzik, ostatnie sekundy do wywołania aż w końcu!
Przejazd
Jego dosiad był nienaganny kiedy wjechali na parkur. Działał stale łydkami oraz dosiadem aby wszystko szło zgodnie z planem. Dojeżdżając od A do X dbał również o równą linię, której zmiany korygował dosiadem i łydkami. Starając się zatrzymać nad X, co domniemam, że mu się udało ukłonił się, by ruszyć dalej stępem, do którego skłonił Hanky aktywizującą łydką i wypchnięciem bioder. Linię korygował ustawieniem łydek, a ewentualne zwolnienia, czy też przyśpieszenia dosiadem. Dojeżdżając do C wewnętrzną łydkę przycisnął za popręgiem, natomiast zewnętrzną tuż przed, jednocześnie pracując biodrami nad idealnym zaokrągleniem. Dojeżdżając natomiast do M wypchnął siodło poluźniając i napinając wodze, dodatkowo również dodając delikatną łydkę za popręgiem, tym samym przekonując klacz do kłusa. Pierwsze kroki wysiedział, by następnie kłusować na odpowiednią nogę aż do B, gdzie znów naprężył prawą wodzę, dodał łydkę i pokonał z klaczą koło E do B o średnicy mniej-więcej 20 metrów - druga połowa była w kłusie ćwiczebnym, który gładko zniósł. Kiedy kończyli koło w B, czytelnie wysłał sygnał do zagalopowania z prawej nogi, dociążając nieco bardziej odpowiednią stronę i dodając łydki do boków. Galopowali spokojnie, równym tempem, aż do H utrzymując kontakt z pyskiem oraz zaangażowanie zadu, odpowiednim dosiadem i pracą bioder. I tak w galopie dojechali aż do H, gdzie po pokonaniu kolejnego narożnika nastąpiło wzmocnienie kontaktu, przechyleniem miednicy na tył i przyłożeniem łydek co sprowadziło Hanky do kłusa w którym facet anglezował na prawą nogę.
Przytrzymał łydki, dając klaczy znak, że nadal ma iść kłusem, dopiero przy narożniku przytrzymał odpowiednio łydki za i przed popręgiem nakierowując ją na przekątną. Na niej pozwolił jej delikatnie przyśpieszyć ale wszystko odbywało się pod jego kontrolą. Przy narożniku po drugiej stronie przytrzymał łydki za popręgiem, oraz ściągnęła wodze skręcając Hanką w stronę A, przy którym stanął w strzemionach unosząc tyłek na odpowiedniej wysokości, oraz nachyliła tułów wzdłuż ciała konia. Pomału zaczął wyginać ciało konia wchodząc na łuk aby następnie wyrównać ruch klaczy poprzez łydki i tym samym przejść do elementu przekątnej. Przejeżdżając koło A usiadł w siodle łapiąc się udami i przechodząc do kłusa ćwiczebnego. Pilnując łydkami i wodzą linii i tempa pokonał w ćwiczebnym kawałek od A do B, następnie pracując dosiadem w stronę literki B, napinając wewnętrzną wodzę i dodając zewnętrzną łydkę.
Wyjechali na koło, dbając o ładne ustawienie do samego końca, czyli do E, choć przed nią poprosił o wskazany w przejeździe galop. Ruszyli w kierunku K, po którym następował narożnik. Zadbał o wyjechanie go w dobrym stylu, między innymi pracując łydkami i wodzami. Galop na lewą prowadził przez dwa narożniki dlatego pilnowałm i równej linii, i łuku na narożniakach. Wyjeżdżając drugi narożnik minął M, gdzie ściągnął wodze unosząc się w strzemionach do anglezowania. Przeszli do szybkiego kłusa prowadzącego obok C, H i E. Przy E na paradzie zatrzymał First i odliczył 5 sekund aby ponownie ruszyli stępem pośrednim. W K Valentino wypchnął First z krzyża do kłusa gdzie znowu zaczął anglezować. W A z równym łukiem wyjechali na linię środkową gdzie pilnował tempa oraz prostej jazdy klaczki, w X zatrzymał ją by wyjechać na długiej wodzy.
Po przejeździe
Pozwolił sobie na kolejne przeczyszczenie i rozlonżowanie klaczy, aby finalnie zająć się pracą z nią do kolejnej części zdawania parkuru.
/z.t
 
     
Hanky Panky
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 9 lat
Rasa: Hanowerska
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Drew
Cena: £2200

Doświadczenie w skokach: 44
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 45
Doświadczenie z lonżowania: 65
Kondycja: 65
Szybkość: 67
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2017-04-15, 14:26   

BRĄZ

Szybko zauważyła obecność Valentino pod swoim boksem. Przywitała go dość radośnie, by dać się szybko i sprawnie wyczyścić i osiodłać. Tylko rozlonżował? Trochę mało jak na brąz, ale co ona tam mogła mu mówić w tej kwestii. W końcu ich wywołali na czworobok, więc jak mniemam się na niego skierowali.

Klacz ładnie pracowała ciałem, angażując się w swoją pracę i słuchając się poleceń chłopaka. Poruszała się energicznie, wyraźnie z zaangażowanym zadem i idąc "pod górkę". Wjechała na czworobok w literce A, gdzie poruszała się płynnie aż do literki X. Tam uprzedzona o nadchodzącym zadaniu, zatrzymała się wraz z otrzymaniem pełnej parady. Ładnie i efektowne zatrzymanie, bez zaburzenia ustawienia. Podstawiony zad, tylne nogi mocniej wchodzące pod kłodę, a wszystkie cztery równo ustawione. Pysk na kontakcie z ręką jeźdźca, a ona cierpliwie czekała na kolejny sygnał. Po jego otrzymaniu, ponownie ruszyła stępem naprzód. Utrzymywała te same zaangażowanie i linię prostą, aż do momentu gdzie powinna skręcić. Odpowiednio wygięła łeb, zginając się w potylicy. W tym samym czasie ciało kasztanki wygięło się wokół łydki Valentino, również wykręcając się w tą samą stronę co łeb. Pilnowana przez faceta, nie miała szans wypaść z ustawienia. Dojeżdżając do M klacz w pełni skupiona na jeźdźcu, bez problemu dała się wprowadzić w wyższy chód. Miękko i płynnie zaczęła się poruszać wyższym chodem, utrzymując równe robocze tempo. Poruszała się naprzód z zadu, wyraźnie nim pracując. Niosąc faceta miękko na sobie, niczym jak w fotelu. Dojeżdżając do E odbiła na koło o średnicy 20m, utrzymując stałe tempo zgięła się w potylicy oraz wokół wewnętrznej łydki faceta. Nie wypadając zadem ani łopatką z ustawienia. Poruszała się po nim płynnie i energicznie aż do B. Dojeżdżając do ów końca koła, miała wykonać zaraz zagalopowanie. Czując odpowiednie pomoce od Valentino, wysunęła znacznie nogę prowadzącą w przód, by to właśnie na nią zagalopować. Tutaj również duże znaczenie miał zad, który był motorkiem jej ruchu. Po wyprostowaniu się na ścianie, pokonała sporą część czworoboku właśnie galopując. Zginała się odpowiednio w narożnikach, idąc za pomocami faceta. Tym sposobem znaleźli się krótko później przy H, gdzie po wyjechaniu kolejnego narożnika zwolnili do kłusa. Klacz mimo że była raczej skoczkiem, to posiadała doskonały ruch i prezencję. Dzięki szybkiemu odpowiadaniu na pomoce, wszystko wyglądało idealnie w doskonałej harmonii oraz zgraniu. Dojeżdżając do M wjechali zaraz na przekątną czworoboku, by zmienić kierunek jazdy. Pilnowana przez faceta poruszała się w linii prostej, pracując aktywnie zadem. Dojechawszy do narożnika klacz ponownie zgięła się w potylicy i wygięła wokół wewnętrznej łydki kobiety, skręcając w kierunku A. Tutaj ruda ponownie wygięła się na koło o średnicy 20m, podążając za pomocami jeźdźca. Nawet zmiana dosiadu nie zrobiła na niej większego wrażenia. Hanky nadal chętnie i mocno aktywizowała zad w pracę, mieląc wędzidło w pysku na którym równo była oparta. Po zamknięciu koła pojechali dalej na wprost, aż do B. Tutaj ponownie odbiła na koło, a raczej na jego połowę. Tutaj również nie miała żadnych problemów z wygięciem się i utrzymaniem stałego tempa pracy. Zamykając półkole otrzymała ponownie pomoce do galopu. Więc noga prowadząca w przód, przyspieszenie do galopu z jednocześnie pozostającym roboczym tempem. Galopowali od E, aż do M, gdzie klacz odpowiednio wygięła się w narożnikach, nie spływała z linii prostej i pracowała zadem. Dojeżdżając do M ponownie się skupiła na jeźdźcu, bo zaraz czekało ją zwolnienie w tempie. Sekundy później poruszała się już kłusem, po między CHE. Dojeżdżając do tej ostatniej literki, klacz otrzymała pomoce do zatrzymania się wraz z pełną paradą. Dlatego równo też z nimi się zatrzymała w miejscu, podstawiając zad pod kłodę. Po odczekaniu 5s nie ruchomo, klacz naprzód ruszyła stepem pośrednim. Zdecydowanie był szybszy od roboczego, poszerzając lekko swoje ramy, szła aż do K. Tutaj po otrzymaniu pomocy przyspieszyła znowu do roboczego kłusa, by zaraz wyjechać na linię środkową w A. Kłusując tak aż do X, klacz ponownie płynnie się zatrzymała. Ostatecznie po chwili zjeżdżając z czworoboku na długiej wodzy.

z.t
_________________
In my mind in my head
This is where we all came from.

imię: This is what we're waiting for - Hanky Panky
właściciel: The dreams we have the love we share - Drew Pascail.

rodzice: Plot Blue x Happy Appy
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

potomstwo: That is where We all from - brak
osiągnięcia: Because dreams are to meet them - link
 
     
Ruth
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 162 cm
Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie
Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend...

Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o]
Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani
Pieniądze: £1970

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 38
Ujeżdżenie: 79
Cross: 8
Obycie z koniem: 14


Wysłany: 2017-04-15, 14:53   

Srebro.

Rozgrzewka Ravallo's w wykonaniu Ruth była żmudna i aż za długa. Przez dobrą godzinę kręciły się w najróżniejszych chodach i ustawieniach po rozprężalni aby mieć wszystko wyrobione do perfekcji. Dodatkowo zdawały przejazd jako jedne z ostatnich, więc trochę sobie poczekały.
.Przejazd.
W końcu nadszedł czas poprowadziła klacz na czworobok. Wypchnęła klacz do kłusa, wjechała na część przeznaczoną do zdawania odznaki. Wyregulowała z nią tempo, ustawiając, na kłus roboczy. Skierowała ją, do literki A, w której wjechały na czworobok. Trzymała ją na kontakcie, stabilnymi łydkami, po bokach. Dojeżdżając do X, wysłała jej półparady, by w X wysłać jedną pełną, odchylając się na miednicę w siodle i ściągając wodzę. Sprawdziła także, czy klacz się równo zatrzymała, kiedy tak było, ukłoniła się do sędziów. Po chwili, ponownie złapała pewnie wodzę, wypchnęła Królową do kłusa z krzyża i dodała łydkę. Wracając tym samym, do kłusa roboczego wysiadywała ruchy klaczy ze stałym, nienagannym dosiadem. Dojeżdżając do C, miały skręcić, w prawo, także wcześniej, przesunęła wewnętrzną łydkę, za popręg i ograniczyła ją, zewnętrzną wodzą. Dojeżdżając, do M, miały zacząć, wydłużać krok w kłusie dlatego wykonała odpowiednie pomoce ku temu, jechały tak przekątną czworoboku, aż do punktu K. Przed tym miejscem, skupiła klacz na sobie lekką półparadą, wracając, do kłusa roboczego. Kolejno, czekało ich wyjechanie dwóch narożników, kobieta ponownie pracując łydką i wodzą, prosiła Ravallo's o prawidłowe wygięcie. Potem skierowały się do P, gdzie czekała ich wolta 10m w prawo. Tutaj również pilnowała łydką, wodzą i dosiadem ruchu klaczy. Po jej zamknięciu, skierowały się wzdłuż ściany, aż dojeżdżając E, gdzie skręciły, w lewo, jadąc do literki S. Wyjechały lekko na prawo, zrównując się ze ścianą. Za każdym razem, po łuku prostowała klacz, by szła równo. Przed S, wysłała jej półparadę, przygotowując do wejścia na kolejną woltę, tym razem w prawo. Ponownie pilnowała jej zaangażowania, ograniczając i prowadząc, na kole, odpowiednimi pomocami. Po jej zamknięciu, wróciły na ścianę, wyjechały kolejny narożnik, by w dojeździe do C, kobieta znowu wysłała półparady. W tej literce także wysłała, mu pełną paradę, odchylając się, w siodle i ściągając wodze, zatrzymując go na 5s, które odliczyła, w myślach.
Kiedy minęło owe 5s, po prosiła klacz łydką oraz wypchnięciem z krzyża o przejście do stępa pośredniego. Wyjechały kolejny narożnik, gdzie Ruth cały czas, podpierała klacz wszelkimi pomocami. Wyjechały, przez narożnik na przekątną, gdzie kobieta całkowicie popuściła wodzę. Utrzymywała łydką w ogóle ruch w odpowiednim tempie. Dojeżdżając do V ponownie pozbierała Ravallo's na kontakt, wracając do stępa pośredniego. Przejeżdżając te 12 metrów, do K wysłała mu dwie półparady, by w literce wypychając ją do kłusa roboczego. Wyjechali kolejny narożnik prawidłowo. W dojeździe do A wysłała mu ponownie półparady aby znów wypchnąć, go do galopu, tym razem dociążając lewą stronę, by zrobiła to właśnie na lewą nogę. Ponowne wyjechanie narożnika, w dojeździe do F, miały znowu wydłużyć krok. Pomoce półparady aby klacz się na niej skupiła oraz pomoce ku wykonaniu ćwiczenia.Utrzymywała ciągle stałe tempo a dojeżdżająco do M ponownie wykonała półparadę. Zaraz wyjechanie kolejnego narożnika, by w dojeździe, do C, wysłać półparady, a literce, odesłać konia na koło. Pomoce Ruth dbały o idealny łuk i stałość tempa, co nawet jej wyszło. Po zamknięciu koła, cały czas skupiała klacz na sobie poprzez półparady. Na początku długiej ściany zaczęłu kontrgalop. Pilnowała ustawienia, a w szczególności, by nie zmieniała nogi. Dojeżdżając do środka zaczęła ją spychać łydkami i wodzą, do środka. Dojeżdżając, do końca ściany, wyprostowali się, by wyjechać kolejne dwa narożniki, w dojeździe do F. Tam, wjechały na przekątną. Dojeżdżając, do końca przekątnej, ponownie naprostowała Ravallo's by po półparadzie znów wypchnąć ją do galopu, dociążając prawe strzemię. Przejechały kolejny kawałek starając się o ładne wyjechanie narożników aby zacząć wydłużanie kroku w galopie. Wykonała to samo co wcześniej więc myślę, że rezultat był taki sam. Następnie znwó pokonały prawidłowo narożnik i dojechały do A, gdzie weszły na koło, w prawo, o średnicy 15 metrów. Po wyjściu z koła znowu czekał je kontrgalop w którym wykonały weżyk o jednym łuku. Kolejno wyjechały na przekątną gdzie jak zwykle Ruth zadbała o równą linię ruchu. Galopowały przez całą przekątną aż do K, gdzie wysłała Ravallo's półparady, zwalniając ją do kłusa roboczego. Od K, do F poruszały się kłusem roboczym. Po pokonaniu długiej ściany, znowu czekało je wydłużanie kroku, teraz w kłusie. Przez H pomocami sprowadziła klacz znów do roboczego tempa. Ponowne wyjechału narożniki a w odpowiednim miejscu zeszły na koło, w którym Ruth anglezowała. Pomału, wraz, z wejściem na koło, zaczęła popuszczać wodzę, prosząc klacz, o żucie, z ręki. Dojeżdżając do zamknięcia koła, ponownie pozbierała ją do właściwego ustawienia, siadając w siodło. Skierowały się do narożnika, gdzie odbiły do A, na linię środkową. Jadąc nią, gdzieś w połowie spowolniła klacz pomocą parady do stój, mniej więcej na wysokości literki X, gdzie ukłoniła się do sędziów i wyjechała z czworoboku aby zająć się przygotowaniami do kolejnej części odznaki.
/z.t
_________________
    ..........................................
    ....................................BUT THE STORY IS THIS
    .............................She’ll destroy with her sweet kiss.

    I kiss your eyes and thank God we're together
    And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx
    h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e

    .......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
    .............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994

    Sweet talk with a hint of sin begging you to take me
    Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win.
    .............× maybe no one, maybe two ×

    .............TO LOVE AND TO FUCK
    ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s

    Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
    Remember that you're like nobody else.
    Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
    ................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×

    Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
    You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen
    .......How can life be what you want it to be?

    ................. ....... •••

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 8